Co się dzieje z Jeżycami? Kim jest ta dziewczyna? I dlaczego Józef Pałys stracił dla niej głowę?
Główna bohaterka – kim jest ta dziewczyna? – tu w niebieskich koralach (nie przeoczcie ich! odegrają ważną rolę), tu znowu w tak zwanej (z wielkopolska) powózce, zaprzężonej w najprawdziwszego konia (koń ten ma na imię, jak to koń, Kobyłka). Józinek jest teraz Józefem, ma lat 18, Ignacy Grzegorz szaleje nieustannie z miłości, a Ida – jak zawsze impulsywna i skuteczna.
Małgorzata Musierowicz (b. January 9, 1945 in Poznań, Poland) is a popular Polish writer, author of many stories and novels for children and teenagers, but read with pleasure by adults too.
Kolejna niezmiennie wybitna cześć Jeżycjady. Jednak ta budzi u mnie jeszcze większe ciepło, gdyż jeden z mych ulubionych bohaterów, czyli Józef Pałys odnalazł swą bratnią duszę, a ona odnalazła jego w sposób niezwykle prawdziwy i zarazem romantyczny. Oczywiście polecam z całego serca ❤️
Po „Wnuczkę do orzechów” sięgnęłam z dużą obawą. Nie ja jedna zauważyłam, że z książkami pisanymi ostatnimi czasy przez panią Małgorzatę Musierowicz dzieje się coś niedobrego. Lektura „Wnuczki…” trochę tę opinię złagodziła. W książce pojawia się nowa bohaterka, Autorka porzuciła próby pisania z perspektywy kilkuletniego chłopca, przeniesienie akcji poza Poznań wnosi trochę świeżego powietrza do serii (aczkolwiek ja akurat bardzo lubię opisy Borejkowego mieszkania i tego wszystkiego, co się w nim dzieje), jedną z głównych postaci jest Ida, która nie wygłasza już mało kulturalnych uwag na temat czyichś zwyczajów żywieniowych. Czyli generalnie – nie jest źle. ALE wprowadzony wątek uczuciowy jest wierną kopią tego ze „Sprężyny”. To nie jest tak, że nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale co za dużo, to niezdrowo. Są też w książce dziwne, zgorzkniałe wtręty na tematy polityczne czy kulturalne, ale na szczęście niewiele. Plus scena z pierwszą pomocą – nie róbcie tego w domu! Zastanawia mnie, czy gdybym te kilkanaście lat temu zamiast na "Szóstą klepkę" i "Kwiat kalafiora" trafiła na NeoJeżycjadę, to czy w ogóle sięgnęłabym po resztę książek z serii i z przykrością stwierdzam, ze niekoniecznie. Choć może gdyby to była akurat "Wnuczka..." to kto wie?
2023: Zdecydowanie nadal kocham tą książkę 💛💙 2022: Ah kacham tą książkę! 💖 Dorota to moja idolka i wzór do naśladowania, Józek to mój książkowy crush (jak ja bym chciała spotkać takiego chłopaka). Książka jest bardzo przyjemna, ale jednocześnie są w niej ukazane codzienne ludzkie problemy, nie tylko te miłosne. ❤️
Obecność rozchwianej emocjonalnie Idy, wciąż docinającej McDusi w kontekscie wagi nie dodała tej części uroku. Zblazowani i moralizatorscy seniorzy Borejkowie też nie. No nie, nie starzeje się Jeżycjada dobrze, co już powiedziałam wielokrotnie. Młodzież jest coraz bardziej oderwana od rzeczywistości, zreszta chyba wszyscy bohaterowie. Kto nie czyta książek i poezji ten gorszy, już po samym opisie wygląda postaci widać, jaki Musierowicz ma do nich stosunek. Na plus postać Doroty i wątek romantyczny Józinka, choć no nie oszukujmy się, też był przesadnie bajkowy. Pamiętam, że laaata temu mówiłam, że chciałabym, żeby moja wyimaginowana córka przeczytała kiedyś Jeżycjadę, ale nie, absolutnie bym tego teraz nie chciała. To nie są wartości, które chciałabym komukolwiek kiedykolwiek przekazać.
Cudownie przyjemna letnia lektura. Nie zgadzam się z krytykami tej książki - to jedna z lepszych współczesnych części Jeżycjady. Jest naiwna i niedzisiejsza? Cóż z tego? Przecież nie realistycznego obrazu młodzieży szukamy w książkach Musierowicz, a miłych wspomnień w ciepłym azylu kuchni Borejków.
Tak na powierzchni - całkiem przyjemna lektura z irytującymi momentami. Ale jak się wgłębić (i w kontekście reszty cyklu) to niestety tych zgrzytów jest więcej.
Natomiast Dorotka punktująca Ignacego Strybę za poezję i owadofobię - miodzio.
I to jedna z niewielu części Jeżycjady, którą zapamiętałam, jako gorszą niż w rzeczywistości jest. To znaczy, nie zrozumcie mnie źle, historia miłosna jest bez sensu(a jeśli chodzi o historię Idy i Marka, to tutaj już autorka odleciała w kosmos). Dostajemy dosłownie tzy archetypy chłopów *Ignacego Grzegorza- denerwującego pseudointelektualistę, któremu wydaje się, że jest Młodym Werterem, tylko tak w wersji z tysiąc razy bardziej irytującej *Igora, który wciąż tylko żłopie piwo i nie ma chyba ani jednej zalety *I Józka, który może i jest z nich wszystkich trzech najznośniejszy, ale z tej książki dowiadujemy się o nim tylko tyle, że stale coś wierci, skręca i ogólnie majsterkuje. Uchh, serio? Może warto się tak otworzyć na różne typy chłopców? A w dodatku książka nic nie wniosła do mojego życia. Żadnej wartości dodanej. Ale... opisy wsi, chociaż momentami też trochę nierealistyczne, nadają jej takiego sielskiego klimatu, że już się człowiek nie może doczekać wakacji. A Dorota jest naprawdę fajną, rzeczową młodą kobietą. Jasne, może nie zaczytuje się w poezji, ale jest zdecydowanie poetyczniejsza w swoim byciu niż Magdusia czy choćby i Agnieszka. A jej zainteresowanie przyrodą i medycyną sprawia, że momentami się z nią utożsamiam. Och, no i to, że zdołali nawiązać zdrową(serio) przyjaźń z Ignacym. Zabawnie słuchało się ich konwersacji. No i jeszcze emaile, zwłaszcza te od Idy nieźle się czytało, chociaż uważam, że kiedyś miały w sobie więcej lekkości.
Zgodnie z obietnicą znów Jeżycjada 😊. Tym razem akcja toczy się w samym środku lata, więc vibe letnich wakacji na wsi mocno mi się udzielił. Sama bym teraz pojechała gdzieś w zacisze nad wodę poleżeć na kocu, a najlepiej na hamaku i poczytała książkę.
Historia ma miejsce parę lat po ostatniej części. Ignaś jest dumnym studentem, a Józinek jest świeżo po maturze. Akcja w dużej mierze toczy się z dala od upalnego i skwierczącego Poznania. Ten tom zaczyna się od poznania dzielnej Dorotki, która ratuje Idę po wypadku. Ida będąc zła na męża postanawia na cały sierpień wynająć pokój u Dorotki i spędzić tam cały urlop nie informując o tym męża i syna. Jedynie Gabrysia wie co dzieje się z naszą rudowłosą panią doktor. Do Idy dołącza Ignaś, który okropnie cierpi z powodu złamanego serca. Dobrze wiemy co Ignacy Grzegorz myśli o wypoczynku na wsi. A wieś i szerszenie nie dają mu o sobie zapomnieć. Jak zawsze dawka śmiechu zapewniona. Za to nasz mężny Józef się zakochuje i to tak od pierwszego wejrzenia, ale czy oblubienica też czuje to samo?
Kolejny ciepły, przyjemny tom tej wspaniałej serii. Uwielbiam Józinka, moim zdaniem jest top! Ignacy Grzegorz rozwalił mnie swoją historią z użądleniem :D Jeżycjada jak zawsze dla mnie trzyma poziom, odpowiednia dawka humoru, słownych przepychanek między siostrami Borejko i można to czytać w nieskończoność ;)
Natychmiast trafia do ulubionych! Nie można nie kochać uczynnej i pełnej miłości do świata Dorotki i nie można nie kochać pomysłowego i dobrego Józefa!! I te wakacje w Wielkopolsce były 1:1, czułam się, jakbym znów miała 13 lat i spędzała czas na wsi u babci <3
Już myślałam, że będę narzekać na tę książkę, bo na starcie dostajemy Idę, która narzeka na to, że jej syn słabo zdał maturę i się nie dostanie na medycynę (czy on w ogóle tego chce? No właśnie nie! Ale powinien spełnić marzenie swojej matki). I do tego Ignacy Grzegorz i jego snobistyczne przemyślenia, poczucie wyższości nad innymi i ogólne nadal bycie miągwą… a potem wszystko jakoś w fabule jest wyjaśniane - i tu według mnie sytuację ratuje Florian! (pozostali mężowie też mają dobre momenty, choć są tylko w tle na zasadzie „przypominamy o swoim istnieniu i znikamy na resztę tej książki hihi” - moje serce nadal należy do Robrojka, jego synowie zresztą wreszcie dostali coś do powiedzenia i słodziaki z nich 😅🥰). No i Józek jest cudowny, w taki zupełnie prosty sposób - jest bardzo odpowiedzialny, pracowity, ma swoje zdanie…
Tylko dziwnie mi jakoś, że Jeżycjada już się nie dzieje na Jeżycach, czuję się jakby opuszczona przez bohaterów 😥
Oceny nie zmieniam, chociaż teraz już bym czystej piątki nie dała, ale sentyment + poczucie zrozumienia, teraz nawet większe niż kiedyś + wartości które są mi bliskie więc niechże będzie, kocham tę serię 💖 (i nie zliczę, ile razy napisałam na marginesie „Józek crush” 😅🤍)
Będzie mi pękać serce pisząc tę opinię, ale muszę to uczynić. "Jeżycjada" jest ulubioną serią mojego dzieciństwa. Pani Musierowicz można składać pokłony za fakt, że od lat 70. (czwarta dycha idzie, uwierzycie!?) jest w stanie kreować wciąż jedną i tę samą sagę. Pani Małgorzata zaczyna właśnie wychowanie trzeciego pokolenia dziewcząt naszego kraju. Jest niezrównana, ale...Dostałam książkę, której akcja dzieje się w 2013 roku. A mentalność bohaterów, "świat wykreowany", słownictwo i wszystko inne składające się na tę powieść jakoś tak jakby z najpóźniej lat 90. Poza tym - nie wiem, być może w poprzednich częściach po prostu tego nie zauważałam - autorka zrobiła się strasznie moralizatorska. Mamy wyraźny podział na to co jest dobre, a co jest złe. Jeżeli jesteś taka jak Dorota - skromna, uczynna, gospodarna, silna i biegasz w chodakach, to będzie Ci się działo świetnie, ale w innym wypadku marny Twój los! Smutno...
Boże!!! Kocham Musierowicz!!! Jedna z lepszych części Jeżycjady, bawiłam się przy niej świetnie. Dorota to osoba, którą każdy chciałby spotkać, z którą każdy chciałby się zaprzyjaźnić. Dziewczyna IDEALNA dla Józinka, przepraszam Józefa. Mój ulubiony ship tej serii, przysiegam. Spodobało mi się to, że autorka wprowadziła kolejną postać, a nie ciągle męczyła te same (co za dużo, to nie zdrowo). Wyprowadzenie akcji poza Poznań to świetny pomysł, pewien powiew świeżości, chociaż oczywiście szkoda tego mieszkania, chyba jak każdy się do niego przywiązałam. 4/5 i napewno jeszcze wrócę do tej książki
This entire review has been hidden because of spoilers.
Być może jestem przewrażliwiona, ale wątek molestującego kolegi spod sklepu jest co najmniej słaby i za lekko potraktowany. Ale sama Dorotka, jej ciotki, Ida i Ignaś to świetne połączenie, stad te trzy gwiazdki
Wprawdzie Musierowicz zapowiedziała, że więcej tomów Jeżycjady już nie napisze, ale widać, że gdyby miały się pokazywać, to powoli acz nieuchronnie kierowałyby się w stronę utworzenia przez Borejków z rodzinnymi przyległościami jakiejś quasi-amiszowej komuny gdzieś na wielkopolskiej wsi spokojnej, wsi wesołej.
Niechęć do współczesnego świata i nieufność wobec jego wynalazków wyraźnie nasila się bowiem Autorki z każdym tomem, główna bohaterka porusza się w powieści głównie bryczką (sic!), telefony komórkowe nie mają zasięgu, komputer jest oczywiście przestarzały i jeden na cały dom, zaś miasto staje się metaforą piekła, buchającego gorącem, hałaśliwego i groźnego. Nota bene, Borejkom powinno się chyba zabronić siadania za kierownicę, to się zawsze źle kończy i dla nich i dla pojazdów ;).
Książka jest niestety przede wszystkim przeraźliwie nudna, zawiera tasiemcowe opisy przyrody i równie tasiemcowe przemyślenia filozoficzne, po czym na koniec akcja niby rusza z kopyta (dosłownie, vide bryczka), ale zupełnie nie wiadomo, dlaczego skądinąd inteligentny Józef nie pojechał za Dorotką i pozwolił, żeby dognał ją Neandertalczyk Igor i gdzie zapodział się śledzący ich Jędrek? Nieistotne, grunt, że główni bohaterowie wreszcie zamieniają ze sobą kilkadziesiąt słów (to nie jest przesada, przeliczyłam, jest ich dokładnie 29), co oczywiście wystarcza do założenia sobie wzajemnie zaręczynowych pierścionków odpowiednio z kółka do zasłon i źdźbła trawy. W końcu cóż innego mogliby zrobić hoża dziewoja z uzdolnionym manualnie kawalerem?!
Niestety Musierowicz z każdym tomem traci również językowo i styl, niegdyś lekki i zabawny, z czasem stał się irytująco manieryczny (proponuję drinking game, żeby wychylić szklaneczkę - kompociku rzecz jasna - za każdym razem, gdy mowa o idiosynkrazjach Ignacego Grzegorza).
Większość zarzutów wobec neo-Jeżycjady - że jej kościółkowość i promowanie wartości rodzinnych staje się karykaturalna, że Autorka kompletnie przestała czuć język młodzieży czy nawet w ogóle współczesną polszczyznę, że niegdyś sympatyczne i nietuzinkowe postacie jawią się jako nieznośne i snobistyczne, że brak tym książkom jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością (skąd oni u licha biorą na to wszystko pieniądze i na przykład ot tak kupują dzieciom dwa nowe telefony i tablet?) - punktowana była już niejednokrotnie, ja tylko dorzucę od siebie dość przedziwny i powtarzający się motyw, mianowicie taki, że nastoletni bohaterowie płci męskiej uważają, że nastoletnie panienki nic nie wiedzą i nie powinny wiedzieć o wszelkiej fizyczności związku:
[...]spotykaliśmy się w połowie drogi, w Lesznie. I znów jej czytałem. I całowałem ją, a ona mnie... ach. Pardon, to temat nie dla ciebie, jesteś jeszcze za młoda".
I tekst ten pada ze strony Ignacego Grzegorza do Dorotki, która a/ chce być lekarką i ma matkę pielęgniarkę, b/ mieszka na wsi w otoczeniu licznego zwierzyńca i hoduje drób na handel :P. Coś podobnego wygłasza Wolfi do Żaby w kontekście ciąży Róży.
I mnie naprawdę jakoś szczególnie nie przeszkadza, że ktoś ma poglądy takie bardziej religijne i że uważa, że seks to dopiero po ślubie, rozumiem też (i nawet wspieram, bo zupełnie nie lubię erotycznych opisów w książkach) chęć napisania "czystej" książki dla młodzieży, ale u licha, po pierwsze po co w takim razie Ignacy Grzegorz w ogóle wylatywał z kuriozalnym tekstem o całowaniu, a po drugie, bohaterki, skądinąd bystre, dobrze się uczące, czytające książki, a także mające kontakt z rówieśnikami, powinny już raczej mieć świadomość, że dzieci bocian nie zostawia w kapuście i cni młodzieńcy mogliby się z takimi durnymi tekstami nie wychylać.
Dwie gwiazdki daję za to, że Dorotka jest wprawdzie postacią całkowicie nierealną (która nastoletnia dziewczyna czuje się doskonale szczęśliwa w swoim ciele i w swoim tu i teraz?), ale przynajmniej sympatyczną i obsztorcowuje nieco Ignacego Grzegorza, na co jak wszyscy wiedzą, grabił sobie od paru tomów, co nawet sprawia, że ten nieco się ogarnia.
Do Wnuczki mam mieszane odczucia głównie ze względu na Dorotę. Jednocześnie ją lubię i paradoksalnie uważam za drewnianą, sztucznie naturalną i jakąś antypatyczną. Nie podobało mi się też, jak Musierowicz przedstawiła rzekomy ideał piękna - ostrzyżona po chłopsku, wysoka, atletyczna dziewczyna? O ile pamiętam, Gabrysia wyglądała w młodości podobnie, a nikt jej nie wychwalał pod niebiosa. Na plus maile Idusi do reszty🥰