38-letnia Clarice wiedzie życie, o którym zawsze marzyła: ma kochającego męża Federico, duży dom i pracę, która sprawia jej satysfakcję. Spełnia się też jako mama małej Jenny. Gdy pewnego dnia wyznaje mężowi, że znów jest w ciąży, oboje nie posiadają się ze szczęścia.
Clarice wierzy, że nikt i nic nie będzie w stanie zburzyć jej poukładanego życia. Istnieje tylko jeden problem: to wszystko dzieje się wyłącznie na ekranie jej smartfona. A konkretnie w aplikacji MyDreamFamily pozwalającej użytkownikom tworzyć symulacje idealnego życia. Prawdziwa Clarice nienawidzi swojego nieporadnego męża, wścibskich teściów i stresującej pracy kuratora rodzinnego. Początkowo traktuje MyDreamFamily jako sposób na ucieczkę od trudnej codzienności. Z czasem jednak wirtualny świat zaczyna jej zastępować prawdziwe życie.
Clarice czuje, że jeśli nie zrezygnuje z Federico, zatraci się w symulacji i zniszczy prawdziwą rodzinę. Co jednak zrobi, gdy jej internetowy mąż zaproponuje, by wyszli ze swoim związkiem poza ekrany smartfonów?
Marcel Moss to jeden z najpopularniejszych autorów powieści kryminalnych i młodzieżowych w Polsce. Wszystkie jego książki osiągnęły status bestsellerów i stały się impulsem do gorących dyskusji na temat ważnych kwestii społecznych.
W rankingu Biblioteki Narodowej na najpoczytniejszych pisarzy i pisarki w Polsce w 2024 roku zajął 16. miejsce, w tym 2. wśród polskich autorów powieści kryminalnych.
Jest autorem świetnie przyjętej przez czytelników serii thrillerów młodzieżowych „Liceum Freuda”, której fabuła porusza trudne problemy współczesnej młodzieży, takie jak samotność, depresja, przemoc domowa i rówieśnicza, a także brak porozumienia między rodzicami a dziećmi.
Na swoim koncie ma również popularną serię detektywistyczną „ECHO”, z detektywami Igim Sznyderem i Sandrą Milton w rolach głównych. Każdy tom przedstawia nowe, niezależne śledztwo, koncentrując się na temacie tajemniczych zaginięć.
W 2024 roku ukazała się jego powieść „Polana”, która rozpoczęła serię kryminalną z udziałem komisarza Sambora Malczewskiego.
Marcel Moss jest również autorem bestsellerowych thrillerów psychologicznych oraz poruszających powieści młodzieżowych, takich jak „Mój ostatni miesiąc” i jej kontynuacja „Nasz pierwszy rok”.
japierdole jaki jest sens tworzenia thrillera bazującego na opisach scen gwałtów i wykorzystywania seksualnego, już pominę fakt jakie to wszystko było obrzydliwe i zwyrolskie xd dodatkowo cała historia jakuba jest totalnie z dupy i nic nie wnosi do fabuły xd napisana po to żeby dobić strony, bo głównego wątku nie dało się już rozwinąć o większą ilość scen seksualnych😃 tak jak myślałam, że pamiętnik lokatorki był gówniany, tak teraz już wiem, że to moje ostatnie spotkanie z tym autorem xd jestem zdegustowana i gdybym mogła dałabym 0 gwiazdek
Powiem szczerze, że nie wiem do końca, co mam sądzić o tej pozycji. #WymarzonaRodzina to książka z ogromnym potencjałem fabularnym, która niestety zawiodła mnie pod względem realizacji i stylu napisania.
Zdecydowanie duży plus za poruszenie tematu uzależnienia od wirtualnego świata, który potrafi człowieka pochłonąć do tego stopnia, że zapomina o prawdziwym świecie, a rzeczywistości zaczynają się mieszać. Przykładem tego jest bohaterka Beata, która w pewnym momencie nie potrafi oddzielić swojego idealnego życia w aplikacji od tego nieidealnego w prawdziwym życiu. I jest to realne zagrożenie, o którym powinno się mówić.
Poza tym książka porusza też wiele innych trudnych tematów - uzależnienie od alkoholu, przemoc fizyczną oraz psychiczną, depresję, problemy w związku. Niektóre z wydarzeń były bardzo realne i przykre.
Mam jednak „ale”. Po opisie spodziewałam się dobrego thrillera, trzymającego w napięciu. Dostałam za to chaotyczną historię, w którym wszystko działo się naraz, niektóre rzeczy całkowicie nie miały sensu, były niepotrzebne, a końcówka to już sprawiła, że aż się zaśmiałam, choć niby nie powinnam. Finałowa sytuacja w domku, jej wyolbrzymiony dramatyzm, brak nawiązania do jakiś konsekwencji z tym związanych - było to dla mnie nieco absurdalne.
Nie jest to zła historia, ale za dużo dialogów, za dużo seksu, bo często nie był on tam potrzebny i zaczęło mnie to męczyć, za mało thrillera i mocnych momentów. Myślę że można było zdecydowanie lepiej podejść do tego tematu.
Opis z tyłu okładki brzmiał zachęcająco… i niestety na tym się skończyło.
Ilość scen erotycznych i molestowania jest z jakiegoś powodu zatrważająco wysoka. Czy było to naprawdę aż tak potrzebne? Sam opis wizyty w burdelu oraz postaci, które tam spotykamy, był tak żenujący, że na samą myśl o skomentowaniu tego w jakikolwiek sposób jedyne co przychodzi mi do głowy, to że muszę być masochistą, skoro udało mi się dokończyć to “arcydzieło”.
Jedynym plusem — a właściwie tym, co początkowo przyciągnęło moją uwagę, choć ostatecznie pojawia się w książce zdecydowanie zbyt rzadko, bo autor woli skakać z jednego punktu widzenia do drugiego — jest to, jak świat wirtualny zaczyna wpływać na bohaterkę.
Myślę, że nie sięgnę już po kolejne książki tego autora
No cóż… wymęczone 1,5 gwiazdki. Dużo absurdu i luk fabularnych. Gdybym miała powiedzieć co było najbardziej interesujące w tej książce to, zdecydowanie, okładka XD
To druga książka pana Marcela, którą przeczytałam, i niestety po raz kolejny jestem zmuszona wystawić tylko jedną gwiazdkę. Miałam spore oczekiwania, mimo że poprzednia lektura mnie zawiodła - opis, okładka i cała koncepcja narracyjna zapowiadały klimaty, które bardzo lubię: wirtualna rzeczywistość, aplikacja, uzależnienie, mieszanie fikcji z realnością. To motyw z ogromnym potencjałem, który można poprowadzić w naprawdę ciekawych kierunkach. Niestety już od początku miałam trudności z lekturą - wielokrotnie musiałam wracać do wcześniejszych rozdziałów, zastanawiając się, czyją perspektywę właśnie czytam i czy znajdujemy się w teraźniejszości, przyszłości, czy może w retrospekcji. Im dalej, tym większy panował chaos, co sprawiało, że czytanie stawało się zwyczajnie nieprzyjemne. Kolejny problem to przesyt scen erotycznych. Nie miałabym z tym problemu, gdyby była to powieść romansowa czy erotyczna, ale sięgnęłam po thriller. Wątek chłopaka z kuratorką, który próbował ją skrzywdzić – scena kompletnie oderwana od całości, wprowadzona jakby tylko po to, by zaszokować czytelnika.
Sama fabuła również mnie nie zaskoczyła – brakowało napięcia i świeżości, a całość sprowadzała się bardziej do przedstawienia szeregu perwersji, gwałtów i kontrowersyjnych scen. Decyzja jednej z bohaterek na końcu była dla mnie kompletnie absurdalna, a dodatkowo dostaliśmy obraz wyjątkowo nieudanej terapii - mam nadzieję, że nikt w prawdziwym życiu nie trafi na taką terapeutkę.
Ta książka była, hmm, dziwna i miałam chyba inne wyobrażenia co do niej.. 🙈 Bohaterowie mnie irytowali, były jakieś ekstremalne sytuacje i ekscesy, tak żeby zaszokować trochę 🥲 Wiem, że autor na początku ostrzegał przed tego typu scenami, ale nie byłam na niektóre gotowa i miałam wrażenie, były trochę niepotrzebne.. ale nie znam innych książek tego autora, więc może taki ma styl.
Myślałam, ze będzie trochę Black mirror, ale nie do końca tak było…Zakończenia się, co prawda, absolutnie nie spodziewałam, ale czy mi się podobalo? Niekoniecznie 🙈
Jeszcze muszę zrantowac główną bohaterkę, która wzięła sobie męża z planem na niego, a jak on nie wypalił, to się na nim wyżywała - wkurzała mnie bardzo 🤣
Nie mniej jednak coś było w tej książce, że czytałam szybko do końca, bo byłam zaciekawiona dokąd zmierza to wszystko i jak się połączy.
1,5 gwiazdki To kolejna książka Marcela Mossa, po którą sięgnęłam i niestety ponownie się rozczarowałam.
Styl autora wydał mi się momentami niesmaczny, przez co czytanie było męczące. Niektóre fragmenty brzmiały wręcz sztucznie i „na siłę”. Zakończenie to kompletne rozczarowanie - nieprzemyślane i zbyt szybko zamknięte. Gdyby poświęcić więcej miejsca na rozwinięcie wątków, historia mogłaby zyskać, ponieważ sam zamysł wydaje się być bardzo ciekawy.
Beata ma dość swojego życia. Jej mąż jest niezaradny i nie potrafi zaspokoić jej emocjonalnych ani fizycznych potrzeb. Teściowie – niczym z piekła rodem – zrzucają na nią winę za wszystkie niepowodzenia ich syna. Praca kuratora sądowego nie tylko nie daje jej satysfakcji, ale jest również stresująca i niebezpieczna.
Jak długo można tak funkcjonować? Beata znajduje ucieczkę w aplikacji MyDreamFamily – miejscu, gdzie może stworzyć swoją idealną rodzinę. To tam poznaje Federico: przystojnego, dowcipnego i czułego mężczyznę, który daje jej wszystko, czego od lat jej brakowało – miłość, namiętność, wsparcie, finansową stabilizację i piękny dom. Jedyny problem? Federico nie istnieje. Podobnie jak cała „wymarzona” rodzina, którą Beata zaczyna traktować jak swoją własną.
Granice między rzeczywistością a światem wirtualnym zaczynają się zacierać. Beata coraz częściej ucieka w iluzję, ryzykując, że straci to, co realne. Gdy jednak Federico niespodziewanie pojawia się w jej prawdziwym życiu – wszystko zaczyna się sypać. To nie początek bajki, lecz dramat, który może skończyć się tragicznie.
Marcel Moss, moim zdaniem, ma niesamowite pióro – potrafi tak wciągnąć czytelnika, że trudno oderwać się od lektury. Każda strona buduje napięcie, każda kolejna scena sprawia, że chcemy wiedzieć więcej.
Historia Beaty to jednak tylko jedna z opowieści w tej książce. Równolegle poznajemy losy Jakuba – mężczyzny zmagającego się z własnymi demonami. Jego życie również jest pasmem porażek, a sposób, w jaki próbuje je rozwiązać, prowadzi go ku destrukcji. Choć Beata i Jakub się nie znają, oboje wykazują podobne, autodestrukcyjne wzorce zachowań, które – zamiast pomagać – tylko pogłębiają ich problemy.
Podsumowując - ,,Wymarzona rodzina" to mroczna i niezwykle aktualna opowieść o pragnieniu ucieczki od rzeczywistości, o złudzeniach, które mogą zniszczyć życie, i o cienkiej granicy między światem realnym, a tym wirtualnym. Moss świetnie kreuje bohaterów, czasami przedstawia niektóre problemy w sposób groteskowy, nieco przerysowany, ale to jeszcze bardziej potęguje emocje w czytelnikach. Jedyny mój drobny zarzut, to wulgaryzmy XD w sensie widać, że Moss to troche millenials, bo nikt już nie mówi ,,chodź na solo leszczu" ,,ty pojebie" itd. Poza tym same plusy !
Bardzo wciągająca książka, temat aplikacji dającej iluzję prawdziwego życia jest niezwykle aktualny. Historia tytułowej rodziny mocno angażuje, jednak jeden z wątków został urwany w połowie, co sprawiło, że momentami całość wydawała się zagmatwana. Solidne 4/5, z odrobiną dopracowania byłaby naprawdę świetna.
2 gwiazdki za historię, taka bardzo “black mirror”, ale NA LITOŚĆ BOSKĄ Czy z autorem wszystko w porządku? Bo jeśli w każdej perspektywie i nici fabularnej musi być scena gwałtu lub mocnego nadużycia seksualnego, to chyba coś poszło nie tak.
ogolnie wciagajaca i szybko sie czyta wiec spoko, aczkolwiek kolejny raz marcel moss mnie zawiódł. duzo bezsensownych scen, absolutnie nie potrzebnych. zakończenie imo absolutnie z czapy
Nie mam pojęcia co to było. Opis ksiazki giga zachęcał ale już w ¼ musiałam sprawdzić czy czytam na pewno dobrą książkę. Strasznie wulgarna i bez żadnych ostrzeżeń dotyczących zawartości, większość tej ksiazki to po prostu opisy gwałtów, fantazji czy innych takich
Już dłuższy czas nie czytałam żadnej książki Marcela Mossa, wcześniejsze z którymi miałam okazję się zetknąć byly naprawdę fajne i bardzo mi się podobały. Niektóre nawet zrobiły na mnie duże wrażenie. Ale ta ta książka rozczarowała mnie okropnie. I pomyśleć, że nawet skusiłam się żeby kupić ją do swojej biblioteczki ze względu na to co miała napisane na okładce. Pomyślałam sobie, brzmi intrygująco więc chyba warto wydać na tą książkę swoje własne pieniądze a nie wypożyczać z biblioteki. Niestety jest ona dla mnie niesamowitym rozczarowaniem. To chyba najsłabsza książka Marcela Mossa i jaką przeczytałam kompletnie nie czuję jej klimatu. Jest wyjątkowo nieprzyjemna w odbiorze. jest wulgarna i tak naprawdę nie wiem po co. Bohaterzy zachowują się w tej książce nieprzyjemnie.. może niektórzy tacy są ale mam wrażenie że to jest jakoś strasznie przerysowane. Przynajmniej ja nigdy w życiu nie spotkałam się z osobami które traktują tak innych ludzi i zachowują się w taki sposób. Strasznie długo rozwijała się tam akcja i zanim autor dobrnął tak naprawdę do tego co zapowiadane jest na okładce to za mną było 2/3 książki... zupełnie nie rozumiem dlaczego książka idzie dwutorowo i też nie do końca rozumiem dlaczego.. bo te wątki się tam teoretycznie gdzieś spotykają ale też nie do końca wiem po co.... wiele rzeczy jest tam niedopowiedzianych przy końcu książki rozwiązuje się w pewnym sensie tylko jeden z tych wątków a drugi zostaje zostawiony zupełnie odłogiem. To jest naprawdę słabe i gdyby nie to, że książki Marcela Mossa czyta się bardzo szybko i straciłam na to tylko, albo aż, 4 godziny mojego życia to byłabym jeszcze bardziej wkurza na tą książkę. zdecydowanie nie polecam!
Nikt mi nie wmówi, że absolutnie konieczne było umieszczanie tylu scen różnego rodzaju seksu. NIKT. Jaki wpływ na fabułę ma scena gwałtu Jakuba? Przecież chłop gra absolutnie najmniejszą rolę. Poza tym całość jest męcząca przez sceny erotyczne, a na koniec dodam, że końcówka jest wręcz komiczna przez lore drop jednej z pobocznych postaci. Jednym słowem tragikomedia. Chyba że ktoś chce się zbulwersować i wypunktowywać idiotyzmy, bo ja czuję, że zmarnowałam zdecydowanie za dużo czasu.
Książka otrzymała ode mnie 1 gwiazdkę bo niżej się już nie da. Cała fabuła to jedno wielkie nieporozumienie, szczególnie że opis z tyłu książki to jest raptem ostatnie 100 stron.
Bohaterowie są absolutnie okropni, nikogo nie da się z nich polubić. Każdy facet jest nieudacznikiem życiowym, fajtłapą, degeneratem społecznym, alkoholikiem i prędzej czy później agresorem seksualnym. Nie mieliśmy ani jedno ostrzeżenia odnośnie tego typu scen, a myślę że powinno być, bo opis nie zapowiadał żeby coś takiego miało mieć miejsce. Główna bohaterka Basia, jest okropna. Jest wredna, agresywna, wyżywa swoją frustrację na innych, kreując się na tą najmądrzejszą, jednak szybko daje się ogłupić aplikacji i już nie widzi świata poza nią. Kolejną debilną postacią jest Kinga, która problemy swojego syna olewała, udając że nie ma żadnego niebezpieczeństwa z nimi związanego.
Fabularnie książka zapowiadała się naprawdę ciekawie, liczyłam na rozwinięcie problemów rodzinnych, a po obiecującym początku myślałam, że w końcu trafiłam na historię, w której to kobieta będzie agresorem a jej zachowanie będzie potępiane. Jednakże nic bardziej mylnego, gdyż książka jest zupełnie o czymś innym. Przez ponad połowę książki zastanawiałam się czy ja na pewno czytam to co powinnam, bo opis wskazywał na coś zupełnie innego. Powiązania między bohaterami są zbyt naciągane, a cała fabuła jest infantylna, wulgarna i strasznie toksyczna. Żadna postać nie ponosi żadnych konsekwencji, dorośli bohaterowie nie potrafią ze sobą rozmawiać, albo chociaż traktować się z minimalną ilością szacunku. Końcówka była tak przyspieszana, niektóre rzeczy działy się cholera wie czemu, że naprawdę nie można było tego traktować na poważnie. Absurd goni absurd, a fabuła staje się coraz dziwniejsza, w tym złym ujęciu. Końcówka jest wyidealizowana, choć rozumiem co ta historia w założeniu miała nam przekazać, to jednak w rzeczywistości nawet w minimalnym stopniu tego nie zrobiła.
Pomysł na stworzenie historii, gdzie zwrócona jest uwaga na toksyczność aplikacji, wysokie ryzyko uzależnienia się od niej, a także zacierania się bariery między światem rzeczywistego a wirtualnym w zamyśle było naprawdę ciekawe. Ale problem został strasznie spłycony, wszystkie wydarzenia są irracjonalne, przez co nie da się tej historii traktować na poważnie. Końcowy morał ma tak wątpliwe uzasadnienie, że ja nie w nie wierzę.
Przeczytałam tą książkę, bo zainteresował mnie opis, ale też większość książek tego autora naprawdę mi się podobała. Natomiast ta książka to jest nieporozumienie, nie było w niej ani jednej rzeczy, którą bym doceniła. Historia absurdalna, morał z niej płynący - mocno wątpliwy, bohaterowie - irytujący i wkurzający, nikt nie ponosi tutaj konsekwencji, a wiele wątków z potencjałem nie zostaje wykorzystanych - np. emocje Kajetana w związku z napiętą atmosferą w domu. Zdecydowanie odradzam jej czytanie, zupełnie nie rozumiem pochlebnych opinii na jej temat, gdyż dla mnie jest to historia, która nigdy nie powinna zostać napisana, gdyż jest na każdym kroku dużym rozczarowaniem.
Marcel Moss podejmuje w swojej powieści #wymarzonarodzina trudnego tematu perfekcjonizmu, wymagania od życia jak najwięcej, oczekiwania partnera, który spełni nasze oczekiwania. Bombardowani w mediach przekazami o zawalczeniu o swojej szczęście i idealne życie zaczynamy popadać w skrajności oczekując rzeczy nierealnych. Jednak może jest to nie do spełnienia w realu, ale zostaje nam jeszcze świat wirtualny, gdzie wszystko jest możliwe. Taką potrzebę spełnia aplikacja MyDreamFamily, gdzie możemy stworzyć swój wymarzony odpowiednik w postaci awatara i poznawać idealnych, choć nierealnych ludzi i tworzyć z nimi cudowną wymarzoną rodzinę. W świecie, gdzie nasza codzienność, to małe mieszkanie, nieudacznik mąż, nieustanne problemy z finansami, dziećmi, niespełnionymi potrzebami, taka aplikacja jest spełnieniem marzeń. Niestety to często pierwszy krok by wpaść w uzależnienie od wyidealizowanego świata wirtualnego, nie mającego nic wspólnego z rzeczywistym życiem. Dodatkowo partner internetowy może być psychopatą w realu. Ta powieść zmusza nas do głębokiej refleksji nad iluzjami, jakie sami tworzymy. Książka eksploruje również mechanizmy uzależnienia od technologii i mediów społecznościowych. Bohaterowie są niemal symbiotycznie związani ze swoimi smartfonami, a ich życie toczy się w dużej mierze online. Moss w mistrzowski sposób przedstawia, jak cyfrowe życie, zamiast łączyć, może pogłębiać poczucie osamotnienia i wzajemnego niezrozumienia. Obserwujemy konsekwencje nieustannego porównywania się z innymi, hejtu oraz utraty prywatności, które stają się normą. Na płaszczyźnie społecznej "Wymarzona rodzina" porusza problem zaniku autentycznych relacji międzyludzkich na rzecz powierzchownych interakcji. Autor bezlitośnie obnaża iluzję bliskości, jaką dają wirtualne znajomości, jednocześnie wskazując na realne zagrożenia wynikające z nadmiernej otwartości w internecie – od cyberprzemocy po manipulację i szantaż. Całość napisana w wciągający sposób, a Moss jak zwykle zapewnia nam tempo akcji, intrygi, nieustanne przeskoki uwagi i ciekawą fabułę. Jedynie może ten początek był dla mnie trochę zbyt długi i wprowadzenie do problemu za bardzo było rozciągnięte w czasie, jednakże umożliwiło to lepsze poznanie bohaterów. Na delikatny minus z mojej strony oceniam jeszcze przedstawienie pracy kuratora sądowego. Dla mnie zostało to bardzo spłaszczone i ukazane w niewiarygodny wręcz sposób. Sama znam takie osoby i niestety tutaj trochę ta praca wyidealizowana jak rodzina w wirtualnym świecie ;) Polecam wszystkim, którzy lubią thrillery psychologiczne lub książki zmuszające do analizy i refleksji nad współczesnym społeczeństwem i naszym zachowaniem.
Ile może nas kosztować ucieczka do wirtualnego świata?
O tym przekona się i tym samym czytelników główna bohaterka oraz pozostałe postaci występujące w książce. Główne skrzypce odgrywa tu jednak kobieta, która stoi na krawędzi pomiędzy życiem, którego ma już dość, a tym, które wykreowała sobie szukając odrobiny ukojenia. Kto nie chciałbym mieć idealnego domu, pracy, rodziny? W tym właśnie pomoc ma MyDreamFamily, czyli aplikacja, która pozwala być kimś, kim bohaterka pragnie być, osiągnąć swoje marzenia. Wszystko byłoby bezproblemowe, gdyby to było na moment, na chwilę, jednak całkowite zatracenie, ucieczka do sztucznego wytworu przeradza się w coś więcej. Prawdziwe życie w ogóle w tym nie pomaga i zaczyna powoli zanikać.
Życie wielokrotnie ostrzega nas przed tym, że rzeczywistość coraz częściej miesza się z tym, co wirtualne. Niejednokrotnie słyszymy o uzależnieniach związanych z telefonem, komputerem, grami. Symulacje i sztuczna inteligencja coraz bardziej upodaniane są do realizmu.
Marcel Moss w swojej książce to wszystko udowodnił. Pojawia się informacja, że jest ona częściowo oparta na konkretnym, prawdziwym wydarzeniu. Tym bardziej powinna dać czytelnikowi do myślenia i wzbudzić emocje, które czasami tak łatwo przegapić.
"Wymarzona rodzina" to historia, która powinna odrobinę, a może nawet bardzo, przerazić. Jest pewnego rodzaju ostrzeżeniem. Pokazuje również trudne oblicze małżeństwa, problemy, które wielokrotnie dotykają pary.
Da się tu również odnaleźć ślepą pogoń za wartościami, które nie powinny stać na pierwszym miejscu. Momentami będzie wręcz brutalnie. Marcel Moss nie bawi się tu w żadne półśrodki.
Autor naprawdę swobodnie porusza się po ludzkich odczuciach. Przeprowadził analizę, która z jednej strony nie jest w dzisiejszych czasach aż tak szokująca, a jednak i tak zrobił to w taki sposob, że człowieka po prostu chwyta. Dodatkowo zakręcił mnie totalnie, pomimo kierunku, który sobie obrałam, a przy Tym rodzaju książek - dobry plot twist zawsze wzbudza respekt.
Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, to będzie idealna lekturą dla Was. I cóż, czytam zdecydowanie za mało książek Autora.
Wymarzona rodzina to kolejna osobna historia wychodząca spod pióra Marcela Mossa. Jest to szczególną książka, ponieważ jest trzydziestą wydaną pozycją autora!. Jest co świętować! A jeżeli chodzi o świętowanie to najlepiej z winem! A wina w tej książce nie brakuje. Ale jak to? A więc od początku.
Nie zawsze życie układa się po naszej myśli. Miewamy lepsze i gorsze chwilę. Wzloty i upadki. No cóż niektóre upadki są bardzo bolesne. No bo weźmy takiego Piotra, jedno odebrane połączenie z "banku" o próbie włamania na jego konto skończyło się katastroficznie dla jego małżeństwa. Beata nie radząc sobie z sytuacja uciekała się do wyciszania się właśnie winem. Czy to jej problem? Myślę, że wino to najmniejszy problem jaki ją czeka po tym jak pobrała aplikacje MDF. Bo pamiętajmy, że każdy popełnia jakieś błędy. Czasami nawet nie potrzebujemy pomocy a błędy same do nas lgną. Tak jak do Jakuba. W sumie w jednej pracy idzie mu okej ale w sumie żona jest od niego lepsza więc czas poszukać innej pracy... ale w sumie ona też jest niewiele lepsza więc czas odejść z przytupem tym bardziej po słowach i tajemnicy żony. Czy to był błąd, że zrobiła to co zrobila dla swojego męża? Renata nie widzi w tym nic złego. Lecz według Jakuba... co ona tam widzi poza swoją karierą. Mężczyzna po kolejnym życiowym błędzie wpada w coraz większe kłopoty i kompleksy. Czy w Burdello znajdzie odpowiedzi i ukojenie w trakcie pijackich wybryków? W pewnym momencie moje odczucia były jasno ukierunkowane "czytam obyczaj, jak nic" ale w sumie przecież jest to książka Marcela Mossa to nie może być obyczaj. Nie może być tak sielsko w niedoli. Długo po tej myśli czekać nie musiałam. Autor zapewnił nam taką przejażdżkę bez trzymanki i pasów, iż ze zdziwienia i zdumienia bolały mnie nawet zawiasy w szczęce podczas czytania. Mistrz wywracania świata czytelnika w akcji. Jeżeli jesteście ciekawi jaki los czeka Beatę i Piotra, Renatę i Jakuba a także Federico... zapraszam jak najszybciej do lektury! Myślę, że przypadnie wam do gustu!
Książkę Marcela Mossa „Wymarzona rodzina” wysłuchałam w audio. Długo na niego trzeba było czekać, ale warto było, gdyż lektorem jest Filip Kosior. Ostatnio już nie nadążam za autorem. Wydaje te książki w takim tempie, że nie nadążam czytać. Zwłaszcza, że różnie te powieści wypadają. Raz lepiej, raz gorzej. Jak wyszło w tym przypadku?
Każdy z nas marzy o idealnym życiu. Clarice zdaje się właśnie takie życie wiedzie. Ma kochającego, przystojnego męża, pracę którą przynosi jej satysfakcję oraz piękny dom. I właśnie się dowiedziała, że znów jest w ciąży. Ale to wszystko nie jest prawdziwe… Aplikacja My Dream Familie pozwala jej użytkownikom tworzyć symulację wymarzonego życia. Coraz więcej ludzi ucieka w wirtualną rzeczywistość, a prawdziwe życie schodzi na dalszy plan… Czy to może się dobrze skończyć?
Tak jak wspomniałam książki autora są dość nierówne. Ostatnia jego powieść „Pamiętnik lokatorki”, była w moim odczuciu jedną ze słabszych. Trochę się bałam, że będzie tak z kolejną. Autor wydaje powieści średnio co trzy miesiące i nie wiem czy takie tempo jest do końca dobre. „Wymarzona rodzina” mnie nie zawiodła. Czułam ten charakterystyczny styl pisarza. A tematyka, którą poruszył w fabule bardzo przypadła mi do gustu. Na końcu rozegrała się taka maniana, że nie wiadomo czego było się spodziewać. Ale nie było to przerysowane. Fabuła jest ukazana z dwóch perspektyw. Dwie linie czasowe które w pewnym momencie się przecinają. Autor jak zwykle porusza trudne tematy. To jak mocno nasze życie przenosi się do internetu jest przerażające. Wolimy uciec w coś fikcyjnego, niż stawiać czoła problemom życia codziennego. Książka nam idealnie obrazuje jak może wyglądać nasza przyszłość. I nie jest to optymistyczne. Zostały mi dwie książki autora do nadrobienia, choć już słyszałam o terminie wydania kolejnej. Ten facet to chyba maszyna. Ciekawe czy kiedyś mu się skończą pomysły na fabułę
Historia mojej literackiej znajomości z Marcelem Mossem nie jest łatwa, sporo w niej krętych dróg i zawiedzionych oczekiwań, a jednak nie ukrywam, że od początku ta powieść wywoływała we mnie ekscytację. „Wymarzona rodzina” pomimo klasyfikacji jako thriller, to dla mnie jest w niej niezwykle dużo dramatu obyczajowego i po prostu ludzkiego.
Pierwsze co w tej historii mnie uderzyło, to fakt że ona mogłaby dotyczyć olbrzymiej ilości osób, Clarice bohaterka powieści jest kobietą zmęczoną, przytłoczoną i sfrustrowaną codziennością. Kobieta jako formę „ucieczki” wybrała wirtualny świat, który stopniowo kusi i nęci, by stopniowo uzależnić i …
Książka jest bardzo dobrze zbalansowana, a autor umiejętnie przeplata dynamikę thrillera z intymniejszymi wątkami dramatycznymi, dane mi było obserwowanie jak Clarice przesuwa się krok po kroku w kierunku drogi bez odwrotu, jak jej zmysły zaczynają ulegać potrzebom, by finalnie zatrzeć granice między życiem prawdziwym, a tym wykreowanym wirtualnie.
Doceniam niezwykle wydźwięk społeczny tej powieści, ponieważ z niej bije krzyk, aby w razie potrzeby kierować się po pomoc i to pod dobry adres. Podjęcie decyzji często złej, ale z pozoru łatwiejszej może grozić naprawdę opłakanymi skutkami, bo pielęgnowane rozczarowanie może doprowadzić do psychicznej rozpaczy, która może nawet najsilniejszego człowieka zniszczyć. Spodobało mi się, że Moss w kreowaniu bohaterki dał mi wolną rękę w jej ocenie, a także sprowokował do zadawania sobie trudnych pytań co ja bym zrobiła na miejscu Clarice.
Dla mnie historia niezwykle poruszająca i strasznie aktualna, ponieważ każdy z nas doświadcza rozczarowań, a książka ukazuje jak ich „pielęgnowanie”, może być dla ludzkiego życia dewastujące. Wydaje mi się, że ta historia niejednego czytelnika zmusza do, chociażby szybkiej „analizy” swojego życia.
Dawno nie miałam okazji czytać książki autora Marcela Moss i postanowiłam, pamiętając, że wcześniej bardzo lubiłam powieści pisarza, postanowiłam sięgnąć ponownie po jego twórczość.
„Wymarzona rodzina” Marcel Moss, wydawnictwo Filia.
Książka zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami dodatkowo mnie kusiła, gdyż często takie czytam i lubię historie. I powiem Wam, że to chyba na tyle, gdyż czytało mi się ją dobrze i płynnie. Jednak zabrakło tego czegoś, historia mnie nie porwała, nie poczułam emocji, zabrakło mi tu dusznego klimatu thrillera.
Czy każdy z nas marzy o dużym i pięknym domu, dobrego stanowiska, związanego z tym splendoru, pięknych dzieci. To wszystko Clarice otrzymała w wirtualnym świecie, który zaczął się zlewać z rzeczywistością.
Fabuła dość ciekawa jednak im dalej czytałam tym bardziej wydawała mi się monotonna. Bohaterowie myślę, że nie zostaną ze mną zbyt długo, gdyż nie do końca ich polubiłam. Mamy tu dwa małżeństwa, w których nie układa się zbyt dobrze. Zamiast rozmów, próby rozwiązania problemów jest wzajemne wytykanie wad, i szukanie szczęścia poza związkiem, sięganie po alkohol, brak wzajemnego wsparcia. Dość ważne tematy jakie zostały poruszone i wskazanie, a najbardziej po przez zakończenie, że warto się zastanowić czy jednak te wspólne lata są tak bardzo złe. Czy żyjąc wyobrażeniami i złudzeniami, nie doceniamy tego co mamy w zasięgu ręki.
Podsumowując książka nie była do końca zła, poruszała wartościowe tematy, jednak zabrakło mi emocji, zawiłej fabuły, klimatu thrillera, więc trochę się tu rozczarowałam. Jednak przede mną kolejna ka autora i mam nadzieję, że będzie lepiej.
Nie wszystko, co idealne w internecie, przetrwa w prawdziwym życiu…
„Wymarzona rodzina” to książka, która trafia w samo sedno naszych czasów – pokazuje, jak bardzo można pogubić się w świecie pozorów, wirtualnych tożsamości i nienazwanych pragnień. Na pierwszy rzut oka to thriller psychologiczny, ale z każdą stroną odkrywamy, że to dużo więcej – mocna, surowa opowieść o tym, jak łatwo można zatracić się w iluzji.
Najbardziej uderzający jest motyw aplikacji MyDreamFamily – genialnie wymyślony pomysł, który daje czytelnikowi niepokojące poczucie, że coś takiego naprawdę mogłoby powstać. I że wielu ludzi mogłoby z niego skorzystać. Bo kto z nas choć raz nie marzył, by „uciec” z własnego życia? Tyle że ucieczka niesie ze sobą cenę.
Bohaterowie tej historii – Beata i Jakub – w pewnym sensie reprezentują nas wszystkich: mają swoje frustracje, błędy, traumy, złe decyzje, ale też pragnienia i potrzeby bliskości. Dzięki dwutorowej narracji i przenikającym się historiom dwóch rodzin książka zyskuje ogromną dynamikę. Wszystko się splata, zmienia, a końcówka dosłownie wbija w fotel.
Warto też zaznaczyć, że autor nie patyczkuje się z czytelnikiem. Jest ostro, brutalnie, momentami bardzo emocjonalnie. Pokazane są tu uzależnienia – od alkoholu, drugiego człowieka, ale też od technologii. To książka, która nie tylko bawi, ale naprawdę otwiera oczy.
Polecam gorąco, szczególnie tym, którzy szukają książek poruszających, aktualnych i nieoczywistych. To opowieść, która zostaje z Tobą długo po zamknięciu ostatniej strony.
Marcel Moss to autor, który w tym roku narzucił sobie naprawdę imponujące tempo wypuszczania nowych książek. Jak dobrze policzyłem mamy dopiero maj a w nasze ręce trafia czwarta już z kolei powieść tego pisarza. Niestety ostatnio jakość nie szła za bardzo w parze z ilością. Jak będzie tym razem?
Na pierwszej stronie wita nas informacja, że wydarzenia z tej książki wydarzyły się naprawdę. Po lekturze niestety muszę przyznać, że prawdopodobnie jest to informacja bardzo mocno podkoloryzowana. Gdyby zapomnieć o tej informacji to cały czas będziecie mieli z tyłu głowy wrażenie, że to co się tam dzieje nigdy w realnym świecie nie miałoby miejsca. MyDreamFamily - gra, w której możemy prowadzić swoje alternatywne życie jest główną osią fabuły tej powieści. Pogubieni w swoich realnych życiach ludzie, których wirtualny i realny świat coraz bardziej zaczynają się przenikać i zazębiać ze sobą. Główna bohaterka po pewnym czasie przestaje je odróżniać co wpływa na jej relacje, pracę i postrzeganie rzeczywistości. Oprócz tego jest tu wiele innych wątków i postaci, wszystko ze sobą się przenika i na koniec efektownie łączy.
Ta książka jest tak trochę jak amerykański film z dużą ilością akcji. Takie wiecie - z pościgami, laserami i wybuchami. A fabuła? No jakaś tam jest ale zdecydowanie nie przywiązujecie do niej wagi bo liczy się tylko akcja. Czy to dobrze? Na to pytanie już sami sobie musicie odpowiedzieć. Mi się całkiem podobało, nie jest to nie wiadomo jak dobra lektura ale na pewno warto dać jej szansę.
Ja mam jedno zasadnicze pytanie: Dlaczego w tej książce wszystko kręci się wokół seksu, dosłownie KAŻDY rozdział zawiera podtekst seksualny?
Historia jako sama historia też raczej z gatunku tych średnich, potencjał był ale nie wykorzystany w pełni, choć są elementy które w tej książce bardzo mnie urzekły.
Pierwszym z nich jest relacja głównego bohatera z prostytutką, rozdział w którym się poznają jest moim zdecydowanie ulubionym w całej książce.
Druga rzecz zasługująca na duży plus to zakończenie, a raczej ilość zwrotów akcji w zakończeniu, było ono absolutnie nieprzewidywalne i dla mnie osobiście bardzo zaskakujące, na takie zakończenia liczę w każdej książce.
Jest kilka postaci który sposób postępowania jest po prostu infantylny, a mnie po prostu wkurzają swoją obecnością, sposobem bycia i tym co mówią, czy to był zamysł autora czy źle napisane postacie to już nie mi oceniać ale coś mi tu nie zagrało...
Wracam do pytania z poczatku, czemu tu wszędzie jest seks? On jest dosłownie wszędzie! Liczyłem na kryminał/thiller, a dostałem erotyczny thriller w którym motywy są jak połączenie serialu Black Mirror, aplikacji Tinder i Simsów, z jednej strony szalone (i podoba mi się to!), a z drugiej mam pytanie, co to kurwa jest!?
mam problem z tym,jak ocenić tę książkę. z jednej strony nie tego się spodziewałam i sama aplikacja miała jakieś większe znaczenie w końcowej części powieści. z drugiej strony bardzo szybko się ją czytało i mimo że nie luboę tematyki zdrad i przemocy domowej, to kolejne strony powieści leciały nawet nie wiem kiedy. tutaj więc duży plus za styl autora (co ma główny wpływ na moją ocenę). nie polubiłam żadnego z bohaterów, nikomu nie kibicowałam,a wątek Jakuba ostatecznie nic kompletnie nie wniósł do fabuły (jedynie wydłużył jej treść). Bo ostatecznie to,co nam streszcza na koniec Kinga (m.in. o Jakubie) w zupełności by mi wystarczyło bez poznania jego postaci. końcówka mnie zaskoczyła i to dzięki niej i stylowi autora daję 4.
This entire review has been hidden because of spoilers.