Po latach nieobecności Anka wraca do rodzinnego domu w Zakopanem. Jej matka miała wypadek i potrzebuje opieki. Mimo że łączą je bardzo złe relacje, Anka postanawia jej pomóc. Drzwi starego domu otwierają jednak coś więcej niż tylko przestrzeń – budzą wspomnienia, których nie da się już ignorować. Atmosfera zagęszcza się z każdym dniem, a napięcie między kobietami narasta. Miłość miesza się z gniewem, poczucie obowiązku z tłumioną krzywdą… a stąd już tylko krok do tragedii.
W cieniu narastającego konfliktu Anka poznaje dwóch mężczyzn – Chrystiana, barmana uwikłanego w skomplikowaną relację, oraz Bartka, przewodnika górskiego próbującego wyrwać się z małżeństwa, w którym się dusi. Ich przypadkowe spotkanie doprowadza do paktu trójki ludzi, którzy rozumieją się lepiej, niż by chcieli.
Ciemiężyca to duszący, intensywny thriller psychologiczny o relacjach, od których nie da się uciec. O traumie, która nigdy nie znika. I o tym, że największe niebezpieczeństwo czai się bliżej, niż myślimy. To powieść, która niepokoi i przyspiesza oddech aż do ostatniej strony.
Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się, jak bardzo niewypowiedziane słowa i niewyleczone rany z dzieciństwa mogą zatruwać kolejne pokolenia – tak jak trująca „ciemniężyca” oplata życie bohaterów i każe im unosieć się nad przepaścią?
Ja często o tym myślę. A „Ciemiężyca” Marii Gąsienicy‑Zawadzkiej uświadomiła mi, że toksyczne relacje potrafią mieć siłę tsunami – niby niewidoczne, ale zdolne zmieść wszystko, co na swojej drodze. Kiedy Anka wraca po latach do rodzinnego Zakopanego, nie spodziewa się, że drzwi starego domu będą otwierać nie tylko wejście do przestrzeni, ale i dramatyczną podróż w przeszłość.
Ta książka nie pozwala Ci o sobie zapomnieć – od pierwszych stron czuć gęstą atmosferę, napięcie, które narasta jak ciemne chmury nad Tatrami. To nie jest lekka powieść na jeden wieczór – to intensywna, psychospołeczna podróż przez trzy historie: Anki, Chrystiana i Bartka. Każdy z nich niesie własny bagaż: traumę, żal, zranienia, z których nie potrafią się otrząsnąć. Mimo że każdy nosi inny ciężar, łączy ich wspólne poczucie: „Coś we mnie zostało złamane”. Tą pozorną różnicą – „bo ja… a on…” – autorka konsekwentnie narasta w narracji, by pokazać, że rany mogą być rodzinne, partnerskie, miłosne – a skrzywdzenie jednego potrafi rozszerzyć się jak plama po całej powierzchni.
Narracja prowadzona z perspektywy trzech postaci – to ogromny atut tej powieści. Widzimy Ankę, której relacja z matką nigdy nie była normalna, w dodatku po wypadku matki nie potrafi oderwać się od poczucia obowiązku, które znów zaczyna się udzielać jej duszy. To jej wspomnienia i emocje trzymają nas w napięciu od początku do końca – jej słowa są jak nóż w serce, a uczucie klaustrofobii coraz bardziej paraliżuje wyobraźnię.
Pojawiają się też Chrystian – barman uwikłany w toksyczny związek, z którego nie potrafi się uwolnić – oraz Bartek – przewodnik górski, duszący się w ciężkim małżeństwie, z trójką dzieci i poczuciem, że w otoczeniu wszystkiego – przede wszystkim siebie samego – umiera. Gdy te trzy historie się splatają w tragedię, albo raczej w pakt ucieczki spod ciężaru bycia więźniem własnych decyzji, napięcie sięga zenitu. Ale nie jest to thriller typu „kto zabił?”, tylko głęboki psychologiczny dramat, w którym wrzą emocje, złość, poczucie winy, bezradność i próba zemsty na tym, co skrzywdziło.
Autorka genialnie operuje metaforą – ciemiężyca to zarówno trująca roślina, jak i toksyczna relacja, która z jednej strony może leczyć, lecz z drugiej – w nieumiejętnym użyciu – zabić. Rodzicielskie żądanie, miłość niszcząca, poczucie winy, nasza bezradność – każde z nich ma swoją ciemiężycową maskę. Napięcie nie znika do ostatniej strony. Każde zdanie czytałam z coraz większym wstrzymanym oddechem – choćby dlatego, że musiałam domyślać się, gdzie tkwi granica między obowiązkiem, miłością i przemocą, którą nawet sami czasem wyrządzamy, nie zdając sobie z tego sprawy.
Jeśli szukasz książki, która nie tylko wciąga, ale zmusza do refleksji nad własną rodziną, relacjami, babciami, matkami i dziećmi, „Ciemiężyca” to pozycja, po której już nigdy nie zrobisz kroku „bez pytania o prawdę”. Uświadamia, że możemy być ofiarami, ale i – czasem nieświadomie – katami. I że pakt z cierpieniem nigdy nie jest prosty.
Ocena: 9/10 – za emocje, głębię, mroczną atmosferę i to, że „Ciężko się od niej odciąć”. Dawno żadna książka nie zmusiła mnie do refleksji aż tak do cna.
Ciemiężyca - rodzaj bylin z rodziny melantkowatych. Obejmuje ok. 25 do 50 gatunków (za wikipedią).
Przyznać muszę od razu, że już od samego początku kiedy dowiedziałem się o tej książce jej tytuł sprawił, że zapragnąłem ją przeczytać. Muszę przyznać, że byłem trochę zaskoczony iż słowo to oznacza pewien rodzaj rośliny a nie jest tylko grą słów, w którą postanowiła zagrać z nami autorka tej powieści. Chapeau bas więc dla pani Marii za takie zwodzenie czytelnika i co za tym idzie genialne granie na emocjach czytelników już od samej okładki.
Powieść zaczyna się dosyć niewinnie. Poznajemy Annę - kobietę a właściwie dziewczynę, której toksyczna relacja z własną matką stanowi wyjście do całej fabuły. Propozycja zawodowa oraz kontuzja rodzicielki sprowadzają ją do Zakopanego, miejsca z którego całkiem niedawno udało się jej wyrwać. Sprawia to, że nie tylko powracają demony przeszłości ale objawiają się zupełnie nowe, dotąd nieznane. Pojawia się również relacja z dwoma mężczyznami, którzy wydają się mieć niby inne ale w swojej beznadziejności podobne problemy co bohaterka. Bardzo szybko zaczyna całą trójkę łączyć coś więcej niż tylko znajomość (i nie, nie chodzi tu o żaden wątek romantyczny). Od tego momentu wydarzenia biegną bardzo szybko, a my jako czytelnicy już wiemy, że ostateczny, tragiczny koniec całej opowieści jest zupełnie nieunikniony.
Jaka to jest dobra książka! Przeczytałem ją w dwa wieczory, pochłonęła mnie całkowicie od pierwszych stron i nie wypuściła aż do samego końca. Autorka genialnie gra na emocjach, czujemy że trójka bohaterów i to co się dzieje w ich życiach mogłoby dotyczyć każdego z nas, naszych znajomych lub sąsiadów. W tej powieści klimat po prostu wylewa się z każdej kolejnej przerzucanej strony. Polecam serdecznie, jest to jedna z lepszych książek jakie przeczytałem w tym roku. Sięgnijcie po nią a nie zawiedziecie się na pewno.
Autorka zabiera nas w rejon malowniczych polskich Tatr. Główna bohaterka Anna Płaza dostaje propozycję napisania książki, co od zawsze było jej marzeniem, co prawda miałby być to reportaż, ale od czegoś trzeba zacząć. Jednak to zlecenie wiąże się z powrotem do Zakopanego, domu rodzinnego, a tam wcale nie jest jej spieszno. Nieoczekiwanie Anka dostaje informację, że jej matka złamała nogę i to właśnie córka będzie musiała zapewnić jej opiekę. Los zdecydował za nią, jednak oznacza to, że wybudzone zostaną wszystkie demony przeszłości, przez które Anna obecnie uczęszcza na terapię.
Po przeprowadzce do Zakopanego Anka poznaje dwóch mężczyzn, którzy podobnie jak ona mają problemy z toksycznymi osobami z najbliższego otoczenia. Wymieniają się pomysłami, ale czy ta nieoczekiwana znajomość dostarczy im rozwiązań?
Wow! Co to jest za książka! Fenomenalny thriller psychologiczny z wzorowo wykreowanymi bohaterami mającymi styczność z toksycznymi zachowaniami innych. I właśnie te skomplikowane, problematyczne relacje międzyludzkie są zalążkiem decyzji ostatecznych, ale będących obietnicą spokoju.
Wszechobecny surowy, duszny i mroczny klimat gór jest niesamowitym dopełnieniem całości. Wielowątkowa fabuła została dopracowana pod każdym względem, ciężko było przewidzieć, jak potoczy się akcja. Ta historia trzyma w napięciu od początku do końca, ale także skłania do głębszych refleksji nad tym, jak ciężka i traumatyczna może być relacja matki z córką. Niewiarygodne, że takie sytuacje mogą się zdarzać w prawdziwym świecie.
"Ciemiężyca" to thriller psychologiczny z krwi i kości, złowieszczy, pełen manipulacji, przebiegłości. Otula czytelnika wymownym, niepokojącym klimatem, goryczą niedopowiedzeń, wybrzmiewa złem i toksycznością relacji z bliskimi.
Misternie skonstruowana, nie dająca się odłożyć pozycja, którą nie sposób rozpracować, o której ciężko zapomnieć. W mojej opinii jest to jedna z najlepszych książek tego roku. Musicie ją przeczytać!
Anka pracuje w krakowskim wydawnictwie. Mimo, że większość pracy wykonuje zdalnie, wynajmuje w mieście mieszkanie. Niespodziewanie dostaje propozycje napisania reportażu o swoim rodzinnym mieście Zakopanym. Problem jest jeden - kobieta pod żadnym pozorem nie chce wracać do swojego rodzinnego domu i toksycznej matki 🏔
Przez zbieg okoliczności kobieta i tak musi wrócić w rodzinne strony i zająć się matką, a atmosfera w domu z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza. Podczas pobytu w mieście kobieta poznaje dwóch mężczyzn: przewodnika Bartka oraz młodszego kelnera Chrystiana. Nieznajomych połączyły toksyczne relacje (z innymi osobami), z których nie potrafią się wyplątać. Czasem jedynym rozwiązaniem zdaje się tylko morderstwo 🏔
Kurcze, dawno żaden thriller nie wciągnął mnie tak mocno jak Ciemiężyca! 🏔
To powieść pełna problemów, toksycznych relacji, przemocy psychicznej, traum i nadużyć. Już od pierwszych stron wiemy, że to nie skończy się dobrze i ktoś zginie - zagadką jest kto i w jakich okolicznościach 🏔
Sama książka jest praktycznie nieodkładalna przez dość krótkie rozdziały oraz przeplatanie się różnymi perspektywami, a mamy ich tu aż cztery, w tym dwie linie czasowe. Część historii dzieje się od kwietnia do października, co obserwujemy dzięki aż trójce bohaterów: Ance, Bartkowi i Chrystianowi, druga część ma miejsce w ciągu jednej nocy w październiku, gdy pewien komisarz przyjeżdża na miejsce zbrodni 🏔
Jeśli szukacie wciągającego thrillera, serdecznie polecam! Tym bardziej jeśli wybieracie się na długi weekend do Zakopanego! 🏔
Fantastycznie bawiłam się z tą książka i wchłonęłam ją dosłownie w mig. A lubimy książki, które praktycznie same się czytają😍 . Anka, redaktorka w wydawnictwie, wraca do Zakopanego do domu rodzinnego, gdzie mieszka jej matka. Matka, która całe życie znęcała się nad nią psychicznie. Wraca, bo czuje obowiązek zaopiekować się nią po tym, gdy ta łamie nogę. To jak ten wątek był przedstawiony to istny majstersztyk🔥Każdym centymetrem nienawidziłam postać matki. Matki potwora, która słowem zniszczyła psychicznie swoje dziecko. . Chrystian, barman, który wpada w romans ze swoją szefową. Coś co ma być przyjemnością i przynosić chwile rozrywki staje się utrapieniem i spędza sen z powiek chłopaka. Szefowa zaczyna wymagać coraz więcej, a Chrystian ma być na każde jej zawołanie. Gdy on chce to zakończyć, ona zaczyna go szantażować filmami i zdjęciami. . Bartek, przewodnik górski. Mąż kobiety, która jest istną wariatką przesiąknięta zazdrością. Potrafi odstawić takie sceny zazdrości, że w głowie to się nie mieści. . Anka, Chrystian i Bartek poznają się przez przypadek, ale szybko nawiązują nić porozumienia. Wpadają na pomysł, aby dokonać potrójnego m0rderstwa pozostając nawzajem swoim alibi. Czy im się to uda? Jakie tajemnice skrywa Anka? . Bawiłam się wybornie z tą książką. Świetny plot twist na zakończeniu (choć niestety, ale udało mi się go za wcześnie odkryć i trochę niespodzianka niewypaliła🫣🤭). . Baaardzo polecam!🔥 Świetna książka.
Pamiętam debiut Marii Gąsienicy-Zawadzkiej, to od niego zaczęło się moje zamiłowanie do tajemniczego klimatu, ludzkich dramatów oraz co najważniejsze gór. Mam wrażenie, że nikt tak doskonale ich nie opisuje jak właśnie ta autorka. W tej książce znów nie zawodzi i wręcz czujemy wiatr na twarzy i te napięcie budowane od pierwszych stron.
To dość mroczna opowieść, pełna niewypowiedzianych emocji, które wręcz czujemy w środku. Mam wrażenie, że ta książka wchodzi jeszcze głębiej w ludzką duszę, a tytułowa ciemiężyca to nie tylko kwiat, ale traumy które duszą. Książka ta tym bardziej przemawia do czytelnika, gdyż opisy przemocy psychicznej są idealnie opisane i zapewne każdy z nas choć raz się z nią spotkał. Mogą też wyjaśniać co może sprawić, że ludzie są zdolni do prawdziwych okropności.
Mam wrażenie, że autorka coraz bardziej rozwija się w swojej twórczości (a już debiut był naprawdę świetny). Pisze tak, jakby każde słowo było przemyślane i ważne. Książka ta wymaga skupienia, bo emocje są ukryte gdzieś pomiędzy słowami. Trzeba się im przyjrzeć. Trzeba je poczuć. To książka dla wszystkich tych którzy szukają głębi i poruszających historii. To historia, która boli i o której się myśli po przeczytaniu książki.
Ciekawym elementem są zapiski Anny, nie wiemy czy to pamiętnik czy też pomysł na kryminał. A nasza niepewność zmienia się ze współczucia po zaskoczenie.
Porozmawiajmy sobie o klimacie, ale nie o zmianach, bo te nie ten czas i miejsce i IG i tak już limituje, że człowiek się o każdą kropkę boi.
Chodzi mi o klimat powieści, w tym wypadku kryminalnej spod pióra @maria_gasienica_zawadzka.
Wiecie co? Ja lubię ten świat, który autorka serwuje w swoich powieściach. Człowiek ma wrażenie, że sobie spaceruje lub też bardziej prawdopodobne - dyszy, wspinając się na Giewont.
To jest powieść bardzo polska, z polskimi bohaterami i otoczeniem i za to wielkie brawa, bo osobiście mam dość tych wszystkich anglojęzycznie brzmiących tytułów. Co złego w tym, że bohaterem jest Janek? Zupełnie nic.
Ale wracając do samej powieści - autorka ma lekkie pióro, tworzy postacie, które mają więcej niż jedną cechę, takie które jednocześnie masz ochotę udusić i do serca przytulić, bo biedakom los pluje w oczy, a i piachem sypnie nie raz.
Jeśli chodzi o sam kryminał - przyznaję, że dla mnie rozwiązanie było oczywiste praktycznie od początku, ale to nie wina samej autorki, tylko tego jak ja odbieram powieści z trupem w tle.
To nasze kolejne, trzecie już spotkanie z twórczością autorki i dziś już wiemy, że nie ostatnie. Bo to jest taki kryminał, że jak zamykam okładkę, to nie mam poczucia "kto mi odda te 4 godziny, no kto?", tylko "fajnie nam razem było, chcę jeszcze".
"Tam, gdzie dzieje się krzywda, a wszyscy wokół przymykają oczy, ludzie cierpią w samotności".
Q: Jesteście #teamgóry czy #teammorze? Ja osobiście uwielbiam góry, całkiem inny klimat niż nad morzem o nawet ludzie wydają się być bardziej ludzcy.
Wracając, historia przenosi czytelnika do Zakopanego, gdzie klimat górski miesza się z toksycznymi relacjami, manipulacjami i przemocą. Trójka bohaterów i plan doskonały, więc co może pójść nie tak? Przekonajcie się sami, sięgając po "Ciemiężycę". Autorka stworzyła niesamowity thriller psychologiczny, zagłębiając się w ludzką psychikę i przelewając na papier ogrom emocji. Ciekawa fabuła, dobrze wykreowani bohaterowie i wciągająca historia, od której nie sposób się oderwać. Gorąco polecam.
That was extremely overwhelming psychological thriller! A lot of emotions starts with the first word and end at last one. Beautiful polish mountain views as a background of the story. And some moral thoughts... If someone is the bad guy, that means he or she deserves to die? And if someone kill, is that always mean he or she is the bad guy? At the end you start to understand that you know nothing👀Extraordinary story with a lot of unfairness and darkness... I should definitely read the rest of books written by this author🥰
Duszny, intensywny thriller psychologiczny, który porusza trudne tematy – przemoc psychiczną, toksyczne relacje i emocjonalne zniewolenie. Bardzo zainteresował mnie motyw trudnej relacji matki z córką, a atmosfera książki sprawiała, że podczas lektury czułam napięcie i stres.
Dodatkowy plus za wątek górski – kocham Tatry, więc od razu +1 do oceny. Choć nie ma tu wielu zwrotów akcji, książka trzyma w napięciu i czyta się z ogromnym zaciekawieniem!
Zaskakująca, dynamiczna, wielowymiarowa. Autorka zagląda prosto do głów swoich bohaterów – i tam właśnie toczy się największa walka. Jestem absolutnie oczarowana i... zakochana w tej okładce! Polecam każdemu, kto chce choć na chwilę uciec od rzeczywistości, bo z tą książką na pewno Wam się uda!
Była całkiem okej, ale dopiero przestała mnie nudzić po około 250 stronach. Najciekawsza była perspektywa komisarza, a końcówka, gdy wszystko się wyjaśniło, była mocna🤯
O wow… chyba najbardziej brutalna na rożnych płaszczyznach książka pani Marii, ale wciąż fenomenalna. Jedna z tych, przy których trzeba się czasem przejść i odetchnąć.
Akcja najnowszej powieści Marii Gąsienicy-Zawadzkiej pt. "Ciemiężyca" rozgrywa się właśnie tam. Autorka przeprowadza nas nie tylko przez labirynt stromych, górskich pasm, ale również ludzkich tajemnic i mrocznych żądz.
Główną postacią tego thrillera psychologicznego z obszerną warstwą obyczajową jest Anka, która po latach wraca do rodzinnego domu. Robi to dość niechętnie, ale jej matka potrzebuje opieki po poważnym wypadku, a i sprawy branżowe wzywają. Między kobietami od samego początku czuć napięte stosunki, nie potrafią dojść do porozumienia w trywialnych tematach. Oskarżenia w materii zaniedbań względem siebie nawzajem wiszą w powietrzu i narastają do wysokiej rangi konfliktu. Matka Anki jest niezwykle toksyczną i psychicznie przemocową kobietą, do której ciężko jest pałać sympatią. Kreuje się ona na starszą i nieporadną panią, której własna córka odmawia pomocy i doprowadza do licznych krzywd.
W tej matni wzajemnych zarzutów dochodzi do pewnego paktu. Anka poznaje dwójkę mężczyzn, którzy podobnie jak ona, okazują się być uwikłani w relacje bez perspektyw. Każdy z nich sterowany jest niczym marionetka, dyrygowany i nieszczęśliwie związany z kimś, z kim nie chce mieć nic do czynienia. Toksyna wręcz wylewa się z tych chorych związków, w których aż kipi od manipulacji, zastraszania i szyderstwa. Na niekorzyść Anki wydaje się działać jej skłonność do coraz częstszego nadużywania alkoholu, niejednokrotnie zagryzanego psychotropami. Ten koktajl problemów okraszony mieszanką procentów i proszków nie doprowadzi do niczego dobrego, a stosunki z obcymi mężczyznami zamącą w jej życiu bez reszty.
Maria Gąsienica-Zawadzka bezkompromisowo zmasakrowała moje poczucie bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o prowadzenie fabuły. Zmiany narracji wprowadzają sporo zamętu, utrzymują w stałym zaciekawieniu, a problematyka skrywająca się w głębi ludzkich serc skradła moje własne. Przysięgam, że jak tylko otworzyłam "Ciemiężycę", nie oderwałam się aż do ostatniej strony. Zakończenie i plot twist generują niebywały efekt wow, którego nie sposób przewidzieć. Góry odgrywają tutaj poboczną rolę, ale nie służą wyłącznie za tło. Towarzyszą bohaterom w wielu sytuacjach, będąc niemymi świadkami ludzkich przewinień, przekraczających szeroko rozumianą granicę jakiejkolwiek moralności. Ogromnie polecam i zachęcam, byście po nią sięgnęli! Wyjątkowa historia, która zaskoczy Was na wielu płaszczyznach.
"Zabiorę cię w góry. Tam poczujesz wolność i zapomnisz o tym, czego nienawidzisz. Nienawiść umiera w górach. Tam masz w sobie tylko czyste, dobre uczucia. Tam stajesz się wolna od wszystkiego, co cię dręczy. Tam niczego się nie boisz."
Nie będę się rozwodzić o czym jest książka, bo można sobie przeczytać opis wydawcy. Powiem tylko tyle, że łyknęłam ją na jednym wdechu! Od bardzo dawna żaden thriller psychologiczny nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Wprawdzie dość szybko domyśliłam się jednej rzeczy, ale to w niczym nie zakłóciło odbioru całości. A całość mnie totalnie kupiła! Uwielbiam takie emocjonalne rozbieranie bohaterów i takie grzebanie w głowie. I ta niepewność, czy na końcu drogi znajdziemy w końcu wytchnienie? Czy koniec będzie końcem, czy początkiem.?