Laureatka konkursu Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu 2024.
Gorące lato 1975. Hektor Praski wie, że to będzie niezapomniany urlop – pierwszy po piętnastu latach pracy w Państwowej Inspekcji Handlowej. Podczas gdy zmęczeni upałem obywatele wypoczywają na bałtyckich plażach, on wyrusza w podróż do rodzinnych Kielc. Miasto tętni muzyką festiwalu harcerskiego, smakuje lodami Bambino i wodą sodową z saturatora. W tych okolicznościach inspektor zamierza oświadczyć się Małgorzacie – wyjątkowej kobiecie, która akceptuje wszystkie jego dziwactwa.
Romantyczne plany Hektora krzyżuje jednak nagła śmierć. Na ławce przed jaskinią Raj umiera tajemnicza blondynka, a okoliczności zdarzenia są bardzo podejrzane… Inspektor Praski wykorzystuje szansę, by sprawdzić się w roli śledczego.
Kryminał osadzony w niepowtarzalnym klimacie PRL-u, gdy ludzie zajmowali się życiem, a nie mediami społecznościowymi.
*współpraca reklamowa z Wydawnictwem Prószyński i S-ka*
Ostatnio znowu wróciła mi zajawka na kryminały, przez co niewiele myśląc zgłosiłam się w naborze przy tej książce. Klasyka kryminału, połączona z czasami PRL-u, delikatnym romansem oraz całą masą detektywistycznych smaczków, razem to wszytko stworzyło naprawdę świetną i wciągającą opowieść, która czasami bawiła, innym razem nieco szokowała, a jednocześnie wymagała logicznego myślenia. Prawdziwa gratka.
Hektor po raz pierwszy od bardzo dawna wyjeżdża na urlop. Mężczyzna doskonale wie, że ten wyjazd będzie niezwykły, gdyż planuje on wykonanie kolejnego kroku w swojej relacji z Małgorzatą. Jednak romantyczne wakacje i chwile wkrótce schodzą na dalszy plan, gdyż Praski angażuje się w sprawę zagadkowej śmierci kobiety przed jaskinią Raj. Inspektor wciela się w rolę detektywa, chcąc rozwiązać wszelkie wątpliwości.
Lektura zabrała mnie w inne czasy, czasy PRL-u, ja ich nie pamiętam, ale też nie interesuję się zbytnio tym co się działo w tamtym okresie. Dlatego też książka była dla mnie wyzwaniem ale też czymś nowym, bo byłam po prostu ciekawa, jak mogłoby wyglądać śledztwo w tym czasie. W lekturze można znaleźć wiele nawiązań do tamtego okresu, dla jednych może być to nowość, a dla innych może stanowić powrót do wspomnień, nawet chwilę nostalgii. Dla mnie było intrygująco, o wielu rzeczach gdzieś słyszałam, choć i pojawiły się takie rzeczy, które były zaskoczeniem, ale ja lubię dowiadywać się nowych rzeczy.
Sama zagadka kryminalna była intrygująca i bardzo złożona, autorka prowadziła śledztwo wieloma torami. Nasz inspektor nie należy do milicji, ale to nie przeszkadza mu wcielić się w detektywa i na własną rękę prowadzić dochodzenia. Jego śledztwo przysparza mu wielu kłopotów, gdyż jego ciekawość i dociekliwość nie podoba się służbom. Mężczyzna jednak się nie poddaje, a prywatne śledztwo doprowadza go do wielu poszlak, informacji i tropów, przez co rozwiązanie zagadki wcale nie jest takie łatwe, jak to się mogło wydawać na początku. Autorka w świetnym stylu prowadzi nas przez fabułę, która pełna jest informacji, faktów, poszlak, teorii, spekulacji, domysłów, zwrotów akcji itp. Przez to przy czytaniu nie czujemy upływającego czasu, jest ciekawie, a sama treść wymaga logicznego myślenia, żeby wszystkie elementy zebrać w całość. Ostateczne rozwiązanie lekko mnie zaskoczyło, co dla mnie jest na plus.
Książka jest debiutem, który uważam za udany. Powieść czytało mi się bardzo dobrze, dla mnie stanowiła powiew świeżości przy jednym z moich ulubionych gatunków literackich. Powieść zarówno lekka jak i zajmująca, obrazująca śledztwo w nieznanej mi dotąd rzeczywistości. Co więcej lektura napisana w świetnym stylu, pokazując kolejne etapy śledztwa, co za tym idzie panuje tutaj porządek, za co kolejny olbrzymi plus. Autorka ma lekkie pióro, które w wyśmienitym stylu połączyło elementy różnych gatunków tworząc fajny mix, a przez to ja całkowicie mogłam zatopić się w lekturze i detektywistycznej zagadce. Mi się bardzo podobało i szczerze zachęcam do lektury.
" [...] Przyroda potrafi się bronić, a człowiek ma chyba najsłabszy instynkt samozachowawczy spośród wszystkich zwierząt. [...]"
Przyroda potrafi się bronić, a człowiek ma chyba najsłabszy instynkt samozachowawczy spośród wszystkich zwierząt.
Czy lubicie czytać książkowe debiuty? Ja uwielbiam, dlatego postanowiłam przeczytać kryminał Anny M. Hoffmann pod tytułem "Śmierć w Raju". Jest to wyjątkowa historia, która cofa nas w czasie. Przenosimy się do lat, w których działała milicja. Razem z głównym bohaterem zwiedzamy Kielce i okolice. Wchodzimy do jaskini zwanej Rajem. Głównym bohaterem jest Hektor Praski, który pracuje w Warszawie w PIH-u (Państwowej Inspekcji Handlowej) jako inspektor. Śledzi nieprawidłowości i oszustwa. Jest dość oryginalną postacią, która ma życiowego pecha. Po piętnastu latach wyjechał na wakacje i zamiast odpoczywać, uwikłał się w pewną sprawę. Ta sprawa dotyczy jego dalekiej kuzynki, Barbary Kowalskiej, która straciła życie na ławeczce przed wejściem do jaskini Raj. Czy był to przypadkowy zgon, samobójstwo, czy raczej morderstwo? Tego spróbują dowiedzieć się milicjanci. Do akcji również wkroczy urlopowicz Hektor ze swoją ekipą. Oczywiście to nie będzie taka prosta sprawa. Tropów będzie wiele. Jej zakończenie jest nieprzewidywalne, wręcz zaskakujące. Warto dotrwać do końca. Oprócz tej sprawy podobał mi się wątek związany z pewnym natrętem, którego za wszelką cenę próbował uniknąć Praski. Spotkałam tutaj również inne wyjątkowe postacie, które są godne waszej uwagi. Uważam, że "Śmierć w Raju" jest udanym debiutem. Życzę autorce dalszych sukcesów na drodze, którą sobie wybrała. Chętnie przeczytam jej kolejne powieści. Jeżeli lubicie czytać historie debiutantów, kryminały, które cofają nas w czasie i poznawać sprawy, które wcale nie są proste, to śmiało sięgnijcie po "Śmierć w Raju".
Lubicie dawać szansę debiutującym autorom? Mnie się to zdarza, oczywiście wtedy, gdy zaciekawi mnie fabuła, a na okładce widnieje logo wydawcy, któremu ufam na tyle, by nie uraczył mnie gniotem. Właśnie taką szansę dałem książce, której okładkę możecie zobaczyć powyżej.
„Śmierć w raju” to kryminał rozgrywający się w czasach słusznie minionego ustroju. Inspektor Praski spędza wakacje na ziemi kieleckiej. Zamiast romantycznej wyprawy z przyszłą narzeczoną, los podsuwa mu do rozwikłania sprawę śmierci pewnej kobiety. Tytułowy „Raj” to oczywiście znana w całym kraju jaskinia, która stanowi lekkie, ale klimatyczne tło opowieści. Poza tym dostajemy niepowtarzalny klimat PRL-u, całkiem interesującą intrygę oraz niespiesznie prowadzoną narrację.
To całkiem niezła książka. Może nie wybitna i nie genialna, ale z pewnością ma swój urok. Myślę, że autorstwa tej pozycji nie powstydziłby się niejeden doświadczony autor a przypominam, że mamy tu do czynienia z debiutem. Myślę, że lepszej rekomendacji nie potrzeba.
Przenosimy się w czasy PRL-U, dla niektórych będzie to miły skok w przeszłość, dla młodszych czytelników okazja do poznania realiów tamtych czasów. Hektor wyrusza na zasłużony urlop wraz ze swoją ukochaną do rodzinnych Kielc. Zamierza zwiedzać, odpoczywać oraz oświadczyć się Małgorzacie. Nic jednak nie idzie zgodnie z planem. Hektor jest świadkiem śmierci przed słynną jaskinią Raj, wszystko w jego wnętrzu nie pozwala mu zrezygnować z rozwiązania zagadki tajemniczego zgonu. Podczas czytania towarzyszyłam Hektorowi w jego zwiedzaniu, nigdy nie byłam w Kielcach i już wiem, że będę musiała to nadrobić. Śledztwo toczy się powoli, polecam fanom wolniejszej fabuły. Książkę przyjemnie się czyta, zaskoczył mnie pewien mały plot twist na samym końcu, oczywiście zdradzać nie będę. Trzeba przeczytać samemu, by się dowiedzieć 😅.