Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że będzie to aż taki emocjonalny kaliber. Myślałam, że czeka mnie lekki romans z miłosną historią ciotki głównej bohaterki w tle, a dostałam wielowymiarową, przepięknie napisaną, wypełnioną humorem i ciepłem, nie stroniąc od trudnych wątków powieść. Myślę, że śmiało mogę nazwać ją też powieścią drogi. "Zwierciadła" to mistrzowski tekst, który albo powinien doczekać się ekranizacji, albo wydań na zagranicznych rynkach. Nie widzę innej opcji. Melka Kowal rozbiła bank i jako autorka podarowała mi książkę, która na zawsze zostanie w moim sercu.
Chloe od zawsze ucieka przed miłością, kiedy tylko ta zechce się zadomowić w jej sercu — nie robi tego z braku pragnienie bycia kochaną, lecz z lęku, którego nie potrafi wytłumaczyć. Gdy dowiaduje się, że jej partner planuje oświadczyny, porzuca jego oraz Londyn i wraca do Irlandii, do ukochanej ciotki Sorchy — jedynej osoby, która ją rozumie. Obie mają skłonność do miłosnych katastrof. Co więcej, Sorcha skrywa historię swojej nieszczęśliwej i niespełnionej miłości. Chloe w tajemnicy przed ciotką postanawia odnaleźć jej ukochanego. Wyrusza więc do Teksasu, nie mając nawet pojęcia, co mogła zaplanować dla niej przyszłość.
Niecałe dwa dni zajęło mi pochłonięcie tej historii. "Zwierciadła" to powieść napisana z niezwykłą wrażliwością i dbałością o każdy szczegół — czy to w kontekście opisów, czy charakterystyk postaci, czy po prostu mówiąc o samej fabule, która naszpikowana jest różnorodnością wydarzeń. A najpiękniejsze w tej wielowarstwowości jest to, że właśnie dzięki niej cała historia jest niesamowicie spójna i...tak do bólu prawdziwa, życiowa. I tak sobie myślałam w trakcie czytania, że ta książka jest przełożeniem życiowości na papier — bo przecież to, co nas spotyka każdego dnia, nie jest płaskie, jednostronne, ma swoje kolory, ma detale, na które zwracamy uwagę, ale niekoniecznie przykładamy wagę do tego, aby o nich za każdym razem, kiedy dzień się kończy, opowiadać innym. Ta książka to robi - zwraca uwagę na drobnostki, które nas otaczają.
Taką powieść mogła napisać tylko osoba, która jest doskonałym obserwatorem świata. Jestem oczarowana stylem, jakim operuje Melka Kowal, tym z jaką mądrością i błyskotliwością przełożyła na papier swoje myśli, a nawet niektóre doświadczenia, o których wspomina w posłowiu.
Ta książka, mimo iż jest fikcją, ma w sobie całe worki życiowej prawdy. Bohaterowie są z krwi i kości, błądzą, mylą się, ryzykują, chcą kochać, a jednocześnie boją się miłości. To, co spotyka ich na przestrzeni całej lektury, proszę Państwa — tu nie ma nudy!
Romansiary, muszę Was jednak przestrzec przed czymś: nie jest to klasyczny romans, a sam wątek romantyczny pojawia się nieco później, niż zwykle w tym gatunku. Ale tak sobie myślę, że to jest po prostu historia o miłości, z motywami drogi i uwaga, mały spoiler: enemies to lovers. I wiecie co? Super, że tak jest! Dzięki temu "Zwierciadła" są wyjątkowe, piękne i pełne zaskoczeń.
Poruszyła mnie ta powieść przeogromnie. Każdy rozdział, każdy wers czy to napisany z humorem, czy naszpikowany wzruszeniami pochłaniałam niczym najpyszniejsze cukierki świata (dla mnie są to krówki, koniec kropka). Kocham, kocham, kocham i chciałabym, abyście Wy też pokochali tę powieść tak bardzo, jak ja.