Nie ma groźniejszego przeciwnika niż ten, który pała żądzą zemsty
Sara Radaj, mistrzyni świata w szermierce, znika bez śladu. Ostatni raz widziano ją na stacji warszawskiego metra. Kilka dni później w różnych częściach miasta zaczynają pojawiać się ciała kobiet. Ich twarze są zmasakrowane, brzuchy rozcięte, a ktoś zostawia na nich symbol – planszę do walki szermierczej.
To nie przypadek. To wiadomość.
Komisarz Kinga Evans wraz z dwiema przyjaciółkami Sary – Mają i Alicją – zagłębia się w sprawę, która szybko przybiera brutalny obrót. Tropy prowadzą do świata nielegalnych wyścigów, długów, jakich nie da się spłacić, i ludzi, którzy nie zapominają krzywd.
Wszystko wskazuje na to, że Sara uwikłała się w coś, z czego nie da się tak łatwo uciec. Może jeszcze ma na to szansę... o ile wciąż żyje.
Dnia 15 grudnia 2023 roku o godzinie 16:20 Sara Radaj wyszła z domu w Warszawie przy ulicy Koroniewskiej 67 i kontakt z nią się urwał. Ubrana była w czarne kozaki za kolano, czarne skórzane spodnie i zieloną kurtkę z kapturem obszytym czarnym futerkiem, na głowie miała czarną czapkę z cekinami marki Ochnik oraz szalik w takim samym kolorze. Ktokolwiek widział Sarę lub ma informację o miejscu jej pobytu, prosimy o kontakt z najbliższym posterunkiem policji lub pod numerem kontaktowym 112.
Plansza to trzecia książka A.E. Szumskiej wydana przez Wydawnictwo Novae Res #współpracabarterowa
Dochodzi do zaginięcia mistrzyni świata w szermierce - Sary Radaj. Ostatni raz jest zarejestrowana na kamerach warszawskiego metra, tylko że Sara zawsze unikała komunikacji miejskiej. Niedługo później w różnych częściach miasta są znajdowane niedające się zidentyfikować ciała z wyciętą planszą do walki szermierskiej na brzuchu. Sprawą zajmuje się Komisarz Kinga Evans wraz z dwiema przyjaciółkami Sary - Alicją i Mają. Sprawa szybko nabiera szerszego kontekstu uwikłanego w narkotyki, nielegalne wyścigi i inne szemrane interesy.
Początek bardzo mnie zaintrygował. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Szumskiej ale muszę przyznać, że po prostu dobrze się tą książkę czytało. Styl autorki jest lekki, ale konkretny bez udziwnień, więc słowa wchodzą w mózg jak w masło. Nie trzeba szczególnie się skupiać czy zatrzymywać, tylko się płynie wraz z opowieścią. Fajnie zobaczyć też jakiś mało popularny sport jako tło, bo nigdy nie spotkałem się z żadnym tytułem gdzie to właśnie będzie szermierka. Niemniej w dalszej części nie mam zbyt wiele pozytywnych rzeczy do omówienia.
Przede wszystkim irytowało mnie nieustanne powtarzanie tej samej fabuły. Trzeba sobie wyobrazić, że historia jest ujęta z różnych perspektyw, tylko początek każdego nowego rozdziału opierał się na powtórzeniu tej samej historii z poprzedniego rozdziału tylko z innej perspektywy. Przez co całość była bardzo chaotyczna chronologicznie.
Później było tylko gorzej jeśli chodziło o logikę i motywacje bohaterów. Ale nie chcę tutaj za wiele spoilować. Przede wszystkim KOMISARZ Kinga zachowywała się bardzo nieprofesjonalnie jak na tak wysokie stanowisko, nieustannie paplała o postępach w sprawie swoim koleżankom, dziennikarkom! Ale miała na tyle podwójne standardy, że już mężowi nie chciała powiedzieć o szczegółach śledztwa. Ja rozumiem, że mówiła to wszystko Mai i Alicji, bo one były przyjaciółkami zaginionej. Ale nawet w takich sytuacjach obowiązuje jakiś zawodowy profesjonalizm. UWAGA MAŁY SPOILER. Szczególnie w jej amatorskiej robocie uderzył mnie fakt, kiedy znalazła się Sara. Dostała przez telefon informację, że została znaleziona dziewczyna. Komisarz Kinga Evans stwierdziła: "To na pewno musi być poszukiwana Sara" i zanim dojechała do szpitala dosłownie wszystkim wygadała przez telefon, że została znaleziona. Okej, to faktycznie była Sara, ale nie było to potwierdzone, dopóki Pani Komisarz jej nie zobaczyła, więc nie miała pewności, że to na pewno ona. Musiałaby się mocno tłumaczyć gdyby to jednak nie była ona... KONIEC SPOILERA
Dodatkowo bardzo przeszkadzała mi nijaka motywacja antagonisty historii. Doszło do tego wszystkiego, bo w przypadkowym wypadku samochodowym zginęła dziewczyna, którą znał raptem parę dni. Nie rozumiem chęci zemsty sprowadzającej się do zabiciu paru osób tylko dlatego, że nowa dziewczyna umarła w nie intencjonalnym wypadku podczas nielegalnego wyścigu. A wiemy, że on raczej nie wiąże się z dziewczynami na dłużej. Poprzednią partnerkę zabił samemu przypadkiem i ledwo po paru dniach znalazł już sobie nową, za którą aż tak chciał się mścić. A nie będę jeszcze się zagłębiał w inne elementy by nie zdradzać za dużo. Na szczęście ostatni rozdział historii uratował logikę całości, nawet jeśli bohaterowie są na tyle głupi by uwierzyć w poprzednie tłumaczenie.
"Plansza" to bardzo dobrze napisana ale kiepska historia. To tak jakbyście dostali najlepszy w smaku sernik, ale z rodzynkami. Logika mi mocno kulała, jakby cała historia była zlepiona z różnych części. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że bawiłem się źle. Z racji zadowalającego zakończenia oceniam na 6/10.
Po raz kolejny mroczna i tajemnicza okładka mnie przyciągnęła do książki, ale też opis był ciekawy. Kryminał, z motywem sportowym, motywem zaginięcia i innymi ciekawymi elementami, który naprawdę przypadł mi do gustu, choć i mam do niego parę uwag. Zrobił na mnie dobre wrażenie.
Sara, mistrzyni świata w szermierce, znika bez śladu. Ostatnie miejsce gdzie ją widziano, niczego nie mówi jej najbliższym, którzy szaleją z niepokoju. Co grosza kilka dni późnej w różnych częściach miasta pojawiają się ciała kobiet, zmasakrowanych i z wyciętą na ich ciałach planszą do szermierki. Komisarz Evans wraz z innymi przyjaciółkami Sary zgłębiają się w sprawę, która przybiera nieoczekiwany obrót, a nadzieja na odnalezienie zaginionej z każdym dniem niknie.
Bardzo mnie zaintrygowała ta książka, już sam opis dawał nadzieję na pełną zwrotów akcji, opowieść, tak się też stało, a sama powieść wciągnęła nie już po kilku pierwszych stronach. Lektura jest pełna konkretów, a jej akcja jest dynamiczna i wartka. Zaginięcie sportsmenki zostaje zachowane w tajemnicy, policja podejmuje się śledztwa, które z każdą kolejną informacją wchodzi na nowe tory, a gdy odnajdowane są kolejne ciała, emocje sięgają zenitu. Nie powiem, że udało mi się odgadnąć o co chodzi z całą sprawą zaginięcia, jak i z innymi wątkami, miałam pewne podejrzenia, coś się sprawdziło, ale sporo kwestii autorka rozwiązała inaczej, przez co fabuła czasami mnie zaskakiwała.
Przy czytaniu jednak towarzyszyło mi uczucie, że coś mało kryminalny ten kryminał. Owszem pojawiły się zbrodnie, również i kilka brutalniejszych opisów, ale cała fabuła była raczej prosta, jak na kryminał ta cała otoczka była jakaś płyta, autorka nie budowała tutaj napięcia, sprawa zaginięcia rozwija się bardzo szybko, bez jakiegoś głębszego wchodzenia w szczegóły. Jak na kryminał było dla mnie za lekko, fabuła była ciekawa, czytało się ją bardzo szybko, ale mi zabrakło jakiegoś dreszczyku, większej ilości detali dotyczących poszukiwań, zabójstw, rozwinięcia motywu seryjnego mordercy, mam wrażenie, że książka jest nieco niedopracowana pod kątem fabularnym, albo to ja robię coraz bardziej wymagająca.
Było też coś co mnie ogromnie irytowało, były to przeskoki w fabule, pojawiały się wstawki z kilku dni przed zaginięciem Sary, ale też jej perspektywa, która wiele rzeczy zdradziła jak dla mnie za szybko, według mnie perspektywa tej bohaterki lepiej wyglądałaby na końcu powieści, jako uzupełnienie śledztwa prowadzonego przez komisarz Evans. Kolejna rzecz, która równie mocno mnie irytowała, to ilość zbiegów okoliczności czy prywaty pomiędzy prowadzącą sprawę a przyjaciółkami Sary, to w mojej opinii zaszkodziło tej historii.
Ogólnie książka mi się podobała, to jak dla mnie bardzo lekki kryminał, który koneserom tego gatunku, może wydawać się płytki i niedopracowany, jednak, dla kogoś kto rozpoczyna przygodę z gatunkiem powinien się podobać, jest zagadka, są konkrety, jest lekkość języka i fabuły, można się połapać o co chodzi, choć autorka wprowadza też delikatną grę pozorów czy sprzeczne informacje. Książkę oceniam jako bardzo dobrą, fajnie przy niej spędziłam czas, choć troszkę szkoda, że była taka krótka.
Diana wylądowała w szpitalu psychiatrycznym. Nie pamięta co się stało, ani dlaczego do końca tam się znajduje. Jedyne co wie, to że już stamtąd nie wyjdzie. Nie jest jednak to jej pierwszy pobyt w takim ośrodku. Od najmłodszym lat, odwiedza tego typu placówki. Po latach wydawałoby się, że jej życie jest idealne i poukładane, jednak skrywa mroczne sekrety. W domu jej znajomego policja odnajduje przetrzymywane dzieci. Jaki związek miała z tym Diana?
(Nie)odnalezione jest bardzo trudna książka. Jest to kryminał i powieść psychologiczna w jednym. Osobiście bardzo lubię sięgać po książki, w których poruszany jest temat chorób psychicznych i szpitali psychiatrycznych. Tutaj, wbrew pozorom, odgrywają one dość sporą rolę, jednak nie są znaczące. Historia Diany jest bardzo przykra i bolesna. Pokazuje nam, jak realnie wygląda leczenie w takich szpitalach oraz efektywność takiego leczenia. Myślę, że bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, że to wszystko nie jest takie kolorowe. Wydaje nam się, że osoby chore psychicznie ( a w szczególności dzieci) otrzymują odpowiednią opiekę. Przecież lata, gdzie takie osoby były traktowane jak najgorszy sort człowieka minęły. Czy oznacza to jednak, że leczenie i terapię pomagają? Że przynoszą realne, POZYTYWNE skutki? To pytanie towarzyszyło mi przez cały czas czytania tej książki. Zdaje sobie też sprawę, że takie są niestety realia. Sama sprawa kryminalna oraz jej rozwiązywanie, były interesujące, jednak uważam że autorka powinna trochę bardziej skupić się na tym wątku i go dużo bardziej rozwinąć. Niestety, ale sam sposób dochodzenia do rozwiązania sprawy pamiętaj najsłabiej, a chyba powinno być odwrotnie. Nie zmienia to jednak tego, że ta książka jest naprawdę dobrą i ciekawą pozycją wartą uwagi!
Ostatnio mam sporo okazji do poznania nowych autorek książek i zainteresowała mnie „Plansza” A.E. Szumska, wydawnictwo Novae Res. Poznajemy tu Sarę, która jest mistrzynią świata w szermierce i znika bez śladu. A po kilku dniach w różnych miejscach zaczynają pojawiać się zmasakrowane ciała kobiet. Do śledztwa wkracza detektyw Kinga Evans, wraz z przyjaciółmi zaginionej wkracza do świata nielegalnych wyścigów. Czy uda się odnaleźć Sarę? Kto stoi za chęcią zemsty kobiety? Pierwszy raz miałam okazję czytać w książce o sporcie jakim jest szermierka co nadało całej historii oryginalności. Fabuła dość ciekawa, ciała ścielą się dość gęsto i jest ich całkiem sporo. Jednak myślę, że jej potencjał nie do końca został przez autorkę wykorzystany. Nie do końca rozumiem motywu zabójstw, który zostaje na końcu przedstawiony czytelnikowi. Kierowca wyścigów zabija z zemsty, za śmiertelny wypadek jego „ukochanej” dziewczyny, która jest jedną z wielu i wcześniej tak naprawdę ma jedną, po drugiej. Pojawia się wiele powtórzeń, a mianowicie kolejny rozdział zaczyna się powrotem do wcześniejszego, co było dla mnie zbyteczne. A także nie rozumiałam za bardzo czemu detektyw Kinga dzieli się wszystkimi szczegółami śledztwa z dwoma dziennikarkami. Były przyjaciółkami zaginionej Sary, ale no obowiązuje coś takiego jak tajemnica śledztwa. Nie do końca rozumiałam jej postępowanie w tym temacie. I niestety zabrakło mi tu emocji, adrenaliny jakoś nie poczułam tej grozy w związku z porwaniem, odnajdowaniem kolejnych ciał. Czy ta książka tak naprawdę była zła? Nie gdyż ogólnie czytało mi się ją dobrze i płynnie, jednak według mnie potencjał nie do końca został wykorzystany. Zastrzegam, że to jest moja opinia i moje odczucia, a Twoje mogą być odmienne, warto przekonać się samemu.