Z natury wszyscy jesteśmy dobrzy, ale niektórych z nas zmieniają złe doświadczenia.
Życie siedemnastoletniej Gruzinki Grety Rukhadze upływa między szkołą i restauracją rodziców. Dziewczyna docenia to, co ma, chętnie pomaga w rodzinnej firmie, jednak ma nieodparte wrażenie, że żyjąc tak, jak żyje, przeocza coś ważnego. Przyjaciele Grety cieszą się beztroską młodością, podczas gdy ona funkcjonuje ograniczona domowymi regułami, nakazami i zakazami, z których wielu nie rozumie.
Wszystko się zmienia, gdy spotyka Davida. Przystojny chłopak wprowadza w życie Grety nową dynamikę, skłania ją do łamania sztywnych zasad i sprawia, że jej świat nabiera nowych, intensywnych barw. A potem wyjeżdża, czym łamie Grecie serce. Wkrótce na drodze dziewczyny niespodziewanie staje tajemniczy ciemnooki brunet z tatuażem w kształcie smoka. Jego pojawienie się zwiastuje prawdziwe kłopoty...
Opowiem ci historię o aniele, który poznał grzech.
Grzech zrodził demony.
Anioł stanął na ich czele.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Zgłosiłam się do recenzji tej książki ze względu na interesujący opis. Nie, tak naprawdę, najbardziej zachęciło mnie do tego jego ostatnie zdanie "Opowiem ci historię o aniele, który poznał grzech Grzech zrodził demony Anioł stanął na ich czele"
Czy jest tu ktoś, kto nie podziela mojej opinii na temat tego jak cudownie to brzmi? Skoro już ustaliliśmy wspólnie, że nie ma takich osób, to przejdźmy do recenzji.
Niestety muszę przyznać, że trochę się zawiodłam. Pomysł na historie był ciekawy niestety jeśli chodzi o realizację, to coś mi tu nie zagrało.
Przede wszystkim uważam, że akcja książki działa się zdecydowanie za szybko. Ledwie główna bohaterka Greta poznała Davida, a ten już musiał wyjechać z miasta. Kompletnie nie zdążyłam wczuć się w ich relacje, a tu już na horyzoncie pojawił się jego brat Sebastian. Poza tym relacje między bohaterami uważam za dość płytkie, przez co ciężko było się z nimi z żyć. Oczywiście poza interakcjami Grety i Sebastiana, które w mojej ocenie były najjaśniejszym punktem tej historii.
Nie podobało mi się także to, jak po traumie, której doznała, została poprowadzona postać Ginny najlepszej przyjaciółki głównej bohaterki. Wiem, że każda osoba inaczej przeżywa takie sytuacje, jednak to jak autorka postanowiła, to przedstawić było dla mnie mało autentyczne i ponownie miałam wrażenie, że wszystko za szybko się zadziało.
W niektórych momentach podczas czytania miałam wrażenie, że oglądam meksykańską telenowelę, czego autorka nie miała chyba w założeniu.
Wszystko zaczęło rozkręcać się kiedy Greta poszła na studia, jednak nie na tyle, aby moja ocena skoczyła do góry. Interesujące natomiast było zakończenie książki. Nie sięgnę jednak niestety po drugi tom.
It Started with a Lie to książka, która porwała mnie już od pierwszego zdania i nie pozwoliła się oderwać aż do ostatniej strony. Marzena stworzyła historię pełną sekretów, niedomówień i intensywnych emocji, która trzyma w napięciu od początku do końca.
Narracja jest lekka, płynna i niesamowicie angażująca — idealnie oddaje młodzieżowy klimat, a jednocześnie nie ucieka od trudniejszych tematów. Bohaterowie są świetnie skonstruowani: realistyczni, pełni sprzecznych emocji, czasem błędni, czasem impulsywni — czyli po prostu ludzcy. Niektórych pokochałam od razu, innych… aż chciałoby się potrząsnąć 😂
Jednym z moich ulubionych motywów był trójkąt miłosny rodem z Pamiętników Wampirów (które swoją drogą uwielbiam!) — intensywny, elektryzujący i pełen napięcia. A połączenie mafijnych wątków z codziennym życiem nastolatków dodało tej historii pazura i sprawiło, że naprawdę ciężko było się od niej oderwać.
Atmosfera niepewności budowana jest mistrzowsko — każda kolejna strona to nowe pytania, nowe tajemnice, nowe kłamstwa… I nawet jeśli myślałam, że coś już rozgryzłam — uwierzcie, nie rozgryzłam 😂😅
To idealna lektura dla fanów młodzieżowych thrillerów, romansów z mroczną stroną i opowieści, które zostają w głowie na długo po przeczytaniu. Bo ten finał… to już totalny mind-blow 🤯🤯🤯
Po tę książkę sięgnęłam z ogromnym zainteresowaniem, przyciągnął mnie jej opis i ładna okładka, jednak treść książki ani trochę nie dorównuje oprawie.
Pomysł na fabułę był naprawdę dobry. Dziewczyna z trudnego domu, z surowymi rodzicami, tajemniczy chłopak i mafia, to brzmiało intrygująco. Sposób wykonania totalnie do mnie nie przemówił. Od samego początku fabuła nie miała kompletnie fundamentu, była płytka i pozbawiona sensu. Ta historia była zwyczajnie absurdalna.
Fabuła była przesycona niepotrzebnymi wydarzeniami, które nic nie wnosiły do książki dodatkowo autorka nie poświęcała czasu, żeby jakkolwiek je rozwinąć przez to szybko o nich zapominałam. Czytając tak chaotyczną książkę nie potrafiłam wczuć się w akcję. Dodatkowo gdybym miała przeczytać drugi tom to z pewnością nie pamiętałabym nic z poprzedniego.
Momentami czułam się jakby nikt nie przeczytał tej książki, jakby nie przeszła korekty ani redakcji. Zawierała mnóstwo błędów logicznych, miała również dziury w fabule, a to wszystko sprawiało, że miałam ochotę wyrzucić ją przez okno i o niej zapomnieć. Czułam się zmęczona, kiedy ją czytałam. Było naprawdę źle. Ubolewam nad tym, że jej potencjał został tak bardzo zmarnowany.
Na samym początku poznajmy relacje Grety z rodzicami, którzy traktują ją jak więźnia. Musi wracać o 18 do domu, mysi być podporządkowana. Nie ma żadnej swobody, przestrzeni ani własnej decyzji. Ciągle wprowadzali zakazy, nakazy, ale nie wiadomo skąd się to brało. Zakazywali jakichkolwiek imprez, wyjazdów, ale potem nagle dziewczyna stwierdziła, że chce jechać do Stanów i rodzice zgodzili się od tak. Gdzie tu jest logika? Cały czas jej wszystkiego zabraniają, a na daleki wyjazd pozwalają bez mrugnięcia okiem.
W pewnym momencie Greta poznaje chłopaka, który wprowadza mocny zamęt w jej życiu. Zabawne było to, że oni nawet dobrze się nie poznali, a już wyjawiali przed sobą swoje największe sekrety i zaczęli układać sobie wspólną przyszłość. To było zbyt szybkie, bez jakichkolwiek uczuć, a to tempo aż bolało w oczy.
Wiele do życzenia pozostawia po sobie oś czasowa, która nie była spójna. Pojawiła się scena, która sugerowała, że bohaterowie dopiero się poznali, a po chwili dowiedziałam się, że minął miesiąc, gdzie tak naprawdę nie było o tym żadnej informacji. Wtedy wpadłam już w kompletny chaos, nie wiedziałam, co się dzieje. Książka stała się dla mnie bardzo sztuczna i jeszcze bardziej miałam ochotę ją odłożyć.
W żadnym momencie nie poczułam się wciągnięta. Nie było chemii, żadnych uczuć, relacje były płytkie. Książka nie zawierała żadnych zwrotów akcji, które w jakikolwiek sposób by mnie zaskoczyły lub wzbudziły moje zainteresowanie. Zauważyłam również frazy, które są charakterystyczne dla innych książek.
Mafia miała być jednym z głównych wątków, a to było tło niemalże niewidoczne, pojawiające się w losowych momentach, które nie miały kompletnie sensu. Uwielbiam wątek mafii mam do niego wysokie oczekiwania, a w tej książce został on okropnie przedstawiony.
Greta jest nijaka, irytująca, niezdecydowana, bez charakteru. Z każdym rozdziałem coraz ciężej znosiłam jej obecność. Jej relacje z którymkolwiek z mężczyzn były nudne, przeciągane nic nie wnoszące do fabuły.
Kolejnym absurdem była dla mnie sytuacja z egzaminem na prawo jazdy. Na początku dostałam informację że dziewczyna nie ma prawa jazdy, ale w pewnym momencie wsiadła za kierownicę i znikąd pojawiła się wiadomość, że podczas tych wszystkich wydarzeń Greta zdawała egzamin. Totalnie nie wiedziałam nic o jej przygotowaniach do niego, nie wiedziałam jakie emocje jej towarzyszą przy tym, nie wiedziałam kompletnie nic, czy stresuje się tym, czy się boi, czy podchodzi do tego na luzie. Ta informacja pojawiła się znikąd i poczułam się przez nią zdenerwowana.
W końcówce pojawiło się coś, co minimalnie mnie zaintrygowało, co dało jakąś nadzieję, że akcja się rozkręci. Gdyby tak wyglądała cała historia, to zdecydowanie by mi się podobała, ale zakończenie nie naprawi całej książki.
Brakuje jej logiki, spójności, a nawet redakcji. Nie poruszyłam w tej recenzji wielu innych tematów, ale jest po prostu tego tak dużo, że musiałabym napisać milion komentarzy. Ilość absurdalnych scen przekracza moje granice tolerancji. 0.5/5
Odpowiadająca na pytanie to ja jestem zdecydowanie team Sebastian, jak większość osób. Uważam że mimo pozoru bycia aroganckim to jest on ciekawszą i postacią którą jest łatwiej polubić niż Davida. David przez całą książkę podejmował decyzje które w prawdziwym życiu nie miałyby sensu. I wydaje się osobą która nie wie czego chce o dlatego za nim nie przepadam.
Zostając przy bohaterach to uważam że nie są one wykreowane źle, lecz w niektórych scenach potrzebują doszlifowania. Greta przez całą książkę mnie irytowała. Podejmowała bardzo głupie decyzje, które dla mnie miały przewidywalny skutek. David i Sebastian są swoimi totalnymi przeciwieństwami co mi odpowiadało. Kontrast w ich charakterach był rzeczą o której całkiem przyjemnie mi się czytało.
Jednym z większych minusów tej książki jest fabuła. Ale nie cały jej zamysł, tylko to że była ona prowadzona za szybko. Wydarzenia które miały miejsce w książce wydawały mi się nie realne. Wiem że się powtarzam ale Greta podejmowała bardzo ale to bardzo głupie decyzje przez co ciężko mi się czytało tą książkę bo po prostu jej główna bohaterka mnie irytowała. Myślę że gdyby dopracować tą łezkę to miałaby ona całkiem spory potencjał. Mogę wywnioskować że sam zamysł na fabułę był ciekawy ale wykonanie już lekko gorsze.
Może nie tak istotny w mojej ocenie jak fabuła ale też dość dużym minusem był sam początek książki i styl posiania autorki. Bardzo ciężko było mi zacząć tą książkę i przez pierwsze strony musiałam się wręcz zmuszać do jej czytania. Bardzo ciężko było mi się wkręcić w fabułę no i nie do końca podładował mi styl pisania autorki.
I ostatnim minusem jest to że w ogóle nie wczułam się w tą historię. Mam wrażenie że jest to książka z której nic nie wyniosłam.
Ale w końcu ta książka nie była taka zła jak może wam się wydawać po mojej powyższej opinii. Napewno z jednym z plusów było to że gdy już przeczytałam sporą część książki to nie miałam problemu z jej czytaniem. Szło mi całkiem płynnie, pomimo że fabuła działa się zbyt szybko to była ona ciekawa i byłam ciekawa co stanie się dalej.
Oczywiście mimo mojej opinii to chcę podziękować wydawnictwu za to że miałam okazję zrecenzować tę książkę. I mam nadzieję że to nie moja ostatnia współpraca z wydawnictwem BeYa.
I totalnie nie wiem czy polecam zakup tej książki. Jeżeli szukacie książki do przeczytania for fun, z której nic nie wyniesiecie i fabuła nie będzie zbyt realna, to ja polecam. Jednak jeżeli wolicie przeczytać książkę z której wyniesiecie cenną lekcję to raczej nie jest to „It started with a lie”
Debiut Marzeny poruszył moje serce i wrył mi się w umysł na bardzo długi okres czasu. To fantastyczne wprowadzenie do całej historii głównej bohaterki Grety. W „It started with a lie” poznajemy dziewczynę z Gruzji, która stara się z całych sił zadowolić rodziców i być wspaniałą córką. Odkłada na bok swoje marzenia i pragnienia, podążając ścieżką wyznaczoną przez ojca i matkę. Grecie brakuję adrenaliny, euforii i szaleństwa. Podczas czytania mogłam utożsamić się z jej uczuciami i słowami. Nie jest ona idealną osobą, o której często było mi czytać. Dziewczyna ma swoje wady i zalety, nie zawsze postępuję dobrze, co sprawia, że jest bardziej autentyczna. W jej życiu pojawia się David Norvel, którego najchętniej bym zabiła🤭 Jemu możemy powiedzieć stanowcze nie, jest narcyzem, egoistą chociaż z początku wydaję się dobrym chłopakiem. Jego postać przyniosła mi jedynie ból głowy, natomiast Sebastian Norvel zawrócił w mojej głowie. Cudownie wykreowany bohater, zły do szpiku kości, lecz posiadający w sobie wiele ukrytej w głębi miłości i oddania. W trakcie czytania, wiemy, że dla Grety skoczył by nawet w ogień, również przepełniony autentycznością. Ma w sobie mrok, ale kto z nas go nie ma? Ten facet i jego osobowość będą mnie prześladować na wieki. Chciałabym przeczytać rozdziały z jego perspektywy w następnym tomie. Relację Grety z przyjaciółmi pokazują przede wszystkim, że więzi nie trwają wiecznie i bardzo łatwo jest je zerwać. Fabuła toczy się raz szybciej, raz wolniej. Mogliśmy zobaczyć główną bohaterkę całkowicie odmienioną przez krzywdę, jaka ją spotkała. Ze spokojnego i usłanego różami życia, jej funkcjonowanie zamienia się w koszmar pełny trudnych sytuacji i wyborów. Ile jesteśmy w stanie zrobić, aby posmakować miłości? Ile jesteśmy w stanie poświęcić, aby poczuć dreszcz emocji? Greta poświęciła wszystko co miała. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie, śmiałam i uśmiechałam się, byłam zaskoczona, zażenowana, załamana po czym następnie podekscytowana. Bardzo chciałabym przeczytać następne części i ponownie zanurzyć się w lekturze wypełnionej kłamstwami, tajemnicami, mrokiem i pogonią za miłością oraz wolnością.
🌼Hejka! Dziś przychodzę do was z recenzją debiutu Marzeny! 🌼Byłam bardzo ciekawa tej książki, ponieważ opis, motywy oraz tik toki mnie zachęciły. Niestety bardzo się rozczarowałam… 🌼Pomysł na fabułę jest spoko, lecz trochę gorzej z realizacją tej fabuły. Po pierwsze akcja dzieje się zdecydowanie za szybko. Główna bohaterka poznaje Davida i już po chwili on wyjeżdża. Nagle pojawia się Sebastian, który jest jego bratem. Bardzo szybko akcja się dzieje i moim zdaniem aż za szybko. Był chaos. 🌼Tu niestety był nie rozwinięty wątek mafii. Ten wątek jest wspomniany, ale totalnie nie ciągnięty dalej. 🌼Korekta i redakcja jest fatalna! Mnóstwo błędów logicznych i interpunkcyjnych, które rzucają się w oczy odrazu. Niektóre zdania nie mają sensu, a niektóre sceny nie wnoszą nic do fabuły. 🌼Ogromnie się męczyłam czytając tą książkę, a po pewnym czasie to mnie nawet nudziła. 🌼Wydanie książki jest bardzo ładne. Okładka jest śliczna jak i środek. 🌼Niestety styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu. Jest dość specyficzny i zdecydowanie nie dla mnie. 🌼Motywy jakie znajdziecie w tej książce to: 💛mafia 💛nielegalne interesy 💛zemsta 💛found family 💛duchy przeszłości 💛I tom trylogii 🌼Niestety książka nie wpadła w moje gusta i nie sięgnę po kolejny tom.
[współpraca reklamowa] „It started with a lie” - Marzena Czyż
1,5/5 ⭐️
Po opisie liczyłam na pełną napięcia historię z tajemnicą w tle - emocjonalny rollercoaster, który wciągnie mnie od pierwszej strony. Niestety, It Started with a Lie mocno mnie rozczarowało.
💛Największym problemem jest sama fabuła. Zamiast budować napięcie, rozwija się chaotycznie i prowadzi donikąd. Zdarzenia są przewidywalne, a zwroty akcji - wymuszone. Niejednokrotnie sytuacje, które powinny zaskakiwać, zostają wcześniej „zdradzone” w myślach bohaterki, przez co książka traci element niespodzianki.
💛Bohaterowie również wypadają blado. Są pozbawieni charakteru i trudno wczuć się w ich emocje czy zrozumieć motywacje. Ich decyzje często wydają się nielogiczne, a wielu z nich sprawia wrażenie bezmyślnych - co nie da się obronić nawet konwencją fabuły.
💛Styl pisania także nie ratuje całości. Jest zbyt prosty i momentami surowy, a dialogi brzmią sztucznie i mało naturalnie. Zamiast budować klimat, wytrącają z rytmu i sprawiają wrażenie niedopracowanych.
💛Podsumowując: It Started with a Lie miało potencjał, ale jego realizacja jest dość kiepska. Zamiast wciągającej historii dostajemy powtarzalny, chaotyczny tekst, który trudno doczytać do końca. Przyznam, że miałam ochotę przerwać lekturę już na początku.
💛Jedynym elementem, który naprawdę przypadł mi do gustu, była końcówka - choć nie uratowała całej powieści, to na chwilę wzbudziła ciekawość, jak może wyglądać część druga.
💛Jeśli jednak jesteście ciekawi tej pozycji to zachęcam do przeczytania i przeżycia tego na własnej skórze.
Przychodzimy dziś do was z recenzją książki It Started With a Lie autorstwa Marzeny Czyż.
Akcja książki zaczyna się w Gruzji, a później przenosi się do Kalifornii. Główni bohaterowie to Greta Rukhadze oraz bracia Sebastian i David Norvel.
Greta to, moim zdaniem, dość niezdecydowana postać, która popełnia sporo głupich błędów, ale mimo to bardzo ją polubiłam i zyskała moją sympatię.
Jeśli chodzi o Davida – na początku był całkiem okej, ale później miałam ochotę go udusić i nawrzeszczeć na niego. Sebastian, czyli ten „łobuz”, który miesza się w nielegalne sprawy, całkowicie skradł moje serce. Mimo że sam był psychicznie pogubiony i daleko mu do ideału, to widać było, że stara się przełamać w relacji z Gretą.
Cała historia miała taki vibe Pamiętników Wampirów – jeśli oglądaliście, to David to taki typowy Stefan, a Sebastian to zdecydowanie Damon
Czytając tę książkę, bawiłam się świetnie – totalnie wciąga i nie miałam ani chwili, że czytam „za karę”.
Jeśli lubicie takie motywy jak: ✨ girl x two boys ✨ zemsta, mafia, porwania ✨ trudna przeszłość i traumy ✨ found family i brat kontra brat ✨ slow burn ✨ śmierć bliskich, bunt
„Z natury wszyscy jesteśmy dobrzy, ale niektórych z nas zmieniają złe doświadczenia.” To jedno zdanie idealnie oddaje ducha tej historii – opowieści o dojrzewaniu, trudnych wyborach i sile emocji, które potrafią pchnąć nas w zupełnie nieoczekiwane kierunki. ⸻ 👧 Główna bohaterka, Greta Rukhadze, to siedemnastoletnia dziewczyna z tradycyjnej gruzińskiej rodziny. Jej życie upływa między szkołą a pomocą w rodzinnej restauracji. Jest odpowiedzialna, poukładana, lojalna wobec rodziców – ale w głębi duszy czuje, że coś ją omija. Podczas gdy jej rówieśnicy korzystają z młodości, Greta funkcjonuje według sztywnych reguł, których do końca nie rozumie. Jest rozdarta między własnymi pragnieniami a oczekiwaniami otoczenia. To właśnie ten wewnętrzny konflikt sprawia, że łatwo się z nią utożsamić.
💔 Wszystko zmienia się, gdy poznaje Davida – chłopaka, który wnosi w jej życie powiew wolności i buntu. Greta zaczyna po raz pierwszy żyć po swojemu, łamać zasady i czuć, jakby w końcu oddychała pełną piersią. Ale szczęście nie trwa długo – David wyjeżdża, a Greta zostaje ze złamanym sercem i chaosem w głowie.
🔥 Wtedy na scenę wkracza tajemniczy brunet z tatuażem smoka – enigmatyczny, niebezpieczny i hipnotyzujący. Jego pojawienie się wprowadza do fabuły nutę mroku i niepokoju. Greta zaczyna mierzyć się z emocjami, których nie znała wcześniej, i z pytaniami, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. ⸻ ✍️ Styl autorki jest lekki, młodzieżowy, bardzo przystępny – idealny dla czytelników szukających historii z pierwszymi miłościami, wewnętrznymi dylematami i subtelnym napięciem. Bohaterowie są dobrze zarysowani, a gruzińskie tło kulturowe dodaje książce ciekawego kolorytu i świeżości. To nie jest kolejna „typowa” młodzieżówka – to historia osadzona na styku dwóch światów: tradycji i współczesności, powinności i pragnień. ⸻ 🖤 Z mojej perspektywy: Choć książka miała w sobie wiele dobrego – ciekawą główną bohaterkę, emocje, wątek kulturowy i uczuciowy rozwój – to muszę przyznać, że osobiście bardziej odnajduję się w klimatach romantasy i thrillerów/kryminałów. Wątek miłosny był momentami zbyt przewidywalny, a druga połowa nieco mniej dynamiczna niż początek. Mimo to – cieszę się, że dałam jej szansę. To historia, która niesie ważne przesłanie o dojrzewaniu i odwadze do bycia sobą.
🇮🇹 A volte per trovare se stessi, bisogna perdersi del tutto… (Czasem, żeby odnaleźć siebie, trzeba się całkowicie zgubić.) To zdanie idealnie pasuje do drogi, którą przeszła Greta. ⸻ 📖 Dla kogo ta książka? Dla osób lubiących emocjonalne, lekko dramatyczne młodzieżowe historie z wyrazistym tłem kulturowym. Dla tych, którzy chcą poczuć smak pierwszego buntu i miłości – tej pełnej ryzyka i namiętności.
❗Książka przeznaczona dla czytelników 18+ – pojawiają się w niej dojrzałe wątki i emocjonalna intensywność.
It started with a lie- Marzena Czyż The Rebelion Trilogy tom 1
Współpraca reklamowa
"Z natury wszyscy jesteśmy dobrzy, ale niektórych z nas zmieniają złe doświadczenia"
Debiutancka książka Marzeny ciekawiła mnie od samego początku dlatego bardzo się cieszę, że wydawnictwo zgodziło się podjąć ze mną współpracę przy tym tytule🧡
Historia opowiada o 17- letniej Gruzinice Grecie Rukhadze, prowadzi ona spokojne nastoletnie życie, uczy się i pomaga rodzicom w ich restauracji. Jest wychowana dość restrykcyjnie i nie ma w jej życiu możliwości na imprezy chłopaków i szlajanie sie po nocach. Jednak wszystko zmienia się gdy poznaje Davida, przystojnego chłopaka, który jest początkiem chaosu jaki nastanie w jej zyciu. David jednak dość szybko wyjeżdża a dziewczyna poznaje kolejnego chłopaka który zwiastuje jeszcze większe kłopoty.
Opowiem Ci historię o aniele, który poznał grzech. Grzech zrodził Demony Anioł stanął na ich czele
Książka ta jest dość sporą cegiełka lecz czytało mi się dość sprawnie i przyjemnie. Czułam się dosłownie jak przy oglądaniu serialu, książka pozwoliła mi odpocząć i się odmóżdżyć.
Jest to debiut i miejscami widać było niedociągnięcia, jakieś błędy stylistyczne ale wiadomo każdy kiedyś zaczynał najważniejsze jest wyciąganie wniosków i naniesienie poprawek😁
Sama fabuła naprawdę mi sie podobała mamy tutaj trójkąt miłosny między Gretą a dwójką braci Norvel, do ostatnich stron nie było wiadome z kim skończy Greta (o ile skończy), również oryginalne i na plus było ulokowanie części akcji wlasnie w Gruzji, ciekawe też były fakty o kulturze 🧡
Co do bohaterów David i Sebastian byli bardzo ciekawymi postaciami, niby bracia ale obaj rożni. Greta moim zdaniem była również dobrze wykreowana, była czasami irytujaca ale jednak była nastolatką która nie dość, że nie poznała za dobrze życia to wplątała się w totalny bałagan. Zabrakło mi jedynie większych emocji w przypadku jednej trudnej sceny (nie będę spojlerowac) chciałabym poznać bardziej jej emocje i to jak sobie z nimi poradziła.
Ogólnie historia jest owiana tajemnicą i to było jak najbardziej na plus, były liczne plot twisty i akcje które nie pozwalały się nudzić. Fabuła pędziła ale jak dla mnie to był duży plus i sprawiło to, że ciężko było mi się oderwać 🧡 czytelnik dosłownie nie jest w stanie się nudzić.
Końcówka sprawiła, że potrzebuje przeczytać drugi tom najlepiej na już🧡
Parę słów do Marzeny Kochana to naprawdę dobry debiut wiadomo nie jest idealny, ale wszystko jest do wypracowania a widać ze włożyłaś w tą książkę kawał serducha 🧡 ja ogromnie ci gratuluję i wyczekuje kolejnych książek spod twojego pióra, bo jestem oczarowana i ciekawa twoich pomysłów!
[współpraca reklamowa] "It started with a lie" 1/5 ⭐
''Z natury wszyscy jesteśmy dobrzy, ale niektórych z nas zmieniają złe doświadczenia
Życie siedemnastoletniej Gruzinki Grety Rukhadze upływa między szkołą i restauracją rodziców. Dziewczyna docenia to, co ma, chętnie pomaga w rodzinnej firmie, jednak ma nieodparte wrażenie, że żyjąc tak, jak żyje, przeocza coś ważnego. Przyjaciele Grety cieszą się beztroską młodością, podczas gdy ona funkcjonuje ograniczona domowymi regułami, nakazami i zakazami, z których wielu nie rozumie.
Wszystko się zmienia, gdy spotyka Davida. Przystojny chłopak wprowadza w życie Grety nową dynamikę, skłania ją do łamania sztywnych zasad i sprawia, że jej świat nabiera nowych, intensywnych barw. A potem wyjeżdża, czym łamie Grecie serce. Wkrótce na drodze dziewczyny niespodziewanie staje tajemniczy ciemnooki brunet z tatuażem w kształcie smoka. Jego pojawienie się zwiastuje prawdziwe kłopoty...
Opowiem ci historię o aniele, który poznał grzech Grzech zrodził demony Anioł stanął na ich czele''
Bardzo ładnie wydana książka. Skoro wymieniłam już wszystkie pozytywy, mogę przejść do recenzji treści. Muszę przyznać, że nie miałam dużych oczekiwań wobec tej książki i bardzo smuci mnie to, że nie spełniła ona nawet minimum. Co więcej wprowadziła mnie w ogromny zastój czytelniczy. Nie znalazłam w niej dosłownie nic, co mogłoby mi się spodobać. (pomijając sceny żywcem wzięte z Trylogii Hell, ale zdecydowanie gorzej napisane.) Główna bohaterka była tak głupia i irytująca, że niejednokrotnie miałam ochotę włożyć książkę do lodówki, iść na długi spacer i zapomnieć o tym, że muszę ją dokończyć i napisać recenzję. ISWAL jest pełne powtórzeń, błędów logicznych, bohaterów, którzy są napisani tylko po to, żeby liczba słów w rozdziale się zgadzała i ''inspiracji'' z innych książek. Wrócę na chwilę do błędów logicznych, wyobraźmy sobie 17-letnią Gretę i jej bardzo surowych rodziców. Widzicie to, prawda? Rodzice Grety zabraniają jej zrobić kolczyk, ale nie widzą problemu w tym, żeby poleciała ze znajomymi do Stanów na tydzień. Mogłabym się rozwodzić na temat powtórzeń, błędów i braku sensu w tej książce, ale myślę, że już wystarczająco jasno przedstawiłam swoje zdanie na jej temat. Na sam koniec, dolewając oliwy do ognia, muszę dodać, że niesamowicie mocno zdenerwowało mnie podejście autorki do delikatnego tematu jakim jest przemoc seksualna. Scena w której główna bohaterka dowiaduje się o krzywdzie swojej przyjaciółki zagotowała mnie do tego stopnia, że musiałam odłożyć to ''dzieło literatury'' na miesiąc. KRZYWDZĄCE, NIESMACZNE, ZŁE PODEJŚCIE DO TEMATU.
Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. „It started with a lie” to historia, która od samego początku mnie wciągnęła. Autorka stworzyła bardzo emocjonalny świat, w którym łatwo się zanurzyć i poczuć to wszystko, co przeżywają bohaterowie.
Greta, główna bohaterka, to dziewczyna zamknięta w sobie, wychowana w dusznej, pełnej napięcia atmosferze rodzinnego domu. Przez większość życia była trzymana pod kloszem, jej decyzje były kontrolowane przez innych, a ona sama nie miała odwagi, by wyjść poza to, co znane i bezpieczne. Bardzo poruszyło mnie to, jak powoli zaczyna walczyć o siebie i odkrywać, że ma prawo do własnych uczuć, marzeń i wolności.
Sytuacja zmienia się, gdy na jej drodze pojawiają się dwaj bracia David i Sebastian. Każdy z nich wnosi coś innego do tej historii. David to postać, która niesamowicie mnie irytowała, czasami miałam ochotę krzyczeć z frustracji, kiedy tylko się pojawiał. W skrócie nie lubię go. Sebastian jest jego zupełnym przeciwieństwem zamknięty, tajemniczy gbur. Ale dla rodziny i przyjaciół czuły, spokojny, lojalny. Polubiłam go od razu. Relacje między tą trójką są napięte, skomplikowane i pełne emocji, przez co nie sposób się nudzić.
Ogromnym plusem tej książki jest jej klimat. Akcja toczy się w Gruzji, co jest bardzo oryginalnym wyborem. Nie spotkałam wcześniej z książką osadzonej właśnie tam, a ten kraj dodaje całej historii niepowtarzalnego charakteru.
Styl pisania Marzeny Czyż bardzo mi się spodobał. Czuć, że autorka pisze od serca i że zna swoich bohaterów bardzo dobrze. Nawet jeśli czasem tempo było szybkie, a niektóre sceny działy się bardzo dynamicznie, nie przeszkadzało mi to, bo cały czas coś się działo i nie było ani chwili nudy.
Zakończenie zostawiło mnie z milionem pytań. To nie jest historia, którą się odkłada i zapomina. Ona zostaje w głowie, w sercu, i sprawia, że od razu chce się więcej. Mam nadzieję, że autorka już pracuje nad kontynuacją, bo bardzo chcę poznać dalsze losy Grety i reszty bohaterów. Books.with.dagmara
Książka przyszła do mnie wcześniej, przedpremierowo, co było ogromną niespodzianką!
It started with a lie to książka, która zachwyci Was swoją oryginalnością. Gdyby była możliwość dania większej ilości gwiazdek, zdecydowanie bym to zrobiła! Ta książka stała się moim domem, bezpieczną przystanią.
Jest o dziewczynie, której rodzice są bardzo rygorystyczni i dwóch braciach, a każdy z nich został wychowany inaczej. Młodszy był rozpieszczany, a starszy miał trudne dzieciństwo ze względu na ojca. Autorka świetnie pokazała, jak wychowanie ma wpływ na dalsze życie człowieka i jak duży wpływ rodzice mają na dalszy rozwój dziecka. Bohaterowie świetnie oddają ten problem. Greta była dzieckiem kontrolowanym, przez co ciężko było podjąć jej samodzielnie decyzję. David był za mocno rozpieszczany miał wysoką samoocenę i nie potrafił zrozumieć, czemu nie wszystko toczy się po jego myśli i najwspanialszy „gbur”, który był świadkiem przemocy, przez co miał problemy z zaufaniem, a jego zachowania potrafiły być agresywne.
Każde z nich się buntowało, co świetnie oddaje tytuł trylogii. David przeciwko swojemu ojcu, Greta przeciwko zakazom i zasadą, które tworzyła jej rodzina, a Sebastian przeciwko samemu sobie. Autorka na cudowny styl pisania, który pozwala rozbudzić wyobraźnię — długie, złożone zdania, bogate słownictwo, liczne epitety, porównania, metafory. Skupia się na szczegółowym przedstawieniu miejsc, postaci i ich emocji.
Dodam również, że ważne jest czytanie pomiędzy wierszami, to one skrywają najwięcej. Marzena zaskoczy Was nie jednym plot twistem, który wywoła istne zamieszanie. Jej książka wzbudziła we mnie mnóstwo emocji. Przeżywałam praktycznie każdą stronę. Po przeczytaniu ostatniego zdania, poczułam wielką pustkę. Tak bardzo chciałabym chwycić już za kolejny tom... Kochani kupujcie tą książkę, bo jest warta każdej ceny.
💛 Ta książka to debiut Marzeny i po zapoznaniu się z opisem i motywami byłam jej bardzo ciekawa. Jednak po jej przeczytaniu stwierdzam, że książka nie jest dla mnie.
💛 Przede wszystkim mamy tutaj motyw trójkąta miłosnego, gdzie była to moja pierwsza taka książka i już wiem, że nie jest to mój ulubiony motyw. Kolejnym miał być motyw mafii, jednak był on tak pobocznym wątkiem, że aż mi przykro, bo bardzo go lubię i spodziewałam się więcej.
💛 Ogólnie pomimo tego, że książka jest gruba to czyta się ją szybko. Jednak nie do końca jest to przyjemne czytanie, ponieważ było dużo chaosu i wydarzeń, które dla mnie w ogóle nie miały sensu. Np. zachowanie rodziców, że ma godzinę policyjna i do 18 ma być w domu, ale na wyjazd do Stanów zgadzają się bez większych przeszkód. I dużo mogłabym jeszcze wymieniać, ale zrezygnuje z tego, bo nie chce zdradzać za dużo.
💛 Przez to też, że akcja dzieje się zdecydowanie za szybko to nie potrafiłam jakoś wyczuć tego napięcia między bohaterami. Ich relacje też uważam za płytkie. Najciekawszymi momentami w tej historii były momenty Grety i Sebastiana, gdzie można było przynajmniej się wtedy pośmiać.
💛 Jak dla mnie za dużo różnych wątków autorka tutaj dała przez co zrobił się jeden wielki chaos. Mamy jedną większą akcje, a zaraz już przechodzimy do czego innego. Najlepszym przykładem jest tutaj trauma Ginny, po której jak dla mnie bohaterowie za szybko przeszli do porządku dziennego jakby nigdy nic się nie stało.
💛 Zakończenie jest najbardziej ciekawe. Mamy moment, który pozostawia nas z wieloma pytaniami. Czy sięgnę po drugi tom? Nie wiem, ale raczej nie.
💛 Jak dla mnie działo się tutaj zdecydowanie za dużo. Nie Dodatkowo jeszcze bohaterowie byli tacy nijacy. Może wam się spodoba bardziej. Autorce życzę sukcesów w dalszym pisaniu.
Recenzja [współpraca barterowa] Dziś przedstawię wam opowieść o dziewczynie, która przeszła zbyt wiele w zbyt krótkim czasie.
„IT STARTED WITH A LIE” The Rebellion Trilogy - jest to książka którą wywarła na mnie dobre wrażenie. Sama fabuła była wciągająca od początku, nie działo się zbyt wiele ani zbyt mało, było idealnie. Jako czytelniczka nie chciałam odłożyć książki na bok, nawet kiedy musiałam. Zbyt pochłonięta opowieścią o dziewczynie i dwóch braciach, którzy swoją drogą dają Vibe braci Salvatore z „Pamiętniki Wampirów”. Jednak w przełomowym momencie ta książka łapie za serce i nie chce puścić. Przez całą książkę towarzyszą przeróżne emocje, jak i te dobre jak i złe.
W momencie kiedy znam już braci i główną bohaterkę o imieniu Greta nie jestem w stanie wybrać ulubionej postaci. Dziewczyna od samego początku wydawała mi się inną postacią niż postacie z książek które czytałam, a czym dalej czytałam tym bardziej się utwierdziłam w tym przekonaniu. Nie była kolejna płytką nastolatka, a bardzo inteligentna, znająca zasady dziewczyną. Wydarzenia które ją spotykają zmieniają ją i jej pogląd na otoczenie i ludzi.
Jest to książka którą pokazuje problemy miłosne nastolatków o zdradzie, porzuceniu oraz stracie. Pozwolę wziąć sobie i zacytować kawałek który o tym mówi: - „Jestem zdania , że gdy się chce, to się da i nie trzeba sobie szukać nikogo na boku. A skoro on wolał tę opcję, to znaczy, że nie jest ciebie wart. W końcu pojawi się ktoś na twojej drodze, kto będzie cię traktować jak najlepiej.” Kończąc moją skromną recenzję, polecam wszystkim zapoznać się z tą książką (oczywiście odpowiednio do wieku czytelnika). Już nie mogę się doczekać aż przeczytam Tom 2.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Długo myślałam jak ocenić tą książkę, aż w końcu zdecydowałam się na trzy gwiazdki. Na początku książka zapowiadała się świetnie, pierwsze 70 stron przeczytałam bardzo szybko, i z ciekawością co będzie dalej, pomimo tego, że resztę stron również czytało się szybko, to bardzo mnie męczyła fabuła, Była ona pełna chaosu.
Naprawdę te pierwsze strony tak bardzo mi się spodobały, Greta poznała Davida zaczęli spędzać ze sobą czas, fakt bardzo szybko ta relacja się rozwijała, ale naprawdę widziałam w niej coś fajnego, potem bum, po około 70 stronach David wyjeżdża. Następnie Greta poznaje Sebastiana, brata Davida, ich relacja wydawała mi się lepsza, bardziej wciągająca. W tym wszystkim najgorsze było to jak szybko główna bohaterka zmienia osobę, najpierw jest wszystko fajnie z Davidem, po czym po chwili leci do Sebastiana i tak w kółko. Czuję takie rozdrażnienie do tego, ale to może przez to, że pierwszy raz mam do czynienia z motywem trójkątu miłosnego i po prostu nie jest on dla mnie.
Pomimo tego było wiele fajnych momentów które mi się spodobały. Wyjazd Grety na studia sprawił, że książka stała się ciekawsza. Zakończenie mnie zaskoczyło i szczerze pomimo tej opinii jestem ciekawa kolejnej części. Myślę, że z ciekawości sięgnę po drugą część i mam nadzieję, że będzie lepsza niż ta.
Kupiłam na targach zachęcona przez autorkę. Reklamowała to jako coś innego i ciekawego. Nie mogłam się doczekać aż przeczytam.
DNF!!!!!!! Płakać mi się chce
Ilość błędów stylistycznych boli. Rozumiem ze to debiut ale autorka nie potrafi budować zdań. Co chwile jest mnóstwo powtórzeń. Znalazłam błędy ortograficzne. Autorka Marzena promuje te książkę i zarzeka się ze jest mnóstwo niewiadomych a ja się wszystkiego domyśliłam na setnej stronie. Nie skończyłam jej ale zajrzałam na ostatnie strony i zgadnijcie! Mialam racje.
To nie wszystko. Książka bardzo przypominała mi tekstami inne książki. Najbardziej dawała mi vibe hell. weszłam z ciekawości na konto Marzeny i okazała się być fanką Pizgacz (xddd) Nie tylko były teksty i opsy bardzo podobne do hell ale do wielu wydanych juz książek. Sądziłam ze w 2025 roku książki będą wydawane z ciekawsza fabuła a ta jest oklepana.
I teksty jak "jak dla mnie mógłby cie tu ktoś zgwałcić" serio? Nawet tego nie skomentuje.
Nie polecam , nie będę zaczynać drugiego tomu o ile wyjdzie. Autorka musi dużo bardzo popracować nad stylem pisania i przedewszystkim odnaleźć swój bo it started with a lie przypomina ogrom innych książek . przykro mi bo liczyłam na fajna przygodę a się zawiodłam i musze czytać cos innego no ale to debiut wiec nie oczekiwałam dobrej książki
Zaczynając 𝐈𝐒𝐖𝐀𝐋 miałam ogromne oczekiwania. Liczyłam na coś co trafi dogłębnie w moje serce. Niestety z trudem muszę przyznać, że niesamowicie się zawiodłam.
. ݁₊ ⊹ . ݁ ⟡ ݁ . ⊹ ₊ ݁.
Zamysł na fabułę był genialny, ale zdecydowanie nie przypadł mi do gustu, sposób w jaki autorka ją poprowadziła. Wszystko działo się zbyt szybko. Miałam duży problem, by zrozumieć zachowanie głównej bohaterki. Niemiłosiernie irytowało mnie jej niezdecydowanie. Nie mogłam wyzbyć się wrażenia, że wszystkie charaktery są takie same, a cała książka zbytnio przerysowana. Liczę się z tym, że fikcja literacka rządzi się swoimi prawami, lecz nie przyjemnie czyta się obyczajówkę, w której co strona, znajduję się sytuacja, która w rzeczywistości nie miałaby racji bytu. Irracjonalna wydała mi się również relacja Grety ze jej rodzicami. Dziewczyna podkreślała w każdym zdaniu, jak bardzo jej rodzice są zaborczy, a na sam koniec dowiedzieliśmy się, że aby przekonać mamę do wyjazdu na drugi koniec świata, nie potrzebowała dużo czasu. Jej matka szybciej zgodziła się na wyjazd z Gruzji do Stanów Zjednoczonych, niż na imprezę w sąsiedztwie.
. ݁₊ ⊹ . ݁ ⟡ ݁ . ⊹ ₊ ݁.
Uważam, że debiut nie zawsze przesądza o dalszej jakości książek, więc z chęcią sięgnę po dalsze książki Marzenki, żeby przekonać się co jeszcze siedzi w jej głowie. Bo jak wspomniałam zamysł na powieść był genialny!
🌼Macie czasem tak, że czytacie książkę, przy której zaczynacie rozumieć co to "hate-love"? Bo ja właśnie tak miałam z "It started with a lie". Nie jest to książka idealna, momentami miałam ochotę rzucić nią o ścianę, ale i tak dobrze się bawiłam w trakcie czytania, co jest dla mnie najważniejsze.
🌼Pod względem technicznym miałam wrażenie, że w historii panuje za duży chaos. Czuję, że jakby skreślić niektóre scenki na koszt dopracowania głównych wątków, ta książka byłaby dużo lepsza.
🌼Jeśli chodzi o bohaterów to również mam mieszane uczucia. Co do Grety, która jest główną bohaterką, na samym początku skradła moją sympatię, jednak nie mogę zapomnieć o jej wadach, które momentami doprowadzały mnie do załamania. W przypadku męskich bohaterów to zdecydowanie wolę Sebastiana, który wnosił do całej historii dreszczyku.
🌼I choć, jak widać, znalazłam wady, to nie mogę zaprzeczyć, że mimo wszystko dobrze się przy niej bawiłam. Jeżeli ktoś z was lubi seriale takie jak "Pamiętniki Wampirów" lub książki w klimacie "Hell", w których wiele się dzieje, na tle romantycznych rozterek, to myślę, że polubi też "It started with a lie".
🌼Książka z fajnym klimatem, który wyróżnia się wątkiem Gruzji i zwrotami akcji. Czuję, że dalsze części mają potencjał na coś lepszego i liczę, że tak będzie, bo chętnie sięgnę po kontynuację.
Nie sądziłam, że można napisać AŻ TAK DOBRY debiut, jak zrobiła to autorka It started with a lie.
Jestem w totalnym szoku, jak Marzena poprowadziła fabułę, a każdy detal tej historii potrafił mieć znaczenie. W pewnym momencie wyciągnęłam notatnik, aby spróbować odgadnąć, jaki kolejny krok mogli dokonać bohaterowie.
Styl pisania autorki jest przyjemny i działa na wyobraźnię. Nie miałam żadnych trudności z wyobrażeniem sobie sytuacji i odczuwaniem emocji bohaterów.
Autorka potrafi subtelnie budować napięcie i sprawić, że nie masz chęci odrywać się od książki nawet na chwilę. Zarwałam dla niej całą nockę! Musiałam wiedzieć co stanie się dalej i nie żałuję! A to zakończenie… cudowne… muszę koniecznie dowiedzieć się, jak potoczy się los tej dwójki.
Książka daje też wiele refleksji, a w tym pokazuje, jak ważna jest relacja rodziców z dzieckiem i jak wpływa to na jego dalsze życie.
W książce występują liczne plot twisty i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie się domyślić, co wydarzy się za chwilę. Nieprzewidywalność to zdecydowanie drugie imię autorki!
Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy. Kupujcie, a nie pożałujecie.
Iswal jest debiutem Marzeny i po przeczytaniu opisu byłam mega ciekawa tej książki, niestety okazała się nie być książką dla mnie.
Prolog bardzo mnie zaciekawił, ale później bywało różnie. Od początku czuć, że to debiut. Niestety nie siadł mi sposób prowadzenia historii i niektóre zachowania bohaterów. Nie będę hejtować ani oczerniać. Książka jest inna i na pewno zdobędzie swoich fanów.
Marzenie życzę wytrwałości na pisarskiej drodze. Gratuluję wydania książki i pisz dalej. A was kochani zachęcam do przeczytania. Być może to właśnie was oczaruje Iswal i jego tajemnice oraz plot twisty.
Cudowna książka, kocham ją całą sobą – i wszystkich bohaterów… PRAWIE. To z pewnością historia, której nigdy nie zapomnę, bo jest jedną z najlepszych. Pełna emocji, tajemnic i zagadek – właśnie to sprawia, że nie da się jej odłożyć. Kocham, po prostu KOCHAM.
„It started with a lie” To debiutancka książka autorstwa Marzeny Czyż.
Jestem zachwycona książką, to nie jest byle jaka historia, tutaj trzeba umieć czytać między wierszami. Rollercoaster emocjonalny gwarantowany.
To była przyjemna odmiana przeczytać książkę, której akcja dzieje się w Gruzji i poznawać Gretę, Sebastiana, i Davida.
Bohaterowie są różnorodni. Każdy z nich reprezentuje coś innego. David został wykreowany w specyficzny sposób, jego zachowanie było nietypowe, a dla mnie również nieodpowiednie. Typ działał mi na nerwy 🤣 Więcej o nim nic nie będę mówić, bo ja po prostu nim gardzę. Mam nadzieję że Marzena przemyśli moją propozycję i w następnym tomie się go pozbędzie 🤣
Sebastian jest łobuzem, gangsterem, tym, o którym niejedna kobieta może śnić. Totalnie my type. Posiada poczucie humoru i uwielbiałam to, w jaki nietypowy sposób traktował Gretę. W większości książek wiecie, jak to wygląda, po dwóch rozdziałach jest już wielka miłość, postacie są idealizowane, a wszystko jest piękne i proste. Tutaj jest totalnie inaczej. Bohaterowie zmagają się z masą problemów, tak jak my i nic nie jest takie jak się wydaje. Ukryte motywy i tajemnice budują napięcie i powoli rozwijają relacje.
Greta, która nie jest wyidealizowaną postacią. Jest niezdecydowana, popełnia bardzo dużo błędów, ale jest przy tym taka urocza. Daleko jej do ideału, ale i tak ją uwielbiam.
Fabułę Iswal określiłabym kilkoma słowami: zawiła, tajemnicza, z ukrytym niebezpieczeństwem, nieprzewidywalna oraz nieoczywista. Nie mogłam się oderwać, nie potrafiłam oderwać się od czytania, totalnie dla niej przepadłam.
Jeśli naprawdę szukacie dobrej książki z tłem mafijnym, dużą ilością plot twistów, z rollercoasterem emocjonalnym. Jeśli chcecie przenieść się do Gruzji, poznać klimat tego miejsca, wniknąć we wciągającą fabułę, zakochać się w głównych bohaterach, to z całego serduszka mogę wam polecić.
Mnie książka wciągnęła praktycznie od samego początku, ale i tak chyba moim ulubionym momentem jest już poznanie braci Norvel. Myślę, że postać Grety jest świetnie przedstawiona, nastolatka wychodzi ze swojej strefy komfortu i, mimo że czasem irytuje, jak nie wiem co, zaczyna się buntować przeciwko wszelkim zasadom jej narzuconych, zaczyna chodzić na imprezy, a potem coraz bardziej się gubi, w tym, co robi, co jest całkowicie zrozumiałe, zważając, uwagę na to ile stresu ją zjadało i co spotkało samą dziewczynę oraz jej najbliższych. Kiedy poznała Davida Norvela, myślałam, że to idealny facet dla niej, jednak czy na pewno? Oprócz przyciągnięcia grzecznego Davida, dziewczyna sprawiła, że największy gbur (Sebastian Norvel) Kalifornii zaczął się przed nią otwierać i tak samo, jak brat trzymał ją bliżej niż innych. Po czasie David zaczął mnie strasznie denerwować, nie spodziewałam się takiego rozwoju postaci, żebym najpierw go lubiła, a potem chciała spalić na stosie z resztą patronek. Sebastian, który z początku wydawał się dość podejrzany, okazuje się o wiele bardziej racjonalny i mądrzejszy od swojego brata. Z pobocznych postaci najbardziej zainteresowała mnie babcia Grety, jej słowa były bardzo intrygujące i mam nadzieję, że dowiemy się co to znaczy w następnym tomie. Książke czyta się szybko pomimo takiej ilości tekstu i ogólnie jest przyjemna, dlatego zachęcam do dania szansy temu maleństwu.
✩ | Dziś przychodzę do was z ważną dla mnie recenzją debiutanckiej książki Marzeny Czyż. It Started With A Lie to pierwszy tom trylogii Rebelion. Przede wszystkim na wstępie chcę podziękować Marzenie za szansę. Bardzo dziękuję, że mogłam objąć wsparciem medialnym twoją pierwszą książkę. Zanim przejdziemy do recenzji ostrzegam, że mogą pojawić się spoilery.
✩ | Historia opowiada Grecie Rukhadze, która stara się jak może, by sprostać oczekiwaniom rodziców. Wszystko odkłada w kąt, bo musi kroczyć ścieżką, którą wyznaczają jej rodzice. Jej przyjaciele cieszą się życiem, podczas gdy ona żyje pod butem ojca i matki, ciągle tylko nakazy i zakazy, tak przez cały czas. To wszystko ulega zmianie, kiedy poznaje Davida Norvela. Chłopak zachęca ją do tego by łamała zasady, bo hej? – przecież zasady są po to, by je łamać. Greta bardzo ho polubiła, ale on złamał jej serce i wyjechał. Krótko po tym na drodze staje jej Sebastian – brat Davida, czy jego pojawienie się oznacza kłopoty?
✩ | Kojarzyłam It Started With A Lie jeszcze z Wattpada, nie czytałam jej wtedy ale miałam ją w bibliotece i mile się zaskoczyłam kiedy zobaczyłam, że zostanie wydane.
✩ | Przede wszystkim na plus w tej książce jest lokalizacja – pierwszy raz czytam książkę, w której akcja rozgrywa się w Gruzji, z której pochodzi główna bohaterka. Tu Marzena wykazała się oryginalnością i postawiła na coś nietypowego, co jest serio super pomysłem.
✩ | Bohaterowie w tej książce są bardzo dobrze wykreowani, każde z nich jest inny i na swój sposób wyjątkowy, poza Davidem (żart). Przez to, że książka liczy sobie ponad 450 stron można bardzo zżyć się z bohaterami, którzy swoją drogą, są naprawdę wartościowi. Sebastian to typowy gangster, bad boy, tylko że z fajnym poczuciem humoru😅 David to bohater, który najmniej mi się podobał, a Greta to kobieta, dzięki której ta książka się wyróżnia, dodaje jej dodatkowych barw.
✩ | Kiedy zaczęłam czytać plik, który otrzymałam nie mogłam się przestać czytać, tak bardzo się wykręciłam. Fabuła jest świetnie przedstawiona, w odpowiednim tempie i przede wszystkim – nie jest nudna, wręcz przeciwnie. Tu cały czas coś się dzieje. Styl pisania Marzeny jest mega przyjemny i komfortowy, przez co naprawdę fajnie i szybko sie czytało.
✩ | W tej książce pojawiają się motywy takie jak: zemsta, tajemnice, bunt, brother rivals, porwania, zbrodnie, nielegalne przedsięwzięcia, slow burn, found family, trudna przeszłość i wiele innych. Pojawia się tu także mafia, ale jest ona tłem tej historii.
✩ | Nie mogę się doczekać kolejnych tomów, bo zakończenie It Started With A Lie wzbudziło we mnie taki niedosyt, że potrzebuje kolejnego tomu na wczoraj. Z każdą stroną tak bardzo się wciągałam w fabułę, że nawet nie wiedziałam, kiedy znalazłam się na ostatniej stronie.
✩ | Jeśli szukacie książki, która daje vibe Pamiętników Wampirów lub Jeszcze Nigdy, to jest to książka zdecydowanie dla was. Tylko pamiętajcie, że kategoria wiekowa tej książki to 18+.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Na początku z całego serduszka dziękuję Marzenie za możliwość objęcia patronatem jej debiutanckiego dziecka. I jak przypuszczałam – nie zawiodłam się!
Tak bardzo, jak nienawidzę Davida (i autorka doskonale o tym wie, bo piszę jej to za każdym razem, gdy tylko zobaczę jego imię albo ktoś o nim wspomni). Jest tak irytującą postacią, że czasami miałam ochotę sama sobie strzelić kulkę w łeb.
Sebastian to jego kompletne przeciwieństwo. Przy rodzinie – siostrze i mamie – jest cudownym, czułym chłopakiem, totalnie w moim typie. Jednak przy Grecie zmienia się w gbura, co momentami mnie drażniło, ale… przecież kto się czubi, ten się lubi, prawda?
A Greta? Oj, tu mam bardzo mieszane uczucia. Czasami jej decyzje były tak głupie, że osobiście łapałam się za głowę. Dziewczyna żyła pod kloszem, rodzice zabraniali jej praktycznie na wszystko, ale dzięki obu braciom, poznała trochę świata nie tylko z przyjemnej strony, ale również i tej niebezpiecznej, dzięki temu z czasem stała się silniejsza i pewniejsza siebie.
Czytałam już tę historię na wattpadzie! Mimo dużej korekty dodaniu rozdziałów, których jeszcze nie widzieliśmy, powstała naprawdę genialna historia, która wciągała mnie od pierwszych stron i uwierzcie mi, ciężko było się oderwać. Styl pisania Marzeny? Jest lekki i przede wszystkim widać sporą różnicę z tym, co widziałam wcześniej, a tym, co jest aktualnie, ale to właśnie na plus, bo dzięki temu łatwo wczuć się w czytaną przez nas historię!! Mimo że niektóre postacie wywoływały we mnie wiele emocji (#Davidnastos), to właśnie dzięki temu ta historia była tak cholernie ciekawa. Bohaterowie są różni, każdy idealny na swój sposób. Ta historia potrafi zirytować i wzruszyć. Jeśli macie skończone osiemnaście lat i chcecie poznać Anioła, który upadł przez demony i stanął na ich czele – koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nie tylko dla fabuły (ekhem, Sebastian Norvel!), ale też dla emocji, jakie można odczuć. A ja nie mogę się doczekać ciągu dalszego, bo czuję, że to dopiero początek czegoś większego.
Z natury wszyscy jesteśmy dobrzy, ale niektórych z nas zmieniają złe doświadczenia, i właśnie o tym trochę jest ta historia.
Poznajemy Gretę, siedemnastolatkę z Gruzji, która żyje między szkołą a rodzinną restauracją. Jest rozsądna, posłuszna, pomaga rodzicom, ale czuje, że coś ją omija. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje Davida, przystojnego chłopaka, który wciąga ją w inny świat, pełen emocji, wolności i ryzyka. Greta po raz pierwszy zaczyna łamać zasady… i wtedy David znika. W jego miejsce pojawia się ktoś zupełnie inny, tajemniczy brunet z tatuażem smoka, który wnosi do jej życia niepokój i nowe zagrożenia.
Mi książka ogólnie się podobała, fabularnie wciągała i miała fajne tempo, ale nie do końca przemówił do mnie styl pisania. Momentami był dla mnie zbyt prosty albo za bardzo przerysowany, co trochę psuło odbiór historii. Czasami chciałam się wczuć, ale styl mi to utrudniał.
Podsumowując: to dobra książka, z ciekawą historią i klimatem, ale raczej nie zostanie ze mną na długo.