Misza porzuca warszawski apartament i wyrusza w nieznane. Poprzez ulice Mińska i zaułki Brahina trafia do samej Zony, gdzie po raz pierwszy styka się z tajemnicami, które będą prześladować go przez całe późniejsze życie.
Doskonały popis możliwości pisarskich osadzony w realiach kultowej gry S.T.A.L.K.E.R. Powrót do przeszłości i przedstalkerskiego życia Miszy.
Najszybciej przeczytany tom, chociaż mój najmniej ulubiony. Ogólnie cala seria stoi zdecydowanie genialnym klimatem. Fajnie było wejśc w Strefę, mimo wad tych książek bawiłem się przednio
Prolog do pierwszej części Stalkera, w którym autor tłumaczy nam wszystko od samego początku. Niestety czyta się ten tytuł ciężko i nie chodzi wcale o monotonne opisywanie kolejnych modeli broni i amunicji, ale chyba pierwszy raz w życiu spotkałem się z książką mającą prawie 300 przypisów na lekko ponad 300 stronach 😬
boże nie wiem czy lepsze niż druga część… pierwsza była najciekawsza, a potem w sumie to samo… mam wypaczony mózg przez poprzednie mega stymulujące książki. ale podobało mi się!! więc te 4⭐️ to w sumie za całą trylogię hehe
Ostatnia szansa Michała Gołkowskiego na podniesienie poziomu trzytomowych przygód Miszy. Sromotnie zmarnowana.
Książka czyta się "otakse", i z nadzieją na wyjaśnienie skąd, dlaczego i po co Misza w zonie? Na te i inne pytania... nie otrzymujemy odpowiedzi. Poza tym, że nasz bohater wcześniej miał od groma pieniędzy i super #milionmetrowe mieszkanie w Stolicy Polski, nagle niczym cierpiący Werter zmiksowany z mającym rozterki "czy Telimena czy Zosia" młodym Panem Tadeuszem - nagle rzuca wszystko, zostawia mieszkanie samochód (nie pamiętam już czy było ich więcej) i jedzie do ZONY. Nie na wieś, nie paść wilki czy owce w Bieszczadach - a do ZONY.
I już.
Poza tym, z grubsza, trochę strielania (Tak, strielania, bo irytująco przeplatamy rusycyzmy z językime rodzimym autora) trochę biegania, potworów i nic nowego, nic rewolucyjnego. Znowu czytanie na siłę i znużenie czytelnika. Lubię uniwersum STALKERA w polskim wydaniu, ale inni autorzy wypadają zdecydowanie lepiej. Dla cierpliwych stalkerofanów. 3/10
boję się, że świt nigdy nie przyjdzie i na zawsze zostanę w dławiącej oddech ciemności nocy.
Boję się, że przesuną się anomalie i nie dam rady się wydostać Boję się, co przyniesie mi nowy dzień, boję się nieznanego zagrożenia, boję się wszystkiego tego, co może stać się tak niespodziewanie.
Ale przede wszystkim boję się, że znowu zasnę. Ciężko, niemalże z bólem wypuszczam powietrze z płuc, wyciągam z ust Glocka, wycieram o spodnie, chowam do kabury.
Nie dziś.
Być może przyjdzie taki poranek, że nie dam rady, że nie znajdę w sobie już więcej siły, a wtedy pociągnę za spust - ale jeszcze nie dzisiaj."
lle lat mieliście gdy nastąpił wybuch reaktora w Czarnobylu? Ile lat mieli Wasi rodzice? Kojarzycie temat? Ja miałam wtedy trzy lata... Z opowiadań mamy wiem, że najcenniejszą rzeczą wtedy stał się płyn Lugola.
"Zona. Trylogia" to historia fikcyjna, nawiązująca do tamtych tragicznych wydarzeń, natomiast przedstawia świat trzydzieści lat później, dokładnie dziesięć lat po drugim (fikcyjny) wybuchu.
Zonę oglądamy oczami Michała - Miszy. Jest on Stalkerem, osobą, która eksploruje Zonę, zdobywa artefakty powstałe w skutek anomali. Nie jest to łatwa lektura, na pewno nie spodoba się każdemu. Przez większość książki towarzyszymy Stalkerowi, nie tylko obserwując osobliwą faunę i floręale także mierząc się z anomalia i, walczyć z mutanta mi i co jakiś czas spotykając na swojej drodze innych ludzi albo zombie.
Całość składa się z trzech tomów. Pierwszy wprowadza czytelnika w ten świat, Misza wypełnia zadania powierzone mu przez Doktora. W drugim tomie coraz bardziej skupiamy się na potrzebie Miszy by odkryć miejsce, które nawiedza go w snach. Niepokajace myśli i wspomnienia Miszy wzbudzają niepokój i ciekawość. W zasadzie nie wiemy skąd się wziął Stalker, kim był w poprzednim życiu - przez Zoną. Cześć ta zdecydowanie bardziej pobudza ła wyobraźnię. Totalnie wsiąknęłam w ten świat. Czy na koniec dostałam odpowiedzi? Nie do końca niestety. Czy poczułam zawód? Trochę tak.
Tom trzeci "Droga do nikąd" - tutaj miałam pewien zgrzyt, ale gdy ogarnęłam, że opowiada on o życiu Michała sprzed wejścia do Zony, w mojej głowie wszystko zaczęło się pięknie układać.
"Dlaczego muszę patrzeć na twarze szarych ludzi? Dlaczego wszędzie, gdzie spojrzę, widzę puste spojrzenia? Bo sam jestem pusty - spoglądam we wsteczne i wtedy dociera to do mnie. Bo w twarzach ludzi widze tylko odbicie siebie, bo ich nijakość i szarość przypomina mi o mojej własnej. Bo samochód, mieszkanie i pięciocyfrowa wypłata to już za mało, żeby wypełnić wewnętrzną pustke."
"Stoję - w całym tego słowa znaczeniu - u wrót piekła, w niedużej sieni pomiędzy normalnym światem a Zoną, która zdaje sie wyjątkowo nerwowo reagować na ludzi włażących na Jej salony w ubłoconych buciorach. Jestem ubrany jak włóczega, wygladam i pachnę jak bezdomny, a mimo to.. Mimo to czuję się bardziej na miejscu tutaj niż przez trzydzieści lat normalnego życia. Tutaj nie jestem marketingowcem, nie jestem Warszawiakiem, nie jestem podmiotem w trzydziestodwuprocentowym progu podatku dochodowego. Nie jestem nawet Polakiem ani Europejczykiem. Jestem - po prostu JESTEM, i to w zupełności wystarczy."
Początkowo nie umiałam się przestawić na czas i przestrzeń inną niż Zona. Przez dwa pierwsze tomy zdążyłam już w nią wniknąć, pochłonęła mnie. Tutaj potrzebowałam chwili by odnaleźć się w Wielkim Świecie. Jednak dość szybko ponownie"wróciłam na znane tereny", choć tak na prawdę nowe i dla nie i dla Michała, który na samym początku swojej drogi musiał się wiele nauczyć. Bo żadny kurs surwiwalu nie może przygotować na to co skrywa Zona!
W związku z tym że miejscem akcji jest obszar znajdujący się na terenie Ukrainy, Michał nie tylko musiał dostosować się do ekstremalnych warunków funkcjonowania z tym miejscu, ale także znaleźć wspólny język z innymi Stalkerami, którzy stali się jego przewodnikami. Wiąże się to z trudnymi sytuacjami ale i dość zabawnymi. Zanim Misza stał się Miszą nadano mu dość osobliwe imię. Jakie? Niech to zostanie tajemnicą, która mam nadzieję skłoni Was do sięgnięcia po Zonę, albo przynajmniej po poszczególne jej części - "Ołowiany świt", "Drugi brzeg" i "Droga do nikad".
Jeśli lubicie klimat postapo, świat pełen pułapek, anomalii i tajemnic, które z jednej strony chce się odkryć, lecz z drugiej strony ma się świadomość, że lepiej je zostawić, to ta książka jest dla Was. Owszem może się momentami dłużyć, bo przez dużą część po prostu eksplorujemy tereny po katastrofie, zmienione, dzikie i puste, lecz mimo to świadomość, że tak do końca nigdy nie jesteśmy sami, że ktoś patrzy, sprawia, że nawet zwykły spacer może nagle zmienić się w walkę na śmierć i życie.
Prócz może niebyt wielu, ale jednak interreakcji bohatera z innymi mieszkańcami Zony, które bywają różne, raz przyjazne, raz wręcz przeciwnie, bardzo ciekawe okazują się jego wewnętrzne monologii, oraz sny. A co jest w tych snach? Czyżby wspomnienia tortur? Eksperymentów? Co działo się w Czarnobylu, Prypeci zanim Zona przejęła władze? Poniżej kilka fragmentów.
"Duszę się i dławię, próbuje zaczerpnąć powietrza, usta i nos zalewa mi gęsta maź. Miotam się na wszystkie strony, próbuję krzyczeć, ale tylko tracę powietrze, bezgłośnymi bąblami uciekające ku górze. Walę pięściami, uderzam w coś, szkło rezonuje głuchym echem. (...) Kaszlę i krztuszę się, leżąc nago w pustym pojemniku, próbując zaczerpnąć powietrza przez zaklejony nos. Krzyczę w bezsilnej wściekłości i cierpieniu, podnoszę ręce ku niewidocznemu niebu, którego nie widziałem już tak długo..."
"Płonę. Moje żyły, mój kręgosłup, moje oczy i mój mózg, płonę od środka. Każdy ruch to eksplozja bólu, każde uderzenie męczarni to skurcze mięśni, więc jestem perpetuum mobile cierpienia. (...) Chcę zamknąć oczy, ale nie mam już powiek, więc wyje z bólu, próbując poruszyć nieistniejącą częścią ciała. Oczy łzawią i pieką, ale ból należy już do kogoś innego... "
Serdecznie polecam trylogię " Zona " dla mnie to była niesamowita przygoda! 🔥
Kurwa! Tahle kniha pro mne byla parádním překvapením. Ke knize psané podle gamesky jsem přistupoval se zdravou skepsí. Ale kupodivu příběh znuděného polského jupíka, který se rozhodne opustit svůj pohodlný život mezi iPady a PR meetingy a odejde do ZÓNY. Zóna je oblast mezi Ukrajinou a Běloruskem zamořená radioaktivitou po výbuchu Černobylu, kde v roce 2004 dojde k další katastrofě, která sice výbuch jaderné elektrárny připomíná ale už nemá s elektrárnou nic společného. Náš hrdina se nejdříve potká s francouzským vědcem (který se brzy stane další objetí Zóny a já to uvítám s radostí, protože celou dobu mluví francouzsky a já mu rozumím nerozumím ani slovo). ještě před tím oba potkají běloruského stalkera, bývalého učitele, veterána, který je jedním z posledních žijících původních obyvatel území, které je nyní známé jako Zóna. Interakce mezi nováčkem ( Polákem, Evropanem, moderním a úspěšným mladíkem) a starým zkušeným (Bělorusem, představitelem starého světa a částečně i představitelem oldskool přístupu ke všemu) je zábavná a plná překvapení. Cholera - když mluvím o zfilmování Pikniku u cesty trošku akčně a s důrazem na artefakty - tak z této knihy by David Croneberg nebo Michael Bay mohli vycházet. Atmosféra je super a dočkáme se všech stalkerských rekvizit a navíc vyprávění o tom, jak došlo k vzniku tohoto jevu a jak se obyvatelé této oblasti s touto katastrofou vypořádali. Pobaví i odkazy na ruskou klasiku, různých hlubších zamyšlení a v samém závěru se dozvíme, že název knihy kupodivu neodkazuje na Zónu. To, že všechny postavy mluví svou rodnou řečí (a autor to nepřekládá) je místy trochu na hovno a hodí se nějaké ty základy ruštiny. Starý stalker mluví takovou směsicí polštiny a ruštiny. na druhou stranu to výrazně pomáhá s budováním atmosféry a vnořením do příběhu. Už se těším na další díly a doufám, že vysoce nastavenou laťku autor / autoři udrží.
Takže pokud ovládáte polštinu (v jiném jazyce kniha zatím nevyšla) a máte rádi sci-fi a postapo, tak tuhle knihu určitě zkuste.
minus 1 gwiazdka za długość. powinnam napisać: za krótkość. bo dziwnie krótki był ten tom. i równie krótki pewnie będzie mój feedback. zakochałam się. w miszce, w zonie, w nurcie literackim, w gołkowskim, w lektorze audiobooka, w jezyku rosyjskim. nie jestem w stanie napisać nic konstruktywnego.
(bałam się jak ze zblazowanego bogacza autor zrobi stalkera, ale nawet gładko poszło. początki w zonie, geneza ksywy miszki (ja bym się nie przedstawiła "kurwa jestem", szacun, kurw- znaczy miszka), jego naiwność i pewność siebie, wykorzystywanie atutów i natychmiastowe naprawianie wad, świat oczami świeżaka, który o zonie nic nie wie, słabsze mutanty urastają do rangi potworów, wstawki, ba całe rozmowy po rosyjsku, znane z wcześniejszych tomów - a późniejszych wydarzeń ksywki. wszystkie powymieniane chaotycznie składowe mające wpływ na pozytywną ocenę. gdybym mogła, dałabym 4,5.)
Droga donikąd to prequel dla dwóch poprzednich części serii, na całe swoje szczęście. Poznaj historię początków głównego bohatera oraz samej Zony i zamieszkujących ją od zawsze ludzi. Rzuć wszystko i jedź upodlić się na porzuconej ziemi niczyjej żeby zaznać prawdziwego życia, czymkolwiek ono jest. Przedrzyj się do zamkniętej strefy z pomocą niepozornych ludzi mówiących do ciebie czystą cyrylicą (z przypisami) i spotkaj meneli z wykształceniem wyższym, którzy na każdym kroku będą naśmiewać się z ciebie bo jeszcze nie przeczytałeś Strugackich. W połowie książki autorowi chyba się znudziło i cyrylica zmienia się w transkrypcje alfabetem łacińskim, niemniej jednak książka bawi i uczy, w szczególności rosyjskojęzycznych wulgaryzmów.