Sierpień 1939 r. Janek z powodu polskiego pochodzenia traci stanowisko komendanta straży pożarnej oraz mieszkanie służbowe i wraca z żoną do Gdańska. Wkrótce wraz z innymi Polakami doświadczają niemieckiej brutalności. Bezdomnych przyjaciół pod swój dach w Lipowym Dworze przyjmuje Rita, żona oficera Wehrmachtu, która toczy własną walkę z faszyzmem. Czy spotkanie po latach rozłąki będzie dla nich błogosławieństwem, czy przekleństwem?
Miasto wojny przedstawia osobiste dramaty bohaterów, w które wdziera się wojenny czas. Naznacza on ich życie strachem wobec aresztowań, egzekucji i obozów koncentracyjnych oraz stawia po przeciwnych stronach barykady.
Pewnego razu w Wolnym Mieście to wzruszająca i pięknie napisana historia wielkiej miłości, opowiedziana w trzech tomach. To opowieść o zwykłych ludziach, których ścieżki życia wytyczyła wojna. Na kartach powieści pojawia się plejada barwnych postaci i Gdańsk lat 1929–1950. Marlena Wittstock z doskonałym wyczuciem godzi tajemnice rodzinnej przeszłości z próbą odnalezienia spokoju w tym, co niepoznane.
Tom drugi sagi historycznej "Pewnego razu w wielkim mieście" autorstwa Marleny Wittstock, zatytułowany "Miasto wojny" przeniósł mnie do 1939 roku.
Janek zostaje zwolniony z funkcji dowódcy straży pożarnej z powodu swojej narodowości i wraz z ciężarną Anielą wraca do Gdańska, w którym jego ukochana Rita buduje własne życie i realizuje się zawodowo, pisząc w tajemnicy pod pseudonimem. To właśnie tutaj dopada ich mrok historii - wybuch drugiej wojny światowej.
W tej części wydarzenia historyczne zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan, co nie dziwi, bo trudno o bardziej dramatyczny rozdział w dziejach Polski. Od tej chwili terror, strach i cierpienie stają się codziennością. Rodziny zostają rozdzielone, mężczyźni trafiają na front, a niektórzy już nigdy z niego nie wrócą.
Podobnie jak w pierwszym tomie, autorka prowadzi narrację z perspektywy Rity i Janka. Dzięki temu czytelnik jeszcze mocniej wnika w ich emocje, lęki i tęsknoty. Choć ich niespełniona miłość schodzi tu na dalszy plan, to wciąż pali ich jak ogień, który nigdy nie gaśnie.
"Miasto wojny" to opowieść trudna, przejmująca i głęboko poruszająca. Tak jak w pierwszej części współczułam dwojgu tragicznym kochankom, tak tym razem moje serce nie jest w stanie pomieścić krzywd, które niosą wojenne doświadczenia.