Na początku, po przeczytaniu streszczenia z tyłu książki, miałem flashback do komiksu z dzieciństwa (chyba na podstawie książki Juliusza Verne’a?) natomiast po rozpoczęciu czytania, szybko okazało się że to pomyłka. Dzieło, bo tak można nazwać ta pozycję, napisana przez Williama Goldinga, jest bardzo trafne - szczególnie w dzisiejszych, bardzo ciekawych i spolaryzowanych czasach. Książka ukazuje, że w sytuacjach stresowych człowiek posługuje się swoim systemem domyślnym, a eskalacją konfliktu oraz wybranie jednego, słusznego wodza połączonego z iluzją systemu demokratycznego prowadzi do powstania przeciwwagi. Pokazuje też bardzo wyraźnie, że pomimo młodego wieku, przez traumatyczne doświadczenie, mieszkańcy wyspy nie mieli problemu z okrucieństwem- stało się ono mieszanką pospolitego wydarzenia oraz tematu tabu, najprawdopodobniej wypartego przez chłopców. Podsumowując, sama książka mi się podobała, natomiast to, jak aktualna i uniwersalna jest przerażające. Jedna gwiazdka mniej jednak za brak rozwinięcia historii poszczególnych bohaterów, wydaje mi się że bardziej psychologiczne spojrzenie mogłoby przynieść ciekawe momenty i rezultaty.