Dom Lalkarki to przesycona magią powieść z nutą urban fantasy, mystery, obyczaju i nieoczywistego romansu.
Czarownik Juliusz bierze zlecenie odprowadzenia w zaświaty duszy kobiety, która zginęła w zagadkowych okolicznościach. Gdy przybywa do wyludnionego miasteczka Dom, okazuje się, że ma asystować osobie, której wolałby nigdy więcej nie spotkać – wiedźmie zielnej Mice. Ale już pierwszego wieczora orientują się, że to zlecenie to zaledwie czubek góry lodowej. Zgłębiając tajemnice miejscowości, poznają lokalną legendę o Lalkarce uznawanej tu za boginię dającą nieśmiertelność. Cena za ten dar jest jednak przerażająca. Przekonują się też, że na szali znajduje się nie tylko dusza Hanny, a moc Lalkarki manifestuje się w sposób, jakiego żadne z nich się nie spodziewało.
Czy Mika i Juliusz spróbują ze sobą współpracować, chociaż oboje chcą od życia zupełnie różnych rzeczy?
Lalkarka to historia dla tych, którzy mają otwarte umysły, nie oczekują banalnych zakończeń i lubią rzadkie motywy w fantastyce – wciąż jeszcze sporadycznie tylko obecne na polskim rynku: why choose (brak wyboru), omniseksualność, dynamika przyciąganie-odpychanie.
🍀„Nie da się przestać być czymś, czym się naprawdę jest”🍀
Wyobraź sobie, że jesteś utalentowanym czarodziejem, lubisz działać samodzielnie, ale tym razem zostałeś zmuszony do współpracy z osobą, z którą miałeś już nadzieję się nie spotkać. Sprawa początkowo wydaje się prosta - musisz odprowadzić duszę zmarłej kuzynki przyjaciela - Hani. Problem w tym, że niewiele wiadomo o niej i przyczynie jej śmierci.
Juliusz i Mika spotykają się w mistycznym miasteczku zwanym Dom. Mają razem wykonać zadanie. Okaże się to jednak znacznie trudniejsze, ponieważ nie tylko zmarli mają swoje tajemnice, ale i mieszkańcy miasteczka. Kultywowana jest intrygująca Lalkarka, która jest uznawana za miejscową Bogini.
Co wspólnego ma tajemnicza śmierć Hani z mistyczną Lalkarką? Co jest prawdą, a co kłamstwem? Czy lalkarka istnieje naprawdę?
Uwielbiam twórczość Pauli Uzarek. Jej książki zawsze wciągają, są intrygujące oraz dopracowane. Nie brakuje w nich także humoru. „Dom Lalkarki” jednak znacząco się różni, bo bohaterowie są już doświadczonymi czarodziejami, nie odkrywają dopiero co swoich magicznych zdolności - oni są już ekspertami, którzy wiedzą co mają robić. W „Spiritchaser”, trylogii Ślady dusz czy serii Rozszczelnianie główna postać odkrywa swój wyjątkowy dar i próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Akcja działa się w realnych miejscach w Polsce, a w tej opowieści pojawia się magiczne miasteczko - Dom, w którym dzieją się najistotniejsze wydarzenia.
„Dom lalkarki” to swego rodzaju powiew świeżości wśród powieści fantastycznych. Motyw lalkarki jest oryginalny. Nigdy z czymś tak niesamowitym się nie spotkałam. Ten motyw przeraża, uświadamia oraz fascynuje. Lalkarka jest postacią niezwykłą, która wzbudza zachwyt, zainteresowanie i przerażenie, gdy odkrywa się, co kryje się za motywacją Bogini. Autorka zadbała także o mistyczny, wyjątkowy klimat historii, który idealnie pasował. Jej postać mocno skojarzyła mi się z Królową Śniegu ze „Strażnika Pieczęci” Magdaleny Kułagi - tam lodowa pani jest równie okrutna.
Fabuła została poprowadzona przemyślanie. Mamy motyw lalkarki, mało spotykaną w literaturze reprezentację omniseksualną, dodającą pikanterii dynamikę przyciąganie - odpychanie, brak wyboru oraz motyw manipulacji. To opowieść, w której idealnie zostało przedstawione to, jak łatwo mimo oporów ludzie ulegają wszelkim manipulacjom. Nawet jeśli znają prawdę - ziarenko tych kłamstw wsiąka i gdzieś zostaje w głowie. Moim zdaniem Paula Uzarek świetnie ukazała jak działa ten mechanizm od środka. Niby wszyscy wiedzą jak to działa, a i tak się temu poddają. Akcja jest dynamiczna, bardzo dużo się dzieje. Przede wszystkim nic nie dzieje się tutaj przypadkiem. Mimo, że przewidziałam kim są pewne postaci, to nie odebrało mi to radości z lektury, bo mimo wszystko przekaz, bohaterowie, klimat, motywy pozytywnie mnie zaskoczyli.
Kreacja bohaterów jest na najwyższym poziomie. Żaden z nich nie został pominięty - mają swoje troski i obawy. Występuje narracja trzecioosobowa z perspektywy kilku bohaterów, dzięki czemu jest szansa każdego z nich lepiej poznać. Najbardziej polubiłam duet Mika-Juliusz - ich relacja to prawdziwa wybuchowa mieszanka. Mika jest bardziej otwarta na świat, chce cieszyć się życiem, nie szuka stabilizacji, podczas gdy Juliusz jest samotnikiem, nie lubi z kimkolwiek współpracować, w głębi duszy chciałby w końcu się ustabilizować. Oboje są różni. Mają inne moce i plany, ale tym razem są zmuszeni pracować razem. Pojawiają się także Avriel oraz Oriel. Ciekawy duet, który trochę namiesza i doda akcji. Mamy także Różę, frapującą właścicielkę sklepu tudzież pensjonatu w Domu, która opiekuje się biblioteką miasteczka. Co takiego ukrywa przed czarodziejami?
Podsumowując najnowsza powieść spod pióra Pauli Uzarek to warte uwagi urban fantasy, które wzbudza emocje, skłania do refleksji, rozbawia oraz sprawia, że nie chcecie kończyć tej historii. „Dom lalkarki” to książka, w której przede wszystkim podobało mi się to - jak został ukazany mechanizm działania manipulatorów. Nawet jeśli się opieramy - to każdy tak naprawdę ulega wszelakim manipulacjom. Zakończenie było trochę przewidywalne, ale to, co się tam wydarzyło aż się prosi o kontynuację. Ja wiem, że to miała być jednotomówka, ale końcówka jest tak mocna i dobra, że ja z chęcią sięgnęłabym po część dalszą. Zresztą pokochałam tych bohaterów i nie chciałabym tak szybko kończyć tej przygody. Ode mnie „Dom lalkarki" otrzymuje ocenę 10/10, bo ma w sobie wszystko, co kocham w takich historiach - bohaterów z krwi i kości, dynamiczną akcję, skłania do przemyśleń, ciekawe relacje i magiczny klimat.
" - Złośliwość nie jest potrzebna. – Ale trochę ci z nią do twarzy.”
Magiczna, tajemnicza i pełna iskier! Tak mogłabym opisać tę historię, która od pierwszych stron urzekła mnie klimatem i pomysłowością.
Główni bohaterowie, Mika i Juliusz, zostają wynajęci, by pomóc odejść w zaświaty duszy zmarłej kobiety, która w tajemniczych okolicznościach zaginęła. Mika jest wiedźmą skupiającą się na aurach, emocjach i magicznych proszkach, natomiast Juliusz to czarownik, który potrafi wyczuwać zmiany w energii – między innymi dostrzega subtelne wahania u Miki, gdy ta, myśląc że jest sama, odkrywa swoje uczucia.
Mimo trudności w komunikacji muszą współpracować, by rozwiązać zagadkę. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ mieszkańcy miasteczka skrywają mroczną tajemnicę. Bohaterowie muszą odkryć, co tak naprawdę stało się z kobietą, której duszę mają odprowadzić, oraz jaki związek ma z tym miejscowa legenda o Lalkarce – w którą mieszkańcy wierzą, tak jakby naprawdę istniała...
W książce pojawiają się także postacie poboczne: Oriel oraz Avriel. Są oni zdecydowanie nieoczywistymi postaciami, gdyż na początku poznajemy ich jako złośliwych bliźniaków, którzy są skupieni na własnym zysku. Dopiero później odkrywając ich charakter zauważamy, że wcale tacy nie są.
Książka urzekła mnie klimatem i pomysłowością. Motyw lalek dodaje napięcia, a relacja między głównymi bohaterami wprowadza równowagę między magią a emocjami.
Jedyny moment, który mnie zdezorientował, to nagły przeskok czasowy – zapowiedziano ważny dzień, po czym akcja przenosi się dwa dni później, bez wyjaśnienia. Zabrakło mi opisu lub wyjaśnienia tej luki.
Zastanawiało mnie również, co takiego jest w Juliuszu, że niemal każda postać lgnie do niego emocjonalnie. Może po prostu bardziej zżyłam się z Miką, której fragmenty czytało mi się najlepiej.
To zdecydowanie warta przeczytania opowieść. Pełna klimatu, emocji i świetnie wykreowanych postaci. Czyta się ją lekko i szybko. Na pewno nie będziecie się przy niej nudzić. Zdecydowanie polecam!
To już moje kolejne spotkanie z twórczością tej autorki i muszę przyznać, że bardzo lubię klimat, jaki tworzy w swoich powieściach.
W "Domu lalkarki" wiedźma zielna Mika dostaje zlecenie odprowadzenia dusz dawno zmarłych krewnych Jeremiego. W tym zadaniu towarzyszy jej czarownik Juliusz. Oboje znają się i zdają sobie sprawę, że współpraca nie będzie łatwa. Wyruszają do prawie opustoszałego miasteczka, w którym pozostało zaledwie kilku mieszkańców. W miarę postępu misji zaczynają mieć wątpliwości co do jej powodzenia, ponieważ w grę wchodzi miejscowa legenda o bogini lalkarce. Czy uda im się odprowadzić dusze? Czy miasteczko skrywa jakieś tajemnice? Czy lalkarka naprawdę istnieje? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce.
A teraz moje wrażenia. Powiem Wam, że książka pochłonęła mnie w całości. Nawet nie zauważyłam, kiedy ją skończyłam. Czytając "Dom lalkarki", miałam momentami wrażenie, jakbym oglądała dobry horror – ciarki przechodziły mi po skórze. Już wcześniej wspominałam, że uwielbiam klimat związany z duchami, odprowadzaniem w zaświaty, magią, a w tej książce dostałam to wszystko i jeszcze więcej. Motyw lalkarki i lalek, które zastępują mieszkańców, był fenomenalny. Mimo że miałam pewne podejrzenia co do tego, kto za tym stoi, ekscytacja towarzyszyła mi aż do samego końca.
W książce pojawia się również wątek romantyczny, który jest skomplikowany, ponieważ Mika i Juliusz są niczym woda i ogień – przyciągają się nawzajem, ale jednocześnie odpychają. Ten wątek został bardzo ciekawie poprowadzony. Bohaterowie, a nie mówię tylko o Mice i Juliuszu, ale także o mieszkańcach miasteczka, są pełni tajemnic. Pojawienie się dwóch bliźniaków dodaje szczyptę humoru.
Zakończenie, które wydawało mi się przewidywalne, totalnie mnie zaskoczyło. Nadal nie mogę w nie uwierzyć.
Podsumowując, "Dom lalkarki" to książka pełna magii, tajemnic i mrocznej aury. I pamiętajcie – nie wszystko jest takie jakie nam się wydaje.
Nigdy nie rozumiałam ludzi zbierających porcelanowe lalki. Te kukły potrafią być łudząco podobne do ludzi. Wykonane z najdrobniejszymi szczegółami, gdy mają otwarte oczy ma się wrażenie, że patrzą na nas. To mnie strasznie niepokoi.
Juliusz dostaje od swojego przyjaciela Jeremiego zadanie do wykonania: odprowadzenie duszy jego zmarłej kuzynki, a potem jej męża. Nie byłoby w tym nic szczególnego, bo to codzienna praca Juliusza, gdyby nie małe 'ale'. Nie wiadomo, gdzie znajduje się dusza Hani, a jej ostatnia ziemska bytność została odnotowana wiele lat temu w pewnym małym miasteczku. Tam też udaje się czarownik, by rozpoznać sprawę. Wyludniony Dom z kilkoma tylko mieszkańcami robi na nim przygnębiające wrażenie. Juliusz czuje, że to nie będzie zwyczajne odprowadzenie dusz. A gdy od sklepikarki Róży i jej pomocnicy Mary dowiaduje się, że miejscowi czczą Lalkarkę, nieznany Juliuszowi magiczny byt, mężczyzna zauważa, że to będzie niebezpieczna praca. Lalkarka podobno potrafi zapewnić nieśmiertelność, jednak nie jest to dar, na który ludzie są gotowi.
Jak się okazuje Juliusz ma być pomocnikiem zielnej wiedźmy, Miki. Oboje obdarzeni sporymi mocami wkrótce zauważają, że to miejsce nie wpływa na nich dobrze. Gdy więc do Domu dojeżdżają bliźniacy, czarownicy, mimo animozji między magicznymi wydaje się, że tylko ich współpraca może dać pozytywne efekty.
Czy uda się im rozwikłać zagadkę Domu? Kim okaże się Lalkarka? Czy gdyby ludzie mieli wybór decydowaliby się na dar Lalkarki?
"Dom Lalkarki" to mroczna, duszna, opowieść, pełna ciemnej magii. Choć można się domyśleć kim jest Lalkarka, to jednak końcówka zaskakuje. Cieszę się, że iskrzenie między magicznymi było dość łagodnie opisane, bo ostatecznie nie prowadziło do ustalenia ich uczuć czy wzajemnych zależności. Nie wpływało też na wzmocnienie magicznych zdolności, a mogło wiele popsuć.
Książka niepokojąca, w sam raz na deszczowe jesienne wieczory.
🩵Tytuł: "Dom Lalkarki" 🩵Autorka: Paula Uzarek 🩵Wydawnictwo: Hm 🩵Premiera: 29.05.2025r.
"Magia Lalkarki jest naprawdę mroczna(...) samotnością na pewno okupiona". "(...)ludzkie dusze zamknięte w kukłach"
🌱Czarownik Juliusz otrzymuje zlecenie, by odprowadzić w zaświaty duszę kobiety, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach osiemnaście lat temu. Lubiący pracować w pojedynkę, zostaje zmuszony do współpracy z wiedźmą zielną Miką. Razem wyruszają do miasteczka Dom, w którym krąży legenda o Lalkarce-przerażającej istocie, która zamienia ludzi w kukły i ponoć daje nieśmiertelność. Z pomocą przybywają im telepatyczne bliźnięta, które władają żywiołami. Miasteczko okazuje się niemalże wymarłe, za wyjątkiem kilku stałych mieszkańców. Na każdym kroku spotykają mur milczenia i kolejne tajemnice. Okazuje się, że legenda ma w sobie więcej prawdy niż zakładali. Jaką cenę przyjdzie im zapłacić, gdy ją odkryją?
🌱 Juliusz - czarownik, samotnik, działający w pojedynkę. Mika- wiedźma, zielarka,lekkoduch i awanturnica. Zupełnie różni, można wyczuć między nimi zarówno przyciąganie jak i niechęć.
🌱 Fabuła intrygująca, tajemnicza, trzymająca w napięciu, momentami przerażająca. Ludzie zamieni w bezwolne lalki i tytułowa Lalkarka wprowadzają nutkę grozy.
Historia zaskakująca, niebanalna, oddająca klimat magii i grozy.
A zakończenie? Zaskoczyło nie tylko bohaterów ale i mnie - czytelnika. Nie wolno lekceważyć mocy Lalkarki! "Moc Lalkarki okazała się nie do powstrzymania - nie przez nich. Była silniejsza niż wola życia, niż wola śmierci, niż każda inna emocja"
Dom Lalkarki to przypadek książki, która wciąga od pierwszej strony i trzyma w napięciu do końca. Jest trochę jak dobry film akcji albo thriller. Bo jest tu wszystko: tajemnica, magia, nieśmiertelna istota i... lalki.
Sporo tematów dotyczących kreacji świata pozostało w książce niedopowiedzianych. W tym przypadku jednak w żaden sposób nie ujmuje to historii. Bo wiecie, nie pisałam się na potężne fantasy z dokładnie opisanym systemem magicznym – i nawet nie chciałam go zobaczyć.
To, co dostałam, było bardziej niż wystarczające. Relacja bohaterów z magią, to, w jaki sposób jej używają i w pewien sposób są z nią połączeni, tworzyło naprawdę świetny obraz. Gdyby magia istniała, chciałabym, żeby wyglądała właśnie tak – jako cicha pomocniczka (no chyba że akurat jest nastawiona przeciwko tobie). Cała historia miała dość gęsty klimacik, bardziej jak gulasz niż bulion – i to kolejny duży plus.
Autorka wykreowała naprawdę ciekawych i różnorodnych bohaterów, a ich relacje tylko pogłębiały niesamowitość wielu sytuacji. Od pozornej obojętności, przez niechęć, aż po totalny szał uniesień. Dostaniecie tam dosłownie wszystko – i to podane w bardzo strawnej formie. Ja szanuję i doceniam.
Absolutnie uwielbiam to, jak wykreowana została największa drama queen pośród bohaterów (tak, mówię tu o Juliuszu – kto wie, ten wie), ale pozostali zdecydowanie dotrzymują mu kroku.
Fabularnie jest naprawdę dobrze. Czuć thrillerowe zacięcie w całym tym fantastycznym entourage’u. Aż dziw bierze, że to wszystko zamyka się w niespełna 300 stronach powieści. Końcówka też super – ale nie powiem jaka. Sami musicie się przekonać, do czego gorąco was zachęcam.
„Dom Lalkarki” Pauli Uzarek to jedna z tych opowieści, które trudno porównać do czegokolwiek innego. Urban fantasy z silną nutą mistycyzmu, ale i z emocjonalną głębią, której nie powstydziłaby się literatura obyczajowa. A do tego nieoczywisty romans, który balansuje między przyciąganiem a odpychaniem… i naprawdę oryginalne podejście do tożsamości bohaterów.
Czarownik Juliusz i zielna wiedźma Mika spotykają się w miasteczku Dom, by pomóc duszy tragicznie zmarłej kobiety. Ich relacja jest pełna napięcia – nie tylko z powodu wspólnej przeszłości, ale też przez to, co odkrywają na miejscu. A miasteczko skrywa niejedną tajemnicę… Na czele z legendą o Lalkarce – przerażająco fascynującej istocie, która ponoć potrafi dać nieśmiertelność. Ale jaką cenę trzeba za to zapłacić?
Autorka umiejętnie bawi się tropami fantasy i mystery, a jednocześnie nie boi się poruszać trudnych tematów: traumy, tożsamości, wolności wyboru i potrzeby przynależności – tym bardziej warto po tę książkę sięgnąć, jeśli szukacie czegoś świeżego i nieszablonowego.
Nie spodziewajcie się prostych odpowiedzi. "Dom Lalkarki" to książka, która stawia pytania i zostawia z echem… długo po zakończeniu ostatniego rozdziału.
📚Wiedźma zielna Mika oraz czarownik Juliusz mają niełatwe zadanie - muszą odprowadzić w zaświaty duszę kobiety, która zaginęła. Już samo to nie jest proste, dodatkową trudnością są wzajemne relacje między głównymi bohaterami, a raczej ich komplikacje. Niemniej jednak oboje trafiają do tajemniczego miasteczka, gdzie panuje legenda o Lalkarce dającej nieśmiertelność. Nieoczekiwanie na pomoc przybywają telepatyczne bliźnięta, Oriel i Avriel, którzy są we władaniu żywiołów.
🍃Kim jest tytułowa Lalkarka? 🍃Czy eteryczna Mika nawiąże nić porozumienia z buntowniczym Juliuszem? 🍃Jaką tajemnicę skrywa miasteczko? 🍃Czy bohaterom uda się wypełnić zlecenie?
📚"Dom Lalkarki" autorstwa Pauli Uzarek to wyjątkowa pozycja w literaturze. Przesycona magią, ziołami i tajemnicą trzyma w napięciu do ostatniej strony. 📚Książka wprowadziła mnie w nieznany do tej pory świat urban fantasy, omniseksualności i motywu why choose. Tak więc była to lektura nie tylko zapewniająca rozrywkę, ale dzięki niej doświadczyłam też czegoś nowego. 📚Motyw lalek dodał powieści dodatkowej nutki grozy, miałam chwilami ciarki, ponieważ bardzo wczułam się w lekturę. I to zaskakujące zakończenie! Ale oczywiście nic nie zdradzę 😉
Jeśli kiedykolwiek wyjdzie ekranizacja tej książki, to ja się na niej nie pojawię. Ja i mroczne lalki na ekranie się nie lubimy. I choć już pewnie nie spojrzę na żadną lalkę tak samo, postać Lalkarki i wszystko co z nią związane trochę mnie zafascynowało. Ta historia była gęsta od mroku, a magia wręcz iskrzała w powietrzu. Jednak cały efekt zepsuło mi trochę tempo akcji. Odniosłam wrażenie, że na początku cała ta sprawa została rozwleczona w czasie jak tylko się dało, a kiedy ruszyła...to trochę zabrakło czasu żeby pochylić się nad szczegółami. Co w konsekwencji zostawiło mnie z pewnym niedosytem, szczególnie że z chęcią zadałabym kilka pytań o to i owo. "Dom Lalkarki" to na pewno nie książka, która wpisuje się w kanon fantastyki z jaką obcuje na co dzień, ale to było ciekawe doświadczenie.
Nie wiem co myśleć o tej książce - z jednej strony dużo ciekawych pomysłów, momentami klimat jest fantastyczny, ale koniec końców... czegoś zabrakło przy sklejaniu wątków w całość...
Bardzo chciałam polubić tę książkę, momentami nawet mi się to udawało. Niestety, oryginalność nie wystarczyła by utrzymać dobre wrażenie od początku do końca. Czy mam poczucie zmarnowanego czasu? Nie, w ogólnym rozrachunku to była niezła lektura – szkoda, że tylko „niezła”.
„Dom Lalkarki” Pauli Uzarek to lekka powieść, przesycona magią i zapachami, skupiona na chemii między postaciami, z bardzo ciekawym wątkiem Lalkarki. Mnie brakowało większego mroku i krwistości, ale to akurat wynikało z wewnętrznego zapotrzebowania, a nie sposobu pisania autorki.
Więc jeśli szukacie przyjemnie napisanej magicznej powieści, z oryginalnymi postaciami, intrygującym wątkiem Lalkarki, którą czyta się ekspresowo zachęcam po sięgnięcie „Dom Lalkarki” oraz wcześniejsze powieści tej autorki.
„Poza tym dla Miki w ogniu od zawsze było coś wyzwalającego. Spalał przeszłość, aby mogła nadejść przyszłość.”
Jeremi prosi o pomoc przyjaciela i pewną wiedźmę zielną. Jego kuzynka zginęła w tajemniczych okolicznościach i duch jej męża nie daje mężczyźnie spokoju. Juliusz będzie musiał odprowadzić duszę kobiety w zaświaty. Jednak, kiedy czarownik przyjeżdża do małego miasteczka okazuje się, że to nie będzie wcale takie proste zlecenie.
Widzicie tę okładkę? Myślę, że w punkt oddaje klimat powieści. Efemeryczna, niepokojąca, nieco sensualna i tajemnicza. Taka właśnie była ta historia. Miasteczko „Dom” było jednocześnie hipnotyzujące swoją zieloną aurą, ale pod spodem czuć było w nim duchotę. Przerażający sekret, który trzymał je uśpione. Podczas czytania naprawdę czułam się, jakbym znajdowała się wśród natury i starych, w większości opuszczonych domów. Wędrowałam razem z bohaterami i wzbierał we mnie niepokój, który na początku trudno było wyjaśnić.
To chyba dlatego, że autorka tak świetnie opisała emocje bohaterów i to, co się wokół nich działo. Widziałam drzewa i czułam pod stopami żwir i piasek, trawę. Czułam zapachy, o których mówiła Mika. Odczuwałam ambiwalentne emocje Juliusza, kiedy patrzył na wiedźmę.
Właśnie te postaci – w sumie to wszystkie postaci z książki – zostały świetnie napisane. Każda dostała swój unikalny, spójny charakter, który wnosił do fabuły swoją cegiełkę. Mamy tutaj historię pisaną z różnych punktów widzenia, co zawsze mi się w książkach podoba. Może wolałabym, żeby ta różnica w narracji bardziej wybrzmiewała, ale i tak było interesująco, mogliśmy poznać emocje różnych bohaterów.
Bardzo spodobał mi się także sam pomysł na legendę Lalkarki. Tchnie on starą magią, wierzeniami ludowymi, głęboką tajemnicą i dreszczykiem emocji. Sama legenda nie jest do końca jasna, co powoduje, że mamy możliwość snuć swoje domysły i zostajemy z nutką dobrego niedosytu.
Sceny intymne pomiędzy bohaterami nie były nachalne. Brak im było zwierzęcości, jaka często pojawia się w książkach, a zamiast tego również były efemeryczne i sensualne, pogodzone z wszechogarniającą bohaterów naturą, wyważone. Tak jak większość książki.
Trochę nie podobał mi się przeskok w czasie w pewnym momencie i na początku trudno mi było się przestawić, ale potem akcja leciała szybko, dowiedzieliśmy się to i owo i koniec końców miało to sens. No a zakończenie… nie spoileruję. Ale było nieoczekiwane, nieco otwarte. Zaskoczyło mnie. Wywołało burzę emocji. I niedosyt. Duży niedosyt. Który błaga o drugą część i jeszcze więcej tych wspaniałych bohaterów.
Mamy tutaj także krótkie podrozdziały, przez co książkę czyta się płynnie i szybko. Język narracji i dialogów jest naturalny i przyjemny, nie ma przesadnej sztuczności. Autorka pięknie maluje słowem i jest w stanie przenieść nas w wykreowany przez siebie świat. A to bardzo ważne, szczególnie w tym gatunku.
Książkę bardzo polecam. Na pierwszy plan wychodzi tu fantastyka, ale to pewien mix gatunkowy, tak jak napisano z tyłu okładki: trochę mystery, trochę obyczaju, a nawet… nieoczywistego romansu. To wszystko oczywiście przeplecione magią – chociaż nie taką popularną. Bardziej naturalną. Ciekawą. Bijącą z każdej karty książki. Jeśli lubicie zatracić się w lekturze, eksplorować opuszczone miejsca, czuć magiczne wibracje i rozwiązywać paranormalne zagadki, ta książka jest dla was. Nie ma co czekać, trzeba czytać!
„Jestem każdą kroplą, która skapuje po korzeniach do pradawnego wiecznego oceanu. On zawsze jest i będzie. Czas nie ma dla niego znaczenia, on tam nie istnieje. Jestem nieśmiertelną siłą. Jestem esencją magii.”