Nowa pełna emocji powieść autora Zadzwoń, jak dojedziesz!
Dziewiętnastoletnia ciężarna Łucja wyjeżdża z małej miejscowości, przeprowadza się do Poznania. Do wyjazdu nakłoniła ją matka, która obawia się reakcji sąsiadów na informację o niezamężnej dziewczynie spodziewającej się dziecka. Łucja, samotna w nowym mieście, wychowuje Maksa i buduje z nim bardzo silną więź. Jej wszystkie decyzje życiowe mają na uwadze przede wszystkim dobro dziecka.
Czy bliskość, przywiązanie i bezpieczeństwo, które Łucja ofiarowała swojemu synowi, mogą być w przyszłości przyczyną jego traumy?
Autor prowadzi czytelnika przez wspólne życie syna z matką od momentu jego narodzin do dorosłości, snując delikatną i pełną emocji opowieść o konsekwencji życiowych decyzji i złożoności emocjonalnego uwikłania między rodzicem a dzieckiem. Jakub Bączykowski z charakterystyczną dla siebie wrażliwością porusza trudne tematy i skłania do myślenia nad konsekwencjami podejmowanych wyborów.
Choć wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Jakuba Bączykowskiego, od dawna intrygowały mnie entuzjastyczne opinie na temat jego książek. Po lekturze „Chcę dla Ciebie jak najlepiej” rozumiem, skąd bierze się to uznanie – Bączykowski pisze z niezwykłą empatią, uważnością i odwagą, podejmując tematy często przemilczane. W swojej najnowszej książce autor snuje historię, która, choć kameralna w formie, porusza uniwersalne i niezwykle aktualne kwestie – bezwarunkową miłość rodzicielską, poświęcenie oraz cienką granicę między troską a nadopiekuńczością.
Główna bohaterka, Łucja, to dziewiętnastoletnia samotna matka, która opuszcza rodzinną miejscowość, by w anonimowości Poznania rozpocząć nowe życie. Motorem tej decyzji nie jest jednak jej własna wola, lecz presja społeczna i lęk matki przed stygmatyzacją. W nowym miejscu Łucja samotnie wychowuje syna Maksa, poświęcając mu całe swoje życie.
„Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jakuba Bączykowskiego i przyznaję, że nie spodziewałam się tak emocjonującej historii. Autor prowadzi czytelnika przez lata wspólnego życia matki i syna – od narodzin dziecka po jego dorosłość. W niezwykle subtelny i emocjonalny sposób ukazuje, jak silne więzi mogą z czasem przerodzić się w emocjonalne uwikłanie. To opowieść o miłości, która miała chronić, ale być może – nieświadomie – stała się ograniczająca. Jakub Bączykowski z wrażliwością i wyczuciem pokazuje, jak bardzo intencje, choć szczere i pełne miłości, mogą w dłuższej perspektywie wpływać na kształtowanie emocjonalności dziecka. Nie ocenia, lecz z uwagą i empatią przygląda się kobiecej linii przekazywania lęków i oczekiwań, ukazując, jak głęboko mogą one wpływać na kolejne pokolenia. Narracja prowadzona jest z wyczuciem, niemal intymnie – czytelnik czuje się zaproszony do obserwowania relacji matki i syna w najważniejszych momentach ich wspólnego życia. Autor doskonale portretuje rozwój bohaterów na przestrzeni lat – zarówno Łucji, jak i dorastającego Maksa, którego perspektywa z czasem zyskuje na znaczeniu. Nie ma tu taniej sensacji ani moralizowania. Bączykowski buduje emocje powoli, ale skutecznie – każde słowo ma wagę, każde wydarzenie niesie ze sobą konsekwencje. Warto również zauważyć, że autor znakomicie balansuje między tym, co wyrażone, a tym, co przemilczane. Cisza, niedopowiedzenia, spojrzenia – to właśnie one budują napięcie i głębię tej opowieści. Styl Bączykowskiego jest prosty, ale pełen uczucia – idealnie pasuje do tej historii, czyniąc ją jeszcze bardziej przejmującą. „Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to książka nie tylko o macierzyństwie, ale także o wolności – tej utraconej, wymarzonej, wywalczonej. To opowieść o tym, jak dobre intencje mogą prowadzić do bólu, jeśli nie towarzyszy im uważność na drugiego człowieka. I o tym, że miłość, nawet największa, wymaga odwagi, by czasem… odpuścić. To historia, która tętni emocjami, a zarazem prowokuje do refleksji nad tym, jak cienka bywa granica między miłością a nadopiekuńczością. „Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to książka, która pozostaje z czytelnikiem na długo po przewróceniu ostatniej strony. Jestem zachwycona wspaniałym stylem autora oraz jego niesamowitym talentem do tworzenia fabuły pełnej emocji i realistycznych bohaterów. Zdecydowanie sięgnę po kolejne jego książki, a Was gorąco zachęcam do lektury.
Motyw relacji rodzinnych zazwyczaj pojawia się w książkach jedynie jako wątek poboczny, dlatego bardzo podoba mi się, że cała ta powieść została poświęcona właśnie temu trudnemu tematowi. Szczególnie doceniam ukazanie dwóch perspektyw, co dodaje historii autentyczności i głębi <3 Książka pozostawia czytelnika z chwilą refleksji, a to właśnie cenię najbardziej po zakończeniu lektury.
👩👦🧸 Chcę dla ciebie jak najlepiej Jakuba Bączykowskiego to poruszająca, dojrzała i głęboko emocjonalna opowieść o relacji matki i syna, która z czasem przeradza się w niebezpieczne emocjonalne uzależnienie. Autor z właściwą sobie wrażliwością i subtelnością kreśli historię Łucji – dziewiętnastoletniej samotnej matki, która opuszcza rodzinną Nową Sól i przenosi się do Poznania, by w cieniu społecznych oczekiwań wychować swoje dziecko. Wybór ten, zdeterminowany przez presję matki i społeczne konwenanse, staje się początkiem samotnej, lecz pełnej poświęcenia drogi macierzyństwa, gdzie centrum wszechświata stanowi Maks – jej syn i jedyne oparcie.
👩👦🧸 Od pierwszych stron widać, że Łucja chce być najlepszą matką, jaką tylko potrafi, rekompensując synowi brak ojca i własne niespełnione marzenia. Jej życie podporządkowane jest Maksowi – jego potrzebom, emocjom, bezpieczeństwu. Jednak im bardziej stara się być dla niego całym światem, tym bardziej zaciera się granica między troską a kontrolą. Jej matczyna miłość z czasem przeradza się w obsesję, a potrzeba bliskości – w potrzebę posiadania. Autor nie ocenia jej wyborów wprost, lecz subtelnie prowadzi czytelnika przez kolejne etapy tej relacji, zmuszając do refleksji: gdzie kończy się zdrowa więź, a zaczyna emocjonalne zniewolenie?
👩👦🧸 Historia Łucji to nie tylko portret samotnej matki, ale również głęboka analiza psychologiczna kobiety, która została pozbawiona wsparcia i możliwości realizacji siebie. Rezygnacja z marzeń o karierze skrzypaczki, śmierć ojca, brak partnera – wszystko to spycha ją w stronę syna, którego zaczyna traktować jako jedyne źródło sensu i celu. Z każdą kolejną stroną czuć coraz mocniej, że Maks nie dorasta w atmosferze wolności, lecz oczekiwań, zależności i nieuświadomionych zobowiązań wobec matki. I choć kobieta sama doświadczała krytyki i presji ze strony własnej matki, nieświadomie powiela ten sam schemat, stając się emocjonalnym ciężarem dla swojego dziecka.
👩👦🧸 Autor z wyjątkową przenikliwością ukazuje, jak bliska więź może stać się więzieniem. Łucja nie potrafi zaakceptować zmian w życiu dorastającego Maksa – jego potrzeby autonomii, przestrzeni, niezależności. Jej reakcje – milczenie, zazdrość, obrażanie się – nie są jedynie emocjonalnym szantażem, lecz także przejawem głęboko zakorzenionego lęku przed samotnością. To matka, która pragnie być niezastąpiona, lecz w tej potrzebie zatraca zdrowy rozsądek i zapomina, że dziecko nie należy do niej. Moment, w którym Maks zaczyna odsuwać się od niej, staje się dla niej nie tylko ciosem, ale i życiowym kryzysem. Czytelnik nie może pozostać wobec tego obojętny – czuje żal, frustrację, a czasem nawet gniew. ㅤ 👩👦🧸 Trudno polubić Łucję – nie dlatego, że jest zła, lecz dlatego, że jest boleśnie ludzka w swojej ułomności. Bywa egoistyczna, zazdrosna, impulsywna. Zawodzi przyjaciół, nie potrafi znieść sukcesów innych, w tym swojej dawnej przyjaciółki, której z zazdrości odcina się od kontaktu. Ale jednocześnie to kobieta złamana przez los, odarta z marzeń i samotna w mieście, w którym nikt na nią nie czekał. Bączykowski nie daje gotowych odpowiedzi, nie podsuwa jednoznacznych ocen – zostawia przestrzeń na zrozumienie, empatię i zadumę nad tym, jak łatwo z miłości uczynić kajdany. ㅤ 👩👦🧸 Chcę dla ciebie jak najlepiej to powieść, która nie pozostawia czytelnika obojętnym. To historia o tym, jak dobre intencje mogą prowadzić do bolesnych skutków, jak trudne bywają wybory i jak cienka bywa granica między opieką a zaborczością. Emocjonalna głębia, psychologiczna wiarygodność bohaterów i refleksyjny ton czynią z tej książki ważny głos w rozmowie o rodzicielstwie, bliskości i niezależności. Bączykowski udowadnia, że potrafi pisać o trudnych emocjach bez patosu i moralizatorstwa – za to z czułością, wyczuciem i autentyzmem, który zostaje w czytelniku na długo po odłożeniu ostatniej strony.
Czy miłość matki może być tak silna, że aż rani? Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl - co naprawdę oznacza „chcieć dla kogoś jak najlepiej”? Czy za tymi słowami zawsze stoi dobro? Czy może czasem skrywa się pod nimi lęk, potrzeba kontroli, a nawet nieuświadomiona krzywda? Z takimi pytaniami zmierzam się od kilka lat w związku z sytuacją z „życia wziętą”. I czytając najnowszą powieść Jakuba Bączykowskiego „Chcę dla Ciebie jak najlepiej” te pytania jeszcze bardziej się nasiliły, a sama książka zostawiła mnie z emocjonalnym ciężarem, który długo nie chciał ustąpić.
Autor, znany już z poruszającej powieści „Zadzwoń, jak dojedziesz”, po raz kolejny z niesamowitą wrażliwością i spokojem opowiada historię, która mogłaby wydarzyć się tuż obok nas. Łucja - dziewiętnastoletnia, ciężarna, zbyt młoda, by w pełni rozumieć, czym jest dorosłość, a jednak zmuszona do podjęcia najbardziej dorosłych decyzji. Wysłana przez matkę do Poznania, żeby ukryć „wstyd” i „problem”, zostaje sama - z brzuchem, strachem i rodzącą się w niej matką.
To, co szczególnie poruszyło mnie w tej historii, to sposób, w jaki Bączykowski pokazuje relację Łucji z jej synem, Maksem. Na pierwszy rzut oka - piękna, głęboka więź, pełna czułości, obecności i oddania. Ale im dalej zagłębiamy się w ich wspólne życie, tym wyraźniej widać, że granica między troską a uzależnieniem zaczyna się zacierać. Autor z chirurgiczną precyzją ukazuje, jak z pozoru niewinne wybory matki mogą z czasem stać się dla dziecka niewidzialnym ciężarem. Łucja chce dla Maksa jak najlepiej. Ale czy naprawdę go słyszy? Czy daje mu przestrzeń, by mógł być sobą? A może to ona potrzebuje go bardziej, niż on jej?
To nie jest książka z wartką akcją czy zaskakującymi zwrotami fabularnymi. To opowieść o codzienności, emocjach i decyzjach, które wydają się małe, ale mają ogromne konsekwencje. Czytałam ją powoli, wręcz z nabożeństwem, bo każde zdanie było jak dotyk - czuły, ale momentami bolesny.
„Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to książka, która dotyka głębokich pokładów wrażliwości i zmusza do refleksji - nad własnym dzieciństwem, nad tym, jak byliśmy kochani, a także nad tym, jak my kochamy. I czy czasem ta miłość, nawet najczystsza w intencjach, nie staje się dla drugiego człowieka więzieniem?
Jakub Bączykowski nie moralizuje. On pyta. Pozwala czytelnikowi samemu wejść w emocjonalny labirynt i odnaleźć własną odpowiedź. Czy ją znalazłam? Nie wiem. Ale jedno wiem na pewno - ta książka zostanie ze mną na długo. Może wrócę do niej po latach, już jako inna wersja siebie. I przeczytam ją jeszcze raz, zupełnie inaczej.
Jeśli szukasz książki, która zostawi Cię z pytaniami, niepokojem i delikatnym rozedrganiem - to właśnie ta. Cicha, subtelna, ale niepokojąco prawdziwa.
"To był jej nieprzymuszony wybór, podyktowany troską i miłością do syna. Czyżby tylko wmawiała sobie, że stroj matki był jedynym, w czym było jej wygodnie?"
🌺🌺🌺
Takiego Jakuba Bączykowskiego jeszcze nie znałam...
Styczność z twórczością autora miałam poraz pierwszy, gdy czytałam "Stanie się coś złego" a następnie "Uważaj na siebie". Są to książki obyczajowe z elementami thrillera psychologicznego i kryminału, nieco zabarwione zjawiskami paranormalnymi i iluzją.
Dlatego sięgając po "Chcę dla ciebie jak najlepiej", spodziewałam się lektury właśnie w tym klimacie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że owa powieść jest zupełnie inna niż zakładałam. I oczywiście było to pozytywne zaskoczenie. Autor bowiem nakreślił historię, z której można wiele się nauczyć, a jednocześnie znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Portrety psychologiczne matki i syna są tak wyraziste, a ich losy tak bardzo namacalne, że wprost nie można odebrać się od lektury.
Główną bohaterkę Łucję poznajemy jako dziewiętnastolatkę, która zachodzi w ciążę, tym samym przekreślając swoje plany na przyszłość. Ojciec dziecka, gdy tylko się o tym dowiaduje, bierze nogi za pas i znika z ich życia. Dziewczyna pod wpływem matki opuszcza rodzinne miasto. Wynajmuje ciasną kawalerkę, podejmuje pracę w zakładzie krawieckim ciotki i z niecierpliwością oczekuje narodzin syna. Gdy wreszcie nadchodzi ten upragniony i długowyczekiwany moment, nie kryje swojego szczęścia. Całą swoją miłość przelewa na swojego małego chłopca. Chroni go, otacza troską i płaszczem bezpieczeństwa. W ich świecie są tylko oni. I na przestrzeni lat nikt nie jest w stanie przebić się przez mur, jaki zdążyli wokół siebie zbudować. Z czasem jednak Maks dorasta i opuszcza rodzinny dom. Wciąż jednak łączy go silna więź z matką... Może nawet zbyt silna...
"Chcę dla ciebie jak najlepiej" to powieść obyczajowa, w której nie brakuje głębokiego sensu i przemyśleń. Autor skupił się na dwójce bohaterów -matce i synu, a także ich bezgranicznej i bezwarunkowej miłości. Miłości tak silnej, a mimo to niepozbawionej wad. Czy miłość między rodzicem a dzieckiem może okazać się toksyczną?
Moim zdaniem książka "Chcę dla ciebie jak najlepiej" jest tą, którą warto przeczytać. Refleksyjna. Psychologiczna. Wartościowa.
Jakub Bączykowski to jeden z tych autorów, po których twórczość prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła gdyby nie rozgłos na book mediach i ogromna popularność jaką autor cieszy się wśród czytelników mojej biblioteki. Same opisy opowiadanych przez niego historii, nie brzmiały dla mnie szczególnie zachęcająco, ale przyznaję, że chciałam się po prostu dowiedzieć, co jest takiego wyjątkowego w jego prozie, że zyskuje tak duże zainteresowanie. I chyba powoli, nawet po lekturze zaledwie jednej pozycji, rozumiem fenomen autora. „Chcę dla ciebie jak najlepiej” to powieść obyczajowa rozpisana na okres wielu lat, która porusza problematykę relacji na poziomie rodzic-dziecko. Jakub Bączykowski przybliża postać młodej kobiety, która zostaje zmuszona do podjęcia decyzji o samotnym macierzyństwie, a potem pozwala nam śledzić losy jej i jej syna na przestrzeni okresu jego dzieciństwa, dorastania i dorosłości. Tylko że pod pretekstem tej opowieści, autor dotyka także innych tematów - w taki lekki, delikatny i przystępny sposób mówi o rzeczach trudnych, nierzadko bolesnych, ale bardzo uniwersalnych. „Chcę dla ciebie jak najlepiej” to historia o tym, że czasami dobre intencje to za mało a pozornie prostymi słowami możemy skrzywdzić osoby na których najbardziej nam zależy; o bliskości i ogromnym uczuciu, które może być zbyt ciężkie do udźwignięcia; i o tym że w miłości rodzica i dziecka też potrzebne są granice. Jakub Bączykowski daje się poznać jako autor obdarzony ogromnymi pokładami empatii; a opowieść, którą snuje, pomimo ciężaru emocjonalnego, nie traci na swojej lekkości. Czy polecam? Tak! Zwłaszcza jeśli cenicie sobie dobre powieści obyczajowe, które niekoniecznie skupiają się na wątku romantycznym. Ja z pewnością zamierzam jeszcze wrócić do twórczości autora i będę rekomendować jego historie dalej.
Książka, która nie daje wytchnienia. Historia, która z pozoru wydaje się kameralna, może nawet cicha, ale z każdą kolejną stroną gęstnieje od dusznych emocji, niewypowiedzianych słów i napięcia, które rodzi się między bliskością a kontrolą. Autor nie idzie na skróty. Nie rozdziela ról na oprawców i ofiary. Nie oferuje łatwych odpowiedzi. Maluje emocjonalny krajobraz złożony z niejednoznaczności, niedopowiedzeń i pęknięć.
Łucja od samego początku żyje w cieniu społecznego lęku, oczekiwań i własnych zranień. Dziecko staje się całym światem, może zbyt dosłownie. Autor z mistrzowską precyzją oddaje psychologiczny wymiar tej relacji. Miłości, która dusi zamiast dawać przestrzeń. Z czasem narracja oddaje głos dorosłemu synowi, który zaczyna wyczuwać, że coś w tej relacji jest niepokojące.
Opowieść duszna i ciemna, ale nie dlatego, że dzieje się coś złego. Każdy gest, każde słowo ma cień. Autor zostawia nas z pytaniami, dając przestrzeń do refleksji. Pokazuje jak emocjonalne urazy przechodzą z pokolenia na pokolenie. Choć niektóre sceny mogą wydawać się czytelnikowi czułe – z czasem zaczynają rezonować niepokojem. To nie jest klasyczna toksyczna relacja. To coś bardziej nieuchwytnego, coś, co siedzi w głowie i nie pozwala zasnąć.
„Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to nie tylko książka o macierzyństwie. Przede wszystkim historia o cienkiej, niebezpiecznej granicy między troską a osaczaniem. Między bliskością a emocjonalnym zawłaszczeniem. Styl Autora jest prosty, ale przeszywający. Każde zdanie ma swój ciężar, każda scena zostawia ślad. Zmusza do zastanowienia się nad tym, jak nasze dobre intencje mogą kogoś poranić.
Bardzo cenię wartościowe książki – a ta zdecydowanie do nich należy. Łucja postanawia urodzić i wychować dziecko samodzielnie, mimo że ojciec Maksa, po usłyszeniu o ciąży, zostawił ją i wrócił do swojej rodziny. Dziewczyna porzuca marzenia o karierze muzycznej i przeprowadza się do Poznania. Tam, z całych sił, stara się stworzyć lepsze życie dla siebie i syna, podejmując inne decyzje niż te, które podejmowała jej matka. Niestety, tworzy z dzieckiem bardzo toksyczną relację – ze strachu przed samotnością.
To trudna i poruszająca historia, która ukazuje, jak wymagające może być samotne macierzyństwo. Książka przedstawia każdy etap życia Łucji i Maksa – ich pierwsze wyzwania, różnice oraz wyjątkowo silną więź. Muszę przyznać, że wielokrotnie ta książka mnie zaskoczyła i budziła we mnie silne emocje. Były momenty, w których czułam się naprawdę niekomfortowo, czytając o niektórych zachowaniach Łucji. Jednak spojrzenie z jej perspektywy pozwoliło mi lepiej zrozumieć, jak może wyglądać macierzyństwo, w którym miłości jest aż za dużo – gdzie matka stara się kochać za dwoje.
Później otrzymujemy również perspektywę Maksa, która jest bardzo przejmująca. Widzimy, jak dzieciństwo odcisnęło na nim piętno – stawia matkę ponad wszystko i wszystkich. Ich relacja staje się coraz bardziej toksyczna; Łucja wielokrotnie manipuluje synem, co wywiera negatywny wpływ na jego psychikę.
To bardzo złożona książka – mimo że krótka, zawiera ogrom emocji i treści, które zostają z czytelnikiem na długo.
To była wstrząsająca opowieść, która na pewno we mnie pozostanie. Książka zostawia po sobie wyraźny ślad. Jeśli ten temat wydaje się Wam interesujący, gorąco polecam sięgnąć po tę pozycję.
Jakub Bączykowski kolejny raz, poprzez napisaną przez siebie historię, porusza w nas najczulsze i najwrażliwsze struny. Choć „Chcę dla Ciebie jak najlepiej” to powieść obyczajowa, może śmiało być poradnikiem, dającym nam wskazówki, dotyczące relacji z najbliższymi. Rodzicom, mamom daje do myślenia, czy nasza miłość, zachowania wobec dzieci, gesty, słowa, mimo że mają jak najlepsze i najszczersze intencje, mogą doprowadzić do emocjonalnego uwiązania, które nie jest naturalne. Dzieciom - czy relacja z rodzicami nie jest, w pewnym sensie, destrukcyjna. Książka ukazuje jak bardzo ta pierwsza więź w naszym życiu, rzutuje na wszystkie kolejne - z partnerami, przyjaciółmi, dalszą rodziną. Jak wielu rodziców chciało przecież po prostu być lepszymi rodzicami niż ich właśni? Byli przekonani, że robią wszystko jak najlepiej? Czy możemy więc mieć do nich o cokolwiek pretensje? I co najważniejsze, kiedy możemy mieć pewność, że to, co robimy, jest rzeczywiście dla naszych dzieci najlepsze? Niezwykle ważna i poruszająca powieść dla mnie, jako mamy tego wyczekanego i wymarzonego dziecka. Przecież nie zliczę nawet ile razy rzuciłam niewinne „będę przy Tobie zawsze” bez większej świadomości konsekwencji tych słów. Kiedyś, ktoś napisał mądre słowa, które zostały ze mną do dziś i którymi pozwolę sobie zakończyć tę krótką recenzję: „Rodzice nie wychowują dzieci dla siebie, tylko dla świata i dla nich samych. Kiedy chcą być dobrymi rodzicami, starają się oprócz korzeni dawać dzieciom także skrzydła.”
Najbardziej przerażające w tej książce jest to, że mogłaby być oparta na prawdziwych wydarzeniach... Toksyczna miłość samotnej matki do syna pokazana z obu perspektyw, a właściwie kilku, bo jej obserwatorów/uczestników jest więcej i również mają okazję się wypowiedzieć. Końcowe partie rozkładają na łopatki, ale... mogę nie być wystarczająco obiektywny. Jednocześnie mamy tu próbę pokazania, że nic nie jest czarne lub tylko białe, a każda matka była także kiedyś dzieckiem, podobnie jak jej matka. Ale czy to powinien być problem jej dziecka? Autor ponownie napisał dobre studium przypadku, chciałbym jednak zakończenie, w którym łatwiej dopatrywać się szczęśliwego końca. Możliwe, że chcę za dużo bądź też nie potrafię właściwie na nie spojrzeć.
Bardzo przeciętna fabuła. Wprawdzie porusza ważny temat, ale bez zaskoczeń. Kiepsko zrealizowany audiobook. Błędy w montażu plus wrażenie jakby lektor dostał tekst przed redakcją.