Krzysiek i Robert. Adam i Marcin. Dwa związki, w których od dłuższego czasu nie układa się najlepiej. Pierwszą parę dopadła rutyna, a skrajnie różne charaktery mężczyzn utrudniają im znalezienie wspólnego rytmu. Druga - balansuje na granicy lojalności i zdrady. Gdy ich drogi krzyżują się na wrześniowej domówce, niespodziewana fascynacja przeradza się w coś więcej. Spotkania, wyjazdy, coraz śmielsze gesty oraz zbliżenia wywołujące motyle w brzuchu tworzą skomplikowaną więź. Zawiła relacja skłania czterech mężczyzn do zawarcia układu, który już wkrótce przedefiniuje ich podejście do związków, miłości oraz samych siebie. Ale czy więcej zawsze znaczy lepiej?
Zrobiłem to – przeczytałem e*otyk z relacją poliamoryczną w roli głównej, ale ta historia to zdecydowanie coś więcej. Książka opowiada o życiu dwóch par dorosłych mężczyzn. Wystarczyło jedno spotkanie, które niespodziewanie stało się jednocześnie impulsem do zmian. Obie pary mierzyły się w swoich związkach z pewnymi problemami. Uwierzyli, że mogą sobie wzajemnie pomóc. Pasja, ogromne zaangażowanie, troska, bliskość, sprawiły że przez zachmurzone niebo znów zaczęło przebijać się słońce, którego każdemu z nich brakowało od dłuższego czasu.
Wydaje mi się, że na polskim rynku wciąż jest niewiele takich książek, opowiadających historię o męsko-męskiej relacji, ale właśnie z perspektywy dorosłych facetów. Już to jest dużym atutej tej powieści. Do tego autor podjął bardzo odważną decyzję, by przedstawić relację romatyczną, która wykracza poza dwie osoby. I choć pod tym względem wszystko rozgrywa się bardzo szybko i można odnieść wrażenie, że brakuje tutaj solidych fundamentów, to jednak czuć prawdziwość tej historii i jestem w stanie uwierzyć, że ktoś doświadczył czegoś podobnego.
W tej historii jest dość sporo codzienności. Wiele dni jest opisywanych od pobudki, po moment zaśnięcia, co w przypadku książki, nawet obyczajowej, było dla mnie mimo wszystko nienaturalne, w kontekście budowania fabuły i prowadzenia przez kolejne wydarzenia. Brakowało mi też momentami większej ilości dialogów, które pokazałyby jak więź tworzy się i zacieśnia między bohaterami, co zostało w tym przypadku zastąpione zrelacjonowaniem wydarzeń przez trzecioosobowego narratora.
Ogólnie książka zapewniła mi dużo przyjemności. Porusza ona wiele trudnych tematów, przez opowieść przetacza się wiele ważnych rozmów między bohaterami, ale między nimi znalazło się także miejsce na humor, który na mnie działał fenomenalnie. Na koniec dodam jeszcze, że ta powieść jest pełna dram, a każda kolejna przebija poprzednią.
4,5 ⭐️ Siłą tej książki jest prawda, autentyczni bohaterowie, ich przemyślenia, spostrzeżenia dotyczące relacji międzyludzkich i to niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, statusu majątkowego czy seksualności. Książka 100 pro 18+
Dwie pary - Krzysiek i Robert, Adam i Marcin. Pary, które zmagają się z bolączkami związkowymi oraz małymi i dużymi dramatami życia codziennego. Ich losy zazębiają się, a co z tego wyniknie, dowiecie się w trakcie i po lekturze.
Książka dla dorosłych czytelników, traktująca o miłości, zdradzie, seksie, życiu. Powiem szczerze, iż skłoniła mnie do przemyśleń. Lubię, gdy tak się dzieje po przeczytaniu książki.
Polecam wszystkim zainteresowanym taką tematyką :)
Myślałam, że najgorsze co mogę zrobić to zaspoilerować sobie zakończenie… Potem przeczytałam „Atlas motyli i ciem”.
Gdybym miała dostać złotówkę za każdorazowe załamanie nerwowe, delulu Krzyśka i przewidzenie „plot twistu”, trzy pokolenia nie musiałyby już pracować. I chociaż nie lubię mówić źle o książkach, to ktoś musi. Doświadczenie straszne, pozostawiające ogromną skazę na sercu, duszy oraz umyśle. Nie żartuję. Zacznijmy od rzeczy najmniej traumatycznych.
Sięgając po „Atlas” kierowałam się starym, tiktokowym trendem, który zapewne kojarzycie – te wszystkie memy z autorami kryminałów piszącymi powieści zza krat, ponieważ według opinii publicznej musieli „doświadczyć” czegoś, aby móc o tym pisać. W tym przypadku, spodziewałam się dobrej merytoryki i ewentualnie kilku literówek. Boże, ale się myliłam.
Najpierw przedstawię wam bohaterów, bo opis już znacie.
⭐Marcin – biznesmen seksoholik. (W porno miałby lepszą fabułę niż w książce).
⭐Adam – biznesmen agresor – typowy bad boy z romansów, który cierpi w związku, sam ma problemy, ale o nich dowiadujemy się na sam koniec. (Nikt tak naprawdę nie wie czy udało się go zmienić).
⭐Robert – cicha woda, ale brzegi rwie, kucharz i trochę mędrzec. Jakby dać mu łódkę, mógłby być starym człowiekiem na morzu z pasją do filozofowania. (Spirit animal każdego kto na siku musiał iść w krzaki).
⭐Krzysiek - zero myśli za oczami, a jednak jakoś wraca do domu. Czasem. (Zmienia swoje życie średnio co sto stron).
Fun fact: Marcin i Krzysiek wyglądają identycznie. Tak samo jak Adam i Robert.
W „Atlasie” jest dużo szczegółów, które niewiele wnoszą do historii np. opisywanie całego procesu sięgnięcia po telefon, odblokowania, przejrzenia aplikacji i odpisywania na wiadomość czy nadgorliwego omawiania progresu: „Krzysiek zamierzał nagrać film. Krzysiek nagrał film i zaraz go zmontuje. Krzysiek siada na kanapę i przygotowuje się do montażu. Krzysiek, (jakbyście zdążyli zapomnieć) – montuje film.” Wow. Nie domyśliłabym się.
🦋Konstrukcja zdań trochę jak w szkole podstawowej, bo w międzyczasie zostaje dokładnie określona firma urządzenia, kolor kanapy, poduszek i wszystkiego co tylko możliwe oprócz clou historii. O budowaniu dynamiki można pomarzyć.
🦋Absurdalna ilość powtórzeń – „przyjadę, przyjedzie, pojechali” widziałam w każdej możliwej kombinacji odmian przez przypadki i to w jednym akapicie. Synonimów też nie ma sensu szukać.
🦋Brak logiki – strona 142 – poznali się w barze, strona 155 – ci sami bohaterowie poznali się na Grindrze. Raz skrzynia biegów jest manualna, a raz automatyczna. Do tego randomowo pojawiające się motyle i ćmy. Chciałabym w kontekście przedstawianej historii dostrzec ich sens – zarówno logiczny, jak i egzystencjalny. W życiu nie widziałam takiego natężenia owadów w okresie zimowym.
🦋Bohaterowie na poziomie kreacji są tak nisko, jak to tylko możliwe. Brak trójwymiarowości, brak więzi na płaszczyźnie czytelnik-postać, a zachowanie i postawa emocjonalna… raczej niestabilna i nieporywająca.
🦋„Atlas motyle i ciem” można poznawać tylko z dobrą muzyką, bo wtedy zwyczajnie śmieszy. Niestety, na poważnie – boli nawet masochistów.
🦋Nie ukrywam, był potencjał w fabule, jednak nie dostrzegam go w obecnym formacie. Fragmenty, które miały być głębokie, nieść przesłanie czy zwyczajnie oddać realia życia, stały się karykaturalne. Zdecydowanie jest to materiał, który nie powinien wyjść do ludzi w takim stanie. Wygląda mi to bardziej na szkielet historii, a nie produkt końcowy.
Przyjemna i lekka opowieść. Cieszę się, że jest na polskim rynku taka powieść poruszająca temat związków poligamicznych w gejowskich relacjach. Miło się czytało.