Minęło dziesięć lat od dramatycznych wydarzeń, które na zawsze odmieniły jego życie. Alex w końcu odnalazł spokój – żyje przewidywalnie, bez zbędnych komplikacji. Wydaje się, że niczego mu nie brakuje. Samotność? Był to jego świadomy wybór. A przynajmniej tak mu się wydawało... do czasu, gdy zaczęła ciążyć bardziej, niż chciałby to przyznać. Gdy budzi się po rutynowym zabiegu, mającym ostatecznie zamknąć rozdział sprzed lat, nie spodziewa się zobaczyć tej twarzy. Kobiety o oczach, które zapamiętał na długo – może nawet na zawsze. Ale teraz to nie ta sama osiemnastoletnia wolontariuszka, która kiedyś odrzuciła jego zaloty. To pewna siebie, dojrzała kobieta, którawie, czego chce – rzecz w tym, że nie jest to Alex...
Hej! Dziś mam dla was recenzję mojego patornatu 👀✨️ Zapraszam was na spotkanie z książką @a.p.mist pt.: ,,The moon screams" ~~~ [Współpraca reklamowa/Patronat medialny @mojewydawnictwo @apmist ]
Opis znajdziecie w karuzeli zdjęć 🩵 ~~~
Alex i Harper.
Ich historia nie jest łatwa i prosta. Każde z nich ma swoje swoje przejścia, swoją przeszłość.
Cała akcja dzieję się dziesięć lat, po wydarzeniach w książce ,,The Sun Is Silent". I szczerze? Alex tam, Alex tutaj, to dwóch różnych bohaterów.
Dziesięć lat temu Alex poznał wolontariuszkę, podczas swojego pobytu w szpitalu. I już wtedy, choć zachował się irracjonalnie, oświadczy że będzie jego żoną.
Kiedy poznajemy Alexa i Harper, on przeprowadza się do nowego mieszkania i stara się ułożyć swoje zycie. Ona - ma narzeczonego, ślub za pasem oraz start kariery lekarza anestezjologa.
Alex kiedy trafia na zabieg do kliniki, nie spodziewałem się znów spotkać tej kobiety...
Te oczy...
Oczy, które się nie zmieniają. Oczy zawsze pozostają te same.
Od tego momentu, ich historia nabiera tempa. Alex stara się zbliżyć do Hareper, a ona... Ma mnóstwo różnych problemów i zmartwień. Jednak ich drogi, jakimś cudem ciągle się krzyżują.
W tej książce pozancie dwójkę skrzywdzonych, pogubionych ludzi, którzy mają swoje problemy, swoje przejścia i ciężką przeszłość. Ale jednocześnie starają się znaleźć swoje szczęście..
Ola urzekła i kupiła mnie tą historią. Mimo wszystko uwielbiam Alex, tak samo jak i Harper ale chyba moją ulubioną postacią jest Sorin 🤭
Jeśli chcecie poznać historię, w której noc odgrywa swoją rolę oraz chcecie poznać bohaterów, którzy walczą o swoje szczęście, to koniecznie sięgnijcie po ,, The Moon Screams"
Ps Okładka, wyklejka i cała oprawa jest przepiękna 🥹🩵
Ola, pięknie dziękuję za możliwość wsparcia jej kolejne świetnej książki 🥹🩵🌙
Daje 11/10 ✨️ bo naprawdę ta historia podbiła moje serce.
Po dziesięciu latach od dramatycznych wydarzeń, które na zawsze odmieniły życie Alexa, mężczyzna w końcu odnajduje spokój. Jego codzienność jest przewidywalna, poukładana, pozbawiona zbędnych komplikacji. Mogłoby się wydawać, że niczego mu nie brakuje. Samotność była jego świadomym wyborem - a przynajmniej tak mu się wydawało.
Wszystko zmienia się w chwili, gdy budzi się po rutynowym zabiegu. Otwiera oczy i widzi twarz kobiety o oczach, które zapamiętał na długo - być może na zawsze. To już jednak nie ta sama osiemnastoletnia wolontariuszka, której kiedyś, jeszcze pod wpływem narkozy, obiecał, że ją poślubi. Przed nim stoi pewna siebie, dojrzała kobieta, świadoma tego, czego chce od życia. Problem w tym, że Alex nie jest gotowy na to, co ta ponowna obecność może w nim obudzić.
Przede wszystkim muszę wspomnieć o piórze autorki, bo jest ono naprawdę wyjątkowe. Pisze niezwykle emocjonalnie - i nie jest to puste określenie. Podczas lektury nie tylko poznaje się historię bohaterów, ale wręcz przeżywa się ją razem z nimi. Emocje są tak intensywne, że momentami miałam wrażenie, jakbym nie czytała książki, a oglądała film, w którym każda scena zostawia po sobie ślad. Autorka podjęła się naprawdę trudnych, emocjonalnych tematów i zrobiła to mistrzowsko. Jej styl jest bardzo obrazowy, a emocje bohaterów często oddawane są poprzez ich wewnętrzne przeżycia i myśli, co sprawia, że całość jest autentyczna i niezwykle poruszająca.
Jeśli czytaliście pierwszy tom, doskonale wiecie, jaki był Alex. I nie ma sensu tego wybielać - nie był to bohater łatwy do polubienia. Na początku mógł sprawiać dobre wrażenie, ale z czasem jego zachowania stawały się coraz trudniejsze do zaakceptowania. Po pierwszym tomie byłam do niego bardzo zniechęcona, dlatego to, co dostajemy tutaj, robi aż tak ogromne wrażenie.
Czytelnik poznaje Alexa z zupełnie innej strony. Widać, że stara się być lepszym człowiekiem i że wyciągnął wnioski z przeszłości. Jego relacja z Adrienem jest znacznie dojrzalsza i zdrowsza niż wcześniej. Ta przemiana jest na tyle wyraźna, że dziś mogę śmiało powiedzieć, iż uwielbiam Alexa - być może nawet trochę bardziej niż Adriena.
Od lat myślał tylko o jednej kobiecie. Nie potrafił jej zostawić, choć momentami może to brzmieć okrutnie i ktoś mógłby nazwać to obsesją. Trzeba jednak pamiętać, że to literatura - a literatura ma prawo do skrajnych emocji i bohaterów, którzy kochają za bardzo, nieidealnie.
Początkowo Aleks okazywał swoje zainteresowanie Harper w sposób dość nieudolny - był zbyt pewny siebie, momentami zbyt nachalny. Z czasem jednak zrozumiał, że tak niczego nie osiągnie. Ponieważ naprawdę zapragnął ją poznać, zmienił swoje podejście. Stał się spokojniejszy, dojrzalszy. Robił wszystko, by pokazać, że jego intencje są szczere i że traktuje ją poważnie. I to było naprawdę piękne.
Fabuła w pewnym stopniu nawiązuje do pierwszego tomu - podobnie jak wcześniej, bohater czeka na swoją kobietę i nie poddaje się mimo dystansu i lęku z jej strony. Aleks zawsze o nią dbał, martwił się i reagował na każdy niepokojący sygnał, nawet wtedy, gdy Harper miała już partnera. Partnera, który - nie ma co ukrywać - nie traktował jej najlepiej. Harper jest bohaterką bardzo skrzywdzoną. Ma za sobą mnóstwo traum i bolesnych doświadczeń, które sprawiły, że boi się uczuć i zaangażowania. Mimo to próbuje coś zmienić, „leczyć się”, odbudować siebie. To niezwykle ważny i poruszający aspekt tej historii.
Ich relacja od samego początku nie była łatwa ani prosta. Ona - ostrożna, przestraszona, wybierająca bezpieczniejsze rozwiązania. On - uparty, zawzięty, pewny swoich uczuć i gotowy zrobić dla niej wszystko. Harper przez długi czas go unika, nie chcąc dopuścić go do siebie, jednak nie przewidziała jego determinacji ani tego, że swoimi gestami i obecnością zacznie budzić w niej emocje, z którymi dawno nie miała do czynienia.
Cała ta historia to prawdziwa karuzela emocji. Spokój przeplata się z bólem, nadzieja z lękiem, czułość z cierpieniem. Dzieje się tu naprawdę bardzo dużo - momentami aż za dużo. Trzeba uczciwie zaznaczyć, że osoby wrażliwe lub takie, które same doświadczyły podobnych traum, mogą poczuć się przytłoczone. Książka dotyka wielu różnych ludzkich cierpień i słabości.
Jednocześnie nie jest to historia skupiona wyłącznie na bólu. To również opowieść o odnalezieniu drugiego człowieka w najbardziej potrzebnym momencie. O kimś, kto nawet nieświadomie staje się lekarstwem. To książka o walce z własnymi demonami, przeszłością, uczuciami i samym sobą - zarówno dla bohaterów, jak i dla czytelnika.
To romans, ale zdecydowanie nie klasyczny. Historia miłosna skomplikowana, wychodząca poza schematy, momentami kontrowersyjna. Taka, która łamie serce i duszę - tylko po to, by później złożyć je na nowo.
Podsumowując - z całego serca polecam tę książkę, tak samo jak poprzedni tom. Warto jednak mieć świadomość, że nie jest to historia dla każdego. Dzieje się tu bardzo dużo trudnych rzeczy. Ten tom można przeczytać bez znajomości pierwszego, jednak pojawiają się spoilery, a niektóre wątki - zwłaszcza związane z przeszłością Aleksa - mogą nie wybrzmieć w pełni bez zapoznania się z pierwszym tomem.
Jak myślicie kto ma cały stosik książek do recenzji, ale zamiast je czytać to zajął się tą oto książką, która nie mogła czekać? Przyznaję się bez bicia, ale cóż wam powiem, są autorki, po których książki sięgam poza kolejnością. Książka opowiada o drugim bracie, i przez większość z nas napiętnowanym po pierwszym tomie, Alexie. Jak zawsze u Mistowej pełen emocji i zawirowań romans, który można odłożyć dopiero gdy się go skończy.
Minęło dziesięć lat, ale Alex w końcu może powiedzieć, że osiągnął spokój. Żyje wedle utartego schematu, a za karę za swoje przeszłe występki skazuje się na samotność, jednak do czasu. Gdy budzi się po ostatnim już zabiegu widzi twarz kobiety, której nie spodziewał się już nigdy zobaczyć. Jednak w jego pamięci wciąż żywe jest wspomnienie tego, co stało się przed laty, i o obietnicy, którą jej wówczas złożył. Jednak Harper już ułożyła swoje priorytety i nie uwzględniła w tym wszystkim Alexa.
Alex to zdecydowanie jeden z najbardziej skomplikowanych i złożonych bohaterów z jakimi miałam styczność na swojej czytelniczej drodze. Oczywiście podczas czytania pierwszego tomu, przeszłam ten etap, w którym go potępiłam jak chyba większość czytelniczek, jednak ten obraz bardzo szybko się zmienił, a ta książka już poświęcona temu bohaterowi, pokazała jak on to wszystko przeżywał, i jak przeszłość odbiła się na jego teraźniejszości. W tym tomie poznajemy całkowicie innego mężczyznę, który zmaga się z własnymi demonami, i samodzielnie wydziela sobie karę, która trwa niezmiennie od dziesięciu lat. Dopiero ponowne spotkanie z Harper zmienia jego podejście do życia, i daje nadzieję na wyjście z marazmu. Jednak ta droga podobnie jak wszystkie inne w życiu Alexa jest wyboista. Harper również przeszła trudną drogę do miejsca, w którym się obecnie znajduje, kobieta podobnie jak Alex jest zniszczona i karze się za błędy innych, boi się uczuć i zaangażowania, przez co wybiera bezpieczniejsze opcje. Nie przewidziała ona jednak determinacji mężczyzny, który jak nikt inny zaczął budzić jej emocje i uczucia.
To jedna z najtrudniejszych i najbardziej bolesnych historii jakie stworzyła autorka, powiedzieć, że to emocjonalna bomba, to jak nic nie powiedzieć. Poziom traum, ludzkiego okrucieństwa, bolesnych przeżyć, cierpienia i poczucia winy jest bardzo wysoki, przez co historia może emocjonalnie przytłaczać. Jednak nie chodzi tutaj tylko o szeroko rozumiane cierpienie, ale przede wszystkim o znalezienie lekarstwa na życie, na odnalezienie sił do podniesienia się z dna, i próbie stworzenia czegoś dobrego. Niemal cała powieść to walka, ze słabościami, własnymi demonami, traumami, z uczuciami, przeciwnościami losu czy samymi sobą. Zarówno bohaterzy jak i czytelnicy przeżywają tutaj całą gamę skrajnych emocji. Dodatkowo my jako czytelnicy musimy bardzo pilnować się z wydawaniem opinii na temat poszczególnych postaci, bo kontekst ich zachowań jest szeroki i nie oczywisty.
W tej książce roi się od trudnych, ciężkich jak i kontrowersyjnych tematów, których autorka absolutnie nie boi się poruszać, a dodatkowo wskazuje na tematy mało komu znane, przez co i możemy się dowiedzieć czegoś nowego. Ja się przyznaję bez bicia, że pewne pojęcia musiałam sprawdzić w sieci, żeby zrozumieć lepiej o co chodziło.
Książka to jednak przede wszystkim romans. Historia miłosna jest skomplikowana, wychodzi poza schematyczne ramy, myślę że co nieco można przewidzieć, choć mi trudno to ocenić, bo jak możecie się domyślać, to nie moje pierwsze zetknięcie się z tą historią, gdyż śledziłam jej publikację na wattpadzie, więc w moim przypadku większych zaskoczeń nie było. Jednocześnie z ręką na sercu przyznaję, że towarzyszyły mi niemal identyczne emocje jak przy pierwszym czytaniu. To nie jest typowe love story, to historia, która naprzemiennie łamie serca i dusze, żeby później je składać od nowa w całość. To opowieść, która porusza do głębi, która zwraca uwagę na siłę uczuć, siłę która może zarówno zachwycać jak i przerażać. Dla mnie stała się jedną z moich ulubionych historii miłosnych.
Na koniec oczywiście zachęcam do lektury, zarówno tego tomu jak i poprzedniego. Można je czytać oddzielnie, bo opowiada różne historie, choć w przypadku tego tomu pojawia się sporo lekkich nawiązań i spojlerów dotyczących wydarzeń z pierwszego tomu. Myślę jednak, że nie stanowi to przeszkody, żeby po tej części wrócić do początków. Ja jestem oczarowana i zachwycona tą powieścią i jeszcze nie raz wrócę do tej dylogii.
{Q} Gdybyście mogli wybrać zawód, który będziecie wykonywać do końca życia, bez żadnej zmiany na co byście postawili? Ja się waham nad dwoma, nie wiem do czego mi bliżej. #recenzja @a.p.mist to totalnie moja comfort autorka. Niezależnie od tematyki książki, wiem że będę po jej dzieła sięgać i je czytać. Wiem jaki ma styl pisania, wiem co mi się w tym wszystkim podoba i czego mogę się spodziewać po książce. Przedstawiam wam drugą część dylogii o braciach Ashworth. Poznajemy w niej losy Alexa, który po 10 latach od wydarzeń z Livią i Adrienem ma jeszcze operacje, by wrócić do zdrowia, po dawnych wydarzeniach. Muszę przyznać, że jego zmiana jest na duży plus! Niby się mówi, że ludzie się nie zmieniają, ale tutaj nie ma to racji bytu, mężczyzna wydoroślał, zmienił podejście do świata i pieniędzy, pracuje nad swoim charakterem. Z drugiej strony mamy Harper, rezydentkę na anestezjologii. Jak wielkie jest moje zdziwienie, że się już wcześniej "poznali", a wszystko przez jeden z pierwszych zabiegów 10 lat wcześniej. Dziewczyna nie ma za sobą łatwej przeszłości, co odkrywamy na kolejnych stronach książki i przyznam szczerze, że bardzo mi jej szkoda, jest mocno doświadczona przez los i tkwi w związku, w którym nie ma uczuć. Początkowo tak jej łatwiej, a gdy ze strony sąsiada otrzymuje uczucia zaczyna gubić się w swoim życiu. Ciężko się na to patrzy, ale gdy w końcu coś przeskakuje w jej głowie to zaczyna żyć pełnią życia. Charaktery postaci są doskonale zróżnicowane, przez co bardzo przyjemnie czyta się książkę i nie chce się od niej odrywać. Choć jednego z bohaterów potraktowałabym jak Alex. Poznajemy także dalsze losy Livii i Adriena, ich syna, który jest chrześniakiem Alexa. Roześmiałam się w głos, gdy przeczytałam, że Harper uważa Sorina za syna swojego sąsiada. Pomysł na fabułę jest naprawdę świetny, wykonanie jeszcze lepsze. Aleksandra ma prawdziwy talent do pisania i niemal wszystko co wyjdzie z pod jej ręki jest totalnym arcydziełem! Cały tekst jest spójny, opisów nie ma zbyt wiele, za to jest dużo akcji. Romantyczne gesty, czułe słowa, czasem bójki i sport w tle. To przepis idealny na świetny romans od którego się nie da oderwać! Moja ocena 5/5☆
Alex chce doprowadzić swoje zdrowie do porządku, kiedy przypadkiem jego anestezjologiem jest nie kto inny, tylko TA dziewczyna, której pod wpływem chwili oznajmił, że zostanie jego żoną 10 lat temu w szpitalu.
A musicie wiedzieć, że temu człowiekowi determinacji nie brakuje.
Postawił sobie za cel zdobycie kobiety swoich marzeń, o której nie mógł zapomnieć te wszystkie lata aż nagle pojawiła się na horyzoncie. Ba, za ścianą! Jest tylko jeden problem... Ona jest zaręczona z innym.
W tej książce znajdziecie siłę rodzinnych więzi, wsparcie bliskich, dużo humoru (zwłaszcza dzięki Sorinowi) i spicy sceny.
Nie zabraknie walki o swoją miłość, swoje szczęście i tego, że o nie zawsze warto podjąć ryzyko.
Podziwiam Alexa za determinację, jak sobie coś postanowi to dąży do tego konsekwetnie. Jest wspaniałym wujkiem i okazuje się, że także cudownym człowiekiem bowiem odkrywamy Alexa z najlepszej strony, kiedy dojrzał i zmienił swoje życie przede wszystkim dla samego siebie.
Bo pamiętajcie, nigdy nie zmieniajcie się dla kogoś, zawsze tylko dla siebie samego!
Alex to postać złożona, którą duża część czytelników zlinczowała po pierwszym tomie. Tutaj mamy jego perspektywę, dzięki której poznajemy wszystko co się dzieje w jego głowie. Mężczyzna sam na siebie nałożył pokutę mimo, że rodzina dawno mu wybaczyła błędy młodości, łącznie z bratem i bratową, którzy zdaje się, że ucierpeli na tym najbardziej ale mimo wszystko, pokonali przeszkody by sięgnąć po szczęśliwe zakończenie.
Harper także ma niełatwo, jej bagaż doświadczeń, niekoniecznie dobrych, sprawia, że kobieta jest lękliwa i nieufna a jednak cały czas ją przyciąga nasz sportowiec.
Tych dwoje tworzy mieszankę wybuchową, dzięki czemu chcemy czytać ich losy i zaczynamy kibicować rodzącym się uczuciom. Czyż nie każdy zasługuje na swój happy end?
U autorki zawsze możemy znaleźć zwroty akcji, humor i szczęście - nie inaczej jest i tym razem.
Pełna cierpienia historia dwojga zagubionych i zranionych dusz, które spotkały się przypadkiem i przepadły z kretesem.
Sięgając po ten tom, obawiałam się, że mi się nie spodoba, głównie przez postać Alexa. Autorka w poprzedniej części nie zachęciła mnie do polubienia go, wręcz przeciwnie, czułam do niego niechęć po tym, co zrobił.
Jakie więc było moje zdziwienie, kiedy pochłonęłam tę książkę za jednym razem. Tym razem czytelnik ma okazję poznać Alexa z innej strony, widzimy, jak stara się stać lepszym człowiekiem. Jego relacja z Adrienem i bratankiem jest przeurocza i pełna humoru. Miło czytało się sceny z ich udziałem.
Harper została przedstawiona jako krucha kobieta, która w przeszłości doznała wielkiej krzywdy. To wpłynęło na jej podejście do życia. Jednym z tego skutków był dobór partnerów, wolała mężczyzn, który nic do niej nie czuli. Mimo ciężkiej przeszłości potrafiła jednak znaleźć w sobie siłę.
Alex początkowo okazywał swoje zamiary wobec niej w sposób arogancki i pewny siebie. Z czasem jednak zrozumiał, że nie tędy droga, i zapragnął poznać każdy szczegół z jej życia. Wszystko po to, by pokazać jej, że jego intencje są szczere, a on naprawdę myśli o niej poważnie. Jego przemiana zrobiła na mnie duże wrażenie, chciał nie tylko zdobyć kobietę, ale też otoczyć ją opieką w taki sposób, by nie czuła się stłamszona.
To nie zmienia faktu, że Alex nie przestał być pewny siebie. Jego spotkanie z tatą Harper było genialne, uśmiałam się przy tej scenie 🤣
Ale żeby nie było zbyt kolorowo, Alexa dopadła karma za przeszłość, co niestety dotknęło jego ukochaną. Ich historia jest przepełniona cierpieniem, nieraz uroniłam łzę podczas lektury. Pokazuje jednak, że warto walczyć o siebie, bo po każdej burzy wychodzi słońce.