Wzruszająca powieść o miłości, która jak kawa miewa gorzki smak... i bez której – jak bez kawy! – trudno żyć.
Małe gesty potrafią zmienić bieg ludzkiej historii nie mniej niż ważne wydarzenia. Z wielkim dla siebie trudem przekonuje się o tym Mela, która po tragicznej śmierci siostry, przejęciu opieki nad jej kilkumiesięcznym synem i bolesnym rozstaniu z narzeczonym nie spodziewa się od życia już niczego dobrego. A już na pewno nie spodziewa się tego po Cyrylu, który od kilkunastu lat jest głównym bohaterem jej nocnych koszmarów i który tak bardzo odbiega od jej wyobrażeń o ideale mężczyzny... Czy ich przypadkowe spotkanie stanie się kolejnym dowodem na to, że pozory mylą, przeciwieństwa się przyciągają, a serce kobiety można zdobyć, podając z troską kubek aromatycznej kawy właśnie wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuje?
Najnowsza powieść Ewy Ciwińskiej-Roszak smakuje jednak nie tylko wyborną kawą. Zaprasza czytelników do ekspresowego poznania niezwykłej historii młodej dziewczyny, która w przełomowym momencie swojego życia musi podjąć decyzję, czego tak naprawdę oczekuje od miłości i jak wiele jest gotowa zaryzykować.
Sami wiecie jak to jest stracić bliską osobę i na was bardzo rozumiem, ale czy mimo strat nie dostaliście kiedyś takiego pstryczka w nos… „hej, obudź się! Żyj dalej, bo masz wokół siebie ludzi, którzy chcą dla ciebie dobrze” i właśnie tak było tu…
Historia straty bliskiej osoby niesie za sobą ciężar opieki nad dzieckiem, ale stawiając się jeszcze w rolę matki bez jakiegokolwiek przygotowania niesie nie tylko problemy in obowiązki, ale takie radość, że zostałaś niejako wybrana, że sobie poradzisz.
Wielu z was by tak jak nasza bohaterka dostałaby ataku paniki, bo jest to odruch bezwarunkowy, lecz czy wolelibyście takie małe stworzenie oddać pod opieką niewiadomo kogo? Zastanówcie się, i lecimy dalej.
Żeby nie było tak niedobrze, a historia była zjadliwa to stał się cud w tym całym nieszczęściu, bo ktoś jednak nad dziewczyną czuwał, i zarówno miała wsparcie koleżanki jak i rodziny lecz także właśnie pojawił się nasz anioł stróż, co jeszcze bardziej pogłębiło w naszej bohaterce dar macierzyństwa… i nagle wszystko co się waliło zaczęło się budować na nowo, ale jak co i gdzie się potoczyło w historii to już zapraszam do czytania.
… ale… ale… jeśli nie lubisz ckliwych i pełnych radości i miłości komedii, otoczonych różnym złem dodatków nie czytaj, tylko dlatego, że ona porwie cię do łez i ze wzruszenia.