Anthony Bridgerton, najbardziej zatwardziały kawaler Londynu, staje przed prawdziwą miłosną próbą… Ku zaskoczeniu całego Londynu wicehrabia Bridgerton nie tylko zdecydował się na małżeństwo - wybrał już nawet kandydatkę na żonę! Jedyną przeszkodą jest starsza siostra jego wybranki Edwiny, Kate Sheffield, najbardziej wścibska kobieta, jaka kiedykolwiek pojawiła się w londyńskiej sali balowej. Ponętna intrygantka doprowadza Anthony'ego do szaleństwa swoją determinacją, by zniweczyć zaręczyny, ale kiedy wicehrabia w nocy zamyka oczy, to właśnie Kate jest kobietą nawiedzającą jego coraz bardziej erotyczne sny… Wbrew powszechnemu przekonaniu Kate jest absolutnie pewna, że ??nawróceni podrywacze wcale nie są najlepszymi mężami - a Anthony Bridgerton jest najbardziej niegodziwym łotrem ze wszystkich. Kate jest zdeterminowana, by chronić przed nim swoją młodszą siostrę, ale boi się, że sama może ulec hipnotyzującemu urokowi niepoprawnego uwodziciela… „Miłosna intryga i subtelny humor są w powieści Julii Quinn po prostu mistrzowskie. Dodajmy do tego perfekcyjne oddanie realiów epoki i mieszankę emocji, a otrzymamy romans historyczny bliski ideału”. Amazon.com Tytuł The Viscount Who Loved Me Tł Agnieszka Kowalska, Katarzyna Krawczyk
#1 New York Times bestselling author Julia Quinn loves to dispel the myth that smart women don't read (or write) romance, and and if you watch reruns of the game show The Weakest Link you might just catch her winning the $79,000 jackpot. She displayed a decided lack of knowledge about baseball, country music, and plush toys, but she is proud to say that she aced all things British and literary, answered all of her history and geography questions correctly, and knew that there was a Da Vinci long before there was a code.
A graduate of Harvard and Radcliffe Colleges, Ms. Quinn is one of only sixteen members of Romance Writers of America’s Hall of Fame. Her books have been translated into 32 languages, and she lives with her family in the Pacific Northwest.
The Bridgertons, her popular series of historical romance, is currently in production by Shondaland as a Netflix original series starring Julie Andrews, Phoebe Dynevor, and Rége-Jean Page.
Do połowy nienawidziłam Anthony'ego - głównego bohatera. Co to był za arogancki dupek! Pomyślałam sobie nawet w pewnym momencie, że siłą romansów Julii Quinn są jej bohaterki, ale nie bohaterowie. Ich najchętniej poddałabym reedukacji. Jednak potem zaczęłam go tolerować, a w końcu dość polubiłam. Nie na tyle, żebym sama chciała mieć takiego faceta, ale wystarczająco, żeby cieszyć się historią.
Bohaterka - Kate - na początku wydawała się trochę chwiejna, w jednym momencie silna, pyskata i pewna siebie, a za chwilę zastraszona w obecności Anthony'ego, zwłaszcza wtedy, gdy był w trybie dupka. Jej rozchwianie jest jednak dość zrozumiałe, bo nawet jeśli kobieta miała w XIX wieku jakąś osobowość i charakter, to nie miała sprawczości i niezależności życiowej, żeby je wyrazić. Co jest naprawdę smutne i ciężko się o tym czyta, kiedy jest tak wprost opisane.
Dynamika między postaciami pokazuje pewną ciekawą rzecz: w czasach, w których szczerość uważana była za chamstwo, a pozory za uprzejmość, żeby kogoś choć trochę poznać, trzeba było być z nim konflikcie. Kiedy negatywne emocje biorą górę, maski opadają i można w osobie po drugiej stronie zobaczyć prawdziwego człowieka. Dzięki temu, że od początku byli wrogami, Kate i Anthony mogli nawiązać rzeczywistą relację, zamiast powierzchownej znajomości opartej na wyglądzie i dobrym wychowaniu.
Książka całkowicie różni się od serialu. I to dobrze, bo dzięki temu było interesująco. Co mi się trochę nie podobało: ciągłe wewnętrzne rozkminy kogo to bohater/bohaterka by nie zamordował (oczywiście w przenośni) - to było dość dziwaczne, trochę infantylne i w dzisiejszych czasach passe; a także traktowanie bicia/szturchania/deptania/kopania między rodzeństwem lub partnerami jako formy ekspresji albo czegoś zabawnego. W jednej książce byłam w stanie to tolerować jako cechę konkretnej bohaterki, ale jako społeczna norma? nie! I oczywiście wiem, skąd to pochodzi, pamiętam te czasy, kiedy to było normalne, jestem wystarczająco stara. Ale czasy się zmieniły, wrażliwość się zmieniła i te wątki okropnie się zestarzały.
Niemniej książka bardzo mi się podobała, a pod koniec bardzo się wzruszyłam.
Nie lubię Anthony’ego, Kate była niby zadziorna, ale nie do końca. Zdecydowanie bardziej odpowiadała mi jej serialowa wersja. Była większym rywalem dla Anthony’ego.
Niestety bardzo się zawiodłam. Książka oczywiście napisana dobrze, lekkie pióro, wiarygodny świat przedstawiony.
ALE…. postaci? Fabuła? Anthony okropny, Kate po prostu nieciekawa, Edwina niepotrzebna. Nudnie opowiedziana historia, mimo wielkiego potencjału. Serial zrobił to 100x lepiej 💔
Te 3 gwiazdki to głównie z wielkiego sentymentu. Normalnie dałabym 2,5/5 maksymalnie.
Bridgertonowie to juz klasyk... Książki autorstwa Julii Quinn stały się światowym fenomenem i jednym z najpopularniejszych cykli romansów historycznych w historii. Książki sprzedano w milionach egzemplarzy na całym świecie, ale to dopiero premiera hitowego serialu na platformie Netflix dała serii "drugie życie". Ja sama musze przyznać, że najpierw obejrzałam ye kilka pierwszych sezonów serialu, a dopiero potem trafiłam na książki autorki. Ale postanowiłam skrupulatnie nadrobić czytelnicze braki. Serial był zrobiony z prawdziwym rozmachem i czasami mniej, a czasami bardziej rozmijał sie z oryginałem. A ja przepadłam kompletnie. Potem, gdy zaczęłam czytać książki, to czasem nieco przeszkadzały mi te drobne nadinterpretacje rezyserskie, a czsem wręcz przeciwnie 😉 Zdarzało się nawet, że to film bardziej mi się podobał niż książka... "Ktoś mnie pokochał" to druga część wspomnianej serii i opowiada tym razem o losach najstarszego z ośmiorga rodzeństwa - Anthony'ego. Mimo iż mężczyzna jest najstarszym synem i po śmierci ojca juz od lat pełni nieformalną funkcję "głowy rodziny" to jednak do tej pory stronił od małżeństwa i nie podejmował prób ustakowania się. Wtecz przeciwnie, "w towarzystwie" zyskał nawet miano zatwardziałego kawalera. Jednak coraz częstsze naciski ze strony matki sprawiły, że postanowił znaleźć odpowiednią kandydatkę na żonę i założyć rodzinę. Jednak od samego początku sobie jedną zasadę: nigdy się nie zakochać. Uważał, że miłość wszystko komplikuje, a jemu tak naprawdę żona potrzebna jest tylko po to, aby wypełnić rodzinne zobowiązania. I oczywiście trzymał się tego postanowienia... do czasu aż nie spotkał sióstr Shedfield. Co ciekawe, drugi tom spodobał mi się nawet bardziej niż pierwszy. Zwykle to pierwszą część pamięta sie najlepiej, a kolejne się do niej przeważnie porównuje. Ale nie w tym przypadku... I tym razem, z całą stanowczością mogę stwierdzić, że książka podobała mi się zdecydowanie bardziej niż film, czego już nie byłam tak pewna przy pierwszym tomie. 🌸 Seria o Bridgetonach naprawdę potrafi wciągnąć i przekonałam się o tym na własnej skórze i to aż dwa razy. Pierwszy gdy zaczęłam oglądać serial i po raz drugi, kiedy trafiłam na książki Julii Quinn. Myślę że każdy fan romansów historycznych się że mną zgodzi.
Serię Bridgertonowie zaczęłam, jak pewnie większość, od świetnej ekranizacji Netfliksa. Jako wielka fanka serialu, a zwłaszcza postaci Anthony’ego i Kate, musiałam przeczytać książkę, która była pierwowzorem historii tej dwójki. I tutaj właśnie… kurde, Netflix robi to po prostu lepiej.
Postacie w serialu są bardziej wyraziste i mają znacznie więcej cech charakterystycznych niż tylko obezwładniająca uroda czy niebywała przystojność. Znam już tę historię, a co za tym idzie, nie czytam tych książek po to, żeby odkryć ją na nowo, ale żeby zobaczyć, od czego wszystko się zaczęło.
A teraz o samej książce.
Historia miłosna? Jestem w stanie w nią uwierzyć. Postacie? Niestety, moim zdaniem niedopracowane i pozbawione wyrazistych cech. Brakuje mi w nich czegoś, co sprawiłoby, że zapadłyby mi w pamięć i stały się kimś więcej niż tylko bohaterami romantycznej historii.
Denerwuje mnie też porzucanie niektórych wątków. Weźmy na przykład Edwinę i Anthony’ego – przecież Anthony początkowo chciał się z nią związać! Do tego Edwina, jako siostra Kate, mogłaby odgrywać znacznie ważniejszą rolę w całej historii. Tymczasem jej wątek zostaje właściwie porzucony, a ja czuję, że można było wyciągnąć z niego znacznie więcej.
Żałuję, że nie zapisywałam sobie więcej uwag na bieżąco, bo teraz trudno mi przywołać konkretne przykłady. Co, swoją drogą, chyba samo w sobie też coś znaczy.
Będę czytać dalej! Mimo wszystko chcę poznać pozostałe historie i zobaczyć, jak wypadają ich książkowe wersje.
⭐️2.75⭐️ Jest coś w Bridgertonach takiego, co nakazuje wręcz trwania przy ich historii.
👩🏻❤️👨🏻 Postacie Mimo że postacie nie zawsze są mądre i znośne. Bo nie są. Anthony jest gburem jakich mało, chamem i prostakiem, który nawet nie stał obok gentlemana na którego stara się kreować. Kate. Ona jest. Czasem zabawna, bardzo kochana. Ale też zdziczała.
💄Fabuła Ich romans jest prosty. Klasyczne enemies to lovers, trochę zbyt szybkie, jednak rozumiem że zamieszczenie dłuższej historii w jednej książce mogłoby być mniej praktyczne.
🤌🏽Puenta Nie polubiłam się z Anthonym. Oznacza to tylko, że to drugi Bridgerton, który jest daleki od tego, by być lubialnym. Zostało jeszcze sześciu do sprawdzenia. Bo mimo że z bohaterami się raczej nie lubimy, to o zgrozo, jak to się dobrze i szybko czyta. Wieczór, a jako czytelnik nawet nie wiesz kiedy znalazłeś się w połowie historii, kiedy przeleciał kolejne sto stron. Ciekawe uczucie.
Zdecydowanie najlepsza część cyklu. Kocham Anthony'ego oraz Kate. W tej książce nie zabrakło rozmów, kluczowych momentów oraz wyznań. Widać przede wszystkim, dlaczego bohaterowie się w sobie zakochali, co ich łączy, to że mają wbrew pozorom podobne przejścia, przemyślenia i podejście do życia. Gdyby Netflix postanowił odwzorować wydarzenia książki 1:1 myślę, że również drugi sezon byłby sukcesem. Czytając tę część nie miałam żadnych wątpliwości, dlaczego główni bohaterowie do siebie pasują. Oczywiście schemat jest bardzo podobny jak w pierwszej części, jednak pozostałe aspekty to wynagradzają. Bardzo w tej części podobała mi się Edwina, siostra Kate. W serialu była o wiele bardziej irytującą postacią.