Podobno aresztowano Trubadurów. Przed mięsnym śpiewali: "Znamy się tylko z widzenia".
Trudno sobie dziś wyobrazić, jak funkcjonował PRL – to najbardziej tajemniczy czas w powojennej historii polskiego społeczeństwa i państwa. Czas, kiedy wszędzie ustawiały się kolejki, bez względu na to "za czym kolejka ta stoi" – jak śpiewała Krystyna Prońko. Absurdalne było wszystko – zaopatrzenie w sklepach, mechanizmy biurokracji, relacje obywatela z władzą. Zagadki z tamtych lat do dziś fascynują. Piotr Lipiński i Michał Matys rozwiązują najbardziej niedorzeczne z nich.
Dlaczego w PRL-u brakowało papieru toaletowego i cukru? Kto zjadł mięso? Kto pokazał pupę premierowi Jaroszewiczowi? Jak dolar stał się w Polsce drugą walutą? Co działo się z nastolatkami, którzy nagle znikali z ulic? Kto dokonał napadu stulecia? W jaki sposób na warzywach można było zbić fortunę? I największa zagadka: jak to się stało, że PRL w ogóle był w stanie istnieć?
Lekkie reportaże, jak to dawniej bywało i jaka była prawdopodobna przyczyna. W sam raz na rozdział przy śniadaniu i choć głębi specjalnej w tym nie ma to oficjalne tłumaczenia władz dlaczego nie ma tego czy tamtego były tak samo durne jak to co się dzieje we władzy dzisiaj. Zaprawdę, niedaleko pada pisior od komucha.
Książka "Absurdy PRL-u" to publikacja, która z założenia ma przypomnieć i zebrać w jednym miejscu absurdy codzienności minionej epoki. Autor podjął temat, który sam w sobie budzi zainteresowanie, bo PRL to czas pełen sprzeczności i paradoksów. Niestety, efekt końcowy pozostawia mieszane wrażenia. Po pierwsze, forma. Książka dzieli się na krótkie fragmenty, czasami zaledwie kilkustronicowe, co nadaje całości charakter zbioru luźno powiązanych felietonów czy anegdot. Taki układ sprawia, że lektura jest lekka, ale jednocześnie brak jej spójności, a momentami pojawia się wrażenie chaosu. Po drugie, treść. Z jednej strony znajdziemy tu kilka ciekawych historii, także mniej znanych faktów z PRL-u, które mogą zaintrygować czytelnika. Nie brakuje też odrobiny humoru i nostalgii. Jednak wiele opisów okazuje się powierzchownych, niedopowiedzianych, jakby niedokończonych. Przy objętości nieco ponad 300 stron trudno mówić o wyczerpaniu tematu, zwłaszcza, że PRL trwał niemal pół wieku. Czytelnikowi pozostaje niedosyt, poczucie, że zabrakło głębszego spojrzenia na złożoność tamtej rzeczywistości. Na plus trzeba zaliczyć atrakcyjne wydanie i walory popularyzatorskie. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, dlatego może okazać się dobrą lekturą dla osób, które nie zagłębiają się na co dzień w historię, a chcą jedynie przypomnieć sobie klimaty epoki lub poczytać z sentymentem. Ci, którzy liczą na bardziej rzetelną analizę i bogatsze opracowanie, raczej poczują rozczarowanie. Podsumowując: "Absurdy PRL-u" to książka nierówna. Obok trafnych, ciekawych fragmentów znajdziemy w niej teksty przeciągnięte lub potraktowane zbyt pobieżnie. Jest to lekka, przystępna lektura, ale zbyt płytka, by zadowolić bardziej wymagających odbiorców.
Do PRL-u sentyment ma wiele osób - mimo szarości i pustych sklepów, to jednak czas mojego dzieciństwa, który wspominam z łezką w oku. Nie przeszkadza mi to być krytycznym wobec tych czasów i dzięki reportażom odkrywać kulisy wielu wydarzeń i afer, które wstrząsały krajem. Z perspektywy czasu wiele aspektów życia w PRl-u wydaje się być komicznych i absurdalnych w swoim braku logiki.
Inspiracją do powstania książki były powstałe w 2009 roku filmy, które opowiadały o związanych z PRL-em nieznanych szerokiej publiczności historiach. W tym zbiorze znajdziemy aż 16 tekstów, które można czytać odrębnie.
Reportaże dotyczą spraw, które dotykały każdego obywatela PRL - autorzy na przykład próbują dociec przyczyn braku papieru toaletowego, mięsa i cukru. Kto z nas nie pamięta kolejek po papier i widocznych na okładce korali robionych z zakupionych rolek. Kwestia mięsa jest poważniejsza - afera mięsna doprowadziła do jedynego w powojennej Polsce wyroku śmierci w wyniku przestępstwa gospodarczego. Pamiętam, że czytałam o tej histerii w Dużym Formacie, nie wiem już jednak czy autorami byli Matys i Lipiński, czy może ktoś inny.
Zaciekawił mnie bardzo reportaż o nastolatkach, tzw. junakach, którzy przymusowo musieli odbudowywać nową Polskę. Autorzy piszą także o zmarnowanym talencie genialnego informatyka i wynalazcy Jacka Karpińskiego. Nie sposób pojąć motywacji działania i traktowania jego wynalazków przez ówczesny rząd.
Nie mogło zabrakanąć także tekstów o słynnych perfumach Pani Walewska i Brutal, o magii sklepów PEWEX (do dziś pamiętam ten zapach!), a także o łódzkich włókniarkach, które miały podczas strajku pokazać premierowi pewne części ciała.
Autorzy wykonali kawałek świetnej roboty - widać, że skrupulatnie badali poszczególne tematy, studiowali teksty źródłowe i przeprowadzali liczne rozmowy. Każdy z tych teksów ma ambicje być kompletnym. Wiele się z reportaży dowiedziałam, wiele razy potrząsałam ze zdumienia głową, a i nie raz zasmuciłam się nad tym, jak rządzono Polską. Ta książka byłaby na pewno świetną lekturą dla tych, którzy PRL-u już nie pamiętają, zamiast nudnej książki do historii.
Potraktowałem książkę, jako powrót do wczesnego dzieciństwa i konfrontacja mojej pamięci z rzeczywistością. Miała to być luźna lektura i w większości tak ją potraktowałem, chociaż nieporęczność centralnego sterowania gospodarką razi głupotą bardziej niż śmieszy. Ciśnienie podniósł mi natomiast rozdział dotyczący Junaków - nie wiedziałem, że takie rzeczy miały miejsce - odbudowa kraju to jedno, ale wyzysk dzieci niczym niewolników, to drugie. Polecam książkę, żeby z jednej strony uzupełnić swoją wiedzę na temat PRL, a z drugiej strony zastanowić się ile z różnych absurdów jeszcze mamy, albo w jakie się pakujemy.
Kupiłam tą książkę właściwie przez przypadek. Spodziewałam się śmiesznych historii i absurdalnych sytuacji. Okazało się, że absurdalnie było, ale niezbyt śmiesznie. Chwilami, tak, ale częściej było strasznie i aż niewiarygodnie. Urodziłam się na początku lat '80, więc wiele z PRL'u nie pamiętam. Ciekawe było poczytać więcej na ten temat. Nawet pomimo tego, jak dziwne to były czasy. Smutne, że pewne rzeczy się niewiele zmieniły... Książka warta przeczytania.
interesująca książka, która mocno uzupelnila moją wiedzę o PRL. Jeśli ktoś nadal uważa, że za komuny było lepiej to odsyłam do lektury tej książki. mną najbardziej wstrząsnęło to jak potraktowali pana Karpińskiego.
Kolejna książka, która pozwoli uzupełnić informacje na temat PRL-u. Największym zaskoczeniem dla mnie okazało się przymusowe niewolnictwo młodzieży na rzecz państwa. Ogólnie książka napisana w przyjemnym i lekkim stylu, akurat na kilka wieczorów.
"Kiedy opisał teoretycznie nową konstrukcję, zwołano specjalną komisję. Ta urzędowo orzekła, że nie da się zbudować takiego komputera. Uzasadnienie było proste - gdyby zbudowanie takiej maszyny było możliwe, to Amerykanie na pewno by ją skonstruowali."
wszystko byłoby spoko (i wyżej ocenione), gdyby tekst tej książki nie był w prawie stu procentach transkrypcją programu TVP "Zagadki Tamtych Lat". a szkoda - zapowiadało się ciekawie, wyszedł odgrzewany kotlet.
Ciekawe czytadełko, bez żadnej nostalgii tylko kilkanaście wątków PRLu, które pokazują punktowo absurdy tego systemu. Najwieksze wrażenie robi historia junaków - nie zdawałem sobie sprawy z tego jakie to było sk.....stwo