Intryga, wojna, i niepowtarzalny świat wykreowany przez Andrzeja Ziemiańskiego powracają! Ponad pół miliona fanów cesarzowej Achai doczekało się siódmej odsłony kultowego uniwersum.
Co czeka władcę? Zwycięstwo czy śmierć? Imperium musi trwać Imperium musi trwać
Rocznik 1960, architekt, wrocławianin. Jak sam rzecz ujmuje, zaistniał dzięki decyzji trzech wielkich mocarstw podjętej w Jałcie. Inaczej, jego rodzice nie spotkaliby się. Gdyby nie to fatalne w skutkach porozumienie, mogłyby więc nigdy nie powstać powieści takie jak "Wojny urojone", "Bramy strachu", "Dziennik czasu plagi", "Zabójcy szatana", "Nostalgia za Sluag Side" (dwie ostatnie wspólnie z Andrzejem Drzewińskim) oraz "Przesiadka w przedpieklu" (pod pseudonimem Patrick Shoughnessy). Zobaczywszy co uczynił, pisarz zamilkł na ponad dekadę. Jednak jego mroczny charakter dał znać o sobie, a produkty takie jak "Bomba Heisenberga", "Autobahn nach Poznań", "Achaja", "Zapach szkła", "Waniliowe plantacje Wrocławia" czy "Legenda" zaowocowały licznymi nagrodami literackimi. Autora uhonorowano Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla (dwukrotnie), nagrodą Sfinksa (pięciokrotnie), Nautilusa (dwukrotnie).
COOOO to ma JESZCZE więcej tomów? Plus obowiązkowa w polskim fantasy zupełnie zbędna scena seksu oraz kapitan Krzysiek i jego miłosne rozterki. ALe lubię Nayer.
Recenzja po polsku, bowiem książka jest tylko w takim formacie. Po IV część serii sięgnąłem po długiej, bez mała dwuletniej przerwie, ale większość wątków na szczęście pamiętałem. Na samym wstępie warto powiedzieć, że cała seria: "Pomnik..." jest dużo lepsza, niż oryginalna "Achaja". Tutaj jakby Ziemiański powściągnął swoje fetysze w stosunku do głównych bohaterów i skupił się na tym, co wychodzi mu najlepiej, czyli wojskowo-koszarowych klimatach. Autor opisuje wątki z perspektywy kilku bohaterów: pułkownika Tomaszewskiego, czarodziejki Kai, rebeliantki Shen, dworskiego spiskowca Randa i pewnie ktoś jeszcze by się tu znalazł. Wszyscy bohaterowie oczywiście mocno się ze sobą przeplatają, tym bardziej że do gry wchodzą trzy nowe frakcje. Ciekawe w polskiej fantastyce jest to, że gdy autorzy duszą się w wymyślonym przez siebie uniwersum, zazwyczaj zaczynają wychodzić poza i tworzą światy równoległe, które oczywiście muszą się ze sobą przeplatać. Mamy to u późnego Sapkowskiego, Ćwieka, Grzędowicza i oczywiście u Ziemiańskiego. Tutaj tak naprawdę połączone są nie dwa, a trzy osobne światy, całość pomieszana jeszcze na różniące się kultury. Jest to zdecydowanie interesujący mix, choć ze względu na długość calej serii (aż 5 kilkusetstronicowych tomów) bywa to trochę męczące. Jestem zwolennikiem fantastyki, w której akcja napędza akcje, ponieważ jeśli będę chciał skupić się nad poważnymi problemami, to umówmy się, sięgnę raczej po Lema, niż po innego polskiego autora. U Ziemiańskiego niektóre wątki są nieubłaganie rozciągnięte, tak jakby na siłę, gdyż wydawca zażądał 5 tomów. Czyta się to dobrze i wciąga, ale jednak spokojnie w 3 tomach dałoby radę to skrócić - podobnie jak pierwszą Achaję.
Bardzo poprawna literatura fantasy, która nie nudzi i zapewnia rozsądną rozrywkę w porannym autobusie.
Cztery-piąte wycieczki za mną. Długie te tytuły. Dobrze się je czyta, ale cały czas odnoszę wrażenie, że minimalnie za dużo autor komplikuje i kombinuje. No nic, na pełną refleksje przyjdzie czas po ostatniej części.
10 - Arcydzieło; 9 - Wybitna; 8 - Bardzo dobra; 7 - Dobra; 6 - Może być; 5 - Średnia; 4 - Taka se; 3 - Skończyłem z musu; 2 - Tragedia; 1 - Gorzej niż tragedia, nie wiem jak skończyłem;
Nadal jednym ciągiem. Słucham w audiotece i z automatu po skończeniu tomu czwartego przesiadłem się na tom piąty. W sumie dość smutne refleksje mnie nachodzą o naturze człowieka, o władzy i dążeniu do jej posiadania, o bezsensowności wojen, szczególnie gdy jedna trwa właśnie kilkaset kilometrów ode mnie.
Chyba najsłabsza książka tego autora, która przeczytałem...4 tom a akcji jak na lekarstwo. 4 tom nuda, pełno niepotrzebnych dłużyzn i zbędnych wstawek. Jeśli mam być szczery z tytułem ma to tyle wspólnego co dama lekkich obyczajów z cnotliwością... Czytanie kolejnej części będzie dla mnie kolejnym szczeblem masochizmu...
Gdy zaczynałem "Achaje" nie przypuszczałem że historia rozwinie się w tym kierunku...trochę mi się już dłużyyyy...kolejny tom , kolejne 700 stron i zero wyjaśnień, wręcz przeciwnie...mam tylko nadzieję że autor nie zakonczy wszystkiego na 100 stronach ostatniego tomu(który ma ponad 900!!!).
Trzecia odsłona Pomnika Cesarzowej Achai do zachwycających nie należała. Mimo jednak tej zniżki formy (która jak zauważyłam, objawia się w trzecich tomach powieści autora ;)), postanowiłam kontynuować swoją przygodę z Tomaszewskim oraz spółką i sięgnęłam po Pomnik Cesarzowej Achai — Tom IV.
Nowy kontynent. Kai wraz z Nuk udają się na nowy kontynent do tajemniczego Nayer, by zakosztować życia szpiegów i dowiedzieć się, jaka nacja przekroczyła jeszcze Góry Bogów i jakie plany ma wobec tej krainy.
W tym samy czasie Tomaszewski również nie może usiedzieć w miejscu i wraz z ekipą wyrusza na rozpoznanie linii brzegowej. Niestety jego samolocik zostaje porwany przez prądy i przeniesiony na nieznany ląd. Tam jego ekipa ginie, a sam Tomaszewski trafia do Twierdzy Wolnych Ludzi, gdzie daje popis swoich możliwości.
W Imperium swoją pozycję umacnia zaś Rand, który poza podlizywaniem się cesarzowej wspiera również partyzantów Shen.
Po staremu. Jest lepiej niż w poprzednim tomie, ale jakoś za bardzo, żeby nie powielać frazesów z poprzednich recenzji, nie ma o czym pisać.
Więc może tak. Fabularnie jest ok, choć muszę przyznać, iż ilość wątków zamykanych nie rekompensuje tych otwieranych. Przez co, robi się już mały burdelik i powoli „nie wiadomo, kto z kim śpi i czy na pewno wszystkie łóżka są zajęte”. ;)
Tempo samej akcji, zmiana otoczenia i bohaterów są niezłe, choć nadal twierdzę, że powieść „zapychaczami” stoi.
Jednak ja bym chciała zwrócić Waszą uwagę, na bezsprzeczną wartość dodaną tej serii, a mianowicie operacje wojskowe i szeroko pojęta balistyka. Andrzej Ziemiański wie, jak wprowadzać poszczególne elementy wojskowe na planszę. A w czwartym tomie zachwycił mnie nawiązaniami do lotnictwa. Te wszystkie sterowce, wiatrakowce, szybowce czy inne nowoczesne i wymyślne spadochrony powodują, że jest na czym „zawiesić oko”.
Dlatego Pomnik Cesarzowej Achai — Tom IV uważam za niezłe i lekkie czytadło, które mimo swojego przegadania, wciąż ma to coś, co zachęca mnie do kontynuowania podróży z Tomaszewskim i spółką.
Sexual parts were cringey, the book still felt slow and boring at times. I'm just glad that there's only 1 more book to go. 1 star due to minimal enjoyment.
Miałam nadzieję, że to już będzie ostatnia część, ale niestety... Główny wątek ciągnie się straszliwie i dodawane są do niego co chwila tylko nowe zwroty akcji oddalające nas od upragnionego zakończenia serii. Książka nie jest taka gruba, ale dłuży się niemożliwie. Gdyby nie ciekawe postacie i momentami zabawne dialogi, to byłaby tylko jedna gwiazdka.
Cooperation between empires continues, both sides using something from the other. Story expands existing plots, we learn of other continents and other civilizations that live on this side of the world. On the main cycle story line we just get more questions.
Imperium zaczyna się coraz bardziej chwiać, ale akcja rozwija się świetnie i bohaterowie opanowują nowe umiejętności, żeby przystosować się do nowych warunków.