"Możesz być albo elfem wśród ludzi, albo człowiekiem wśród elfów, stojąc na granicy światów i do żadnego nie należąc, jak to ujęłaś. Albo możesz być elfem wśród elfów i człowiekiem wśród ludzi, należąc do obu światów jednocześnie."
Aria jest królewską wnuczką, ale też mieszańcem. Zrodzona z elfiej matki i ludzkiego ojca. Po tragicznych wydarzeniach i stracie rodziców, mieszka w Czarnym Lesie pod opieką swojego dziadka, króla elfów. Jednak mimo tego, czuje, że tak naprawdę nie pasuje do świata elfów. Wie, że widzą oni w niej półczłowieka, a więc kogoś słabszego i gorszego. Po zakończeniu swojej nauki, postanawia, że zgodnie z tradycją wyruszy na swój aman'dan (czyli podróż, która ma dopełnić nauki doświadczeniem) do kraju ludzi, żeby poznać ten drugi świat oraz siebie i zmiany, które w sobie zaobserwowała. Jednakże, jej dziadek zdaje się mieć wobec niej inne plany, które Arii niekoniecznie się podobają. Będziemy towarzyszyć jej w ucieczce!
Kastora poznajemy w karczmie :) Lubię, kiedy książka zaczyna się od sceny w karczmie, a jeszcze bardziej kiedy wiąże się z nią jakaś karczemna awantura! Tutaj co prawda awantury nie mamy, ale za to mamy najemnika, który poszukuje przewodnika, który przeprowadzi go bezpiecznie przez ziemie elfów. Kastor, zwany Cieniem Zachodu, owiany sławą najlepszego najemnika, nie może trafić na byle przewodnika! Trafia on do Bonero, który jak się okazuje ma wydeptane ścieżki wiodące przez Czarny Las. Czy drogi Arii i Kastora się przetną? Owszem, i to nie raz :) Czy połączy ich wspólny cel? Na pewno na jakiś czas. Czy odrzucony książę będzie szukał zemsty? Mhm! A jak weźmiemy pod uwagę jeszcze śmierć władcy jednego z ościennych królestw to różne polityczne smaczki wyjdą na wierzch, a niektóre z nich się spotęgują. Oprócz tego w miasteczku Kerbos odbędzie się wkrótce konwent magów, którzy będą debatowali nad dziwnymi anomaliami w zachowaniach Mocy. Ślad zdaje się prowadzić w kierunku, w którym podąża Aria, ale czy to możliwe, że pozbawiona talentów magicznych księżniczka jest z tym jakoś powiązana?
Muszę przyznać, że na początku, biorąc pod uwagę obszerność tej historii (prawie 800 stron!) bałam się, że książka będzie "przegadana". Szczególnie, że autorka w początkowych rozdziałach zdawała się nie pozostawiać żadnych luźnych wątków i żadnych niedomówień, czy niedopowiedzeń, a ja nie zawsze lubię mieć wszystko podane jak na tacy. Na szczęście, im dalej w las, tym ciekawiej się robiło, a tajemnice w pewnym momencie zaczęły wręcz pączkować :). Bardzo interesująco było towarzyszyć Arii w pszukiwaniu drogi do Demona Wiedzy! Półelfka, w towarzystwie Kastora przeżyła sporo emocjonujących przygód. Ale! Duży plus ode mnie za to, że elementy romansowe nie grają tutaj pierwszych skrzypiec, nie ma smut-scen, a relacje opierają się głównie na warstwie emocjonalnej! Kolejny plus, za dopieszczenie książki ze strony redaktorsko-korektorskiej. Błędów czy zgrzytów naliczyłam dosłownie kilka, co jest naprawdę dobrym wynikiem przy takiej ilości tekstu! Cała fabuła jest dobrze rozplanowana i zawiera wszystko to, co epickie fantasy mieć powinno. Nie obyło się też bez dużej bitwy, a wydarzenia z ostatnich rozdziałów stawiają oczekiwania czytelnika na głowie i zapowiadają, że w kolejnym tomie będzie się działo! A, no i mamy mapkę, dzięki której łatwiej jest umiejscowić sobie bohaterów w czasie ich podróży. Co prawda, wkradła się tam chyba jedna nieścisłość (wg fabuły droga z Tylen do Kerbos miałaby trwać znacznie krócej przez Czarny Las niż przez Stepy Południowe, a wg mapy wcale na to nie wygląda), ale i tak zawsze lubię wizualnie na mapie zobaczyć trasę przemierzaną przez bohaterów książki.
"Każdy ma wpływ na swoje życie. Przeznaczenie czy nie, nikt z nas nie jest bezwolny. Sami dokonujemy wyborów i kształtujemy swoją przyszłość. Poza tym, kto z nas tak naprawdę może znać swoje przeznaczenie? To wszystko tylko domysły."