Masz ochotę na mafijną komedię z niebezpiecznym chłopcem i zadziorną dziewczyną w rolach głównych?
Dwudziestodziewięcioletni Hank to właściciel klubu nocnego. Jego lokal cieszy się powodzeniem wśród fanów dobrej zabawy, a także okazuje się świetną przykrywką dla przestępczej działalności mężczyzny. Nielegalne interesy idą mu całkiem nieźle. Cóż, w końcu talent do tego biznesu ma we krwi. Jednak, szczerze mówiąc, Hank nie przepada za sposobem, w jaki zarabia na życie. Po cichu marzy o czymś zupełnie innym.
Nieoczekiwane zdarzenie zmienia życie mężczyzny i od tego momentu Hank nie potrafi przestać myśleć o charakternej Edzie, która niespodziewanie pomogła mu wyjść z opałów. Wszystko to brzmi jak dobry początek obiecującej znajomości, prawda? Problem tkwi w tym, że Eda nie wydaje się gotowa ulec mężczyźnie gorącemu jak samo piekło. Z kolei jej upór doprowadza Hanka do szału.
Szkoda tylko, że mężczyzna nie może pozwolić tej relacji rozwijać się we własnym tempie. Hank odkrywa bowiem, że ktoś postanowił zabawić się tym, co stało się dla niego najważniejsze…
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Hank to na pozór zwykły, przystojny facet, ale momentami jest przerażającym szefem mafii, który zabija ludzi i jego oczkiem w głowie staje się nowo poznaną w klubie kobietą, dla której totalnie traci głowę. Niebezpieczny, ale zabawny. Straszny, ale bardzo ciepły człowiek.
Eda jest za to roztrzepaną i szaloną kobietą, która szybciej mówi niż myśli i czasem bałam się, że w końcu może nie wyjść jej to na dobre... Nie jest osobą, która daje się zdominować - jest bardzo silną postacią.
Podczas czytania miałam wiele emocji - śmiech, łzy, momentami nawet strach. Świetnie się bawiłam podczas czytania. Mimo tego, że jest to gatunek dark romans, jest tutaj bardzo dużo humoru i śmiesznych momentów.
Pierwszy raz miałam do czynienia z dark romansem - komedią. Książka ma klimat i dobrze wykreowaną atmosferę. Uważam to za bardzo dobry początek autorki.
Cała akcja jednak dzieje się dla mnie trochę za szybko, od samego poznania bohaterów Hank dostaje obsesji na punkcie Edy i już po dosłownie kilku stronach mówi że jej pragnie, że ją kocha, wyobraża sobie ich dzieci…. Mimo wszystko, bardzo dobrze się bawiłam podczas czytania tej książki, to coś innego niż się spodziewałam ale dla poprawy humoru - polecam!
„Eda była bezpieczna. Tak czy owak. Gdyby nie zgodziła się dać mi szansy i wyjść ze mną, dostałaby ode mnie ogon. Cóż, w rzeczywistości już go miała. Teraz była jednak oficjalnie moja. I wolałem dmuchać na zimne.”
„My baby shot me down” – czyli historia, która trafiła prosto w moje serce i zostawiła tam niezły ślad... i trochę dymu.
Hank to mężczyzna, którego zdecydowanie nie chciałabym spotkać w ciemnej alejce… ale już w klubie nocnym? Oj tak, tam z przyjemnością. Właściciel jednego z najgorętszych miejsc w mieście, otoczony lojalną ekipą i niebezpieczną aurą mafijnego bossa. Ma wszystko – pieniądze, władzę, kontakty – a jednak w środku coś w nim krzyczy, że to życie nie jest do końca jego. Że może, tylko może, chciałby od tego wszystkiego uciec. Ale jak uciec od rzeczywistości, kiedy w twoich żyłach płynie ciemność odziedziczona po rodzinie?
A potem pojawia się Eda. I Hank myśli, że to będzie łatwa rozgrywka – przecież zna ten układ. Ale nie, nie z nią. Eda nie jest kolejną piękną twarzą w tłumie. Ma cięty język, stalowy kręgosłup i oczy, które widzą więcej, niżbyś chciał. Ratuje go z opresji, choć sama nie do końca wie, dlaczego. I od tego momentu zaczyna się gra – nie o władzę, nie o pieniądze, ale o serca, które za nic w świecie nie chcą się poddać. To nie jest słodka historia. Nie ma tu różowych poduszek i miłości od pierwszego wejrzenia. To historia, w której napięcie da się kroić nożem, a każde spojrzenie parzy jak ogień. Hank nie jest łatwy. Eda też nie. Ale może właśnie dlatego tak trudno się od tej książki oderwać.
„Czuła się zbyt pewnie i tym wiązała na mnie supełki. Kurwa, przecież nawet nie wiedziałem, jak ma na imię, a ona już trzymała mnie w garści. Nie wiedziałem, czy mi się to podobało. Nie planowałem jednak narzekać. W końcu w życiu spotkało mnie coś dobrego i bezinteresownego. Zamierzałem się tego trzymać.”
Autorka wrzuca nas w sam środek mafijnego piekła, gdzie nic nie jest czarno-białe. Są zdrady, lojalność, układy i zasady, których nie można łamać… a przynajmniej nie bez konsekwencji. A mimo to, w tym wszystkim rodzi się coś, co przypomina miłość. Tylko pytanie, czy wystarczy odwagi, żeby po nią sięgnąć?
Ta książka to emocjonalna bomba. Rozgrzewa, szarpie za nerwy, przyspiesza bicie serca. Bohaterowie są jak ogień i benzyna – każde ich spotkanie to eksplozja. Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkim – między kulami, dymem i ciętymi ripostami, kryje się coś prawdziwego. Coś, co zostaje z czytelnikiem na długo po ostatniej stronie.
„My baby shot me down” to jedna z tych historii, przy których nie wiesz, czy chcesz rzucić książką o ścianę, czy rzucić się na kolejny rozdział. A Hank? Cóż… chyba trochę rozumiem, dlaczego Eda nie potrafiła przejść obok niego obojętnie 🖤
⚫ Skończyłam czytać tę książkę w sobotę i powiem wam szczerze, że miałam bardzo ciężki orzech do zgryzienia z recenzją. Były we mnie dwa wilki - jeden, który chce podejść do recenzji szczerze i z własnym sumieniem oraz drugi, który mówi mi, że jest to debiut autorki i powinnam podejść do tematu łaskawie. Postanowiłam posłuchać tego pierwszego, głównie z powodu zgodności z samą sobą oraz zgodnie ze stwierdzeniem, że nie słodzenie, a szczera krytyka tylko potrafi rozwijać.
⚫ Najważniejsze - gratulacje dla autorki jej pierwszego debiutu. Wierzę, że jest to emocjonalne, wrażliwe przeżycie, jednak jako autor trzeba się również zmierzyć z krytyką i niestety moja opinia o tej książce nie będzie z tych pochlebnych.
⚫ Ogólnie sam pomysł na książkę i to co obiecywały motywy zapowiadało się na fajną historię. Bardzo chciałam przeczytać jakąś komedię mafijną, coś co mnie rozśmieszy jak np. "Butchers and Blackbird", lecz niestety ta książka mi tego nie dostarczyła. Zamiast śmiesznych żartów sytuacyjnych dostałam dziecinne zachowania bohaterów, które jednak nie uchodziło za zabawne.
⚫ Sama fabuła książki została słabo zbudowana, nie posiadała żadnego momentu kulminacyjnego, po prostu sobie płynęła i nagle się zakończyła... A sam plot twist był oczywisty od momentu poznania osoby za ten plot twist odpowiedzialnej, więc element zaskoczenia również został z historii wyeliminowany. Autorka nagminnie używała zdrobnień i kolokwializmów. Kilka, jak wiadomo jest w porządku, można w ten sposób pokazać charakter bohatera oraz jego usposobienie. Jednak używanie określeń takich jak "wchodzi jak w masło" przy scenach erotycznych graniczyło z dobrym smakiem.
⚫ Teraz trochę więcej o samych bohaterach. W przedstawionej relacji nie było czuć chemii i emocje, za to wyczuwalna była nachalność i desperacja mężczyzny. Ogólnie męski punkt widzenia został przedstawiony w bardzo krzywdzący sposób dla całego gatunku męskiego, bowiem bohater został sprowadzony do roli mężczyzny, któremy zależy tylko na seksie i tu posłużę się cytatem: "W końcu znalazłem się tam, gdzie chciałem być od samego początku. Pomiędzy jej nogami." "Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiałem ją poznawać (...) Byłem jednak tylko mężczyzną."
⚫ Jednak książka posiada też pozytywy, o których warto wspomnieć. Na uwagę zasługuje ciekawie zbudowana postać kobieca - mamy do czynienia z ciekawą dziewczyną, z ciętym językiem, która wie czego chce od życia. I faktycznie jej postać i charakter ratuje tę historię, jednak nie na tyle bym zachęcała was do sięgnięcia po tę książkę. Na dodatkową uwagę zasługuje również piękna oprawa graficzna - okładka jest przepiękna, ale pokazuje nam również prawdziwość powiedzenia, by nie oceniać książki po okładce.
Już od pierwszych stron historia wciąga i jest nietypowa. Oni poznają się, gdy ona ratuje go przed wypiciem drinka z dodatkiem narkotyków.
Jeszcze nie miałam okazji czytać komedii mafijnej i byłam jej bardzo ciekawa.
Nie ma tu słodkich randek i kolorowych nocy. Książka jest pełna napięcia, humoru i pozytywnych emocji. Napięcie między bohaterami da się kroić nożem, a ich osobowości są mieszanką wybuchową. Taką parę z pewnością chciałabym spotkać w prawdziwym życiu.
Książka ma bardzo szybką akcję. Relacja Edy i Hanka rozwija się mega ekspresowo, ale jest to napisane w tym stylu, że czuć iż oni są w sobie zakochani po uszy. Wpadli od pierwszego wejrzenia i jeśli nie będą razem to prędzej umrą samotnie niż z kimkolwiek innym, a zapewne będą walczyć o siebie pomimo ryzyka śmierci.
Fajny był kontrast między bohaterami, bo to on był słodkim misiem, a ona miała pazura. Chociaż mam wrażenie, że lepiej by było jakby i on był wykreowany z bardziej mrocznej strony. Bym szefem mafii, miał swoje zasady, ale nie był typem dominatora ani łobuza. Z jednej strony fajna odmienność od wielu książek, ale z drugiej Hank zyskał by na osobowości, gdyby jego postać była większym twardzielem w związku.
Hank odkąd poznał Ede zatracił się w niej po uszy, nie dopuszczając do siebie myśli, że kobieta nie będzie jego. I tu właśnie trochę mi zgrzytało, bo mimo że zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia to traktował ją przedmiotowo zaznaczając nagminnie, że ona jest jego kobietą. I robił to w taki zaborczy, irytujący sposób, nie rozumiejąc słów odmowy.
Eda jest zadziorna i super to z nią współgra, ma cięty język i stalowe nerwy. Choć jej wadą jest pobłażanie Hankowi. Miałam wrażenie, że jest też bardzo niezdecydowana, bo raz chciała mężczyznę takim jaki jest, a innym razem wszystko jej w nim przeszkadzało.
Zdecydowanie nie widać, że jest to debiutancka książka autorki. Pióro i wykreowanie bohaterów, a także dialogi są na naprawdę wysokim poziomie.
Jedyne co mi przeszkodziłaś w tej książce to właśnie te irytujące wady i luki w zachowaniach bohaterów. Cokolwiek by się nie działo, z jednej strony tacy są ludzie. Niezdecydowani, pełni emocji i niepewności. I w pewnym sensie te cechy bohaterów w tej książce są inspirowane życiem. Jednakże nie do końca podobało mi się to w jaki sposób zostało to ukazane w tej książce, bo było to irytujące. A od książki oprócz prawdziwości, oczekuje dobrej zabawy.
Mimo wszystko dobrze się bawiłam podczas czytania i chętnie poznałabym więcej z twórczości autorki. A was zachęcam do wyrobienia sobie własnego zdania na temat książki!😍
“To smutne, co nieodpowiednie słowa nieodpowiednich ludzi mogą zrobić z człowiekiem.”
Byłam niesamowicie ciekawa tej książki, bo jestem ogromną fanką książek mafijnych, a po opisie właśnie to miałam dostać. Ale czy dostałam? Według mnie nie.
ᴍʏ ʙᴀʙʏ ꜱʜᴏᴛ ᴍᴇ ᴅᴏᴡɴ to książka o Hanku i Edzie, którzy poznają się w klubie, gdzie ta ucieka przed jego pytaniami. On jako, że kobieta wpadła mu w oko postanawia ją odszukać, co nie jest trudne patrząc na jego status. Fabularnie mam wrażenie, że ciąglę działo się to samo w kółko, aż nastąpiło zakończenie, które było chodź trochę ciekawe, bo książka przez małą chwilę nie była monotonna. Wracając do początku, główni bohaterowie bardzo szybko się ze sobą związali, cała fabuła działa się bardzo szybko, nie było w ogóle napięcia, niepewności i przede wszystkim… ta mafia. Nie nazwałabym tego mafią, bo poza pomieszczeniem w klubie służącym do wyłudzania informacji itp. oraz powtarzaniu, że on jest najlepszym szefem mafii tak naprawdę nic takiego tam nie ma. Nie poczułam jej w ogóle.
Zazwyczaj opisuje bohaterów osobno, jednak przy tym tytule nie mam za wiele o nich do opowiedzenia. Hank: główny bohater, zamiast mafijnym bossem okazał się takim ciepłym misiem. Nie wiem, nawet, jak go dobre opisać, bo spodziewałam się po nim tajemniczości, a od samego początku w stosunku do głównej bohaterki był niesamowicie słodkim mężczyzną, chociaż momentami jego nieumiejętność zrozumienia słowa “nie” strasznie mnie irytowała. Za to Eda: główna bohaterka, faktycznie jest zadziorna, ale także niesamowicie głupia wybaczając wybryki Hanka, jak i jej rozstrojenie. Raz czuje się okej z myślą kim jest jej facet, a innym razem ją to przeraża i wycofuje się.
Myślę, że nic więcej nie przeczytam od tej autorki.
„My Baby Shot Me Down” autorstwa M.A. Brandon to debiutancka powieść, która jest na prawdę dobra. To jedna z tych książek, które z pozoru wydają się lekkim romansem, a jednak zostawiają po sobie więcej niż tylko uśmiech. Autorka stworzyła romans mafijny, który bawi, wciąga.
Hank to szef mafii - bohater, którego łatwo polubić. Niebezpieczny, a jednocześnie pełen ironii, humoru i zaskakującego ciepła. Eda to silna, zadziorna, nie do zdobycia. Ich pierwsze spotkanie to nie klasyczne „on ją ratuje”, tylko wręcz przeciwnie! To ona wyciąga go z nieprzyjemnej sytuacji w klubie nocnym - brzmi ciekawie? I tak zaczyna się ich historia - opowieść, która pokazuje, że za maskami i pozorami często kryją się zwyczajne potrzeby takie jak chęć bliskości, spokoju, bycia wystarczającym.
Były momenty, w których śmiałam się pod nosem, ale były też takie, które czytałam z większym skupieniem. Coś w tej historii mnie ujęło - może to, że postacie nie były idealne, może to, że ich pragnienia były takie zwyczajne. Było w tej książce coś, co po prostu mnie poruszyło.
Styl autorki bardzo mi podpasował. Był naturalny, momentami zabawny, ale nie banalny. Wszystko płynie, dialogi są żywe (choć momentami może trochę naciągane). Nie jest to historia, która mogłaby się wydarzyć naprawdę, troszkę szybko relacja się potoczyła - ale jako książka działa świetnie.
To powieść, którą czytałam z przyjemnością i z tą myślą, że czasem warto spróbować, nawet jeśli nie wszystko da się naprawić. nie jest to książka, która zmieni życie, ale może przypomnieć, że nawet w najbardziej nieoczywistych historiach można odnaleźć coś prawdziwego.
Polecam – jeśli szukasz historii, która ma w sobie humor, serca ale i pazur.
🔞 RECENZJA 🔞 "Mam tyle mocy , pieniędzy i władzy, by sprawić, że bajka stanie się rzeczywistością. Chcesz bajki? Mam magiczne pocałunki!"
Wizyta w klubie miała pomóc Edzie zapomnieć o dotychczasowych przejściach. Zmieniła natomiast całkiem jej życie, bo dzięki spostrzegawczości uratowała los mężczyzny. Nie był to byle gość, ale sam właściciel. Hank to szef klubu, głowa mafijnej rodziny i człowiek, który zwiastuje niezapomniane przeżycia. Od chwili gdy tych dwoje złączyło swoje losy, nic już nie będzie takie samo. Nuda z jej życia odeszła właśnie w nieznane, a on znalazł kobietę, dla której warto będzie dokonać pewnych potrzebnych i wielkich zmian.
Okres letniego wypoczynku to idealny moment na książki, takie jak ta. Mafijny romans, gdzie nie ma rzeczy oczywistych. Za to jest wiele niebezpiecznych chwil, zaskakujących momentów, zagadkowych zdarzeń, nielegalnych interesów, mafijnych porachunków, a w tym całym chaosie znalazło się i miejsce na miłość. Nie jakąś tam nudną love story, ale historię nieprzewidywalną, z bohaterami przypadkowo postawionymi na swoich drogach. Autorka bardzo fajnie poprowadziła fabułę, tak by nie wiało nudą. Dużo się dzieje, co chwila akcja się zmienia, a relacja bohaterów przechodzi wielką rewolucję. Eda była autorką powieści dla kobiet, ale nigdy nie pomyślała by, że jej życie będzie prawie jak historia z kart wymyślonych książek. Nieprzewidywalne, nierealne, zaskakująco gorące, tajemnicze, zapętlone, nietuzinkowe. Hank był jak sam diabeł, gorący, niebezpieczny i zwiastował kłopoty, ale miał w sobie ogromny magnetyzm, od którego nie sposób się oderwać. Historia świetnie napisana. Bardzo miło spędziłam z nią chwile i na pewno polecę niejednej koleżance.
Rzadko kiedy sięgam po książki z motywem mafijnym, dlatego tutaj nie miałam żadnych oczekiwań wobec tej historii. Pomyślałam, że będzie to raczej lekka odskocznia, ale kompletnie nie spodziewałam się, że tak bardzo wciągnie mnie ta opowieść! Już od pierwszych stron książka kompletnie mnie pochłonęła i nie potrafiłam się od niej oderwać przez niecałe dwa dni.
Hank to właściciel klubu nocnego, który jednocześnie aktywnie funkcjonuje w świecie przestępczym. Po cichu jednak marzy o zupełnie innym życiu. Niepodziewanie w swoim klubie natrafia na Ede która pomogła mu wyjść z opałów. Od tego momentu ich drogi zaczynają się przecinać coraz częściej, a każde kolejne spotkanie jest pełne napięć i humoru.
Chemia między bohaterami jest wyczuwalna od razu. Uwielbiam charakter głównej bohaterki. Jest ona silna, sarkastyczna, uparta i w przeciwieństwie do większości kobiet nie reaguje od razu na zaloty Hanka co doprowadza go do szału. Uwielbiałam ich cięte dialogi i wzajemne docinki. Styl pisania autorki zdecydowanie przypadł mi do gustu – lekki, z lekkim pazurem i pełen energii. Choć książka ma mafijne tło, nie czułam, żeby było ono przytłaczające. Wręcz przeciwnie – całość czytało się płynnie, a fabuła wciągała z rozdziału na rozdział. Ogromnym plusem było dla mnie też to, że akcja nie stoi w miejscu, tylko cały czas coś się dzieje, a jednocześnie nie brakuje chwil na rozwój relacji bohaterów. Książka okazała się być dla mnie totalnym zaskoczeniem. Autorka idealnie łączy mafijny klimat z romansem i humorem. Uważam, że 𝐌𝐲 𝐁𝐚𝐛𝐲 𝐒𝐡𝐨𝐭 𝐌𝐞 𝐃𝐨𝐰𝐧 jest idealną pozycją do przeczytania na luźne wieczory dlatego też polecam wam ją serdecznie!
" Ona była moja, ale jeszcze tego nie wiedziała. Chciałem poczekać, by zobaczyć, czy uda mi się jeszcze tego samego dnia z nią porozmawiać. To były tortury. Wiedza, że jest tam ze swoim facetem, a ja nie mogę nic zrobić..."
🌸 Eda jest autorka romansów a w dodatku tak zabawną osobą, że nie da się przy niej nudzić. Zrywa z chłopakiem który ją zdradzał i nie słuchała jego tłumaczeń, zdemolowała mu samochód a nawet zadzwoniła do nowo poznanego mężczyzny aby wydostał ją z komisariatu.
🌸 Hank prowadzi klub nocny, ale jest też szefem mafii. Mężczyzna w przeciwieństwie od swojego brutalnego ojca rządzi sprawiedliwie. Nie zmienia to faktu, że mężczyzna nie cieszy się ze sposobu w jaki zarabia i skrycie marzy o zupełnie innym życiu.
🌸 Fabuła która skusiła mnie opisem ale w głównej mierze tym, że występuje w niej wątek mafijny za którym przepadam. Od razu już po pierwszych stronach wiedziałam, że ta książka będzie niesamowita i ani przez chwilę się nie zawiodłam. Jak na wątek mafijny była napisana niesamowicie lekkim i przyjemnym stylem a postacie od razu dało się polubić. Bardziej w tej w książce przeważała komedia niż wątek mafijny ale z jakiegoś powodu mi się ona spodobała.
🌸 "My baby shot me down" to historia pełna zabawnych scen, ciekawych postaci, ale także i fabuły która może i jest przewidywalna jednak potrafiła mnie wciągnąć. Pomimo różnych opinii bardzo mi się ona podobała a tym bardziej relacja jaka połączyła bohaterów. Hank niby taki wielki szef mafii a mogłabym go określić jako łagodnego i łatwo ulegającego pod wpływem Edy.
Lubicie mafijne romanse z odrobiną humoru? Jeśli tak, to ta książka może się Wam spodobać! 🔫💘
⭐️⭐️⭐️⭐️
Jest to romans mafijny z lekkim, momentami komediowym tonem, który pozytywnie mnie zaskoczył. Sięgnęłam po tę książkę bez żadnych oczekiwań, a mimo to spędziłam z nią naprawdę dobry czas. To opowieść, która udowadnia, że nawet w świecie przemocy i pozornej twardości może być miejsce na czułość, bliskość i miłość.
Hank, główny bohater, jest szefem mafii. Z pozoru niebezpieczny, pełen ironii a jednocześnie ciepła. Jego postać pokazuje nam, że szef mafii może być ciepłym, szukającym miłości mężczyzną.
Z kolei Eda, główna bohaterka, to silna, zadziorna i nieprzewidywalna kobieta. Jej nieokiełznany charakter był jedną z rzeczy, które najmocniej przyciągały uwagę.
Ich relacja rozwija się dynamicznie, może nawet zbyt szybko, przez co zabrakło mi trochę naturalnego napięcia, flirtu i powolnego docierania się. Mimo tego chemia między nimi jest wyczuwalna.
Styl autorki jest lekki, przyjemny i naturalny. Dialogi brzmią wiarygodnie, a całość czyta się bardzo płynnie. To idealna książka na wieczór, szczególnie jeśli szukacie czegoś, co łączy w sobie elementy romansu, humoru i lekkiego dreszczyku niebezpieczeństwa.
Choć książka nie jest pozbawiona wad, zdecydowanie nadrabia klimatem i bohaterami. To pozycja, która nie udaje niczego więcej niż tym, czym jest – lekkim, mafijnym romansem z charakterem. 💚
Na papierze Hank to typowy Alpha Male, twardy, opanowany, niebezpieczny. Ale w praktyce... zwłaszcza, gdy chodzi o Edę okazuje się bardzo miękki. I choć początkowo jego emocjonalność może wydawać się urocza momentami brakowało mi tej konsekwencji i mrocznego klimatu, który zwykle ma w sobie taki bohater. Zamiast tego dostajemy faceta, który potrafi się obrazić i wybuchać jak chłopiec, któremu zabrano ulubioną zabawkę.
Eda totalnie skradła moje serce. Silna, zamknięta, z ciętym językiem i humorem. Nie daje się zdominować, walczy o siebie, a jej wewnętrzna siła to coś, co w dark romance często bywa spłaszczane.Tutaj jest przeciwnie. Eda to istny ogień.
Ich związek to istne pole bitwy, od bólu do miłości. Są krzyki, łzy, napięcie i te momenty, kiedy jedno słowo za dużo może zniszczyć wszystko. Ale też spojrzenia, które leczą, i gesty, które łamią wszystkie mury.
Autorka w bardzo sprawny sposób wplata w historię o niełatwej relacji sporo humoru i zabawnych dialogów, które tworzą równowagę.
Mankamentem była dla mnie stworzona intryga, niestety już od początku wiedziałam, kto jest odpowiedzialny za całe zamieszanie i nie było na koniec efektu wow. Hank i Eda są dalecy od ideału i właśnie dlatego zostają w pamięci na długo. Ta historia jest dla fanek burzliwych relacji, trudnych emocji i bohaterów, którzy nie wiedzą, jak kochać ale próbują z całych sił.
Pierwszy rozdział 𝑴𝒚 𝒃𝒂𝒃𝒚 𝒔𝒉𝒐𝒕 𝒎𝒆 𝒅𝒐𝒘𝒏 naprawdę mnie wciągnął, ale niestety kolejne nie zrobiły już na mnie takiego wrażenia. Fabuła rozwijała się zdecydowanie za szybko, przez co miałam wrażenie, że niektóre rozdziały były pisane trochę na siłę. Styl autorki bywał momentami zabawny, jednak nie do końca przypadł mi do gustu. Zdarzały się zdania, które według mnie zupełnie nie pasowały do fabuły, co utrudniało mi w czytaniu lektury. Sam pomysł na książkę był ciekawy, ale nie został moim zdaniem najlepiej wykorzystany. ⋆.𐙚 ̊
Eda to postać, która miała potencjał. Była interesująca i polubiłam ją najbardziej ze wszystkich bohaterów. Jednak w relacji z Hankiem stawała się momentami nienaturalna i dziwna, przez co trochę przestałam ją lubić. ❀˖°
Hank z kolei kompletnie nie przypadł mi do gustu. Jego sposób bycia, sposób mówienia, a szczególnie ta jego władczość ( i to w tej najbardziej irytującej formie ) mocno mnie zniechęciły. ✧˖°.
Całość przypomina mi trochę typową wattpadowską mafijną historię – niezbyt dobrze napisaną, ale mimo wszystko okej mi się ją czytało. ✶⋆.˚
Podsumowując, jeśli masz ochotę na mafijną opowieść z wątkiem władzy i tajemnic, 𝑴𝒚 𝒃𝒂𝒃𝒚 𝒔𝒉𝒐𝒕 𝒎𝒆 𝒅𝒐𝒘𝒏 może być dla Ciebie, lecz warto mieć na uwadze, że nie każdemu przypadnie do gustu sposób, w jaki została napisana. .☘︎ ܁˖
Czasami trafia się na książkę, która trafia prosto w serce i nie zamierza z niego wyjść. „My Baby Shot Me Down” autorstwa M.A. Brandon to właśnie taka historia – intensywna, emocjonalna i pełna sprzecznych uczuć, które trudno ubrać w słowa.
Autorka zaskakuje już od pierwszych stron – niebanalna fabuła, napięcie, które nie pozwala odłożyć książki i bohaterowie, których po prostu nie da się nie kochać… albo nienawidzić. A czasem jedno i drugie naraz.
Relacja głównych bohaterów? To mieszanka namiętności, bólu, tęsknoty i nadziei. Ich dialogi iskrzą, a emocje wylewają się z każdej strony. Czułam ich gniew, zagubienie, miłość. I muszę przyznać – M.A. Brandon potrafi pisać o uczuciach tak, że czytelnik wchodzi w historię całym sobą.
Choć tytuł brzmi dramatycznie, książka nie jest tylko o cierpieniu. To także opowieść o sile, o stawaniu na nogi mimo zranienia, o szukaniu siebie w świecie pełnym chaosu.
Styl autorki to czysta poezja – lekki, ale pełen emocji. Idealna równowaga między opisami a akcją. Nie przegadana, nieprzesłodzona, po prostu – trafiona w punkt.
🔫 „My Baby Shot Me Down” to książka, która zostaje w głowie na długo po przeczytaniu. Jeśli szukasz historii, która poruszy cię do głębi, sprawi, że się zakochasz, rozpadniesz i poskładasz na nowo – ta książka jest dla Ciebie.
„My baby shot me down” to debiut autorki, która pisze pod pseudonimem. Gdy sięgałam po tę powieść nie miałam zielonego pojęcia czego się tak naprawdę po niej spodziewać. Na szczęście absolutnie nie boję się poznawać nowych autorów oraz sięgać po debiuty więc i tym razem z chęcią zapoznałam się z tekstem. To przede wszystkim sporo akcji i mnóstwo dobrego humoru. Ta powieść mafijna ma w sobie iskierkę tajemniczości oraz silnych i odważnych bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje nasza główna bohaterka, kobieta niezależna, nieokiełznana i absolutnie oryginalna nie tylko w tym co mówi ale także i w tym jak się zachowuje. Prawdziwa bomba i taką samą bombę serwuje czytelnikom. Dałam się przekonać powieścią mafijnym i muszę przyznać, że lubię tę charakterystyczną zadziorność i bezpośredniość, a także sporą dawkę adrenaliny którą zazwyczaj serwują mi autorzy. Tutaj absolutnie nie będziecie się nudzić. Lekko i przyjemnie przepłynęło mi się przez tekst i uwielbiam tę chemię pomiędzy głównymi bohaterami, tym bardziej że sam początek jest już dość obiecujący jeśli chodzi o ich relacje. Tym razem to postać żeńska wydaje mi się bardziej męska, ale to tylko podkręca atmosferę. Cóż więcej mogę powiedzieć? Jeżeli szukacie czegoś z pazurem, pełnego humoru, akcji i ciekawych bohaterów to zdecydowanie coś dla Was. Ja bawiłam się wybornie.
Na wstępie chciałabym napisać, że ta historia jest dobrze napisana, a lektura sprawiła mi mnóstwo frajdy. Fabuła szybko posuwa się naprzód, ale dzięki dynamicznej akcji i poczuciu humoru nie odczułam tego w sposób przytłaczający.
Komedia romantyczna z mafią? Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że to ma prawo się łączyć, a jednak autorka to połączyła.
Wątek mafijny został fajnie przedstawiony, podobały mi się drastyczne momenty. Nawiązania do gangów ulicznych, kluby, handel. Wszystko było na swoim miejscu.
Poczucie humoru głównego bohatera była rozbrajająca, były momenty, gdzie bolał mnie brzuch ze śmiechu. Zakończenie książki rozłożyło mnie na łopatki. Zachowanie bohatera było urocze, to jak się zachowywał przy niej, a w pracy. Zderzenie dwóch światów.
Główna bohaterka jest szalona to na pewno i nie da sobie w kaszę dmuchać, bardzo ją polubiłam i miło spędziłam czas czytając jej perspektywę. Przekomarzanie się z partnerem czytało się przyjemnie.
Jedynym minusem tej historii, moim zdaniem, jest zbyt szybki rozwój relacji między głównymi bohaterami. Trudno było mi uwierzyć, że po zaledwie kilku dniach znajomości zdecydowali się na związek – zabrakło mi tu trochę naturalnego rozwoju i pogłębienia emocji.
Jeśli szukacie odskoczni od typowych książek, które czytacie na codzień, z całego serduszka polecam.
Dziękuję za możliwość przeczytania tej historii – bo choć nie była idealna, to miała kilka momentów, które naprawdę mnie wciągnęły!
Dałam tej książce szansę. I choć momentami było naprawdę trudno, to doceniam, że ktoś odważył się połączyć klimat mafii, romansu i komedii w jednym.
Muszę być szczera – dialogi czasem bolały. Jakby bohaterowie mówili do siebie z kartki z kiepskiego scenariusza. A teksty typu „moja kobieta” powtarzane co chwilę? Miałam ochotę wyszeptać: proszę, przestań 🙈
Hank – niby mafijny boss, ale bardziej przypominał kumpla z osiedla, który dorobił się spluwy i romantycznej duszy. Eda – bywała ciekawa! Miała momenty girlboss energy i potrafiła postawić się Hankowi, co bardzo szanuję
No i ta relacja… trzy miesiące, milion wydarzeń, dramatów, pościgów, uniesień i deklaracji miłości. Brzmi absurdalnie? Tak, bo trochę było 🤭
Czytałam dalej, bo coś mnie jednak trzymało przy tej historii – może nadzieja, że zrobi zwrot akcji. Może ciekawość, jak to się wszystko skończy. A może po prostu lubię od czasu do czasu przeczytać coś zupełnie nieidealnego i oderwać się od rzeczywistości
To był debiut. I za odwagę, za pomysł i za to, że autorka naprawdę miała coś do opowiedzenia – należą się wielkie brawa 👏🏼 Widać w tym wszystkim potencjał – serio. Trzymam kciuki za kolejne książki, bo z każdym tekstem można tylko iść w górę ✨
My baby shot me down [Współpraca recenzencko-barterowa z grupą Helion] 5/5 M. A. Brandon Książka opowiada o życiu Hanka bossa mafii który poznaje w swoim klubie pewną dziewczynę Edę. Jak możecie się spodziewać coś między nimi się wydarzy. Hank chciał powoli wkraczać w tą relacje ale niektóre sprawy mu na to nie pozwoliły. Jest to tradycyjny mafijny romans. Bardzo fajnie i przyjemnie się go czyta. Dałam maks gwiazdek, ponieważ książka spełniła moje oczekiwania, nie jest to jakieś wielkie wow ale naprawdę ją polecam. Jest to książka 18+ i nie przez sceny zbliżenia a przez bardzo brutalne sceny porachunków mafijnych. Naprawdę w pewnej scenie aż poczułam obrzydzenie, więc nie ważne czy macie te 18 lat czy nie możecie to przeczytać tylko wtedy gdy wiecie, że dacie sobie z tym psychicznie radę. Podsumowując polecam książkę ale dla twardych psychicznie osób. Pozdrawiam booktoksm
Wyjątkowo dobry debiut. Historia była zabawna i urocza. Może i wyjątkowo szybko zrobiło się słodko-pierdzaco przez co był moment w którym się nudziłam, ale mimo to z uśmiechem na twarzy skończyłam tą książkę. Nie oszukujmy się komedie romantyczne zazwyczaj nie niosą za sobą niewiadomo jakiego morału oraz nie są wielowątkowe. My baby shot me down ma w sobie kilka minusów ale jednak posiadało swoją głębię. Bo sama relacja romantyczna była świetna. Hank (nie wiem czemu ale imię Hank kojarzy mi się ze starym Amerykaninem z wąsem) był slodziakiem na 100%. To typowy golden retriever z pistoletem. Eda za to była zabawna i z pazurem. Zdecydowanie jest to pozycja na luźny wieczór z luźną książką. Życzę autorce sukcesów i więcej wydanych książek. Bo z każdą kolejną może być coraz lepiej.
Historia wciąga, chociaż bohaterowie nie zawsze (a raczej rzadko kiedy) zachowywali się adekwatnie do wieku. W dodatku odkryłam, że jednak komedie romantyczne nie są tym, czego szukam w książkach (co nie znaczy, że ta książka jest zła, to moja subiektywna opini do gatunku jako takiego). Myślę, że miłośnicy gatunku będą zachwyceni!