Upał, sycylijskie słońce i orzeźwiające limoncello. Brzmi jak przepis na idealny urlop, prawda? Nie dla wszystkich.
Iris prowadzi pensjonat na Sycylii i właśnie organizuje wesele najlepszej przyjaciółki. Niestety, nic nie idzie zgodnie z planem, a przystojny drużba zamiast pomagać, wszystko utrudnia. A przecież wiadomo, że letni romans z hollywoodzkim aktorem to nie jest dobry pomysł!
From Sicily with Love to wakacyjna historia o złamanych sercach i utraconych marzeniach oraz niesamowitej sile przyjaźni.
za ten vibe sycylii, tych niuansów turystycznych itd - kocham i szanuje 🥹 ale romans wgl nie romansował jak powinien, oni wgl nie mieli ze sobą chemii, a szkoda 🥲
*współpraca reklamowa z Wydawnictwem Gorzka Czekolada*
Już niedługo lato i wakacje, a ta książka to idealna propozycja na ten konkretny czas. Okładka mnie zauroczyła, tak samo jak opis, który jeszcze przed rozpoczęciem czytania samej opowieści zabrał mnie na słoneczną Sycylię. Lektura to połączenie romansu, obyczajówki i komedii, historia prosta i przyjemna z dominującym wątkiem organizacji wesela.
Iris prowadzi pensjonat na Sycylii, staje też przed olbrzymim wyzwaniem jakim jest organizacja wesela najlepszej przyjaciółki. Jak to z wielkimi planami bywa, wiele z nich się sypie, katastrofa goni katastrofę, a drużba, który miał pomagać niczym książę na białym koniu, wszytko utrudnia, głównie przez sianie zamętu zarówno w głowie jaki sercu Iris.
Spodziewałam się lekkiej i przyjemnej lektury, i taką też dostałam. Piękne sycylijskie krajobrazy, lokalne tradycje, ślubne przygotowania i wakacyjny romans w tle. Historia choć pierwotnie wydaje się dotyczyć ślubu i całej ślubnej gorączki, to fabuła zdecydowanie bardziej skupia się na świadkach przyszłych małżonków, czyli na Iris i Reginaldzie. Pomiędzy tą dwójką od samego początku czuć chemię, najpierw poprzez wymienianie wiadomości, a później już tą tuż po spotkaniu, nie mniej nie może się obejść bez aferki i nieporozumienia, przez co ta wyczuwalna chemia zostaje zastąpiona niechęcią. Relacja głównych bohaterów jest złożona i dynamiczna, opiera się na wakacyjnym romansie, a oni sami po części stanowią swoje przeciwieństwa, ona mało znacząca hotelarka, a ona gwiazdor filmowy, opowieść jak z bajki, ale z mętną wizją na happy end.
Co mi się najbardziej podobało w tej książce? Musze zwrócić uwagę na kilka rzeczy po pierwsze dość oryginalna historia, lekka i przyjemna, w którą totalnie się wkręciłam głównie przez komediowy aspekt, a co ciekawe nie jestem fanką tego gatunku. Po drugie to że w tej powieści afera goni aferę, ilość przeciwności losu z którymi muszą zmagać się bohaterowie jest imponujący, a cała dynamika i dramaturgia jest po prostu rewelacyjna i mnie całkowicie kupiła, bo ja uwielbiam wszelkie afery i dramaty. Fajną rzeczą też była do końca utrzymywana przez autorkę niepewność co do przyszłości głównej pary. Ostatnia rzecz, która mi się podobała to pojawienie się w powieści ważnych społecznie tematów, czasami trudnych, czasami kontrowersyjnych, takich jak wymagania rodziców, ocenienie po pozorach, samoocena, walka o marzenia, problemy z odżywianiem itp.
Książka sama w sobie jest na prawdę przyjemną i lekką lekturą, przy której można się bardzo dobrze bawić. Fabuła jest prosta, zabawna ale równocześnie zabarwiona dramaturgią, dzieje się dużo, pojawiają się cudowne opisy, które pozwalają na chwilę przenieść się na słoneczną i ciepłą Sycylię. To idealna lektura na na nadchodzące lato, do przeczytania w kilka godzin, fajna na zastój czytelniczy, poprawę humoru czy odskocznię po ciężkiej lekturze. Mi się podobało, polecam.
Zapnijcie pasy, zgłośnijcie Madonnę w radiu, czas zrzucić chusty z głów i poczuć wiatr we włosach, podczas przejażdżki kabrioletem urokliwymi uliczkami Sycylii. Jestem przekonana, że do końca lata nie znajdziecie bardziej wakacyjnej historii niż „From Sicily with Love”.
Jeśli nigdy nie mieliście przyjemności zawitać na Sycylię, to teraz macie idealną okazję aby ją odwiedzić w najnowszej powieści Ratajczak. Już od pierwszych stron malownicze opisy, niczym kadry filmowe (zwłaszcza z perspektywy Reginalda), zabiorą nas w niezapomnianą podróż.
Wraz z grupą przyjaciół pozwiedzamy nieznane zakamarki wyspy (dzięki zamiłowaniu Alberta do wszystkiego co nietypowe), przy okazji słuchając ciekawych, lokalnych legend (a jest ich naprawdę wiele!). Chroniąc się przed słonecznym skwarem zajdziemy do restauracji na tradycyjne dania jak i słodkie przekąski typu Cannoli. Poznamy nietuzinkową architekturę wyspy oraz historię ozdób z których słynie choćby Głowy Maurów.
To przy akompaniamencie komediowej historii z przygotowywaniem wesela dla przyjaciół. I będzie ono niezwykle nie tylko przez miejsce, ale głównie ze względu na parę młodą, która jest dość specyficzna. Nadal nie wiem jak Albert z Alison byli w stanie zatańczyć do „Power of Love” wersji piano! Nie zabraknie również paru niespodziewanych komplikacji. Scena ze znoszeniem pianina po schodach to złoto!
Poza dokładnym oddaniem atmosfery wyspy, bardzo podoba mi się osadzenie akcji w konkretnym czasie (okres po pandemii, co ma swoje skutki), zawarciu odniesień do wydarzeń rzeczywistych jak Roland Garros, czy też nawiązań do kultury, na przykładzie serii filmowej Jamesa Bonda (dość istotnej dla fabuły!) oraz piłkarskich przyśpiewek Jaydena. To naprawdę dodaje realizmu i niepowtarzalnego charakteru.
„From Sicily with Love” nie da się upchnąć w ramy, obecnie tak popularnych, motywów. Ta historia ma zalążki przewodnika, aczkolwiek nie tylko po Sycylii, lecz przede wszystkim po duszy człowieka. Dotyka istoty przyjaźni, jakich wyzwań jesteśmy się w stanie podjąć dla najbliższych (niecodziennie przygotowuje się cudze wesele) i jak cenne, pomocne są rady przyjaciół. To rodzinna miłość, w której potrzeba czasem więcej zaufania i wsparcia. To miłość romantyczna, powoli kiełkujące uczucie z niepewnościami i wątpliwościami. To pokonanie obawy przed ponownym zranieniem, pozwolenie sobie na drugą szansę oraz szczęście. To miłość do samego siebie, akceptacja swojego charakteru oraz wyglądu. To odwaga aby zaryzykować i odrzucić dotychczasowe, wygodne życie, i podążyć nieznaną drogą, w celu spełnienia swoich marzeń. To siła woli aby się nie poddawać i nie rezygnować z wyznaczonych celów.
Nie jestem fanką romansów, ale w ciemno mogę sięgać po twórczość Ratajczak. W swoich historiach zawsze serwuję malownicze opisy i bohaterów, którzy zachowują się adekwatnie do swojego wieku, co bardzo cenię.
Włączcie najbardziej pozytywną piosenkę i pozwólcie zatańczyć do niej bohaterom Sycylii. Tak właśnie kończą się historię Ratajczak — jak w dobrych bajkach, wszyscy są szczęśliwi, śpiewają i tańczą.
Mam nadzieję, że po lekturze, podobnie jak ja, każdy motyw z cytryną przypomni wam o tak wspaniałej powieści jaką jest „From Sicily with Love”.
Hiacynta i Frank to moi ulubieńcy, IKONY! Jack skradłeś moje serce!
Od paru lat mam obsesję na punkcie cytryn (uwielbiam ich motyw w każdej postaci od lodów po dekoracje w domu), Włochy również są kierunkiem o którym marzę, więc widząc tę książkę i jej opis momentalnie wiedziałam, że jest to obowiązkowa pozycja na mojej liście. Poznanie Iris i Reginalda było czystą przyjemnością obie postacie i ich perspektywy od razu przypadły mi do gustu i właściwie nawet nie wiem w którym momencie znalazłam się w połowie książki ( a książkę czytałam na plaży, gdzie była masa rozpraszaczy, więc to znak, że historia naprawdę mnie wciągnęła). Otoczka Sycylii i włoskiego jedzenia była wszechogarniająca i przez nią nie raz i nie dwa byłam naprawdę głodna i spragniona wycieczki na Sycylię. Ślubne perypetię i grono bliskich przyjaciół było kolejnym fantastycznym elementem tej historii, a jednak jak wiadomo musi pojawić się jakieś "ale" i jest nim końcówka (nie samo zakończenie!) gdzie wiadomo coś musiało się popsuć żeby na sam koniec mogło cudownie się naprawić, jak dla mnie ten cały "powód" rozłąki głównych bohaterów był trochę naciągany i na siłę, ale cała książka naprawdę rekompensuje to jedno małe "ale". A teraz nie pozostaje mi nic innego jak gorąco polecić wam tę książkę, a samej wrócić do snucia marzeń o wycieczce do Włoch, może na Sycylię, a może w zupełnie inny region?
Tak🍋 Tak🍋 Tak🍋 Takie książki poproszę😍😍 Uwielbiam tę historię🍋 Uwielbiam głównych bohaterów🍋 Uwielbiam🍋 Polecam przeogromnie🍋❤️ . Koniec recenzji😁 . Nie no, żartuję 🤭 Ale ta historia jest tak wspaniała, że cokolwiek bym o niej nie napisała i tak będzie za mało, żeby wyrazić mój zachwyt. . Ta książka jest jednym słowem DOJRZAŁA🍋 Główni bohaterowie postępują dojrzale. Rozmawiają ze sobą, wyjaśniają niejasności na bieżąco. Nie znikają bez słowa, nie unikają siebie i rozmów. . W końcu trafiłam na romans w którym mam ciut "starszych" bohaterów niż 20-25 lat, jacy często są przedstawiani bardzo niedojrzale. Mamy tu Iris, dziewczynę z sąsiedztwa, z którą wypilibyśmy kawę, poszli na zakupy i pomogli w prowadzeniu pensjonatu. Jest też on- przystojny aktor, który nie ma przerośniętego ega i nie zachowuje się jak pępek świata. Uwielbiam ich❤️🍋 . Jeśli znacie książki/romanse, w których znajdziemy dojrzałych bohaterów to koniecznie podeślijcie tytuł. Takie chce czytać😍 . Zresztą styl autorki jest fantastyczny - może o tym świadczyć fakt, że już zamówiłam wcześniejszą serię autorki🤭 . Polecam ❤️🍋
✨️Polećcie mi letni romans, który powinnam przeczytać 👀💛
A ja opowiem Wam o książce, która przeniosła mnie prosto na Sycylię…
"From Sicily with Love" Adrianny Ratajczak to historia pachnąca cytrusami, rozgrzanym sycylijskim słońcem i lokalnymi przysmakami. Ostrzegam tej książki nie powinno się czytać na pusty żołądek! Opisy jedzenia są tak apetyczne, że podjadanie w trakcie lektury jest niemal nieuniknione 🤭
O kim opowiada historia? O Iris, która prowadzi uroczy pensjonat na Sycylii i właśnie organizuje wesele swojej najlepszej przyjaciółki. Pomaga jej w tym Reginald drużba pana młodego, z którym początkowo wymienia tylko praktyczne wiadomości dotyczące przygotowań. Ich pierwsze spotkanie nie należy do najmilszych, ale z czasem między słowami zaczynają pojawiać się emocje. Ciepłe spojrzenia, ciche gesty i coś, co potrzebuje czasu, by się rozwinąć.
Czy dwa poranione serca znajdą w sobie odwagę, by sięgnąć po szczęście? Tego dowiecie się, sięgając po tę historię 💛
"From Sicily with Love" to od początku do końca slow burn, ale warto wiedzieć, że pierwsze skrzypce gra tu Sycylia. Jej smaki, legendy i klimat. Potem przychodzi czas na organizacje przyjęcia i ślubu, a dopiero na końcu rozwija się wątek romantyczny. Zwiedzanie wyspy z bohaterami bardzo mi się podobało, ale moje romansiarskie serce czuło lekki niedosyt. Zakończenie? Pięknie napisane, ale trochę za krótkie. Chciałabym wiedzieć więcej o dalszych losach Iris i Reginalda. Mimo to uważam że to idealna książka na lato. Lekka, ciepła i bardzo apetyczna.
"Miłość... Miłość jest nieprzewidywalna. Miłość wywraca nasz świat do góry nogami. Wskutek niej zaczynamy lubić rzeczy, których kiedyś nie znosiliśmy, tolerujemy to, co nam wcześniej szalenie przeszkadzało. Zmieniamy się. Prawdziwa miłość to sztuka kompromisów"
Iris prowadzi pensjonat na Sycylii, gdzie ma się odbyć ślub jej przyjaciółki, której jest świadkiem. Kobieta podjęła się bardzo trudnego zadania, bo nigdy jeszcze nie organizowała wesela. Ale dla przyjaciół zrobi się wszystko, prawda? Nie brakuje trudności, wszelkich przeszkód, wyskakujących co chwilę jakiś problemów, ale mimo że pojawiają się momenty zwątpienia, to ona się nie poddaje i to mi się bardzo podobało. Jest zdeterminowana i ciężko pracuje, żeby zrealizować cel. Kobieta porzuciła wygodną pracę w korporacji na rzecz prowadzenia pensjonatu. Duża odwaga, prawda? Dziewczyna wzbudza sympatię każdego. Zawsze bardzo uważnie słucha, to co mówi. Nikt nie oprze się jej uśmiechowi. Nawet świadek pana młodego, aktor, choć początek nawiązania kontaktów nie do końca należy do obiecujących. Pewne słowa usłyszane przez Iris powodują, że nie polubiła Reginalda i powiem szczerze, że również początkowo go nie polubiłam, nie wzbudzał sympatii. Spotkanie na żywo okazało się dosyć rozczarowujące w porównaniu z tym, jaki mężczyzna wydawał w trakcie kontaktów mailowych. Jednak z czasem okazał się całkiem inny niż wydawał się na początku. Dżentelmen, miły i zrobi bardzo wiele dla przyjaciół. Świeżo po zmianach w swoim życiu, ani myśli o nowym związku. Ale może pobyt na Sycylii zmieni jego zdanie? Cóż, mimo obaw kobiety, mężczyzna okazuje się bardzo pomocny w organizacji ślubu i nieraz jej pomaga.
Relacja pomiędzy bohaterami została bardzo fajnie przedstawiona. Czuć, że od początku są sobą zainteresowani, nic jednak nie dzieje się szybko i to było w tym najlepsze. Bardzo dobrze czują się w swoim towarzystwie i nie mają przeszkód, żeby zwierzyć się z tego co im leży na sercu. Oboje nie mieli szczęścia w miłości. Oboje ukrywają swoje uczucia. Reginald troszczy się o Iris i pilnuje, żeby odpoczywała. Pobyt na Sycylii uświadamia mu wiele nowego. Nie brakuje oczywiście komplikacji i to w głównej mierze z tego względu, że mężczyzna jest dosyć popularny i okazuje się że nawet na wakacjach nie zawsze ma szansę liczyć na spokój. Jednak jak się okazuje, Reginald ma na to pewne rozwiązanie. Jak skończy się ich relacja? I czy w ogóle ma szansę bytu? Irys mieszka na Sycylii a on? On wraca nagrać film?
"Iris była jak Sycylia – obie na początku rozczarowywały, by w końcu, po odrzuceniu uprzedzeń, przerosnąć jego oczekiwania. Iris zachwycała go feerią emocji, a Sycylia panteonem smaków i barw. Wiedział, że po wyjeździe stąd nic nie będzie już takie samo"
To przyjemna, urocza historia. Przez całą książkę czuć klimat Sycylii. Nie jest to bowiem książka, gdzie jest tylko o niej wspomniane. Nie, tutaj dzięki autorce bardzo dobrze można poznać otoczenie. Iris pomiędzy przygotowaniami do wesela pokazuje przyjaciołom jak piękna jest Sycylia. Zwiedzanie, poznawanie pięknych miejsc i to wszystko w blasku sycylijskiego słońca. Dzięki temu ktoś, to nigdy nie był na Sycylii choć w pewien sposób może ją poznać. Autorka prowadzi czytelnika urokliwymi uliczkami. Poznajemy architekturę, miejsca, jedzenie, które wzbudza apetyt i legendy, które nie ukrywam, że bardzo mnie zaciekawiły. Powiem szczerze, że pierwszy raz chyba czytałam książkę, w której tak bardzo by zwracano uwagę na miejsce. W której tak cudownie opisano klimat otoczenia. Aż można poczuć, że jest się na Sycylii.
"From Sicily with love" to lekka, urocza, przyjemna i przewidywalna książka i oczywiście nie ma w tym nic złego. Przewidywalne też jest bardzo fajne. Już od początku domyśliłam się tego, w jaki sposób historia się zakończy, a konkretnie jakiego zakupu dokona mężczyzna. Nie ukrywam jednak, że momentami książka troszeczkę mi się dłużyła. Jednak oceniając całokształt to mi się podobała. Historia pokazuje, że zawsze warto marzyć i podążać za swoimi marzeniami, bo kto wie? Może się uda. Książka również pokazuje piękno przyjaźń. Bardzo mi się podobało to w jaki sposób została ona tutaj ukazana. Cała ekipa zajmuje się czymś innym, każdy ma swoją pracę i nie zawsze mają czas, ale zawsze o sobie pamiętają. Pamiętają o złożonych obietnicach i o swoich spotkaniach, na które zawsze za wszelką cenę starają się pojawić. To idealna historia na słoneczny, ciepły wieczór. Polecam, miłego!
„From Sicily with Love” autorstwa Adrianny Ratajczak to uroczy, pełen słońca romans, który zabiera nas prosto na rozgrzane sycylijskie uliczki. Autorka, znana czytelnikom z ciepłych, kobiecych historii o miłości i poszukiwaniu szczęścia, również tym razem nie zawodzi, pozostając wierna swojemu stylowi. To klasyczna powieść obyczajowa z wyraźnie zarysowanym wątkiem romantycznym, idealna na lato do czytania na plaży, w ogrodzie lub z kubkiem herbaty, gdy chcemy na chwilę przenieść się gdzieś daleko. Historia zawarta w książce toczy się na Sycylii, gdzie główna bohaterka prowadzi pensjonat i staje przed wyzwaniem zorganizowania ślubu swojej przyjaciółki. W tym wszystkim pojawia się on, mężczyzna z przeszłością, znajomy z internetowej korespondencji, którego obecność burzy spokój kobiety. Główna bohaterka, Iris, jest kobietą z charakterem, niezależną, twardo stąpającą po ziemi, choć z miękkim sercem. Ma w sobie coś bardzo ludzkiego.Jest pełna pasji, ale też obaw, potrafi stawiać granice, a jednocześnie tęskni za bliskością. Z kolei Reginald, czyli hollywoodzki aktor wrzucony w zupełnie inną codzienność, okazuje się kimś więcej niż tylko przystojnym dodatkiem do fabuły, to postać z własnymi wątpliwościami, zmęczeniem sławą i potrzebą bycia po prostu sobą. Książka porusza tematykę miłości, ale też zaufania, poczucia bezpieczeństwa, odnajdywania siebie w nowym miejscu i tego, co naprawdę jest w życiu ważne. Przewijają się również wątki przyjaźni i lojalności, a całość doprawiona jest klimatem małomiasteczkowej Sycylii i przygotowaniami do ślubu, które jak można się domyślić bywają pełne niespodzianek. Styl Adrianny jest bardzo lekki i obrazowy. Czytając, niemal czułam zapach rozmarynu i słonego powietrza. Narracja prowadzona jest płynnie, bez zbędnych dłużyzn, a język autorki jest przystępny i pełen subtelnych emocji. Bardzo podobało mi się to, że niektóre zdania miały taki “filmowy” klimat, łatwo sobie wyobrazić poszczególne sceny jak z romantycznej komedii.
Do mocnych stron książki zdecydowanie zaliczam atmosferę. Ta powieść naprawdę zabiera czytelnika w inne miejsce. Poza tym podobała mi się równowaga między humorem a emocjami. Autorka potrafi pisać ciepło, ale nie infantylnie. Postacie są przekonujące, dialogi naturalne, a wątki drugoplanowe dodają głębi całej historii.
Jeśli miałabym wskazać słabszy punkt, to powiedziałabym, że wątek romantyczny mógłby być nieco bardziej zniuansowany. Momentami miałam wrażenie, że niektóre emocje pojawiają się zbyt szybko lub zbyt łatwo. Ale to drobna uwaga i nie przeszkadzała mi na tyle, by zepsuć przyjemność z czytania.
Osobiście odebrałam tę książkę bardzo pozytywnie. Była jak krótka ucieczka do miejsca, gdzie wszystko pachnie cytrusami, a codzienność toczy się trochę wolniej. Choć nie wywołała u mnie wielkich wzruszeń, to na pewno mnie odprężyła i dała kilka chwil czystej przyjemności. Myślę, że jeszcze długo będę pamiętać klimat tej opowieści, leniwe poranki na tarasie pensjonatu, ciepłe wieczory pod gwiazdami i ten nieuchwytny sycylijski czar.
Czy można zakochać się w kimś, kto od początku działa Ci na nerwy? A potem… zupełnie niespodziewanie staje się kimś, kto sprawia, że zaczynasz znowu wierzyć w miłość?
Po lekturze „From Sicily with Love” Adrianny Ratajczak wiem jedno - wszystko może się wydarzyć, gdy na jednej scenie spotkają się temperament, słońce i… hollywoodzki drużba.
Ta książka to idealna pocztówka z Sycylii - pachnąca cytrusami, skąpana w słońcu i pełna emocji, które buzują jak prosecco o poranku. I choć z pozoru to lekka komedia romantyczna, to szybko okazuje się, że pod warstwą uroczych dialogów i weselnych przygotowań kryje się opowieść o stracie, zawodzie, szukaniu siebie i… otwieraniu się na nową szansę.
Poznajcie Iris - kobietę, która po złamanym sercu rzuciła korpo w Londynie i zamieniła prawnicze salony na rodzinny hotelik na Sycylii. Brzmi jak bajka? No może trochę - ale nawet bajki mają swoje dramaty. Jej pensjonat ledwo zipie, a na głowie ma organizację wesela swojej najlepszej przyjaciółki. I wtedy - bum - pojawia się on: Reginald Nelson, wschodząca gwiazda kina i drużba, który od pierwszej chwili irytuje ją jak nikt. A może właśnie dlatego nie może przestać o nim myśleć?
Ich relacja to nie „miłość od pierwszego wejrzenia”. To raczej „błędne osądy, złośliwości i podsłuchana rozmowa, która wszystko komplikuje”. Ale to właśnie dzięki tym spięciom i niedopowiedzeniom napięcie między nimi jest tak autentyczne. A kiedy już zaczynają się do siebie zbliżać - ojej, jak to iskrzy! Nie tandetnie, nie przesłodzenie, tylko… prawdziwie.
Adrianna Ratajczak napisała książkę, która smakuje jak letnie wakacje - słodką, lekko gorzką, pełną kolorów i kontrastów. To historia, która bawi, wzrusza i zostawia po sobie coś więcej niż tylko dobre wrażenie. To opowieść o tym, że nawet po największym rozczarowaniu można znowu poczuć motyle w brzuchu. Ale zanim one przylecą, trzeba nauczyć się rozmawiać, przebaczać, zaufać.
Na ogromny plus zasługują też poboczni bohaterowie - przyjaciele Iris i Reggiego są jak przyprawy w dobrej sycylijskiej kuchni. Dodają smaku, humoru, koloru. Zwłaszcza Jayden z jego piłkarskimi przyśpiewkami i Alison, która pokazuje, że przyjaźń potrafi przetrwać wszystko. A tło tej historii? Malownicze uliczki, cytrynowe gaje, szum morza… Autorka serwuje nam całą Sycylię na tacy - i to z kieliszkiem zimnego limoncello.
Podobało mi się, że „From Sicily with Love” to coś więcej niż tylko romans. To historia o akceptacji siebie, o tym, że nie trzeba być idealnym, by zasłużyć na szczęście. I o tym, że czasem trzeba wyjechać bardzo daleko, żeby naprawdę odnaleźć siebie.
Jeśli szukasz książki na lato - tej, którą czyta się z uśmiechem, przy której śmiejesz się, wzruszasz i po prostu dobrze bawisz - sięgnij po tę historię. Ja przez większość czasu miałam na twarzy głupi uśmiech. A po skończeniu czułam się tak, jak po powrocie z wakacji, które były trochę za krótkie, ale absolutnie cudowne.
O, rany. Niesamowita! To po prostu jedna wielka, c u d o w n a podróż na słoneczną Sycylię, podczas której, przy półmiskach pełnych pasty, świeżych owoców morza, kieliszkach limoncello, przy kojących dźwiękach cykad i radosnego śmiechu przyjaciół, spędzicie najlepsze chwile tego lata!
To 423 strony, na których esencja klimatu Włoch, wyjątkowej aury Sycylii, została wyciśnięta jak cytryna i podana czytelnikowi na porcelanowej tacy w charakterystyczny sycylijski wzór zwieńczony Trinacrią. Nigdy w życiu nie stanęłam na sycylijskiej ziemi, jednak świeżo po lekturze „From Sicily with Love” Adrianny Ratajczak miałam wrażenie, że przed momentem wysiadłam z powrotnego samolotu, że jestem wręcz stałą bywalczynią tej przepięknej wyspy na Morzu Śródziemnym, jednym z niewielu reliktów nieskomercjalizowanego świata.
Ta powieść jest jak połączenie filmów „Mamma Mia”, „Pod słońcem Toskanii”, „Listy do Julii” i „Jedz, módl się, kochaj. Nie macie pojęcia, jak bardzo pragnęłabym obejrzeć i jej hollywoodzką ekranizację. Jednak wróćmy na moment do początku, do momentu, w którym wirtualnie przewróciłam pierwszą stronę elektronicznej wersji wspomnianej książki.
„From Sicily with Love” to historia powoli rozwijającego się romansu, który już na starcie zakłócony zostaje przez pewną niefortunną (naprawdę niefortunną) pomyłkę… Zaś pretekstem do jego zaczątku staje się wspólne organizowanie wesela przyjaciół przez głównych bohaterów, a więc Iris - właścicielkę hoteliku, w którym odbyć ma się uroczystość oraz Reginalda - znanego aktora po rozwodzie, skrycie marzącego o roli Jamesa Bonda, wcześniej nie mających pojęcia o swoim istnieniu. Kilka miesięcy wymiany korespondencji, mającej na celu ustalenie szczegółów tego ważnego wydarzenia, zbliża ich do siebie. Jednak spotkanie na żywo okazuje się być niewypałem. A wszystko to na tle oszałamiającej śródziemnomorskiej natury.
Zakładam, że mogę być z Wami szczera, dlatego pozwolę sobie napisać prosto z mostu: wątek romantyczny, będący trzonem tej powieści, był dla mnie najmniej istotnym. Przyrzekam. Choć jest uroczy, wpadki głównych bohaterów przezabawne, zaś ich przeszłość budzi współczucie, to najmocniejszym punktem „From Sicily with Love” jest absolutnie fenomenalne przedstawienie tytułowej Sycylii, która ewidentnie podbiła serce autorki - ta miłość, fascynacja regionem i jego autentyczna znajomość, jest wręcz zaraźliwa. Czytelnik ma ochotę po prostu spakować się, rzucić obecnemu życiu radosne „arrivederci” i wsiąść w pierwszy samolot do Włoch. Coś fantastycznego! Dawno nie spotkałam się z tak pięknie zbudowanym klimatem w powieści :)
Podsumowując. „From Sicily with Love” to prawdopodobnie najbardziej komfortowa książka, jaką w tym letnim sezonie przeczytanie. Dla mnie zdecydowanie taka była. To cudowna podróż w stronę bursztynowych zachodów słońca, oferująca ekstremalny relaks, odpoczynek, w gratisie serwująca przyjemny wątek romantyczny.
Aktorstwo to sztuka przegrywania, kto szybko nie przyswoi tej wiedzy nie będzie w stanie przetrwać wśród tych, którzy decydują w Hollywood. Mógł na nią patrzeć godzinami. Na jej ciemne oczy na ułożone w szczery uśmiech pełne usta, a przede wszystkim pragnął by śmiała się tak szczerze każdego dnia. Nie rozumiała własnej reakcji , ale Reggie Nelson obudził w niej uczucia o których istnieniu nie myślała od dawna. Samotność przylega do Ciebie jak druga skóra, tyle ,że iddychanie nią boli.
Iris Coleman diametralnie odmieniła swoje życie po tym jak pewien dupek (szukałam synonimu do tego określenia, ale póki co nie znalazłam nic adekwatnego) złamał jej serce i z przebojowej, pracowitej prawniczki londyńskiej korporacji została właścicielką hotelu Corvo Bianco położonego na pięknej włoskiej wyspie. Niestety miejsce to jak wiele innych zmaga się z kłopotami finansowymi po okresie pandemii. A jednak.. szczęście zdaje się puszczać do kobiety oczko za sprawą wesela jej najbliższej przyjaciółki- to właśnie ukochany hotel panny Coleman ma być tłem, a właściwie scenografią najważniejszego dnia w życiu Alison u Alberta, a ona sama ma pełnić zaszczytną rolę druhny. A skoro panna młoda ma świadkową nie mogło zabraknąć drużby. Został nim Reginald Nelson - wschodząca gwiazda filmu, mężczyzna aspirujący do roli nowego agenta 007. Para poznała się za pośrednictwem e-maili i wyraźnie czuć w ich wymianie zdań wzajemną sympatię . Niestety, w wyniku pewnej podsłuchanej rozmowy dziewczyna nabiera przekonania, że gwiazdorowi zależy wyłącznie na wyglądzie partnerki. Gdy Reggie orientuje się w sytuacji robi wszystko, by jej to zajście wynagrodzić. Co nie jest wcale łatwe, ponieważ również on przeżył duży miłosny zawód. Czy mimo dzielących ich różnic odnajdą szczęście i zaufają uczuciu? Paczka przyjaciół głównych bohaterów to złoto - Ali bardzo szybko udowodniła, że można pięknie się różnić, Jayden i jego piłkarskie przyśpiewki nieustannie mnie bawiły, kochałam też zamiłowanie Alberta do historii, ale tym co ujęło mnie najbardziej była relacja między hotelarką i aktorem. Te wszystkie drobne gesty, bijąca od nich czułość,uważność na potrzeby drugiej osoby i wrażliwość ogrzewają duszę i sprawiają, że ten duet można jeść łyżkami. Pięknie napisana fabuła osadzona w bajkowej scenerii. Czułam smak cannoli i limoncello na języku, a na skórze tańczyły promienie słońca. Idealna, cudna książka po prostu. Polecam z całego serduszka 🍋🍋🍋🇮🇹
„From Sicily with Love” Adrianny Ratajczak to powieść, która pachnie cytrynowym gajem, brzmi jak śmiech przyjaciół nad talerzem świeżych cannoli i smakuje jak pierwsze, odważne wyznanie miłości – nieco szalone, pełne obaw, ale szczere do granic.
Już od pierwszych stron czujemy sycylijskie ciepło nie tylko na skórze, ale i w sercu. Iris – bohaterka, która zdaje się być ulepiona z soku z limonki, wytrwałości i troski o innych – prowadzi urokliwy pensjonat, który staje się nie tylko tłem wydarzeń, ale wręcz bohaterem samym w sobie. Otulona zapachem morza i aromatem espresso, musi zmierzyć się z wyzwaniem, jakim jest zorganizowanie wesela przyjaciółki.
Brzmi sielsko? Nie dajcie się zwieść.
Ratajczak mistrzowsko splata komediowe zamieszanie, subtelny dramat i prawdziwe emocje w sposób, który przypomina najlepsze włoskie kino – trochę Felliniego, trochę romantycznych komedii z lat 90., a wszystko okraszone współczesną wrażliwością.
To nie tylko opowieść o miłości. To przewodnik po Sycylii, tej prawdziwej, z jej legendami, architekturą, intensywnymi smakami i równie intensywnymi emocjami. To także przewodnik po człowieku, jego lękach, nadziejach, ranach i marzeniach. Ratajczak ma wyjątkowy dar portretowania duszy, bez patosu, ale z ogromną empatią. Każda z postaci – od filmowo przystojnego drużby, przez pełnych pasji przyjaciół, po niesamowitych Hiacyntę i Franka (czy to możliwe, by bohaterowie drugiego planu aż tak kradli sceny?) – jest pełnokrwista, autentyczna, jednocześnie lekka i głęboka.
Wspomnienie pandemii i rzeczywistych wydarzeń, jak Roland Garros czy James Bond, tylko dodaje tej historii ciepła i realizmu. To książka, która przypomina nam, że życie, choć czasem pełne nieprzewidzianych zakrętów, potrafi być piękne, jeśli tylko pozwolimy sobie na odrobinę szaleństwa, zaufania i... miłości.
„From Sicily with Love" to nie tylko wakacyjna lektura – to słoneczny eliksir, który koi duszę, rozgrzewa serce i przywraca wiarę w to, że wszystko jeszcze może się udać.
Załóżcie słomkowy kapelusz, nalejcie sobie kieliszek limoncello, włączcie Erosa Ramazzottiego i zanurzcie się w tę historię! Jest jak kabriolet jadący wzdłuż sycylijskiego wybrzeża, z rozwianymi włosami, śmiechem przyjaciół i sercem gotowym na przygodę.
A cytryny? Już zawsze będą wam przypominać, że miłość, przyjaźń i odwaga mieszkają gdzieś między nutą goryczy a szczyptą słońca!
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @gorzka.czekolada.wydawnictwo, a Autorce @ratajczak_autorka za cudowną i słoneczną historię (współpraca reklamowa) 🩷.
Adrianna Ratajczak w swojej najnowszej powieści przenosi nas na słoneczną Sycylię, gdzie oprócz pięknych krajobrazów i aromatu cytrusów znajdziemy sporą dawkę emocji. Główna bohaterka Iris prowadzi własny pensjonat i staje przed wyzwaniem organizacji ślubu swojej przyjaciółki. Sytuacja komplikuje się, gdy na miejscu pojawia się Reginald, aktor z Hollywood i jednocześnie drużba pana młodego, bo jego obecność wcale nie ułatwia sprawy, chociaż teoretycznie powinna.
Fabuła toczy się wokół przygotowań do uroczystości, ale równie ważny okazuje się rozwój relacji między Iris a Reginaldem, relacji budowanej początkowo korespondencyjnie, a potem skonfrontowanej z rzeczywistością. Chociaż wątek romantyczny, który zresztą rozpoczyna się od wpadki, ma istotne miejsce w książce, nie dominuje nad resztą opowieści. Równolegle rozgrywają się inne wątki, takie jak wątek przyjaźni, zmian życiowych czy godzenia się z przeszłością.
Szczególną uwagę przyciąga tło wydarzeń. Sycylia przedstawiona jest z dużą dbałością o detale: zabytki, przyroda, jedzenie, lokalne tradycje, to wszystko robi przeogromne wrażenie. Opisy są sugestywne i pozwalają niemal poczuć klimat południowych Włoch. W moim odczuciu to właśnie ten element sprawia, że powieść ma niesamowity urok. Ach ta Sycylia, aż chciałoby się tam po lekturze powieści pojechać.
Równie mocno co klimat opowieści zachwyca kreacja bohaterów. Postacie mają swoje doświadczenia i słabości, co czyni je bardziej wiarygodnymi. Iris nie jest bez skazy. To kobieta, która porzuciła dotychczasowe życie, by zacząć od nowa, mierząc się przy tym z wyzwaniami, jakie niesie prowadzenie własnego miejsca na obczyźnie. Reginald również nie jawi się jako typowy książę z bajki, co sprawia, że oboje są interesujący i tworzy ciekawe napięcie między bohaterami. Tempo akcji jest spokojne, a styl lekki, dzięki czemu tę opowieść czyta się płynnie i raczej szybciej niż wolniej. Autorka stopniuje emocje, unikając nadmiaru dramatyzmu, ale pozwalając nam zaangażować się w losy postaci.
Jeśli szukacie urokliwej historii z wyjątkowym, wakacyjnym klimatem, w której wątek romantyczny rozwija się niespiesznie, a duży nacisk położony jest na miejsce akcji i atmosferę, „From Sicily with Love” będzie idealnym wyborem. To opowieść o życiowych wyborach, o zmianach i o tym, że czasem warto zaryzykować, by zbudować coś własnego, nawet w obcym kraju. Serdecznie polecam ❤️
Nie są to moje klimaty ale nie było najgorzej. kupiłam tą książkę bo okładka mnie urzekła i moje osobiste przywiązanie do Sycyli, chciałam czegoś lekkiego i przyjemnego dla odmiany no i dostałam. Wyjątkowo urocza i zasługuje na trochę więcej rozpoznania :)
Napisane jest bardzo łatwym językiem może dla mnie nawet zbyt łatwym. Początkowe sceny książki mnie zniechęcały, począwszy od emotek użytych przykładowo w e-mailach wysyłanych przez bohaterów, wpleciecie aplikacji jak tiktok, instagram itp po sam fakt że było zbyt nudno.
W połowie mniej więcej zaczęła mnie ta łabuda trochę bardziej ciekawić, coś się w końcu działo konkretnego.
Opisy Sycyli i sam oddawany klimat był znacząco na plus. Brakowało mi czegoś w relacji Iris i Reggiego, chemii? możliwe. Uważam że dorośli zachowujący w sobie cześć dziecka to naprawdę uroczy aspekt, tak samo kochanie drugiej osoby niczym „zakochanie się jak nastolatek”, ale przeszkadzało mi to że czytając tą książkę nie miałam przed oczami +30letnich ludzi a bardziej 15latkow którzy żyją dorosłymi realiami (praca i kariera) i pijących co jakiś czas wino opijając nim swoje smutki i problemy. Postępowania naszych głównych bohaterów też nie dawały nic z dorosłości oprócz tego że mieli prawo jazdy i prowadzili samochody.
Książka ta nie jest niczym specjalnym, jeśli ktoś szuka książki leciutkiej łatwej do czytania, uroczy romans to napewno książka dla tej osoby. Jeśli oczekujecie czegoś fenomenalnego to napewno nie. Książka idealna dla osoby zaczynającej przygodę z książkami, dla nastolatka powyżej 14lat. Czytając to jako sobą dorosła nie mogłam zauważyć w tym plusów które zauważa młodsi czytelnicy.
„Czasami tak jest - staramy się dawać światu jedynie to, co w nas najlepsze, a w zamian dostajemy, co świat ma nam najgorszej do zaoferowania.”
„W każdej bajce, podobnie jak w legendzie tkwiło ziarnko prawdy. Na początku szukało się w nim kolorów, uśmiechu, a przede wszystkim szczęśliwego zakończenia (…) Natomiast gdy się dorastało, wreszcie dostrzegało się coś, co okazywało się prawdą uniwersalną. - by być szczęśliwym, człowiek potrzebuje miłości i wcale nie musi to być miłość romantyczna.”
„(…)- Musiałabym żyć pod kamieniem, by nie znać Jamesa Bonda. -Który film jest twoim ulubionym? -Ten z tobą, który jeszcze nie powstał.”
„(…) Dlaczego więc teraz to, co sprawiło codzienność, okazało się tak trudne?”
Jeżeli z jakichś powodów, tak jak ja, nie wybierasz się w tym roku na Sycylię, to ta książka Cię na nią przeniesie. Pełny słońca, utrzymany we włoskim klimacie romantyczny i komfortowy slow burn, od którego nie można się oderwać. Adrianna Ratajczak namalowała słowem literacką pocztówkę prosto z pachnącej cytrynami, powiewającą morską bryzą, kipiąca z gorąca, tętniącą życiem i smakującą najlepiej na świecie, Italii.
Iris prowadzi na Sycylii swój własny pensjonat, w którym odbędzie się wesele jej najlepszej przyjaciółki. Wspólnie z drużbą pana młodego, znanym na całym świecie aktorem, mają za zadanie przygotować większość atrakcji na przyjęcie. Do momentu, kiedy ich znajomość opiera się tylko na wymianie maili — jest świetnie, gorzej pójdzie od chwili pierwszego spotkania. Co gorsza, wszystkie weselne plany sypią się jak domek z kart...
To powieść, przy której śmiałam się, zwiedzałam i smakowałam. Mnogość atrakcji, jakie zaserwowała nam autorka, mnogość emocji, uczuć, potknięć w drodze do organizacji idealnego wesela sprawiły, że tempo tej książki, jak i cały jej vibe ma iście włoski temperament. Z jednej strony ta historia aż krzyczy z emocji, a z drugiej otula swoim ciepłem i sprawia, że czytając ją, przenosisz się na Sycylię, gdzie ogrzewają Cię promienie słońca, gdzie możesz w końcu odpocząć i cieszyć się chwilą.
Wątek romantyczny rozwija się powoli, a jego kulminacja kolejno rozpala, łamie i skleja serce na całkiem nowych warunkach — no wyszło to cudownie! A pary głównych bohaterów nie da się nie lubić!
Chciałabym zobaczyć kiedyś tę powieść na dużym ekranie, bo to jest prawdziwie filmowa historia. Ta książka działa na wszystkie zmysły. Autorka potrafi w malownicze opisy i robi to w tak perfekcyjny sposób, że miałam wrażenie, iż nie czytam książki z poziomu własnego tarasu, a podziwiam widoki z...tarasu widokowego. Czułam smaki przepysznych potraw, a moje włosy rozwiewał morski wiatr. No czy takie książki nie są najwspanialsze na świecie?
Mamma mia! Pytacie, czy polecam? Oczywiście, że tak! To jedna z lepszych wakacyjnych historii, jakie czytałam. W takie lato na Sycylii, jak to, którego organizatorką jest Ada Ratajczak, warto zainwestować każdą złotówkę.
Wczorajsza premiera już za mną i powiem Wam, za to była piękna, włoska przygoda!
Romans slow burn, bez scen s*ksu! Można? Można!
Nie oznacza to jednak, że nie było napięcia towarzyszącego naszym bohaterom, natomiast oznacza to jedynie, że autorka się skupiła na uczuciach a nie na fizyczności.
Delikatne muśnięcie dłoni, pocałunki, przeszywający dreszcz emocji, które tworzą piękne uzupełnienie fabuły.
Taki romans mogłabym łyżkami jeść. Mimo, że bohaterowie spędzili ze sobą fizycznie niewiele czasu to jednak znali się dłużej ale uczucie nie wybuchło im w twarz nagle, co to to nie. I żeby się uporać z nim, musiało minąć więcej czasu z dala od siebie by nasza para zrozumiała to co się narodziło na Sycylii.
Iris ma wyjątkowy hotel na Sycylii i podejmuję się zorganizowania wesela swoich przyjaciół samodzielnie. Do pomocy ma holywoodzkiego aktora, przyjaciela pary młodej, Reginalda.
Tych dwoje zaczęło od niezbyt dobrego wrażenia ale z czasem poznają się bliżej co prowadzi do tego, że jednak więcej ich łączy niż dzieli.
Bardzo mi się podobały ciekawostki o Sycylii, w sumie nie sprawdziłam informacji w internecie ale te widoki, miejsca i legendy brzmią tak wspaniale, że mam coraz większą chęć tam polecieć.
Od jakiegoś czasu marzy mi się urlop w słonecznej Italii i teraz autorka sprawiła, że to marzenie nabiera jeszcze większego priorytetu.
Mam słabość do języka włoskiego, kuchni tego pięknego kraju i ludzi w nim żyjących - mimo, iż mnie tam jeszcze nigdy nie było to mąż się śmieje, że w poprzednim wcieleniu byłam włoszką - temperament mam na pewno!
Właśnie, kuchnia włoska także odgrywa tu dużą rolę, pojawiają się tradycyjne potrawy i desery, które sprawiają, że ślinka cieknie na samą myśl o nich (może poza tymi pistacjowymi).
Polubiłam wszystkich bohaterów oprócz Liama z wiadomych względów (jak nie wiadomo, to musicie przeczytać sami książkę), każdy z nich grał ważną rolę w fabule.
Ta historia to nie zwykły romans. To opowieść o przyjaźni, lojalności, zaufaniu. O podejmowaniu ryzyka i kochaniu kraju, w którym przyszło nam żyć.
Adrianna Ratajczak w swej najnowszej powieści przenosi nas do skąpanej w słońcu, urokliwej Sycylii. Jesteśmy świadkami organizacji wesela w pensjonacie Corvo Bianco będącego własnością Iris. To właśnie właścicielka nieruchomości podejmuje się przygotowań związanych z uroczystością, wszak ma to być wesele jej najlepszej przyjaciółki.
Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, a w rozwiązywaniu wszelkich niespodziewanych problemów ma pomagać drużba Reginald, znany i przystojny aktor. Tak się składa, że mężczyzna tak rozprasza Iris, że ta zapomina o Bożym świecie. Czy wszystkie weselne plany uda się finalnie zrealizować?
"From Sicily With Love" to powieść, przez którą się płynie i którą się smakuje. Powieść oszałamiająca malowniczymi widokami, aromatycznymi potrawami oraz pięknymi zabytkami architektury ukazującymi trwałość przeszłości.
Motyw wesela oraz jego organizacji w pełni ukazuje towarzyszący włoski temperament, drobiazgowość i naprędce wymyślane rozwiązania coraz to nowszych problemów. Wątek romantyczny w tej powieści snuty jest niespiesznie, bohaterowie dostają szansę, aby się lepiej poznać, choć pierwsze ich spotkanie zakończyło się niemałym nieporozumieniem. Jednak dostają oni drugą szansę, aby poprowadzić tę znajomość, tak jakby sobie tego życzyli.
Ta rozgrzewająca sycylijskim słońcem, otulająca przyjacielskim uściskiem i orzeźwiająca niczym schłodzona lemoniada cytrynowa powieść jest niewątpliwie idealną lekturą na lato!
Niewiarygodna eksplozja dań kuchni włoskiej, deserów, najlepszych gatunkowo win sprawia, że aż ślinka cieknie. To przyjemna, klimatyczna opowieść o urokach życia w małym włoskim miasteczku, ale i o problemach, trudnych życiowych decyzjach i emocjonujących wydarzeniach.
Podczas czytania poczułam się niemalże jakbym sama znajdowała się u podnóża Etny, otoczona malowniczymi widokami i z kieliszkiem wina w dłoni. Pomysł na tę powieść okazał się strzałem w dziesiątkę! Dajcie się porwać w tę cudowną podróż otulającą sielskim, słonecznym, aromatycznym klimatem Sycylii. Gorąco polecam!
Współpraca reklamowa z @gorzka.czekolada.wydawnictwo
Iris prowadzi pensjonat na Sycylii i właśnie organizuje wesele najlepszej przyjaciółki. Niestety, nic nie idzie zgodnie z planem, a przystojny drużba zamiast pomagać, wszystko utrudnia. A przecież wiadomo, że letni romans z hollywoodzkim aktorem to nie jest dobry pomysł!
„From Sicily with Love” to książka, która przede wszystkim zabiera czytelnika na Sycylię i robi to naprawdę świetnie. Piękne opisy lokalnych miejsc, smaków i tradycji są największą siłą tej historii. Czułam słońce na skórze, niemal słyszałam szum morza i gdzieś między stronami naprawdę poczułam klimat włoskiego lata. To idealna propozycja na wakacje, kiedy chcemy oderwać się od codzienności i zanurzyć w czymś lekkim, pachnącym cytryną i kawą. 🍋
Ale jeśli chodzi o samą historię miłosną… tutaj już nie do końca poczułam to, na co liczyłam. Relacja Iris i Reginalda rozwija się powoli, co zazwyczaj lubię, ale tym razem nie potrafiłam się w nią zaangażować. Reginald, mimo że z czasem przechodzi pewną przemianę, od początku był dla mnie postacią trudną do polubienia. Jego sposób bycia, zachowanie wobec Iris — coś mi po prostu nie zagrało. I chociaż rozumiem, że miał swoje powody, to jednak trudno mi było z nim sympatyzować czy kibicować ich relacji.
Czuć, że autorka włożyła dużo pracy w oddanie klimatu miejsca, ale momentami miałam wrażenie, że to właśnie Sycylii poświęcono więcej uwagi niż samej relacji między bohaterami. I może właśnie dlatego zabrakło mi emocji, tego napięcia, niedopowiedzeń, które sprawiają, że od książki nie można się oderwać.
Nie była to zła lektura — po prostu bardziej zostanie w mojej pamięci dzięki atmosferze niż dzięki postaciom. Spokojna, wakacyjna, trochę jak leniwe popołudnie w cieniu drzew. Idealna, jeśli szukacie czegoś lekkiego, nieprzytłaczającego, co przeniesie Was na chwilę do innego świata. Była to bowiem przyjemna lektura, ale nie wywołała większego poruszenia w moim sercu. 💛
Iris uciekła z dusznego Londynu prosto na słoneczną Sycylię. Tam prowadzi hotel Corvo Bianco w malowniczej części wyspy. To miejsce podbiło jej serce i nie wyobraża sobie życia gdziekolwiek indziej. W prowadzenie hotelu wkłada całą siebie — jest to jej oczko w głowie, a swoim entuzjazmem zaraża innych wokół. Niedługo jej najlepsza przyjaciółka bierze ślub i to właśnie Iris podjęła się organizacji jej wesela — w Corvo Bianco. Oczywiście nie robi tego sama, a w przygotowaniach pomagają jej również inni przyjaciele, w tym pewien aktor — Reginald Nelson, który wprowadził zamieszanie nie tylko w przygotowaniach, ale również w sercu Iris.
To taka książka, którą, gdy czytasz, robi ci się przyjemnie ciepło na sercu. Poznasz kulturę i historię Sycylii, legendy i warte uwagi miejsca — jednocześnie rozkoszując się lokalną sycylijską kuchnią. Zakochasz się nie tylko w historii Iris i Reginalda, ale także w słonecznej Sycylii.
Iris — pełna wdzięku, zawsze pogodna i uśmiechnięta z zewnątrz — w środku zmaga się z kompleksami i własnymi słabościami. Natomiast Reginald, sławny, pewny siebie, przystojny aktor, przyzwyczajony do luksusów, nie odnajduje się początkowo w Corvo Bianco. Jest ciągle niezadowolony i gburowaty, jednak tak naprawdę w głębi duszy czuje się samotny.
Jest to bardzo przyjemna historia, ale nie brakuje w niej emocji. Na każdym kroku na bohaterów czekają zaskoczenia. A wiecie, jak to w życiu bywa — im bliżej ważnego dnia, tym więcej rzeczy idzie nie tak. Czułam się, jakbym razem z bohaterami przygotowywała się do tego ślubu, wraz z nimi przeżywała ekscytację, stres czy wzruszenie. Z drżącym sercem śledziłam kolejne przygotowania. Relacja pomiędzy Iris a Reginaldem również skradła moje serce. Rozwijała się powoli, w swoim tempie — miała czas rozkwitnąć, ale i dojrzeć. I takie romanse właśnie kocham całym sercem!
Uwielbiam sięgać po książki idealnie dopasowane do pory roku. Dzięki temu mogę jeszcze bardziej wczuć się w klimat historii. Sięgając po tę powieść, miałam nadzieję na lekki, przyjemny romans na lato. Ale czy rzeczywiście spełniła moje oczekiwania?
Iris uznaje, że zawodowa zdrada jej partnera to zbyt wiele — porzuca dotychczasowe życie i wyrusza na słoneczną Sycylię, by prowadzić hotel. To właśnie tam ma się odbyć ślub jej najlepszej przyjaciółki, który organizuje wspólnie z drużbą. Na odległość współpraca idzie całkiem sprawnie, ale gdy spotykają się na żywo, relacja okazuje się znacznie bardziej skomplikowana. Reginald jest hollywoodzką gwiazdą, a ich pierwsze spotkanie zdecydowanie nie należy do udanych. Ich relacja rozwija się powoli i przez większość książki pozostaje dość chłodna.
Na większe emocje między bohaterami trzeba długo czekać. Mimo że ich maile sugerowały pewną zażyłość, w rzeczywistości nie czułam między nimi chemii ani rozwijającej się więzi. Im bliżej do wesela, tym więcej pojawiało się problemów, a przestrzeni na rozwój relacji po prostu zabrakło. Uważam, że to zbyt długie oczekiwanie na jakikolwiek ruch z którejkolwiek strony. Kulminacja napięcia następuje dopiero pod koniec książki.
Na szczęście powieść ma też swoje mocne strony — największą z nich jest klimat. Wraz z bohaterami podróżujemy po Sycylii, odwiedzając jej najpiękniejsze zabytki i podziwiając naturę. Czułam tę cudowną atmosferę przez całą lekturę, a sama Sycylia trafiła na szczyt mojej listy miejsc do odwiedzenia. Autorka wykonała naprawdę solidny research pod tym względem. Bardzo podobał mi się również proces organizacji wesela — został opisany szczegółowo i realistycznie. Zakończenie było przewidywalne, ale nie mogę powiedzieć, że mnie rozczarowało.
From Sicily with Love mogła być genialnym romansem na lato, ale zabrakło w niej właśnie tego najważniejszego elementu — dobrze poprowadzonego wątku miłosnego. Gdyby został postawiony na pierwszym planie, książka zrobiłaby na mnie dużo większe wrażenie.
Jeśli jednak szukacie sycylijskiego klimatu i marzycie o słonecznych, włoskich pejzażach — zdecydowanie warto dać tej książce szansę.
Iris porzuciła dotychczasowe życie i wyjechała na Sycylię. Tam prowadzi swój hotel, a obecnie przygotowuje wesele swoich przyjaciół. Czy wszystko przebiegnie zgodnie z planem?
Reginald to znany aktor i od niedawna rozwodnik. Zaangażował się w przygotowania ślubne przyjaciela. I w ten sposób wymienił z Iris mnóstwo maili. Ta dwójka nie spotkała się jeszcze osobiście, a świetnie dogaduje się mailowo. Czy na Sycylii ich współpraca także będzie tak dobrze się układała?
Przyjaciele Iris zjeżdżają na Sycylię by spędzić trochę czasu razem jeszcze przed ceremonią. Przyjeżdża również Reginald, a pierwsze spotkanie z Iris nie jest udane. Kobieta podsłuchała bowiem rozmowę aktora z agentem, gdzie padły słowa na jej temat. I przez to traktuje go z dystansem, który z czasem bardzo się skraca. Jednak czy romans z hollywoodzkim gwiazdorem to dobry pomysł?
Ta książka jest wprost idealna na początek wakacji. Autorka zabiera nas do słonecznej Sycylii pachnącej cytrusami. Nie zabraknie pięknych widoków i historycznych ciekawostek na temat tego kraju. Jednak włoskie klimaty to jedynie tło toczącej się tu historii. Iris i Reginald - na pierwszy rzut oka pochodzą z dwóch różnych światów, jednak łączy ich więcej niż myślą. Oboje są samotni, oboje z przykrą przeszłością. Iris to odważna kobieta, która zaryzykowała i postawiła wszystko na jedną kartę. Przy tym wszystkim bardzo otwarta i pomocna. Reginald natomiast jako aktor często jest błędnie oceniany. Tak naprawdę to wrażliwy i troskliwy facet. Atmosfera między tą dwójką początkowo jest tak gęsta, że można ją nożem kroić. A co się wydarzy, gdy wszystkie nieporozumienia zostaną wyjaśnione? Bardzo polecam wszystkim tę książkę, zobaczycie nie zawiedzie was. Pokazuje ogromną siłę przyjaźni. Czytajcie!
Czytając tą książkę czułam się jakbym stała obok bohaterów, słuchając ich rozmów i śledząc poczynania. Autorka świetnie oddała upalny klimat Sycylii, dodając wiele ciekawostek na temat tej wyspy. Została ona tak bogato opisana, że moja wyobraźnia szalała i podsuwała mi coraz lepsze widoki i prawie czułam już ten zapach cytrusów i morskiej bryzy.
Między bohaterami czuć napięcie i przeskakujące iskry. Na szczęście nie są tylko kartonowymi postaciami, mają wiele cech, które ich wyróżniają. Także bohaterzy drugoplanowi nie są napisani byle jak, nie są tylko tłem dla płomiennego romansu. Naprawdę to doceniam, bo dzięki temu aż chce się czytać. Dodatkowo nikt nie jest wyidealizowany, każdy ma jakieś swoje dziwactwa czy wady. Są to ludzie doświadczeni, którzy nie jedno już przeżyli, dlatego łatwiej się z nimi utożsamić. Relacja głównych bohaterów stopniowo się rozwija, nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia- z czego również bardzo się cieszę, bo nie znoszę takiego zbyt szybkiego rozwoju sytuacji. Wątek przyjaźni też zasługuje na uwagę, jest świetnie poprowadzony, dzięki czemu książka nie skupia się tylko na romansie.
Nie potrafiłam odłożyć tej książki, rozdział po rozdziale wkręcałam się jeszcze bardziej. Czytałam ją naprawdę w tempie ekspresowym i żałowałam, że tak późno po nią sięgnęłam. Polubiłam się ze stylem pisarskim autorki, jest lekki i przyjemny, nie nuży, ale też nie jest pozbawiony finezji.
Ta książka będzie idealnym wyborem na wakacje, ma wszystko czego potrzeba- lato (skoro ja się topię w 30 stopniach to niech bohaterzy też się pomęczą), lekkość, świetnych bohaterów i cudowny romans. Jeśli w tym roku urlop chcecie spędzić w słonecznej Sycylii, to musicie sięgnąć po “From Sicily with Love”!
Jeśli tak, mam dla Was książkę idealną! Proszę Państwa ta opowieść zdecydowanie rozpali Wasze serca, jestem przekonana, że przywołamy dużo słoneczka. Może zacznę od tego, że nie było to moje pierwsze spotkanie z piórem tej autorki. Po prostu je uwielbiam, ma w sobie coś niesamowitego, jest takie lekkie i przyjemne, zupełnie nie czujemy tych stron. Od razu gdy rozpoczynamy lekturę, przenosimy się w zupełnie inne miejsce, chłoniemy wszystko to co przedstawia nam autorka, oddychamy zupełnie innym powietrzem i czujemy te wszystkie zapachy. Tym razem przenosimy się do Sycylii. To wprost powieść idealna na lato, pełna słońca, wody, pięknych widoków oraz zwariowanych losów bohaterów, których nie da się nie lubić. Ach, jak ja dobrze bawiłam się czytając tę lekturę. Zabawna, pełna uroku, taka która Was odpręży i zrelaksuje, a do tego mnóstwo zwrotów akcji i sytuacji, dzięki którym wybuchniecie śmiechem. To nie jest banalny romans ani historia jedna z wielu, jestem przekonana że zagości w Waszym sercu na dłużej. Już sam pomysł jest niebanalny, mamy tutaj wielkie wesele, moc przyjaźni, body positive oraz aktora, który mimo że nie szuka wielkiego uczucia, właśnie takie go dopada. Świetnie mi się to czytało i przede wszystkim cieszę się, że odnalazłam w niej wiele wartościowych prawd, to absolutnie nie jest płytka i zwyczajna historia, lecz głęboka i dojrzała. Adrianna Ratajczak po raz kolejny mnie zaskoczyła i po raz kolejny rozkochała mnie w swojej twórczości. Zdecydowanie jest to coś co Wam polecam i coś co musi być Waszym must read^em na te wakacje.
Iris prowadzi pensjonat na Sycylii. Jest w trakcie organizacji wesela dla swojej przyjaciółki. Jednak jej plany krzyżuje Hollywoodzki aktor, który jej przeszkadza i utrudnia pracę.
Niestety jest on drużbą na nadchodzącym weselu ,ale zamiast służyć pomocą i odpowiednio się angażować to mężczyzna zawadza i tylko wszystko komplikuje.
Autorka uwielbia pisać długie i bujne opisy, przez co ten klimat panujący na Sycylii jwst naprawdę wyczuwalny. Ta książka idealnie sprawdzi się na plaże bo jest tak klimatyczna, że chyba bardziej się już nie da.
Reginald i Iris to ciekawa para, ale nie powiem, że jakoś straciłam dla nich głowę. Mięli chemię, ale nie zalila mnie ona z nóg.
Romans w tej książce był bardzo powolny, delikatny i ostrożny. Zabrakło mi trochę iskry i więcej napięcia. Może to też kwestia charakterów głównych postaci bo oni sami nie byli jacyś powalający.
Główna bohaterka była do polubienia. Kobieta miała głowę na karku i może czasami coś jej się nie udawało, albo nie szło po jej myśli ale i tak wypadła naprawdę dobrze.
Co do aktora mam większe zastrzeżenia, czasami mnie on strasznie irytował. Był momentami tak wymagający, że aż przewracałam oczami na niektóre jego zachowania czy teksty.
Książka stoi klimatem i barwnymi opisami. Trochę gorzej jest z samym romansem, który mógłby zostać bardziej dopracowany ale mimo wszystko uważam, że to była satysfakcjonująca lektura idealna na lato.
Wyobraźcie sobie, że żyjecie w pięknej, słonecznej Sycylii. Prowadzicie tam swój biznes, rano pijecie pyszną włoską kawę, żyjecie swoim idealnym, spokojnym życiem. Aż dostajecie zadanie - zorganizować ślub swojej najlepszej przyjaciółki przy pomocy sławnego aktora.
Iris stanęła przed stosunkowo prostym zadaniem, dopóki wszystko nie zaczęło się psuć. Dekoracje nie takie, jakie miały być, pianista przyjechał za wcześnie, a kucharz zachorował. Z pomocą przyszedł jej świadek Pana Młodego - Reggie.
Reggie przyleciał na Sycylię będąc sceptycznie nastawionym do całego miejsca. Za gorąco, zbyt staroświecko, niezbyt nowocześnie. Jego relacja z Iris też nie rozpoczęła się zbyt pozytywnie. Jednak w czasie całego swojego pobytu zrozumiał, co sprawiło, że Iris tak pokochała to miejsce i postanowiła tam zostać.
Czy uważam, że to możliwe, żeby w tak krótkim czasie zmienił się tak bardzo, swoje spojrzenie na świat i priorytety? Tak, myślę, że czasami potrzebujemy „zapalnika”, który zmieni nasz tor myślenia. Jeśli żyjemy w określony sposób przez jakiś czas (w przypadku Reggiego - w luksusie), to po prostu się do tego przyzwyczajamy. Dopiero gdy Reggie zobaczył, jak może wyglądać życie, zauważył czego mu brakowało.
„From Sicily with Love” to spokojna książka, bez gwałtownych zwrotów akcji, ogromnych emocji. To dosłownie książka, która przypomina mi Włochy i ten klimat. Spokojny, ale jednak zwariowany. Coś może pójść nie tak, ale to wcale nie oznacza, że świat się kończy - trzeba po prostu znaleźć inny sposób.
Mogłabym odwiedzać Włochy na okrągło. Niestety mój portfel raczej nie byłby z tego zadowolony, więc zostają mi książkowe podróże. Tym razem czas na podróż na Sycylię, gdzie razem z bohaterami zorganizujemy włoski ślub przyjaciół.
Iris prowadzi mały hotel, a jej najbliższy przyjaciele poprosili ją, żeby właśnie tam mogli się pobrać. Do pomocy zostaje zaprzęgnięty drużba - Reggie, amerykański aktor. Czy sycylijski klimat będzie wystarczający, żeby rozbudzić romans?
Przede wszystkim autorka przewspaniale przedstawiła klimat Sycylii. Pierwsze rozdziały czytałam, siedząc na balkonie i od razu przeniosłam się na włoskie uliczki. Wplątane są legendy, opisy potraw i zachwyty nad widokami. Uwielbiam jak jest to robione umiejętnie, a nie w stylu kolejnego przewodnika i tutaj właśnie dostajemy idealny pokaz jak to robić.
Romans między Iris i Reggiem jest bardzo powolny. Chociaż niepozbawiony uroczych momentów i tych, które pozwalają chociaż na chwilę dać dać upust naszym emocjom. Ten związek skupia się na tym, że muszą poradzić sobie ze swoim bagażem doświadczeń i dać sobie szansę na szczęście.
Ta powieść jest jak prawdzie włoskie la dolce vita- słodkie, ale przy okazji z włoską pasją i pożądaniem. Cudownie było ją czytać i chociaż na chwilę poczuć się jak na wyspach Sycylii 😁❤️
𝗙𝗥𝗢𝗠 𝗦𝗜𝗖𝗜𝗟𝗬 𝗪𝗜𝗧𝗛 𝗟𝗢𝗩𝗘 to lekki, wypełniony po brzegi sycylijskim słońcem romans. Opowiada o losach Iris i Reginalda, którzy podjęli się organizacji ślubu ich najlepszych przyjaciół. Niestety ich historia nie do końca przypadła mi do gustu.
Za co muszę pochwalić autorkę to świetny, włoski, letni klimat. Ale ciężko o bardziej wakacyjną scenerię niż włoska wyspa, prawda? ☺️ Jednak to bardzo szybko zmieniło się w przewodnik turystyczny po Sycylii, co jest ciekawym rozwiązaniem, ale… nie do końca oczekiwałam tego w romansie. Przez zbyt długie opisy miejsc czy widoków, do tego w narracji trzecioosobowej (którą tak czy siak opierała się o przeżycia wewnętrzne bohaterów naprzemiennie), książka niesamowicie mi się dłużyła, a czytanie jej nie sprawiało mi żadnej przyjemności. Bohaterowie w zasadzie niczym mnie nie porwali, a relacja głównych bohaterów choć powoli się rozwijała (co lubię), to brakowało mi w niej napięcia, przez które aż chce się krzyczeć z emocji. Zauważam plusy, jak już wspomniany włoski klimacik lub świetnie poprowadzona przemiana głównego bohatera, jednak całość nie przekonuje mnie na tyle, aby chcieć do niej wrócić lub polecić dalej. Chyba, że ktoś chce mieć ładną książkę na regale, w innym wypadku nie polecam. xx