Stefan Żeromski jeszcze za życia był traktowany jak żywa legenda i otoczony niebywałym szacunkiem. Nadano mu miano patrona pokolenia inteligencji polskiej, które budowało przedwojenną, niepodległą Rzeczpospolitą. Jednak życiorys autora „Ludzi bezdomnych” bywał niejednokrotnie zafałszowywany, i to nie tylko przez biografów z czasów PRL-u czy cenzurę, ale również przez jego najbliższych krewnych.
Najnowsza publikacja Iwony Kienzler poświęcona jest tytułowym „grzechom” Żeromskiego, jego burzliwej, pełnej miłosnych przygód młodości oraz zawiłościom życia w małżeństwie i w konkubinacie. Autorka nie pomija także literackiej spuścizny pisarza i przybliża okoliczności powstawania jego kolejnych dzieł. Celem książki nie jest bowiem strącenie „sumienia narodu" z pomnika, który wystawiły mu przeszłe pokolenia, a jedynie ukazanie jego ludzkiego oblicza.
Znana z bestsellerowych biografii autorka pokazuje wzloty i upadki Żeromskiego, który pięknie pisał o możliwości dokonywania życiowych wyborów przez swoich bohaterów, ale sam nie był zdolny do radykalnych rozwiązań w swoim życiu.
Praca porzadnie wykonana. Jest to tradycyjne podejscie do biografii, a wiec zaczynamy od urodzenia, konczymy na smierci, po drodze bedzie dziecinstwo, wyksztalcenie, podroze, romanse, rodzina, dzieci, zawodowy sukces, a potem wielki pogrzeb. Mozna nawet powiedziec, ze ksiazka ma ciut podrecznikowy charakter, ale nie az do tego stopnia ze czytelnik czuje sie jak w szkole. Brakuje bardzo ilustracji, jest ich tylko kilka. Brakuje cytatow z listow samego Zeromskiego i innych. Brakuje wczucia sie w epoke, brakuje moze atmosfery tamtych lat. Jest zaledwie kilka cytatow z korespondencji, ale Zeromskiemu autorka nie oddaje glosu. W sumie dowiadujemy sie duzo o nim, ale jego samego za bardzo nie poznajemy. Wyglada na to ze poprzedni biografowie oraz rodzina pisarza namieszali w jego biografii, a i on sam, prowadzac np. dwie rodziny na raz, czy tez majac kilka romansow na raz, niezle zacieral slady. A jesli chodzi o jego ksiazki, to sa w tej biografii dyskutowane niezwykle powierzchownie, nie dowiemy sie dlaczego Zeromski byl tak popularny. Autorka po prostu pogubila sie w jego tworczosci, nawet nie jestesmy pewni czy jego ksiazki jej samej sie podobaja. A bardzo chcialem zeby ta biografia mnie tymi ksiazkami zainteresowala, czytalem bowiem Zeromskiego ostatnio 40 lat temu, w liceum....
Biografia Żeromskiego dużo miejsca poświęca rozdarciu między etosem twórcy a jego prywatnymi wyborami.
Biografia odsłania rysy, które trudno pogodzić z tym pomnikowym wizerunkiem: chociażby porzucenie żony w chwili pogorszenia jej stanu psychicznego, a wcześniej przez wiele lat będącej jego osobistym, zawodowym wsparciem i związanie się z inną kobietą (przedstawiającą się jako żona, choć nią nie była).
Przywołuję to nie po to, by unieważnić dorobek autora “Popiołów”, lecz by w duchu postulatów Boy`a, odbrązowić. Pokazać jako człowieka z krwi i kości: utalentowanego, wrażliwego, ale też uwikłanego we własne słabości, błędy moralne.
To perspektywa wyzwalająca. Bo pozwala zmniejszyć dysonans, gdy słucha się oczekiwań wobec “zwykłych” ludzi , a pobłażliwością wobec twórców. Mówienie o tym, być może uczyniłoby literaturę bliższą ludziom, bardziej pociągającą, gdyby wiedzieli, że nie tworzą jej muzy z Parnasu, a tacy sami ludzie jak oni.
Biografia Żeromskiego napisana jest przystępnie, czasem wręcz felietonowo i pokazując złożoność losów, niejednoznaczność skłania do rozważań: jak czytać literaturę? Czy można / powinno oddzielić się dzieło od autora?