Lato drży od ciepła i wspomnień. Powietrze pachnie dzikim bzem.
Pięć lat temu zginął Janek Biela. Tamto lato było pełne słońca, śmiechu i beztroski. Spędzali je razem – on, Kuba, Marcelina, Nadia i Dominik. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że to ich ostatnie wspólne wakacje.
Teraz spotykają się ponownie – w miejscu, które zna ich lepiej niż oni siebie samych. Lipówka znowu ich przyciąga, a wspomnienia co rusz lepią im się do skóry. W oddali słychać pierwszy grzmot nadciągającej burzy. Ćmy znów tłuką się o szyby, a głos Janka rozrywa gęste, letnie powietrze. Kiedyś znaleźliście magię. Znajdźcie ją znowu. Gdy ją znajdziecie, wrócę.
Tego lata ćmy wślizgną się do ich snów. Wejdą im pod skórę i nie będą chciały wyjść.
Powieść, od której trudno się oderwać – gęsta od emocji, podszyta obietnicą, że nie wszystko, co minęło, naprawdę odeszło. Zabierze cię do lata, którego nigdy nie przeżyłeś, a jednak masz wrażenie, że dobrze je znasz.
moja pierwsza książka do recenzji i ogromny zachwyt. debiut Oktawii Kain „Metafizyczne sekrety lata” to must have na wakacje. pełna tajemnic, sekretów, wciągająca, duszna i zagadkowa historia grupki przyjaciół, w tym jeden umarły — Janek Biela. bawiłam się prześwietnie czytając, ciekawa co dalej przydarzy się bohaterom. postacie są tak prześwietnie wykreowani. najbardziej polubiłam Marceline i Kube. Świetnie wplątane wątki OCD i WLW. ogromnie sie ciesze ze moge być recenzentem tak świetnej historii i czekam na kolejne książki Oktawii Kain.
Jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką w której natura, folklor i wieś odgrywałyby aż tak istotną rolę. To właśnie te elementy w połączeniu z tajemnicami i mroczną aurą Lipówki tworzą jedyny w swoim rodzaju klimat- mroczny, duszny i sielankowy🌾 I co prawda nie przywiązałam się do wszystkich bohaterów tak jak tego oczekiwałam, ale każda z postaci była świetnie wykreowana! Oktawia pisze cudownym poetyckim językiem, więc pomimo tego że nie jest to historia bez wad, warto po nią sięgnąć i dać się wciągnąć w ten magiczny tajemniczy świat!👀
Mam wrażenie, że jestem pierwszą negatywną recenzją przy tym tytule, ale na kogoś w końcu musiało paść. Chociaż pokładałam dużo nadziei w tej historii, której opis brzmiał naprawdę zachęcająco, to końcowo nie zdołałam się z nią polubić.
Moją uwagę przykuł nieziemski klimat, który sprawiał, że na moim ciele pojawiały się dreszcze. Autorka w świetny sposób kreowała tajemnicze sytuację dość trudne do wyjaśnienia, dzięki którym cała treść nabrała czegoś charakterystycznego, a jednocześnie na swój sposób szalonego. Dodał on dużo uroku książkę i utwierdził mnie w przekonaniu, że na pewno długo o nim nie zapomnę.
W powieści poznajemy czterech żywych bohaterów oraz jednego martwego, jakkolwiek dziwne to brzmi. Moim ulubieńcem zdecydowanie stal się Dominik, z którym mogę lekko się utożsamić i, który dzięki swoim dziwactwom i chorobą zaintrygował mnie i zachęcił do rozmyśleń na temat jego zaburzeń. Był tak bardzo specyficzny, ale jednocześnie dawał poczucie osoby stabilnej, która najzwyklej w świecie nie potrafi się odnaleźć i przezwyciężyć traum z przeszłości.
Niestety to koniec moim plusów, bo reszta mnie nie zachwycała. Fabuła według mnie po prostu była, bo pomimo moich chęci ciężko mi się to czytało, a przecież styl pisania autorki jest naprawdę świetny i intrygujący. Nie porwało mnie to, co działo się w lesie, w którym postacie spędzały najwięcej czasu, i który najpewniej miał być główną atrakcją całej lektury.
W ciągu tych 450 stron jedynie przez chwilę dzięki perspektywie mojego ulubieńca Dominika, dobrze się bawiłam i czerpałam radość z czytania. Gdyby nie on najpewniej książka dostałaby jeszcze niższą ocenę, ale to z bólem serca bo oczekiwania były ogromne.
Proszę się jednak nie zrazić do mojej perspektywy. Myślę, że jeśli jesteście fanami historii, które w pewnych momentach mogą mrozić krew w żyłach i sprawiać, że chociaż na parę godzin oderwiecie się od pogmatwanej rzeczywiści, to „Metafizyczne sekretu lata” będą idealne dla was. Z przykrością to piszę, jednak ja nie odnalazłam w debiucie Oktawii domu.
Mamo? Za prowadzisz mnie z powrotem do Lipówki? Do historii Nadii, Marceliny, Dominika, Kuby i Janka? Czy mogę poznać ją na nowo pierwszy raz? Czy te pytania wystarczą czy muszę dodać że zostawiłam serce w Lipówce... Będę tęsknić.
Intrygująca historia naznaczona niesamowitym klimatem! Magia, zapach bzu i woń letniego powietrza zabiorą Was w podróż pełną wrażeń, zjaw i tajemnic sprzed lat…🤍
WTF- Nie mam słow... Jedna z piękniejszych historii jakie ostatnio przeczytałam 6/5 i uwielbiam!!! (chce być w przyszłości chociaż w połowie tak kul jak Kuba)
Grupa przyjaciół i beztroskie lato, co może pójść nie tak? Pięć lat temu zginął ich przyjaciel, a oni stracili kontakt. Przyciągani przez nieznaną siłę spotykają się jednak ponownie, aby spróbować przywrócić go do życia.
Jest mi bardzo ciężko zebrać myśli na temat tej książki. Z jednej strony wszystko tutaj zostało wykonane poprawnie, z drugiej jednak czegoś mi brakuje. Ale zacznijmy od początku.
Najlepszą częścią tej książki jest według mnie jej klimat. Duszący, letni, jednocześnie trochę mroczny, a wszystko to w towarzystwie przyrody, która odgrywa tutaj bardzo ważną rolę. Naprawdę uwielbiam to w książkach - czytając, po prostu doznajemy tych wszystkich wrażeń co bohaterowie i czujemy się jakbyśmy również uczestniczyli w wydarzeniach. To zostało wykonane naprawdę fantastycznie i bardzo dokładnie.
Również ogromnie podobał mi się wątek magii. Nie była to taka typowa magia, jaką znamy z książek; była bardzo subtelna. Bohaterowie nie mieli specjalnych mocy, a magia w ich życiu objawiała się w niepozornych sytuacjach np. kiedy chcieli rozpalić ognisko. Można też powiedzieć, że była ona dla bohaterów spoiwem i w sumie to dzięki niej się poznali, a później także spotkali ponownie. Odgrywa ona wielką rolę w kontekście całej książki.
Teraz kilka słów o postaciach i tu jest właśnie ta sytuacja, że wszystko zostało zrobione poprawnie, ale jednak czegoś brakuje. Bohaterowie nie byli napisani tak samo, każdy miał inną osobowość i cechy, które go wyróżniały. Mimo to nie przywiązałam się do żadnego z nich w jakimś większym stopniu. Zdecydowanie najciekawszą postacią dla mnie był Dominik - chłopak, który został w to wszystko przypadkowo wciągnięty, a jednak wydaje mi się, że wycierpiał najwięcej. W pewnych momentach naprawdę mu współczułam i było mi z jego powodu przykro. Za to najmniej chyba polubiłam Marcelinę. Z jednej strony była ciekawą i naprawdę oryginalną postacią, a z drugiej jednak jej styl bycia totalnie do mnie nie przemawiał. W kontekście bohaterów podobało mi się za to przedstawienie dojrzewania, a także szukanie i odkrywanie siebie na nowo.
W pewnych momentach niestety trochę się nudziłam. Wszystko stawało się dla mnie trochę nużące i oczekiwałam, jednak trochę więcej akcji.
„Metafizyczne sekrety lata” są dość specyficzną książką. Powiedziałabym wręcz, że dziwną, ale w takim pozytywnym sensie. Jeśli lubicie takie pozycje, zwłaszcza w połączeniu z letnim, duszącym klimatem, który odczujecie w kościach, to zdecydowanie wam polecam!
💫“Gdy piorun uderzeniem wykrzywił pień orzechowca, gdy cichy szept owinął się wokół spalonego drewna i gdy w ciemnościach rozległ się głos martwego chłopca, już nikogo nie było na progu.”💫
🦋Każde słowo spływa po czytelniku niczym letni deszcz, łzy nostalgii, szepty posłane w objęcia lipcowej nocy i kwaśna lemoniada w gardle. Ta książka to esencja wszystkiego, co kocham w Polskim lecie, książkach i przede wszystkim to, czego przez tyle czasu szukałam. “Metafizyczne Sekrety Lata” w moich oczach są perfekcją i naparem, którego smaku nie da się podrobić.
💫“Las szepcze o tym: istnieje możliwość, że tego lata niebo znowu otworzy się nad Lipówką, słońce zalśni na tafli jeziora a głosy potoczą się po jego powierzchni.”💫
🦋Nie spodziewałam się, że ta książka poruszy mnie aż do takiego stopnia. Dla mnie - słowo jest formą niezwykle plastyczną a Oktawia Kain lepi z niego najpiękniejsze rzeźby. Każde zdanie to istna uczta dla oczu, umysłu i duszy, każdy cytat muska inne wspomnienie schowane głęboko w szufladach mojej pamięci, każdy jest namacalny - wręcz fizyczny. M e t a f i z y c z n y. Sama uwielbiam bawić się słowem i tworzyć niekonwencjonalne metafory ale to, co znalazłam na kartach tej historii przerosło cokolwiek, co mogłoby zrodzić się w mojej głowie. Czytałam tę książkę z uważnością, wręcz nabożną czcią, starając się pochwycić każde zdanie, uchwycić moment tak krótki jak trzepot ćmich skrzydeł, w którym świat Lipówki pochłaniał mnie do cna. “Metafizyczne Sekrety Lata” tworzą w fabule przestrzeń na celebrację słowa, emocji i samych bohaterów od podszewki, a jednocześnie zaskakują nutą absurdu, szaleństwa oraz fragmentami, od których czytania aż włos się jeży. To lato stawiam pod znakiem bzu, drżącego powietrza i ciem, które zaczynam zauważać coraz częściej od skończenia tej książki.
💫“Dominik wpatrywał się w chmarę ciem. Wypadały z uszu kobiety, z ust, z nosa, z cienkiej, rozerwanej skóry na dłoniach, wysuwały się spomiędzy żeber i wydrapywały drogę przez gardło.”💫
🦋Czym jednak byłaby Lipówka, gdyby nie piątka przyjaciół związana na zawsze sznurem ze strzałki wodnej i tajemnicy sprzed lat? Czym byłaby bez, Marceliny, Nadii, Dominika, Kuby i martwego Janka Bieli? Czym byłaby bez postaci, które skradły moje serce? Jestem pod wrażeniem tego, z jaką starannością i czułością zostali napisani bohaterowie w “Metafizycznych Sekretach Lata”. Każdy z nich ma własny, unikatowy i ujmujący charakter, motywacje i historię. Widać, że ta opowieść jest zarówno o nich jak i dla nich, daje im głos, wypycha na pierwszy plan i otula niczym chłodne ramiona Pani Jeziora. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie poruszenie przez autorkę tematu OCD, według mnie jest to problem, o którym wciąż mówi się za mało w mediach a zwłaszcza w książkach młodzieżowych. Gdy jest on otoczony taką dbałością i idealnie dobranym słowem nie pozostaje mi nic innego, niż ukłon w stronę Oktawii Kain. Jeśli zapytacie mnie o “Metafizyczne Sekrety Lata” - będę mówić o nich godzinami, jeśli spytacie o Nadię Jeziorską, nie będę wiedziała od czego zacząć. Czytając jej perspektywę, czuję się jakbym patrzyła na siebie przez własne ramię czy przeglądała własny dziennik i absolutnie to uwielbiam (boję się tego równie mocno). Dzięki tej właśnie postaci czuję się dostrzeżona, czuję się jakbym patrzyła w lustro, jak gdyby autorka potrafiła wejrzeć w głąb mnie i wyciągnąć na wierzch wszystko, co staram się ukryć przed światem. 💫“Znajdowały swoje dłonie. Nadia prosiła o sekret, a Marcelina mówiła: “Wydaje mi się, że gdybym spróbowała, mogłabym spotkać Śmierć.”💫
🦋Miłuję każdą drobną cechę i detal Nadii i na dobrą sprawę każdej, ale to każdej postaci wtopionej w karty tej powieści. Kocham każdą kwitnącą pomiędzy nimi relację - w szczególności tę pomiędzy Nadią, Kubą i Marceliną. Dzięki nim, uśmiech sam wpływał mi na twarz a w sercu rodziła się nadzieja na zbudowanie czegoś podobnego. Czegoś tak delikatnego, nostalgicznego, wspierającego i czułego.
💫“Myślała o Kubie, którego z całej czwórki przyjaciół poznała najwcześniej, który nadal kojarzył jej się z borówkami, żywopłotem i tym, że z nim zawsze wszystko wydawało się proste.”💫
🦋“Metafizyczne Sekrety Lata” nie są napisane pod estetykę. One same ją tworzą. Malują przepiękny i barwny obraz, pełen poetyckości, zapachów, tekstur, lepkości i nostalgii. To opowieść o szeptach, powrotach, duchach przeszłości ale i tych, kt��re wędrują po wiejskich cmentarzach, ćmach, ogniskach na działce, pachnących deszczem kępkach mchu, smakujących słońcem owocach zbieranych w ogrodzie sąsiada, o pocałunkach skradzionych w świetle gwiazd. To opowieść pachnąca tym, co momentalnie ściąga nasze myśli w stronę tego jednego polskiego lata spędzonego u babci na wsi.
💫“Tej nocy Nadia siedziała pod kościołem w Lipówce i powoli zajadała draże Korsarze, a Jezus spoglądał na nią oceniająco z wielkiego drewnianego krzyża.”💫
🦋Zużyłam wszystkie znaczniki, wszystkie łzy przeznaczone na tę książkę, zjadłam wszystkie czereśnie, które miałam pod ręką i odkopałam z zakamarków pamięci wszystkie wspomnienia zbudzone przez pióro Oktawii Kain. Nie wybaczyłabym sobie gdybym tego lata nie przeczytała tej książki jeszcze raz, nie wróciła do Lipówki i nie pozwoliła każdemu słowu wtopionemu w papier znów rozpuścić się na moim podniebieniu. “Sekrety Lata” dały mi niewyobrażalną ilość komfortu w swoim dyskomforcie i duchocie. Dawno nie czytałam czegoś równie pięknego a jednocześnie tak bolesnego i lepkiego. Zaszczytem będzie, przeczytanie kolejnego dzieła tej autorki.
💫“Nawet jeśli prawdziwych ich nie będzie już w Lipówce, będą tutaj oni dzieci, wędrujący po lesie i szukający w nim śladów magii.”💫
Zaczęłam czytać "Metafizyczne" przez reklamę, która wyświetliła mi się na Ig. Uprzednio nie sądziłam, że może być to książka dla mnie. Bardzo się myliłam. Autorka bardzo dobrze oddaje letni klimat słońca i duchoty - lekkiego oniryzmu tego czasu. Historia jest ciekawa, a bohaterowie wiarygodni w swoich decyzjach. Na gigantyczny plus zasługuje również język, którym ta powieść została napisana - jest to naprawdę piękna polszczyzna, której mi brakuje w książkach YA. Chciałabym pogratulować autorce tak solidnego debiutu i czekam na kolejne jej książki.
edit: jedna gwiazdka zostaje, plusy i minusy są takie:
plusy: - bohaterowie są naprawdę świetnie wykreowani - polska wieś i jej klimat
minusy: - akcja stoi prawie że w miejscu, co sprawiało że nawet nie miałem ochoty brać jej do ręki - zachowania bohaterów nieadekwatne do ich wieku - brak konsekwencji ich działań - brak jakiegokolwiek wytłumaczenia skąd się wzięła magia
Książka o dzieciństwie i byciu dorosłym. Ale czy można być dorosłym w wieku 12 i 18 lat. A czy jesteś dorosłym, jeśli masz na zawsze 13? A może nie chodzi o wiek? Jesteś dorosłym jeśli wierzysz w magię? A jeśli nie tylko w nią wierzysz? Jeśli ją widzisz, czujesz, koniec końców rozmawiasz z nią? A może jesteś dorosłym kiedy tracisz pierwszego przyjaciela? A co jeśli ten przyjaciel nie żyje? Dużo pytań i odpowiedzi na nie zna tylko Szepcząca.
Ogólnie bardzo ciekawa historia ulokowiona w Polsce. Tylko, że trochę za długa. No i trochę mi nie pasuje słowo magia do tego co zostało opisane w tej książce. Jednak mimo powyższego poczułam, że przeżyłam to lato z paczką dawnych przyjaciół.
Z początku, który był dla mnie bardzo męczący i sam prawie zrobiłem dnf’a dobrnąłem do końca, który idealnie zwieńczył te magiczną historie. Lipówka swoim ciepłem, ale i mrokiem na długo pozostanie w moim sercu, tak samo jak przyjaźń bohaterów. Chociaż widzę w tym tytule dosyć dużo minusów, z pewnością nie raz będę do niego wracał myślami.💫
Lipówka skrywa w sobie wiele tajemnic. Wspomnienia z dzieciństwa. Nagrania i zapiski przyjaciół. Duszny klimat lata oraz ciemną taflę jeziora. Czymś wow w tej książce były dla mnie nagrania bohaterów jak i wpisy z ich notatników. Był to bardzo ciekawy koncept i szczerze się w nim zakochałam. Książka jest także podzielona na części i moją ulubioną była zdecydowanie pierwsza „Duchy i potwory” - choć można ująć, że była najnudniejsza to było to idealne wprowadzenie do całej tematyki metafizycznych.
Podobało mi się także to, że jest wiele bohaterów, ale każdy jest kompletnie inny, choć nie wiem czy wszystkich będę pamiętała. Natomiast przedstawię wam kilka z nich, którzy najbardziej zapadli mi w pamięć: 𝐉𝐚𝐧 Biela zaginął dokładnie pięć lat temu. 𝐊𝐮𝐛𝐚 Majewski „łączył się” z naturą co było zauważalne już w drugim rozdziale. Kochał przyrodę równie mocno jak tarota i przepowiednie. 𝐃𝐨𝐦𝐢𝐧𝐢𝐤 Lipiec bardzo lubił podpuszczać Nadię, gdy gdzieś jechali, a ona strasznie bała się wrzasków i tym podobnych (szczególnie gdy byli w pobliżu lasu) co uważam, nie było z jego strony do końca bezpieczne. Niestety polubiłam się tylko z dwójką bohaterów (Marceliną i Kubą) gdyż miałam wrażenie, że reszta przyjaciół z jego grupki byli strasznie sztywni i jedna z bohaterek miała problem do innych przez to, że próbowali przywołać ich dawną, dziecięcą tradycję.
„Metafizyczne sekrety lata” jest to powieść idealna dla osób szukających jakieś letniej i ciekawej historii! Szczerze, byłabym sobą zawiedziona, gdybym nie przeczytała jej tego lata. Zostanie ona w mojej głowie na bardzo długo i mogę wam powiedzieć, że wciąż nieustannie o niej myślę🦋🌿
Styl pisania Oktawii jest stworzony do takiego typu historii. Pełny mroczności i może lekkiej monotonności, która mam wrażenie, że była bardzo potrzeba by utrzymać nas w napięciu do ostatniej strony.
„Metafizycznie sekrety lata” to najbardziej komfortowa książka z martwym przyjacielem w tle, jaką przeczytacie. To tu poczujecie klimat wakacji, zanurzycie się w nostalgii i tęsknocie za minionym dzieciństwem i utraconymi przyjaźniami. Te momenty wzruszały mnie niesamowicie i są według mnie najmocniejszą częścią historii. Magia i wszystkie tajemnice były jej dopełnieniem, ale nie grały pierwszych skrzypiec. Mi absolutnie to nie przeszkadzało, ale jeśli ktoś liczy na bardzo mocno rozbudowaną magię, to raczej nie tutaj.
Muszę jednak przyznać, że magia wrzucona tak szybko i bezkompromisowo zabrała element zaskoczenia i byłam trochę zagubiona w chaosie. Nie zmienia to faktu, że pojawiały się momenty wybitnie klimatyczne, tajemnicze i niepokojące a przy odbudowujących się między przyjaciółmi relacjach kilka łez opuściło moje oczy. Po początku, który mnie nie porwał, nagle strony znikały same i zaraz później wszystko się skończyło. Bohaterowie różnili się od siebie, zmagali z własnymi problemami i obawami, będąc przy tym, mimo magii, bardzo ludzcy i dający się polubić. Czytałam, trzymając kciuki za ich relacje a to już dużo mówi.
Jeśli więc chcecie przeczytać historię, w której zanurzycie się w nostalgii za minionymi wakacjami i osobami, z którymi nie macie już kontaktu a do tego lubicie trochę magii i tajemniczych śmierci - „Metafizycznie sekrety lata” są dla Was!
współpraca reklamowa z @moondrive.books @oktawia.kain
Idealna na duszne lato, świetny klimat! Do końca chciałam wiedzieć co się stało z Jankiem i co zamierza zrobić ta nasza grupka przyjaciół. Trochę nie spodziewałam się takiego zakończenia, ale ostatecznie zadowolona jestem. Fajna książka mimo ciężkiego początku 🫢
„Las szepcze o tym: istnieje możliwość, że tego lata niebo znowu otworzy się nad Lipówką, słońce zalśni na tafli jeziora, a głosy potoczą się po jego powierzchni. Istnieje możliwość, że tego lata w powietrzu znów zawiśnie zapach dzikiego bzu, trupów pod cmentarnymi płytami i magii. Spójrz, serce lasu drży w oczekiwaniu. Istnieje możliwość, że tego lata...”
Podczas czytania tej książki czułam istną sinusoidę emocji – raz ją kochałam, innym razem zastanawiałam się, czy trafiłam na właściwy czas, by ją poznać. Początek wbił mnie w fotel i zwiększył mój apetyt na tę historię. Sięgając po nią, oczekiwałam czegoś lekko mrocznego, nietypowego, co przypomniałoby mi o mojej miłości do powieści z realizmem magicznym, gdzie granice tego, co wymyślone i rzeczywiste zaczynają się zacierać. Dostałam coś troszeczkę innego.
Największą zaletą tej książki, wręcz niepodważalną, jest jej klimat. Czytając pierwsze rozdziały, rzeczywiście czułam, że „coś czai się w powietrzu”. Oczami wyobraźni widziałam Lipówkę – wieś pod Krakowem, różnorodnych bohaterów, niespokojny las, w którym wiele się ukrywa... Mogłabym tak wymieniać bez końca. Autorka ma wyjątkowy styl i niebywały talent do malowania słowem i ubierania w nie najdrobniejszych szczegółów otoczenia. Ta zdolność przełożyła się również na kreacje bohaterów. Nadia, Marcelina, Kuba, Dominik, nawet Janek – oni wszyscy są jacyś i wcale nie zdziwiłoby mnie, gdyby ktoś nagle powiedział, że istnieją (w przypadku Janka – istniał) naprawdę. Niekiedy ich charaktery zanikały w czasie dialogów – zdażało się, że wypowiadali się w ten sam, nieco chaotyczny sposób, zwłaszcza w początkowych rozdziałam, ale poza tym byłam i nadal jestem pod wrażeniem tego, z jaką dokładnością zostali wykreowani.
Zaczynając tę książkę, myślałam, że jej najmocniejszymi stronami będą magia i nietypowa fabuła. Niestety dla mnie te dwa punkty okazały się najsłabsze. Magia owszem istnieje w Metafizycznych, jednak nadal nie do końca wiem, skąd się wzięła, jakie były jej granice i dlaczego to nasi bohaterowie ze wszystkich mieszkańców Lipówki dostąpili zaszczytu, by ją poznać. Wraz z biegiem wydarzeń miałam coraz więcej pytań związanych z magią, ale nawet po zakończeniu książki nie poznałam odpowiedzi. Podejrzewam, że właśnie taki był zamysł, by nie wszystko zostało wytłumaczone i żeby to sobie jakoś samemu zinterpretowa��, ale jak dla mnie tych niedopowiedzeń było za dużo.
Przechodząc do fabuły. Tempo wydarzeń było dla mnie niesatysfakcjonujące. Po spotkaniu bohaterów myślałam, że akcja nabierze pędu, a ona niestety zwolniła. Akcja powieści działa się na przestrzeni miesiąca, co niestety nie za bardzo przypadło mi do gustu. Początek i środek książki czytało mi się sprawnie, ale samą końcówkę męczyłam. Brakowało mi płynności, która przywitała mnie w pierwszych rozdziałach.
„Metafizyczne sekrety lata” to książka o dorastaniu, relacjach, żałobie, dzieciństwie, które nagle się kończy, przesycona nostalgią i dusznym klimatem lata. Magia jest tu jedynie tłem. Nie jest to powieść dla wszystkich, ale warto ją poznać i przekonać się, czy do nas pasuje.
“Lato drży od ciepła i wspomnień. Powietrze pachnie dzikim bzem.”
Pięć lat temu w powietrzu czuć było zapach magii i kwitnącego bzu. Pięć lat temu zrodziły się przyjaźnie. Pięć lat temu zginął Janek Biela.
„Metafizyczne sekrety lata” to historia o grupie przyjaciół, których połączyła magia. Ale nie taka znana z baśni — ta tutaj jest subtelniejsza, dostrzegalna w małych rzeczach: wschodzie słońca, rozpalaniu ogniska, wspomnieniach. Kuba, Marcelina, Nadia i Dominik łączą siły, by oczyścić sumienia, odkryć tajemnice i w końcu pożegnać Janka, który zaczyna ich nawiedzać podczas końcówki cyklu, gdy granica między ziemią a zaświatami staje się cienka.
Całej historii towarzyszy mroczny i duszny klimat, który oblepia czytelnika niczym ćmy lepiące się do skóry. Wciąga nas w świat pełen nieoczywistości, gdzie wszelkie paranormalne zjawiska nie robią już na nikim wrażenia.
Spotykamy tu postacie takie jak Pani Jeziora, ducha lasu zwanego Szepczącą, współczesną wiedźmę rozmawiającą z duchami czy samego diabła z bobrzym ogonem. Brzmi intrygująco, ale… wynudziłam się przy niej na śmierć.
Narracja była specyficzna, a trzecioosobowa perspektywa jeszcze bardziej to podbijała. Całość miała być tajemnicza, ale przez natłok przemyśleń każdego z bohaterów i ciągłe powroty do wspomnień fabuła się rozmywała. Dynamiki w tej historii po prostu zabrakło.
Za to dostaliśmy masę nawiązań do polskiej codzienności — promocja 12+12 w Biedronce, żarty o fotowoltaice, Magda Gessler jako autorytet kulinarny czy dzieło kinematografii, jakim są Zombiebobry (z ciekawości polecam obejrzeć). Czego zabrakło? Rozwinięcia najciekawszego wątku, czyli magii. Przebrnąłam przez 400 stron tego dzieła na próżno — nie dowiedziałam się, skąd w Lipówce wzięła się magia, dlaczego akurat ta grupka ją dostrzega, jak Kuba wynalazł wszystkie przyrządy do monitorowania magii i jak one właściwie działały. Myślałam, że śmierć Janka Bieli będzie głównym wątkiem, że zgłębimy tajemnice, bardziej skupimy się na Pani Jeziora i będziemy siedzieć na szpilkach wyczekując kolejnych informacji — ale niestety, całość wyszła nużąco. Zdecydowanie autorka skupiła się bardziej na historii postaci, kreowaniu ich charakterów, pokazywaniu ich wad i zalet oraz odbudowywaniu relacji. Same postacie nie były dla mnie fascynujące — choć różniły się od siebie diametralnie, całość i tak wyszła nijako,a kreacja postaci bardziej pasowała mi do 14-latków niż 18/19.
"Metafizyczne sekrety lata" to książka zdecydowanie nie dla każdego. Sprawdzi się na długie letnie wieczory, ale fabułą niestety nie porywa, a samo zakończenie mimo, że w kwestii moralnej jest jak najbardziej na plus - fabularnie mocno rozczarowuje.
⋆˚࿔ Metafizyczne sekrety lata 𝜗𝜚˚⋆ ⭐️2,5/5⭐️ [wspolpraca barterowa z wydawnictwem moondrive]
ᯓᡣ𐭩 opis autora: Lato drży od ciepła i wspomnień. Powietrze pachnie dzikim bzem. Pięć lat temu zginął Janek Biela. Tamto lato było pełne słońca, śmiechu i beztroski. Spędzali je razem – on, Kuba, Marcelina, Nadia i Dominik. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że to ich ostatnie wspólne wakacje. Teraz spotykają się ponownie – w miejscu, które zna ich lepiej niż oni siebie samych. Lipówka znowu ich przyciąga, a wspomnienia co rusz lepią im się do skóry. W oddali słychać pierwszy grzmot nadciągającej burzy. Ćmy znów tłuką się o szyby, a głos Janka rozrywa gęste, letnie powietrze. Kiedyś znaleźliście magię. Znajdźcie ją znowu. Gdy ją znajdziecie, wrócę. Tego lata ćmy wślizgną się do ich snów. Wejdą im pod skórę i nie będą chciały wyjść. Powieść, od której trudno się oderwać – gęsta od emocji, podszyta obietnicą, że nie wszystko, co minęło, naprawdę odeszło. Zabierze cię do lata, którego nigdy nie przeżyłeś, a jednak masz wrażenie, że dobrze je znasz.
ᯓᡣ𐭩 moja opinia: Miałam bardzo wielkie nadzieje i oczekiwania na tę książkę, niestety trochę się zawiodłam. Akcja w ogóle mnie nie angażowała i interesowała mnie tylko czasem przez co bardzo ciężko mi się to czytało. Moim zdaniem za długo też nic nie wiemy o magii i świecie przedstawionym, rozumiem, że ma to za zadanie budzić napięcie ale było to już przesadzone i zamiast mnie zaciekawić, sprawiło, że chciałam przestać czytać bo zdawałam sobie sprawę że wytłumaczenia i znajdę niedługo (tak w sumie to nigdy w pełni go nie dostaliśmy). Dodatkowo bohaterowie podejmowali bardzo nawet nie tyle, że głupie ale po prostu dziwne decyzje których nie byłam w stanie zrozumieć i które w ogóle nie pasowały do ich charakteru i sposobu bycia. Jeszcze z negatywów - było pełno niepotrzebnych opisów, które strasznie nudziły, a brakowało właśnie takich które sprawiłyby, że nie musiałbym się wracać aby sprawdzić czyja to perspektywa albo wspomnienie. Z pozytywów - chociaż nie rozumiem dlaczego grupka przyjaciół znowu odnowiła kontakt, gdy nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego to naprawdę polubiłam ich relacje, a ich dialogi i wiadomości były napisane bardzo realistycznie. Nie była bym też sobą gdybym w recenzji nie pochwaliła nietuzinkowego bohatera - Dominika. Tak bardzo podobało mi się opisanie jego problemów psychicznych w sposób, który pokazuje jakie jest to męczące i wstydliwe aby się do tego przyznać. (plus naprawdę uwielbiam bohaterów, którzy się czymś wyróżniają. Czytając, nie mogłam się doczekać jego perspektywy)
Przygodę jaką przeżywamy wraz z bohaterami, w niektórych momentach nie da się opisać. Cała historia toczy się wokół lata, przyjaciół z dzieciństwa, magii i tajemnic jakie skrywa Lipówka.
Nadia, Kuba, Marcelina i Dominik po pięciu latach znów się spotykają. Powodem tego jest Janek — dawny przyjaciel, który zginął pięć lat temu. Tym razem chłopak chce — by tak jak kiedyś odnaleźli magię. A gdy ją znają, wróci.
Klimat tego tytuły jest tak piękny, kojący i komfortowy. Zdecydowanie przybliżał mi moje dzieciństwo, gdy w lecie wybierałam się rowerem do małej wsi i biegałam po magicznych zakątkach tamtych miejsc. W pewnych momentach miałam wrażenie, że żyję w Lipówce wraz z bohaterami. Biegam po lesie — poszukując zaczarowanych miejsc i wymyślając to nowe przygody.
Cała fabuła była dla mnie interesująca, ale momentami trochę męcząca. Książka potrafiła mnie zaangażować, ale coś w niej sprawiało, że od czasu do czasu musiałam ją odłożyć. Dlatego trudno jest mi zebrać myśli, bo styl pisania autorki jest dla mnie świetny!🩷
Nawiązując do bohaterów — każdy z nich jest inny i walczy ze swoim mrokiem. Mam wrażenie, że u każdego znalazłam cząstkę siebie. Moimi ulubieńcami zostali Dominik i Marcelina. Humor chłopaka zdecydowania zgrywał się z moim, a Marcelka swoją unikalnością mnie oczarowała✨💅🏻
Wątki, które napotkałam w fabule zostały wplątane delikatnie i neutralnie. Nie przejmowały sterów tylko dopełniały historie i edukowały czytelnika. W szczególności to, gdy pojawiło się OCD (zaburzenia kompulsywno-obsesyjne), który posiadał jeden z bohaterów. Wątek queerowy również ma swoją moc — jest świetnie poprowadzony! Czułam tą chemię i kibicowałam im z całego serca🥹
Kiedyś nie przepadałam za historiami dziejącymi się w Polsce — przeważnie wprowadzały mnie w stan zażenowania. Teraz zdecydowanie wolę takie książki — wydają mi się one bliższe i bardziej magiczne✨🌿
Sięgnijcie po książkę w to lato i sprawdzicie, czy tak jak bohaterowie zakochacie się w Lipówce💚
,,Metafizyczne sekrety lata" hisoria o grupie dzieciaków, która z pozoru wydaje się zwyczajna, ale wszyscy skrywają w sobie mroczny sekret.
Piec lat temu Janek Biela stracił życie w jeziorze. Lato pięć lat temu było pełne życia i radości. Przynajmniej do czasu. Kuba, Marcelina, Dominik, Nadia i oczywiście on- Janek, spędzali je jak zwykle razem. Co mogło pójść nie tak? Byli dziećmi, mieli swój las w Lipówce oraz magię, która ich chroniła przed wszystkim co złe. Więc co się stało z Jankiem? Pięć lat później przyjaciele spotykają się ponownie w miejscu, gdzie wszystkie ich sekrety i tajemnice są szeptane przez szum jeziora i podmuch wiatru w koronach drzew. Ewidentnie ciągnie ich do Lipówki. Wspomnienia nagle ożywają, wciągając ich w przeszłość. Burza powoli gromadzi się nad ich dziecinną oazą. Ćmy dobijają się do szyb, a Janek powraca do świata żywych. Tylko nie jest już człowiekiem, a duchem. Dawni przyjaciele muszą coś z tym zrobić. Łączą więc siły i wspólnie walczą z przeciwnościami losu. Tylko co z tego wyniknie?
Tak całkiem szczerze. Nie wiem co czuje po skończeniu tej książki. Historia JEST genialna. Nigdy nie wiedziałam co się stanie na następnej stronie, ba czasami następne zdanie mnie zaskakiwało i sprawiało, że musiałam odłożyć książkę i przemyśleć całe swoje życie od nowa. Historia trochę zagamtwana, a mimo to tworzyła spójną całość. Było parę perspektyw, (które na szczęście były oznaczone!!), więc mogliśmy się dowiedzieć więcej o tym co się działo w danym momencie nie koniecznie z perspektywy osoby, która brała w czymś udział. Książka poruszała temat dorastania i ile razy musiałam powstrzymywać łzy to już nawet nie zliczę. Czułam dziwną pustkę że świadomością, ze bohaterowie dorośli i wyrośli z bycia dziećmi. A mimo to los, a raczej zjawa, zmusiła ich do ponownego przeżywania dzieciństwa. Niekonieczne dobrego, ale też nie zawsze złego.
Podsumowując ja skończyłam czytać książkę, ale to książka skończyła ze mną w najgorszy możliwy sposób.
Jestem totalnie zakochana. Należę do tego grona osób, które nie przepadają za polskimi imionami i lokalizacjami w książkach, więc jakie było moje zdziwienie, kiedy już na pięćdziesiątej stronie wiedziałam, że przepadłam. To jak autorka pisze….barwne, soczyste opisy, które przenoszą nas do Lipówki, do lasu lub nad jezioro. Nie mam jej nic do zarzucania, a właściwie mam ochotę na więcej jej twórczości.
Z każdą stroną i słowem coraz mocniej przenosiłem się do lat dzieciństwa, bo sama wychowałam się na wsi. Wśród łąk, lasów i letnich burz, które napełniały powietrze elektrycznością i metalicznym zapachem. Wróciłam do kapieli w rzece, w których mieszkały raki i opowieści mojej babci, pełnych czarownic, przesądów oraz magii.
Polubiłam całą czwórkę głównych bohaterów, ich inność, która objawiała się w charakterze, postępowaniu i słowach. Podobały mi się ich różne punkty widzenia i emocje, które nam pokazywali.
Zdecydowanie czułam mrok i ciężkość tej powieści, a jednocześnie zachwycałam się żywymi opisami przyrody i ćmami, które tego lata dosłownie mnie prześladują 🫣, ale tylko w postaci książek o to tych naprawdę dobrych 😁 Magia okazała się kapryśna, ulotna, a jednocześnie materialna i do bólu prawdziwa. Zacierała ona granice pomiędzy snem, a jawą, wchodziła pod skórę jak ćmy 😊.
Mój jedyny zarzut, chociaż nie wiem czy mogę to nazwać zarzutem, bo oczekiwałam nieco innego zakończenia. Cieszyłam się czytając o losach przyjaciół, ale chciałam większego zrozumienia magii, tego jak działa, czym jest, dlaczego oni. Tego mi brakło.
Mogę powiedzieć wam jedno: czytajcie! Szczególnie w letnie wieczory, gdy burza wysadziła korki i jedyne światło jakie Wam zostało to świece 😁 Klimat gwarantowany 🤭
Tę historię poznajemy z perspektywy czwórki dawnych przyjaciół, którzy w piątą rocznicę śmierci kolegi wracają po latach do rodzinnej Lipówki. To właśnie tam, wśród lepkiego powietrza, zapachu dzikiego bzu i tajemniczego jeziora, wydarzyła się tragedia, po której kontakt między nimi się urwał. Choć ich drogi się rozeszły, dawna fascynacja magią wciąż się w nich tliła. Teraz, gdy magiczne siły zaczynają drżeć, bohaterowie łączą siły, by na nowo odkryć magię i uzyskać odpowiedzi na temat przeszłości.
Największym atutem tej książki są bohaterowie. Zżyłam się z nimi do tego stopnia, że czułam się jak część ich paczki, a rozstanie z nimi na końcu powieści było naprawdę trudne. Zmagali się z typowymi problemami dla swojego wieku – poczuciem zagubienia, odkrywaniem własnej tożsamości – co czyniło ich jeszcze bardziej wiarygodnymi.
Na uwagę zasługuje również sposób, w jaki wprowadzono reprezentację. W powieści pojawiają się postacie LGBT+ oraz bohater z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi. Wątki te zostały ukazane z dużą wrażliwością i autentyzmem. Miały realny wpływ na rozwój bohaterów i przebieg wydarzeń, nie sprawiając wrażenia dodanych na siłę.
Jedynym minusem, jaki odczułam, był dość powolny rozwój akcji. Tempo nie do końca trafiło w mój gust, a długość książki spokojnie można by skrócić.
Tę książkę polecam każdemu, kto szuka idealnej historii na lato – pełnej przygód, odrobiny tajemnic, dużej dawki magii i atmosfery, która wciąga od pierwszych stron.
Moja ocena: 4/5 ⭐️
Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz recenzencki (współpraca reklamowa)
naprawdę bardzo, bardzo chciałam polubić te książkę… niestety, fabula jest poplątana i niewyważona. z jednej strony martwy kolega, z drugiej magia, potem dramaty rodzinne i typowe problemy okresu dorastania, diabły i leśne duchy, wskrzeszanie. wszystkie te kwestie są opisane w niejasny sposób- przeplatane zwykłymi rozmowami, retrospekcjami, zwidami. niby spoko pomysł, ale wykonanie nie jest najlepsze- jakieś dziwne rytuały, do których przygotowywali się bohaterowie, to kilka stron, rozmowa o uczuciach to kilkanaście.
jakość opisów otoczenia, nawiązania do popkultury, poczucie humoru- wszystkie są super. ja naprawdę wierzę w to, że autorka umie pisać, ale tego jest po prostu za dużo. jakby chciała, żebyśmy musieli dowiedzieć się wszystkiego o bohaterach, których wymyśliła. przykład- nagle jedna z bohaterek dostaje “wezwanie”, musi pospieszyć się do przyjaciela. zaraz po tym szybko się zbiera i zatrzymuje ją ojciec prosząc, by mu poświecila latarką (ah, te memy). przez dwie strony czytamy o tym skąd się wzięły kable za szafą, o dzieciństwie Marceliny i jej relacjach z rodzicami, a po info bombingu wracamy do spieszenia się do kolegi. i tak wiele, wiele razy.
nie nazwałabym klimatu tej książki takim pozytywnie “metafizycznym”, jakbyśmy jako czytelnicy byli za mgłą. bardziej pomieszanie i poplątanie, źle określone priorytety akcji. po faktycznym zakończeniu mamy jeszcze kilkadziesiąt stron zbędnych opisów. ciężko się w tym wszystkim odnaleźć, dla mnie big no-no