Recenzja „Wakacje z duchami” – powrót do dzieciństwa w najlepszym wydaniu
Niektóre książki to coś więcej niż tylko opowieści – to kapsuły czasu, wehikuły, które przenoszą nas do okresu dzieciństwa, do tych lat, kiedy świat był prostszy, a wakacje trwały wiecznie. Wakacje z duchami Adama Bahdaja to dla mnie właśnie taka książka.
Historia jest prosta – grupka chłopaków spędza wakacje u babci i oczywiście, jak to w wieku młodzieńczym bywa, zamiast po prostu odpoczywać, szuka przygód. Mamy tajemnicę, mamy “duchy”, mamy dziecięcą detektywistyczną intrygę – czyli wszystko to, co w młodości rozbudzało wyobraźnię i sprawiało, że wieczory z książką były czymś magicznym. Nie jest to literatura, która zmienia życie czy prowokuje do głębokich analiz – ale właśnie w tym tkwi jej siła. To książka lekka, przyjemna, a jednocześnie pełna uroku i klimatu dawnych lat.
Czytając ją teraz, po latach, uderza coś, co dawniej się nie rzucało w oczy – język. Slang tamtych czasów, określenia, które dziś już prawie nie funkcjonują, sprawiają, że całość ma niepowtarzalny klimat. Klawa to była książka – i faktycznie, wdechę się ją czytało!
Podsumowując – nie ma tu wielkich przesłań, nie ma moralnych dylematów, ale jest cudowna nostalgia. Jeśli ktoś wychował się na tej książce lub jej ekranizacji, to powrót do niej po latach jest jak odnalezienie starego pamiętnika z dzieciństwa – znajome, ciepłe i pełne wspomnień. Dla mnie to był idealny powrót do dawnych lat i chętnie sięgnę po kolejne książki z tamtych czasów, żeby jeszcze chwilę pobyć w tym beztroskim świecie.