„Stulecie winnych”
Swego czasu głośna seria na podstawie, której powstał serial. Ja oczywiście kupiłam książki zaraz, gdy wyszły. Ale czy przeczytałam od razu? Oczywiście, że nie. Z tego, co widzę to od premiery pierwszego tomu minęło ponad 10 lat. Brawo ja!
Rok 1914.
Świat u progu Wielkiej Wojny.
W czerwcu 1914 roku w Brwinowie na świat przychodzą pierwsze w rodzinie Winnych bliźniaczki – Maria i Anna. Niestety podczas porodu umiera ich matka Katarzyna. Przed ojcem dziewczynek trudne zadanie, bo oprócz nowonarodzonych córek ma również pod opieką dwóch starszych synów. Na szczęście rodzina Winnych umie zjednoczyć się w obliczu tragedii, jaką jest śmierć, a także I wojna światowa.
To, że książka wciąga nie pozostawia złudzeń, bo gdy tylko zaczęłam to od razu przeczytałam ponad 100 stron, co nie zdarza mi się często. Jednak to, czego nie mogłam poczuć to klimatu tamtych czasów. Autorka nie skupia się na detalach. Brakowało mi szczegółów, które tworzą powieść kompletną. Odnoszę też wrażenie, że autorka nie chciała skupiać się na detalach tamtych czasów, aby nie popełnić żadnego błędu. To sprawiało, że książka stała się uboższa i mniej klimatyczna.
Na dodatek mam wrażenie, że jest pokrojona. Nie jest mocno opisane, co działo się w danych czasach. Porównałabym to do tego, że napisane zostało kilka scen, a potem wrzucono do książki bez łączenia ich ze sobą. Scena się kończy, dajemy ozdobnik graficzny i lecimy z kolejną.
Nie dostajemy tylko i wyłącznie życia Mani i Ani, chociaż nie da się ukryć, że to na Ani najbardziej skupia się autorka. Poznajemy również losy innych członków rodu Winnych. Odnosi się jednak wrażenie, że to właśnie nadaje rytm rodzinie. Mimo to byłam zaskoczona, kiedy zorientowałam się, że to nie jej dzieci będą ciągnąć sagę i trochę mnie to rozczarowało.
Wciągnęła mnie, ale nie zachwyciła klimatem. Szkoda, bo wyczuwałam bardzo wielki ubytek z tego powodu dla tej powieści. Daję 8/10, bo naprawdę czytałam z zainteresowaniem.
"- Pamiętajcie - powtarzał. - Jeśli ktoś szczęścia dla siebie nie pragnie, rozsiewa wokoło siebie smutek i rozgoryczenie. Miłość - tego chce od nas Bóg... Miłości... I kochajcie siebie. Kto siebie nie kocha, nie pokocha drugiego człowieka, podobnie jak ten, kto siebie kocha za bardzo..." ~Ałbena Grabowska, Ci, którzy przeżyli, Brwinów, 2014, s.248.