Każdy kto zna podcast Miłosza, dostanie w tej książce dokładnie tego, czego się spodziewa. Świetnie opowiedziane wycinki z życia na morzu. Książka jest do przeczytania w jedno lub dwa popołudnia, a jeżeli ktoś nadal się zastanawia, czy warto, to ja również dołączam do grona polecających. Opisy pracy na statku przeplatane są anegdotami na temat współpracowników i całokształtu funkcjonowania na morzu, które nie raz mnie rozśmieszyły i zapadły w pamięć. Skrytykuję jedynie koniec książki, gdzie mam wrażenie, że im bliżej ostatniej strony, tym większy chaos w historii panował. Może to tylko moje subiektywne odczucia, ale nagłe skakanie między kontraktami, mnogość imion, portów i wtrącanych pomiędzy treść dodatkowych historyjek, sprawiło, że czasem musiałam wrócić o stronę lub dwie i przeczytać jeszcze raz, żeby się połapać o kogo chodzi tym razem, o jakim kraju teraz czytamy.