Łatwo jest nazwać patologią rodzinę, w której bicie, picie, krzyki zza ściany. Trudniej, gdy rodzina wydaje się jak z marzeń...
Rodzice - aktywiści, oświeceni, wykształceni, piastujący ważne funkcje, autorytety na skalę światową. Po rozwodzie - ojczym w niczym nie ustępujący rodzicom. Otwarty dom, tłumy ludzi tworzących tytułową familia grande. Autorka książki od najmłodszych lat wzrastała w atmosferze wolności, intelektualnych rozważań, w przekonaniu, że wszyscy - rodzice, ojczym, rodzeństwo, również adoptowane, są jedną wielką wspaniałą rodziną. W jej centrum matka, niczym królowa, której spojrzenie, gest, chwila uwagi, znaczyły dla córki wszystko. Królowa była jednak kapryśną egoistką, dawkującą okrutnie swoją zaangażowaną obecność.
"Taka świetna rodzina", jak w tytule posłowia tłumaczki, to rodzina przeżarta zgnilizną. Rodzina, w której milczenie było złe, ale i słowa nie okazały się lepsze. Brat bliźniak autorki był molestowany przez ojczyma. Tego uroczego, kochanego, wspaniałego człowieka - jakie to musiało być podwójnie straszne! Gdyby ojczym był od początku wstrętnym typem, odpychającym, okrutnym, jakimś prostakiem nieznanym całej Francji, wszystko to, co później, może potoczyłoby się inaczej. A tak? Ofiara, poza cierpieniem, musiała dźwigać też niedowierzanie własne, a potem otoczenia.
Camille Kouchner opisuje milczenie zżerające rodzinę, a później słowa, które tę rodzinę zniszczyły. Najstraszniejszą postacią jest tu dla mnie nie sprawca, ale matka ofiary, która stanęła po stronie męża. Można być intelektualistką, fascynującą postacią, głosem kobiet itd., a przy okazji być wstrętną, wstrętną osobą.
Autorka opisuje to, jak przestępstwo wpłynęło na życie wszystkich. Jak trudno jest powiedzieć głośno o cierpieniu i jak trudno jest dźwignąć konsekwencje. Straszna jest tu też hipokryzja francuskiej elity - po co opowiadać, to tak dawno, w sumie przecież się nie bronił, ojczym to taki cudowny człowiek, Francja jest dumna ze swoich zasłużonych obywateli...
Wiele osób pisało już o tej książce. Wiele razy padło słowo "przejmująca". I słusznie. To naprawdę przejmująca książka.