Miłość, śmierć, tęsknota. Poznaj wspomnienia Haliny Poświatowskiej, najbardziej upartego serca dwudziestego wieku.
Opowieść dla przyjaciela to autobiograficzny portret jednej z najpopularniejszych polskich poetek. Halina Poświatowska napisała ją krótko przed swoją śmiercią. I chociaż adresuje tekst do przyjaciela, książka jest właściwie listem do nas, współczesnych czytelniczek i czytelników. Poznajemy prywatne losy pisarki, intymne wyznania, towarzyszymy w namyśle nad życiem naznaczonym chorobą.
Opowieść dla przyjaciela od lat pozostaje źródłem nadziei. To klasyka literatury, która nie przemija. Od tej intymnej spowiedzi powinni zacząć lekturę ci, którzy Poświatowskiej dotąd nie czytali albo jeszcze nie zdążyli polubić jej poezji.
Jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej…
Halina Poświatowska (born Helena Myga) was a Polish poet and writer, one of the most important figures in modern Polish literature.
She is famous for her lyrical poetry and for her intellectual and passionate yet unsentimental poetry on the themes of death, love, existence, famous historical personages, especially women, as well as her mordant treatment of life, living, being, bees, cats and the sensual qualities of loving, grieving and desiring.
She died at 32 after a second heart operation to correct a heart defect that limited her mobility and breathing, which she acquired when she fell ill as a child during the World War II German occupation of Poland.
Ta opowieść to rejs po niewinnościach. To apel o życie wszystkimi zmysłami, to oda do tęsknoty. Jest w niej coś wybornie empatycznego, a przy tym intymnie kokieteryjnego. To książka, która sama się odczuwa i która wielopłaszczyznowo się sobą rozkoszuje. Jest świadoma paradoksów, jakie stwarza - bolesnej lekkości, zwiewnej ciężkości, autorefleksyjnego niezrozumienia. Nikt mnie tak nie inspiruje, jak Poświatowska. I nic mnie tak nie łagodzi, jak jej słowa.
przeczytaj to, przyjacielu, przeczytaj, przeczytaj i zakochaj się w Poświatowskiej, tak jak i ja się w niej zakochałam, tak jak i ona zakochała się w życiu
"Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci - zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc."
„Chcę żyć! Tak, bardzo chcę żyć! Chcę chłonąć czyste powietrze, chcę się całować z moim chłopcem, chcę tańczyć w jego ramionach!”
Czytając ten fragment, wiedząc, że Poświatowskiej do ucha szeptała zbliżająca się smierć, roztrzaskało mnie coś na tysiące małych części. Sięgając pamięcią do tamtej chwili doceniłam każdy bezwiedny taniec, śpiewanie o zmroku w samochodzie. Każdy zakamarek ziemi na którym postawiłam swoje stopy.
„Opowieść dla Przyjaciela” jest najczystszą formą piękna jaką mogłam sobie wyobrazić. Bez patosu, ozdobników, fałszu, wymuszenia. To lekkość, szczerość i miłość do życia. Świadomość, że autorce czas przecieka przez palce ubiera tę miłość i marzenia w wielki smutek. Ile to razy można zastanowić się jak człowiek zmarnował szanse, okazje w obawie przed czymś irracjonalnie głupim. Zawsze jednak pozostaje nadzieja na odbudowanie swoich błędów i łapania z życia więcej. U Hasi takiej możliwości nie było.
„Myślałam o tym, jak doskonale ziemia unicestwia to wszystko, co jest człowiekiem: ambicje, pragnienia, uczucia; to wszystko, co jest ważne, pulsujące życiem, zdobyte i nie zdobyte na równi. Dziwiłam się ludziom, którzy wypełniając codzienne obowiązki nie zwracają uwagi na nieodwołalny kres swej krzątaniny. Śmierć wypełniła moje myśli i tym razem jej atak był celny.”
Prawdziwość tych słów przeszywa na wskroś. Człowiek czasem umiera, samodzielnie zadając sobie „myślowe” ciosy.
Czułam wielki smutek, kiedy skończyłam opowieść. Tak jakbym znalazła nieprzeczytane listy sprzed kilku lat uświadamiające człowieka o czymś ogromnie ważnym. Ale w chwili przeczytania byłoby już za późno. Absolutnie Przepiękna.
Jakie to było pięknie smutne. Kocham każde jej zdanie, niektóre pamiętam z numerami stron. Czekam, aż ktoś mnie wzruszy bardziej niż Halinka, ale nie wiem, czy bym to przeżyła. Strzeż się słońca, bo w nim tęskni się najmocniej.
"Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady."
Szukam epitetu, który wyraziłby mój zachwyt tą pozycją, ale nie potrafię go znaleźć. Na długo pozostanie w mojej pamięci, a jeszcze pewnie nie raz po tę opowieść sięgnę. Polecam z całego serducha.
To opowieść o życiu przeznaczonym umieraniu. Opowieść o wierze w niemożliwe. Opowieść o Poświatowskiej. Świat byłby zdecydowanie lepszy, gdyby wszyscy kochali i wierzyli w życie tak jak ona. Poza tym, jej historia jest idealnym materiałem do idiotek Okuniewskiej. Jak na to, że Poświatowska chorowała na serce to wytrzymało ono zadziwiająco wiele złamań i sklejeń.
Delektowanie się słowami- to robiłam przez 90% książki.
,,Pragnienie przymierzałam do wyrazu pragnienie i dla mojej największej miłości – dla życia, poszukiwałam najpiękniejszych określeń. Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady"
I dlatego, przyjacielu, przeciw twojemu milczeniu będę się bronić słowa.
Przeczytałam już kiedyś "Opowieść dla przyjaciela", kiedy miałam może ze 13 lat. Rozwijałam wtedy swoje zainteresowania poetyckie i bliska osoba podsunęła mi do studiowania właśnię tę historię Haśki. Z tamtej lektury zapamiętałam szpital (bliskie mi miejsce) i to, że Poświatowska zaprzyjaźniła się z człowiekiem niewidomym. Dopiero teraz to wszystko nabrało dla mnie prawdziwej wartości.
"Opowieść dla przyjaciela" Haliny "Haśki" Poświatowskiej to próba wyrównania rachunków, wyciągnięcie ręki do przyjaciela *autorka recenzji wskazuje wszystkimi kończynami i palcami na Ireneusza Morawskiego*, ale w świetle dziennym, przed publiką, w wydanej szeroko formie. Ten kontekst nadaje "Opowieści" niepowtarzalnego uroku, to czyni ją jeszcze bardziej wyjątkową.
Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej...
"Opowieść dla przyjaciela" to historia autobiograficzna; autorka poświęca uwagę wątkowi leczenia swojego chorego serca, a szczególnie wyjazdowi do Stanów w celu skomplikowanej operacji, pobytowi, który miał trwać tylko tyle, ile leczenie, a przeciągnął się do kilku lat. To powieść o chorobie, pogrzebach i śmierci; o tym, kiedy po długim okresie strachu i niepewności człowiek pozwala sobie na pożądanie, zarówno drugiej osoby, jak i świata oraz wyższych wartości; o wolności, tęsknocie i uporze. To odważna próba przedstawienia swojej perspektywy, to publiczna nadzieja na przebaczenie. Chociaż Poświatowska ponoć nie kochała romantycznie Morawskiego, to przecież miłość przyjmuje różne postacie, a cała "Opowieść dla przyjaciela" brzmi jak wyznanie miłości.
Przyjacielu, pomyśl o mnie raz jeszcze, zanim odejdziesz, zanim odejdziemy oboje.
Bo "Opowieść dla przyjaciela" to też powieść poetycka autorki poetki; i jest napisana pięknym językiem, jednym z najpiękniejszych stylem literackim, jakich doświadczyłam. Słowa Haśki pochodzą prosto z jej serca, ale to nie wszystko, one unoszą się wysoko do nieba, przemierzają oceany i zapadają się w pewien rodzaj wieczności. Co za wspaniały umysł.
Jedna z moich ulubionych lektur ostatnich miesięcy i książka, którą bardzo chciałabym posiadać na własność. Odnalazłam się w niej, biegnę przez miasto z Haśką u boku.
Upór, przyjacielu, nie uznaje żadnych argumentów i dlatego jest tak nieodparty.
Choć nie zawsze zgadzałam się z decyzjami Pani Haliny to zdecydowanie była ona człowiekiem, do którego ciężko nie mieć szacunku. Książka jest jak zaglądanie przez okno do jej życia. Wydaje mi się, że jesteśmy dość innymi typami osobowości i przyznam, że czytanie całej książki napisanej kwiecistym, poetyckim stylem bywało dla mnie czasami trochę męczące (bardzo dużo radości dało mi dramatyczne czytanie na głos V rozdziału siostrze i mam nadzieję, że Pani Halina by się na mnie za to nie obraziła). Mimo to po zakończeniu książki nie obeszło mnie uczucie nostalgii do życia, którego nie przeżyłam i słodkiej melancholii na myśl o nie moich wspomnieniach. Zdecydowanie Pani Halina była silną kobietą, barwną postacią pełną pasji i wierną przyjaciółką, a to cechy, które zawsze, ale szczególnie w obecnych czasach zimnego wyobcowania, są godne podziwu i pochwały. Czytanie ostatniego rozdziału i powrót do pierwszego to coś uderzającego. I to tyle, i tak za mało i za dużo za razem, bo komentowanie czyjegoś życia w kilku zdaniach zawsze jest nie na miejscu i niedokładne.
(no i, mimo że Opowieść dla przyjaciela jest adekwatnym i idealnym tytułem ze względu na konstrukcję książki to utrzymuję, że drugim najlepszym tytułem byłoby: "Szalone życie Haliny")
Ta książka jest tak niesamowicie piękna i jednocześnie niewyobrażalnie smutna… ale w tym smutku było też bardzo dużo miłości i szczerej chęci do życia.
I KOCHAM NOWY JORK Poświatowska’s Version, teraz chcę tam jechać jeszcze bardziej!!
u progu zamroczenia człowiek powraca do tego, czym był wiele istnień wstecz: do obietnicy, do zapowiedzi ludzkości wszystko w nim jest możliwością jedynie, pragnieniem krótkim, spalającym się w swej intensywności
"Myślałam o tym, jak doskonale ziemia unicestwia to wszystko, co jest człowiekiem: ambicje, pragnienia, uczucia; to wszystko, co jest ważne, pulsujące życiem, zdobyte i nie zdobyte na równi. Dziwiłam się ludziom, którzy wypełniając codzienne obowiązki nie zwracają uwagi na nieodwołalny kres swej krzątaniny. Śmierć wypełniła moje myśli i tym razem jej atak był celny"
Jednak bardzo czuć, kiedy pisarz jest równocześnie poetą. Napisana w przepiękny sposób, czasem bardzo wzruszająca. Nie spodziewałam się, że Poświatowska miała takie trudne życie.
Bardzo mi się podobała, mam wrażenie że każde słowo ma jakiejś "znaczenie",jest użyte dokładnie tak jak powinno. Sam język sprawia że książka była dla mnie przyjemnością, historia mimo że ciężka to cały czas przeplatana z nadzieją i "pasją do życia".