Jadwiga miała czternaście lat, gdy ukazała jej się na łące Matka Boska. Był 1965 rok, władze walczyły z ludową religijnością pod hasłem: Kościół do kruchty. Na łąkę przybywali pielgrzymi z całej Polski, a milicja siłą rozganiała nielegalne zgromadzenie. Wierni pili "cudowną" wodę ze źródełka, a sanepid ich przymusowo hospitalizował z powodu podejrzenia duru brzusznego.
Wkrótce mieszkańcy Zabłudowa zwątpili w objawienie dziewczynki. Mieli jej za złe, że zabłudowski cud jest za mało cudowny, że nie postawiono na łące kościoła, że w czasie innych objawień Matka Boska powiedziała więcej niż u nich.
Dzięki zachowanym raportom SB Piotr Nesterowicz relacjonuje historię "cudu zabłudowskiego" minuta po minucie. Rozmawia również z ponad sześćdziesięcioletnią Jadwigą. Kobieta do dzisiaj powtarza zdanie, które usłyszała od Maryi, gdy miała czternaście lat.
Absolwent Organizacji i Zarządzania na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. W latach 2008-2011 członek zarządu Netia SA. Autor książek: na temat zarządzania, reportaży, opowiadań i powieści fantasy. Jego eseje i reportaże były publikowane w Akcencie, Dużym Formacie, Twórczości, Tygodniku Powszechnym a opowiadania fantasy w Nowej Fantastyce. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu w Instytucie Reportażu w Warszawie. Za reportaż Cudowna był nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2015 oraz został laureatem Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. W. Kazaneckiego za najlepszą książkę roku 2014.
Być może wystawiam ocenę niższą niż książka na to zasługuje, ale poruszana tematyka chyba już z defaultu wywołuje u mnie wstręt i obrzydzenie ludzką głupotą. Niestety, za dobrze znam te tereny, by mieć pewność, że autor nie przejaskrawia opisywanych zjawisk.
Dobrze, choć prosto napisana książka, Nesterowicz skrupulatnie pozbierał i przedstawił masę dokumentów, relacji i opinii o zdarzeniu. Widać, że autor jest obiektywny.
Podoba mi się konstrukcja "Cudownej": zaczyna się bardzo ostro, by później metodycznie odkrywać kolejne aspekty związane z objawieniem, już z mniejszymi emocjami. Zdaje się, że Nesterowicz nie omija niczego i wyczerpuje temat. Najciekawszym zabiegiem jest oddanie głosu Jadwidze, czyli tytułowej "Cudownej", dopiero na samym końcu - co prawda jej wypowiedzi przewijają się przez cały reportaż,ale jej historię autor potraktował jako gorzką puentę.
Niezwykła opowieść o zwykłej ludzkiej zawiści w czasach komunizmu z cudem w tle.
To historia społeczności, której nieszczęściem było objawienie maryjne. Cud. Spod pierzyn i zza ustępów zaczęła wyłazić głęboko ukryta ludzka chciwość, zazdrość i hipokryzja. Wydarzenie, które wydawałoby się winno scalić społeczność, ukazuje jego największe wady a przyczynkiem do wszystkiego jest Matka Boska w widzeniu czternastolatki. Wszyscy widzieli, wszyscy wierzyli, wszyscy byli świadkami cudownych uzdrowień i niestety … wszyscy muszą być rozliczeni. Z czego? Z faktu, że cudu nie uznano, że nie zbudowano sanktuarium, nie ma splendoru i tysięcy pielgrzymów. Jest tylko bieda i żal. Czyja to wina?
Książka jest do bólu prawdziwa. Niestety, tacy właśnie jesteśmy.
To dobry, minimalistyczny reportaż, takie krótkie spojrzenie w przeszłość na magiczną religijność w PRL-u, na wścibskie sąsiedzkie relacje, które chyba aż tak się na wsiach nie zmieniły (teraz, gdy tak się zastanawiam, ta magiczna religijność chyba też nie za bardzo się zmieniła...). Bardzo dobrze opracowane źródła, świetnie zarysowane zawistne społeczne tło i to wszystko świetnie się sprawdza, by przedstawić sytuację i postać bohaterki. Krótko i na temat.
14-letniej dziewczynie ze wsi ukazała się Matka Boska. Jest 1965 rok, głęboki PRL, co milicja i władze lokalne zrobią z nielegalnymi zbiorowiskami wiernych na pobliskich łąkach, jak ustosunkuje się do tego kościół, co powiedzą sąsiedzi? Bardzo ciekawy reportaż o „cudzie” z perspektywy tych, którzy uczestniczyli w spotkaniach przy krzyżu, a także samej głównej zainteresowanej. Warto!
bardzo ciekawy reportaż, wielowymiarowy, z perspektywy religijnej, społecznej, politycznej - tu szczególnie interesujące wątki o władzy komunistycznej i jej reakcji na wiarę mieszkańców Zabłudowa w objawienie
Reportaż Piotra Nesterowicza jest pierwszą książką tego autora, z którą miałam okazję się zapoznać. Jednocześnie jest to też pierwszy reportaż z serii Reporterskiej. Wydawnictwa Dowody na istnienie. W "Cudownej" Autor opisuje wydarzenia, które miały miejsce w Zabłudowie, w maju 1965 roku, kiedy to pewnego dnia, dziewczynka o imieniu Jadwiga doznaje pierwszego objawienia - ukazuje jej się Matka Boska i przemawia do niej. Po tym wydarzeniu Matka Boska objawia się Jadwidze jeszcze kilka razy. Rozpoczyna się zbiorowa histeria oraz walka Milicji Obywatelskiej i Służb Bezpieczeństwa z wiernymi, którzy w ów cud uwierzyli.
W tym reportażu poza cudem objawienia, którego doznała Jadwiga przedstawiono też kilka innych objawień u innych osób, możemy przeczytać wypowiedzi ludzi zaangażowanych w późniejsze akcje propagujące cud, stanowisko samej Jadwigi (po latach) oraz Kościoła i biskupa. Stanowiska osób z bliższej i dalszej rodziny Jadwigi oraz znajomych i sąsiadów z Zabłudowa. Przy tym, widzimy jakie są reakcje ludzkie na tego typu rzeczy: pozytywne, ale też te negatywne - ludzi, którzy w cuda nie uwierzą oraz osób, które z czasem mają za złe Jadwidze, że "cud zabłudowski jest mało cudowny", a ona sama - zamiast stać się świętą - wciąż pozostaje normalną kobietą z normalnymi potrzebami i [o zgrozo!] mającą zwyczajne życie ze zwyczajnymi problemami.
Z kart tej książki można dostrzec do czego prowadzi fanatyzm religijny oraz "co z ludźmi robi" naiwna wiara w cuda. Abstrahując od tego, co rzeczywiście widziała Jadwiga i czy faktycznie widziała, czy to rodzina Jadwigi nakręciła całą sprawę - najbardziej uderza fakt, że na ludzkiej naiwności połączonej z fanatyzmem można zrobić biznes. Mniejszy, bądź większy ale zawsze - biznes.
Rok 1957. Podlasie. Czternastoletniej Jadwidze objawia się Matka Boska.
Sacrum vs profanum. Objawienie vs milicja w PRL. Ludzie pielgrzymują w miejsce objawienia, a państwu nie pozostaje nic innego, jak walczyć z ciemnotą, i rozprawić się z objawieniem raz na zawsze.
Co dalej z Jadwigą? Jaki był jej udział w tym boskim zdarzeniu? Jak to z tymi cudami w PRL było? Jak szybko się o tym zapomina?
„-30 maja siłą zabrali mnie na łąkę. Porwali z domu, bez mamy, bez taty, obcy ludzie. To się stało wbrew mojej woli. Nigdy nie chciałam być na świeczniku. Ani żeby o mnie mówili. Owszem, jak ludzie prosili, to ja do okna wychodziłam, pokazywałam się, choć niechętnie to robiłam. Już wtedy słyszałam te pogłoski, że my to zrobiliśmy dla zysku. Pokazywałam się na prośbę kogoś albo mamy, jak ktoś ją bardzo prosił, nie na każde życzenie, nie zawsze. Nie byłam tym zachwycona. Często wręcz chowałam się do pokoju i płakałam. Nie lubiłam tego.
-Dziś nie chciałabym znowu być w centrum uwagi. To mnie nie cieszy. Tak jak nie cieszyło to, co działo się wtedy. Że wstawiali mnie w oknie, ubierali w sukienkę… To nie było moje. Bo mnie to w ogóle nie imponowało. Nie chciałam tego.
-Teraz nigdzie nie wychodzę, tyle co do kościoła, do sklepu, do pracy, może do bratowej albo do koleżanki czy do kuzynki. To trzy osoby, do których w ogóle chodzę. Chcę spokoju, życia na uboczu, tak jak w tym domu, gdzie żyję z tyłu; wchodzi się przez boczne drzwi od podwórza, nie z głównej klatki schodowej. Chcę nieznacznego życia”. Tamże, s.51.
Połowa lat 60tych XX wieku wieś na Podlasiu w przededniu tysięcznej rocznicy istnienia państwa polskiego ( to narracja państwa) - aparat partyjny walczy z ludowym katolicyzmem pod hasłem “Kościół do kruchty”. Z drugiej strony w przededniu tysięcznej rocznicy chrztu (to narracja kościoła) kler stoi w rozkroku pomiędzy oczekiwaniami państwa a dylematem, jak odnieść się do tych wydarzeń, by obawy o utratę wiernych nie stały się faktem.
Socjologiczny fenomen histerii religijnej, który stał się niewygodnymi dla wszystkich - komunistów bo szerzy ciemnogród, kościoła, bo jest poza jego kontrolą, ludzi, bo tytułowa bohaterka nie chce wpasować się w oczekiwany przez nich szablon - objawienia, błogosławieństwa, klasztornego życia. I dla niej samej.
A poza tym polskie piekiełko - zawiść, zazdrość, cynizm, hipokryzja, fasadowość oficjalnych gestów po stronie władzy i kościoła; zakulisowe działania sprzeczne z głoszonymi poglądami.
Ciekawy reportaż nieograniczający się tylko do tamtych czasów, ale pokazujący losy bohaterki do dnia dzisiejszego. Dobra literatura faktu obiektywnie prezentująca temat, pozostawiając czytelnikowi miejsce na emocje, oceny, wnioski.
Chyba przez to, że nie miałem żadnych oczekiwań, to pozytywnie się zaskoczyłem.
„Cudowna” to nie tylko reportaż o objawieniach w małym miasteczku lat 60., ale przede wszystkim bystre spojrzenie na ludzkie lęki, ambicje i uprzedzenia.
Jasne, można zostać na tej pierwszej warstwie, na którą składa się małomiasteczkowa wiara w cud oraz próba zwalczania tej wiary przez opresyjną władzę. Ja jednak znalazłem więcej, może dzięki temu, że Nesterowicz napisał książkę, która wpisuje się w stereotyp reportażu: chłodno, konkretnie, do tego dużo faktów i cytowania.
Myślę, że akurat w tym wypadku w owej wstrzemięźliwości tkwi siła tego reportażu.
I niesamowicie zgrabnym zabiegiem jest zderzanie ze sobą różnych opowieści z opowiadaną przez tytułową bohaterkę historią.
Cała moja rodzina - tak ze strony matki, jak i ojca - pochodzi spod Zabłudowa, 1/3 mieszka tam do dziś, a mimo to nigdy nie słyszałam tej historii. Niestety opisana w książce mnie nie porwała, ale autor chyba nie miał tego w planach. To jest po prostu udokumentowanie pewnej mrówczej pracy, ale więcej w tym niestety urzędnika-kronikarza niż pisarza. Szkoda, ale szanuję za wkład.
Reportaż o cudzie w Zabłudowie, który przede wszystkim dużo mówi o walce władzy z Kościołem w 1965r., ale jeszcze więcej o polskiej religijności, świętym kulcie i micie Matki Boskiej. A ponadto o ludzkiej zawiści i Polsce. Polsce w jej odsłonie "duchowej". Dobry, dobrze udokumentowany reportaż. Krótko i na temat.
Nie jest najgorzej, ale po skończeniu książki mam więcej pytań niż odpowiedzi więc na pewno nie można stwierdzić, że jest to reportaż kompleksowy czy wystarczający.
Ilekroć sięgam po książkę Dowodów na Istnienie, zastanawiam się (mam nadzieję, że!), czy to będzie ta, która sprawi, że pokocham wydawnictwo, że będę po nie sięgać jak po pewniak, jak po Czarne. No cóż, ta też nie była tą-która-by-to-sprawiła. Niby wszystko OK, rzetelny reportaż, ale ciągle czegoś tu brakuje. Redaktora? Czekam aż Springera wydadzą, może wtedy los się odmieni. :D (Tochman ze wznowieniemSchodów się nie pali się nie liczy).
Miałam wysokie oczekiwania, co do tej książki. Być może za wysokie. Temat jest fantastyczny, praca wykonana rzetelnie, co potwierdza szeroki zakres źródeł i informacji. Sama historia jest jednak przedstawiona tak, że nie porywa. Niektóre fragmenty są bardzo ciekawie opisane (na przykład relacja z tego, jak ubrani byli ludzie na łące - super!), ale to mniejszość. Cały czas mi "czegoś" brakowało. Może właśnie tego "czegoś" w piórze autora?
aż się dziwię, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej historii — szkoda! bo to sprawa naprawdę fascynująca, absolutnie abstrahując od wątków religijnych. piotr nesterowicz przedstawił interesujące studium ludzkiej zawiści, podłości, która potrafiła łamać życia. świetna praca reporterska, pozostawiająca ostateczną ocenę czytelnikowi. jaką? zapewne większość osób ma identyczne przemyślenia. okrutnie żal mi jadwigi, na każdej możliwej płaszczyźnie.
To dobry, solidnie udokumentowany reportaż. Literacko jest minimalistyczny, emocjonalnie również. Naświetla ciekawy temat religijności w PRL-u, aż chciałabym, by ta książka była dłuższa i zawierała więcej historii cudów, o których wspomina autor. Tytuł i okładka zaostrzyły mój apetyt na tę pozycję i chyba lekko się rozczarowałam, że to taka dobra i solidna książka, a nie "cudowna" właśnie.
Długo czytana krótka książka. Dla mnie brakowało reporterskiej brawury, łatwego żąglowania wątkami, mrugnięcia do czytelnika i łatwości przekazu. Może być to tylko moje subiektywne odczucie.