Każdy człowiek ma swoje demony. Ten thriller sprawi, że odkryjecie własne.
Brat Hektor na polecenie najwyższych hierarchów kościelnych wyrusza do położonego na odludziu klasztoru Misterystów. Siedziba pradawnego zakonu kryje mroczne tajemnice. Doszło w niej do makabrycznej zbrodni, a na temat mnichów krążą dziwne plotki. Mówi się, że weszli w konszachty z samym diabłem.
Tymczasem śledczy zdają się bezradni w starciu z mordercą. Czy może się z nim zmierzyć jedynie... egzorcysta?
Wszystko wskazuje, że aby dopaść zbrodniarza, najpierw należy uwierzyć. Uwierzyć w Bezgraniczne Zło.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Max Czornyj przyzwyczaił swoich czytelników do mocnych, brutalnych i niepokojących historii. „Czas rezurekcji” to drugi tom cyklu z udziałem brata Hektora i komisarz Sary Adam. Choć początek nie zachwyca, z czasem staje się coraz bardziej angażującą lekturą, która zadowoli miłośników mrocznego klimatu i złożonej fabuły.
Akcja rozgrywa się w odizolowanym klasztorze należącym do zakonu Misterystów – tajemniczej wspólnoty mnichów, o której krążą niepokojące plotki. Mówi się, że zakonnicy weszli w konszachty z siłami nieczystymi, a zło czai się w murach ich klasztoru od wieków. To właśnie tam brat Hektor zostaje wysłany przez hierarchię kościelną, aby zbadać brutalną zbrodnię. Towarzyszy mu komisarz Sara Adam, przedstawicielka „świata racjonalnego”, która kontrastuje z duchowym podejściem Hektora.
„Czas rezurekcji” to thriller, którego początek nieco mnie znużył – autor doś długo wprowadza czytelnika w fabułę i tworzy tło wydarzeń. Narracja rozwija się powoli, a klimat grozy budowany jest stopniowo, co może zniechęcić tych, którzy oczekują od razu mocnego uderzenia. Jednak warto dać tej historii czas – im głębiej się w nią zanurzamy, tym więcej emocji i napięcia dostarcza. Czornyj z niezwykłą dbałością buduje atmosferę – mroczną, duszną, pełną niedopowiedzeń i symboliki. Sam klasztor staje się niemal osobnym bohaterem – labirynt korytarzy, szeptane modlitwy, złowroga cisza. Całość przywołuje skojarzenia z klasykami literatury gotyckiej i horroru. Największym atutem serii są bez wątpienia bohaterowie. Brat Hektor – egzorcysta o nieoczywistej przeszłości, inteligentny i pełen wewnętrznych konfliktów – to postać, której nie sposób zignorować. Jego podejście do śledztwa, oparte nie tylko na dowodach, ale i na przeczuciach oraz duchowych impulsach, nadaje historii unikalny ton. Z kolei Sara Adam reprezentuje chłodną logikę i doświadczenie policyjne, co tworzy ciekawą dynamikę między bohaterami. Ich relacja nie jest sztampowa – oparta na wzajemnym szacunku, ale i różnicach światopoglądowych. Autor umiejętnie miesza tropy, wprowadza elementy nadprzyrodzone i religijne, nie podając wszystkiego na tacy. Czytelnik sam musi zastanowić się, co jest prawdą, a co jedynie projekcją strachu. W toku śledztwa okazuje się, że nie tylko klasyczne dochodzenie ma tu znaczenie – aby dotrzeć do prawdy, trzeba… uwierzyć. W to, co niewidzialne. W to, co przerażające. W istnienie Bezgranicznego Zła. „Czas rezurekcji” nie jest może najlepszą książką Maxa Czornyja – niektóre fragmenty mogłyby być bardziej dynamiczne, a momentami fabuła wydaje się nadmiernie rozwlekła. Mimo to historia nadrabia klimatem, niepokojem i świeżym pomysłem na serię. To powieść, która z każdą stroną wciąga coraz bardziej i zostawia czytelnika z poczuciem niedosytu – w tym pozytywnym sensie. Spędziłam z tą książką naprawdę dobry czas i z czystym sumieniem mogę ją polecić osobom lubiącym thrillery z duchową głębią, atmosferą tajemnicy i nutą grozy. Sama z pewnością sięgnę po kolejny tom – brat Hektor to bohater, którego chce się dalej śledzić, nie tylko ze względu na zbrodnie, ale także na pytania, które pozostawia po sobie jego obecność.
W świecie thrillerów trudno o historię, która nie tylko przeraża, ale i wzbudza refleksję. „Czas rezurekcji” Maxa Czornyja to książka, która przenika czytelnika głębiej niż tylko przez fabularne napięcie. To opowieść, która dotyka duszy, igra z lękami i zmusza do zadania sobie pytania: czy zło czai się tylko poza nami, czy może również wewnątrz?
Brat Hektor, zakonnik o niezwykłej wewnętrznej sile i przenikliwym umyśle, zostaje wysłany do klasztoru Misterystów. Miejsce to, odcięte od świata, spowite śniegiem i ciszą, staje się areną zbrodni, które wydają się przekraczać granice ludzkiego pojmowania. Mnisi – z pozoru oddani wierze – skrywają tajemnice tak mroczne, że pojawia się pytanie, czy nie zapomnieli o Bogu… i nie oddali duszy komuś innemu.
Klimat powieści to majstersztyk – odludzie, zamieć, grobowa cisza klasztornych korytarzy i śnieg tłumiący każdy krok. Max Czornyj z ogromną precyzją buduje nastrój grozy – nie tej krzykliwej, ale tej sączącej się powoli, niepokojącej, jak szepty za ścianą. Już od pierwszych stron czytelnik wpada w pułapkę – fabuła wciąga niczym wir i nie pozwala się oderwać. Każdy rozdział to kolejny krok w labiryncie, z którego wyjście może oznaczać zaskoczenie… albo przerażenie.
Duet Brata Hektora i komisarz Sary Adams to bez wątpienia jeden z największych atutów tej powieści. Ich współpraca to zderzenie duchowości z racjonalnością, wiary z logiką, ciszy modlitwy z krzykiem śledztwa. Ich relacja jest pełna wzajemnego zrozumienia i szacunku, a jednocześnie pełna napięcia wynikającego z odmiennych światopoglądów. Hektor nie jest typowym bohaterem – to zakonnik, który w głębi duszy jest detektywem, i detektyw, który nie boi się spojrzeć w oczy demonom – także tym własnym.
„Czas rezurekcji” to opowieść, która przeraża… ale w sposób, który oczyszcza. Czornyj nie epatuje brutalnością – on ją dawkuje z chirurgiczną precyzją. Największe przerażenie rodzi się nie z opisu zbrodni, ale z tego, co niewypowiedziane. Autor igra z czytelnikiem – zostawia niedopowiedzenia, prowadzi nas w ślepe zaułki, po czym nagle – kiedy jesteśmy pewni, że już wiemy – zrzuca bombę. Zakończenie? Szokujące. Nie do przewidzenia. A przecież zwykle mi się to udaje – tym razem nie miałam najmniejszej szansy.
To thriller z duszą. Zimny, jak śnieg w górach. Gorący, jak lęk w sercu. Głęboki, jak modlitwa w ciemnościach. I choć to druga część serii, nie trzeba znać poprzedniego tomu, by w pełni zanurzyć się w tej historii. Właściwie – historia tak silnie wciąga, że po przeczytaniu ostatniej strony od razu ma się ochotę sięgnąć po resztę cyklu.
Nie wiem, co bardziej mnie urzekło – klimat, konstrukcja śledztwa, czy może portret psychologiczny bohaterów. Jedno jest pewne – to książka, która zostaje w głowie i nie daje o sobie zapomnieć. Czasem wraca w nocy, cichym pytaniem: „A co, jeśli to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę?”
Oceniam „Czas rezurekcji” na 5/5 – i szczerze polecam każdemu, kto nie boi się zajrzeć w mrok. Bo ta książka nie tylko opowiada o Złu. Ona pozwala nam je poczuć.
Dopiero dodając książkę tu zauważyłem że to druga część serii. Historia jest na tyle angażująca i indywidualna, a bohaterowie na tyle wyraziści że to dzieło może być indywidualną całością i częścią większej historii na raz. Bardzo szybko i płynnie szło mi czytanie bo autor ma niezwykle lekkie pióro i mimo tego że używa słów które mogą być nieoczywistym wyborem potrafi całość ubrać w przystępną formę. To co zdecydowanie mi się nie podobało to ostatnie 100 stron. Wcześniej historia była porywająca, wciągająca i trzymająca równe tempo, jednak im bliżej końca tym bardziej odnosiłem wrażenie że autor miał określoną liczbę stron które może zapisać więc musi strescic wszystko by zmieścić się w tych ostatnich stu stronach. Zakończenie też mnie nie satysfakcjonowało, wiem że zostawia furtkę dla dalszej historii, ale ilość niewiadomych sprawia że czuje iż gonienie i przyspieszanie akcji pod koniec zaprowadziło mnie do nikąd
4,75/5 ⭐ Uwielbiam postać Hektora. Jest tak nieoczywista i ciekawa, że już nie mogę się doczekać jego dalszych losów w kolejnych tomach. Co do tej książki, chwilami była tak sztampowa w wątkach religijnych że aż przerwacałxm oczami. Perspektywa dziecka też trochę kłuła w oczy bo za nic nie można było się wczuć że opowiada to dziecko, bardziej dorosły który próbuje naśladowac kilkulatkę. Mimo wszystko bardzo dobrze bawiłxm się przy tej książce, ostatnie strony tezymały w napięciu i zwrot akcji na końcu też był super chociaż ten cliffhanger na koniec to czysty sadyzm że strony pana Czornyja...
Max Czornyj, to autor którego niezwykle cenię, chociaż nie każda jego książka do mnie trafia. Tym razem autor połączył brutalny realny świat z pewnym nienamacalnym mistycyzmem, który wzbudza niepokój, a momentami wręcz przeraża.
Bohaterem historii jest znany z pierwszego tomu cyklu brat Hektor, postać niezwykle barwna, bo niepokorny duchowny i zarazem były egzorcysta we mnie wzbudza sympatię i ciekawość. Brat jest postacią mocną, ale niepozbawioną wrażliwości, człowiek będący w pewnym rozkroku między wiarą, a postrzeganiem rzeczywistości. Bohater oddelegowany do klasztoru musi zbadać tajemnicze morderstwo. Wielkie brawa za kreacje atmosfery, która jest duszna, gęsta, a zło pulsuje w niej niczym krew w aorcie.
Powieść skonstruowana jest w typowy dla autora sposób z licznymi clifhangerami i nieustannie podbudowywana atmosferą grozy i niepokoju. Czornyj już wielokrotnie udowadniał, że nie boi się dotykać pozornie trudnych tematów i nie inaczej jest tutaj, gdzie bardzo umiejętnie przeplata sacrum i profanum.
„Czas rezurekcji” niesie za sobą znacznie więcej niż historię o morderstwie, to historia o granicach wiary, zwątpieniu i wydarzeniom, które nie zawsze jesteśmy w stanie racjonalnie wytłumaczyć. To też historia o szaleństwie, opętaniu i złu takim nienamacalnym bezcielesnym złu, które może owładnąć życiem i prowadzić do rzeczy absolutnie strasznych.
Książka pobudza do pytań o wiarę, zło i stan ludzkiej kondycji psychicznej, a także jej wytrzymałości, która będąc u kresu, może stać się nieobliczalna. Czornyj kolejny już raz stworzył książkę niełatwą i nieszablonową, za co wielki uznanie. Powieść mocna i głęboko symboliczna, która zdecydowanie wykracza poza racjonalność ludzkiego umysłu dostarczając przy tym całkiem sporo emocji.
„Zło przychodzi i odchodzi, ale zawsze jest obok. Noc i dzień to dwie twarze jednego księżyca. Światło odbite i światło wchłonięte. Mrok, cierpienie i śmierć. Życie to nic więcej…”.
W klasztorze Misterystów położonym na odludziu dochodzi do makabrycznej zbrodni, ginie jeden z zakonników. Arcybiskup Namysłowski wysyła tam brata Hektora, aby rozejrzał się i sporządził raport. Chodzi o zapoznanie się z wewnętrzną sytuacją zakonu. Klaszor kryje mroczne tajemnice, a na temat mnichów krążą różne plotki, dlatego „jeżeli zboczyli z drogi wiary, należy ich na dobre wyrzucić z łona Kościoła. Otrzymali już wiele drugich szans. Zbyt wiele”.
„Misteryści od zawsze wzbudzali głębokie emocje. Ich reguła nie została w pełni ujawniona, a w takich przypadkach pojawia się wiele teorii spiskowych”.
Oprócz brata Hektora sprawę bada detektyw, lokalna policja oraz komisarz Sara Adam.
Co uda im się ustalić? Czy uda się znaleźć zabójcę brata Michała?
„Czas rezurekcji” to drugi tom cyklu Brat Hektor i komisarz Sara Adam. Jest to bardzo dobry thriller, który wciąga już od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do samego końca. Atmosfera jest duszna i gęsta. Autor stworzył historię pełną niedomówień i sekretów z aurą tajemniczości. Mamy tutaj trupy, sprofanowany ołtarz, odwrócone krzyże, a nawet rzekomego świętego ze stygmatami jakie miał Ojciec Pio. Fabuła książki niesamowicie mnie wciągnęła, nie mogłam się od niej oderwać. Lubię takie „kościelne klimaty” pełne tajemnic i teorii spiskowych, dlatego tą książkę czytało mi się błyskawicznie. Jedyne do czego mogę się przyczepić to otwarte zakończenie, przez co czuję spory niedosyt. Autor zostawia nas z wieloma pytaniami bez odpowiedzi. Mimo wszystko polecam tą lekturę wszystkim miłośnikom kryminałów i thrillerów.
Zawsze z niecierpliwością czekam na każd�� nową książkę Maxa Czornyja, ale muszę przyznać, że Czas rezurekcji przebił moje oczekiwania. To nie jest tylko kolejny thriller z serii – to historia, która naprawdę porusza i zostaje w człowieku długo po przeczytaniu. Autor stworzył duszny, mroczny klimat, który wręcz wlewa się między strony – odludny klasztor w górach, zamknięci w sobie mnisi, brutalne zbrodnie i niepokojące pogłoski o obecności czystego zła. Czytelnik ma wrażenie, że obserwuje coś zakazanego, coś, czego nie powinien widzieć.
Brat Hektor, który już wcześniej mnie intrygował, w tym tomie pokazuje swoją głębię. Jest wierzący, ale jednocześnie nie traci zdrowego rozsądku, potrafi zadawać trudne pytania i nie boi się tego, co niewygodne – ani dla niego samego, ani dla Kościoła. To postać, która łączy w sobie duchowość, rozum i ogromne człowieczeństwo. Momentami miałam ciarki, momentami zadawałam sobie pytania, które rzadko pojawiają się przy czytaniu thrillera – właśnie o naturę zła, o wiarę i granice racjonalnego myślenia.
Fabuła jest nieprzewidywalna, zaskakująca, a zakończenie – jak to u Czornyja – wbija w fotel i zostawia człowieka z otwartymi ustami. Co ważne: nawet jeśli ktoś nie czytał pierwszej części z bratem Hektorem, spokojnie może zacząć od tej – wszystko jest jasne i logiczne.
Uważam, że Czas rezurekcji to nie tylko świetny thriller, ale też mocna powieść z przesłaniem, z drugim dnem, która nie traktuje czytelnika jak biernego odbiorcy. Czornyj znów podnosi poprzeczkę – i to bardzo wysoko.
Po ponad roku wreszcie w moje ręce trafiła wyczekiwana kontynuacja „Czasu śmierci”, w którym autor wprowadził nas do świata Brata Hektora. Zakonnika posiadającego szósty zmysł oraz niewiarygodną intuicję.
Jak to u autora bywa, książka jest pełna mroku i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Czytając kolejne rozdziały ciężko domyślić się, czym zostaniemy poczęstowani i zaskoczeni w kolejnym. Dodatkowo krótkie rozdziały. To wszystko powoduje, że te historie się wręcz połyka na jeden raz.
Bohaterowie, Hektor i Sara, widać i czuć jak ewoluowali. Stali się bardziej zgrani, bardziej doświadczeni i nawet momentami czułam pewną chemię między nimi.
Świetnie uknuta intryga, dzięki której kilka razy trafiłam na ślepą uliczkę w swoich rozważaniach czytelniczych. Lubię to bardzo 😊
Ale mam jedną uwagę i minusik. Niedosyt na końcu. Wiem, że to pewnie furtka do kontynuacji, ale jak na mój gust za mało się ta historia wyjaśniła i spięła. Nie do końca przepadam za takimi zabiegami.
Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo Wam polecam przeczytać i sama nie mogę się już doczekać kolejnego tomu 😃
Klimat jest w tym wszystkim najlepszy. Jest mrocznie, niebezpiecznie i tajemniczo. Gotycki styl, w który idealnie wpisuje się klasztor, położony w ciężko dostępnym miejscu, z dala od innych, o którym krąży mnóstwo plotek. Do tego pogoda jeszcze bardziej utrudnia dostęp, potęgując uczucie odosobnienia i samotności. Na początku wydaje się to wręcz horrorem, jednak stopniowo główny bohater zaczyna odkrywać więcej wskazówek i przestaje panikować. Nie mogę powiedzieć, że bardzo polubiłam jego postać. Jest na pewno interesujący, lecz nie powiem, żebym go rozumiała. Za to Sara jest świetna. Silna, przebiegła i szybko dostosowująca się do sytuacji. Przy jej pojawieniu się akcja poszła do przodu i był to bardzo dobry wybór. Niestety zbyt wiele wątków nie zostało wyjaśnionych. Tego mi zabrakło.
Kolejna książka Pana Maxa do kolekcji i kolejna przeczytana w jedno popołudnie! Byłam bardzo ciekawa czy Hektor jeszcze się nam pokaże, no i się doczekałam. A pokazał nam się całkiem dobrze! W klasztorze w Muszynie dochodzi do morderstwa. Oczywiście wszyscy bracia czynu się wypierają. Ale jak to udowodnić skoro klasztor jest od pewnego czasu zamknięty… niepokojące wiadomości, stygmaty, powiązania. Dużo się dzieje i mimo, że mamy tu wątek religijny to całkiem inny i odbiegający od tego do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Bardzo dobry kryminał z klasztorem i jego historią w tle. No i czekam na kolejne poczynania Hektora i Sary!
W tej części ponownie spotykamy brata Hektora, który otrzymuje specjalne zadanie i wyrusza na południe, do klasztoru misterystów. Z początku sądzi, że jego misja będzie dotyczyć egzorcyzmów, jednak szybko okazuje się, że ma do czynienia ze zbrodniami, które próbuje rozwikłać. W późniejszym etapie śledztwa dołącza do niego komisarz Sara Adam, by wspólnie odkryć, kto stoi za morderstwami.
Cóż mogę powiedzieć? Niestety, bardzo się rozczarowałam. Pierwsza część zrobiła na mnie ogromne wrażenie bo oceniłam ją aż na 4,5 gwiazdki. Tym razem jednak historia zupełnie mnie nie porwała, a momentami trudno mi było zrozumieć, co autor właściwie chciał przekazać.
Wątki dotyczące losów Hektora przeplatają się tutaj z opowieścią o pewnej rodzinie i, szczerze mówiąc, kompletnie mi się to nie zgrywało. Akcja zaczyna się rozkręcać dopiero w połowie książki, szczególnie w momencie, gdy do Hektora dołącza komisarz Sara Adam.
Trzeba jednak przyznać, że styl Czornyja wciąż wciąga. Jego rozdziały często kończą się w najbardziej emocjonujących momentach, co zdecydowanie zachęca do dalszego czytania. Mimo to zakończenie pozostawiło mnie z poczuciem niedosytu. Książka kończy się w taki sposób, jakby miała zapowiadać kolejną część, ale wiele wątków pozostało dla mnie niejasnych. Niby poznajemy sprawcę, a jednak w głowie wciąż kłębi się mnóstwo pytań — zwłaszcza dotyczących wątku rodziny, który był przeplatany między rozdziałami poświęconymi Hektorowi.
Całość czytało się sprawnie, ale po znakomitej pierwszej części spodziewałam się czegoś zdecydowanie mocniejszego.
Zdecydowanie lepsza niż pierwsza część. Bardzo polubiłam brata Hektora, jest genialnie skonstruowaną postacią. Bardzo dużo wątków nie zostało wyjaśnionych, co niezmiernie mnie smuci, ale zapewnie nawiązanie do nich pojawi się w następnym tomie, tak samo jak było w przypadku pierwszej części tej serii.
Bardzo dobra książka, która opowiada historię tajemniczego morderstwa jednego z braci zakonu Misterystow. Bohaterowie w tej książce są bardzo ciekawi, jednak początek książki jest delikatnie nudny. Dopiero z czasem akcja zaczyna się rozwijać. Spodobał mi się zagadkowy charakter tej książki i zakończenie, którego się nie spodziewałem.