W Świecie Między Światami niemożliwe nie istnieje. Tak jak dla kogoś, kto pragnie odzyskać zaginione dziecko.
Brytyjski żołnierz dręczony przez wspomnienia. Samuraj i skrytobójczyni z feudalnej Japonii, którzy przyrzekli wierność różnym panom. Beznadziejnie zakochany polski dziennikarz specjalizujący się w grach wideo. I Oliver Fiala – człowiek, który zapłaci każdą cenę, by ocalić syna.
Na Ziemi ich losy nie miałyby prawa się spleść, ale Nexus to nie Ziemia. To Świat Między Światami, miejsce dziwne, wspaniałe i straszne, targane dziesiątkami konfliktów, pełne cudów i magii. A także istot z najróżniejszych planet, istot, które trafiły tam wbrew swojej woli. Bo Nexus to głodny świat, wiecznie spragniony nowych mieszkańców – albo ofiar.
Kiedy niespodziewanie znika dziesięcioletni syn Olivera Fiali, ten jako jedyny wierzy, że nie chodzi o zwykłe zaginięcie czy porwanie. Osamotniony i traktowany przez innych jak szaleniec, nie spocznie, póki nie odzyska chłopca – nawet jeśli będzie to oznaczać wyprawę poza granice wyobraźni i człowieczeństwa.
Głodny świat to książka Marcina Rusnaka wydana przez Wydawnictwo SQN Imaginatio. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora, do którego zachęcił mnie opis książki. Szkoda tylko, że okazał się nieco mylący.
Nexus to tytułowy głodny świat, który przyciąga ku sobie mieszkańców innych światów i więzi ich w sobie na zawsze. Dlaczego? Cóż, nie jest to do końca wyjaśnione. Wiadomo tylko, że nie można wrócić do siebie i w sumie nikt też nie szuka na to sposobu - tak po prostu jest i tyle. W skutek głodu świata powstało miejsce pełne różnych ras, kultur i języków, które ma ogromny potencjał światotwórczy. A po lekturze mam wrażenie, że wiem niewiele więcej niż przed nią.
Mój największy problem z tą książką polega na tym, że została ona źle zaplanowana. Fabuła zaczyna się od zaginięcia dziecka i tego, jak jego ojciec odkrywa, że trafił do innego świata. Postanawia ruszyć za nim, bo go ocalić. Czytelnik dostaje opis upadku ojca, Olivera, który nie radzi sobie z tą stratą i przez ponad sto stron szuka sposobu, by odnaleźć syna. A gdy w końcu go odkrywa... Następuje zmiana bohaterów.
Opis książki co prawda ostrzega, że bohaterów jest wielu. Został skonstruowany w taki sposób, że czytelnik odnosi wrażenie, jako ich losy mają się spleść. Więc czytałam o tych innych postaciach przeżywających różne rzeczy w innych miejscach i czekałam na te sploty. I czekałam. A potem nagle historia wróciła do Olivera i jego prób odnalezienia się w nowej rzeczywistości, w Nexusie. Pomyślałam, dobra, jeszcze prawie dwieście stron, może się pojawią.
Pojawili się. Na kilka, kilkanaście stron. A całe ich historie, które przerwały główną fabułę, okazały się niczego nie wnosić. Nie było do nich żadnego odniesienia. Niczego. Sprawiło to, że poczułam się nieco oszukana - stanowiły praktycznie połowę objętości, a nic nie wnosiły. Nawet te elementy światotwórcze, które się w nich pojawiły, nie znalazły aż tak wiele odniesień w głównej osi fabularnej, a jeśli były ważne, zostały przypomniane.
Trochę wyjaśniły podziękowania autorskie na końcu książki - że te teksty że środka to niezależne opowiadania, które powstały przed książką. I jako opowiadania działają dobrze, nie można temu zaprzeczyć. Ale zostały umieszczone w bardzo złym punkcie książki - nie powinny przerywać głównej osi fabularnej. Zwłaszcza że nie miały z nią praktycznie nic wspólnego.
Sprawiły tylko, że się zniechęciłam. Gdy dotarłam do końca pierwszego wciśniętego w książkę opowiadania, przekartkowałam całość w poszukiwaniu momentu, kiedy historia wróci do Olivera. A gdy zrozumiałam, że trochę to zajmie, czułam odrzucenie, bo fabuła, która mnie naprawdę zainteresowała, została porzucona na ponad 200 stron. Zmuszałam się, by dokończy czytać. Finalnie czytałam książkę przez niemal tydzień - co jest dość niecodzienne jak na moje tempo czytania.
Bo w gruncie rzeczy książka napisana stylistycznie jest dobrze. Autor umie pisać - zawiodło planowanie, gdzie wcisnąć opowiadania albo decyzja, by w ogóle je wcisnąć. Sam świat też jest bardzo ciekawy, naprawdę. I chętnie sięgnęłabym po opowiadania po zakończeniu głównej historii, by dowiedzieć się więcej, ale nie dostałam takiej możliwości.
Lektura zostawiła po sobie wiele pytań, na które nie dostałam odpowiedzi. W zasadzie wszystko, co zostało wprowadzone w pierwszej części książki - przede wszystkim wątek ojca Olivera i tajemniczej maszyny do pisania - zostało porzucone i nierozwinięte w chwili, gdy akcja przeniosła się do Nexusa. A szkoda.
Główna oś fabularna była świetna. Początkowo bardzo angażująca, finalnie też. Do tego dobrze przedstawiła zmiany, jakie następowały w Oliverze. Jednak uraz po środku książki pozostał i przez to nie potrafię polecić tej historii w takiej formie, w jakiej została wydana. Jeśli ktoś planuje czytać - pozwolę sobie zasugerować przeczytanie pierwszej i ostatniej części książki, a dopiero potem środka. To bardziej logiczna kolejność, moim zdaniem.
„Głodny świat” zabiera nas do fantastycznego Świata Między Światami, gdzie niemożliwe nie istnieje.
Autor wykreował naprawdę ciekawy świat, który jest głodny, spragniony ofiar, pełen dziwnych istot z różnych planet, magii, targany konfliktami. W tej rzeczywistości spotka się trójka bohaterów, których los niespodziewanie ze sobą łączy.
Początkowo historia zaczyna się od zaginięcia 10-letniego chłopca. Jego ojciec - Oliver, stacza się ku rozpaczy, do momentu aż maszyna do pisania wypluwa fragmenty o jego synu, który przebywa w innym, niebezpiecznym świecie. Wydaje się to niewiarygodne, ale daje mu to impuls do poszukiwania informacji i rozpoczyna nierówną walkę z przedostaniem się do tego świata. Początek książki jest trudny, naładowany emocjami zrozpaczonego rodzica, jego walka o pamięć syna, chęć jego ocalenia. Walka z tymi, którzy pogodzili się z jego stratą.
Książka jest podzielona na kilka części gdzie poznajemy losy różnych bohaterów, z różnych krain, jak trafiają na Nexus. Każdy z nich przebywa inną drogę, z innymi słabościami i przeciwnościami musiał się mierzyć. Mamy między innymi samuraja i skrytobójczynię, brytyjskiego żołnierza, polskiego dziennikarza oraz Olivera, zrozpaczonego ojca pochodzącego z Czech. Na Ziemi pewnie nigdy by się nie spotkali, ale na Nexus wszystko jest możliwe. Fajnie, że autor unika schematów, każdy z bohaterów w inny sposób trafia do Świata Między Światami, a przy tym poznajemy jego historię. Ich losy przetną się w ostatniej części. Powieść jest na pewno nietuzinkowa, sam pomysł jak i mechanizmy działania świata są naprawdę fascynujące. Świat barwny i różnorodny, brutalny, który łaknie nowych mieszkańców albo ofiar, pełen dziwnych stworzeń nie zawsze nastawionych przyjaźnie, a każda pomoc ma swoją cenę. Fabuła jest wciągająca, w końcu każda historia bohatera kończy się cliffhangerem, a czytelnik zostaje z mnóstwem pytań na które musi poznać odpowiedzi! Końcowy plot twist totalnie mnie kupił, na pewno nie spodziewałam się takiego zakończenia. Całość jest przez autora skrzętnie przemyślana, zaplanowana w każdym szczególe i łączy się w spójną całość.
To było niezwykle udane pierwsze spotkanie z twórczością autora 😃
💀Jakie elementy fantastyczne najbardziej lubisz w powieściach ?💀
Książki, w których występuje podróż do innych wymiarów nie należą do tych, po które sięgam zbyt często. Jakkolwiek jako fanka mrocznej fantastyki grozy, czyli h0rroru i wszelakich weirdów, staram się raz na jakiś czas zajrzeć również poza swoje wychodzone ścieżki gatunkowe i pogłębiać wiedzę na innych obszarach. Uwielbiam, gdy elementy fantastyczne napierają na świat realistyczny. W szczególności, gdy złowrogie istoty wbijają na naszą planetę i sieją spustoszenie, albo jak byty pozaziemskie ze sfery nadnaturalnej napierają na człowieczeństwo.
„Głodny świat” Marcina Rusnaka należy do historii, w których mamy niesamowitą mieszankę wszelakich elementów natury fantastycznej, a niemożliwe nie ma racji bytu. Choć powieść zaczyna się bardzo klasycznie i przyziemnie, to z upływem pierwszych szych stu trzydziestu stron, całokształt narracyjny ulega całkowitej konwersji. Nie będę ukrywać, iż najbardziej z tej powieści zainteresował mnie główny wątek, splatający całość klamrą fabularną. „Gdzieś ty, mój jedyny?”, to pierwsza część poświęcona Oliverowi i jego dramatowi życiowemu spowodowanemu zaginięciem dziesięcioletniego syna. Ten fragment należy do niesamowicie emocjonujących, wzruszających i wzbudzających wszelkie pokłady współczucia drzemiące w czytelniku. Autor idealnie odwzorował ból ojca towarzyszący mu w szarej codzienności po stracie ukochanego dziecka. Wpada on w matnię bezdennej rozpaczy i depresji, odsuwa się od swojej żony, poświęca dosłownie wszystko, by odzyskać Alesa. Gdy przypomina sobie o wykopanej w ogrodzie starej maszynie do pisania wszystko nabiera nowego, magicznego wymiaru…👀
Wielowymiarowe sploty losów postaci, które poznacie w kolejnych rozdziałach są połączeniem osobnych opowiadań, niebędących pierwotnie częścią składową jednej powieści. Poszczególne publikacje jako pojedyncze dzieła są bardzo dobrze skomponowane, językowo płynnie spisane i niezwykle ciekawe. Autor postanowił skleić w jedną całość opowieści, co finalnie ma dać odpowiedź na mroczną istotę Świata Między Światami, głodnego ofiar, do którego trafia się wbrew własnej woli. Zakończenie mnie bardzo usatysfakcjonowało, choć w moim odczuciu płynność narracyjna byłaby na wyższym poziomie, gdyby zastosować tutaj naprzemienność i szybciej spleść losy poszczególnych postaci. Jakkolwiek, fan gatunku z pewnością będzie zadowolony z lektury ze względu na ciekawą kreację najróżniejszych postaci.
Zacznijmy od tego, że podróże między światami, to jeden z moich ulubionych motywów. Dodajmy do tego magię, dziwne, czasem pokraczne stworzenia i jestem kupiona.
Początek książki wciągnął mnie bez reszty. Poznajmy Oliviera, którego syn znika, po prostu rozpływa się w powietrzu. Zrozpaczony ojciec szuka ukochanego dziecka, próbuje wszystkiego, łącznie z zabobonami, które jak się okazuje nie do końca nimi są.
Oliwier jest naprawdę dobrze zbudowaną postacią. Pełen sprzecznych emocji. Był bardzo ludzki i autentyczny. Podejrzewam, że w podobnej sytuacji sama popadłabym w obłęd, przetrząsnęłabym niebo i ziemię, by odnaleźć swoje dziecko.
Problem w tym, że książka jest podzielona na części, a każda z nich należy do innej postaci, więc mamy tu jednego głównego bohatera, ale kilku.
Oliwiera. Samuraja, skrytubójczynię, brytyjskiego żołnierza i Krisa - dziennikarza, którego życie nie układa się tak jak sobie wymarzył. Nie mam nic przeciwko mnogości postaci, tym bardziej, gdy są dobrze wykreowane, ale gorzej gdy ich losy prawie wcale się ze sobą nie splatają. Książka ma sześćset stron i dopiero na samym końcu wracamy do Oliwiera. Mężczyzna gdzieś po drodze spotyka Krisa. Ich interakcje są krótkie, mają miejsca dwa, może trzy razy, po czym dziennikarz umiera. Samuraj wyzionął ducha niedługo po trafieniu do Nexusa. Trochę lepiej ma się sytuacja ze skrytobójczynią, tutaj dzieje się więcej. Ich interakcje są głębsze. Mają swój sens, niestety jak dla mnie brak im czasu.
Świat był ciekawie wykreowany i różnorodny. Obfitował w mnogość istot, był barwny i intrygujący. Sądziłam, że główną linią fabularną będzie Oliwier, który w trakcie poszukiwań syna spotka pozostałych bohaterów, tak niestety nie było.
To ciekawa opowieść, której budowa odbiega od tego do czego przywykłam. Czy to coś złego? Nie, bo książka jest godna polecenia, a historia zasługuje na uwagę.
Gdzieś z tyłu głowy miałem myśl, że czytam coś z literatury fantastycznej, choć się na to nie zapowiadało. Początek książki to dramat rodziny i zadatki na dobrą powieść obyczajową, gdyby nie "zaczarowana maszyna do pisania" i jej wytwory, który jeden z bohaterów odkrywa, po mocno zakrapianych wieczorach. I nagle przenosimy się do Świata Pomiędzy Światami, gdzie jest totalny misz masz czasu, historii, postaci i magii, gdzie wszystko zdaje się możliwe, może poza wydostaniem się z Węzła. Tu poznajemy kilkoro innych bohaterów i już wiemy, że obcujemy z fantasy, dokładniej portal fantasy i mamy powody sądzić, że Głodny Świat, zwany też Nexusem, to rzecz bardzo specyficzna, nieoczywista i bardzo ambitna. Nie tylko ze względu na popis wyobraźni autora, ale też na zabawę ze sposobem narracji czy zupełne porzucenie przez autora linearnego przedstawiania wydarzeń. Do tego zwroty akcji i cliffhanger na końcu, który sprawia, że rodzą się nam pytania, a nawet ich cała masa, co świadczy tylko na plus książce, bo przecież poza rozrywką miło, gdy ma jakąś wartość dodaną. To w końcu podróż przez światy, które nie znają granic i które wciągają jak samo czytanie o nich. Zabawne, że powieść, która miała być rzeczą o poświęceniu ojca przekształciła się w coś tak poruszającego, będącego czymś więcej niż tylko fantastyką, z akcją tak wartką, że aż się prosi, by zrobić z niej serial lub grę i jestem pewien, że te znalazłyby szybko swoich fanów, takich jak ja, po przeczytaniu dzieła Marcina Rusnaka. Serdecznie polecam!!! Za książkę dziękuję @sqn_imaginatio
Bardzo lubię książki, gdzie do normalnego, ziemskiego życia bohaterów wkracza świat fantastyczny. Motyw świata równoległego jest mi bliski i często po niego sięgam czy to w książkach, czy w serialach.
To co urzekło mnie najbardziej w tej lekturze, to pomysł autora na 4 różne historie, które finalnie się ze sobą splatają. Ojciec, którego syn zaginął, Samuraj i skrytobójczyni, a nawet Polak - specjalista od gier komputerowych. Osobiście najbardziej polubiłam się z wątkiem skrytobójczyni i nie obraziłabym się, gdyby było jej tu więcej, ale wiem jakie miała zadanie w tej książce. I jak dobrze wiecie, żeby zabieg połączenia tylu perspektyw się udał, autor musi mieć bardzo duże umiejętności i wprawę, żeby nie wyszło zbyt sztucznie. Tutaj wyszło to tak naturalnie, że dopiero w połowie pewnego wątku zorientowałam się, że przecież już o tej osobie czytałam. Wszystko więc zadziałało tak jak powinno. Na początku jedynie ciężko było mi się wgryźć w historię, bo trudno czytało się o ojcu tak bardzo załamanym zaginięciem dziecka.
Natomiast jeśli chodzi o sam świat fantastyczny to był dobrze skonstruowany i bardzo ciekawy, zwłaszcza dlatego, że jego część mogliśmy poznać z perspektywy stwora żyjącego w tej krainie.
To była świetna książka. O ojcostwie, o uczuciach, o emocjach, o zaufaniu, o próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Była okrutna i okrutnie prawdziwa. Taka ludzka, mimo fantastycznego tła. Polecam.
Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Potrzebowałam chwili, by usiąść i uporządkować myśli, ponieważ były one bardzo sprzeczne. Książka zaczyna się od zaginięcia syna Olivera. Mężczyzna z całych sił pragnie go odnaleźć. Gdy odkrywa, że chłopiec trafił do innego świata, obserwujemy stopniowy upadek głównego bohatera. Popada w obsesję, postrzegany jest jako szaleniec. Mimo to nie poddaje się i wciąż szuka dziecka.
W momencie, gdy trafia do Głodnego Świata, akcja przenosi się na innych bohaterów. I wtedy zaczyna się chaos. Autor zapowiada pojawienie się nowych postaci oraz to, że ich losy zostaną ze sobą powiązane. Z niecierpliwością przewracałam kolejne strony, próbując odnaleźć te powiązania, wychwycić smaczki i poszlaki. Niestety – na próżno. Historie poszczególnych bohaterów prawie się ze sobą nie łączą.
Dopiero gdy dotarłam do podziękowań, wszystko się wyjaśniło. Poszczególne wątki zostały pierwotnie napisane jako osobne opowiadania. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego zostały wplecione w główną fabułę, przerywając ją w kluczowych momentach. Uważam, że książka zyskałaby znacznie więcej, gdyby te opowiadania zostały wydane jako osobna antologia lub osobne części cyklu. To dla mnie duży minus, ponieważ początek książki był naprawdę intrygujący. Niestety, niektóre z rozpoczętych tam wątków nie doczekały się żadnego zakończenia.
Książkę czyta się bardzo dobrze – stylistycznie jest świetnie napisana. Niestety, konstrukcja fabularna i decyzja o umieszczeniu niezależnych opowiadań w środku powieści nie do końca mnie przekonały. Zakończenie zostawia wiele pytań bez odpowiedzi.
Książka zapowiadała się znakomicie i gdyby została inaczej skonstruowana, mogłaby zyskać znacznie więcej. Z własnego doświadczenia mogę polecić czytanie jej w innej kolejności: najpierw pierwszą i czwartą część, a następnie środek. Taka kolejność wydaje się bardziej logiczna i nie zaburzy Wam tak bardzo odbioru głównej fabuły.
Styl pisania zasługuje zdecydowanie na pochwałę. Narracja jest obrazowa, a język wydaje się dopracowany. Wszystko czyta się lekko i szybko. Książka jest zbiorem opowiadań połączonych postacią Oliwera (wspomnianego mężczyzny). I tutaj niestety zaczynają się schody…
Mam wrażenie, że zabrakło pomysłu jak spiąć całość w satysfakcjonującą powieść. To, co wydawało mi się fundamentem fabuły szybko ginie razem z zakończeniem pierwszego opowiadania. Mam wrażenie, że dostajemy tu serię oderwanych i chaotycznych epizodów.
Każde z opowiadań przenosi nas do innego fragmentu świata, gdzie spotykamy fantastyczne stwory. Świat jest pełen potencjału, ale bohaterowie nie mają czasu zaistnieć. Zabrakło ramy fabularnej, która uporządkowałaby ten świat- przez co książka zaczyna czytelnika nużyć. A szkoda, bo jest tu zdecydowanie potencjał.
Czy jako dzieci wyobrażaliście sobie, jak mogą wyglądać inne światy? A może marzyliście o podróżach między nimi? Jeśli tak, to z pomocą przybywa do Was Marcin Rusak i jego „Głodny świat”. Pięciu bohaterów na różnych etapach życia. Z różnym bagażem doświadczeń i tajemniczy Nexus, który skrywa koszmarnie wiele tajemnic. To właśnie tam splatają się ich losy w sposób mniej lub bardziej oczywisty. Czy uda się im wydostać ze świata, który nie jest w niczym podobny do tego, który tak doskonale znają? A może zostaną jego ofiarami? To właśnie na to pytanie będziemy poszukiwać odpowiedzi w książce, która będzie budzić lęk, strach i wiele obaw, których człowiek nie chciałby poczuć. Wędrując wraz z bohaterami przez świat pełen potworów niejednokrotnie będziemy kwestionować ich zdrowy rozsądek, a jednocześnie zachwycać się tym, jak mroczną historię udało się tu wysnuć. Wraz z nimi poznamy zasady świata, który jest zarówno znajomy, jak i obcy. Przeżyjemy wiele przygód! Pięć różnych perspektyw jedynie pozwala nam lepiej zrozumieć to, co dzieje się w miejscu, które odkrywamy. Autor pokazuje nam walkę o przetrwanie w świecie, w którym nie wszystko jest tym, na co wygląda. To, że w ludzkim życiu pojawiają się zwątpienia, niepewności i strach przed wieloma rzeczami. Udowadnia też, że w każdym kryje się odwaga, której się po sobie nie spodziewa. Pokazuje, jak wiele jest w stanie zrobić z miłości. Są to rzeczy pozornie oczywiste, ale zostały przedstawione w sposób potrafiący chwycić za serce. Jeśli macie ochotę na coś mrocznego, na nowych zasadach koniecznie poznajcie „Głodny świat”!
juz dawno skonczylam ale jakos zapomnialam dac ocene
ogolnie dwa pierwsze opowiadania/rozdzialy byly swietne zaczelam sie zastanawiac czemu nikt nie docenia tego dziela, a potem druga czesc uswiadomila mi czemu.
samo zakonczenie cudne ale druga polowa byla dla mnie droga przez mękę