Razem z kolejnymi pokoleniami Stoltmanów dotarliśmy do czasów współczesnych. Spokojne życie na wsi, zgodne z rytmem pór roku, nabrało tempa. Niektórzy członkowie rodziny pną się po szczeblach kariery, inni spełniają marzenia, jeszcze inni żyją w cieniu rodowych traum. Kaszuby wciąż trwają, choć coraz mniej osób identyfikuje się z regionem i językiem. W Stoltmanach jednak, mimo gorącej krwi, przywiązanie do ziemi i umiłowanie małej ojczyzny są niemal tak legendarne, jak ich upór i duma. Odwieczny krąg życia zatacza koło i wkrótce się okaże, że nie sposób budować przyszłości bez poznania przeszłości, a niektóre zagadki rozwiążą dopiero prawnukowie Pelagii i Bernarda.
Daria Kaszubowska snuje swoją sagę w rytmie muskanych powiewem wiatru łanów zboża. Odmalowuje wielobarwny niczym ukwiecona łąka obraz krainy, w której sielska sceneria staje się tłem wielu dramatów. Jej słowa zapisują się w sercach czytelników niczym kaszubski haft, budząc uznanie i szacunek wobec ludzi, którzy z miłości do swojej małej ojczyzny gotowi byli dokonać wielkich czynów.
Nawet nie wiem co napisać...Czuję smutek i pustkę jakbym żegnała się z moimi bliskimi...Naprawdę zżyłam się z rodziną Stoltmanów. Na szczęście będę mogła zawsze wrócić:) "Każdy koniec jest nowym początkiem"
Książka "Koniec" jest ósmym i zarazem ostatnim tomem "Sagi Kaszubskiej". Książki z tej serii należy czytać w odpowiedniej kolejności żeby zrozumieć wszelkie zależności oraz ciąg przyczynowo - skutkowy wszystkich wydarzeń. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze, co sprawia, że książkę czyta się w zawrotnym tempie. Świetnie, że są tłumaczenia kaszubskich słów, zwrotów, które niesamowicie ubarwiają tą historię. Fabuła została w niesamowicie interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Ja z ogromnym zaangażowaniem śledziłam to co działo się na kartach powieści i nie byłam nawet na moment w stanie się oderwać książki. Szczerze mówiąc z jednej strony chciałam jak najszybciej zacząć czytać tą książkę żeby poznać dalsze losy bohaterów, a z drugiej bałam się to robić, bo strasznie zżyłam się ze Stoltmanami i nie chciałam się z nimi rozstawać. Bohaterowie zostali świetnie i bardzo autentycznie wykreowani, dodatkowo są niesamowicie różnorodni, wyznają różne wartości, borykają się z różnymi problemami, mają swoje wady i zalety, tak jak my popełniają błędy, postępują pod wpływem emocji, a co za tym idzie, nawet mimo dzielących nas lat i okoliczności, śmiało możemy się z nimi utożsamić w wielu kwestiach, podzielając podobne bolączki i dylematy moralne. Ponownie z bohaterami przenioslam się między innymi na Kaszuby, do Gdańska, Łeby czy Moskwy. Autorka w niesamowicie plastyczny oraz pobudzający wyobraźnię sposób zobrazowała to co działo się w czasach bardziej współczesnych nam na ziemiach polskich. Przedstawiła z czym musieli się zmagać bohaterowie, jak trudne decyzje podejmować. Mogłam obserwować zmiany jakie zachodziły w życiu każdego z bohaterów oraz w nich samych na przestrzeni kilkunastu/kilkudziesięciu lat... oraz jak wszystkie toczące się wokół nich wydarzenia wpłynęły na relację rodzeństwa, ich rodzin oraz pobliskich mieszkańców. Szczęśliwe, pełne radości chwile związane między innymi z narodzinami nowych członków rodziny, ale także te bardziej smutne, poruszające, kiedy ktoś ze starszego już pokolenia Stoltmanów odchodził na tamten świat, a czasami wręcz przerażające.Z całych sił kibicowałam każdemu z tej rodziny. Chciałam dla nich jak najlepiej i jednocześnie drżałam z niepokoju, kiedy w ich życiu działo się coś niedobrego. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić oraz wesprzeć Stoltmanów zapewniając, że od teraz już wszystko będzie dobrze. Nie ukrywam, że w tej części spośród wszystkich płakałam najwięcej.. nie byłam w stanie się pogodzić ze śmiercią poszczególnych postaci.. Jedni umierali pozostawiając w sercach bohaterów, ale i Czytelnika pustkę i smutek, a inni się przychodzili na świat wypełniając serca falą miłości i dodając siły. W tym tomie wszystkie rozpoczęte wcześniej wątki rozstały wyjaśnione, domknięte. W szczególności mowa o tym kto stał za śmiercią Bernarda Stoltmana przed pięćdziesięciu laty i teraz już wiem, że dobrze typowałam. Śmiało mogę powiedzieć, że ta cześć rozwaliła mnie emocjonalnie! A cała saga już na zawsze zostanie w mojej pamięci i sercu! Nie ukrywam, że chciałabym kiedyś móc obejrzeć losy moich ukochanych bohaterów na ekranie. Jak zawsze cudownie spędziłam czas z powieścią Darii i czekam już na kolejne historie spod jej pióra! Ogromnie polecam!
Ostatni tom #sagakaszubska nie mógł mieć innego tytułu niż „Koniec”. I oznacza to nie tylko koniec serii książek. Jest to koniec wieloraki. W tym tomie swoją podróż po ziemii kaszubskiej zakończy kilka głównych postaci. Tych, którzy byli z nami od samego początku, którzy stanowili trzon kaszubskiej społeczności. Tych z którymi zżyliśmy się najbardziej. Koło zatoczy również historia tych, którzy oddalili się od rodziny i od rodzinnej ziemii. Idyllicznie każdy z nich znajdzie zgodę z samym sobą oraz z rodziną. Skończy się ich poniewierka i samotność. Cały cykl jest piękną podróżą po Kaszubach, które chyba większości czytelnikom nie są znane. Przynajmniej dla mnie była do tej pory poprostu kraina nad morzem, gdzie istnieje dziwny język. Ale dzięki autorce zaczęłam podziwiać tych wszystkich, którzy walczyli i nadal walczą o to aby kaszubska kultura nie przepadła. Dodatkowo jest tutaj kawał historii, która jest nam znana w ogólnikach, a tutaj poznajemy jej szczegóły i „zaplecze”. Dziękuję za piękną i mądrą podróż po Kaszubach.