Drugi tom cyklu Lagendelda o starciu między Sowietami a aliantami (z całkiem wyraźną i ważną rolą Polaków) jest lepszy od "Czerwonej ofensywy". Nadal mamy do czynienia z typową "patriotic fiction", ale przecież miło poczytać o polskich komandosach dokonujących rajdu na sowieckie dowództwo korpusu czy żołnierzach Andersa (i zbuntowanej 2 AWP) broniących Pilzna przed 17. Armią Uderzeniową. Jak łatwo domyśleć się, dominują wątki batalistyczne i całe szczęście, bo żarzący się gdzieś w tle i pełzający wątek szpiegowski wypada dość blado.
Mocne strony?
- wspomniany powietrzno-desantowy rajd na tyły Sowietów,
- opis piekła miejskich walk o Bayreuth,
- fajnie zarysowane (choć dość skonwencjonalizowane) postacie bohaterów, z naciskiem na młodszych oficerów i zwykłych żołnierzy,
- akcja polskiego zgrupowania partyzanckiego na węzeł kolejowy (gdzież w Małopolsce).
Słabe:
- Na Cthulhu, wiem, że stereotypowo każdy Sowiet łazi 24/7 nachlany po dziurki w nosie, ale to się już nieco nudne robi, kiedy 3/4 oficerów sowieckich zionie wódą,
- wspomniany wątek szpiegowski w Meksyku,
- postacie historyczne bedące karykaturami samych siebie (ale to dość częsty problem w podobnej literaturze).
Całościowo i tak warto, zwłaszcza dla odbiorców literatury spod znaku Warbooka.