Jeden lot, jedna plama i cały bagaż emocji w pakiecie.
Rozlana w samolocie kawa łączy Jędrzeja – nieśmiałego fizjoterapeutę po sercowym nokaucie – i Bognę, projekt menadżerkę, która od głośnych all inów woli święty spokój. W egipskim kurorcie, którego oboje szczerze nie cierpią, przypadek przeradza się w uczucie gorętsze niż pustynne słońce, a seria niefortunnych zdarzeń wystawia ich świeżo otwarte serca na próbę.
Miłość all inclusive – romans, który oprócz kremu do opalania i okularów przeciwsłonecznych powinien znaleźć się w twoim bagażu podręcznym i podobnie jak echo braw dla pilota, zostaje w głowie długo po lądowaniu.
Okej, nie było to wybitne, ale ubawiłam się i pośmiałam – bardzo podobała mi się sarkastyczność bohaterów. Co prawda zakończenie przewidziałam już po pierwszych stronach, ale mimo to książka idealnie nadaje się na lato. Jedyne, czego mi tu zabrakło, to odrobina typowego “januszostwa” Polaków na wczasach all inclusive.
Powód 1: wszyscy mężczyźni są przedstawieni jako nieporadni życiowo i tacy pizdowaci za przeproszeniem - główna bohaterka się z nich śmieje, ale oni tego nie dostrzegają; jednemu mówi, żeby kupił dużo kostek mydła jako pamiątki, a on nie widzi, że ciśnie z niego bekę; inny nie ma pojęcia co to ubezpieczenie, ani jak się zachować, gdy jego żona zasłabła i musi jechać do szpitala, dosłownie jak małe dziecko pyta co to, o co chodzi, co ma zrobić, ale jak to ma z nią jechać? itp. ALE JĘDRZEJ JEST INNY
Powód 2: Każdy mężczyzna podrywa Bognę w cringeowy sposób. ALE JĘDRZEJ JEST INNY (mimo że robi to samo)
Powód 3: Poprzedni chłopak mnie skrzywdził, więc nie dam się już nikomu dotknąć... dlatego prześpię się z losowym typem kilkukrotnie, licząc że pójdzie to w poważny związek, ale kiedy on licząc na to samo zapyta mnie z jakiego miasta jestem, to mu nie odpowiem, bo powinien się postarać i sam mnie znaleźć 🙃
Powód 4: Dlaczego w tytule jest ,,Miłość" jak ich relacja opiera się wyłącznie na pożądaniu? Oni tylko komentują jacy są sexi, jakie mają ciało, gdzie będą uprawiali seks itd., nie kojarzę, żeby mieli jakąś głębszą rozmowę
"Miłość all inclusive" – czyli romans, który pachnie wakacjami, słońcem i... kapibarą.
W obsadzie: ☀️ Jędrzej (nie Andrzej!) – sam o sobie mówi: introwertyk w najostrzejszej formie (choć ja mam wątpliwości!). Kapibara w ludzkiej skórze – spokojny, kojący, zero dramy. ☀️ Bogna – piękna, z pazurem, temperamentna. Jedni mówią: kobieta petarda. Inni: zołza z klasą. ☀️ Egipt – słońce, piasek, morze, drinki i pocztówkowe krajobrazy.
Och, to było takie cute! Idealne połączenie wakacyjnej przygody, cudnych widoków i drobnych złośliwości. Tylko, pssst, bywa gorąco (18+) 🤭
Jasne – jest przewidywalnie. Ale przy tym tak uroczo, że „Miłość all inclusive” rozświetli nawet najbardziej szary dzień. A takiej książki właśnie potrzebowałam!
PS Bardzo mądra przestroga do wykupywania polisy na wakacje, serio, warto 📢
Bez żadnych emocji, a w dodatku powielająca szkodliwe stereotypy damsko-męskie (kobieta nie może mieć żadnego włoska, mężczyzna zawsze musi być w gotowości)…
„Miłość all inclusive” to bardzo lekka, urocza, zabawna i absolutnie niezobowiązująca komedia romantyczna, w której pani Aldona Reich zabiera nas na wyjazd do luksusowego hotelu w Hurghadzie. Kto był chociaż raz na takim wyjeździe zorganizowanym przez biuro podróży uśmiechnie się pod nosem, na te wszystkie drobnostki opisane przez autorkę a kto nie był totalnie poczuje klimat takich wczasów all inclusive 🙈. Główni bohaterzy to 30letnia zołzowata Bogna oraz 32 letni introwertyczny Jędrzej – nie Andrzej, którzy zdecydowali się na samotny wyjazd do egipskiego kurortu, ale jak się później okazało do końca taki samotny nie był 😉.
Muszę się jednak do czegoś przyczepić odnoszę wrażenie, że ta książka to taki trochę poradnik, trochę przewodnik po Egipcie, więcej tu tego co zwiedzili, jaką kawe wypili, na jaki posiłek nie poszli, gdzie trzeba dać napiwek, co kupić i czego doświadczyć niż fabuły jako takiej.
Niemniej uważam, że to naprawdę przyjemna książka, która będzie świetną odskocznią od bardziej wymagających lektur czy krwawych historii, zdecydowanie warto wrzucić ją do walizki i zabrać ze sobą na wakacyjne wojaże.
Boże co to było😭😭 im dalej w las tym gorzej. Zacznijmy od plusów: była krótka To koniec Teraz minusy: nic się nie działo, emocje jak na grzybach, niesamowitym trafem oboje lecieli z Katowic i OBOJE BYLI Z ZIELONEJ GÓRY wtf😭jeszcze zrobili z tego jakąś chora tajemnice boże co wy robicie ze swoim życiem. Ten Jędrzej był jakimś dziwnym stalkerem, okej trochę slay że się tak niby chciał starać o nią ale wprowadzało mnie to momentami w niepokój. Oboje nie potrafili ze soba rozmawiać, ile oni mieli lat, 3 czy 30????? Dorośnijcie bo zachowujecie się jak w gimnazjum. Myślałam że to będzie dobre na odmóżdżenie ale perfidnie odjęło mi 3 szare komórki i wewnętrzny spokój
This entire review has been hidden because of spoilers.
Brwi mam prawdopodobnie na potylicy, bo tak mi się przesunęły od wywracania oczami w czasie lektury. Infantylne, nic absolutnie się nie dzieje, lasu szkoda na wydanie tego arcydzieła
🌴☀️ Miłość all inclusive Aldony Reich to romans wakacyjny, który – choć oparty na dobrze znanych schematach – potrafi mile zaskoczyć. Już od pierwszych stron przenosimy się w klimat wakacyjnego szaleństwa, upalnego słońca i hotelowego zgiełku, gdzie przypadek łączy dwoje bohaterów. Bogna i Jędrzej poznają się w dość niefortunnych okolicznościach – poprzez rozlaną w samolocie kawę – ale to właśnie ten incydent uruchamia całą lawinę wydarzeń, których finał trudno przewidzieć. Autorka zgrabnie wykorzystuje konwencję lekkiej, nieco przewrotnej komedii romantycznej, dodając jej nutę autentyczności i swojskiego humoru.
🌴☀️ Egipt, plaża, hotel all inclusive – wszystko to może brzmieć jak początek kolejnej banalnej historii, ale Reich pokazuje, że nawet z takich elementów można stworzyć coś świeżego. Opisy miejsc są wyjątkowo obrazowe, dzięki czemu łatwo poczuć ciepły piasek pod stopami i niemal usłyszeć zgiełk hotelowego lobby. Autorka świetnie oddaje klimat urlopu, w którym nie wszystko jest tak idylliczne, jak w folderze biura podróży. Co więcej, humor sytuacyjny i autoironiczne dialogi sprawiają, że książka nie traci lekkości, a wręcz przeciwnie – nabiera przyjemnego tempa.
🌴☀️ Największą siłą powieści są jej bohaterowie – choć nie idealni, to bardzo ludzcy. Bogna to kobieta po przejściach, nieco zgorzkniała, ale niepozbawiona wdzięku i inteligencji. Jędrzej to typ nieśmiałego romantyka, który wciąż leczy rany po nieudanym związku. Ich interakcje są iskrzące i pełne wzajemnych uszczypliwości, co nadaje książce lekkości i humoru. Choć momentami reakcje bohaterów mogą wydawać się przesadzone, a tempo ich relacji zbyt szybkie, to jednak trudno nie kibicować tej dwójce w ich uczuciowych zmaganiach.
🌴☀️ Zaletą książki jest jej swobodny styl oraz dystans, z jakim autorka traktuje swoją opowieść. Widać, że Aldona Reich nie próbuje na siłę tworzyć przełomowego romansu, lecz stawia na zabawę konwencją. To sprawia, że lektura staje się idealnym towarzyszem na leniwe popołudnie – bez presji, bez wielkich analiz, za to z uśmiechem na twarzy. Choć fabularnie nie znajdziemy tu zbyt wielu zwrotów akcji, to narracja płynie lekko, a kolejne rozdziały same pchają się pod palce. To książka, którą naprawdę można przeczytać w jedno popołudnie – i nie mieć o to pretensji. ㅤ 🌴☀️ Nie obyło się jednak bez kilku mankamentów, które mogą drażnić bardziej wymagających czytelników. Miłosny wątek – choć obecny – jest momentami zbyt mało wyrazisty, nieco blady i przewidywalny. Chemia między bohaterami nie zawsze iskrzy tak, jak byśmy tego oczekiwali, a niektóre sceny wypadają z pamięci zaraz po przeczytaniu. Dodatkowo niektóre postacie drugoplanowe, jak Krystian, wydają się wprowadzone trochę na siłę i nie wnoszą wiele do głównego wątku. To jednak nie odbiera książce jej uroku – bo mimo tych drobnych niedociągnięć, nadal czyta się ją z dużą przyjemnością. ㅤ 🌴☀️ Miłość all inclusive to książka, która idealnie sprawdzi się jako lekka, wakacyjna lektura. Nie aspiruje do bycia literackim arcydziełem, ale doskonale spełnia swoją rolę jako poprawiacz nastroju. Zabawna, miejscami wzruszająca, z autentycznymi postaciami i wakacyjnym klimatem, który trudno zignorować. Dla fanów komedii romantycznych i opowieści o przypadkowych spotkaniach, które zamieniają się w coś więcej – to będzie trafiony wybór. Nie zmienia życia, ale potrafi umilić dzień. A czasem to właśnie taka książka jest najbardziej potrzebna.
Powiem Wam, że podchodziłam do tej książki trochę z dystansem i obawą, że kolejny raz kiedy sięgam po coś spoza ulubionego gatunku, okaże się, że to nie moja bajka. Nic bardziej mylnego! 😎
Tak świetnie bawiłam się przy tej książce, że naprawdę mocno żałowałam, że już się skończyła. Bogna i Jędrzej poznają się w Egipcie na wakacjach all inclusive. Zazwyczaj jak pomyślałam Egipt i all inclusive, od razu przed oczami miałam Mecwaldowskiego i sławny film o wakacjach w Egipcie. Teraz na to hasło, będę miała Bognę, Jędrzeja i niebieską okładkę książki 😃
Świetna historia. Trochę oklepana, wiadomo. Ona i on, słońce, plaża, szum fal, romantyczne wyznania. Jednak ta historia była ubrana w tak dobre poczucie humoru, dystans i autentyzm, że ciężko było nie poznać tej książki na raz.
Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem zarówno tej historii i stylu w jakim została napisana, jak i samej siebie, że tak mocno mnie porwała 😃 Bardzo chciałabym poznać dalsze losy tej dwójki, nie pomijając Krystiana.
Fani kryminałów, na przewietrzenie głowy i jako odskocznia od krwawych rozdziałów, bardzo mocno polecam tą historię 😍🤩😊
"To jakieś pieniądze jeszcze trzeba dawać? A to nie olkjuziw? No… że za darmo, znaczy…"
Jędrzej, nie Andrzej dzięki swojemu bratu wyjeżdża na urlop do Egiptu. Od dawna jest singlem, po wielu perturbacjach związkowych raczej nie wierzy w udany związek. Zaś Bogna, to bezkompromisowa, mocno stąpająca kobieta, która na pierwszy, drugi a może nawet i trzeci rzut oka jest po prostu... zołzą. Jednak egipski czar, piękne krajobrazy i ciekawe wycieczki mogą naprawdę zmienić życie tych dwojga. Czy wakacyjny romans, bez zdradzania szczegółów z życia, może doprowadzić do wybuchu prawdziwej miłości?
Z piórem Autorki spotkałam się przy okazji innych książek, jednak wcześniej nie poczułam mięty do stylu. A teraz... teraz się bawiłam świetnie. Cięty humor, niekiedy przekomiczne sytuacje, a do tego w tle niepewności, brak wiary w siebie i poczucie bycia przegranym, które zostało zawoalowane i pokazuje mocne postacie, które w końcu znalazły to czego szukały.
To wszystko powoduje że bardzo się zrelaksowałam, poczułam znowu chęć na lekkie romanse i przede wszystkim świetnie się bawiłam. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej pozycji to serdecznie Wam polecam, bo to kawał dobrej lektury!
Czytając tą książkę wzbogaciłam swoje słownictwo i zwiedziłam Egipt. Zakończenie przewidywalne i też na takie liczyłam, bo kto nie lubi happy endów😝 ( jakby było inne to ta książka aż tak by mi się nie podobała🙄 ). Momentami naprawdę zabawna, jednak czuję niedosyt w pewnych kwestiach i chętnie przeczytałabym rozwinięcie tych wątków. Uznałam, że ją przeczytam ponieważ było to tzw.: "coś innego". Rzadko kiedy mam okazję spotkać się z bohaterami o takich imionach i głównie to mnie przyciągnęło. Historia jest tak napisana, że mam wrażenie, jakbym siedziała obok nich i zwiedzała te wszystkie miejsca ( może powinna przeczytać tą opowieść żona pana marudy, bo przez biedną klątwę faraona na pewno dużo straciła ). Jędrek strasznie kojarzy mi się z typowym polskim mężczyzną po 30-tce, ani zachwycający ani beznadziejny, po prostu taki, którego żona w jego objęciach znajdzie ukojenie- jednak ma to swój urok. Trochę brakowało mi większej ilości przemyśleń bohaterów, ale to może dlatego, że dawno nie czytałam książki z narratorem trzecioosobowym. Lektura była bardzo lekka, przyjemna i idealna na podróż powrotną z urlopu😜
książka absolutnie o niczym, bohaterowie nie mają w ogóle charakteru i nic o nich nie wiemy, a zakończenie jest do bani. Ani nie można nazwać tego romansem, bo miłości nie ma w ogóle, albo jeżeli ktoś ją odnajdzie to jest jej jak kot napłakał; ani nie można nazwać tego erotykiem bo niby o seksie i napięciu jest dużo mówione a tak naprawde nic tam nie ma. W wielu momentach był albo cringe, albo jak na lekki romans zbyt elokwentne zdania. Sytuacja z wyrostkiem (kto czytał ten wie) była totalnie z dupy i tak naprawdę gdyby jej nie było to nic by się nie stało, bo nie wniosło to absolutnie nic do książki. Nie polecam
Książka z tych lekkich, wakacyjnych. Trudno byłoby mi ją przeczytać w okresie zimowym. Historia lekka, przewidywalna, dająca klimat wyjazdów all inclusive - dwoje młodych ludzi po bolesnych miłosnych przeżyciach spotyka się na wspólnych wakacjach, na które pojechali solo. Zdecydowanie brak w niej długich, nudnych opisów lub dialogów - idealna na zrelaksowanie się.
Przeczytałam tylko dlatego że było w bestsellerach na Legimi . Dlaczego ? Nie mam pojęcia . Chyba tylko dlatego że zaczęło się lato . Między bohaterami w ogóle nie było czuć żadnej chemii . Miałam wrażenie ze ta relacja jest prostolinijna. Ogólnie mam trochę traumę . Nie chce czytać już żadnych letnich romansów . Dziękuję bardzo
Na początku myślałam, że to będzie kolejny słaby romans, ale mocno się zaskoczyłam. Książka bawi, momentami uczy, sceny łóżkowe nie są wymyślne. Mam nadzieję że choć na chwilę każda wcieli się w rolę bohaterki i odpłynie z Jędrzejem w chmury 😉🤣
2.5 próba numer 2 z letnimi romansami mężczyźni w tej książce są kreowani na no cóż, po prostu idiotów, trochę wydarzeń chyba na przedłużenie książki, tak, wszyscy już wiedzą jak strasznie gorąco jest w Egipcie i to że Bogna jest zołzą.
Wiadomo, że nie jest to bardzo ambitna lektura i wcale tego nie oczekiwałam. Świetnie spędziłam czas i była to miła odmiana od książek pełnych emocji i akcji, które czytam na codzień. Wakacyjne must read!