Po przejściach z sąsiadem Tereska Trawna, jedyna w swoim rodzaju kombinacja kobiety i czołgu, jest gotowa na wiele, byle zaznać w końcu odrobiny świętego spokoju oraz błogich widoczków. Nawet na to, by wybrać się na babski wypad do spa w towarzystwie rodzonej córki, przysposobionej teściowej oraz – o zgrozo – niezmiernie osobistej mamusi. No i Pindzi, rzecz jasna!
Niestety, skrupulatnie zaplanowane wellness i tour de bar szybko biorą w łeb, kiedy tuż za ścianą dochodzi do zbrodni, a mamusia haniebnie przegrywa starcie z Kleopatrą. W tych okolicznościach Tereska, Mira i Zoja muszą raz jeszcze zewrzeć szyki, żeby przydybać zbrodzienia.
Lecz jak to zrobić, kiedy zbrodzień jest, za to nigdzie nie ma zwłok?
Przez większość czasu udaje, że robi coś konstruktywnego, czyli niewiele z niej pożytku. Przebrzydła polonistka, beznadziejnie zakochana w romantyzmie i twórczości Juliusza Słowackiego, który wielkim poetą był. Zwierzę odludne, występuje przede wszystkim w środowisku domowym, rzadko wyłaniając się na światło dzienne. Zadebiutowała opowiadaniem Rozmowa dyskwalifikacyjna („Fahrenheit” nr 53/2006). Być może uwierzyłaby w zjawiska nadprzyrodzone, gdyby się o jakieś potknęła, co wcale nie zmienia faktu, że fantastykę czyta namiętnie, a nawet i pisuje. Żadnym tematem nie wzgardzi, począwszy od aniołów w bamboszach (Dożywocie, antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów 2007), przez trupy (Przeżycie Stanisława Kozika, „Science Fiction, Fantasy i Horror” nr 44/2009) aż po nawiedzone zamtuzy (Nawiedziny, antologia Nawiedziny, Fabryka Słów 2009) i insze paskudztwa. Ot, żelazna konsekwencja…
Znaki szczególne książek Marty Kisiel to: czarny jak smoła, inteligentny humor, trup, który ściele się nie za gęsto, ale w sam raz i zachwycający, pełen słowotwórczych cudeniek język, uzupełniający całość. Poznajcie jedną z najzabawniejszych komedii kryminalnych!
Kogo krępuje uśmiechanie się w miejscach publicznych, ten „Efektu pandy” nie powinien ruszać z domowego zacisza. Lepiej w takim wypadku schować się pod kocykiem, z książką w ręku i chusteczkami pod ręką, by ocierać co rusz łzy nieopanowanego rechotu. Gagi i perypetie w wydaniu Marty Kisiel to jest jedno, prawdziwym skarbem jest tu jednak język. Szalony, giętki, żywy – Marta Kisiel bawi się naszą polszczyzną, rozciąga ją, uzupełnia, wszystko to z szacunkiem, inteligentnie, zmysłowo nawet, bo takie piękne zdania to zwyczajnie cieszą dogłębnie rozkoszującego się lekturą czytelnika. Te wszystkie „ż”, „dż”, „rrrr”, sama śmietanka! A w tym wszystkim inteligentny humor, z którego trudno się otrząsnąć – śmiech pojawia się tu szczerze i niewymuszenie.
A kryminalna intryga zapytacie? Z racji gatunku, jakim jest komedia kryminalna, kryminał jest tu na drugim miejscu, wplata się sprytnie między wydarzeniami, stanowi idealne tło dla rozwoju samych postaci. Co oznacza, że to nie na trupie się tutaj skupiamy, ale bawimy się pysznie z bohaterkami za trupem podążając. Ma być absurd, ma być szaleństwo, ma być chichot niekontrolowany, a to wszystko jest na swoim miejscu. Lektura błyskawiczna, na jesienną chandrę jak znalazł – nie sposób się nie uśmiechnąć.
Kolejne spotkanie z rodziną Trawnych i znów tona śmiechu. Zagadka kryminalna mniej intrygująca, niż ta w pierwszym tomie, ale ja już każdą historię Tereski, Miry i całej reszty biorę w ciemno! 🖤
Bawiłam się gorzej niż przy "Dywanie z wkładką", choć wciąż lubię poczucie humoru autorki i Briżit skradła moje serce. Natomiast to, co w Teresce Trawnej drażniło mnie już przy pierwszej części, teraz tylko przybrało na sile. Kompletnie nie pasuje mi jej choleryczny charakter i wydzieranie się na wszystko i wszystkich dookoła. Kolejna rzecz, która mnie drażniła tutaj jeszcze bardziej niż w pierwszej części, to stosunek autorki i w rezultacie też postaci do alkoholu - pokazywanie, że bycie alkoholikiem jest fajne i zabawne i wszyscy dookoła są z tym okej? No nie. Me no likey.
2,5/5 Śmieszna i lekka historia. Bohaterowie komiczni i wspaniali których można z łatwością pokochać. Jednak sama historia wydawała się trochę na siłę. Praktycznie od początku znałam rozwiązanie tej „zagadki kryminalnej” i zupełnie mnie ona nie wciągnęła, tak jak ta z pierwszego tomu. Jednak tym co przykuwa uwagę jest zdecydowanie humor autorki - chociaż czasem było tego humoru aż za dużo. Zdecydowanie bardziej wole fantastykę Marty Kisiel.
moja opinia: It is so bad I want to give you a zero But that's not possible So I give you a one
- humor totalnie boomerski, obrzydliwy, cringeowy - bohaterki które na siłę próbują być śmieszne (nie są) - bohaterki które może i mają jakiś charakter jednak ta karykaturalna wręcz oprawa DLA MNIE totalnie nie zagrała - fabuła w której wątki z początku ciekawe w daleszej części książki nie są poprowadzone dobrze - miała to być komedia a wyszedł dramat - sama ksiązka, ciągnąca się, nużąca, bez plot twistów które by ją ożywiły - zabawa w mieszanie języka polskiego z francuskim i rosyjskim, przeszkadzało w czytaniu, gdyż człowiek skupiał się na tym aby poprawnie przeczytać wyraz a nie na całokształt zdania - zagraniczne nazwy, imiona etc. napisane tak jak się je wymawia po polsku aż bolały po oczach. Nie jest to stara książka, więc autorka mogła poświęcić tą chwilę na to żeby zapisać to zwykłej formie, tak jak w większości współczesnych książek. Bo jednak od książki wydanej w 2021 roku oczekuję więcej niż to co dostałam - książka zachęca czarnym humorem.... Ja się pytam gdzie on jest? Jedynie w początkowych rozdziałach go odnalazłam a później? Nie ma. Nie istnieje tak jak moja dobra opinia o tej książce
Tereska Trawna wraz ze swoją pierworodną Zoją, teściową Mirą, matką Briżit oraz jedyną i niepowtarzalną psicą Pindzią wyjeżdżają na tydzień w góry, do spa odpocząć (albo spróbować nie zwariować). Tylko, że tam gdzie Tereska i Mira, tam musi być też zbrodnia! 🐼
Tym razem zbrodzień jest znany, zbrodni łatwo się domyślić, dowody powoli się zbierają, brakuje tylko zwłok! Sąsiad zza ściany zaczyna zachowywać się coraz bardziej podejrzanie, a Tereska ma coraz większą ochotę na mordobicie 🐼
Efekt pandy i Tereska to szczypta humoru i odrobina mięty (bo dostaliśmy w końcu drugi tom w miętowym wydaniu)!
To mój trzeci raz, gdy czytam tę historię i ciągle bawię się na niej wyśmienicie. Zarówno przygody kobiet, jak i sam humor książki trafiają idealne w moje gusta, a im bardziej Tereska się denerwuje, tym ja się lepiej bawię 🐼
Niestety w tym tomie mamy trochę mniej człowieka labradora Andrzeja (mąż) i drugorodnego Maciejki (syn), chociaż ta dwójka potrafi również namieszać tylko przez telefon. Za to dostajemy dość dużo scen z matką Tereski, która od samego początku po prostu JEST 🐼
Widzę pewna miłość autorki do komplikowania życia czytelnikom - w serii Małe Licho (i Oczy uroczne) mamy Bazyla z wadą wymowy, a tu Briżit, która miesza polski, francuski i rosyjski 🐼
Sama zagadka jest zupełnie inna niż ta w pierwszym tomie, a rozwiązanie dość niespodziewane. I chociaż to Terenia i Mirą wiodą historię do przodu, to najmłodsza Trawna (wraz z Pindzią) rozwiązują tajemnice. Zresztą jak już przy Zoji jesteśmy, to chętnie przeczytałabym dorosłe przygody tej nastolatki, bo widzę jej świetlaną przyszłość jako prywatnej detektywki 🐼
Jeśli lubicie kryminały z dużą szczyptą humoru, to ta seria jest dla was! 🐼
Mocne 3.5 🌟 Bardzo przyjemna, z humorem, z trupem (a ja lubię trupy), taka o. Ale czy zostanie ze mną na dłużej? Nie, do przeczytania i zapomnienia, czyli coś co przyjemnie towarzyszy podczas dnia, ale na mózgu nie wygrawerowała swojej obecności.
Lubię raz na jakiś czas przeczytać jakąś przyjemną komedię kryminalną, dzięki której trochę się pośmieje, a przy okazji rozwiążę prostą sprawę kryminalną. Pierwsza część przygód rodziny Trawnych, czyli "Dywan z wkładką" bardzo mi się podobał, więc bez zastanowienia sięgnęłam po kontynuację, czyli "Efekt Pandy".
Tym razem Tereska zostaje namówiona na relaksacyjny wypad do Spa, w którym uczestniczą również jej bardzo francuska matka Bridżit, córka Zoja oraz ukochana teściowa Mira. Szybko jednak okazuje się, że i tym razem kobiety będą musiały rozwiąza�� zagadkę kryminalną, różnica polega jednak na tym, że mają potencjalnego zbrodzienia, jednak brakuje trupa! Kiedy z domku obok znika żona pewnego buca, nie można pozostawić tego bez żadnej interwencji.
Tak jak w przypadku pierwszego tomu, Marta Kisiel serwuje nam dawkę humoru, słowne potyczki, zabawne przemyślenia. Przyznaję. że kilka razy się uśmiechnęłam, niestety zbyt duży nadmiar mało znaczących i nieco nudnych sytuacji trochę wybijał mnie z tego komediowo-kryminalnego nastroju. Były momenty, że okropnie się wynudziłam i z niecierpliwością czekałam na jakąś akcję. Na szczęście pod koniec sytuacja nieco się poprawiła, nadeszło rozwiązanie zagadki, które było naprawdę satysfakcjonujące. W całej książce zabrakło mi jednak jakiejś takiej dynamiki, dreszczyku, który odczułam np. w pierwszym tomie.
"Efekt Pandy" to przyjemna, zabawna książka na umilenie czasu, jednak nie zapadnie mi na długo w pamięci. Mam jednak nadzieję, że kolejny tom będzie już znacznie lepszy, bo wierzę, że to nie koniec przygód rodziny Trawnych ;)
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu W.A.B :)
Tereska, córka Zoja, teściowa Mira i nieoczekiwanie matka Tereski - Briżit, wyruszają na babskie spa w górach. Wkrótce jednak zamiast błogiego relaksu, trafiają na sąsiada, który zachowuje się dziwnie. Kiedy jego żona znika, podejrzenia padają na niego i rusza śledztwo – w damskim stylu.
„Efekt pandy” to drugi tom przezabawnej komedii kryminalnej z Tereską Trawną w roli głównej.
Komedia kryminalna, pełna genialnego humoru, sytuacyjnych żartów i powiedzonek. Obok tego świetnie wykreowane barwne postaci, pełne kontrastów i temperamentu. Ich interakcje tworzą dynamiczną mieszankę. Cięty język i dialogi zapadające w pamięć. Nie ma tu postaci, której bym nie lubiła, każde spotkanie z nimi to świetna zabawa. Trzy pokolenia, pies i wielojęzykowość jednej postaci tworzy niesamowity klimat tej powieści. Wątek kryminalny jest tu dodatkiem, a główną rolę odgrywają relacje między bohaterkami i ich szalone perypetie. Mimo iż każda z nich jest w innym wieku, ma inne doświadczenia, bawią się dobrze w swoim towarzystwie. Śledztwo jest prowadzone po amatorsku, ale to w tym jest najwięcej zabawy, a jedno źle usłyszane słowo prowadzi do katastrofy. Pióro autorki jest niezwykle lekkie, barwnie opisuje swoje historie, dzięki czemu przez książkę się płynie. Styl jest jedyny i niepowtarzalny!
Marta Kisiel udowadnia, że wystarczy kilka temperamentnych kobiet, tajemnicze zniknięcie i saszetka z pandą, by weekend zamienił się w szaloną kryminalną przygodę. „Efekt Pandy” polecam wszystkim fanom humoru, rodzinnych awantur i detektywistycznych wpadek!
"Efekt pandy" to drugi tom z Tereską Trawną. Tym razem kobieta, za namową męża, wyrusza w relaksacyjny wyjazd do SPA. Zapowiada się świetny babski wypad z matką, córką i teściową, gdyby nie pewien zbrodzień oraz zaginiony trup.
W zasadzie ta część jest dla mnie bardzo podobna do pierwszej, ale bardziej przypadł mi do gustu "Efekt pandy". Nadal uważam, że bohaterowie książki są czasami zbyt przerysowani, ale fabularnie już jest lepiej. Ta historia nie miała aż tak długiego rozbiegu jak poprzednia, więc książka była bardziej dynamiczna. Nie zmienię również zdania pod kątem gatunkowym - nadal jest tutaj więcej komedii niż kryminału. Sprawa kryminalna ma być taką wręcz posypką do babeczki. Trochę szkoda, że nie jest to bardziej wyrównane, bo komediowość powoduje, że bardzo łatwo możemy stracić ochotę na rozwiązywanie zagadki kryminalnej. To co zdecydowanie charakteryzuje tę książkę to lekkie pióro oraz przyjemny klimat.
Poprzednia książka dostała 2 gwiazdki. Tutaj bawiłam się trochę lepiej, więc adekwatnie podniosę ocenę do 2,5 gwiazdki.
Jestem zachwycony tą serią. Ponownie było zabawnie (chociaż w moim odczuciu trochę mniej niż poprzednio), z plot twistami, ciekawą fabułą i wciągającą sprawą kryminalną. Brakowało mi Maciejki i Andżeja, ale idzie przeżyć bez nich, chociaż nie jest aż tak super. No i nie zawsze rozumiałem co Brigitte mówi, ale to by trza było znać Français lub rosyjski, a to ponad moje siły. Pindzia jest największym dobrem tej serii, zasługuje na wszystko z tego świata <3
Na koniec najważniejsze, jebać Żelingtona, pierdolony konfederata i przegryw życiowy ot co
"Efekt pandy" jest przyjemny i zabawny, ale jest to dla mnie książka do jednorazowego przeczytania. Wydaje mi się, że w komedii kryminalnej bardziej powinny bawić nas wydarzenia i zachowania bohaterów, nie zaś dowcipy słowne budowane przez autorkę/autora. Owszem, świetnym zabiegiem jest wprowadzenie matki Tereski, która miesza trzy języki na raz w swoich wypowiedziach i wywołuje tym efekt komiczny. Ten styl mówienia Briżit i jej zachowania udały się autorce znakomicie. No i relacja Tereski z matką też jest interesująca i nie do końca taka zabawna. Ale sama intryga kryminalna jest trochę "na siłę". Wolę jednak Martę Kisiel w wersji fantastycznej.
pani Marta Kisiel jak nigdy nie zawodzi 💪 pomimo, ze nie czytalem pierwszej czesci (dowiedzialem sie ze jest takowa, gdy odhaczałem te ksiazke) to bardzo dobrze sie bawilem. humor? jest. ciekawi bohaterowie? są. dobra fabuła? jest. czego więc wiecej potrzeba do szczęścia? tereska to zawsze potrafi poprawic humor...
Po niezbyt udanym "Dywanie z wkładką", ta książka okazała się naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. Humorystyczne dialogi kilka razy mnie rozbawiły a historia zaangażowała. Cieszę się, że dałam autorce drugą szansę!
Ten wątek około kryminalny był w ogóle niepotrzebny. Wystarczyłyby charaktery i relacje bohaterek, bo naprawdę były fajowe, mogła to być komedia zamiast komedii kryminalnej. Ale sympatyczne to było i tak!