W Polsce po narkotyki sięgają coraz młodsze dzieci. To nie fikcja. W poradniach odwykowych pojawiają się już nawet 10–12-latki. Do jednego z warszawskich szpitali codziennie trafia jedno lub dwoje dzieci po przedawkowaniu, próbie samobójczej. A to przecież tylko jeden z wielu.
Nowe czasy to też nowe możliwości. A przede wszystkim – dostępność. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki, do ogarnięcia przez internet. Na klik. Skup. Sprzedaż. Dostawa.
Na imprezie, osiedlu, w szkole. W samotności niby-bezpiecznego dziecięcego pokoju.
Eksperci, z którymi również rozmawiają autorzy, zgodnie twierdzą: nie sama inicjacja jest tragedią. Koniec świata zaczyna się dużo wcześniej – gdy gubimy się z naszymi dziećmi nawzajem.
Książka o narkotycznej pandemii wśród naszych dzieci i młodzieży, która niszczy całe rodziny.
O tym, jak rozpoznać, że dziecko sięga po narkotyki. O byciu rodzicem uzależnionego nastolatka, który wynosi z domu wszystkie rzeczy, by dalej ćpać. O rodzicach, którzy kryją swoje dzieci, bo tak jest łatwiej. O gehennie odwyków. O niekończącym się strachu, ciągłej kontroli. O niedopasowaniu i odrzuceniu.
To reportaż, który otwiera oczy na świat naszych dzieci, o którym często nie mamy pojęcia.
Dla niektórych z nich świat bez narkotyków po prostu nie jest fajny. Nieliczni wracają z tej podróży.
Zapomniałam odznaczyć, jako przeczytane Wstrząsnęła mną ta książka Nie zdawałam sobie sprawy z tego, na jak ogromną skalę jest ten problem. Czytanie tego mnie przygnębiało, ale uważam to za bardzo dobry reportaż.
Temat bardzo ważny, ale niestety wykonanie moim zdaniem nie najlepsze. Dla mnie trochę za dużo tu było rozmów z ekspertami, którzy w pewnym momencie już mówili to samo, aż zaczęłam przewijać ich rozdziały, bo nie muszę 4 raz słuchać o tym samym, ale może jakiś uparty rodzic, który jest ślepy na swoje dziecko, tak.
Po pierwszych kilku rozdziałach chciałam pochwalić autorów, że oddają głos i uzależnionym i osobom zajmującym się tym tematem, ale szybko głosy ekspertów zdominowały całość. Mam wrażenie, że historii osób, których ten problem personalnie dotyka było maksymalnie może z 30%, jakby autorzy nie byli w stanie znaleźć chętnych do rozmowy i próbowali zapchać puste strony, których wypełnienia brakowało, aby wydać książkę.
Myślałam, że będzie więcej głosów właśnie tych uzależnionych dzieci, osób próbujących wyjść z nałogu i ich rodzin, historii, do których na codzień nie mamy dostępu. Rozumiem, że "Noski" mogą być trochę bardziej skierowane do rodziców młodych ludzi, niż do czytelników reportaży, ale moim zdaniem dużo bardziej otwierające oczy były te przeżyte historie, smutne i brutalne, ale zderzające czytelnika z czyjąś rzeczywistością, niż kolejna podobna rozmowa z lekarzem czy terapeutą.
Książka ważna i potrzebna, do przeczytania przez każdego rodzica. Treść szokująca. Według osób parających się terapiami uzależnień, nie ma aktualnie szkoły wolnej od narkotyków, nawet szkoły podstawowej. Co robić jako rodzic aby zapobiec uzależnieniu dziecka ? Nie ma jednego przepisu, natomiast wszyscy terapeuci i lekarze są zgodni : inwestujmy przede wszystkim w nasze relacje partnerskie a następnie w relacje z dziećmi, wyjdźmy poza standardowe „jak tam w szkole ? Dobrze. A to dobrze, siadaj zjedz obiad.
Mieszkam we Francji i jeśli mogłabym poradzić coś rodzicom w Polsce : jedźmy razem posiłki. We Francji, wśród moich znajomych i w rodzinie, śniadania i kolacje je się razem z partnerem/małżonkiem i dziećmi. Tak się organizuje dzień pracy/szkoły, że dzieci od trzylatków, jedzą śniadanie rano z rodzicami, obiad w przedszkolu/szkole o 12h, podwieczorek o 16h a kolację między 19h a 20h, z rodzicami.
W tej książce prawie każda osoba z którą przeprowadzana była rozmowa mówiła : „jedzmy razem posiłki”.
Brawo za rozmowy z tak różnymi osobami - od lekarzy, terapeutów, po policjantkę, księdza i dilera.
Temat reportażu, czyli problem z uzależnieniem od narkotyków wśród dzieci i młodzieży, owszem, ważny i szokujący, ale jego realizacja pozostawia wiele do życzenia. Bohaterami reportażu są zarówno młode uzależnione osoby, jak i specjaliści mający z nimi styczność — lekarze, osoby pracujące w ośrodkach uzależnień, terapeuci. I to, co przeszkadzało mi najbardziej w „Noskach”, to dysproporcja pomiędzy głosami jednych a drugich. Sięgając po ten reportaż, chciałam poznać właśnie tę pierwszą perspektywę, tym ciekawszą, że bardzo mi odległą. Niestety, rozdziały pisane z perspektywy uzależnionych nastolatków/młodych dorosłych czy ich rodziców są dużo krótsze i, hm, pobieżne niż te, w których wypowiadają się specjaliści. Ponadto, duża część ich wypowiedzi się powtarza, co daje poczucie niepotrzebnego nagromadzenia tych samych treści, czasami też podają sprzeczne informacje i nie jest to opatrzone żadnym komentarzem autorów (np. co do tego, jak szybko uzależnia dany środek). Trochę tak, jakby autorom zabrakło bohaterów wśród nastolatków czy ich rodzin i próbowali za wszelką cenę zapełnić czymś strony swojej książki. Trochę naciągane 3 gwiazdki, bo jeśli ten reportaż komukolwiek pomoże, otworzy oczy, to to już jest wielki sukces, ja jednak spodziewałam się czegoś innego.
Mocny i potrzebny reportaż. Uważam, że każdy! rodzic powinien go przeczytać, bo problem może dotyczyć każdej!!! rodziny. Dużo z niego wynoszę, bo sama niewiele wiem o nark0tykach, a jeszcze mniej o sposobach radzenia sobie z uzależnionym dzieckiem. Doceniam za wiele perspektyw, między innymi; rodziców, lekarzy, farmaceutów, księdza, dilera, jak i samych uzależnionych. Noooo, rzeczywistość przeraża i miażdży. Czuję spore obciążanie po przeczytaniu i trochę żałuję, że sobie nie dawkowałam bardziej tej książki:/
3,7/5 ⭐️ Chociaż książka ta jest o ciężkim temacie, jakim jest uzależnienie wśród dzieci i młodzieży, to czytało się to naprawdę szybko. Polecałabym i dla rodziców, i dla dzieci. Pierwsi może troszkę zorientują się, co robić, aby zapobiegać uzależnieniom (chociaż brakowało mi pociągnięcia tego tematu, bo w pewnym momencie zaczęliśmy powtarzać te same, czasem nawet puste, frazy), a drudzy zobaczą pewne skrajności i punkty, w których nie chcieliby się znaleźć. Jest to poprawny reportaż, ale z chęcią przeczytałabym więcej na ten temat. Chciałabym od tej książki więcej, chciałabym aby zabrała nas głębiej. Byśmy mogli dowiedzieć się, jak naprawdę rozmawiać z tymi dziećmi, jak je chronić przed uzależnieniem. Oczywiście, najlepiej jak w ogóle nie zaczną brać, ale co jeśli już wezmą? Może raz, może kilka i nie będą uzależnione. Jak zachować zdrowy rozsądek i budować relacje z dzieckiem. W książce dowiadujemy się, żeby np. jeść z nim posiłki czy obserwować zmiany, ale wydaje mi się, że to nie wystarczy. W pewnym wywiadzie nawet pada zalecenie, by przeszukiwać rzeczy młodzieży. Nie wydaje mi się, aby to było dobre rozwiązanie. Na pewno nie zbuduje ono poczucia bezpieczeństwa w domu. Nie mam jednak aż tak wielu uwag do tejże lektury. Czytało się to naprawdę dobrze. Wywiady są poprowadzone w przejrzysty sposób, dobór rozmówców też w punkt (dzieci, specjaliści z różnych ośrodków, a nawet diler). Dlatego też będę polecać ten reportaż, szczególnie dla dopiero zaczynających swoją przygodę z tym gatunkiem czy z tymże tematem. Warto jednak zainteresować się potem głębiej.
myślę, że jest to ważna i wartościowa pozycja dla osób niezaznajomionych z tematem uzależnień i aspektów szukania pomocy dla dzieci w Polsce (nie tylko w kontekście terapii uzależnień, ale również pomocy psychologicznej/psychiatrycznej).
mi ta książka nie naświetliła problemu na nowo, ale to raczej przez wgląd na inne reportaże i samo jakotakie zainteresowanie tematem. nie była dla mnie szokująca, nie zrobiła efektu WOW, ale dla wielu odbiorców może być właśnie taka.
osobiście czegoś mi zabrakło, może dogłębniejszego ujęcia tego, jak się zaczyna problem z uzależnieniem w kontekście dzieci "z dobrych domów". trochę było, ale mogło być więcej.
w każdym razie, jeśli kogoś jakkolwiek interesuje temat lub ma kontakt z dziećmi/nastolatkami, to warto.
Lubię reportaże. Była w porządku. Od pewnego momentu miałam wrażenie, że czytam w kółko to samo. Nie zawsze się z nią zagadzałam. Przy końcu już trudno było ją doczytać, zrobiła się nudna.
Temat tak istotny i druzgocący był tu ekstremalnie spłycony, co więcej, zagłębiając się w kolejne strony czułam jakbyśmy odchodzili od głównego tematu i wkraczali w część fikcji literackiej albo wyobrażeniu o zażywaniu narkotyków.
Myślę że nie była to pozycja po którą chciałabym sięgnąć będąc rodzicem chcącym dowiedzieć się o zażywaniu narkotyków przez dzieci nieco więcej. Choć może miałam inne wyobrażenie o treści.
Zdecydowanie nie jest to też pozycja, którą poleciłabym komukolwiek, tak naprawdę nie potrafię zdefiniować grupy odbiorczej.
Co więcej, mam wątpliwości czy podawane nazw leków w takich pozycjach może przynieść jakieś korzyści. Wyobrażam sobie, że po biografie na temat zażywania narkotyków sięgają różne osoby, również te będące w stadium leczenia bądź uzależnione. Tutaj mamy piękną instrukcję zażywania narkotyków oraz przykłady leków, które mogą „pomóc” je „zastąpić”. Przytaczanie nazw leków dostępnych od ręki bez recepty i jawne wskazywanie ich skuteczności w postaci wytrwania w oczekiwaniu na zażycie czegoś mocniejszego, powodowała we mnie niesmak. To była kompletnie nie potrzebna część i nie potrafię znaleść argumentu, który uzasadniłby decyzje umieszczenia nazw produktów tak otwarcie i to od pierwszych stron.
aaaa no nie wiem jak to ocenić, pierwszą około połowę super mi się słuchało (polecam do malowania ścian i rysowania XD), temat mnie angażował, a od osób wypowiadających się dało się poczuć jakąś wiarygodność, później natomiast czułam się w wielu miejscach jakby mnie cofnęli do liceum na pogadanki z policjantami… wiecie, coś takiego, że ich słuchacie i macie w głowie “dobra, dobra, pogadaj se, ja i tak wiem swoje, wy macie spaczone postrzeganie” no nie wiem, takie coś, co trzeba odbębnić XD albo jak słuchanie jakiejś sąsiadki, która rzuca tekstem “kiedyś to było, teraz to ni ma, ta młodzież taka niewychowana”, nie że padały tam takie stwierdzenia, ale wyobraźcie sobie swoją reakcję na taki tekst i macie vibe jaki czułam
niektóre aspekty także się tam później powtarzały i osobiście cierpiałam na małą ilość wypowiedzi osób uzależnionych, spodziewałam się przytoczenia jakichś konkretnych przypadków, a oprócz pierwszego chłopaka, który miał okazję wypowiedzieć się bardziej wokół tematu, nie mieliśmy później chyba historii, w której szczegóły byśmy zagłębiali się bardziej niż po łebkach
jakby wywalić te niektóre zbędne według mnie wywody i zastąpić je przedstawieniem postrzegania problemu uzależnień przez osoby uzależnione i ich bliskich, byłaby to bardzo dobra książka
przeczytałem w pracy z zawrotną prędkością i no otwiera oczy na wiele rzeczy, jak to reporta��e mają w zwyczaju. zbiór rozmów z naprawdę różnymi osobami z tego świata, lekarze, policjantka, uzależnieni, dilerzy, prowadzący ośrodków. wielokrotnie w słowach tych ludzi pojawiło się „nie jestem neurobiologiem/neruopsychologiem”. brakowało mi trochę perspektywy i odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, odpowiedź „popsute relacje w domu” to myślę stanowczo za mało
Książka może co najwyżej zszokować starszą nauczycielkę, która zatrzymała się na edukacyjnych filmach z lat 90. o kompocie z HIV-em. Sprawia wrażenie średnio aktualnej – zwłaszcza „słowniczek” pełen jest absurdalnych, sztucznych sformułowań, których w rzeczywistości nikt nie używa. Całość przez to traci wiarygodność i brzmi raczej jak moralizatorskie straszenie niż rzetelna próba opisania problemu.
Pierwsze kilka historii ok, ale później to już tak podkolorowane to wszystko, takie bzdury tam piszą że chyba coś było brane, bo to niemożliwe żeby też nikt podczas korekty nie zweryfikował tego że tam po prostu jest tyle nieprawdziwych informacji. Nie polecam, jak kogoś interesują te tematy to na pewno są lepsze książki, a nie to coś, co mówi że po skręcie trzeba spać z dzieciakiem bo może przez balkon wylecieć
„Noski. Tak ćpają polskie dzieci” to książka, która mną wstrząsnęła... i to dosłownie. Już po pierwszym rozdziale zbierałam szczękę z podłogi. Historia Michała, który zaczął brać narkotyki w wieku 8 lat? Coś niewyobrażalnego… a jednak prawdziwego i wcale nieodosobnionego 😔
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po ten tytuł. Po pierwsze: temat szalenie ważny, zwłaszcza dla rodziców (mam syna, więc treść trafiła we mnie mocno). Po drugie: znałam autorów z wcześniejszych książek i byłam ciekawa, jak poradzą sobie z tak trudnym materiałem i według mnie, poradzili sobie świetnie 👌
Nie znajdziemy tu suchej teorii. To prawdziwe historie uzależnionych dzieci i ich rodzin. To rozmowy z psychologami, lekarzami, policjantami, terapeutami, a nawet… di_*_rem. To realny obraz tego, jak wygląda świat uzależnień u młodych ludzi. Przerażający. Brutalny. Prawdziwy.
Szczególnie poruszyła mnie opowieść mamy psycholożki, która straciła córkę. Zaskoczyła mnie też rozmowa z lekarką z oddziału dziecięcego, gdzie coraz częściej trafiają dzieci po prze_*_kowaniu - nie tylko narko**ków, ale i leków, często w próbach samo_*_czych. Książka pokazuje też, jak wygląda życie w ośrodku leczenia uzależnień. Dla mnie - jako mamy - książka ta niesie bezcenną wiedzę. To przestroga, ale i konkretne wskazówki: na co zwrócić uwagę w zachowaniu dziecka, albo co może być sygnałem ostrzegawczym.
Czy mam jakieś "ale"? Tak, jedno malutkie. Uważam, że niektóre opisy np. przepis na pewien "koktajl" czy inne używki są zbyt dokładne. Rozumiem, że dziś wszystko jest w internecie, podane jak na tacy, ale mimo wszystko - to delikatny temat i może nie powinno się tak szczegółowo opisywać jak z czegoś korzystać.. 🤔 A może przesadzam w tej kwestii 🫢
Ogromnym plusem tej książki jest przystępny styl, mimo trudnej tematyki. A także świetne pytania autorów, które prowadzą rozmowę w ciekawe rejony oraz wydobywają z rozmówców najważniejsze informacje. To wszystko sprawia, że książka jest rzetelna. Do tego na ostatnich stronach znajdziemy słowniczek slangu narko_*_owego i ważne, przydatne numery telefonów 👌
Chciałabym, żeby ta książka trafiła do każdego rodzica! Nie po to, żeby siać strach - ale po to, żeby uświadomić. Bo wiedza to jedyne, co może nas przygotować lub wyczulić na to, co często wydaje się nam niemożliwe. Książka pokazuje również jak ważne jest budowanie relacji z dzieckiem i interesowanie się nim.
Wstrząsający reportaż Mam 17 lat i nigdy narkotyków na oczy nie widziałam i po tej książce nie chce zobaczyć. Jestem wdzięczna że rodzice na tyle ustawili granicę i wytyczyli drogę mojego życia że nie było w nim przestrzeni abym w którymś momencie sięgnęła po dragi. Nie mogę zrozumieć w którym momencie jako społeczeństwo zawiedliśmy na temat informowania młodych ludzi o szkodliwości nie tylko palenia i picia ale także zażywania i odurzania się. Gdy myślę o tym że mój młodszy brat znajduje się w dolnej granicy dzieci na odtruwaniu i odwykach nie mogę w to uwierzyć że tak młoda osoba może wziąć strzykawkę do ręki, lub wciągnąć coś byleby tylko poczuć euforię
Moim zdaniem obecnie dzieci nie mają niczego, co by je trzymało przy życiu. Po prostu życie się im nie podoba.
"Noski" to trzecie moje zderzenie z reportażami autorstwa Magdy i Piotra Mieśnik, zdecydowanie lepsze niż dwa poprzednie. To na pewno lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców, którzy mogą nie zdawać sobie sprawy z postpanedmicznych realiów nastolatków. Tematyka narkotyków jest mi dość daleka, dlatego druzgocącym było dowiedzieć się w jak banalny sposób dzieci mogą zdobyć substancje psychoaktywne. Z resztą gra na emocjach jest głównym zabiegiem tej pozycji - nie wiem na ile prawdziwe są doniesienia, że problem narkotyków dotyczy już uczniów każdej szkoły, ale przytaczane historie zdecydowanie pobudzają wyobraźnię.
Książce można zarzucić powtarzalność głosów ekspertów, którzy biją na alarm, że brak poprawnej relacji z dzieckiem to prosta droga do uzależnień. Taka forma książki może być irytująca, jeśli jednak powtarzanie tego przekazu jak mantry ma uratować chociaż jedno dziecko to myślę, że jak najbardziej warto. Czego mi zabrakło to rozwinięcie niektórych wątków i anegdot przedstawianych przez rozmówców, miałam wrażenie, że momentami autorzy ucinali konwersacje i torowali je na te same, powtarzalne pytania. Chętnie przeczytałabym też więcej więcej rezonujących z czytelnikiem opowieści osób uzależnionych.
Jakie to było mocne, jak kubeł zimnej wody! Nie sądziłem, że w PL jest aż taki problem z uzależnieniem wśród dzieci i dostępnością terapii. Lektura obowiązkowa dla każdego szanującego się rodzica. Polecam!
Moje wnioski po przeczytaniu: - strach przed przyszłością (co będzie z moimi dziećmi?),
- gruby motywator, żeby być lepszym, obecnym w życiu dziecka ojcem, wsparciem na każdym etapie dorastania,
- w świecie gdzie fokus jest na wolność jednostki i pozwalanie nieletnim na coraz szerszy wybór/decydowanie o sobie bez wykształconej świadomości konsekwencji, uważam że - wręcz przeciwnie, fokus powinien być na ustalanie zdrowych granic i budowanie żywych relacji rodzic-dziecko
- to że coś jest legalne to nie znaczy, że jest w zdrowe (alkohol, papierosy included) i może zaszkodzić na wielu obszarach,
- chyba staję się przeciwnikiem legalizacji nawet lekkich narkotyków (bo nie istnieje coś takiego). Nie mamy skutecznego systemu edukacji w dobrego wychowania żeby zapobiegać nałogom, i móc założyć że ktoś będzie zawsze pił/palił/brał odpowiedzialnie - przy środkach zmieniających świadomość (alko, dragi) nie ma czegoś takiego
Reportaż wstrząsający, ale niezwykle ważny. Każdy powinien po niego sięgnąć, a szczególnie każdy rodzic! To zbiór wartościowych rozmów z lekarzami, terapeutami, osobami uzależnionymi i ich rodzinami, a także z dilerem czy policjantką.
Bardzo ważny i ciekawy ”reportaż”, nie dobiło mnie to tak jak dzieci z dworca z.o.o ale uwazam że gdyby wiecej osob czytalo te ksiazki nie bylo by tak wielkiego problemu narkotykowego w polsce
wstrząsająca i ważna lektura, jednak z czasem relacje specjalistów stały się powtarzalne, autorzy mogli postawić na więcej historii uzależnionych i ich rodzin mimo wszystko, bardzo polecam każdemu!