Ostatni raz tak się czułem po wyjściu z kina po obejrzeniu pierwszej części Matrixa. Astrofizyka, religia, moje klimaty. Ciekawy pomysł. Treści starczyłoby na kilka książek. Momentami trudna, bo wiele koncepcji się przeplata. Chyba jednak nie dla każdego.
"Przyszłość oddziałuje na przeszłość, która oddziałuje na przyszłość w zaklętym tańcu lunatyków. Paradoks goni paradoks, wąż zjada własny ogon." Powyższe zdanie doskonale podsumowuję tę książkę. Nic dodać nic ująć :) Sięgając po "Pół sposobu jak tanio ocalić świat" wiedziałam, że dostanę coś zaskakującego, innego, a wręcz dziwnego. I absolutnie się nie zawiodłam. Mamy tutaj do czynienia z książką o końcu świata i próbach zapobiegnięcia temu wydarzeniu. Ale to jest dopiero jedna warstwa :) Nieźle zamotana fabuła, powoli ale dość nieuchronnie prowadzi naszych bohaterów w jednym kierunku. Przemek otrzymuje od swojego umierającego wuja zadanie zaopiekowania się zestawem opowiadań SF, oraz odnalezienia tajemniczej damy pik. Jednakże szybko okazuje się, że opowiadaniami zainteresowane jest znacznie więcej osób, włączając w to wywiad rosyjski i polski kontrwywiad, a nawet zakon sióstr Dominikanek! Ba, w jednym z nich zakodowane są koordynaty i czas upadku pewnego kosmicznego obiektu do Bałtyku. W tym samym czasie agenci rosyjskiego i polskiego wywiadu grają w kotka i myszkę, a Przemek po omacku szuka sensu w tym co właściwie ma zrobić. Trochę światła rzuca na całość jego anielskość Michał Gabriel, który jest.... sztuczną inteligencją :D. Jednak tam, gdzie rozwiewają się jedne wątpliwości, od razu rodzą się kolejne. Dołóżmy do tego dysputy natury filozoficzno-etycznej, oraz te z podwórka fizyki teoretycznej (dotyczące czarnych dziur, linearności czasu, równoległych wszechświatów oraz tego co jest prawdopodobne za horyzontem zdarzeń), a później zajmijmy się psychologią człowieka w obliczu globalnej katastrofy. Ta książka ryje mózg! Nie jest to łatwa lektura, którą się bezrefleksyjnie połknie w jeden wieczór. Ale nie jest też ciężka, mimo takiego ładunku wiedzy i emocji. Warstwa humorystyczna skutecznie ułatwia jej odbiór. Filip naprawdę odwalił kawał dobrej roboty łącząc wszystkie warstwy tej powieści, a jeszcze dodał tutaj zabieg który bardzo lubię - sprawił, że bohaterowie wciągają w pewnym momencie autora do fabuły. Zdecydowanie bardzo polecam zapoznanie się z tą książką. Zapewniam, że po jej przeczytaniu, już nigdy nie spojrzycie na AI w taki sam sposób, jak teraz :). "Przecież na Wasze ludzkie mózgi nic nie działa lepiej niż dobrze opowiedziana fabuła."