"[...] wieczna istniejąca sama w sobie i dla siebie idea jako absolutny duch wiecznie się wprawia w ruch, wytwarza się i rozkoszuje się sobą [...] - komentarz tłumacza: "W tym kończącym 'Encyklopedię nauk filozoficznych' zdaniu proces, którego opisem jest cały system Hegla, ujęty zostaje jako dokonujący się permanentnie i jako taki, którego motorem jest duch. [...] A ponieważ duch abslutny [...] będąc od strony esencjalnej czymś ogólnym, jest w swym aspekcie egzystencjalnym czymś jednostkowym i o tyle skończonym w czasie, więc realizuje się on wciąż na nowo i w tych swoich realizacjach jest czymś uwielokrotnionym" (LXXXII - LXXXIII).
"Chcemy zająć się w tym celu jedynie spinozyzmem, filozofią, w której Bóg określony jest tylko jako substancja, a nie jako podmiot i duch. [...] Jeśli u Spinozyma się przed oczami tylko substancję, to oczywiście nie ma w niej różnicy dobra i zła, ale tylko dlatego, że na tym stanowisku w ogóle nie ma zła, podobnie jak tego, co skończone, i w ogóle świata (zob. paragram 50, uwaga) (Przedmiowa do wydania drugiego, 14-16).
"Można cieszyć się z tego, że [...] prawda filozoficzna nie była czymś zupełnie osamotnionym, lecz zaznaczała w nich [w religiach i mitologiach] swoją obecność przynajmniej w formie fermentacji" (Przedmiowa do wydania drugiego, 26).
"Ponieważ religia, prawo i etyczność przysługują tylko człowiekowi, i to tylko dlatego, że jest on istotą myślącą, to myślenie w ogóle nie mogło nie uczestniczyć w tym, co religijne, prawne i etyczne, choćby w postaci uczucia, wiary lub wyobrażenia" (61).
"Wyobrażenia w ogóle mogą być uważane za metafory myśli i pojęć" (62).
"Filozofia, jak wszechświat, jest w sobie okrągła, nie ma [w niej] tego, co pierwsze, i tego, co ostatnie, lecz wszystko pozostaje we wzajemnym związku i stanowi jedno" (44). Uroboros
"Filozofia poznaje to, co jest, i o tyle jej treść nie znajduje się po tamtej stronie, nie jest różna od tego, co przedstawia się również zmysłowi, zewnętrznemu i wewnętrznemu odczuciu, ani od tego, co ujmuje i określa sobie rozsądek" (44).
"Rozum, którym jest to, co jest, i rozum, który stanowi istotę ducha, jest jednym i tym samym rozumem" (45).
"[...] filozofia jest raczej dziedziną, w której człowiek musi zrezygnować ze swego upodobania i swoich szczegółowych celów, nie szuka już siebie, swego, ale czuje się zaszczycony przez to, że uczestniczy w tym jako czymś od siebie niezależnym, samoistnym. Obcowanie z filozofią należy uważać za niedzielę życia" (52).
"Filozofia ma do czynienia wyłącznie z ideą, która nie jest tak bezsilna, aby być tylko czymś, co być powinno, a nie czymś rzeczywistym; a tym samym ma do czynienia z rzeczywitością, w obrębie której owe przedmioty, instytucje, stosunki itd. są tylko powierzchownymi, zewnętrznymi stronami" (66). [Stoicy natomiast rezygnują z tego przeświadczenia, mimo ich racjonalizmu, i uznają świat za nienaprawialny, dlatego stoicyzm można nazwać obiektywnym egzystencjalizmem].
"Istnieje pewne stare twierdzenie, które zazwyczaj mylnie przypisuje się Arystotelesowi, tak jakby miało ono wyrażać punkt widzenia jego filozofii: 'nihil est in intellectu quod non fuerit in sensu'; - nie ma niczego w myśleniu, czego nie było w zmyśle, w doświadczeniu. Jeśli spekulatywna filozofia nie chciała zgodzić się z tym twierdzeniem, należy to uznać tylko za nieporozumienie. Ale tak samo będzie twierdziła ona coś odwrotnego: 'nihil est in sensu, quod non fuerti in intellectu' - w takim całkiem ogólnym sensie, ze nous, a określając głębszego określenia: duch, jest przyczyną świata i w takim bliższym sensie, że poczucie prawne, etyczne, religijne jest poczuciem, a przeto doświadczeniem takiej treści, która ma swój korzeń i swoją siedzibę jedynie w myśleniu" (69).
"W ten sposób stosunek nauki spekulatywnej do innych nauk polega jedynie na tym, że nie pozostawiając bynajmniej na boku empirycznej treści tych ostatnich, lecz uznając ją i wykorzystując oraz tak samo uznając i stosując do swojej własnej treści to, co w tych naukach ogólne, prawa, rodzaje itd., wprowadza ona następnie do tych kategorii również inne, nadające im moc obowiązującą" (70).
"Dla powstania filozofii [...] punktem wyjścia jest doświadczenie, bezpośrednia i rozumiejąca świadomość" (72).
"Nauki empiryczne [...] nie poprzestają na postrzeganiu jednostkowych aspektów zjawisk, ale dzięki pracy myślowej, która polega na znajdowaniu ogólnych określeń rodzajów i praw, opracowały one materiał dla filozofii" (74).
"[...] empiryzm, który zamiast szukać prawdy w samym myśleniu, chce brać ją z doświadczenia, z zewnętrznej i wewnętrznej obecności" (97).
"[...] treść należącą do postrzeżenia, uczucia, oglądu empiryzm podnosi do formy ogólnych wyobrażeń, twierdzeń, praw itd. Wszelako dokonuje się to tylko w tym sensie, że te ogólne określenia (np. siła) nie powinny mieć dla siebie żadnego znaczenia ani ważności poza tym znaczenie i tą ważnością, jakie wzięły one z postrzeżenia, i każdy inny związek poza takim, który może być wykazany w zjawiskach, ma być nieprawomocny" (97).
"Podstawowym złudzeniem w naukowym empiryzmie jest zawsze to, że używa on metafizycznych kategorii takich jak materia, siła [...] jedno, wiele, ogólność [...] nieskończoność itd., następnie na kanwie tych kategorii wnioskuje dalej, przy czym zakłada i stosuje formy wnioskowania - i przy tym wszystkim nie wie, że przez to on sam zawiera i uprawia metafizykę, a owych kategorii i ich związków używa w sposób całkowicie bezkrytyczny i nieświadomy" (98).
"Otóż o ile postrzeżenie ma pozostać podstawą tego, co uchodzi za prawdę, to ogólność i konieczność jawią się jako coś nieuzasadnionego, jako pewna subiektywna przypadkowość, zwykły nawyk, którego treść może być tego lub innego rodzaju" (98).
"A zatem ponieważ postrzeżenia i ich agregat, świat, nie wykazują jako takie w sobie ogólności, do której myślenie doprowadza ową treść poprzez jej oczyszczenie, to w rezultacie ogólność ta nie zostaje uprawomocniona przez to empiryczne wyobrażenie świata" (108).
"stanowisko Humeowskie [...] uważa za niedopuszczalne myślenie postrzeżeń, tj. wydobywanie z nich tego, co ogólne i konieczne" (108).
"Wznoszenie się myślenia ponad to, co zmyłowe, jego wychodzenie poza to, co skończone, ku temu, co nieskończone, skok w to, co nadzmysłowe, który przerywa szregi tego, co zmysłowe - wszystko to jest myśleniem samym, całe to przechodzenie jest tylko myśleniem" (108-109).
"Tę myśl, że sprzeczność, którą wnoszą określenia rozsądkowe w to, co rozumowe, wynika z samej istoty rzeczy i ma charakter konieczny, należy uznać za jeden z najważniejszych i najgłębszych pomysłów osiągniętych w ostatnich latach przez filozofię" (106).
###
SOKRATES – SUBIEKTYWNOŚĆ JAKO OBIEKTYWNOŚĆ ABSOLUTNA
CZAS I PRZESTRZEŃ, WSZECHŚWIAT, KOSMOS
„W czasie, jak to się mówi, wszystko powstaje i przemija. Jeśli abstrahować od wszystkiego, mianowicie od tego, co wypełnia czas, jak też od tego, co wypełnia przestrzeń, to pozostaje pusty czas jak też pusta przestrzeń, tj. te astrakcje zewnętrzności zostają wtedy założone i wyobrażone tak, jakby istniały dla siebie. Lecz to nie w czasie wszystko powstaje i przemija – to sam czas jest tym stawaniem się, powstawaniem i przemijaniem, istniejącym abstrahowaniem, wszystko rodzącym i niszczącym swe potomstwo Chronosem. – To, co realne, będąc wprawdzie różne od czasu, jest też w istotny sposób z nim tożsame. Jest ograniczone, a to, co inne w stosunku do tej negacji, jest poza nim. Określoność jest więc w nim zewnętrzna względem siebie i dlatego jest zawartą w jego bycie sprzecznością. Abstrakcją tego zewnętrznego charakteru jej sprzeczności i związanego z nią niepokoju jest sam czas. Dlatego to, co czasowe, jest przemijające i czasowe, jako że nie jest ono w sobie samym, tak jak pojęcie, totalną negatywnością. Ma ją wprawdzie w sobie jako swoją ogólną istotę, ale nie jest z tą swoją istotą zgodne, jest jednostronne, przez co odnosi się do tej negatywności jako do panującej nad nim mocy. Pojęcie zaś, w swojej istocie istniejącej w sposób wolny dla siebie tożsamości ze sobą Ja=Ja, jest samo w sobie i dla siebie absolutną negatywnością i wolnością. Dlatego czas nie jest panującą nad nim mocą i nie istnieje ono w czasie ani nie jest czymś czasowym, lecz to raczej ono jest mocą panującą nad czasem, jako że czas stanowi tę negatywność tylko jako zewnętrzność. Dlatego podległe czasowi jest tylko to, co naturalne – w tej mierze, w jakiej jest ono czymś skończonym. Natomiast to, co prawdziwe, idea, duch, jest czymś wiecznym. – Lecz pojęcie wieczności nie może być brane w sensie negatywnym, jako abstrakcja od czasu, tak żeby wieczność istaniała niejako poza czasem. A już na pewno nie w takim senie, iżby miała ona nastepować, po czasie; wtedy bowiem wieczność stałaby się przyszłością, jednym z momentów czasu” (274).
„Zresztą w przyrodznie, gdzie czas jest tym, co Teraz, nie dochodzi do zaistnienia różnicy owych wymiarów. Są one konieczne tylko w wyobrażeniu, we wspomnieniu i w obawie albo w nadziei. Przeszłością zaś i przyszłością czasu jako istniejącego w przyrodzie jest pzrestrzeń, albowiem jest ona zanegowanym czasem, tak jak zniesiona przestrzeń jest najpierw punktem, a rozwinięta dla siebie – czasem. Nauce o przestrzeni, geometrii, nie odpowiada żadna tego rodzaju nauka o czasie. Różnice czasu nie mają tej obojętności bycia na zewnątrz siebie, która stanowi bezpośrednią określoność przestrzeni. Dlatego nie są one, tak jak to jest w przypadku przestrzeni, zdolne do tworzenia ukształtowań. Zdolność tę zasada czasu osiąga dopiero dzieki temu, że zostaje sparaliżowana, że jej negatywność zostaje przez rozsądek zdegradowana do poziomu Jednego. – To martwe jedno [liczba], najdalej posunięta zewnętrzność myśli, jest podatne na zewnętrzne kombinacje, a takie kombinacje, figury arytmetyki, nadają się z kolei do rozsądkowego określania podług równości i nierówności, utożsamiania i odróżniania” (275).
„Przejście od idealności do realności, od abstrakcji do konkretnego istnienia, a w tym wypadku od przestrzeni i czasu do realności, która wystepuje jako materia, jest dla rozsądku czymś niepojętyn i dlatego dokonuje się ono dla niego zawsze w sposób zewnętrzny i jako coś danego. Zgodnie z potocznym wyobrażeniem przestrzeń i czas traktuje się jako puste, obojętne w stosunku do ich wypełnienia, a jednak zawsze jako pełne; pozwala się je więc jako puste zapełniać z zewnątrz materią i w ten sposób, z jednej strony, uznaje się rzeczy materialne z aobojęne w stosunku do przestrzeni i czasu, a z drugiej strony, za jednocześnie w sposób istony przestrzenne i czasowe” (277-278).
„Ponadto charakterystyczne dla tej bezpojęciowej refleksji jest uznawanie tak zwanych sił za coś wszczepionego materii, tj. za coś pierwotnie względem niej zewnętrznego, tak że właśnie owa tożsamość czasu i przestrzeni, którą mgliście dostrzega się w refleksyjnym określeniu siły, a która zgodnie z prawdą stanowi istotę materii, jest założona jako coś względem niej obcego i przypadkowego, wniesionego do niej z zewnątrz” (278-278).
„Skoro astronomowie doszli do tego, że mówią o zjawiskach niebieskich, które miały miejsce przed 200 laty i jeszcze więcej od momentu, w którym są przez nas postrzegane, to […] można widzieć w tym stawanie się przeszłości teraźniejszością na idealny sposób właściwy przypominaniu sobie” (300).
WIECZNY POWRÓT
"[...] wieczna istniejąca sama w sobie i dla siebie idea jako absolutny duch wiecznie się wprawia w ruch, wytwarza się i rozkoszuje się sobą [...] - komentarz tłumacza: "W tym kończącym 'Encyklopedię nauk filozoficznych' zdaniu proces, którego opisem jest cały system Hegla, ujęty zostaje jako dokonujący się permanentnie i jako taki, którego motorem jest duch. [...] A ponieważ duch abslutny [...] będąc od strony esencjalnej czymś ogólnym, jest w swym aspekcie egzystencjalnym czymś jednostkowym i o tyle skończonym w czasie, więc realizuje się on wciąż na nowo i w tych swoich realizacjach jest czymś uwielokrotnionym" (LXXXII - LXXXIII). [wieczność świata jako wieczne powtarzanie się świta, wieczny powrót]
"Filozofia, jak wszechświat, jest w sobie okrągła, nie ma [w niej] tego, co pierwsze, i tego, co ostatnie, lecz wszystko pozostaje we wzajemnym związku i stanowi jedno" (44). Uroboros
SPINOZA, SPINOZYZM
FILOZOFIA A MITOLOGIA I RELIGIA
EMPIRYZM JAKO PODSTAWA RACJONALIZMU
"Istnieje pewne stare twierdzenie, które zazwyczaj mylnie przypisuje się Arystotelesowi, tak jakby miało ono wyrażać punkt widzenia jego filozofii: »nihil est in intellectu quod non fuerit in sensu«; - nie ma niczego w myśleniu, czego nie było w zmyśle, w doświadczeniu. Jeśli spekulatywna filozofia nie chciała zgodzić się z tym twierdzeniem, należy to uznać tylko za nieporozumienie. Ale tak samo będzie twierdziła ona coś odwrotnego: »nihil est in sensu, quod non fuerti in intellectu« – w takim całkiem ogólnym sensie, że nous, a określając głębszego określenia: duch, jest przyczyną świata i w takim bliższym sensie, że poczucie prawne, etyczne, religijne jest poczuciem, a przeto doświadczeniem takiej treści, która ma swój korzeń i swoją siedzibę jedynie w myśleniu" (69).
"W ten sposób stosunek nauki spekulatywnej do innych nauk polega jedynie na tym, że nie pozostawiając bynajmniej na boku empirycznej treści tych ostatnich, lecz uznając ją i wykorzystując oraz tak samo uznając i stosując do swojej własnej treści to, co w tych naukach ogólne, prawa, rodzaje itd., wprowadza ona następnie do tych kategorii również inne, nadające im moc obowiązującą" (70).
"Dla powstania filozofii [...] punktem wyjścia jest doświadczenie, bezpośrednia i rozumiejąca świadomość" (72).
"Nauki empiryczne [...] nie poprzestają na postrzeganiu jednostkowych aspektów zjawisk, ale dzięki pracy myślowej, która polega na znajdowaniu ogólnych określeń rodzajów i praw, opracowały one materiał dla filozofii" (74).
"[...] empiryzm, który zamiast szukać prawdy w samym myśleniu, chce brać ją z doświadczenia, z zewnętrznej i wewnętrznej obecności" (97).
"[...] treść należącą do postrzeżenia, uczucia, oglądu empiryzm podnosi do formy ogólnych wyobrażeń, twierdzeń, praw itd. Wszelako dokonuje się to tylko w tym sensie, że te ogólne określenia (np. siła) nie powinny mieć dla siebie żadnego znaczenia ani ważności poza tym znaczenie i tą ważnością, jakie wzięły one z postrzeżenia, i każdy inny związek poza takim, który może być wykazany w zjawiskach, ma być nieprawomocny" (97).
"Podstawowym złudzeniem w naukowym empiryzmie jest zawsze to, że używa on metafizycznych kategorii takich jak materia, siła [...] jedno, wiele, ogólność [...] nieskończoność itd., następnie na kanwie tych kategorii wnioskuje dalej, przy czym zakłada i stosuje formy wnioskowania - i przy tym wszystkim nie wie, że przez to on sam zawiera i uprawia metafizykę, a owych kategorii i ich związków używa w sposób całkowicie bezkrytyczny i nieświadomy" (98).
"Otóż o ile postrzeżenie ma pozostać podstawą tego, co uchodzi za prawdę, to ogólność i konieczność jawią się jako coś nieuzasadnionego, jako pewna subiektywna przypadkowość, zwykły nawyk, którego treść może być tego lub innego rodzaju" (98).
"A zatem ponieważ postrzeżenia i ich agregat, świat, nie wykazują jako takie w sobie ogólności, do której myślenie doprowadza ową treść poprzez jej oczyszczenie, to w rezultacie ogólność ta nie zostaje uprawomocniona przez to empiryczne wyobrażenie świata" (108).
"stanowisko Humeowskie [...] uważa za niedopuszczalne myślenie postrzeżeń, tj. wydobywanie z nich tego, co ogólne i konieczne" (108).
"Wznoszenie się myślenia ponad to, co zmyłowe, jego wychodzenie poza to, co skończone, ku temu, co nieskończone, skok w to, co nadzmysłowe, który przerywa szregi tego, co zmysłowe - wszystko to jest myśleniem samym, całe to przechodzenie jest tylko myśleniem" (108-109).
„W przypadku uznawania idei wrodzonych i sprzeciwu wobec nich panowało podobne przeciwieństwo wyłączających się nawzajem określeń, jak to rozpatrywane tutaj, a mianowicie przeciwieństwo, jak można to wyrazić, między istotnym bezpośrednim powiązaniem pewnych ogólnych określeń z duszą i pewnym innym powiązaniem, które dokonywałoby się w sposób zewnętrzny i byłoby zapośredniczone przez przedmioty i wyobrażenia będące czymś danym. Twierdzeniu o ideach wrodzonych stawiano empiryczny zarzut, że te idee musieliby mieć wszyscy ludzie, np. wszyscy ludzie musieliby mieć w swojej świadomości zasadę sprzeczności, znać ją, żeby zasada ta mogła zostać zaliczona do idei wrodzonych wraz z innymi tego samego rodzaju. Zarzut ten można potraktować jako oparty na nieporozumieniu, o tyle że określenia uważane za wrodzone nie muszą z tego względu występować już w formie idei, wyobrażeń czegoś znanego. Ale w stosunku do wiedzy bezpośredniej zarzut ten jest całkowicie trafny, gdyż wyraźnie o tyle obstaje ona przy swoich określeniach, o ile występują one w świadomości” (129).
„Kiedyż rozsądek dojdzie wreszcie do tego, że zda sobie sprawę z metafizycznych kategorii, których używa, i że zamiast nich za podstawę przyjmie pojęcie rzeczy?” (293).
„Natomiast określenia i stopnie ducha z istoty swojej istnieją jedynie jako momenty, stany i określenia wyższych stopniach rozwoju. Bierze się to stąd, że w niższym, bardziej abstrakcyjnym określeniu, to, co wyższe, okazuje się już empirycznie obecne, jak na przykład we wrażeniu obecna jest cała wyższego rzędu duchowość jako treść albo określoność” (401).
„Natomiast określenia i stopnie ducha z istoty swojej istnieją jedynie jako momenty, stan i określenia w wyższych stopniach rozwoju. Bierze to się stąd, że w niżyszym, bardziej abstrakcyjnym określeniu, to, co wyższe, okazuje się już empirycznie obecne, jak na przykład we wrażeniu obecna jest cała wyższego rzędu duchowość jako treść albo określoność” (401).
„Trzeba też wiedzieć […] że to, co rzeczywiście jest obecne w duchu, wcale nie musi przez to od razu być założone jako istniejące explicite w jego świadomości […]” (415).
„Wszystko dane jest w doznaniu lub, jeśli kto woli, wszystko, co występuje w duchowej świadomości i w rozumie, ma w doznaniu swoej źródło i początek” (416).
„[…] w pamięci czyni on [duch] siebie w sobie samym czymś zewnętrznym, tak że to, co jego własne, wystepuje teraz jako coś, co staje się czymś znalezionym” (479).