Czasami tylko w cieniu można dostrzec prawdziwe światło.
Kiedy Piekło jest w obliczu zagrożenia ze strony dawnego władcy, Narida i jej demoniczni towarzysze muszą zmierzyć się z mrocznymi sekretami przeszłości. By pokonać ogary piekielne, drużyna staje przed największym wyzwaniem.
Czy Narida i jej przyjaciele zdołają ocalić Piekło i przywrócić równowagę? Czy tajemniczy sojusznik obdarzony niezwykłą mocą natury pomoże im w tej niebezpiecznej walce? Czy zdołają odnaleźć w Toskanii dawno zapomnianego archanioła wojny, by pozwolić mu raz jeszcze zmiażdżyć przeciwnika? A może to sama Śmierć wskaże im drogę? Nadszedł czas, by stoczyć bój o… Piekło.
Ciemne moce rosną. Wiara pęka. Lecz nadzieja nieustannie walczy z mrokiem.
Po emocjonującym pierwszym tomie serii, śledzimy dalsze losy Naridy.
Tym razem to Piekło staje w obliczu ogromnego zagrożenia ze strony pradawnego władcy. Zarówno anielica, jak i jej najbliżsi przyjaciele demony, zostają wrzuceni w wir niebezpiecznej rozgrywki, w której każdy może paść ofiarą. Ogary piekielne depczą bohaterom po piętrach, a nowi sojusznicy i wrogowie nieustannie zmieniają pozycję sił.
Czy Naridzie uda się kolejny raz wyjść z opałów bez szwanku? Czy nowym sprzymierzeńcom można ufać? Czy równowaga zostanie przywrócona? Co dalej z uczuciem anielicy do niebezpiecznego demona?
Książka o klasę lepsza od swojej poprzedniczki! Autorce znacznie lepiej udało się zbalansować stosunek głównego wątku z pobocznymi wydarzeniami. Nie odczuwałam zmęczenia i przeładowania historią. Z ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością śledziłam drogę bohaterów do hucznego finału. Bardzo podobało mi się wprowadzenie bardziej doświadczonych postaci, które mogły stanowić swoistych ,,ekspertów” udzielających pomocy i dzielących się wiedzą. Nie musieliśmy wymyślać z powietrza nagłych, ale skomplikowanych rozwiązań z kłopotów. Dzięki temu świat przedstawiony miał szansę logicznie się nam rozszerzać.
Niestety mimo polepszenia tej części akcji, Narida nie do końca ewoluuje jako postać. Jasne, ma nowe moce i jest ich pewniejsza, nie mniej ten jej ,,niewyparzony” język czasami robi z niej nastolatkę, a nie prawie 30-latkę. Była nawet jedna scena, w której bohaterowie ustalają, że ktoś przejmie temat i będzie mówił, po czym oczywiście Narida musi się odezwać i być uciszana przez resztę towarzystwa. Podobnie jest z jej relacją romantyczną: jak w pierwszym tomie, rozumiem powody, dla których nie daje sobie wytłumaczyć pewnych rzeczy, tak drugiej części te argumenty robią się nieco dziecinne i jedyne co nasuwało mi się na myśl było ,,no już naprawdę daj mu coś powiedzieć!” ;)
Tak, czy inaczej, książka znacznie lepsza od swojej poprzedniczki i mogę ją polecić z czystym sumieniem. Na pewno będę czekać na kontynuację!
Recenzja powstała we współpracy reklamowej z wydawnictwem.
Kiedy Piekło staje w obliczu zagrożenia ze strony dawnego władcy, Narida i jej demoniczni towarzysze muszą zmierzyć się z mrocznymi sekretami przeszłości. Czy uda im się ocalić Piekło i przywrócić równowagę?
„Szczelina mroku” to drugi tom o przygodach anielicy Naridy. Pełny magii, przyjaźni, walki dobra ze złem, sekretów przeszłości, spisków oraz zdrad.
Historia jest opowiadana z perspektywy Naridy, ale również mamy krótkie fragmenty z Piekła, które podsycają ciekawość czytelnika. Cała powieść utrzymana jest w mrocznym i gęstym klimacie. Narida i jej przyjaciele stają przed trudnym zadaniem jakim jest wyzwolenie Piekła jak i jego mieszkańców. Muszą pokonać ogary piekielne, odkryć tożsamość tajemniczego osobnika obdarzonego niezwykłą mocą, by wygrać muszą odnaleźć zapomnianego archanioła wojny. Czeka ich wiele przeciwności losu i bolesnych wydarzeń. Powieść jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji, cały czas odkrywamy nowe sekrety i kibicujemy bohaterom w dążeniu do celu. Mamy emocjonujące sceny walki, poszukiwania, intrygi, tajemnicze istoty, nowe sojusze oraz to co mocno wybrzmiewa siła przyjaźni ponad rasowymi podziałami. Mamy też humor i niezwykłą chemię między postaciami, dzięki czemu z przyjemnością się czyta. Wątki miłosne przeszły na dalszy plan, co wydaje mi się, że wyszło na dobre powieści, dzięki temu skupiamy się na fabule i rozwoju postaci. Bohaterzy przedstawieni realistycznie, szczególnie Narida jest przedstawiona bardzo ludzko, targana emocjami, odważna i waleczna, zadziorna, widać też jej przemianę po ostatnich wydarzeniach. Świat wykreowany przez autorkę jest ciekawy i różnorodny, tym razem rozszerzony o wampiry, syreny, a nawet postać Śmierci.
„Szczelina mroku” to godna i ekscytująca kontynuacja przygód Naridy. Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu. Polecam 🖤
Dziękuję wydawnictwu Mięta za możliwość przeczytania tej książki.
To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki. Powiem szczerze, że wykonała kawał świetnej roboty. Ta książka posiada wiele elementów z fantastyki, którą nawiasem mówiąc - uwielbiam.
Miałam świadomość, że jest to drugi tom. I nie przeszkadzało mi to, bo autorka tak skonstruowała tę historię, że nawet nie trzeba znać poprzedniego tomu. Mamy tu z niego ogólnikowo przedstawione fakty, a resztę, co i jak, to mniej więcej można się domyślić. Mimo tego, to i tak z chęcią sięgnę po tę książkę. Ta część i naziązania sprawiły, że po prostu zżera mnie ciekawość.
Ta książka ma super mix postaci, które bez sobie by nie istniały. Nie sposób było ich nie polubić. Szczególnie Marmo, który rozsietlał tę historię. Akcja była odpowiednio zbilansowana. W odpowiednim miejscu przyspieszała jak i zwalniała. A i ten nieoczekiwany zwrot akcji też był niezły.
Demony, anioły, krasnoludy, elfy, wampiry, wilkołaki itd. Uwielbiam takie łącznie stworzeń, a jest ich w literaturze stosunkowo za mało.
Książka przedstawia różne oblicza przyrody, przyjaźń, poświęcenie, oraz cenę wyborów. A przedewstkim to, że nigdy nie wiadomo kto stanie po naszej stronie.
Czy polecam? Oczywiście!!! Idealna historia z dziedziny fantastyki. Nie tylko pozwala się zagłębić w ten świat, ale ma też swoją głębię.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Kiedy władca piekieł stanął na schodach swojej rezydencji, nie zauważył niczego niepokojącego, a jednak narastająca niepewność wciąż mu towarzyszyła. Oparł się o żeliwną barierkę i wciągnął powietrze ze świstem, próbując wyczuć zagrożenie. Rozejrzał się dookoła. Między pustymi domami poniewierały się pożółkłe papiery, liście tańczyły w podmuchach wiatru, a gałęzie drzew jak zwykle sterczały oskubane. Usłyszał trzask, odwrócił głowę w stronę hałasu. Drewniane drzwi uderzyły o futrynę zrujnowanej kamienicy. Nic nowego, Piekło wyglądało jak zawsze, bez kolorów, zaplątane w chaosie i bałaganie. Jednak wyczuwał coś, czego nie umiał nazwać. Zmrużył oczy. Przez jego czarne tęczówki śmignęła zielona błyskawica. Wypiął muskularną pierś i założył ciemne kosmyki za uszy. Przechylił głowę. Cisza... To właśnie ona niepokoiła go najbardziej."
"Kaim podszedł do nieboszczyka uklęknął na jedno kolano. Spuścił głowę. Nigdy nie przypuszczał, że może dojść do czegoś takiego. Śmierć jednego z piekielnych dowiodła, że wszystko na tym świecie może się zdarzyć, nawet unicestwienie nieśmiertelnego. Pokręcił głową. Życie okazało się kruchym kawałkiem, które niezależnie od gatunku złamie każdego i zaprowadzi do bram śmierci. Dotknął ramienia demona i zacisnął powieki. Ból rozrywał mu serce, niedowierzanie cięło umysł. Powinni pochować zmarłego"
" Otworzyła oczy, w głowie jej wirowało. Zamrugała, a kiedy obraz w końcu się wyostrzył, zobaczyła wlepione w nią czekoladowe oczy. - Długo?! Usłyszała charczenie Marma. - Przygniatasz mi to, co facet ma najcenniejszego. Zerwała się jak oparzona. - Ja to mam pecha, zawsze ląduję na jakimś demonie - rzuciła sucho, chociaż chciało jej się śmiać. Mina Marma odzierała ją z powagi. - Przynajmniej miękko - burknął brunet i zwlekł się z podłogi."
"- Kaim mnie zabije i powiesi za jaja. - Nie tylko za jaja - zawołał Marmo i zniknął w budynku. - Nie martw się, odetnę cię, zanim zsinieją. Jaja i co tam jeszcze będzie trzeba. Anielica zerknęła na przyjaciela i oboje wybuchnęli śmiechem jak nastolatkowie. - Liczę na to, Ropuszko."
"Śmierć to śmierć, nie można go tak po prostu wezwać. To potężna siła, byt nie do okiełznania. Światło, które gaśnie i w sekundę rozpala się na nowo, by ponownie stać się ciemnością."
"Są rzeczy ważne i ważniejsze na tym świecie splecionym złożonością prostoty."
"Świat się nie zatrzyma tylko dlatego, że my kręcimy się w miejscu."
"Narida wyszła z łazienki, ciągnął się za nią lawendowy zapach. Mamrocząc pod nosem, wytargała spomiędzy nóg Rimona kołdrę i się nią okryła. -Delikatność nie jest twoją mocną stroną, wiesz? - burknął prawie przez sen. - Może by tak pod prysznic, przystojniaku? Jesteś w łóżku z damą. - Żadnej damy tu nie widzę. - Powinnam się obrazić - zażartowala i potarla zmęczoną trwarz. - Masz szczęście, że cię lubię. Wiedziała, że już jej nie słyszy. Umościła się na materacu i zamknęła oczy. Poczuła na czole delikatny pocałunek, uśmiechnęła się i z ciepłem w sercu odleciala w błogi sen."
"Nie zdążyła dokończyć, bo demon przyciągnął ją do siebie i... pocałował. Narida zesztywniała, chciała go odepchnąć, ale coś jej zabraniało. Bunt w głowie szybko się ulotnil, jakby wcale go nie było, przylgnęła do Kaima wargami. Smak demona podsycał w niej pożądanie, uczucia górowały nad nią, nie przyjmując odmowy. Mężczyzna objął ją w pasie i z nienaturalną szybkością docisnął do drzewa. Ich języki tańczyły w chaotycznym rytmie, chłód rozlewał się po ustach. Coś ścisnęło Naridę w sercu. Otworzyła oczy. Rozum powoli wyłaniał się z zakamarków, ale fala pożądania zaatakowała ze zdwojoną siłą, anielica rozluźniła ramiona, zapominając o całym świecie. Wszystko wyparowało jej z głowy każdy bunt, każdy sprzeciw, każda obietnica. Liczył się tylko... On... Całowała go namiętnie, z ufnością. Ciepło w ustach mieszało się z chłodem, ale nie zwracała na to uwagi. Chciała być z nim. Tu i teraz."
"- Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła, aniele. Nie uczyli cię tego w Niebie? - W Piekle już byłam, a z Nieba mnie wywalili"
Piekło, miejsce, które wzbudza przerażenie. Miejsce, które wydaje się niezwyciężone, ale czy naprawdę? A jednak tak nie do końca. Bo właśnie tym razem, to ono jest zagrożone. Sam władca Piekieł i jego demony zostały uwięzione, a złe siły chcą przyjąć władzę. Nic niezwykłego dla Naridy, prawda? Kolejny raz ona, jak i jej przyjaciele muszą powstrzymać zagrożenie. Tylko czy tym razem też im się uda? Wydaje się, że rozwiązaniem ich problemów jest odnalezienie archanioła wojny, o którym wszyscy byli przekonani, że jest martwy. Ale czy naprawdę?
Książka, od której nie dało się oderwać. Książka, która jest jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki. Książka, która zapewnia jeszcze więcej emocji. Naprawdę bardzo się cieszę, że po zakończeniu pierwszej części mogłam od razu sięgnąć po kontynuację. Oczywiście mnie nie zawiodła. A nawet jest jeszcze lepiej. Jest zdecydowanie bardziej brutalnie, okrutnie i bardzo mi się to podobało. Przez całą lekturę czuć gęstą i mroczną atmosferę. Tym razem zło wydaje się jeszcze gorsze i wcale nie takie łatwe do pokonania. Nie brakuje tu scen tortur, śmierci, ale nie jest to w jakiś mocno drastyczny sposób opisane. Pełno tu potworów, które wręcz wywołują obrzydzenie.
Ciekawość ani na chwilę nie opada. Zerika może została pokonana, ale z pewnością nie da się o niej zapomnieć. Co chwilę wychodzą jaw pewne tajemnice, manipulacje kobiety i okazuje się, że w wielu sprawach Niebo wręcz kłamało. Co tak naprawdę było kłamstwem, a co prawdą? Okazuje się, że to czego było się świadkiem, niekoniecznie ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Wiele tajemnic i kłamstw wychodzi na jaw. Nie brakuje zagrożeń, niebezpieczeństwa a w centrum wszystkiego stoi Narida. Ktoś ma wobec niej pewne plany. Cóż, dziewczyna chyba nie ma co liczyć na spokój, prawda? Kto i jakie ma wobec niej plany? Zdecydowanie nie jest to nic fajnego.
"- Jestem skołowana, ale poza tym to chyba nieźle, chociaż stale musimy z czymś walczyć. Czy to się kiedyś skończy? -Żyłaś dziesięć lat w spokoju, równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana"
Przyjaźń w całej serii została ukazana w cudowny sposób. Nieważne, że wiele ich dzieli. Nieważne, że bardzo się różnią. Mogą pochodzić z różnych środowisk, ale ich przyjaźń zawsze przetrwa. Jest to ekipa, która nigdy się nie poddaje. Która prosto zmierza do celu. Uwielbiam to w jaki sposób zostali wykreowani bohaterzy. Są "żywi', pełni emocji. Znowu tutaj Narida i Kaim wzbudzili moją największą sympatię, ale równie taką wzbudził nowy towarzysz bohaterów. Elf, co do którego od początku miałam pewne obawy, ale jak okazuje się niesłusznie. Bardzo go polubiłam i stał się jedną z moich ulubionych postaci. Doskonale uzupełnił historię. Narida coraz bardziej się rozwija, coraz lepiej radzi sobie ze swoimi nowymi umiejętnościami i to naprawdę widać. Zdecydowanie nie jest to łatwy przeciwnik. I oczywiście zawsze może liczyć na wsparcie przyjaciół.
Demony, anioły, elfy i wampiry. Można tu spotkać wiele stworzeń. Niektóre wzbudzają sympatię, a niektóre nie. Nie brakuje emocji. Miłość, przyjaźń, ból. Nie brakuje również śmiesznych momentów. Tam gdzie znajduje się Narida i Rimon tam nie brakuje śmiechu. Niestety, ale tym razem nie brakuje też momentów pełnych smutku. Pojawia się taki moment w historii, który wręcz łamie serce. Aż miałam nadzieję, że coś się magicznie zadzieje i pomoc nadejdzie. Niestety, ale tak nie było.
Wątek romantyczny tym razem jest mniej obecny. Pewne błędne przekonanie Naridy powoduje, że trzyma się od demona z daleka. Nie ukrywam, że trochę miałam jej to za złe, bo można by uznać Kaima za idealnego faceta. Pomijając oczywiście to, że to demon. Troskliwy, opiekuńczy, cały czas pilnuje czy bohaterka jest bezpieczna. Przede wszystkim, nieraz jej pomaga. No cóż, gdyby nie jego umiejętności to bohaterka miałaby duże kłopoty. Widząc, tyle ile on dla niej robi to było troszeczkę frustrujące, że nie dała mu się nawet wytłumaczyć. A jak w końcu to się stało, to okazuje się, że prawda nie była taka straszna jak myślała.
Walka. Nieoczekiwani sojusznicy. Starcie. Jak to wszystko się zakończy. Co zwycięży?
"Mamy przesrane. Jeśli Falakus mówił prawdę, to wdepnęliśmy w sam środek szamba"
"Szczelina mroku" to dalsze losy Naridy. A jakże ciekawe losy. Z pewnością nie raz będę wracać do tej serii. Książkę bardzo szybko się czyta. Autorka ma lekki, przyjemny styl pisania, co powoduje, że przez książkę się wręcz płynie. Jest to seria, z którą zdecydowanie warto się zapoznać. Bardzo polecam, miłego!
Na kontynuację tej historii czekałam jak królowa elfów na swoje „zabawy” – czyli z niecierpliwością, ekscytacją i lekkim błyskiem szaleństwa w oku. Szczelina mroku była jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku, a ja – jak tylko zauważyłam, że jest tuż za rogiem – zaczęłam tupotać nóżkami niczym potępiona dusza na warinim widelcu. Czy obawiałam się „klątwy drugiego tomu”? Oczywiście. Jak każdy rasowy czytelnik. Ale mogę odetchnąć z ulgą – ten tom nie tylko nie ustępuje pierwszemu, on go wyprzedza. To jak przesiadka z miotełki na miotłę turbo deluxe. Styl autorki przeszedł subtelną, ale zauważalną ewolucję – Karolina Ligocka pisze lekko i przyjemnie, jakby lała atrament prosto z chmurki inspiracji. Czyta się to z prędkością światła, z przyjemnością większą niż demon na urlopie. Widać wyraźną poprawę w porównaniu z debiutem – a że debiuty mają prawo do potknięć, doceniam rozwój i szlif, jaki przeszła narracja. Fabuła? Oj, tu się dzieje. Znane wątki się rozwijają, ale pojawia się też nowy, niebezpieczny przeciwnik, który zagraża nie tylko piekłu i niebu, ale całemu światu. Autorka zdecydowanie przyspieszyła bieg wydarzeń – pierwszy tom to był dopiero rozgrzewka. Tutaj mamy fabularne tornado. Dzieje się dużo, dzieje się dynamicznie, a czytelnik – zamiast się nudzić – ląduje w samym środku tej zawieruchy. Relacja Naridy z Kaimem zostaje zręcznie przesunięta na dalszy plan, co wychodzi powieści tylko na dobre. Dzięki temu mamy okazję skupić się na tym, co najważniejsze – rozwoju postaci i fabule. Narida nie jest superbohaterką z pakietem „wszystko mi się udaje”. Uczy się, popełnia błędy, potrzebuje pomocy – i za to ją uwielbiam. W świecie pełnym wszechmocnych heroin ona wnosi oddech świeżości. Szczególny smaczek stanowi jej magiczny wilk, który nie tylko podkreśla wyjątkowość Naridy jako anioła, ale też dodaje całej historii klimatu i emocji. A skoro już przy emocjach – finał tego tomu to literacki cios w serce. Nie jestem typem, który płacze nad książkami, ale Szczelina mroku zadała mi emocjonalną szramę. Jedna z decyzji autorki naprawdę boli, i to tak… porządnie. Czytałam z niedowierzaniem. I chyba przez chwilę zawisłam w pustce, zanim przeszłam dalej. Świat przedstawiony – tym razem Rzym – to nie tło dla turystycznych zachwytów, a raczej scenografia do wydarzeń. Miejsce ustępuje pola narracji i postaciom, co zupełnie mi nie przeszkadza – anioły i demony ukrywające się w Wiecznym Mieście mają w sobie coś niezwykle sugestywnego. Bohaterowie? Kolorowi, wyraziści i nie do pomylenia z nikim innym. Narida to wulkan energii z ADHD, której ulubione miejsce to... prysznic. Kaim – mroczny, złożony, trochę niedostępny. Rimon – mój osobisty faworyt – charyzmatyczny i wierny, uosobienie przyjaźni. Marmo? Boski demon na etacie asystenta prezesa – nie pytajcie, pokochacie. No i Fabio – cudowny, ciepły, ojcowski – każdy czytelnik chciałby mieć takiego bohatera po swojej stronie. Relacje pomiędzy postaciami są naturalne, nasycone emocjami, ale też nieprzesłodzone. Miłość, przyjaźń, lojalność – wszystko wyważone. Szczególnie doceniam relację Naridy z Fabiem – to piękny, ojcowski wątek, który nieczęsto pojawia się w fantasy z taką mocą. Podsumowując – Szczelina mroku to przykład, że urban fantasy w polskim wydaniu ma się świetnie. To książka, która wciąga, bawi, porusza i zostawia niedosyt. Ligocka udowodniła, że motyw aniołów i demonów można nie tylko odświeżyć, ale też opowiedzieć z pasją i pomysłem. Daję solidne 8,5/10 – i ostrzegam: jeśli zaczniecie czytać, nie oderwiecie się aż do ostatniej strony. A potem… będziecie tęsknić.
Wiecie, dlaczego kocham czytać? Bo w ciągu zaledwie kilku dni mogę trafić do Piekielnego nieba, a potem zanurzyć się w Szczeliny mroku i w obu tych miejscach czuję się jak u siebie.
❤️🔥 Niedawno recenzowałam dla Was pierwszy tom serii „Historia Naridy” i wtedy jeszcze nie byłam świadoma tego, co czeka mnie w drugiej części. Nie uwierzycie w to, co napiszę (w sumie samej ciężko jest mi w to uwierzyć) drugi tom jest jeszcze lepszy. Ta część absolutnie mnie zachwyciła. Jestem zaskoczona, że dało się napisać coś jeszcze bardziej wciągającego, a jednocześnie spójnego. Nie mogłam się oderwać od lektury. Od pierwszej strony cały czas myślałam: co wydarzy się dalej? Autorka nie daje ani chwili wytchnienia. W książce akcja goni akcję, a napięcie budowane przez Karolinę Ligocką nie pozwala odłożyć książki nawet na chwilę. Perfekcyjnie dawkowane napięcie miesza się tu z brutalnością i humorem, wplatając tajemnicę w całą fabułę.
❤️🔥 Jak w pierwszym tomie akcja skupiała się na sprawach Nieba, tak tym razem zostajemy zabrani w wir iście piekielnych wydarzeń. Kiedy dawna potęga zagraża Piekłu, Narida i jej demoniczni towarzysze stają przed najtrudniejszym wyzwaniem. Muszą zmierzyć się z ogarami piekielnymi, odkryć dawno zapomnianego archanioła wojny i zaufać tajemniczemu sprzymierzeńcowi obdarzonemu mocą natury. Nie będę zdradzać więcej, bo chcę, abyście przekonali się sami, co Was czeka.
❤️🔥 Cenię sobie w książkach poczucie humoru i tutaj go nie zabrakło. Wielokrotnie zdarzało mi się zanieść śmiechem. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj scena z Gnomem, z którym Narida musiała wejść w układ. To, w jaki sposób autorka wykreowała jego postać jest niesamowite - dosłownie słyszałam w głowie jego głos i odtwarzałam jego nazbyt niechlujne zachowania. Uwielbiam także „błyskotliwe” teksty rzucane przez Marma.
❤️🔥 Ogromnym atutem tej serii są bohaterowie. Każdy z nich jest zupełnie inny, a jednocześnie wyrazisty. Nawet postaci pojawiające się tylko na chwilę mają własną, indywidualną osobowość. To rzadkość i ogromny plus, gdyż po zakończeniu książki dalej o nich myślałam. Podoba mi się również to, że każdej postaci przypisany jest konkretny zapach, dzięki czemu stają się one jeszcze bardziej autentyczne.
❤️🔥 Jednak ta książka to nie tylko śmiech - to emocjonalna jazda bez trzymanki. Równolegle toczy się opowieść brutalniejsza i bardziej intensywna niż wcześniej, pełna napięcia i dramatyzmu. Jedna scena dosłownie mnie złamała. Czułam, jak moje serce roztrzaskuje się na milion kawałków, a łzy same napływały do oczu. Czułam ból głównej bohaterki, to, jak emocjonalnie została zmiażdżona. Myślę, że kto ma już lekturę za sobą będzie wiedział, o jakiej scenie piszę…
❤️🔥 Przyznaję, że bałam się drugiego tomu. Obawiałam się powtórki tego, co już znam. Na szczęście moje obawy były niepotrzebne, bo dostałam historię mocniejszą, dojrzalszą, bardziej drapieżną i brutalną. Autorka nadal potrafi zaskoczyć.
❤️🔥 Zanim zaczęłam czytać liczyłam na głębszy rozwój relacji Kaima z Naridą, ale muszę Wam przyznać, że przez cały czas coś się działo i nawet nie miałam okazji o tym myśleć. Zakończenie daje jednak nadzieję, że trzeci tom zaspokoi moje oczekiwania, dlatego bez dwóch zdań po niego sięgnę.
❤️🔥 Jeśli ktoś szuka powieści, która wciągnie, poruszy i rozbawi - tutaj znajdzie wszystko. A ja nie mogę się doczekać, co autorka zrobi dalej, skoro podniosła poprzeczkę aż tak wysoko.
❤️🔥 Jeszcze raz dziękuję za zaufanie i wspaniałą zabawę. Z czystym sercem polecam wszystkim. Warto. Naprawdę warto. [współpraca recenzencka]
Kolejna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie książek tego roku. Fantastyka w najlepszym tego słowa znaczeniu, czyli znalazłam tutaj wszystko czego oczekuję od tego gatunku. To też kontynuacja losów Naridy i jej demonicznych przyjaciół, którzy po raz kolejny stają przed zadaniem uchronienia świata czy może raczej Piekła przed jego końcem.
Piekło staje w obliczu zagrożenia ze strony jego niegdysiejszego władcy. Narida i jej przyjaciele stają więc przed zadaniem, którego szanse powodzenia graniczą niemal z niewykonalnym. Grupa musi odkryć mroczną historię przeszłości, o której wie tylko niewielka grupa nieśmiertelnych. Szaleni śmiałkowie ruszają by ochronić Piekło przed zagładą, muszą zbratać się z magicznymi stworzeniami, pokonać osobistą niechęć, zmierzyć się z bólem i stratą, odnaleźć zaginionego anioła wojny i przeżyć.
Myślałam, że po pierwszej części autorka już mnie nie zaskoczy, ale ona to zrobiła, i to w spektakularnym stylu. Bo tą książkę przeczytałam nie tylko za jednym zamachem ale chyba też na jednym wdechu, bo kawę piłam dopiero jak skończyłam ją czytać. To było po prostu fenomenalne, ale początek był dla mnie nieco trudny bo od przeczytania pierwszego tomu minęło już trochę czasu i musiałam sobie wiele rzeczy przypomnieć, a trochę to nie ukrywam trwało. No ale jak akcja zaczęła się rozkręcać i wszystkie trybiki wskoczyły na odpowiednie miejsca było już po prostu genialnie.
W tym tomie akcja skupia się na sprawach Piekła, poznajemy tajemniczą i jeszcze bardziej mroczną stronę i historię tego miejsca. Autorka tutaj sporo namieszała, stworzyła niesamowitą historię, jakże różną od tej powszechnie znanej i biblijnej, za co ja po prostu ją uwielbiam, bo przez to cała powieść jak i seria jest niezwykła i oryginalna. Jak to bywa po drodze do celu nasi bohaterowie spotykają na swojej drodze całą masę przeciwności i przeszkód z którymi radzą sobie różnorako i nie zawsze idzie im łatwo, za co plus. Mam też wrażenie, że ta część nieco bardziej brutalna niż poprzednia, ale jak dla mnie nie jest to problem, bo w końcu chodzi o sprawy piekielne. Pojawia się tutaj też potężny i mega mroczny przysłowiowy złol, którego autorka również po mistrzowsku wykreowała. Oczywiście w całej fabule pojawiają się też mniejsze i większe aferki, dlatego nie ma nudy, cały czas coś się dzieje i nie ma chwili na złapanie oddechu.
Oczywiście też, jak na prawdziwe fantasy przystało pojawia się wątek romantyczny, ale wciąż bardzo delikatny, choć napięcie staje się coraz bardziej odczuwalne, także przypuszczam, że w kolejnym tomie już porządne iskry polecą. To, że będzie kolejny tom sugeruje samo zakończenie i mam ogromną nadzieję, że ani autorka ani wydawnictwo nie pozwolą nam na nie długo czekać.
Po lekturze pierwszego tomu pisałam, że mogłam się czegoś doczepić, ale przy tym tomie, nie mam absolutnie żadnego powodu do czepiania się. Autorka utrzymała wysoki poziom a może i nawet nieco go podniosła. Książka napisana w cudownym stylu, pomimo brutalnych i trudnych elementów czyta się ją niezwykle lekko i przyjemnie, emocje buzują, przechodzą z jednej skrajności w drugą, przez co całkowicie można przepaść w tej lekturze, czyli tak jak lubię najbardziej. Dlatego też podtrzymuję to co napisałam w recenzji pierwszego tomu, że jestem totalnie oczarowana, zachwycona i że całkowicie przepadłam dla tej historii, no i oczywiście czekam na więcej.
"Szczelina mroku" to drugi tom "Historii Naridy" autorstwa Karoliny Ligockiej. Po przeczytaniu pierwszego tomu miałam mieszane uczucia co do kontynuacji, zwłaszcza że historia wydawała się zakończona. Miło się jednak zaskoczyłam. W drugim tomie bohaterowie muszą uratować Piekło, bo ktoś potężny postanowił powrócić i się zemścić. Początek jest niezły, sama scena przejmowania piekła ciekawa i to, co się dzieje z demonem zagłady na ziemi intrygujące. Autorka wrzuca nas w niebezpieczny i tajemniczy wir wydarzeń. Robi to całkiem dobrze, stwierdziłam, że jest progres, dialogi są zgrabniejsze, bohaterowie nabierają jakichś cech i stają się charakterystyczni. Odniosłam wrażenie, że było mniej walk, mniej tracenia przytomności i krwi. Było też mniej dziwnych i niesmacznych tekstów. Podobały mi się te podchody między Kaimem a główną bohaterką Nari, nie opierały się na samaym fizycznym pożądaniu. Teraz postacie nabrały większej głębi i emocji, a moim ulubieńcem jest oczywiście Rimon, bo wydawał się najbardziej autentyczny. Fabuła zawiera sporo opisów, ja je lubię, dla niektórych mogą być momentami za długie lub zbędne. Jest lepiej, o wiele przyjemniejsze było czytanie tej części, aczkolwiek wydaje mi się, że tutaj bardziej posypała się logika. Przykładem jest, chociażby sytuacja z gnomem, w której Nari musiała się przebrać w bardziej "rozwiązłe" ubranie i pomalować na spotkanie z nim. Ta scena wydawała mi się zbyteczna, bo pożądane przez nich informacje mogli przecież pozyskać od ojca anielicy. Ponadto Nari nadal jest idealizowana, w jej towarzystwie są sami mężczyźni, którzy zachwycają się jej osobą, a każda inna kobieta (z tego, co pamiętam, to pojawiają się dwie) jest kreowana na taką, której nie da się w ogóle lubić lub stanowi tło. Spotykamy też inne rasy, dwa elfy, gnoma i wampira (do którego później dołącza w tle klan). Krasnoludy i wilkołaki są wspominane. Szkoda, że autorka bardziej nie zagłębiła się w ten świat, bo to daje sporo możliwości. Jest mniej wycia do księżyca, tym razem wilk więcej je, śpi i warczy. Ogólnie dobra rozrywka, chociaż scena finałowa troszkę mnie zawiodła, Pani Karolina rozpoczęła akcję sporymi emocjami (nawet byłam zaskoczona tym co się wyarzyło), a wszystko zakończyło się dość szybko i za łatwo. Do tego doszła jeszcze jedna rzecz, która rzucała mi się w oczy: demony. Przyjaciele Nari jak i sam władca Piekła nie są wcale tacy źli, bardziej przerażające i okrutne są stwory, które przejmują to Piekło. To nie są typowe postaci, które znamy z popkultury lub religii. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że te „demoniczne” osobniki są po prostu dobre i zależy im na zachowaniu porządku świata. Z jednej strony to ciekawy zabieg, z drugiej natomiast brakuje tu realizmu. Zło jest jednostkowe, dobro i pozytywne intencje stanowią większość. Podsumowując: jest lepiej, jest dobrze, ale nie idealnie. Drugi tom to jeszcze lepsza rozrywka, bardziej zrównoważona, choć nadal niepozbawiona wad. Ponownie polecam to osobom, które gustują w takich klimatach lub nie przeszkadzają im pewne uproszczenia. Odradzam raczej fanom klasycznego high fantasy.
Początek drugiej części wciągnął mnie dużo bardziej niż kiedy zaczynałam czytać pierwszą część. Akcja książki jest dużo szybsza i płynniejsza. Znając też już świat i bohaterów wiedziałam czego się spodziewać i nie musiałam się „wdrażać” w to uniwersum, ale to też zasługa samej fabuły tej książki, która była dla mnie bardziej wciągająca. Czytając czułam, że kunszt pisarski autorki jest już na wyższym poziomie. Nie było tylu powtórzeń co w pierwszej części, a relacje bohaterów były naturalniejsze i napędzały fabułę.
Interakcje między postaciami były niewymuszone i bardziej wyważone. Tutaj od pierwszych stron dzieje się akcja, a bohaterowie udowadniają, że są gotowi bez zastanowienia iść dla siebie do piekła... Pojawiają się też nowe postacie! I absolutnie uwielbiam elfa Nifrodela. Jego magia została opisana w wspaniały sposób, bardzo mi się podoba tutaj wątek dostrzegania natury i jej piękna. Cudowne było również to jak Nifrodel świetnie wpasował się do tej niecodziennej grupy przyjaciół. Jest to jedna z moich ulubionych postaci i mam nadzieję, że w kolejnych częściach będzie go więcej!
Bardzo też lubię Samuel, ale równocześnie jest mi go tak szkoda... Wydaje mi się, że mimo przyjaźni z resztą ferajny jest bardzo zdystansowany i sprawia wrażenie samotnego, o czym świadczy to że nie chciał się z nikim podzielić swoimi troskami.
Dzięki wielu perspektywom książkę czyta się dynamiczniej - i jak, przy czytaniu pierwszej części sceny z Zeriką mnie aż tak nie wciągały, tak tutaj główny czarny charakter budował napięcie w książce i mimo lekkiego szaleństwa oraz towarzystwa trochę przerysowanych potworów (one były straszne i obrzydliwe) faktycznie wzbudzał poczucie lęku i stres.
Również wątek romantyczny w tej części bardziej mnie przekonywał, mimo że sytuacja z Hasandrą nadal się ciągnie co mnie nieco irytowało, to ostatecznie shippuje Naridę i Kaima, przede wszystkim dlatego, że w najtrudniejszym dla Naridy momencie to przy nim czuła się najbezpieczniej i to jaki jego obecność dawała jej komfort było przedstawione w piękny sposób ❤️
Dużym dla mnie też plusem było wykreowanie postaci śmierci, a niektóre zwroty fabularne naprawdę mnie zaskoczyły i wzbudziły całą gamę emocji - ostatnie sceny są łamiące serce. Bardzo też się cieszę, że w tej książce poznajemy więcej ras magicznych co wzbogaca świat tej serii.
Z kolei totalnie obrzydliwa była scena z gnomem, ale myślę, że taka miała być, zaskoczyło mnie jedynie to, że dla Naridy nie było to tak trudnym przeżyciem, a jedynie nieprzyjemnym i nawet trochę humorystycznym (tak to odebrałam), biorąc pod uwagę jej trudne doświadczenia w pierwszej części (molestowanie) spodziewałam się silniejszej reakcji.
Podsumowując, książka jest wciągająca, jest świetną rozrywką i podobała mi się nieco bardziej niż pierwsza część, mam nadzieję, że pojawi się kontynuacja tej historii. (współpraca recenzencka)
Za mną druga książka o współpracy aniołów i demonów mieszkających na Ziemi — „Szczelina mroku” Karoliny Ligockiej od Wydawnictwa Mięta. Przyznam, że byłam ciekawa kolejnych przygód Naridy, Rimona i Kaima. Główna bohaterka, anielica Narida, nadal mieszka na Ziemi. Jej życie wydaje się biec spokojnie i poukładanie. Odzyskała ojca, który co jakiś czas pojawia się w jej domu. Nadal przyjaźni się z Rimonem. Tylko relacja z Kaimem jest nieco pogmatwana. Jednak spokój nie trwa wiecznie. Niespodziewanie okazuje się, że teraz to jej przyjaciele potrzebują wsparcia w rozwikłaniu sprawy dotyczącej Piekła. Dziewczyna czując lojalność wobec nich rusza im ze wsparciem i wszelką możliwą pomocą. Jest gotowa na wszelkie poświęcenie, chociaż wiąże się to z niedogodnościami. Anielica przeżywa sporo różnych emocji. Część z nich świadomie ignoruje, tak dla zasady. Inne musi tłumić, ponieważ ma świadomość ważności wydarzeń. Jeszcze innym pozwala się zalać nieprzebraną falą, bo ich powodem jest coś co niszczy jej życiową stabilność. Pięknie widać to w czasie jej kontaktów z niektórymi nie ludzkimi istotami. Przyjaźń, jaka widoczna jest między demonami a Naridą objawia się nie tylko poprzez działanie, takie jak wspólne rozwiązywanie problemów i pokonywanie przeszkód. W ich przypadku, to również specyficzny sposób prowadzenia rozmowy — uszczypliwości i docinki, ale wypowiadane w sposób, który nie pozwala mieć wątpliwości, że łączy ich właśnie taka relacja. W powieści opisana jest przyjaźń, która potrafi połączyć osoby, które wydawałoby się nigdy się nie zaprzyjaźnią. Jak jednak widać to uczucie jest nieprzewidywalne i może połączyć nawet coś nie do połączenia. Autorka pokazuje czytelnikom, że pragnienie władzy i żądza zemsty niosą tylko ból i cierpienie. Zaś bycie pysznym i nie liczenie się z innymi prowadzi wyłącznie do upadku. Jest to smutna i jednocześnie przerażająca perspektywa. Akcja powieści i tym razem dzieje się głównie w świecie realnym — na Ziemi — w Rzymie i Toskanii. Sporo jednak wydarza się w Piekle, do którego na chwilę zaglądamy z dobrymi bohaterami i w którym przebywamy z ich antagonistą. Teraz jednak opis piekła jest raczej dojmująco smutny lub niosący odczucie obrzydzenia. Na pewno nie chciałabym do tego miejsca trafić. nawet na chwilkę. Podsumowując ;) „Szczelina mroku”, tak jak poprzednia część zdobyła miejsce w moim czytelniczym serduszku. Powieść niesie w treści przesłaniem o sile przyjaźni oraz o tym, że zemsta nie popłaca, bo za zło zostanie się ukaranym. Będę niecierpliwie czekała, aż autorka zaprosi nas na kolejne spotkanie ze swoimi bohaterami i otrzymamy możliwość poznania dalszych losów Naridy oraz demonicznych braci. Polecam.
Nareszcie doczekałam się dalszych losów Naridy. Tym razem anielica musi stoczyć walkę o... piekło.
Ale cóż się dziwić, skoro zakochała się w demonie a jak wiemy w pierwszym tomie, niebo było iście piekielne.
Bardzo szybko mi minął czas przy tej lekturze. Dużo się działo, co działało na korzyść bo uwielbiam kiedy książka jest taka, że nie chcemy jej odłożyć dopóki nie poznamy zakończenia historii.
Narida mierzy się z nowym dla niej, prastarym zagrożeniem a jednocześnie musi pogodzić się ze swoją tożsamością. Odkrywa nowe umiejętności, układa sobie życie na ziemskim padole a jednak tęskni za pewnym demonem mocy...
Lekka nuta romansu tym razem schodzi na dalszy plan, teraz ważne jest pokonanie zagrożenia. Chociaż przyznam, że anielica i demon krążą wokół siebie nieustannie, zajmując myśli, serca i przestrzeń. Jedno troszczy się o drugie.
Podobało mi się, że autorka przedstawia nam coraz więcej smaczków z historii piekła i nieba, poznajemy bliżej postacie znane z pierwszej części.
Bolało mnie serce i chyba w pewnym momencie pękło razem z tym Nari, gdy wydarzyło się coś okropnego, naprawdę okrutnego.
Nie powiem co, spojlerów nie lubimy ale przygotujcie się na emocjonalny cios.
Oprócz fabuły docenić należy także spójność okładek, kocham gdy seria pasuje do siebie wizualnie i aż mnie korci zapytać - co dalej? Czy będą jeszcze przygody Naridy i Kaima?
Fantastycznie było poznać tożsamość i historię władcy piekielnego, dostaliśmy odpowiedź na pytanie skąd on ma skrzydła i dlaczego pomagał naszemu ulubionemu demonowi w przeszłości nie raz albo też dlaczego darzy szczególnym sentymentem Naridę.
Świetnie się bawiłam przy tej lekturze, było mnóstwo emocji, adrenaliny, przygody, zwrotów akcji i magii.
Pradawne stworzenia, dziwne moce i niebotycznie duże zagrożenie dla całego świata - a w tym wszystkim znowu królów elfów, do której Nari pała nienawiścią wręcz.
Bardzo podobała mi się postać elfiego tropiciela, jego niezwykłe moce i umiejętności przywodzą czasami na myśl Leszego, naszego słowiańskiego przyjaciela, którego wielu z nas do dziś darzy sympatią mimo, że kiedyś budził grozę.
Mam tak wiele w głowie, a tak niewiele mogę Wam zdradzić... Dziś, kochani, przychodzę do Was z przedpremierową opinią ambasadorską na temat książki „Szczelina Mroku” autorstwa @ligocka.karolina.pisarka
To kontynuacja przygód anielicy Naridy i jej demonicznych przyjaciół, którzy tym razem postanawiają uratować Piekło — zyskując przy tym nowych, niezwykle interesujących sojuszników.
Nie będę ukrywać, że debiut Karoliny, Piekielne Niebo, pokochałam całym sercem — to dla mnie najlepszy debiut, jaki przeczytałam w 2024 roku.
Gdy w końcu doczekałam się kontynuacji, jestem zaszczycona, że mogę być częścią „Naridowej ekipy”. ❤️
Szczelina Mroku stała się dla mnie portalem — magicznym odcięciem od realnego świata, który przeniósł mnie w wir niesamowitych przygód. Historia Naridy jest pisana tak lekko, płynnie i realistycznie, że czułam się jak w samym epicentrum wydarzeń.
Autorka tworzy fantastyczny kocioł postaci — mieszają się tu różne rasy, moce i motywacje: od aniołów i demonów po niepokorne elfy, takie jak Hasandara czy Nifrodel (który, swoją drogą, stał się moim nowym obiektem westchnień 🤭). Świat przyrody nie jest tu tylko tłem — opisy natury i malowniczej Toskanii są wręcz namacalne. Autorka oddaje je z takim realizmem, że niemal czułam słodki zapach pomarańczy unoszący się nad gajem oliwnym.
Tak! Wiem, że to się może wykluczać — ale u Naridy możliwe jest dosłownie wszystko.
Mogłabym wymieniać bez końca wszystko to, co będziecie odczuwać, kiedy sięgniecie po tę historię: sympatie, miłość, gniew, poczucie straty, rozpacz, złość, rozczarowanie... Zachwyt i radość, niezrozumienie i strach... To jest tylko namiastka...
Ja kończąc czytać „Szczelinę Mroku” zostawiłam za sobą nie tylko świat wspaniałych postaci, pełny fantazyjnych przeżyć ale także zostawiłam kolejny fragment swojej duszy , która nijak nie chce się uwolnić. Od pierwszej części mam nieuleczalny niedosyt ich przygód i z ogromnym trudem będę znosić czas oczekiwania na kolejny tom.
Narida jest nastoletnią anielicą, zostaje ona wyrobiona w morderstwo faceta, który się do niej dostawiał ,a w ramach kary staje się Upadłą i zostaje strącona z nieba. Wiele lat później gdy już przywykła do życia wśród ludzi i poznała osoby, które ją szczerze pokochały, ginie demon, a ślady na jego szczątkach prowadzą do anioła.
Przez te wydarzenia na drodze kobiety staje Kaim brat jej najlepszego przyjaciela, który tak się składa jest niezwykle potężnym demonem. Postanawiają współpracować i odkryć, co tak naprawdę się stało te kilka lat w niebie i jak to się wiąże z tym morderstwem.
Już od pierwszych stron polubiłam Naridę. Jest aniołem ale to nie oznacza, że jest grzeczna i ugodowa, powiedziałam że wręcz przeciwnie. Ma cięty język i jest pewna siebie, ale wciąż nie otrząsnęła się w pełni z tego co się stało w niebie i jak ją potraktowano.
Za każdym razem gdy pojawiała się Zerika i jak traktowała Nari serce mi pękało. Ta kobieta jest podła. Za to Rimon i Fabio mają moje serce. Są mega kochani i ogromnie się cieszę, że główna bohaterka ich ma przy swoim boku.
Pojawia się też wątek romantyczny, który nie jest zły, ale czegoś mu tam jeszcze brakuje. Na pewno bym się nie obraziła gdyby autorka zrobiła mały zwrot akcji i jednak Narida związała się z Samuelem czy przystojnym elfem, którego uwielbiam.
Wątki detektywistyczne są bardzo dobre. Trzymają w napięciu, a w drugim tomie jest brutalniej i bardziej krwawo co też mnie troszkę zaskoczyła, ale i tak bardzo przypadło do gustu.
Pióro autorki mnie zaskoczyło. Jest niezwykle lekkie i przyjemne. Te książki nie są najcieńsze a jednak czyta się je z wielką przyjemnością i nie ma nawet jednego momentu, w którym czytelnik miałby czas się nudzić.
Zakończenie złamało mi serce na kilka kawałków. Czułam ból głównej bohaterki jak własny, bo autorka tak dobrze to opisała i co tu będę ukrywać popłakałam się. Nie mogę się doczekać kontynuacji bo coś czuje, że Nari znowu wpadnie w spore kłopoty.
🔥 Czy zastanawialiście się kiedyś jak tak naprawdę wygląda życie na przestrzeni trzech różnych światów? Niektórzy wręcz balansują na krawędzi piekła, ziemi i nieba. W “Szczelinie Mroku” autorstwa Karoliny Ligockiej mamy okazję przekonać się czy anioły, demony oraz inne magiczne istoty mogą obrać jedną ścieżkę i cel.
👹Początek powieści niesie ze sobą zło w czystej postaci. Coś nieopisanego dzieje się w piekle. Kryje się tam mrok, który spowija błąkające się tam dusze, demony zagłady oraz samego władcę piekieł.
😈 Narida, która jest anielicą, Kaim, który jest demonem oraz ich przyjaciele wybierają się w podróż do bram samego piekła po tym, jak na ich oczach ginie demon zagłady. Dotychczas było to zjawisko, które nigdy nie miało miejsca. Bohaterowie wiedzą, że muszą użyć wszystkich możliwych i dostępnych sił. Układają więc plan, by pokonać coś lub kogoś kto pragnie zagłady od piekieł po same niebiosa.
💫 Skupiając się w pierwszej kolejności na bohaterce, Naridzie, która jest anielicą można dostrzec w niej wiele ludzkich cech. Bardzo podoba mi się jak autorka buduje jej postać poprzez różne emocje. Od cierpienia i gniewu, po wewnętrzne rozterki - bez zbędnej idealizacji. Inni bohaterowie, mimo iż są tłem dla historii anielicy, dają się lubić i stanowią jej piękne uzupełnienie.
🌟 Magia w powieści pokazana jest na kilka różnych sposobów. Poprzez umiejętności różnych istot, artefakty, magiczne przedmioty, aż po samo światło, które rodzi się z przyjaźni bohaterów.
✨ Akcja jest dość wartka, choć muszę przyznać, że czasami przy niektórych akcjach długość opisów była dla mnie wyzwaniem. To samo tyczy się ilości posiłków i poświęconych im akapitach. Czasami również zbędnym przerywnikiem były momenty, kiedy postaci udawały się na spoczynek.
💖 Podsumowując: książka jest idealna dla miłośników motywu fantasy z lekką nutką romansu. Zwracając uwagę na to, iż nie czytałam I tomu - z przyjemnością po niego sięgnę, by uzupełnić historię o podstawy.
„Szczelina mroku” Demony tracą siłę, a w piekle pojawił się anioł. 🐢(Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_mieta @ligocka.karolina.pisarka)🐢IG:@podroze.z.bocianem
W szczelinie mroku ujrzałem rzeczy, które na co dzień się nie dzieją. Zachwiana równowaga. Bramy zostały zamknięte, a wraz z nią pewna cząstka codzienności. Czy przywrócimy normalność?
Nieśmiertelne demony dopadła dziwna plaga i tracą na swojej sile. Funkcjonowanie piekła stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Do jakich środków będą musieli się posunąć, żeby utrzymać się przy życiu?
Za wachlarzem niewyjaśnionych sytuacji kryje się coś bardziej strasznego, niż może się Nam wydawać. Jak już widzimy stąpające po Piekle anioły, to znak, że w tej grze nie ma miejsca na żarty i potknięcia, bo każdy ruch może obrócić się przeciwko Tobie.
Całość jest napisana w tajemniczej narracji. Nie wiemy, co tak naprawdę się dzieje, a poszlak brakuje. Dzięki temu zabiegowi poczułem się zaciekawiony do dalszego czytania. Mam do czynienia z nieco dłuższymi, lecz akcja się nie przedłuża i stanowi płynną całość.
Pojawia się spora liczba bohaterów. Każdy z nich jest inny, a razem tworzą zgraną paczkę. Momentami między nimi bywa zabawnie, co stanowi oderwanie od trudnej rzeczywistości.
W książce mamy podział na wcześniej wspomniane Piekło oraz Niebo. Występują m.in. anioły, archanioły, demony, elfy, czarownice i wiele innych magicznych stworzeń. Na pewno czytelnicy fantastyki będą pozytywnie zaskoczeni i ta historia trafi w ich gusta.
Dziękuję @wydawnictwo_mieta za zaufanie, egzemplarz do recenzji i danie mi szansy. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem nawiązać kolejną współpracę z Państwa Wydawnictwem 🫶.
Czasami tylko w cieniu można dostrzec prawdziwe światło… Ta myśl towarzyszyła mi przez całą lekturę drugiego tomu tej niezwykłej serii. Jeśli pierwszy tom był znakomity, to ten jest po prostu genialny! Od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń, a akcja nie zwalnia ani na chwilę. Czyta się go od pierwszej do ostatniej strony, nie zważając na upływ czasu.
Książka niesie ze sobą ponadczasowe przesłanie o przyjaźni, oddaniu i poświęceniu. Uwielbiam, jak autorka zgrabnie buduje napięcie — od tajemniczego sojusznika obdarzonego mocą natury, przez poszukiwania dawno zapomnianego archanioła wojny, aż po walkę o ocalenie Piekła. W tej historii nie brakuje głębi i refleksji, a wątek slow burn w relacjach dodaje całości wyjątkowego klimatu.
Na chwilę przeniosłam się do Rzymu, przypominając sobie siebie na Moście Anioła i wyobrażając sobie toczącą się wokół mnie walkę. To, co najbardziej cenię w tej serii, to jej niepowtarzalny klimat oraz uniwersalne wartości, które przekazuje. Po zamknięciu książki czułam pewien niedosyt. Chciałam od razu napisać do Karoliny, pytając, dlaczego tak poprowadziła wątek slow burn , ale z czasem, gdy pierwsze emocje opadły, doceniłam tę decyzję — dodaje ona głębi i zapobiega schematom.
Nie mogę się doczekać kolejnego tomu! Jeśli szukacie książki pełnej emocji, tajemnic i mrocznych sekretów, „Szczelina mroku” to pozycja, którą koniecznie musicie poznać. 📚🖤.
„Szczelina mroku” Karoliny Ligockiej to druga część historii, która po raz kolejny zabiera nas w mroczny, pełen sekretów i emocji świat, gdzie nic nie jest oczywiste, a granice między dobrem a złem zacierają się z każdą stroną.
Tym razem stawka jest jeszcze większa — Piekłu grozi zagłada, a Narida wraz z Kaimem i całą demoniczną ekipą musi stanąć do walki nie tylko z siłami zła, ale i z własną przeszłością. W tle pojawiają się nowe postacie, jak tajemniczy sojusznik władający mocą natury czy zapomniany archanioł wojny, a nawet… sama Śmierć, która może wskazać kierunek.
Historię czytało mi się wyśmienicie — z każdą kolejną stroną coraz bardziej wsiąkałam w ten niesamowity, mroczny świat. Relacja Naridy i Kaima jest nie tylko pełna napięcia, ale i emocjonalnej głębi, która zostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.
Autorka w genialny sposób łączy dynamiczną akcję, mitologiczną symbolikę i poruszające momenty refleksji. A zakończenie… zostawia z ogromną potrzebą sięgnięcia po kolejny tom (już teraz!).
Piekło zostaje zaatakowana przez nieznanego wroga, Narida i jej przyjaciele zostają wciągnięci w kolejną szaloną i niebezpieczną misję.
Anioły, demony, gnomy, Śmierć, wampiry... 🔥 Do tego napięcie, tajemnica, świetnie prowadzona akcja, walki i slow burn...
Karolina Ligocka zrobiła coś, co kocham najbardziej – stworzyła świat, w który wsiąkam na dobre. Genialna kontynuacja i poziom utrzymany na 100%!
Poza głównymi bohaterami, absolutnie pokochałam postacie drugoplanowe 💕 Ich relacje i słowne przepychanki to czyste złoto – nie raz uśmiech sam wskakiwał na twarz 😁 momentami wręcz parskalam śmiechem 😅
Akcja? Płynna, dynamiczna, bez ani chwili nudy. Autorka pisze tak lekko, że dosłownie pochłaniasz strony i nagle… koniec książki 😱 Jak to się stało?!
Czuję, że Karolina dołącza do grona autorek, po które sięgam w ciemno 🔮 Ja jestem zachwycona. 💜
Jeżeli jeszcze nie znacie tej historii to naprawdę mocno polecam!!!
Na początek powiem, że bardzo mi się przyjemnie wracało do świata Naridy. Nie wiem, czy wspomniałam, ale marzy mi się serial Netflixa na podstawie tych książek! Oczami wyobraźni widzę te efekty specjalne i skrzydła... Wracając do Szczeliny Mroku - tu muszę zauważyć, że dlatego lubię takie debiuty jak Piekielne Niebo - od razu w drugim tomie widzę, że autorka nabrała pewności i książka zdradza jeszcze większy potencjał i talent pisarski! Tym razem zaczyna się mrocznie i to też mi się bardzo spodobało. Wizja Piekła już w Piekielnym Niebie bardzo mi się podobała - te zombie i wymarłe miasto... Brrr. Coś w stylu - nie chciałabym tam być, ale czyta się o tym bardzo chętnie - podobnie jak z Walking Dead ;) Narida tutaj już jest dojrzalsza i ma niemały problem do rozwiązania... Nie spodziewałam się totalnie, że ta historia pójdzie w taką mroczną stronę! I co najgorsze trzeci tom dopiero przed nami i trzeba czekać i cierpieć! ;Do Czekamy na więcej pani Karolino! 🖤🪽
Nuuuuudaaaaa! Ileż można rozprawiać co mają zrobić, mimo że wiedzą, że to zrobią? Każde spojrzenie jednej postaci na drugą i każdy gest jest dłużej omawiany niż opisy przyrody u Orzeszkowej. DNF przed setną stroną...