Sprawa morderstwa Adrianny de Vott została rozwiązana, ale jej tragiczny finał przyniósł coś znacznie mroczniejszego od samej zbrodni – groźbę zniszczenia Mirabelium i wszystkich pozostałych światów.
Aurarium – miejsce nauki i źródło pradawnej wiedzy – wpadło w ręce siepaczy cara Vitoriusa i tylko Mojmir Lupej może je wyzwolić. Detektyw staje przed wyborem: ratować krainę, którą zna, czy biernie patrzeć, jak pogrąża się w grozie Ponurych Dziejów.
Tymczasem na tronie Lotrum zasiada Druga Królowa. Mirabelium rozdzierane jest przez coraz potężniejsze siły chaosu, a Mroczna Pani Glaaki hoduje zastępy zmarzów, by wkrótce zalać wszystko falą śmierci…
Mirabelium. Druga Królowa to spowita mistyczną aurą, pełna zwrotów akcji, kontynuacja przygód detektywa Lupeja, w której wielowątkowa intryga, magia i widmo krwawej zagłady grają pierwsze skrzypce.
„Mirabelium. Druga Królowa” autorstwa Amona Lewandowsky’ego, wydana przez Wydawnictwo Novae Res
Współpraca patronacka: Wydawnictwo Novae Res
Bezpośrednia kontynuacja "Mirabelium. Pierwsze Ogniwo". Po wydarzeniach z końcówki pierwszego tomu świat Mirabelium - a także wiele innych - stoi w ogromnym niebezpieczeństwie. Na tronie Lotrum zasiada Druga Królowa, przed którą piętrzą się nowe wyzwania, podczas gdy car Vitorius stopniowo przejmuje kolejne części Mirabelium wraz z Aurarium - miejscem nauki i źródłem pradawnej magii. Jakby tego było mało, Mroczna Pani Glaaki szykuje zastępy swoich pomiotów, które mają zalać cały świat.
Kontynuacja przygód detektywa Lupeja ani na chwilę nie zwalnia - już od pierwszych stron powoduje przyspieszone tętno i zwiększa tempo czytania, byle tylko poznać dalszy ciąg tej wielowątkowej sagi. To jedna z tych książek, które ekscytują mnie tak bardzo, że momentami trudno mi się skoncentrować na bieżących wydarzeniach. A dzieje się naprawdę dużo - trzeba uważnie śledzić wątki rozgrywające się równolegle w różnych częściach świata.
"Mirabelium. Druga Królowa" to powieść, która przede wszystkim urzeka wciągającym jak bagno światem, w którym chce się spędzić jeszcze chwilkę... tylko jeszcze jeden rozdział! Głębi dodają dodatkowe rozdziały rozbudowujące ten świat, a także postacie i relacje między nimi. W przeciwieństwie do części pierwszej, tym razem czytałem dodatki na bieżąco, kiedy były anonsowane w przypisach - i to był bardzo dobry wybór. Niemniej, pomijając dodatki, sama powieść liczy zaledwie 350 stron, co dla mnie jest lekkim niedosytem, biorąc pod uwagę, jak dobrze się bawiłem. Rozdziały same rozmywają się w toku lektury - i chce się tylko więcej!
Postacie nabierają barw i czuję do nich coraz większe przywiązanie. Każda z nich ma w sobie coś intrygującego - chce się je poznać bliżej. Uwielbiam ich rozmowy i wszystkie interakcje między nimi. Chociaż muszę przyznać, że to Lupej dostał w tej części najmniejszy rozwój. Autor kreuje go trochę jak „domyślnego” bohatera, z którym mamy się utożsamiać - jest dosyć bierny, mało zaangażowany, zmęczony życiem niczym archetypowy emerytowany policjant, który prowadzi swoje prywatne biuro detektywistyczne w klasycznym stylu noir. Niemniej uwielbiam Sor, Marcela, Liwię, a nawet Sonię - każda z tych postaci jest świetnie napisana i przemyślana. Dodatkowym atutem są wprowadzone przez Lewandowsky’ego luźniejsze, lżejsze momenty, przy których można odetchnąć, polubić bohaterów jeszcze bardziej i rozluźnić napięte mięśnie. Świetnie buduje to tempo powieści - a skoro już o warstwie technicznej mowa...
Amon Lewandowsky to świetny pisarz. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak dobrze czyta się tę książkę pod względem samej jakości lektury. Mam wrażenie, jakbym obcował z którąś z kolei jego powieści, a nie dopiero drugą. Pisarski kunszt jest na bardzo wysokim poziomie - przez tę historię po prostu się płynie. Doceniam też, że autor pomyślał o czytelnikach, którzy pierwszy tom skończyli rok temu - w zgrabny sposób przypomina wcześniejsze wydarzenia, umiejętnie wplatając je w fabułę.
Uwielbiam pomysł na magię w Mirabelium. Autor świetnie do tego podszedł, tworząc system magiczny, który chce się zrozumieć. Co więcej, jestem pod wrażeniem nacisku na pewną abstrakcyjność, symbolikę i nieuchwytność tej magii. Jest dosłownie… magiczna!
Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to osobiście nigdy nie przepadałem za teleportacją w powieściach fantasy. Ale i ten aspekt Lewandowsky przemyślał - wprowadził ograniczenia, które sprawiają, że podróże nie są zbyt proste. Niemniej portale wciąż nie należą do moich ulubionych motywów.
"Mirabelium. Druga Królowa" to kontynuacja z najwyższej półki. Jestem z niej niezwykle dumny jako patron medialny i nie mogę się doczekać, co autor jeszcze wymyśli w kolejnych częściach przygód Lupeja. Widzę tu też ogromny potencjał na rozbudowę uniwersum o inne serie książek - i szczerze się na to jaram! "Drugą Królową" oceniam na 9,5/10 i bardzo chciałbym, by ta seria była ze mną kojarzona - obok "Vasharoth" i "Czteropalczastych"!
W kolejnej odsłonie przygód Mojmira Amon Lewandowsky nie zwalnia wcale tempa. Śledztwo z poprzedniego tomu zostało dawno rozwiązane, ale i tym razem nasz detektyw i jego kompania mają co robić. Zwrotów akcji jest tu więcej, ma się nawet wrażenie, że ta ciągle przyśpiesza, jednak cel jest jeden: uchronić Mirabelium i inne światy od zagłady, którą może sprowadzić mały berbeć i upadła Idolia. Jest w tym tomie więcej mitologii słowiańskiej, ba! jesteśmy świadkami kłótni między bogami, którzy mimo że potężni to jednak nie mają wpływu na wszystkie wydarzenia i ludzi. Mistyczna aura, znana z Pierwszego ogniwa dalej jest tu odczuwalna i możemy cieszyć się tym magicznym klimatem, który tak przypadł mi do gustu podczas czytania poprzedniej książki autora. Znajdą się jeszcze tajemnicze artefakty i konflikty zbrojne no i moja ulubiona postać czyli Nuria Otra zacznie odgrywać większą rolę, by nie powiedzieć znaczącą, ale tego pewnie dowiemy się w kolejnej części tej fantastycznej serii. Bałem się sięgać tak szybko po kontynuację tego fantasy, z pytaniami czy będzie równie dobrze? czy książka mnie nie rozczaruje? ale te obawy okazały się płonne, bo dalej jest w tym fantastycznie wykreowanym świecie bardzo dobrze, żeby nie powiedzieć znakomicie. Lektura przyniosła mi jeszcze więcej frajdy niż tom pierwszy. Jeśli pisarzowi, w co wierzę, uda się utrzymać poziom napięcia i atmosferę w kolejnym tomie, kto wie czy nie zadecyduje, że Mirabelium będzie moją nową, ulubioną serią fantasy, która wyszła spod polskiego pióra. Bardzo dobra rzecz!! Serdecznie polecam!!! Za książkę dziękuję @wydawnictwo_novaeres