Podszedłem do tej książki z otwartą głową – okazała się lepsza, niż się spodziewałem. Muszę jednak zaznaczyć, że miałem początkowo pewne wątpliwości co do samego tytułu. Słowo "ch*j" może bowiem budzić różne interpretacje, szczególnie jeśli nie znamy jeszcze kontekstu, który autorzy wyjaśniają na początku. Każdy ma swoje własne skojarzenia z tym słowem, najczęściej pejoratywne, zatem okładka albo zaintryguje, albo od razu odstraszy, choć na serio warto przełamać pierwsze wrażenie – te wywiady są warte przeczytania.
Już po kilkunastu stronach lektury zrozumiałem intencje autorów, którzy podjęli wyjątkowo trudny temat. Męskość nadal pozostaje obszarem tabu (i często jest z automatu interpretowana z byciem po prostu "ch*em") i zdecydowanie mniej eksplorowaną materią niż kobiecość, która doczekała się bogatej reprezentacji zarówno w literaturze, jak i kulturze popularnej. Mężczyźni, jako grupa docelowa, często reagują na tego typu inicjatywy sceptycznie, co również znajduje swoje wyjaśnienie w samej treści książki. Od razu nasuwa się pytanie: "Po co w ogóle taka książka? Facet to facet – prosta sprawa, nie ma nad czym się rozwodzić". Pod tym pozornie prostym podejściem kryje się jednak mnóstwo trudnych emocji, nieprzepracowanych traum oraz historii pełnych bólu i dyskomfortu. Jestem przekonany, że właśnie dlatego opinie o tej książce będą skrajne – jej lektura wymaga odwagi w konfrontacji ze sobą samym i tym, co się do mężczyzn poprzyklejało przez wiele ostatnich lat, dekad, a nawet stuleci.
Znalazłem tutaj wiele wartościowych przemyśleń i refleksji, przedstawionych z różnych perspektyw – od historycznej po współczesną codzienność mężczyzn. Żeby jednak w pełni docenić tę publikację, potrzebny jest pewien poziom samoświadomości i otwartość na głęboką refleksję. To może stanowić trudność, biorąc pod uwagę, jak niewiele jest książek poświęconych wrażliwej i czułej stronie męskości. Prośba o pomoc, ujawnienie swojej wrażliwości, które od najmłodszych lat są przez kulturę i społeczeństwo tłumione, nie są łatwe. Żyjemy w świecie masek, zawstydzania i oczekiwań, które autorzy i ich rozmówcy starają się odważnie demaskować.
Jeden z rozmówców określa popularny dziś "kryzys męskości" raczej jako "transformację", co wydaje się ciekawą i trafną perspektywą. Nadal jednak funkcjonujemy w świecie zdominowanym przez tradycyjne, mocno zakorzenione wzorce męskości, szczególnie widoczne w przestrzeni publicznej i politycznej (przykładem mogą być choćby Putin, Trump, czy niedawno wybrany prezydent Polski). Dominujące atrybuty męskości – siła, konserwatywne poglądy – często wynikają z lęku przed "kobiecością" i "miękkością", które są dziś niezwykle potrzebne. Nie dziwi mnie jednak, że w świecie pełnym niepewności i komplikacji ludzie zwracają się ku temu, co znane i stabilne. Odklejenie się od znanych od dzieciństwa archetypów nie jest łatwe – autorzy wielokrotnie zwracają na to uwagę.
Widziałem już komentarze, że książka rzekomo "zachęca do bycia gejem", co jest absurdalną generalizacją, wynikającą ze stereotypowego przekonania, że jedynie osoby homoseksualne są zdolne do głębszej wrażliwości i introspekcji. Żeby rozpoznawać i świadomie zarządzać swoimi emocjami, wcale nie trzeba być gejem. W każdym z nas jest miejsce na "twardą" stronę, której nikt nam nie odbierze, jak i "miękką", która pozwala zachować równowagę psychiczną. Niezdolność do przyjęcia tej miękkiej strony często prowadzi do dramatycznych skutków – szczególnie wśród mężczyzn, gdzie wysoki odsetek samobójstw jest brutalnym potwierdzeniem tego faktu.
Każda próba wyjścia poza znane schematy zawsze będzie wiązała się z pewnym ryzykiem i dyskomfortem, ale chciałbym życzyć sobie i nam wszystkim większej otwartości na eksplorowanie męskości w sposób czuły i odważny. Świat, w którym empatia postrzegana jest jako słabość – w dużym stopniu za sprawą współczesnego kapitalizmu – potrzebuje refleksji nad swoimi wartościami i drogą, którą podąża. Ta książka może być właśnie takim początkiem.