Złamie każdą zasadę, by dowiedzieć się, co stało się z nastolatkami, których ciała znaleziono w Rębiszewie.
Po złapaniu Kolekcjonera lalek, Lena zostaje wysłana do pracy pod przykrywką. Ma dowiedzieć się czegoś o lokalnym gangsterze, ale całe miasto zdaje się milczeć na jego temat. Szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia, policjantka zaczyna węszyć wokół zbyt szybko umorzonych spraw śmierci młodych dziewczyn ze szkoły policyjnej. Nad sprawą unosi się gęsty zapach narkotyków, przygotowywanych przez lokalnych kucharzy.
Mgła, w której tonie miasto, kryje w sobie wiele mrocznych sekretów. A Lena zamierza je wszystkie wydobyć na światło dzienne. Nawet, jeśli w jej przeczucie wierzy tylko podcaster Noa.
"Czarodziej śmierci" jest drugim tomem z cyklu z Leną Silewicz. Tym razem Bonda zabiera czytelników do Gusławca- miejscowości, która otoczona jest mgłą, zarówno dosłownie jak i w przenośni.
Główna bohaterka trafia tam pod przykrywką jako nauczycielka policyjna. Szybko okazuje się, że miasteczko skrywa mroczne tajemnice, a śmierć jednej z uczennic i tajemnicze zniknięcia innych dziewczyn uruchamiają serię wydarzeń, gdzie nic nie jest oczywiste, a znaków zapytania masa.
W mojej opinii drugi tom jest zdecydowanie lepszy od "Kolekcjonera lalek". Wątek fabularny poprowadzony jest świetnie i wciąga od pierwszych stron. Każda rozmowa, każdy kolejny trop odsłania powoli fragment większej układanki. Nie występuje tutaj klasyczny, przewidywalny schemat rozwiązywania śledztwa co bardzo mi się podoba. Bonda w sposób fenomenalny buduje napięcie używając do tego zaplecza emocjonalnego bohaterów.
Kolejnym mocnym plusem tej książki jest jej realizm. Nie występuje tutaj przesadzony, nieprawdopodobny scenariusz, który możemy znaleźć w serialach kryminalnych, tylko prawda o miasteczku, w którym hierarchia i układy mają największe znaczenie i wpływają nawet na działania organów ścigania.
"Czarodziej śmierci" to książka, która zostawia czytelnika z całą masą emocji- gniewem na system i fakt, jak łatwo można zamieść sprawę pod dywan; smutkiem, a także niepokojem. Z pewnością jest to lektura, która zmusza do refleksji i tak łatwo nie daje o sobie zapomnieć.
Tym razem Lena walczy z korupcją w policji, w mieście, którego nie zna, gdzie nikt nie chce niczego zdradzić. Wszyscy kłamią, bądź nie mówią prawdy, narkotyki są wszędzie, niczym cukierki, a śmierć jest często spotykana. Ta sprawa jest naprawdę skomplikowana i złożona. Siela czasami w siebie wątpiła, ale moim zdaniem poradziła sobie tak dobrze. Miała świetne momenty, w których pokazała innym kto tu rządzi. Nawet dla osoby, której nie spodziewałam się powrotu. A był to znakomity dodatek. Do tego Noa powrócił! On i Siela tworzą zgraną parę. Nie tylko w pracy XD Czytało mi się to nawet lepiej niż poprzedni tom, czekam na więcej.
"Mówiły na niego 'Czarodziej', 'Czaruś' albo 'Czarek'. Bo zapraszał je do pikolandii, krainy czarów."
Myślałam, że po „Kolekcjonerze lalek” już żadna książka autorki tak bardzo mnie nie pochłonie. Niespodzianka! Katarzyna Bonda ponownie postawiła bardzo wysoką poprzeczkę, kontynuując historię Leny Silewicz - młodej policjantki, dla której odkrycie prawdy jest ważniejsze niż własne bezpieczeństwo, czy kariera.
Tym razem Lena działa pod przykrywką. Próbując odkryć tajemnice handlu przez zorganizowaną grupę przestępczą groźnym narkotykiem, napotyka na zagadkę śmierci nastolatek, które poza tym, że były przyjaciółkami łączy coś jeszcze - piko i jagodowa wódka…
Katarzyna Bonda wie jak złapać czytelnika za serce i przyciągnąć do poznawania książki od deski do deski. Po raz kolejny jestem pełna podziwu co do przedstawionej historii i licznych plot twistów, które w „Czarodzieju śmierci” urozmaicają fabułę. Nić powiązanych ze sobą tajemnic, zmowa milczenia i wzajemne bronienie siebie nawzajem, to przyczynek ogromnych tragedii jakie wydarzyły się w Gusławcu.
„Czarodziej śmierci” obrazuje jaka młodość potrafi być niezależna, ufna i zarazem niebezpieczna. Jak chęć chwilowych uniesień, może doprowadzić do ogromnego upadku. Jak bogate i dostatnie życie często nie idzie w parze z miłością i zrozumieniem. Jak żądza władzy może zniszczyć wszystko wkoło.
Wejdźcie w świat Leny Silewicz - obiecuję, że nie pożałujecie.
Czy wierzysz, że jedno małe miasteczko może skrywać więcej mroku niż cała metropolia? Katarzyna Bonda na przykładzie Gusławca udowadnia, że tak.
„Czarodziej śmierci” Katarzyny Bondy to kryminał, który nie tylko trzyma w napięciu, ale dosłownie unosi się mgłą niepokoju, narkotycznych oparów i przemilczanych zbrodni. Co najważniejsze - ta historia nie jest tylko fikcją literacką. Inspiracją dla fabuły była prawdziwa historia, co nadaje całej opowieści jeszcze mocniejszego, bardziej przejmującego wydźwięku. Wiesz, że czytasz coś, co mogło się wydarzyć. I to boli.
Autorka ponownie wciąga nas w świat Leny Silewicz - twardej, niepokornej, upartej do bólu. Tym razem sierżantka trafia pod przykrywką do szkoły policyjnej, by rozpracować lokalny układ przestępczy. Jednak zamiast prostych śladów dostaje do rozwikłania misternie skonstruowaną pajęczynę tajemnic, które ktoś od lat skrzętnie zamiata pod dywan.
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się zbyt idealne - miasteczko jak z obrazka, uprzejmi mieszkańcy, porządek i cisza. Ale to tylko fasada. Gusławiec to miejsce, w którym każdy wie, ale nikt nie mówi. Sprawy śmierci młodych dziewczyn zostały umorzone zbyt szybko, zbyt cicho. Lena węszy tam, gdzie inni odwracają wzrok. A im dalej wchodzi w sprawę, tym bardziej przekonuje się, że to, co odkryje, może pochłonąć ją całą.
Bonda w mistrzowski sposób buduje napięcie. Atmosfera jest duszna - nie tylko od narkotycznych oparów, które przewijają się przez strony książki, ale też od milczenia. Milczenia, które boli, które zżera od środka. Postać Leny dojrzewa - nie boi się już tylko działać poza regułami, ale zaczyna rozumieć, że czasem najtrudniejsza walka to ta, którą toczy się w sobie. Jej relacja z Noą - podcasterem, jedynym, który zdaje się wierzyć w jej przeczucia - to kolejny mocny punkt powieści. Pełna napięcia, podszyta niepewnością i wzajemnym badaniem się.
„Czarodziej” to nie tylko pseudonim oprawcy. To symbol. Czaru, który spowija prawdę. Hipnozy, jakiej uległo całe miasto. Każda ofiara miała być anonimowa. A jednak Lena wydziera imiona z niebytu. Szuka, grzebie, drąży. I choć sama coraz bardziej tonie w tej historii, nie przestaje.
Powieść Bondy nie daje odpocząć. Nie pozwala czytelnikowi złapać głębokiego oddechu. Każdy rozdział to kolejny krok w kierunku przepaści. A jednak idziemy dalej. Bo chcemy wiedzieć. Bo musimy.
To, co przeraża najbardziej, to fakt, że ta historia ma w sobie ziarno prawdy. Że gdzieś istniał człowiek, który był naszym „Czarodziejem”. Że dziewczyny, o których czytamy, miały imiona, marzenia, życie. I ktoś im to wszystko odebrał.
Bonda wie, jak pisać o zbrodni. Ale przede wszystkim wie, jak pisać o ludziach. O ich słabościach, lękach, zepchniętych wspomnieniach. O traumie, która nie znika - tylko zmienia maskę.
Jeśli lubisz książki, w których zło czai się za rogiem, a każdy bohater ma coś do ukrycia - to historia dla Ciebie. Nie musisz znać pierwszej części („Kolekcjoner lalek”), by zanurzyć się w Gusławcu. Ale ostrzegam: jak raz wejdziesz, trudno będzie się wydostać.
Ocena: 9/10 - za duszną atmosferę, gęstą sieć intryg i to, że po zakończeniu długo nie mogłam przestać myśleć o tej historii.
Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami – to lubię! Katarzyna Bonda powraca z kontynuacją serii kryminalnej z policjantką Leną Silewicz.
Czy młoda funkcjonariuszka zdoła powstrzymać "Czarodzieja śmierci" nim ten powiększy kolekcję swoich ofiar?
Bohaterka serii to niezwykle ciekawa postać - młoda, ambitna, odważna, wszystkim chce coś udowodnić. Zaciekle walczy o swoje miejsce w silnie zmaskulinizowanym środowisku, jakim jest policja. Wychowana przez ojca i trzech starszych braci nigdy nie miała lekko. Zadziorna, pewna siebie, pyskata – trudno jej nie lubić. Wciąż w jej działaniach towarzyszy arogancki i przystojny podcaster Noa. W Górach Izerskich kwitnie handel narkotykami, co skwapliwie wykorzystuje nieuchwytny Czarodziej śmierci: czaruje i zdobywa ich zaufanie, przynosi garść pigułek i polewa wódkę, a one budzą się na chwilę przed pędzącym na nie pociągiem...
Od pierwszych stron wsiąkłam w opowiadaną historię – świetnie napisaną i niezwykle wciągającą. Autorce nie brak pomysłów na intrygujące zagadki kryminalne, a wszystkie poruszone wątki ostatecznie znajdują logiczne wyjaśnienie. Potrafi utrzymać ciekawość czytelnika, zaskakiwać nagłymi zwrotami akcji i umiejętnie stopniować napięcie. Niezmiennie zachwyca też konstrukcją psychologiczną postaci – przesiąkłam nimi, ich charakterami, specyfiką i perypetiami.
Powiem Wam tak - pierwszy tom serii z Leną w roli głównej był naprawdę świetny. Intryga kryminalna zrobiła na mnie ogromne wrażenie, podobnie jak sama Lena - bohaterka wyjątkowa, twarda, dążąca do celu ze wszystkich sił.
Ale tom drugi... jeśli pierwszy byl świetny, drugi muszę określić jako absolutnie fenomenalny! 🔥
To, jak wszystkie wątki - na pozór totalnie ze sobą niezwiązane - zaczęły się zazębiać i tworzyć spójną całość, wprawiło mnie w osłupienie. Ja wiem, że Kasia Bonda nie bez powodu jest nazywana królową polskiego kryminału, ale wiedzieć, a doświadczyć tego na własnej skórze, to dwie różne rzeczy 😅
Oczywiście - jak na mocny kryminał przystało - nie jest to książka "lekka i przyjemna". Mnóstwo w niej przemocy, a główny wątek kręci się wokół niedozwolonych substancji, zahaczając także o mnóstwo innych niewygodnych tematów i paskudnych przestępstw. Ale, no właśnie - to tylko potwierdza, że Bonda potrafi napisać maksymalnie niewygodny kryminał, z którego czytelnik i tak będzie czerpał swego rodzaju przyjemność. "Czarodziej śmierci" z pewnością wskoczy na moją tegoroczną topkę kryminalną, bo uważam tę książkę za genialną pod absolutnie każdym względem.
Ja wiem, że drugi tom dopiero co wyszedł, ale mam ogromną nadzieję, że na trzeci - i kolejne - nie będziemy musieli czekać zbyt długo 🥺
Pierwszy tom bardzo mi się podobał. Drugi opowiada równie, a może nawet bardziej, interesującą i wciągającą historię. Skomplikowana, wielowątkowa, która często zmienia kierunek śledztwa i optykę na całość. Do tego bohaterowie obdarzeni rozmaitymi osobowościami. Mimo tych wszystkich pozytywów, w książce znalazło się kilka elementów, które nie przypadły mi do gustu. Pierwszy to spektakularny powrót antagonisty. Jego odczucia i zachowanie są niejednolite. Popełnia wiele błędów, a mimo wszystko pozostaje nieuchwytny i niezwyciężony, robiąc tym samym głupków z przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Wątek jest naciągany, mocno sensacyjny i jakby stworzony dla podniesienia ciśnienia i wzbudzenia zainteresowania w czytelniku, podkręcenia atmosfery. W moim odczuciu autorka przeszarżowała. Podczas czytania były momenty, które rodziły niedosyt, były za słabo rozwinięte. Nie jestem fanką opisów, wręcz wolę ich ograniczenie, ale w tej książce były skrócone za bardzo. Rozwój akcji miejscami nabierał tak szybkiego tempa, że musiałam się cofać i czytać raz jeszcze, bo nie wiedziałam, co właściwie się wydarzyło, kto z kim i co komu zrobił.
Te mankamenty sprawiły, że mimo że historia w tej części podobała mi się bardziej, to finalnie oceniam ją gorzej niż "Kolekcjonera lalek".
Druga część z serii o Lenie Silewicz zapowiadała się ciekawie, Gusławiec i jego mroczne tajemnice pochłaniały i intrygowały, stawiały pytanie w co ofiary sprawcy były wplątane, natomiast od połowy książki w fabule zaczęły się wydarzać zbyt duże zbiegi okoliczności oraz akcja za bardzo gnała do przodu, przez co wszystko się zaczęło rozmywać, wplątanie w wątek tej historii poprzedniego mordecy strasznie naciągnę i zabierające książce pierwotny charakter.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Druga część serii, już lepiej poprowadzona. Bohaterowie bardziej wyraziści, nie było aż tak wielu sprzeczności jak w przypadku pierwszej. Interesująca sprawa przynosząca wniosek, że siły kobiet nigdy nie należy bagatelizować…
2,5 Chyba największa przyjemność to znane okoliczności i trochę też Noa. Wątek z kolekcjonera fajnie że zielonawi, ale dlaczego tak „umarł” i pieotechniczjie został rozwiązany?