„Ryje” to znani politycy i celebryci. Polują na nich „paparuchy”, czyli fotografowie robiący zdjęcia z ukrycia. Chcą zdobyć „mordochwyty”, czyli kompromitujące fotki. Wszystko to opisują „hieny”, czyli pracownicy brukowców, a w postaci kolorowej medialnej papki spożywacie to wy – czytelnicy, choć tak naprawdę jesteście dla nich tylko „targetami”.
Wulgarna, brudna i cyniczna książka dziennikarza, który przez 7 lat pracował w „Fakcie”. Wielka polityka, mali politycy, dziennikarskie hieny, morze alkoholu i ani kropli moralnych zasad. Ta książka demaskuje prasę brukową. A przy okazji ludzi z pierwszych stron tabloidów.
Historyjki powtarzalne, autor ma dość irytujący styl. Taki co to nie ja, inni chodzili „na kurwy”, ćpali, ja nie, ale pijaństwem i podbojami chętnie się chwali. Trochę seksizmu, trochę homofobii, masa sucharów. Niewiele dowiedziałam się na temat tabloidów poza tym, co słyszałam/przeczytałam/podejrzewałam. No i też trochę z niego dupek tak znajomym dupę obrabiać, nawet bez próby ukrycia ich tożsamości. Mimo tych wszystkich wad, w jakimś stopniu ta książka mnie wciągnęła. Trochę na wyrost te 3 gwiazdki, ale niech ma.
Ksiażka napisana dla "ludzi z branży" albo na złość im. Dużo slangu i długich historii o nadużywaniu alkoholu. Przerażająca jeśli chodzi o poziom demoralizacji 'dziennikarzy', ale w kilku miejscach dobrze się uśmiałam. Na własne ryzyko!