Astrid zostawiła burzliwą przeszłość za sobą. Minęło ponad sześć lat, od kiedy poznała gorzki smak prawdy, i tyle samo czasu, odkąd ostatni raz poczuła dotyk ust Aresa na swoich.
Dziewczyna postanowiła skupić się na przygotowaniach do zaręczyn z synem wspólnika swojego ojca oraz na dalszym wzmacnianiu więzi z przyjaciółmi.
Wydaje się, że nic nie może już zburzyć tego spokoju, na który tak długo pracowała. Wystarczą jednak trzy krótkie chwile, żeby Astrid zrozumiała, jak bardzo się myli.
Pierwsza, sygnalizująca powrót nieskończonego mroku.
Druga, zapowiadająca ponowne wejście do świata niekończących się kłamstw.
I trzecia, zwiastująca najgorsze.
Ponowne spotkanie koszmaru.
Najpiękniejszego koszmaru, który zostawił największą pustkę w jej sercu.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
Najbardziej wkurzyło mnie to, że Astrid poleciała do Londynu, żeby dowiedzieć sie o co chodzi z 13 sierpnia, po czym wraca ponownie do Nowego Jorku. HALO CO TAM SIE STALO?
•𝐇𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐀𝐫𝐞𝐬𝐚 𝐢 𝐀𝐬𝐭𝐫𝐢𝐝 𝐬𝐭𝐚ł𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐝𝐥𝐚 𝐦𝐧𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐲𝐦𝐬́ 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐲𝐦. Nigdy nie sądziłam, że pokocham jakąś książkę aż tak. Że stanie się ona moim 𝐝𝐨𝐦𝐞𝐦 i 𝐛𝐞𝐳𝐩𝐢𝐞𝐜𝐳𝐧𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐚̨.
•Wiadomość od 𝐖𝐢𝐤𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 to coś czego się nie spodziewam, byłam tak bardzo szczęśliwa i zaskoczona, aż w końcu się rozpłakałam. Sama nie wiem jak to się stało ale nie wytrzymałam.
•𝐏𝐚𝐭𝐫𝐨𝐧𝐨𝐰𝐚𝐧𝐢𝐞 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐬𝐩𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐨́𝐫𝐚 𝐕𝐢𝐢 𝐛𝐲ł𝐨 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦, 𝐚 𝐛𝐲𝐜𝐢𝐞 𝐜𝐳𝐞̨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨ 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐢 𝐀𝐫𝐞𝐬𝐚 𝐢 𝐀𝐬𝐭𝐫𝐢𝐝 𝐛𝐲ł𝐨 𝐦𝐨𝐢𝐦 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐰𝐢𝐞̨𝐤𝐬𝐳𝐲𝐦 𝐦𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦. 𝐌𝐚𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞𝐦 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐕𝐢𝐚 𝐬𝐩𝐞ł𝐧𝐢ł𝐚. Będę to pisała cały czas, ale dziękuję za taką szansę, dziękuję że we mnie uwierzyłaś i podarowałaś swoje dziecko pod skrzydła.
•Warsztat pisarski autorki jest 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐲, jej pióro jest bardzo 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢𝐞 i 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐞, a książki czyta się bardzo szybko i bezproblemowo. Muszę wam powiedzieć, że widać to jak pióro autorki się poprawiło, co prawda ja zakochałam się w nim już podczas czytania 𝐌𝐲 𝐌𝐨𝐬𝐭 𝐁𝐞𝐚𝐮𝐭𝐢𝐟𝐮𝐥 𝐍𝐢𝐠𝐡𝐭𝐦𝐚𝐫𝐞 jednak przeszło progres i widać to podczas czytania 𝐌𝐲 𝐌𝐨𝐬𝐭 𝐓𝐞𝐫𝐫𝐢𝐛𝐥𝐞 𝐃𝐫𝐞𝐚𝐦.
•Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam bardzo ciekawa co autorka odwali w drugim. Byłam ciekawa jak potoczy się fabuła oraz jak będzie wyglądała relacja bohaterów.
•Po pierwszym tomie miałam wysokie oczekiwania co do drugiego tomu, wydawało mi się, że nic nie pobije pierwszego jednak tu się myliłam. To co zrobił ze mną ten tom było nie do opisania.
•Podczas jego czytania towarzyszyły mi wszystkie możliwe emocje. Śmiałam się i płakałam na zmiane. W niektórych momentach byłam masakrycznie zdenerwowana i na bohaterów i na autorkę która zgotowała im taki los. Jednak koniec końców pokochałam tę historie z całego serca.
• Astrid to dziewczyna która przeszła naprawdę wiele, los co chwilę podkłada pod jej nogi kłody, dziewczyna się potyka jednak nie poddaje i to w niej uwielbiam, za to również ją podziwiam. Nie każdy po tylu przykrych i złych momentach dalej szedłby przez życie z podniesioną głową. Widać to jaką zmianę przeszła, wydoroślała, nauczyła się podejmować racjonalne decyzje. Jest w stanie zrobić naprawde wiele aby jej bliscy byli bezpieczni i mieli spokojne życie.
• Ares to chłopak którego pokochałam już w pierwszym tomie, już wtedy coś mnie do niego przyciągało. On sam równiez przeszedł dużą przemianę, zmienił się. Uwielbiam w nim to, że bez żadnego zastanowienia pokazuje nam jak bardzo zależy mu na Astrid, pokazuje że zrobi dla niej wszystko.
• Ich relacja to relacja przez która wylałam najwiecej łez, jest ona piękna. Uwielbiam ją całą sobą. Ares który stara sie pokazać dziewczynie jak bardzo mu na niej zależy oraz Astrid której mury z każdym kolejnym razem pękają. Z dnia na dzien coraz bardziej dopuszcza do siebie Aresa.
• My Most Terrible Dream to historia która pokochałam juz od poczatku. Ares i Astrid wspólnymi siłami wciagneli mnie w swój świat i nie chcieli z niego wypuścić.
•Z jednej strony Kocham Wiktorie za to, ze stworzyła ich historie jednak z drugiej jej nienawidze za to co odwaliła na koniec. Nie moge przeboleć tego zakonczenia. Via pamietaj o tym.
Na początku samej recenzji, bardzo chciałabym podziękować Wiktorii za zaufanie i danie mi szansy, jaką jest recenzowanie „My Most Terrible Dream”, drugiego i ostatniego tomu dylogii „God Of Chaos”. Bardzo dziękuję. <3
„My Most Terrible Dream”, kontynuuje historię bohaterów z „My Most Beautiful Nightmare”. Autorka ponownie zabiera nas w świat pełen mroku, tajemnic i… chaosu.
Zakończenie „My Most Beautiful Nightmare” pozostawiło we mnie setki pytań, przez które z niecierpliwością oczekiwałam drugiego tomu, którego tak okropnie się bałam.
Nie wiedziałam, co czeka mnie w tej lekturze. Każda kolejna strona była niewiadoma.
Ten tom jest o wiele bardziej emocjonalny niż pierwszy. Autorka świetnie oddaje emocje bohaterów, sprawiając, że i ja potrafię poczuć się jak oni, w niektórych momentach.
Nawet jeśli zapewne nic nie porówna moich uczuć podczas czytania do tęsknoty Aresa za Astrid. Albo uczuć Astrid w momencie, gdy po latach zobaczyła swoją dawną miłość.
To były momenty, w których słowa przestawały być jedynie literkami na papierze. To wtedy książka uderzała mnie najmocniej. Bo kochali się, ale oboje byli zbyt zranieni na jakąkolwiek miłość.
Ares z pozoru wydawał się twardy i chłodny, ale pod tą maską, znajduje się ktoś głęboko zraniony. Czytając tę część, w głowie cały czas miałam znaczenie tego jednego tatuażu. Ten fakt bolał. Tak bardzo bolał, że była to jedyna rzecz, o której byłam w stanie myśleć.
Astrid to postać, która przeszła również o wiele za więcej jak na swój młody wiek, która stara się być silna, mimo bólu. Mimo lęku o najbliższych.
Ten tom, mam wrażenie, nie opierał się jedynie na miłości Astrid i Aresa bo na pierwszy pocałunek, musimy czekać naprawdę bardzo długo. Byłam nawet pewna, że nigdy się go nie doczekam.
Tutaj poznajemy stalkera Astrid i dawno coś mnie tak nie zaskoczyło, jak to, kto się nim okazał. Wiktoria bardzo dobrze buduje napięcie – przez długi czas nic nie jest oczywiste, a kiedy prawda wychodzi na jaw, emocje wylewają się z każdej strony.
Przy „My Most Beautiful Nightmare” nie płakałam dużo, bo mówiłam sobie, że wszystko będzie przecież dobrze, że czeka mnie jeszcze jeden OSTATNI tom. Tam może i dużo nie płakałam, ale wszystko, co czułam wylało się w „My Most Terrible Dream”. Były momenty, w których płakałam zbyt mocno. I nawet jeśli chciałabym napisać o tych sytuacjach – nie chciałabym nic spoilerować, ale prawda jest taka, że dylogia „God Of Chaos” jest warta spędzenia każdej minuty. Nigdy nie wiesz, co właśnie się wydarzy.
Ta dylogia była emocjonalnym rollercoasterem. To na pewno. Bohaterowie pozostaną ze mną na długo, bo jak niby mogłabym przestać o nich myśleć? Ta historia jest w czymś w rodzaju tego, co zostaje z człowiekiem na długo.
Nim zakończę, chciałabym tylko jeszcze napisać, jak bardzo styl Wiktorii z każdą kolejną napisaną książką jest coraz to lepszy. Jestem pod wrażeniem, jak te wszystkie emocje i uczucia potrafi ująć w słowa. Ares i Astrid pozostawili wiele rys w moim sercu. Dziękuję, że opowiedzieliście mi swoją historię, nigdy o Was nie zapomnę.
Również jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję autorce za szansę. Bycie jakąś… malutką częścią tego wszystkiego, jest dla mnie naprawdę niezwykłe.
On był jej najpiękniejszym koszmarem, ona jego najokrutniejszym marzeniem, ale czasem to, co kochamy, boli nas najbardziej.
Pewne historie pokazują, że miłość bywa czymś znacznie bardziej skomplikowanym, niż chcielibyśmy przyznać. Potrafi wracać w najmniej oczekiwanym momencie, odżywać mimo bólu, a jednocześnie zmuszać bohaterów do konfrontacji z prawdą, przed którą uciekali latami. Ta opowieść właśnie to udowadnia – że czasem największym wyzwaniem nie jest ponowne spotkanie, lecz zmierzenie się z wersją siebie, którą zostawiło się w przeszłości.
W najnowszym tomie relacja Astrid i Aresa nie ma nic wspólnego z baśnią. Sześć lat rozłąki odcisnęło na nich głęboki ślad, a powrót Aresa uruchamia lawinę niewypowiedzianych emocji i sekretów, które przez lata zdawały się zakopane zbyt głęboko, by jeszcze kiedykolwiek wypłynąć na powierzchnię. Nagle oboje muszą przyznać, że tak naprawdę nigdy do końca nie znali ludzi, którzy byli im najbliżsi.
Astrid jest jedną z tych bohaterek, które dojrzewają nie dlatego, że chcą – lecz dlatego, że muszą. Ostatnie lata były dla niej próbą poskładania życia po utracie człowieka, którego kochała ponad wszystko. Wydawało jej się, że odnalazła spokój… do chwili, kiedy Ares przekroczył próg jej świata po raz drugi. I wtedy wszystkie emocje, które uważała za wygasłe, zapłonęły na nowo. Ares z kolei to postać pełna pęknięć. Jego wewnętrzne zmagania, poczucie winy i świadomość konsekwencji własnych wyborów sprawiają, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Miłość, którą wciąż darzy Astrid, jest jednocześnie siłą i ciężarem – i autorka pokazuje to w sposób niezwykle sugestywny.
Jednym z największych atutów historii jest tempo odradzającej się relacji. Nic nie dzieje się na skróty. Nie ma szybkich przebaczeń ani prostych rozwiązań. Ich ponowne zbliżenie jest procesem – pełnym napięcia, niepewności i emocjonalnych potknięć. Kiedy w końcu pozwalają sobie na bliskość, jest to kulminacja wielostronicowej drogi, która dzięki temu nabiera autentycznej mocy.
Emocje w tej książce falują jak szalejący sztorm – raz unoszą, raz wciągają pod powierzchnię. Autorka sprawnie prowadzi wszystkie wątki, skrupulatnie domyka każdy z nich i pozwala czytelnikowi poczuć, że nic nie zostało pozostawione przypadkowi.
A finał? Finał rozrywa na strzępy. Nawet jeśli pewne przeczucia pojawiają się wcześniej, uderzenie ostatnich stron pozostaje równie dotkliwe. To zakończenie, które jeszcze długo odbija się echem.
Autorka udźwignęła ciężar drugiego tomu z imponującą pewnością. Historia wciągnęła mnie bez reszty, a potem – bezlitośnie – rozerwała na drobne kawałki. To jedna z tych kontynuacji, które nie tylko dorównują pierwszej części, ale momentami nawet ją przewyższają. Emocje są bardziej intensywne, decyzje bohaterów bardziej dojrzałe, a zwroty akcji trafiają prosto w serce.
✷° ❀ My most terrible dream ❀ ° ✷ ✷ Autor: Wiktoria Stemplewska
[ współpraca reklamowa]
„I mógłbym skłamać, ale ze wszystkich mych życzeń okazała się tym najokrutniejszym."
𝓡𝓮𝓬𝓮𝓷𝔃𝓳𝓪: Astrid i Ares - ich relacja nie jest kolorowa. Sześć lat rozłąki zrobiło swoje. Na jaw wychodzą nowe fakty – o ich przeszłości, o ich rodzinach. Przekonują się, że tak naprawdę nie znali najbliższych sobie osób.
Astrid, w porównaniu do pierwszego tomu, przeszła dużą przemianę. Zdecydowanie widać, że dorosła. Przez ostatnich sześć lat starała się poskładać po stracie osoby, którą darzyła niesamowicie silnymi uczuciami. Myślała, że może jakoś udało jej się z tym pogodzić… Aż wrócił on. Wrócił Ares. I zakochała się w nim od nowa.
To, jak ukazana jest jego wewnętrzna walka i ten żal, który nosi w sobie za to, co zrobił – porusza. Jednocześnie jego miłość do Astrid jest wręcz niewyobrażalna. Cieszy mnie fakt, że ich relacja nie postępowała pochopnie. Że ona nie wybaczyła mu po kilku stronach, tylko po kilkuset. To wyglądało bardzo naturalnie.
A kiedy już sobie ulegli, kiedy ona jemu uległa – oj, działo się, emocje sięgały zenitu. Autorka zdecydowanie potrafi igrać z uczuciami czytelników. Ta książka to istny rollercoaster. W końcu dostajemy odpowiedzi na wszystkie dręczące nas pytania. Żaden wątek nie został pominięty.
A zakończenie? Zakończenie mnie złamało. Mimo że miałam jakieś przypuszczenia co do tego, jakie może być – i tak bolało.
Co do stylu autorki – miałam dokładnie to samo co w pierwszym tomie. Nie mogłam się wciągnąć przez kilkadziesiąt pierwszych stron. Natomiast później, kiedy już się wciągnęłam, nie mogłam się oderwać. Czasami, przy zbyt długich opisach, zdarzało mi się pominąć parę linijek, bo zdecydowanie nie jestem fanką nadmiernie rozbudowanych opisów. Ale też z czasem dało się zauważyć, że ich ilość się zmniejszała.
Po skończeniu pierwszego tomu bardzo czekałam na drugi. Na to, jak wszystko zostanie rozwiązane. Było dużo niespodzianek. Nawet bardzo dużo.
Jestem usatysfakcjonowana cało kształtem tej historii. Naprawdę mi się podobało. Z czystym sercem mogę polecić tę dylogię każdemu.
„My Most Terrible Dream” Wiktoria Stemplewska. Drugi tom dylogii „God of Chaos”, który… roztrzaskał moje serce na milion kawałków. Kontynuacja losów Astrid i Aresa
To, co się tutaj wydarzyło, to istna emocjonalna burza, rollercoaster pełen bólu, tęsknoty i miłości, która nie daje o sobie zapomnieć, choć minęły całe lata.
Astrid, po nagłym zniknięciu chłopaka o hipnotyzujących zielonych oczach, przez sześć długich lat próbowała poskładać siebie na nowo. I choć ślady po Aresie nigdy nie zniknęły, udało jej się zbudować nowe życie takie, w którym miało nie być już miejsca na chaos. Szykowała się do zaręczyn, zaakceptowała przyszłość, jaką wybrał dla niej ojciec. Ale wtedy… wszystko wraca. Spotkanie po latach. Jeden moment, który rozwala na kawałki wszystko, co mozolnie budowała. I nic już nie będzie takie samo. Czy to spotkanie da im drugą szansę? Czy miłość po tylu latach może być silniejsza niż wszystko, co przeszli? A może przeszłość zniszczy ich po raz drugi?
Ta część była wszystkim, czego potrzebowałam, odpowiedzią na pytania, które dręczyły mnie po pierwszym tomie, ale i nową dawką bólu, piękna i niedopowiedzeń. Wiktoria Stemplewska naprawdę potrafi igrać z emocjami czytelnika, jednym zdaniem łamie serce, drugim daje cień nadziei.
Muszę przyznać: Astrid przeszła ogromną przemianę. W pierwszym tomie potrafiła mnie momentami zirytować, tutaj zyskała moją pełną sympatię. Jest silniejsza, bardziej świadoma siebie, a jej emocje mimo bólu są prawdziwe. Ares… cóż. Zakochałam się w nim od nowa. Ta jego wewnętrzna walka, to, ile w nim było żalu, ale też czułości – naprawdę było mi go żal. Ich uczucie jest burzliwe, ale autentyczne.
Zakończenie… złamało mnie 😭. Dosłownie. Myślę, że idealnie pasowało, ale strasznie bolało, bo gdzieś we mnie do samego końca tliła się nadzieja.
✩ | Dziś przychodzę do was z najważniejszą recenzją na tym profilu, a mówię tu o recenzji książki My Most Terrible Dream, autorstwa Wiktorii Stemplewskiej. Bycie częścią historii Astrid i Aresa było moim największym marzeniem i do dziś czuję dumę, że udało mi się spełnić swoje największe marzenie. Zanim przejdziemy do recenzji, ostrzegam, że może zawierać spoilery.
✩ | Pokrótce przypomnę, że Astrid jest córką, biznesmena. Żyje sobie w luksusach, jest jedynaczką i oczkiem w głowie rodziców, dopóki na jej drodze nie stanął Ares, który zburzył jej życie jedynaczki. Chłopak w bardzo szybkim tempie odkrywa sekrety Astrid, więc by nie rozczarować rodziców, dziewczyna postanawia wejść z nim w układ. W międzyczasie sekrety wychodzą na jaw i Astrid musi się z nimi zmierzyć, nawet jeśli będzie to dla niej niewyobrażalny cios.
✩ | W tym tomie Astrid postanawia zostawić przeszłość za sobą, w tym Aresa, którego nie widziała przez sześć dobrych lat. Musi skupić się na przygotowaniach do zaręczyn z mężczyzną, którego nie kocha, ale nie chce zawieść ojca. Ma nadzieję, że już nic nie będzie w stanie zaburzyć jej spokojnego życia, ale zrozumiała jak bardzo się pomyliła. Bo ponownie spotyka mężczyznę, któremu była gotowa oddać swoje serce.
✩ | Nigdy nie sądziłam, że pojawią się książki, które będą dla mnie taką definicją domu i komfortu jak dylogia God Of Chaos. Przeczytałam w swoim życiu naprawdę mnóstwo książek, ale nie znalazłam żadnej, która mogłaby się równać z tymi.
✩ | Kiedy dostałam wiadomość od Vi, nie mogłam uwierzyć, że to się stanie i będę mogła wziąć pod swoje skrzydła historię najpiękniejszego koszmaru i najokrutniejszego marzenia. Do dziś jest to dla mnie niepojęte, że udało mi się osiągnąć mój największy cel w bookmediach. Pisałam to już tysiące razy, ale tak po prostu – jestem wdzięczna. Nie tylko za szansę patronowania tej książki, ale za wszystko inne, bo swoimi książkami, wiele razy wyciągnęła mnie z dołka. Może to brzmieć absurdalnie, fakt. Ale kiedy czuję się źle, po prostu wracam do tych książek i czytam swoje ulubione fragmenty i naprawdę poprawia mi to humor.
✩ | Pierwszy tom był wspaniały, tak bardzo się wykręciłam, że byłam ciekawa, jak potoczy się dalej ich historia. Co więcej, przewidziałam zakończenie, może nie dosłownie takie, ale wiedziałam, że tak będzie.😅 Mimo wszystko, takie zakończenie mi do nich bardzo pasuje i nie wyobrażam sobie innego.
✩ | Styl pisania Vi jest świetny, przyjemnie mi się czyta te książki, bo ten styl jest lekki i prosty, więc naprawdę fajnie się czyta. Jakiś czas temu jeszcze czytałam kilka fragmentów z MMBN i zauważyłam, jak duży progres zrobiła Vi, to widać po prostu na pierwszy rzut oka. Niby tak mały odstęp czasowy, a jak dużo można się nauczyć.
✩ | Bohaterowie? CU-DO-WNI! Nikogo raczej nie zdziwię, gdy powiem, że to Ares jest moim ulubionym bohaterem 😅. Jeśli szukacie sobie książkowego męża, to ten mężczyzna zdecydowanie zawróci wam w głowie. Aresa pokochałam od samego początku i kocham do dziś, zawsze imponowało mi w nim to, jak bardzo troszczył się o Astrid.
✩ | Astrid to też bardzo ciekawa postać, która zasługuje na dobre życie. Przede wszystkim imponuje mi w niej jej wytrwałość, zawsze pomimo przeciwności losu, wstaje i idzie dalej ze zdwojoną siłą.
✩ | Relacja głównych bohaterów – choć zbudowana była na kłamstwie, zaczęła nabierać uczuć. To pokazuje, że prawdziwa miłość jest tylko jedna i jeśli kogoś kochasz, jesteś w stanie zrobić dla tej osoby wszystko, nawet poczekać sześć lat.
✩ | Historia Astrid i Aresa już na zawsze będzie w moim sercu. Pamiętam, ile emocji mi towarzyszyło, podczas czytania, mimo tego, że czytałam tą książkę już jakiś czas temu. Przez chwilę się śmiałam, później płakałam... po prostu to rollercoaster emocjonalny.
✩ | Jeżeli jesteście zainteresowani tym tytułem, to wiedzcie, że pojawiają się tu motywy takie jak: druga szansa, nawrót choroby, nielegalne przedsięwzięcia, stalk1ng, tajemnice, narzeczeństwo z przymusu i problemy rodzinne. Zanim po nią sięgnięcie zapoznajcie się także z ostrzeżeniem, zamieszczonym na samym początku książki i pamiętajcie, że kategoria wiekowa tej książki to 18+.
✩ | Więc już przechodząc do końca, chce po prostu podziękować. Przede wszystkim podziękować sobie, za to, że się nie poddawałam i walczyłam o swoje marzenia, Wam, bo bez was by tego nie było i Vi. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem wdzięczna za to, że dałaś mi taką szansę. To dla mnie ogromne wyróżnienie, także jeszcze raz dziękuję! ❤️ Jestem z ciebie niesamowicie dumna i nie mogę się doczekać kolejnych książek spod twojego pióra.
✩ | Przygoda z Astrid i Aresem dobiegła końca, ale teraz możemy odliczać do premiery In Between!💜 Koniarze niedługo na naszych półkach!!
This entire review has been hidden because of spoilers.