W maleńkiej górskiej wiosce dwie niezbyt grzeczne staruszki planują gigantyczny przekręt... Nie wiedzą jednak, że wkrótce przeszkodzi im niejaka Miśka, z zawodu lokatorka do wynajęcia, a także jej towarzysz - mięśniak o duszy romantyka, który boi się nawet pająków. To jednak nie koniec atrakcji. Para nieobliczalnych psów umila życie wszystkim dookoła, nie wyłączając policjantów, w domu panoszy się wisielec, tajemnicza siła rzuca nożami i maszynką do mięsa... ale najgorsi są górale. Choć nie, najgorsze są góralki. Żadne zjawiska nadprzyrodzone nie wytrzymują konkurencji. A gdy na horyzoncie pojawia się morderca, niemal na nikim nie robi to już większego wrażenia.
Dałabym 3, ale odejmuję pół za pisanie ciągiem, brak podziału na rozdziały wprowadza zamęt, nie jestem w stanie stwierdzić ile dni działa się cała akcja
"Lokator do wynajęcia" to kolejna już komedia kryminalna autorstwa Pani Iwony Banach, którą miałam przyjemność czytać. Zaznaczę jeszcze, że jest to wznowienie powieści, która ukazała się w 2014 r.
Do małej wsi Zawilec, rzut beretem od Zakopanego, przybywają Miśka i jej współpracownik Noldi. Mają za zadanie przez dwa miesiące opiekować się domkiem, w którym zamieszkają. Ich sąsiadkami są dwie mocno przebojowe starsze panie - Nina i Bella oraz ich szalone psy. Pewnego dnia Miśka i Noldi na terenie swojej posesji znajdują martwego misia z Krupówek, który... znika, a następnie zwłoki kobiety w krzakach. Na dodatek okazuje się, że strych w ich domku zamieszkuje tajemnicza dziewczyna, a sam dom jest nawiedzony i rzuca nożami oraz innymi metalowymi przedmiotami. Niemalże cała wieś uczestniczy w rozwikłaniu mnożących się zagadek. Istny Armagedon, prawda? No to szykujcie się na jeszcze więcej, bo cała ta książka to jedna wielka jazda bez trzymanki! 😅😉
Po raz kolejny autorka rozbawia do łez specyficznym poczuciem humoru, jednocześnie doprowadzając do częstego parskania śmiechem. Styl, który wypracowała sobie Pani Iwona, to już marka sama w sobie i po przeczytaniu kilku jej książek bardzo cenię jej pióro ❤
"Lokator do wynajęcia" to totalnie zakręcona historia! Mamy tu całą paletę barwnych postaci, a humorystyczne dialogi między bohaterami wymiatają 😂 Kreacja dwóch zwariowanych staruszek, które nie są niewinnymi starszymi paniami, a raczej sporo mają za uszami, to istna rewelacja! Do tego rodzinne tajemnice i sekrety, liczne awantury, pułapki no i... latające noże 🔪 Jak to u Pani Iwony bywa, jest przekomicznie, absurdalnie, mocno sarkastycznie i z dużą dozą ironii oraz czarnego humoru. A wszystko to przyprawione ogromem humoru i specyficznego dowcipu. Co tu dużo mówić, autorka po prostu robi to po mistrzowsku 👌 Cała ta historia jest wnikliwą analizą i obserwacją polskiej rzeczywistości i ludzkich przywar, przedstawioną w krzywym zwierciadle. Ta zwariowana komedia z kryminalną zagadką jest wprost idealną rozrywką na nadchodzące letnie wieczory. Jeśli lubicie taki specyficzny i osobliwy humor, to koniecznie sięgajcie po tę pozycję, a ja już z niecierpliwością oczekuję na kolejne tytuły 😊
Dziękuję ślicznie @wydawnictwo_dragon za możliwość przeczytania i zrecenzowania tej pozycji ❤❤❤
"Lokator do wynajęcia" to komedia kryminalna, w której Iwona Banach idealnie dobrała i połączyła kilka elementów.
Po pierwsze: intryga. Autorka skonstruowała ją w taki sposób, że trudno choćby podejrzewać, kto (lub co) mógł stać za morderstwami. Czy jakiś związek z nimi mają dwie “urocze” staruszki, a może tajemnicza Witka, która pojawia się znikąd i ewidentnie ma coś do ukrycia? Czytelnik zada sobie nietypowe pytania, a odpowiedzi są niezbędne do rozwiązania zagadki. Jak to się stało, że zwłoki miśka nagle zniknęły? Dlaczego dom rzuca nożami? Czy dupek z Krakowa poradzi sobie z tą sprawą?
Ilość absurdalnych zdarzeń jest spora, a to głównie za sprawą rewelacyjnych bohaterów. Na pierwszy plan wysuwają się Nina i Bella – dwie staruszki, których intryga, osobowości i pomysły nadały powieści wyśmienitego charakteru. Obok nich Noldi – niepoprawny romantyk, strachliwy i gapowaty – bez niego po części z wypadków szybko przeszlibyśmy do porządku dziennego. Tu nawet zwierzęta są wyjątkowe: choć dają nieźle popalić, nie sposób ich nie pokochać.
Humor Iwony Banach cenię od pierwszej książki, jaką przeczytałam. Tu Autorka wykorzystała w dużej mierze komizm słowny. Jak zawsze: jej wnikliwa obserwacja rzeczywistości, a także społeczności małej podhalańskiej wsi, są bezbłędne. Brak tu jednak obśmiewania czy krytykowania kogokolwiek.
Iwona Banach po raz kolejny nie zawodzi. "Lokator do wynajęcia" to komedia kryminalna, która nie tylko wciąga poprzez niebanalną intrygę, ale także oczarowuje mistrzowską kreacją bohaterów i oryginalnym poczuciem humoru. Na chwilę wytchnienia, poprawę nastroju i oderwanie się od szarej rzeczywistości będzie idealnym wyborem.
Absurdalna i zabawna. Dobrze się przy niej bawiłam, więc myślę, że książka spełniła to co miała spełnić. Pomysł na historię fajny, bardzo podobało mi się także umiejscowienie historii na Podhalu. Jedyny minus to, że czasami autorka przeciągała strunę jeśli chodzi o głupotę bohaterów. Mimo, że nie jest to powieść wielce górnolotna to poleciłabym ją komuś kto chce przeczytać coś niewymagającego i zabawnego :).
2,50 ⭐️ danie tej książce więcej byłoby niezgodne z moją opinia. Książka pomimo tego, że myślałam że będzie w ogóle mnie nie wcignela, było kilka ciekawych i przyjemnych fragmentów jednak muszę przyznać że przez ponad połowę brnęłam przez nią totalnie na siłę. Na koniec akcja nieco się zawęziła jednak dalej ciężko było mi się wciągnąć w losy bohaterów.
Mam delikatnie mówiąc zgrzyt z Iwoną Banach. Niektóre jej książki są w porządku, jeszcze inne totalnie do wywalenia. Ostatnimi czasy te drugie przeważają. Nadal daję jej szansę, ale na dłuższy robię sobie przerwę. Są lepsze autorki w tym gatunku.🙃🙃
Bardzo dobra historia. Szalone ciotki kupiły moje mroczne serduszko swoją szajbą i szaleńczymi pomysłami. Styl autorki oraz jej humor mocno mi podpasowały i każda jej książka sprawia mi frajdę.
Miśka wraz z Noldim jadą pod Zakopane do pracy w charakterze lokatorów. Mają przez jakiś czas zajmować się góralską chatą. Niestety nikt nie uprzedził ich, że dom czasem rzuca nożami, a mieszkające obok dwie starsze panie są bardziej stuknięte niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Na domiar złego cepry znajdują martwego misia z Krupówek, a potem kolejne zwłoki.
Bardzo mi się podobała ta książka, uważam, że jest jedną z najlepiej skonstruowanych powieści autorki, gdyż ani razu nie zgubiłam w niej wątku. Myślę, że mamy tu optymalną liczbę bohaterów, ciekawie i zabawnie wykreowanych (patrz Noldi*), mnóstwo śmiesznych sytuacji, zagadki, tajemnice, zbrodnię i wspaniałe ciotki (trochę szurnięte ale jestem ucha fanką) 😍 To wszystko otoczone jest zakopiańskim, górskim klimatem. Oczywiście wątki romantyczne również się pojawiają ❤️
*Noldi - potężnie zbudowany romantyk, pozbawiony talentu oraz instynktu kucharskiego, boi się wielu rzeczy, między innymi pająków.