Jedna z najbardziej wyczekiwanych premier polskiego BookToka!
Dwudziestoletnia Ariadna Pastorini urodziła się we wpływowej, włoskiej rodzinie dyrygowanej przez apodyktycznego ojca Valerio. Dziewczyna za wszelką cenę chce wyrwać się spod jego wpływów i na zawsze uciec z klatki, która tylko z pozoru wygląda na złotą, a w rzeczywistości jest splamiona krwią.
Ojciec ma jednak wobec dziewczyny plany. Dla osiągnięcia własnych celów aranżuje małżeństwo córki z wybranym przez siebie mężczyzną. Ariadnie pogodzenie się z tym faktem osładza fakt, że niedługo zaczyna wymarzone studia chemiczne i chociaż w jednej dziedzinie będzie prawdziwie wolna.
Podczas spotkania zorganizowanego przez świeżo poślubionego męża dziewczyna poznaje bardzo wpływowego gangstera Finniana Trovato. To spotkanie przebiega burzliwie, ponieważ Ariadna nie słynie z potulnego usposobienia.
Wkrótce Aria wymyśla plan, jak ostatecznie uciec z Sycylii. Za namową kolegi ze studiów wkracza do świata narkotyków jako producent.
Niedługo na jej ślad trafia Finnian.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Oh hell nahhh... dawno nie czytałam tak okropnej książki 😫 bohaterowie bez wyrazu, fabuła oklepana i szła po łebkach... jedyne co mi się w niej podoba to okładka, która na żywo robi naprawdę wrażenie. nie polecam
Na "Senza Fine" trafiłam z czystego przypadku — zobaczyłam filmik na tiktoku, w którym pewna osoba pokazywała, w jaki sposób książka została wydana. Jestem sroką, więc prędko poleciałam na Legimi i zaczęłam czytać z myślą, że może natrafię na nieznaną perełkę.
Nic bardziej mylnego.
Prolog nastroił mnie pozytywnie, ale później pojawił się ogromny chaos. Klasyczne bingo – mafia, obrzydliwie bogaci ludzie, niebezpieczny bad boy i wyszczekana dziewczyna. Myślę, dobrze, nie skreślam jeszcze na samym starcie. Gdybym tylko wiedziała...
Fabuła się totalnie kupy nie trzyma. Po co wątek tworzenia narkotyków, skoro pojawia się tylko jedna scena, a później Ariadna tylko przynosi towar Finnianowi? Po co wątek z chorobą matki Gabriela, skoro zostaje porzucony zaraz po tym, jak kobieta trafia na terapię? Po co aranżowane małżeństwo z Marco, skoro bardzo szybko się go pozbywamy z fabuły? Wiele rzeczy w tej książce mogłoby zostać usunięte i historia kompletnie by się nie zmieniła, a jak już, to założę się, że na lepsze.
Sama relacja Ariadny i Finniana w moim odczuciu to jedno wielkie "wszystko i nic". Oboje są jak huśtawka, ich postępowanie jest niezrozumiałe, wahają się między "nienawidzę cię" (choć to trwa naprawdę chwilowo) a "kocham cię" (chociaż Aria przez większość czasu nie mogła się zdecydować, czy coś czuje do Finniana czy nie). Nie powiem, niektóre sceny mi się podobały, ale przeważająca większość nie. W moim odczuciu autorka chciała tu dać ogrom wrażeń, dynamiczną akcję i momentów, które zapadają w pamięć, ale efekt wyszedł odwrotny do zamierzonego. Za przykład wezmę tu scenę na dachu w Las Vegas. Finnian wcale nie musiał próbować popełnić samobójstwo, sama rozmowa, a późniejsze wyjaśnienie Eleny (bądź Aurory, nie pamiętam) by wystarczyło. A tak pozostał niesmak.
Co do innych postaci, ech... Wszyscy napisani na jedno kopyto. Gabriel z początku się wyróżniał, bo wątek jego i jego matki wydawał się być istotnym dla fabuły, ale później zginął w gąszczu innych postaci. Elena oczywiście to ta przyjaciółka, która myśli o imprezowaniu, seksie i robi za niezbyt skuteczne wsparcie emocjonalne. Aurorę zapamiętałam jedynie za to, że Ariadna ciągle się do niej porównywała, a Sofii mogłoby nie być i nie zrobiłoby to żadnej różnicy. Jej niby wielka przyjaźń z Finnianem była potraktowana po macoszemu, tak samo jak cały jej wątek z uzależnieniem. Pojawiła się kilka razy, inni bali się o nią, bo zabrała się za mocniejsze substancje, a później zniknęła. I nawet po retrospekcji z końcówki nie poczułam tej niby silnej więzi między Sofie a Finnianem.
A zakończenie? O-kro-pne. Kompletnie nie pasowało mi to, że Ariadna wypowiadała się tak ohydnie o Sofie. Nie jestem pewna, czy określenie, że kompletnie nie pasowało to do całokształtu postaci Ari, jest poprawne, ponieważ jest to bohaterka po prostu zmieniająca charakter (w moim odczuciu) co dwa rozdziały, ale jej słowa? Że Finnian nie powinien piorytetyzować uzależnionej przyjaciółki ponad dziewczynę, której przed ledwo 6 miesiącami kompletnie nie znał, bo i tak się zaćpa na śmierć? Serio? Dodatkowo to, jak hierarchizowała swoje cierpienie, bo ona "miała gorzej"... Finnian dobrze ją wypunktował. Średnio lubiłam Ariadnę, ale zakończenie kompletnie mi zniszczyło pogląd na nią. A samą scenę uważam za wymuszoną, jakby autorka nie wiedziała, co napisać, bo bohaterowie koniecznie musieli rozstać się w niezgodzie.
Niestety nie jestem w stanie wypunktować żadnych plusów. Wątki, które mnie zainteresowały (wytwarzanie kwasu, choroba matki Gabriela) zostały urwane nagle i nigdy do nich nie wrócono. Ba, nawet to, że Valerio Pastorini jest sutenerem i torturuje swoje pracownice pojawił się i znikł w mgnieniu oka. Z tego powodu nie jestem w stanie dać oceny wyższej niż 1 gwiazdka, a szkoda.
Chciałabym jednak życzyć autorce dalszego rozwoju, by rozwijała się w pisaniu i trafiła na ludzi, którzy zajmą się jej następnymi historiami z należytym szacunkiem. Bo niestety, ale za to, że fabuła książki jest jaka jest, winię częściowo również redaktorów i korektorów.
Pozdrawiam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Uważam, że ta historia nie była ani zła, ani wybitnie dobra określiłabym ją raczej jako solidny średniak. Od razu zaznaczam to na początku, ponieważ już po przeczytaniu około stu stron co, biorąc pod uwagę ogólną objętość książki, wciąż można uznać za początek zaczęłam odczuwać pewne wątpliwości co do jej wyjątkowości. Styl pisania autorki jest bardzo luźny, prosty i niewymagający, co sprawia, że książkę czyta się szybko i bez większego wysiłku. Nie miałam problemu z wczuciem się w narrację, choć brakowało mi głębi i literackiego wyrafinowania. Nie jest to styl, który zapada w pamięć, ale z drugiej strony nie męczy czytelnika dla niektórych może to być zaleta. Już na samym początku odnosiłam wrażenie, że akcja toczy się zbyt szybko. Wydarzenia następowały jedno po drugim bez chwili wytchnienia, co odbierało historii naturalność. Kiedy wreszcie tempo zaczęło się stabilizować, miałam wrażenie, że przesadzono w drugą stronę fabuła nagle zaczęła się wlec i tracić energię. Zabrakło mi odpowiedniego balansu między dynamiką a spokojniejszymi momentami, które pozwoliłyby na głębsze poznanie bohaterów i lepsze zrozumienie ich motywacji. . Główna bohaterka zyskała moją sympatię, choć momentami jej zachowania potrafiły mnie zirytować. To postać, którą życie doświadczyło silna, zdeterminowana, potrafiąca radzić sobie w trudnych sytuacjach i niebojąca się walczyć o własne cele. Jednak jej emocjonalne reakcje nie zawsze były spójne, co czasem wybijało mnie z rytmu. Natomiast główny bohater wywołał we mnie mieszane uczucia. Na początku zupełnie mnie do siebie nie przekonał. Zdarzały się chwile, kiedy zaczynałam go lubić, jednak kilka stron później robił coś, co zupełnie zmieniało moje zdanie. Trudno było mi się do niego przywiązać, bo jego zachowanie było zbyt nieprzewidywalne i chwilami po prostu nielogiczne. . Jest to lekka, niezobowiązująca lektura, idealna na jeden wieczór, kiedy nie oczekuje się od książki zbyt wiele. Trzeba pamiętać, że to dopiero pierwszy tom, więc jego zadaniem jest przede wszystkim wzbudzenie ciekawości i zachęcenie do sięgnięcia po kontynuację. I rzeczywiście — mimo wszystkich moich zastrzeżeń, czuję pewną ciekawość, co wydarzy się dalej. Jednocześnie, im bliżej końca byłam, tym bardziej miałam wrażenie, że niektóre wydarzenia są sztucznie rozciągnięte lub wręcz naciągane, jakby miały tylko wypełnić strony. Nie jest to książka, która na długo zostanie w mojej pamięci, ale też nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Dla osób szukających prostych historii z odrobiną emocji może być w sam raz.
„Senza Fine” Konstancja Stolarska. Czasem trafia się na książkę zupełnie przypadkiem… i przepada się bez reszty. Tak właśnie było w moim przypadku z „Senza Fine”. Historia Ariadny i Finniana to prawdziwa emocjonalna karuzela, której długo nie zapomnę.
Fabuła rozgrywa się w gorącym Palermo. Dwudziestoletnia Ariadna zostaje zmuszona przez apodyktycznego ojca do małżeństwa z Marco. Już od początku dziewczyna stawia warunki, ich relacja ma być jedynie formalnością, bez wchodzenia sobie w drogę. Ari zaczyna studia chemiczne, gdzie poznaje Gabriela. Między nimi szybko rodzi się przyjaźń, a z czasem również… pomysł na wspólny (nie do końca legalny) biznes.
Właśnie przez ten interes Ariadna wpada w poważne kłopoty, które prowadzą ją do współpracy z Finnianem – jednym z najbardziej niebezpiecznych ludzi w świecie mafii. Mimo różnic i wzajemnej nieufności zawierają układ. Od samego początku iskrzy, ale czy z tej mieszanki wybuchowych emocji może wyniknąć coś więcej?
Muszę przyznać, że książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Weszłam w tę historię bez większych oczekiwań, a już po kilku stronach byłam wciągnięta po uszy. Autorka świetnie buduje napięcie, balansuje między humorem a mroczniejszymi wątkami, a przy tym tworzy niezwykle barwne postacie. Świat mafii nie jest tu jedynie tłem, to przestrzeń brutalna, wymagająca sprytu, lojalności i siły charakteru.
Relacja Ari i Finniana rozwija się stopniowo, bez pośpiechu, co ogromnie doceniam. Od nienawiści, przez fascynację, aż po… coś więcej (ale nie zdradzę nic więcej 🤐). Dzięki naprzemiennej narracji możemy lepiej poznać zarówno jej emocje, jak i jego skrywaną wrażliwość.
🖤 Ariadna – silna, uparta i inteligentna, ale z kruchym wnętrzem. Pragnie wolności i życia z dala od ojca-oprawcy. Choć bywa lekkomyślna, trudno jej nie kibicować. Jej wiedza z chemii robi wrażenie, a charakter nie pozwala przejść obok niej obojętnie.
🤍 Finnian – enigmatyczny, niebezpieczny, ale też troskliwy. Z jednej strony mafioso, z drugiej facet, który potrafi zatroszczyć się o tych, na których mu zależy. Nie zawsze popierałam jego wybory, ale trudno go nie pokochać. Kolejny książkowy mąż do kolekcji 🙈
Zakończenie? Zostawiło mnie w emocjonalnych strzępach. Serio. Chcę kolejny tom. Natychmiast. 😭
Styl pisania Konstancji Stolarskiej bardzo przypadł mi do gustu – jest lekki, dowcipny, z błyskotliwymi dialogami. A scena spod sklepu o arizonie ? Nie będę spojlerować, ale – mistrzostwo! 😂
Jeśli lubicie mafijne romanse, silne bohaterki i relacje pełne napięcia „Senza Fine” to książka dla Was. 💔🖤
Debiuty mają to do siebie, że albo Cię zachwycą, albo rozczarują.
W moim przypadku ta książka niestety nie trafiła w mój gust.
Okładka jest przepiękna – w słońcu mieni się naprawdę zjawiskowo – ale jak wiadomo, to środek jest najważniejszy. A ten mnie nie przekonał.
Historia opowiada o 20-letniej Ariadnie, studentce chemii, która razem z przyjacielem postanawia... produkować narkotyki. Jej ojciec to wpływowy człowiek w świecie przestępczym – surowy, brutalny, traktujący córkę z pogardą. Zmusza ją do ślubu z obcym mężczyzną, co staje się dla Ariadny punktem zapalnym. Dziewczyna, mając dość, podejmuje szalony plan.
Finnan, gangster i znajomy jej męża, pojawia się na scenie z przytupem – ich pierwsze spotkanie pełne jest wzajemnej niechęci. Opisywany jako postrach Sycylii... ale ja odniosłam wrażenie, że to po prostu zagubiony 23-latek, który sam nie wie, czego chce.
Ariadna z kolei – choć z potencjałem – często działa bez zastanowienia oraz nieodpowiedzialne. Decyzja o produkcji narkotyków, podjęta bez rozważenia konsekwencji czy szukania innych rozwiązań, była naprawdę absurdalna. Do tego często obrażała Finniana, kłóciła się z nim, a on znosił to z zaskakującą obojętnością.
Na szczęście w połowie książki następuje zmiana – pojawia się więcej interakcji między bohaterami, ich relacja staje się ciekawsza, a sama historia zaczyna wciągać. Choć Ariadna nadal podejmuje ryzykowne decyzje, trzeba jej przyznać jedno – produkcja narkotyków nie jest prosta, a jednak poradziła sobie, co świadczy o jej inteligencji.
Miłym akcentem było też to, jak Finnian stracił dla niej głowę – czytało się to naprawdę przyjemnie, a jego perspektywa dodawała głębi.
Na plus zdecydowanie zasługuje styl autorki – lekki, płynny i przyjemny w odbiorze. Dzięki temu książkę czyta się szybko, nawet jeśli sama historia nie do końca mnie przekonała.
Zakończenie – choć przewidywalne – potrafiło jeszcze zaskoczyć kilkoma elementami. Nadal jednak mam wrażenie, że Finnian nie był aż tak niebezpieczny, jak próbowano go przedstawić.
„Senza Fine” autorstwa Konstancji Stolarskiej to debiut, który zaskoczył mnie bardziej, niż się spodziewałam.
Ariadna Pastorini pochodzi z jednej z najpotężniejszych rodzin na Sycylii. Całe jej życie zostało zaplanowane przez ojca, nie ma tu miejsca na bunt. Bohaterka postanawia wyjechać na studia chemiczne, a tam wchodzi w świat jeszcze bardziej niebezpieczny i poznaje ludzi równie groźnych - takich jak Finnian Trovato, charyzmatyczny mężczyzna, z którym połączył ją przypadek, a teraz łączy ich coraz więcej. Dziewczyna trafia do narkotykowego podziemia, z którego niełatwo będzie się wydostać.
Ariadna to bohaterka, która od razu wzbudziła moją sympatię - jest zadziorna, inteligentna, nie daje sobą sterować. Czuć, że naprawdę chce zawalczyć o siebie. Finnian Trovato, mafijny boss, też został dobrze napisany - momentami twardy i nieprzewidywalny, ale nie przerysowany. Ich relacja? Skomplikowana, pełna spięć i chemii czyli to, czego szukam w takich książkach. Ale niestety, tu pojawił się mały zgrzyt - jak dla mnie był zbyt szybki przeskok z nienawiści do miłości. Lepiej wypadłoby powolne budowanie napięcia.
Były momenty, które naprawdę mnie wciągnęły - intrygi, dialogi, trochę adrenaliny. Ale niestety zdarzały się też fragmenty nieco przegadane, a niektóre zwroty akcji były odrobinę za szybkie, trochę na skróty. Fajnym tematem była relacja Ariadny z ojcem, choć mogłaby być bardziej pogłębiona - miała na prawdę spory potencjał.
Autorka porusza tu trudne tematy, takie jak narkotyki, toksyczne relacje czy trudne dzieciństwo, więc zanim sięgniecie po tę książkę, upewnijcie się, że to coś dla was.
Styl autorki jest lekki i książkę czyta się szybko. Historia nie męczy, ale czuć, że to debiut - jeszcze nie wszystko jest odpowiednio dopracowane. Niemniej jednak książka ma swój klimat. Czuć Włochy, czuć niebezpieczeństwo, czuć emocje.
Polecam, jeśli macie ochotę na romans z mafijnym tłem, który nie jest przesłodzony, ale też nie przytłacza.🤗
Książka opowiada historię Ariadny, której ojciec należy do sycylijskiej mafii. Ma zapędy apodaktyczne. Aria za wszelką cenę próbuję wyrwać się spod rąk ojca tyrana. Ten jednak organizuje jej ślub z Marco. Po ślubie wyprowadza się do męża, gdzie poznaje Finniana- wroga swojego ojca. Dziewczyna rozpoczyna studia na wydziale chemii, gdzie poznaje Gabriela - chłopaka, którego mama umiera na raka. Próbując pomóc pokryć koszty leczenia zaczyna produkować kwas, tuż pod nosem włoskiej mafii. Jednak nie wie jak źle to się skończy.
Będąc szczera sama ze sobą, muszę powiedzieć że miałam zbyt duże oczekiwania co do tej książki. Myślałam, że to będzie dobra książka z motywem mafii. Jednak dla mnie była napakowana zbędnym informacjami oraz akcja toczyła się zbyt chaotycznie. Sądząc po tym, że jest to dopiero pierwsza część tej serii mam nadzieję że się rozkręci. Męczyłam tą książkę tydzień czasu i gdy ją odkładałam nie miałam tego odruchu sięgania po nią w każdej wolnej chwili (co zdarza się rzadko, ale jednak). Jeśli chodzi o samych bohaterów to są oni ciężcy do rozszyfrowania i ciężko ogarnąć czym kierują się w życiu. Podsumowując, gdybym wiedziała że tak ciężko mi to pójdzie zapewne przesłuchała bym ją w audiobook'u przed spaniem i zbyt dużo z niej nie zapamiętała. Jednak nadal tli się we mnie nadzieja, że cześć druga mnie pozytywnie zaskoczy.