Noc była zimna. Krople deszczu mieszały się ze łzami na moich policzkach, kiedy wsiadałam do samolotu, nie odwracając się ani na chwilę.
Nie wiedziałam dokładnie, czym jest to, co mnie ściga, ale czułam jego obecność w każdym nerwie i oddechu. To było jak cień, którego nie sposób zgubić.
Miałam nadzieję, że gdzieś tam, daleko, czeka na mnie lepsze życie. Z dala od koszmarów, które zostawiałam za sobą. Miasteczko, do którego zmierzałam, było wybawieniem. Nowym początkiem.
Chciałam stać się dziewczyną, której udało się uciec przed złem.
Mam na imię Sofie. Moje ciało odnaleziono u podnóża klifu.
O. MÓJ. BOŻE. Skończyłam „Wszystkie odcienie różu”? Niee To ONE SKOŃCZYŁY ZE MNĄ- Brakuje mi słów i myśli w głowie. Nie ufam już nigdy swoim osądom ani bohaterom, idę patrzeć w ścianę.
Ta książka zrobiła ze mną milion różnych rzeczy. Przeciągnęła emocjonalnie po podłodze, rozbiła na kawałki, oszukała i kompletnie zszokowała. Dawno nie czytałam historii z tak dopracowaną fabułą i tak dobrze wykreowanymi bohaterami. Tutaj każdy szczegół był dopięty na ostatni guzik i for real mocno się zdziwię jeśli to nie dostanie rozgłosu na jaki zasługuje. Mam papkę z mózgu, serce w rozsypce i wiem, że ta historia zostanie ze mną już na zawsze. Werka Schmidt pozamiatała totalnie.
Mamy dopiero maj, ale ja już wiem, że ta historia będzie najlepszą jaką przeczytałam w tym roku. Dawno nie trafiłam na coś tak dobrego, przemyślanego i dopracowanego. Dlaczego tak mało mówi się o tak dobrych książkach a booktok zalany jest ciągle tym samym ja się pytam?!?! Klimat? Klękam na kolana. Fabuła? Rozwaliła mi głowę. Bohaterowie? Wykreowani wprost idealnie. Autorka namieszała mi w głowie i sprawiła, że czytając, przestałam ufać nawet samej sobie. Błagam czytajcie to.
to jest kolejna książka Weroniki która zlapala mnie za serce i pozostanie ze mną przez dlugi czas.
Wszystkie odcienie różu bylo premiera na którą czekalam najbardziej i sie nie zawiodłam. mamy maj a ja juz wiem ze jest to moja ulubiona książka tego roku.
ta historia jest piękna i zarazem bolesna. gdy ja czytałam odczuwałam wszystkie emocje. zagadki i tajemnice, (które kocham swoja drogą) były tak dobrze napisane po prostu KOCHAM.
miałam swoje podejrzenia nie które były trafne, a nie które nie, ale fajnie mi się zgadywało.
gdy czytałam ta książkę to nie mogłam się oderwać tak szybko i lekko się czytało, ze nawet nie zwróciłam uwagi ze to koniec tej pięknej historii, która pozostanie ze mna przez długi czas.
kocham twórczość Weroniki i cieszę się, ze jest to kolejna lektura z pod jej pióra, którą pokochałam.
chce powiedzieć ze skończyłam odcienie ale to one skończyły ze mną.
❗Na początku książki zapoznajcie się koniecznie z ostrzeżeniem i pamiętajcie, że książka jest przeznaczona dla czytelników pełnoletnich❗
"Wszystkie odcienie różu" to historia na którą wyczekiwałam od momentu, w którym Weronika zaczęła o niej mówić. Nie mogłam doczekać się chwili w której będę miała ją w swoich rękach. Fragmenty wstawiane przez patronki, jeszcze bardziej sprawiały, że moje podekscytowanie tylko i wyłącznie rosło. To całkowicie nowe oblicze Weroniki i ja w tej historii jestem po prostu zakochana. Wiem jak to może brzmieć, ale cały klimat tej historii, kreacja bohaterów, sprawiła że nie umiałam się od niej oderwać.
Od samego początku zostałam wciągnięta w ten mroczny świat, w którym nie mogłam nikomu ufać. Czułam się manipulowana na każdym kroku. W pewnym momencie przestałam wierzyć samej sobie. Każda kolejna strona sprawiała, że nie byłam pewna czy ja, aby na pewno, chcę kontynuować czytanie tej pozycji. Niczego nie żałuję. Miałam nie raz nie dwa ciarki na ciele i byłam zaskakiwana w wielu przypadkach. Miałam swoje przypuszczenia, niektóre się sprawdziły, niektóre nie, ale to nie zmienia faktu, że do samego końca, byłam zaangażowana jako czytelniczka, oraz nie umiałam się od tej historii oderwać. Po zakończeniu całości to książka ewidentnie skończyła ze mną a nie ja z nią. Nawet pojawiły się łzy i nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Zostałam zszokowana w wielu momentach. Niektóre z nich sprawiły, że musiałam je rozchodzić szczególnie wtedy, kiedy poznałam znaczenie tytułu. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw i nie ukrywam, że to zabolało w sposób na który nie byłam gotowa.
Kocham to, że akcja książki działa się w małym nadmorskim miasteczku w Norwegii. Cały klimat tego miejsca robił niesamowitą robotę. Na pozór to było zwykle spokojne miasteczko w którym nie wiele się działo, aż do pewnego kwietnego dnia w którym swoje życie straciła Sofie. Wszystko wskazywało, że to było samobójstwo. Jednak czy aby na pewno?
Poznawanie prawdy i wydarzeń z tamtego dnia spowodowały u mnie ogromny ból serca i ogromnego szoku. Za wszelką cenę chciałam poznać prawdę, jednak nie byłam na nią gotowa. Gdy wszystkie elementy układanki wskoczyły na odpowiednie miejsce, nie umiałam uwierzyć jak bardzo dałam się zwieść pozorom i niezauważałam małych znaków, które na przestrzeni całości pojawiały się w książce. Jak autorce umiejętnie udało się mną zmanipulować tak, że przestałam wierzyć osobom których nigdy bym oto nie podejrzewała.
Louise to bohaterka którą polubiłam od samego początku. Jej historia, oraz to z czym się zmagała, poruszyła mną w sposób którego totalnie się nie spodziewałam. Mimo kłód rzucanych przez życie nie straciła w sobie tej iskierki dobroci. Jej przyjaciele byli dla niej naprawdę ważnymi osobami i którym ufała bardzo mocno. Gdy czytałam o jej relacji ze swoją mamą i to jak ona ją traktowała pękało mi serce. Ona na to wszystko po prostu nie zasłużyła. Miałam ochotę mocno ją przytulić i zabrać od niej cały ból i zapewnić, że nic nie było jej winą. Była tylko dzieckiem, które potrzebowało rodziny i odrobinę miłości. Po śmierci Sofie za wszelką cenę chcę poznać prawdę, bo nie wierzy w to, że jej przyjaciółka mogła sama skoczyć z klifu. Nie spodziewa się jednak, że dążenie do prawdy tak wiele zmieni w jej życiu i już nic nie będzie takie jak dawniej.
Casper to tajemnicy bohater, który pozwala nam się poznać na tyle ile on sam zechce. Nie polubiłam tego bohatera. Miał w sumie coś, co sprawiło, że nie umiałam zmienić do jego osoby nastawienia. Co nie zmienia faktu, że jego kreacja była naprawdę niesamowita. Dawno nie poznałam tak dobrze wykreowanej postaci do której miałabym tak wiele mieszanych emocji i uczuć . A chęć poznania jego tajemnic była ogromna. Nie spodziewałam się jednak, że po poznaniu ich wszystkich tak wiele się zmieni.
Ich relacja była bardzo mocno skomplikowana. A wręcz czasami toksyczna. Nie należała ona do zdrowych. Obydwoje mieli w sobie mnóstwo traum i rzeczy których nie pokazywali na pierwszy rzut oka i były one nieprzepracowane. Ale w dziwny sposób znaleźli nic porozumienia, która pozwoliła im się do siebie zbliżyć. Żadne z nich nie wiedziało jak kochać i tak naprawdę nie wierzyli, że mogliby kogoś obdarzyć tym uczuciem.
Postacie drugoplanowe nie były tylko nic nieznaczącym tłem. Każdy z nich miał swoje inne cechy charakteru, Nie byli oni tacy sami, ale to właśnie sprawiło, że znaleźli nić porozumienia i zbudowali wspólną paczkę znajomych, która mogła liczyć na siebie w wielu momentach. Jednak czy tak będzie już zawsze? Czy byli w pełni ze sobą szczerzy? Czy skrywali coś przed sobą? A jeśli tak to czy poznanie prawdy nie zrujnuje ich wszystkich lat znajomości?
Mogłabym jeszcze wiele mówić o tej pozycji, ale uważam, że czym mniej się wie przed jej przeczytaniem tym będzie lepiej. Bo dzięki temu wszystko będziecie przeżywać w swoim odpowiednim tempie i wiele rzeczy was zaskoczy i zszokuje. Pozwoli to też w pełni zaangażować się w historię, dzięki czemu spowoduje w Was wiele emocji często tych skrajnych.
Zakończenie pozostawiło mnie z pustką w sercu i nadal się zastanawiam co tu się wydarzyło. Próbuje sobie wszystko poukładać w głowie, jednak nadal jestem zszokowana tym jak finalnie się ona zakończyła.
Weronika wykonała kawał świetnej roboty i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak bardzo ona była genialna. Cudownie jest obserwować jak się rozwija i każda z jej kolejnych książek jest jeszcze lepsza od poprzedniej.
Jeśli macie odwagę dowiedzieć się co tak naprawdę wydarzyło się 28 kwietnia to musicie koniecznie sięgnąć po " Wszystkie odcienie różu." Jestem prawie pewna, że Wam się ona spodoba.
[współpraca reklamowa z wydawnictwem ImagineBooks]
Kolejna książka Werki, którą przeczytałam — i kolejna, która mnie zachwyciła i całkowicie pochłonęła. Jeśli znacie Weronikę z jej poprzednich powieści, ta zaskoczy Was zupełnie innym obliczem — to jej mroczniejsza, bardziej psychologiczna wersja, która wciąga bez reszty.
Uwielbiam styl pisania Werki, a połączenie go z tym mrocznym klimatem i psychologiczną głębią to dla mnie absolutne arcydzieło. Jak to bywa w książkach Werki, od samego początku czuć niesamowity klimat — autorka potrafi tworzyć opisy, które są pełne emocji i szczegółów, ale jednocześnie wciągające i nieprzytłaczające. Zwykle nie przepadam za opisami otoczenia, bo często są zbyt rozwlekłe, ale nie u Werki — tu wszystko ma sens i tworzy niesamowitą atmosferę.
Oprócz rewelacyjnie oddanego tła, na ogromne uznanie zasługują bohaterowie — świetnie wykreowani, nieprzewidywalni i tak autentyczni, że czułam się, jakby naprawdę kierowali moimi emocjami. Nie pozwalali mi nawet na chwilę odpocząć. A do tego dochodzi fabuła — tak złożona i pełna manipulacji, że nie wiedziałam, co mam myśleć. To nie tylko historia — to gra, w którą wciąga cię autorka. Czytałam każde słowo z uwagą, próbując wyłapać wskazówki, ale ostatecznie podejrzewałam już wszystkich! Genialnie poprowadzony wątek śmierci Sofie i tego co stało się 28 kwietnia.
Wątek romantyczny na maksa wciągający i również pełen intryg i niepewności. Tutaj wszystko było na maksa wciągające przez co nie mogłam oderwać się podczas czytania i nie było wokół mnie nic innego oprócz tego świata.
Uwielbiałam to uczucie niepewności. Nie wiedziałam, czy moje teorie mają sens, i cały czas czułam się wyprowadzana w pole. Dopiero po zakończeniu książki dotarło do mnie, jak wiele rzeczy miało znaczenie — i byłam w szoku, że nie połączyłam wcześniej kropek.
Miałam wrażenie, że ktoś specjalnie mną manipulował, kierując moją uwagę tam, gdzie nie powinnam patrzeć, bym nie odkryła prawdy zbyt szybko. Książka porusza też bardzo trudne tematy i przyznam, że uroniłam przez nią morze łez.
Do teraz nie mogę otrząsnąć się po zakończeniu. Choć gdzieś w tle miałam pewne podejrzenia, to i tak finał zupełnie mnie zaskoczył. A znaczenie tytułu? No dalej do mnie to nie dochodzi. To była emocjonalna jazda bez trzymanki, pełna napięcia, wzruszeń i niepewności. Bawiłam się świetnie i z niecierpliwością czekam na kolejną książkę Werki. Jeśli szukacie książki, która zostanie w głowie na długo — sięgnijcie po tę pozycję bez wahania. To zdecydowanie jedna z tych historii, o których trudno zapomnieć.
To zaskakujące, ile nasza głowa i ciało są w stanie znieść. Serio. Za każdym razem, gdy poznaję jakąś ciężką, toksyczną lub nieszczęśliwą historię, jestem zaskoczona. Kiedy myślisz, że to już wystarczy i że pewnych przeszkód nie da się przeskoczyć — zaskakujesz się. Nasz umysł to bardzo potężne, ale też niebezpieczne narzędzie. Jesteśmy dosłownie w stanie coś sobie wmówić — i wtedy całe ciało w to wierzy. Niestety, inni ludzie również potrafią mieć nad nami taką władzę. Wielokrotnie powtarzane kłamstwo może stać się prawdą. O tym przekonała się nasza bohaterka.
Rodzice powinni być naszą ostoją — źródłem bezpieczeństwa i podporą przed złem. Powinni pomagać nam budować mur ochronny przed krzywdą, a nie sami go notorycznie burzyć. Czytanie o cierpieniu, jakie Lou doznała ze strony matki i ojca, było trudne. Trudne, ale — niestety — w większym lub mniejszym stopniu dość powszechne. Na palcach jednej ręki mogę policzyć znajomych, którzy mają dobrą relację z rodzicami. Coraz więcej rodzin się rozpada i dopiero teraz zaczynamy mówić o tym głośno i uświadamiać sobie, jak powszechny to problem. Tak wiele osób potrzebuje pomocy, ale zamiast po nią sięgnąć — wolą wyładowywać się na innych lub sobie.
Z drugiej strony, coraz więcej mówi się o zdrowiu psychicznym. Jako społeczeństwo zaczynamy kłaść większy nacisk na rozmowę o problemach, staramy się zapobiegać nieszczęśliwym sytuacjom i budować świadomość wśród młodych ludzi, że warto prosić o pomoc. Niestety, wiemy, jak to wygląda w praktyce. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie rzucać kłody pod nogi.
Lou była osobą skrzywdzoną — przez rodziców, ale też przez samą siebie. Była tak złamana i zniszczona od środka przez destrukcyjne myśli, że mało kto zdawał sobie sprawę, jak bardzo była krucha. A jednak każdego dnia walczyła o przetrwanie. Bo wszystko jest po coś, prawda?
Książka w drastyczny sposób przedstawia myśli młodej dziewczyny, która wierzyła, że jedynym sposobem na zapomnienie jest ból, toksyczna relacja i ucieczka. Pokazuje nam punkty kulminacyjne, które prowadzą tylko do dwóch rozwiązań: przetrwać albo zniknąć. Manipulacja czytelnikiem sprawia, że sami zaczynamy wątpić w to, co jest prawdą, i również zaczynamy jej szukać.
Jak zginęła Sofie? Czy to było samobójstwo? Nieszczęśliwy wypadek? A może ktoś jeszcze był wtedy obecny?
Wolę mówić niż pisać o moich wrażeniach z książki, dlatego dokładną analizę bohaterów zamieszczę na moim TikToku. Tutaj, bez spoilerów, chciałam się podzielić tym, co siedzi mi w głowie od momentu przeczytania ostatniej strony.
Ocena? Niezaprzeczalnie 10/10 — chociaż momentami brakowało mi opisów samego miasteczka. Ale książka zrobiła na mnie tak mocne wrażenie, że przymykam na to oko.
Czasem myślę, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć, że nawet, jeśli pierwotnie nie jestem w stanie przewidzieć zakończenia historii, to co by się tam nie wydarzyło - jestem gotowa! A potem się okazuje, że to wcale nie jest prawda. I przekonałam się o tym na własnej skórze, czytając najnowszą książkę Weroniki Schmidt - czyli „Wszystkie odcienie różu”. I minął jakiś tydzień, może więcej, a ja nadal jestem w tym norweskim miasteczku. Nadal myślę o tej otaczającej mnie mgle. Nadal mam ciarki na myśl o klifie… Louise, główna bohaterka książki, miała okropne dzieciństwo. I to jest pierwszy strzał w me serce, które zaserwowała mi autorka. Nie spodziewałam się, że tak szybko dowiem się o przeszłości głównej bohaterki, natomiast teraz postrzegam to jako plus. Uważam, że to genialny zabieg, wpuścić czytelnika do duszy bohatera książkowego już na początku, by lekko przygotować go na klimat całej powieści. Podczas pierwszych rozdziałów moja głowa już wybuchła, a ja sama zaczęłam rzucać wulgarnymi wyrażeniami w kierunku rodziców Lou. Ona sama jest bohaterką tragiczną - zawiedzioną nie tylko przez bliskich, ale w rzeczywistości również krzywdzoną przez destrukcyjne myśli. Jest ciężko. Już na początku. Akcja książki stopniowo nabiera tempa, a my wkraczamy w świat pełen ukrytych intencji, sekretów i tajemnic. Pojawiają się bohaterowie, którym najpierw wierzymy, a potem nagle przestajemy. Złoczyńcy stają się przyjaciółmi, przyjaciele - podejrzanymi. Ta książka sprawia, że zaczynamy weryfikować trzeźwość swoich władz umysłowych. Jest pełna mroku, nie tylko w nawiązaniu do otoczenia, ale również do bohaterów. Z czasem zaczynamy zauważać znaki, czy też pewne alarmujące zachowania… Ale czy na pewno słusznie je odczytujemy? Ta książka sprawi, że przestaniecie ufać nawet sami sobie. Genialna kreacja osoby z zaburzeniami psychicznymi, świetnie poprowadzony wątek tajemniczej śmiêrci Sofie, trzymająca w napięciu relacja trójkąta miłosnego. Dzieje się dużo i dzieje się dobrze, a książka jest zupełnie nieodkładalna! Wytłumaczenie tytułu? Nawet nie chcę o tym myśleć, jestem złamana tym wątkiem.
Nie wiem, czy jesteś gotów poradzić sobie z tą historią. Ale jeśli chcesz podjąć wyzwanie - sprawdź Wszystkie Odcienie Różu.
Dlaczego każdy się zachwyca nad tą książką, a plot twist, który miał zaskoczyć, niestety nie zaskoczył:((? Jestem fanem kryminałów i thrillerów. Cieszyłem się na tę pozycję, myślałem, że będzie to dobrze poprowadzona fabuła, a niestety taką nie była:/ Mam wrażenie, że przez to, że jestem miłośnikiem tego gatunku, to teraz bardzo ciężko mnie zaskoczyć, ale dla mnie to było tak blache, że żałuję, że zmarnowałem czas na czytanie tej książki. Dlaczego tutaj było tak dużo romansu? Przepraszam bardzo, ale to miał być THRILLER PSYCHOLOGICZNY, a dostaliśmy totalne masło maślane. Kocham książki Weroniki, ale to jest mój największy zawód roku. Podsumowując - Jeśli zaczynacie z thrillerami, to ta pozycja może was zaskoczyć. Natomiast jeśli macie już pewne doświadczenia z tym gatunkiem - to stanowczo odradzam. Książka dostaje odemnie 2/5 ⭐
co ja mogę powiedzieć? in dalej byłam, tym bardziej zmanipulowana się czułam. przez książkę, przez bohaterów, przez weronikę. i wiecie co? to było tak dobre uczucie🫣
zawsze podczas chorób czyta mi się książki ciężej i dłużej przyswajam informacje, a tutaj pomimo choroby płynęłam przez tę historię i nie mogłam się od niej odebrać, tak samo jak nie miałam absolutnie żadnych problemów ze zrozumieniem, co się działo w danych scenach
werka wykonała GENIALNĄ robotę. podczas czytania odczuwałam chyba wszystkie możliwe emocje i tyle razy gubiłam się w tym, kto mógłby być mordercą i czy na pewno owy morderca jest, czy może faktycznie było to samobójstwo, że z czasem przestałam ufać samej sobie…
mega polubiłam się z bohaterami, z jednymi bardziej, z drugimi mniej, i dość mocno się do nich przywiązałam, pomimo tego, że książka nie była taka długa i przeczytałam ją dość szybko. to tylko utwierdziło mnie w fakcie, że „wszystkie odcienie różu” to dzieło sztuki, ponieważ często podczas jednotomówek trudno mi przywiązać się do bohaterów, a tutaj to zrobiłam i to dość szybko. kocham świat, który stworzyła werka i to, jak dobrze go przedstawiła, tak samo jak jestem zakochana w tym, jak poprowadziła tą historię😮💨
werka apel do ciebie, pls napisz chociaż jeszcze jedną książkę w takim klimacie, bo ja po prostu oddałam temu serce, to było tak dobre!!!!!! potrzebuję więcej książek tego typu od ciebie, bo wyszło ci to genialne🤍
„Wszystkie odcienie różu” to powieść, która niejednokrotnie zmroziła krew w moich żyłach i sprawiła, ze przestałam ufać nawet sobie. Jej złożoność, bohaterowie oraz mroczny, tajemniczy klimat, sprawiły, że ta historia zostanie ze mną na długo. Zacznę od tego, że pomimo moich ogromnych oczekiwań, co do tej powieści, ani trochę się nie zawiodłam. Od samego początku widać, jak dobrze zbudowana jest to książka i jak dużo pracy zostało w nią włożone. Im bardziej zagłębiałam się w tę opowieść, tym coraz częściej powątpiewałam, w każdy mój osąd i każde moje podejrzenie. Jest to tego rodzaju historia, która wchodzi głęboko w podświadomość i nie chce puścić, sprawiając, że myśli się o niej ciągle. Muszę przyznać, że odkąd przeczytałam pierwszy rozdział, zostałam całkowicie pochłonięta przez stworzony w niej świat.
Bohaterowie tej powieści to świetnie wykreowane postaci. Ich pogłębiona psychologia, ich przeszłość i to, co kieruje nimi, przy podejmowaniu decyzji, to…no cóż, perfekcja. Jestem zafascynowana sposobem, w jaki dałam się im oszukać i tym, jaki zafundowali mi mętlik w głowie.
Główna bohaterka - Louise - jej historia i to, jak zawiedli ją, jej najbliżsi…czułam jej emocje całą sobą. Jej ból był czymś, co mocno na mnie oddziaływało. Śmiało można określić ją mianem bohaterki tragicznej. Każdy jej wybór prowadził do kolejnego pasma nieszczęść. Zostawiła we mnie niezmywalny ślad.
Akcja rozgrywa się w fikcyjnym, norweskim miasteczku, w „powietrzu” czuć niepokój oraz…całą masę kłamstw i tajemnic. Wszyscy są podejrzani, a my, jako czytelnicy, zaczynamy kwestionować każde przeczytane przez nas zdanie. Kiedy już myślałam, że zrozumiałam tę historię, kolejna strona uświadamiała mi, że jest wręcz przeciwnie i kolejny raz, zostawałam z niczym. Każda kolejna część książki i tym samym, każdy kolejny „odcień różu” powodowały coraz szybsze bicie serca i stawiały jeszcze więcej pytań. Jest to naprawdę wyjątkowa powieść. Akcja, która skupiona jest na tajemniczej śmierci Sophie, próba odnalezienia siebie na nowo, po utracie kogoś ważnego, nieoczywiste relacje i masa trudnych w odbiorze scen. To wszystko, dodając jeszcze skrajne emocje, tworzą historię, która zasługuje na miano jednej z najlepszych książek, przeczytanych przeze mnie…kiedykolwiek.
matko boska to było po prostu genialne to moja pierwsza książka werki i już wiem, że napewno nie ostatnia, jestem zakochana w jej piórze!!
uwielbiam klimat tej książki, jej tajemniczość sprawiała że dosłownie czułam się zmanipulowana and i love it + to cierpienie bohaterów które aż wylewa się z kartek papieru BOZE NO TO BYLO ŚWIETNE nawet mimo tego, że przewidziałam najważniejszą rzecz to ani na moment nie czułam się mniej zaangażowana wręcz przeciwnie byłam pochłonięta przez cały czas, boże kocham takie książki
słyszałam o tej książce same dobre opinie i każda z nich jest prawdziwa.
to ile emocji, teorii i myśli wywołała ta książka jest nie do pojęcia. Każda strona powodowała że byłam ciekawa kolejnej, a zarazem miałam ochotę odłożyć tą książkę, wyjść na dwór i rozchodzić to, co tam się dzieje.
Pomijając już jak świetnie zastała napisana, jestem pod ogromnym wrażeniem, jak autorka przeprowadziła całą fabułę i plottwisty, których założę się - że nikt nie mógł się spodziewać.
Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych, jak nie najlepsza książka jaką przeczytałam w życiu.
Najmroczniejsza, ale i najlepsza książka Werki. Historia, która pochłonie Was tak że nawet na chwilę nie będziecie w stanie się od niej oderwać.
Brakuje mi słów na opisania jak cudowna jest ta książka i jak bardzo dla niej przepadłam. Zdecydowanie pióro Werki jest moim odkryciem tego roku i będę polecała jej twórczość wszystkim dookoła. Opis emocji, kreacja bohaterów i świata, klimat jak i wszystkie tajemnice wokół losów Sofie sprawiają, że ta książka jest aż tak wyjątkowa i warta uwagi.
Jeśli jeszcze nie sięgnęliście po odcienie, to koniecznie to zróbcie, a Ty Werka wiedz, że odwaliłaś kawał dobrej roboty i pisz więcej thrillerów, bo wychodzi Ci to genialnie <3
Jak się czuję z tym, że od początku miałam rację? ZARĄBISCIE Przysięgam że od początku nic mi nie grało w tej historii i mimo, że od początku miałam swoje domysły, to dziękuję autorce za to, że z każdym rozdziałem dochodziło ich więcej. Dziękuję za napięcie (niekoniecznie między bohaterami) i za wypuklenie problemów z jakimi mierzyła się główna bohaterka. DZIĘKUJĘ ZA TĘ PRZEPRAWĘ, okazała się być o wiele bardziej krwawa niż sądziłam. Główna bohaterka to takie moje słoneczko, które mam wrażenie że zrozumiałaby mnie w wielu kwestiach. Życzę jej jak najlepiej No i za każdym razem kiedy myślę sobie, że nie, autorka nie napisze już niz lepszego to zakaźnym razem mnie zaskakuje. UWIELBIAM
4,5/5 ⭐️ Zaczynając tą książką nie wiedziałam czego się tak naprawdę spodziewać. Wiedziałam tylko tyle, że będzie to historia inna niż wszystkie jakie czytałam. I tak właśnie było… ,,Wszystkie odcienie różu” to książka, która zostawiła mnie z uczuciem pustki. Czytając nie wiedziałam komu mogę zaufać a komu nie… Zostałam zmanipulowana. Ale niestety nie mogę dać tej książce czystej oceny 5/5, bo pierwsze 200 stron czytało mi się strasznie opornie ale druga połowa książki pochłonęła mnie bez reszty! Wiem, że historia Louise zostanie w mojej pamięci na długu 🥺❤️🩹.
🖤Styl pisania Werki jest cudowny, przy każdej książce, którą od niej przeczytałam było widać to, że stawia zawsze na emocje bohaterów. Tak też było w tym przypadku. To chyba największa zaleta tej książki (choć ma ich wiele haha). Podczas czytania sama nie wiedziałam jak się nazywam, autorka tak sprytnie gra bohaterami, mydląc nam oczy, że aż byłam pod wrażeniem. Poza tym Werka bardzo dobrze opisuje bohaterów, ale też miejsce akcji, czyli małe norweskie miasteczko. Czułam ten klimat już od samego początku, owiany mrokiem i tajemnicami…
🤍Fabuła to po prostu majstersztyk. Wszystko zostało dopracowane, każdy najmniejszy szczegół później okazywał się ogromnie istotny. Nie jestem w stanie nawet oddać tego, co czułam podczas czytania, bo czułam chyba wszystkie emocje jakie istnieją. W głównej mierze akcja kręci się wokół śmierci Sofie - miałam pare teorii na ten temat i jedna była prawdziwa…Autorka świetnie zadbała o to, by czytelnik do samego końca odczuwał strach, niewiedzę - ja po skończeniu tej książki wyglądałam mniej więcej tak: 😧🫣🫢.
🖤Bohaterowie - w dwóch słowach: świetnie wykreowani. Louise to bohaterka, której było mi cholernie żal. Nie doświadczyła żadnej miłości ze strony swoich rodziców. Przeżywała tak naprawdę piekło. Jej matka to prawdziwa definicja złego człowieka. Miała swoją córkę za nikogo, wbijała jej tylko nøż w plecy mówieniem, jak bardzo jej nie potrzebuje. W młodym wieku Louise została sama w domu, ponieważ jej rodzice się rozstali. Dziewczyna była zagubiona, nie umiała radzić sobie ze śmiercią Sofie - jej przyjaciółki, ale na jej drodze pojawił się niejaki Casper Atwood. Chłopak był naprawdę intrygującą osobą, w jakikolwiek sposób pomagał Louise w trudnych chwilach. Ich relacja stopniowo się rozwijała, ale nowa osoba = nowe problemy. Zaczęto podejrzewać najlepszego przyjaciela Louise - Mikkela o zabójstwo Sofie. Jest to gra emocjonalna, przez manipulacje, kłamstwa i intrygi zaczynamy podejrzewać wszystkich dookoła. Autorka robi nam wodę z mózgu, gdyż sami nie wiemy komu tak naprawdę mamy wierzyć. A finał tej historii…? Pewnie przez najbliższy tydzień będę o nim rozmyślać 🫣
𝐂𝐙𝐘 𝐏𝐎𝐋𝐄𝐂𝐀𝐌? TAK TAK TAK!!! Ja jestem zachwycona tą książką, po skończeniu nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Mogę nawet powiedzieć, że to ona skończyła ze mną. Kocham twórczość Werki i już nie mogę się doczekać jej kolejnej książki.
czytajcie odcienie!! bohaterowie są cudownie wykreowani, każdy z nich posiada swój unikalny charakter potencjał wszystkich wątków został wykorzystany, przez co nie da się nudzić wszystko jest tu idealne 🖤
Bardzo żałuję, że nie sięgnęłam po nic spod pióra Weroniki wcześniej. Uważam, że książka została napisana naprawdę bardzo dobrze. Trzymała mnie w napięciu do ostatnich stron.
Uwielbiam to, że Weronika podała w wątpliwość każdą postać, nie ufałam dosłownie nikomu.
Mimo, że mamy tu relację toksyczną, nie jest ona według mnie romantyzowana w żadnym momencie i za to ogromny plus.
Tytuł i jego znaczenie - wow, wytłumaczony w sposób dobry i mocny.
Jedyne co mi się nie podobało, to zakończenie, którego nie jestem fanką. Ogromnie bez sensu była dla mnie scena, w której Louise spotyka się z Casperem po poznaniu całej prawdy i ma ze sobą podsłuch. Skoro Christian, który jest z policji się na to zgodził i miał KONTROLOWAĆ sytuację z auta, to dlaczego nie pojawił się wcześniej?? Halo typie, laska tam prawie zginęła
This entire review has been hidden because of spoilers.
Czy możemy porozmawiać JAK GENIALNA JEST TA KSIĄŻKA?? Przysięgam, że ostatnio miałam ogromny problem, żeby się wciągnąć w jakąkolwiek historię. A tutaj? Kompletnie przepadłam. Przez cały czas czuć było napięcie i nie wiesz, w którą wersję wydarzeń wierzyć. Kto tak naprawdę odpowiada za śmierć Sofie? Już nawet zaczęłam podejrzewać Astrid, a tymczasem prawdziwy sprawca totalnie zaskakuje. Dosłownie poczułam się zdradzona i zmanipulowana.
Moja biedna Louise. Tak było mi jej szkoda. Najpierw okropnie traktowana przez swoich rodziców - zwłaszcza matkę, która wzbudzała we mnie takie emocje, że szok. Szkoda że nie można przywalić fikcyjnej postaci, bo przysięgam że gdy tylko się pojawiała miałam ochotę ją udusić.
Jednak myślicie że to koniec bólu naszej kochanej bohaterki? O nie. Potem zostaje skrzywdzona przez osobę, która miała uratować ją od "mroku", tymczasem pogrążyła dziewczynę jeszcze bardziej I TOTALNIE NAMIESZAŁA W JEJ GŁOWIE oraz przyjaźniach. Nawet ja się na to nabrałam.
Podsumowując, jeśli szukacie historii, która spowoduje, że będziecie tępo patrzeć się w ścianę po skończeniu, pełnej mroku i sekretów, gdzie nie wiecie komu zaufać - to MUSICIE przeczytać "Wszystkie Odcienie Różu".
Nie ma innej możliwości niż 5/5 gwiazdek. Dałabym jej ♾️. Ta książka mnie zniszczyła, zmanipulowała i rozkochała w sobie. Nigdy nie przeczytałam nic tak pokręconego jak to, ale nie żałuję. Dziękuję ci Weronika za tę historię. Nie wiem, czy mogłaś zrobić to lepiej… Ba! Oczywiście że wiem, nie mogłaś, bo to już jest arcydzieło.
Twórczość Weroniki jest dla mnie odskocznią od codzienności. Nieśmiało mogłabym powiedzieć, że po części towarzyszę jej w drodze od samego początku jej książkowego debiutu, ba nawet trochę wcześniej. Chociaż mogłabym się rozwodzić na ten temat zdecydowanie zbyt długo, tak nie o tym teraz.
„Wszystkie odcienie różu” to historia, która już od samego początku zapala czytelnikowi czerwoną lampeczkę nad głową pozostawiając go w letargu niemal przez całą lekturę. Historia, która miażdży, zgniata i wykręca trzewia kiedy docieramy do jej epickiego zakończenia. Historia, która podjudza, wodzi czytelnika za nos, która sprawia, że sami zaczynamy wątpić we wszystko co nas otacza, w ludzi którzy nas otaczają. Muszę przyznać, że zostałam zaskoczona. Chociaż przeczuwałam co może się okazać, nie zabrało mi to ani grama zaskoczenia, szoku i nieopisanej chęci rzucenia książką przez okno.
Kreacja bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka są równie mocno popieprzeni okazuje się czymś, czego raczej się nie spodziewacie. Wychodzi na to, że popieprzenie i popieprzenie to dwa różne zjawiska.
Louis, nasza główna bohaterka przedstawiona zostaje od samego początku jako dość niestabilna, niedowartościowana i pokręcona na swój własny sposób. Nikt jednak nie wie, że wszystko co przeżyła sprawiło, że właśnie taka jest. Od najmłodszych lat traktowana jako niechciana, jak pomyłka - najgorsza w życiu. Poniewierana, krzywdzona i zostawiona na pastwę losu przez ludzi, którzy powinni być wzorem i największym wsparciem w życiu, zwłaszcza w tak młodym wieku. Nawet nie chcecie wiedzieć o czym myślałam, kiedy tylko matka dziewczyny pojawiła się w jednym z rozdziałów, robiąc to o czym tylko byliśmy początkowo ostrzegani we wspomnieniach dziewczyny przez autorkę. Jak można być aż takim potworem?
Przyjaciele Louis byli różni. Każdy odznaczał się czymś innym, każdy miał jakieś tajemnice i przede wszystkim każdy pochodził z innego kręgu społecznego, co idealnie przedstawiało nam normy. Astrid - dziewczyna z bogatej rodziny, jej przyjęcia były tak huczne, że ciężko było je pobić a na każdym z nich znajdowały się dzieci śmietanki towarzyskiej miasta jak nie i kraju. Mikkael - chociaż nie pałałam do niego ogromną sympatią, tak oddanie, przyjaźń i miłość jaką darzył Lou była czymś rzadko spotykanym. Przyjaciela jego pokroju można nazwać czymś wyjątkowym. Kai - mówcie co chcecie, ale uwielbiam go. Chociaż przewijał się przez tą książkę w dużej mierze jako tło, emanował w tych momentach czymś na tyle efektywnym, że niemal promieniowały mi strony. Isaak - tak zwany klaun. Wydaje mi się, że bardziej takiego zgrywał niż taki był, ale on również był tutaj potrzebny. Do wszystkiego podchodził ze śmiechem i ogromnym dystansem, niczym się nie przejmował (przynajmniej pozornie) i raczej czerpał z życia garściami. Czasami nawet mu tego zazdrościłam.
Casper… mogłabym się rozwodzić na temat tego osobnika bardzo długo i bardzo szczegółowo. Bohater z tak silnie wykreowaną psychiką, że ciężko było go rozgryźć. Był królem w swoim fachu i ewidentnie można by było go ukoronować gdyby tylko manipulacja i psychoza były najwyższą odznaką. Był zimny, bezduszny, kalkulujący, oceniający i grający tak aby niczego nie można było się domyślić. Potrafił omotać każdego kłamstwami, które wpajał im jako prawdę. Podawał na tacy zachowania jakiego ludzie od niego oczekiwali jednocześnie skrywając brud i zgniliznę pod powierzchnią skóry. Apodyktyczny, wychowany na bezdusznego. Pałający się strachem i cierpieniem innych - żywił się nim jak pijawka, wysyłająca krew. Był gotowy patrzeć na ostatnie tchnienie i nawet nie czuć wyrzutów sumienia. Był paskudny, najpaskudniejszy w swoim rodzaju, a jednak tak idealny. Weronika wykreowała go w sposób idealny, niemal perfekcyjny. Wyglądem przypominał jakieś bóstwo zaś jego środek był pusty, mroczny i obrzydliwy.
„Wszystkie odcienie różu” to historia od której nie sposób się oderwać. To historia, która pochłania czytelnika i zabiera go na wyprawę do miasteczka w Norwegii, do deszczu, mgieł i tego przeklętego klifu. Do melancholii i obawy, która towarzyszy nam przy każdej stronie. Jestem zachwycona, usatysfakcjonowana i przede wszystkim dumna z Wery, bo to co pokazała i udowodniła tą książką ogromny progres wskazuje tylko na to, że się rozwija i zasługuje na wszystko co najlepsze i jeszcze więcej. Jeśli jeszcze zastanawialiście się czy warto zagłębić się w historię Lou, Sofie i Caspera to mam nadzieję, że jesteście już w trakcie zakupu książki. Bezapelacyjnie polecam i zachęcam do przeczytania tego dzieła.
PS. Wera jestem najdumniejsza na świecie!
This entire review has been hidden because of spoilers.
totalny emocjonalny rollercoaster! pełen bólu, tęsknoty, miłości i sekretów, które wwiercają się w serce
od połowy książki zaczęłam domyślać się, jak może się zakończyć, ale mimo to finał uderzył mnie całkowicie i pozostawił w stanie lekkiego szoku oraz zachwytu nad całością historii. autorka tak pięknie prowadzi historię i emocje, że każdy zwrot akcji, każda scena, nawet jeśli przewidywalna, uderza z pełną mocą
to moja pierwsza przygoda z twórczością weroniki i już wiem jedno: nie ostatnia. nie mogę się doczekać, aż sięgnę po inne jej książki!🖤
chyba nigdy nie mialam stycznosci z taka ksiazka, gdzie nie wiem komu ufac a od kogo trzymac sie z daleka... kazdy bohater zakladal maske, kazdy byl podejrzany, chociaz jednoczenie myslalam, ze jest niewinny😭 czytajcie odcienie!!
Kolejna książka Weroniki, po którą sięgnęłam i kolejna, która bezgranicznie porwała moje serce. Uwielbiam klimat, bohaterów oraz całą otoczkę tej historii.