Ona staje się celem niebezpiecznego stalkera. On zamierza zrobić wszystko, aby ją ochronić.
Aurelia stara się wrócić do normalności po traumatycznym wypadku. Kiedy wydaje jej się, że powoli odzyskuje kontrolę nad własnym życiem, na dnie szkolnej szafki niespodziewanie odnajduje przerażającą wiadomość. Dziewczyna nie ma pojęcia, kto jest nadawcą. Od tej pory nieustannie czuje się obserwowana. Jakby tego było mało – zostaje świadkiem kłótni między starszym Branhamem a Charlotte Rogers.
Po przypadkowym odkryciu jednej z tajemnic Williama Aurelia postanawia odwdzięczyć się chłopakowi za pomoc. Choć zdaje sobie sprawę, że lepiej by było, gdyby trzymała się od Branhama z daleka, to nie może zignorować stopniowo rodzących się w niej uczuć.
Żadne z nich jednak nie przypuszcza, że ich relacja może rozpętać prawdziwe piekło…
Książka przeznaczona wyłącznie dla pełnoletnich czytelników.
POJEBIE MNIE JAK TAK MOŻNA NAS ZOSTAWIĆ Z TAKIM ZAKOŃCZENIEM?????
Tępo historii w tym tomie już mi bardziej odpowiadało i fajnie stopniowo budowała się relacja między bohaterami. Kocham Willa. Giga słodziak ukryty w skórze wilka
Po druzgocących wydarzeniach, kiedy wszyscy myślą, że to już koniec problemów pojawia się ON.
Aurelia zaczyna dostawać tajemnicze wiadomości od stalkera… Zaczyna też zbliżać się do Williama Branhama.
Zaczyna łączyć ich dziwna nić porozumienia i odnajdują wiele wspólnych cech. Jednak… czy ON pozwoli im o sobie zapomnieć?
Czy może jednak sprawi, że oboje zatopią się w szkarłacie…
Oh wow, po dynamicznym zakończeniu pierwszej części przechodzimy dalej. Wiele się zmienia, przede wszystkim relacje między bohaterami. Zwrot akcji w tej części jest równie szokujący, co samo zakończenie 1 tomu.
Cassie wysuwa na przód relację Aurelii i Williama, których dostaliśmy wcześniej tylko namiastkę. Bardzo wyraźnie czuć między nimi pewne zrozumienie.
William okazuje się bardzo ciekawym bohaterem. Powiem szczerze, zakochałam się w nim. Jego drobne uczynki w kierunku Aurelii i podchody między nimi były bardzo ciekawe i wciągające.
W tle mamy wątek stalkera i tajemniczych wiadomości… które nie raz i nie dwa zaskoczyły mnie bardzo mocno.
Akcja jest dynamiczna, ponownie mamy wiele kłamstw i tajemnic, które w pewnym momencie mogą wyjść na jaw. A to skąpie bohaterów w szkarłacie.
Podróż z tymi bohaterami jest niesamowita i na maksa wkręciłam się w klimat tej trylogii. Zostałam zahipnotyzowana. Potrzebuję 3 części na już!!!
Kilka dni temu miałam okazję zapoznać się z pierwszym tomem trylogii Branham, mianowicie „Tonąć w błękicie" który nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, a wręcz przeciwnie - bardzo mnie zawiódł. Miałam dużą nadzieję, że może kontynuacja wynagrodzi mi dyskomfort jaki odczułam podczas czytania poprzedniego tomu, ale niestety tak się nie stało. Chociaż historia Aurelii w moim odczuciu zmieniła się lekko na lepsze, to wciąż nie wystarczająco, abym zdołała ją polubić.
Autorka przez całą książkę poruszała nie zamknięte jeszcze tematy z debiutu, ale nie zabrakło również wielu nowych wątków, które nie były takie złe, jakby mogło się wydawać. Główna bohaterka stara się przywrócić swoje życie na normalne tory po kilku ciężkich chwilach i tragicznym wypadku, który miała okazję przeżyć. Na jej nieszczęście przeszłość wciąż za nią goni, a na rogu cyhają osoby, które marzą, aby zobaczyć klęskę skrzywdzonej nastolatki. W szafce dziewczyny pojawiają się po gruszki, które z czasem przeradzają się w obrzydliwe działania. Własny stalker to już za dużo. W dodatku starszy brat jej byłego chłopaka nie daje kobiecie spokoju i ciągle zakłóca jej upragniony spokój. Czy Aurelia zdobędzie trochę wymarzonej wolności? Aby się przekonać sięgnijcie po kontynuację serii spod pióra Cassie.
Z przykrością piszę, że moje uczucia w stosunku do głównej bohaterki nie uległy zmianie. Chociaż zauważyłam minimalną równicę w jej zachowaniu, to nadal nie potrafiłam w pełni zrozumieć jej intencji. Fakty są takie, że jest niezwykle skrzywdzona, przestraszona, ale stopniowo odzyskuje siły, które najwyraźniej nie pomagają z wewnętrzom walką. To postać, która zmaga się z wieloma, smutnym traumami, ale jej postawa również pozostawia wiele do życzenia. Tak jak w poprzedniej części - stan nastolatki ją tłumaczy, ale w moim mniemaniu nie usprawiedliwia.
Moim zaskoczeniem okazał się William, którego dobrze mogliśmy poznać w tej książce. Wcześniej wiedzieliśmy tylko, że jest zimnym, starszym bratem Eliota, który nie traktuje żadnej znajomości na poważnie. Pomimo tego, że na początku był bardzo irytujący, a jego relacja z Aurelia odbiegała od idealnych, to końcowo wypadł w miarę w porządku.
Relacja tej dwójki zdaje się nieodpowiednią, w końcu bohaterka była w związku z jego bratem, ale czy to zabrania im szczęścia? Tyle różnych osób, tyle odbiegających od siebie opini. Osobiście uważam, że jeśli mają być szczęśliwy, to tacy będą nie zważając na przeciwności losu, pojawiające się na ich drodze.
Kluczowym i w miarę przyjemnym wątkiem okazał się motyw stalkingu, który wbrew moim oczekiwaniom nie był zły, a raczej lekko oczywisty, przez co straciłam dużo fun'u z czytania. Lubię niestandardowe kompozycje i rozwiązania, które zaskoczą czytelnika swoją nieoczywistością. Chociaż do końca nie dowiadujemy się kto za tym wszystkim stoi, to możemy dostać pewnie wskazówki, które z czasem powinny doprowadzić nas do rozwiązania.
Skąd moja ocena? Tak jak w przypadku ostatniej części nie zdołałam polubić się z ciągłymi sprzeczkami głównych bohaterów, który były podobne do tych w „Tonąć w błękicie” pomimo tego, że inny mężczyzna zajął miejsce Eliota. Fabuła nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, a całą lekturę chciałam, jak najszybciej skończyć. Styl pisania pozostał w porządku, ale to niestety nie wystarczy, aby powieść dostała kilka gwiazdek więcej. Mam wrażenie, że ja po prostu nie jestem w stanie polubić się z twórczością tej autorki, nie ważne jak bardzo bym chciała.
"Tonąć w szkarłacie" to coś zupełnie innego niż pierwszy tom, ale wciąż zostało utrzymane w takim samym, ciekawym klimacie. Otrzymujemy trochę thrilleru, który może wciągnąć fanów tego gatunku. Autorka wprowadziła więcej napięcia między bohaterami, które w końcowych rozdziałach wybucha ze zdwojoną siłą. Czy według mnie jest to dobra książka? Nie, ale tyle ludzi - tyle opini. Myślę, że na moim profilu znajdzie się dużo zwolenników tej serii, co jest jak najbardziej w porządku. Możliwe, że w przyszłości sięgnę po finałowy tom trylogii, ale tylko i wyłącznie z ciekawości.
•Dalej nie mogę uwierzyć, że jestem częścią 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐒𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞, nigdy nie spodziewam się, że dostanę taką szansę. Że ktoś taki jak 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 mnie dostrzeże i będzie chciała ze mną współpracować. 𝐃𝐳𝐢𝐞̨𝐤𝐮𝐣𝐞̨ 𝐂𝐢 𝐳 𝐜𝐚ł𝐞𝐠𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚 ♥️
•𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐁ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 nie była to najlepsza książka przeczytana w tym roku jednak postanowiłam 𝐝𝐚𝐜́ 𝐬𝐳𝐚𝐧𝐬𝐞̨ 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐒𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 i absolutnie nie żałuję. 𝐖𝐢𝐝𝐚𝐜́, 𝐳̇𝐞 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 𝐛𝐢𝐞𝐫𝐳𝐞 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐝𝐨 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐚 𝐬ł𝐨𝐰𝐚 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐞𝐥𝐧𝐢𝐤𝐨́𝐰 𝐢 𝐩𝐫𝐨́𝐛𝐮𝐣𝐞 𝐳𝐦𝐢𝐞𝐧𝐢𝐜́ 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨 𝐭𝐚𝐤 𝐚𝐛𝐲 𝐛𝐲ł𝐨 𝐣𝐚𝐤 𝐧𝐚𝐣𝐥𝐞𝐩𝐢𝐞𝐣.
•Pióro autorki jest naprawdę 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐞, 𝐩𝐫𝐳𝐲𝐣𝐞𝐦𝐧𝐞 i 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢𝐞. Przez książki 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 się dosłownie płynie, zaczynając PDF-a nie spodziewałam się, że skończę go tak szybko. Nie zdążyłam mrugnąć okiem a była ostatnia strona.
•𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐁ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 oraz 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐒𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 są to niezwykłe książki. Nie spotkałam się jeszcze z taką 𝐟𝐚𝐛𝐮ł𝐚̨ i jestem pod ogromnym wrażeniem jak 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 𝐢𝐝𝐞𝐚𝐥𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐚̨ 𝐫𝐨𝐳𝐩𝐥𝐚𝐧𝐨𝐰𝐚ł𝐚. Nic nie dzieje się za szybko ani za wolno. Każdy 𝐩𝐥𝐨𝐭 𝐭𝐰𝐢𝐬𝐭 jest w odpowiednim odstępie od kolejnego także czytając książkę nie będziecie się nudzić.
•Uwielbiam to, że książka jest owiana nutką 𝐭𝐚𝐣𝐞𝐦𝐧𝐢𝐜𝐳𝐨𝐬́𝐜𝐢, muszę również przyznać, że w niektórych momentach przechodziły mnie 𝐜𝐢𝐚𝐫𝐤𝐢. Sama byłam ciekawa o co chodzi, jak to wszystko się potoczy i jakim cudem główna bohaterka jeszcze nie zwariowała.
•𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 to dziewczyna która na swoich barkach dźwiga ogromny ciężar, jednak mimo wszystko 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐚𝐣𝐞 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐨𝐧𝐚 𝐰𝐞𝐣𝐬́𝐜́ 𝐧𝐚 𝐠ł𝐨𝐰𝐞̨. Przez całą książę możemy obserwować jak radzi sobie z różnymi problemami, jak wygląda jej życie oraz z kim musi się użerać haha.
•𝐖𝐢𝐥𝐥𝐢𝐚𝐦 to chłopak do którego musiałam się 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐤𝐨𝐧𝐚𝐜́, nie przyciągał on mnie do siebie na samym początku. Muszę przyznać, że trochę mnie irytował, jednak im dalej w fabule tym lepiej. Co prawda dalej również mnie trochę denerwował jednak jego zachowanie w stosunku do 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐢 przeszło ogromną zmianę i to na lepsze.
•W 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐒𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 mamy okazję poznać przeszłość bohaterów która rozjaśnia nam kilka wątków, łatwiej jest nam ich zrozumieć, zrozumieć dlaczego zachowują się tak a nie inaczej.
•𝐈𝐜𝐡 𝐫𝐞𝐥𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐩𝐞ł𝐧𝐚 𝐬𝐩𝐫𝐳𝐞𝐜𝐳𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢. W powietrzu czuć ich pociąg do siebie, widać to jak na siebie działają jednak nie chcą się do tego przyznać oraz tego okazywać. I muszę wam powiedzieć, że uwielbiam to w nich. 𝐍𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐞̨ 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨 𝐭𝐲𝐦 𝐜𝐳𝐲𝐭𝐚.
•𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐒𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 w wielu aspektach różni się od 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐁ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞, równi się jednak jest to zmiana na lepsze. 𝐏𝐢𝐨́𝐫𝐨 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 przeszło ogromny progres i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu i tego co nam przyniesie.
•𝐇𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐢 𝐢 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐢𝐚𝐦𝐚 𝐭𝐨 𝐡𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐢𝐧𝐧𝐚 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐞, nie spodziewałam się tego co mnie tam czeka jednak to co tam znalałam było świetne. Świetnie się bawiłam i nie chodzi mi tu o to, że książka była śmieszna, chociaż humoru w niej nie brakuje. Chodzi mi o ten 𝐝𝐫𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐲𝐤 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐢 który odczuwałam podczas czytania, o to 𝐳𝐚𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 kolejnym rozdziałem, co mi on przyniesie.
Warsztat pisarski Cassie przez wattpada aż po papier bardzo progresuje. Styl pisania jest niezwykle przyjemny dzięki czemu nawet nie mrugnęłam okiem a już przekładałam ostatnią stronę.
𝐓𝐨𝐧𝐚𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 jest bezpośrednią kontynuacją losów bohaterów z 𝐓𝐨𝐧ą𝐜 𝐰 𝐛łę𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞.
Tym razem na pierwszy plan wchodzi starszy z 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦’ó𝐰, czyli 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐢𝐚𝐦. Teraz jesteśmy wstanie go trochę lepiej poznać. Mimo tego, że nadal nie można z niego czytać jak z otwartej księgi to stopniowo przed główną bohaterką chłopak się otwiera.
Aurelia po wydarzenia z poprzedniej części dochodzi do siebie. Eliot już nie jest jej problemem, ale są wątki które niezmiennie się za nią ciągną. A do tego dochodzi pewien tajemniczy stalker.
Wątek stalkera i całej tej zagadki zbudował fajne napięcie. Cassie poprowadziła to w idealny sposób i atakuje w momencie, w którym czytelnik najmniej się tego spodziewa.
Tyle ile teorii przemknęło przez moją głowę w trakcie czytania to ja nawet nie potrafię zliczyć. Momentami miałam wrażenie, że tu już nikomu nie można ufać.
W 𝐓𝐨𝐧𝐚𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 mamy również kontynuujemy wątek listów Aurelii.
Autorka po raz kolejny pokazała, że umie pisać o emocjach tak, aby zaangażować czytelnika!
W tej części trylogii dochodzi nam wątek pary drugoplanowej, czyli Lucy i Timothéé. Ta dwójka wprowadziła do tej historii taki powiew świeżości. Bardzo fajnie było obserwować rozwój ich relacji.
Po raz kolejny Asia wplotła nam to fajne zagranie łącząc prolog z epilogiem.
,, 𝙿𝚘𝚗𝚒𝚎𝚠𝚊ż 𝚓𝚎𝚜𝚝𝚎ś… …𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝙱𝚛𝚊𝚗𝚑𝚊𝚖𝚎𝚖.”
W tym tytule znajdziecie całe mnóstwo pięknych i inspirujących cytatów a wir tajemniczości i intryg nie da wam się oderwać aż do samego końca książki.
𝐓𝐨𝐧𝐚𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 to druga faza gry, w którą wplątali się bohaterowie. Każdy ich ruch jest pod obserwacją. Wystarczy tylko jeden niewłaściwy krok, a finał tej rozgrywki może nie być taki oczywisty jak nam się wydaje.
Na wstępie chciałabym bardzo 𝐩𝐨𝐠𝐫𝐚𝐭𝐮𝐥𝐨𝐰𝐚𝐜́ mojej ukochanej Cassie wydania drugiego tomu. Jestem z ciebie 𝐧𝐢𝐞𝐬𝐚𝐦𝐨𝐰𝐢𝐜𝐢𝐞 𝐝𝐮𝐦𝐧𝐚! Spełniaj dalej marzenia, słońce. 🥹💗
𝐏𝐨𝐳𝐲𝐭𝐲𝐰𝐧𝐢𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚𝐬𝐭𝐚𝐰𝐢ł𝐚𝐦 na czytanie drugiej części historii, która już przy 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐛ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 zawładnęła moim sercem. Przyznam jednak, że na początku 𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐨𝐠ł𝐚𝐦 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐤𝐫𝐞̨𝐜𝐢𝐜́. Na szczęście z czasem nie mogłam się wręcz oderwać! W ciągu dnia 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐰𝐫𝐚𝐜𝐚ł𝐚𝐦 𝐦𝐲𝐬́𝐥𝐚𝐦𝐢 do Aurelii i Williama, którzy wzbudzali we mnie 𝐜𝐨𝐫𝐚𝐳 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣 𝐜𝐢𝐞𝐤𝐚𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢. 🤍
Nie sądziłam, że to możliwe, a jednak drugi tom 𝐩𝐨𝐝𝐨𝐛𝐚ł 𝐦𝐢 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐣𝐞𝐬𝐳𝐜𝐳𝐞 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲! Autorka doskonale poprowadziła fabułę i świetnie wykreowała wszystkie postacie. Uważam, że 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐲𝐦 𝐞𝐥𝐞𝐦𝐞𝐧𝐭𝐞𝐦 w historii głównych bohaterów było to, jak się do siebie zbliżyli, zaczęli sobie ufać oraz starać się mówić otwarcie o swoich uczuciach. Nie było to łatwe i jeszcze 𝐜𝐳𝐞𝐤𝐚 𝐢𝐜𝐡 𝐰𝐢𝐞𝐥𝐞 𝐩𝐨𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐲𝐜𝐡 𝐫𝐨𝐳𝐦𝐨́𝐰, ale najważniejsze jest to, że zaczęli iść w dobrą stronę. 🥰
W 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫ł𝐚𝐜𝐢𝐞 mogliśmy bardziej poznać 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐢𝐚𝐦𝐚 i jego prawdziwe oblicze. Muszę przyznać, że 𝐳𝐝𝐨𝐛𝐲ł 𝐦𝐨𝐣𝐞 𝐬𝐞𝐫𝐜𝐞. To wspaniały facet, który przy każdej okazji starał się 𝐧𝐚𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐜́ 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐛ł𝐞̨𝐝𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐨𝐬́𝐜𝐢. Wiecie, co uwielbiam w książkach? Prawdziwe postacie. Ludzkie. Realne. 𝐓𝐚𝐤𝐢 𝐰ł𝐚𝐬́𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐖𝐢𝐥𝐥. Nie zawsze podejmował odpowiednie decyzje i niektóre jego zachowania (na przykład te z 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐛ł𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞) mogły być niefajne, ale właśnie to pokazuje realia. 𝐉𝐞𝐬𝐭𝐞𝐬́𝐦𝐲 𝐭𝐲𝐥𝐤𝐨 𝐥𝐮𝐝𝐳́𝐦𝐢. Popełniamy błędy, z których wyciągamy wnioski. Dlatego myślę, że powinniśmy 𝐝𝐨𝐬𝐭𝐚𝐰𝐚𝐜́ 𝐢 𝐝𝐚𝐰𝐚𝐜́ 𝐝𝐫𝐮𝐠𝐢𝐞 𝐬𝐳𝐚𝐧𝐬𝐞. Wierzę, że ludzie potrafią się zmienić. 💗
𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 to bohaterka, którą bardzo rozumiem. Na kilku płaszczyznach 𝐰𝐢𝐝𝐳𝐢𝐚ł𝐚𝐦 𝐰 𝐧𝐢𝐞𝐣 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞 z różnych okresów życia. Wielokrotnie miała mętlik w głowie, który czasami ciężko współgrał z jej 𝐬𝐢𝐥𝐧𝐚̨ 𝐨𝐬𝐨𝐛𝐨𝐰𝐨𝐬́𝐜𝐢𝐚̨. Właśnie to w niej kocham. Wyjątkowy charakter. Jednak nie brałabym z niej przykładu. 𝐒𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐧𝐨𝐬𝐢 𝐦𝐚𝐬𝐤𝐢, unika rozmów o emocjach i stara się nie okazywać słabości. Rzadko prowadzi to do przyjemnych skutków. 𝐏𝐚𝐦𝐢𝐞̨𝐭𝐚𝐣𝐜𝐢𝐞, 𝐳̇𝐞 𝐰𝐚𝐫𝐭𝐨 𝐫𝐨𝐳𝐦𝐚𝐰𝐢𝐚𝐜́ 𝐨 𝐭𝐲𝐦, 𝐜𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐜𝐳𝐮𝐣𝐞. Nie wolno trzymać w sobie uczuć, ponieważ może to wywołać 𝐰𝐢𝐞̨𝐜𝐞𝐣 𝐳ł𝐚 𝐧𝐢𝐳̇ 𝐩𝐨𝐳̇𝐲𝐭𝐤𝐮. Wiem to z doświadczenia… 🥺
Cassie stworzyła genialne wątki, które 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐞 𝐭𝐫𝐳𝐲𝐦𝐚ł𝐲 𝐰 𝐧𝐚𝐩𝐢𝐞̨𝐜𝐢𝐮 i podbijały zainteresowanie dalszymi losami. Jak dobrze wiecie, uwielbiam 𝐳𝐰𝐫𝐨𝐭𝐲 𝐚𝐤𝐜𝐣𝐢 i oczywiście tutaj ich nie zabrakło. Najbardziej chodzi mi o 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞, które wbiło mnie w fotel. Cassie, jak mogłaś?! 👹
𝐊𝐨𝐧𝐭𝐫𝐨𝐥𝐚. Podejmujesz decyzje zgodnie z własnym sumieniem. Masz pełną świadomość władzy nad swoim życiem. Pojawia się jednak moment, kiedy wszystko sie sypie jak domek z kart. Co teraz? Masz wystarczająco siły, aby naprawić błędy? A może będą cię nawiedzać jak najgorsze koszmary?
Pierwszy tom 𝐁𝐫𝐚𝐜𝐢 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦 to wstęp do dalszej gry, bez żadnych zasad. Poznajemy 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐞̨ 𝐖𝐢𝐧𝐬𝐥𝐨𝐰 z naznaczoną traumą, która po powrocie z wakacji musi stawić czoła bolesnej przeszłości. Pragnie już nigdy nie spotkać swojego byłego chłopaka — 𝐄𝐥𝐢𝐨𝐭𝐚 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦𝐚, jednak los ma zupełnie inny plan. On jest w stanie zrobić wiele by ją odzyskać, a jej jedynym celem jest zemsta na byłym chłopaku. Rozpoczyna się gra, w której happy end jest możliwy tylko dla jednej ze stron. Choć niewykluczone, że podczas tej rozgrywki nie wszyscy wyjdą z tego żywi…
Choć sam pomysł na początek historii był całkiem interesujący, to za każdym razem, gdy ponownie otwierałam 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐛𝐥𝐞̨𝐤𝐢𝐜𝐢𝐞 czułam ogromną rezygnację. Miałam wrażenie, że ciągle kręcimy się w kółko i nic nie idzie do przodu. Dodatkowo główna bohaterka w moim odczuciu była bardzo naiwna, przez co podczas czytania wzrastała tylko moja irytacja, a nie ciekawość.
Mimo wszystko muszę przyznać, że cieszę się że wytrwałam do końca pierwszego tomu, bo 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫𝐥𝐚𝐜𝐢𝐞 podobało mi się o wiele bardziej. Może nie była to książka w stu procentach trafiająca w moje gusta, ale bawiłam się przy niej zdecydowanie lepiej niż przy poprzedniej części.
W drugim tomie 𝐀𝐮𝐫𝐞𝐥𝐢𝐚 zbliża się do brata swojego byłego chłopaka, 𝐖𝐢𝐥𝐥𝐢𝐚𝐦𝐚 𝐁𝐫𝐚𝐧𝐡𝐚𝐦𝐚, choć od początku nie darzą się ogromną sympatią. Dziewczyna dowiaduje się o sekrecie chłopaka, a ta wiedza nie pozwala jej trzymać się od niego z daleka. Dodatkowo oboje zmagają się z traumą, a z biegiem czasu odkrywają, że doskonale siebie rozumieją. Czy ta relacja pozwoli im ruszyć naprzód? A może powstrzyma wyrwać się z klatki przeszłości?
𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐚𝐫𝐥𝐚𝐜𝐢𝐞 zaintrygowało mnie zdecydowanie bardziej również dzięki motywowi stalkera, który został bardzo dobrze poprowadzony. W tym tomie odczuwałam również odrobinę tęsknoty za przyjaciółką głównej bohaterki, która zdobyła moją sympatię już w pierwszym tomie. 𝐋𝐮𝐜𝐲 𝐃𝐚𝐯𝐢𝐬 jako jedna z nielicznych postaci potrafiła myśleć logicznie i naprawdę doceniałam ten rodzynek w tej historii.
Mimo wszystko, myślę, że sięgnę po trzeci tom kiedy zostanie wydany, bo akcja coraz bardziej się rozwija, a ja nie przepadam za nieskończeniem serii. Mam nadzieję, że 𝐂𝐚𝐬𝐬𝐢𝐞 w 𝐓𝐨𝐧𝐚̨𝐜 𝐰 𝐳𝐥𝐨𝐜𝐢𝐞 odsłoni wszystkie tajemnice, które wciąż siedzą w mojej głowie.
„Tonąc w szkarłacie” to książka, która zaskakuje i sprawia, że czytelnik cały czas zastanawia się, co jeszcze może się wydarzyć, ponieważ wszystko jest zgrabnie ułożoną zagadką, która pochłania bez końca.
Druga część zdecydowanie różni się od pierwszej, chociaż wciąż pozostaje otoczka niepewności, strachu i tajemnicy. W poprzednim tomie Aurelia miała okazję odciąć się od pewnych rzeczy i teraz możemy obserwować, jak radzi sobie w nowej rzeczywistości. A w tym wszystkim towarzyszy jej starszy brat jej byłego chłopaka. Wcześniej ta dwójka nie wchodziła sobie w drogę, a nawet świadomie unikali oni kontaktu, ponieważ nie pałali do siebie sympatią. Jednak wszystko się zmienia, gdy William odkrywa tajemnice dziewczyny i jest zdeterminowany, by jej pomóc.
Autorka wyjaśnia nam przeszłość bohaterów, dzięki czemu łatwiej zrozumieć nam ich motywację. Poznajemy kolejne sekrety, które trzymali wewnątrz siebie, dzięki czemu przywiązanie czytelnika do nich zdecydowanie rośnie. William i Aurelia to naprawdę interesujący duet, który potrafi zaskoczyć. Powoli przechodzą od niechęci do sympatii, otwierają się przed sobą i tworzą więź, która jest nieco skomplikowana, ale niesamowicie uzależniająca.
Jeśli czytelnikom pierwszej części brakowało romansu, to w tej części nie ma na co narzekać. Dostajemy od tej dwójki naprawdę intrygującą relację. Dodatkowo książka skupia się na wątkach przyjaźni i tworzy nam się tutaj mała grupka, która w moim odczuciu może nas bardzo zaskoczyć.
Chociaż trochę poznałam bohaterów, to w wielu momentach mnie oni zaskakują. Dodatkowo wszystko podsyca postać stalkerka i wielka niewiadoma dotyczącą tego, kim jest. Ustalenie tego to naprawdę ekscytująca rzecz, a emocje nie opuszczały mnie nawet na chwilę. Podejrzewałam wiele osób i mam kilka naprawdę zwariowanych teorii.
Naprawdę lubię styl pisania Cassie, dzięki któremu można mocno wejść w daną postać i poczuć jej wszystkie emocje. Ogromnie doceniam dbałość o język, której często brakuje mi w książkach, a tutaj wszystko jest na swoim miejscu.
Gdybym miała opisać „Tonąc w szkarłacie” kilkoma słowami, byłyby to: niepewność, mrok i strach. Jednak obok tego wszystkiego mamy relację Aurelii i Williama, która odgania ciemność i pokazuje czytelnikowi, że nie braknie tutaj też tych lżejszych i przyjemnych momentów.
„Tonąc w Szkarłacie” to drugi tom trylogii „Bracia Branham”.
Po lekturze debiutu literackiego Cassie J. Czerwińskiej miałam w głowie bardzo wiele pytań, dlatego sięgając po kontynuację losów Aurelii Winslow, liczyłam na to, że chociaż na cześć z nich otrzymam odpowiedzi. I faktycznie tak się stało, chociaż teraz, kiedy jestem już po lekturze, w mojej głowie pojawiły się kolejne i mam nawet wrażenie, że jest ich zdecydowanie więcej niż poprzednio.
Drugi tom znacznie różni się od pierwszego. Nie jest już tak niebanalny, jak poprzedni, ponieważ zawiera rozwinięcia wątków, które dało się przewidzieć, ale to wcale nie znaczy, że jest gorszy. Po prostu jest inny, mniej mroczny i od razu widać, że główna bohaterka zaczęła pracować nad swoją traumą. Oczywiście nie zrobiła tego sama, bo pomógł jej w tym zarówno profesjonalista, jak i drugi z braci Branham — William, ale naprawdę w trakcie czytania miałam wrażenie, że dziewczyna wychodzi na prostą i zmierza ku względnej normalności.
Dużym plusem tego tomu jest bez wątpienia wątek romantyczny pomiędzy Aurelią a Williamem. Jednak nie myślcie sobie, że autorka zaserwowała swoim czytelnikom cukierkowe love story. Co to, to nie. Jak dobrze wiemy z „Tonąc w Błękicie” - Winslow i Branham to dwoje poranionych i zamkniętych w sobie ludzi, dlatego ich uczucia względem siebie również są skomplikowane, jednak towarzyszenie im podczas tego, jak burzą postawione wokół siebie mury i otwierają się na tę relację, było prawdziwą przyjemnością.
Pomimo iż jest to dopiero druga książka Cassie J. Czerwińskiej, zauważyłam, że jest ona jedną z tych autorek, które lubią trzymać czytelnika w napięciu. Poprzedni tom zakończył się pozostawieniem czytelnika w napięciu i zapewne nikogo nie zdziwi fakt, że drugi kończy się w równie emocjonującym momencie. Chociaż tym razem jest o wiele gorzej, przynajmniej dla mnie, ponieważ nie mam w swojej biblioteczce kolejnego tomu, abym mogła zerknąć, co tam się faktycznie wydarzyło. I chociaż naprawdę nie lubię cliffhangerów i zazwyczaj jestem wściekła, kiedy autor zaserwuje mi takie zakończenie, akurat w przypadku „Tonąc w Szkarłacie” takie rozwiązanie pasuje idealnie, chociaż ubolewam, że będę musiała czekać, aż ostatni tom dylogii zostanie wydany.
Ciężko mi pozbierać moje myśli w słowa, ale chciałabym zacząć od pogratulowania autorce kolejnej świetnej pozycji.
Po tragedii i wypadku, Aurelia Winslow próbuje dojść do siebie, uporządkować swoje życie i nadrobić zaległości w szkole. Nie jest to łatwe zadanie, ale dziewczyna robi co może. Na drodze ciągle staje jej William Branham, starszy brat jej byłego chłopaka. Ich relacja, choć niewłaściwa, zaczyna się rozwijać i brnąć w niebezpiecznym kierunku… Do tego dochodzą tajemnicze wiadomości, które otrzymuje dziewczyna.
„Tonąc w szkarłacie” to druga część trylogii „Bracia Branham” i kolejna, która skradła mi serce. Po pierwszej części nie mogłam się doczekać kolejnej i miałam spore oczekiwania. Na całe szczęście - nie zawiodłam się. Cassie mistrzowsko buduje napięcie pomiędzy bohaterami i manipuluje emocjami czytelnika dając nam chwilę wytchnienia po to, by za chwilę uderzyć w nas jakimś kulminacyjnym wydarzeniem. Relacje bohaterów w tej książce są bardzo dobrze wykreowane i poprowadzone. Możemy zajrzeć w ich myśli i dowiedzieć się, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Do ostatniej strony siedziałam w napięciu czekając na to, co przyniesie zakończenie. Po raz kolejny autorka zastosowała zabieg „połączenia” prologu z epilogiem i ponownie niesamowicie jej to wyszło. Potrzebuję trzeciej części na już! Nie mogę się doczekać co przyniesie finał tej trylogii.
Muszę jednak przyznać, że nie jest to najłatwiejsza lektura. Autorka ma świetny warsztat pisarski, ale książka porusza ciężką tematykę, trzeba mieć to na uwadze. Mimo wszystko, jest to bardzo angażująca i interesująca historia, którą ogromnie Wam polecam. Pamiętajcie jednak, aby zapoznać się z ostrzeżeniami.
jeśli mieliście okazję czytać moją recenzję TWB na pewno pamiętacie, że książka nie stała się moim ulubieńcem, ale jej końcówka zaintrygowała mnie na tyle że przyznałam, że gdy pojawi się drugi tom na pewno po niego sięgnę bo jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. dostaliśmy „Tonąć w szkarłacie”, ja przeczytałam i śmiało mogę przyznać, że ten tom podobał mi się bardziej i znowu końcówka po prostu krzyczy: sięgnij po finałową część, bo autorka znowu zostawiła nas z niezłym polsatem.
niestety nadal nie polubiłam sie ze stylem pisania autorki i niesamowicie się męczyłam podczas czytania, ale byłam w stanie to przeżyć bo historia zaczęła się w tej części naprawdę dobrze rozwijać i muszę przyznać, że już były momenty, w których się wkręciłam i nie czułam że czytam. to niesamowicie pokręcona historia i nadal nie wiem do końca czego w sumie spodziewać się po końcówce, bo w tej historii tajemnica goni tajemnicę i mam wrażenie że tutaj może wydarzyć się naprawdę wszystko.
kreacja bohaterów przypadła mi do gustu, bardzo zaintrygowała mnie postać Williama, którą mieliśmy okazję poznać już w pierwszym tomie, ale to tutaj lepiej jesteśmy w stanie przyjrzeć się jego postaci. Aurelia miała za sobą wiele ciężkich przeżyć, lecz Asia nadal jej nie oszczędza, niestety jakoś nie zapałałam do niej sympatią. Ich relacja była nieźle pokręcona, ale coś mi się w niej zaczeło podobać i jestem ciekawa jak dalej się rozwinie.
Sięgając po 𝑻𝑶𝑵Ą𝑪 𝑾 𝑺𝒁𝑲𝑨𝑹Ł𝑨𝑪𝑰𝑬, nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ponieważ po przeczytaniu pierwszego tomu miałam dość mieszane uczucia. Druga część okazała się nieco lepsza od poprzedniej, ale nadal nie jestem do końca przekonana do tej historii. Choć 𝑻𝑶𝑵Ą𝑪 𝑾 𝑺𝒁𝑲𝑨𝑹Ł𝑨𝑪𝑰𝑬 czytało mi się zdecydowanie przyjemniej, wciąż trafiały się momenty, kiedy odkładałam książkę i trudno było mi do niej wrócić.
Na plus zdecydowanie zasługuje wątek stalkera, który dodał historii napięcia i sprawił, że coś się wreszcie zaczęło dziać.
Jeśli chodzi o bohaterów, nadal nie wiem, co o nich myśleć. W przypadku Aurelii nie potrafiłam zrozumieć niektórych jej zachowań. Wciąż były momenty, w których wywoływała we mnie sprzeczne emocje – może nie tak silne jak w poprzednim tomie, ale mimo wszystko nadal nie potrafię się do niej przekonać. Z kolei William kilka razy pozytywnie mnie zaskoczył, co było miłym akcentem. Wciąż jednak nie jestem przekonana, czy mogę mu ufać, ani jakie naprawdę intencje nim kierują.
Styl pisania Cassie pozostaje bez większych zmian – podtrzymuję to, co napisałam w recenzji pierwszego tomu.
Jestem ciekawa, jak Cassie zdecyduje się zakończyć całą historię, ponieważ zakończenie mnie zaskoczyło.
Potrzebuję 3. części asap William to najlepsze co mogło spotkać Aurelię, ale chciałabym wiedzieć co siedzi w jego głowie, dlaczego zachowuje się jak się zachowuje. Dlaczego za każdym razem jak dzieje się jakaś tragedia to strach go paraliżuje? W sumie nie jestem pewna czy to strach czy kolejna trauma z dzieciństwa, muszę wiedzieć o nim więcej…
Jeśli chodzi o styl autorki to jest ciut lepiej, ale dalej niektóre opisy nużące i przydługie. Jeśli coś nie wnosi za wiele do fabuły to proszę nie lejmy wody. Książka momentami przegadana i nudna. Za to druga połowa książki i akcja, intrygi, tajemnice w zupełności to rekompensują. Właśnie tej akcji brakowało mi w 1. części
PS Rozdziały z perspektywy Williama najlepsze, czekam na więcej w części 3!!
This entire review has been hidden because of spoilers.