Isabel od dziecka wiedziała, że nie jest zwykłą dziewczynką. Słyszała w głowie głosy próbujące zapanować nad jej wyborami. Została wychowana w głębokiej wierze, ale czuła, że nie jest taka jak jej rodzicielka.
Kiedy dziewczyna osiąga pełnoletniość, jej matka umiera. Wtedy też Isabel dowiaduje się od zaprzyjaźnionego księdza prawdy o swoim pochodzeniu i zyskuje moce, które chce wykorzystać do ratowania słabszych. Niestety, Demonowi Otchłani te praktyki nie przypadają do gustu, podobnie jak Bogu, u którego nie było w planach stworzenia Isabel.
Demon za pozwoleniem Lucyfera przychodzi na ziemię, by sprowadzić Isabel do jej ojca. Pozostali Upadli chcą zniweczyć jego zamiary, bo Isabel posiada moc, której pragną. Abaddon miał chronić córkę Szatana i Sprawiedliwości, a dziewczyna nie spodziewała się, że to w piekle rozegrają się jej największe wojny.
Anioły i Demony. Święci i Upadli.
Czy pomiędzy różnymi światami może się zrodzić nie tylko pożądanie, ale i miłość?
Macie czasem tak, że sięgacie po książkę i już po pierwszej stronie wiecie, że miłości z tego nie będzie? Bo ja, właśnie tak miałam z Królestwem Ciemności. Zamysł na tę historię miał potencjał, ale wykonanie pozostawia tak wiele do życzenia, że z chęcią pozostawiałbym to bez komentarza.
Jestem dark romansiarą, więc widząc motyw upadłych aniołów i demonów wchodzę w to bez zastanowienia. Jak tak teraz o tym myślę, to naprawdę powinnam zacząć robić sobie jakąś lepszą selekcję, żeby przestać marnować czas i moje szare komórki na takie wytwory.
W tej książce nie istnieje pojęcie opisów. Zero opisów uczuć, emocji, przemyśleń czy otoczenia, które przecież jest tak istotne, skoro jesteśmy w nieistniejącym, wykreowanym przez autorkę świecie! Jesteśmy w piekle, w siódmym kręgu piekielnym! Chcę wiedzieć jak to tam wszystko wygląda i funkcjonuje, a tymczasem dostaję marny opis sypialni głównego bohatera…i w sumie to tyle. To ma być żart? Kto normalny chce czytać same dialogi, które w dodatku są nieśmieszne i głupie?
Relacja głównych bohaterów jest tak źle wykreowana, że łapałam się za głowę. Abaddon ma sprowadzić Isabel do jej ojca, czyli Lucyfera. Schodzi na Ziemię, respi się w jej mieszkaniu, ona wcale go z niego nie wygania, a kolejnego dnia jedzą razem śniadanie. Tak, główna bohaterka je śniadanie i gawędzi przy tym z kompletnie obcym typem, jakby znali się od lat! What the…
Akcja gna jak szalona. Masa tu totalnych głupot, pojawiących się i znikających wątków i postaci, które finalnie nie wnoszą nic do fabuły. Dodatkowo, głównej bohaterce nic nie sprawia trudności i dlatego to wszystko jest takie głupie. Trzeba się skądś uwolnić? Spoko, 2 minuty i po sprawie. A jak? Nie wiadomo, bo tak napisała autorka i tak ma być, przecież po co czytelnikowi jakieś wyjaśnienie. Sceny zbliżeń wyskakują jak klaun z pudełka i są tragiczne.
W tej historii absurd goni absurd. Bohaterowie wyznają sobie miłość po 3 dniach znajomości, nie wiedząc o sobie nic. Gdyby to jeszcze była jakaś seria, ale nie! To jest jednotomowa, 286 stronnicowa książka, w której autorka chciała upchać wszystko co sobie wymyśliła. Z tego po prostu nie mogło wyjść nic dobrego, pomijając już nawet bardzo słaby warsztaty pisarski.
Mroczna okładka oraz tytuł i ja już na wstępie byłam kupiona, opis przeczytałam jak książka trafiła w moje ręce i już wiedziałam, że to będzie to co lubię. Lektura w całkowicie moim guście, z jednym mankamentem, zdecydowanie za krótka. Fantasy, a właściwie romantasy, anioły i demony, życie na krawędzi, życiowe wybory, walka, poświęcenie i intryga, no wszytko to co w fantastyce lubię najbardziej.
Isabel od dziecka wiedziała, że jest inna, słyszała głosy, które chciały sterować jej wyborami. Choć wychowywana w głębokiej wierze przez matkę, nie potrafiła się do końca przystosować. Gdy wkracza w pełnoletność dowiaduje się prawdy o swoim pochodzeniu, nieco później zaczyna swoją krucjatę, przez co zwraca na siebie uwagę nadprzyrodzonych. Wkrótce przed Isabel zjawia się Abaddon, który ma za zadanie przyprowadzić córkę do ojca, jednak pozostali upadli widzą w dziewczynie olbrzymią moc, którą chcą przejąć dla siebie, więc wykonanie zadania nie będzie takie proste.
To było moje drugie spotkanie z twórczością autorki, tutaj niemal całkowicie mnie kupiła a historia którą stworzyła całkowicie wpisała się w moje czytelnicze gusta. Początek szybki i pełen konkretów, później następuje dynamiczne przejście do głównej części fabuły, połączenie fantastyki z komedią i romansem, jak dla mnie jest najlepszym połączeniem, więc całkowicie poddałam się fabule, płynęłam razem z nią kibicując dość nietypowej parze, przeżywając z nimi kolejne wzloty i upadki, śledząc drogę jaką musiała przejść Isabel by w końcu stanąć tam gdzie powinna.
Nie wiem czy znacie taki cykl jak "Zastępy Anielskie" autorstwa pani Kossakowskiej, ja przez tamten cykl pokochałam wszytko co anielskie i diabelskie, a ta lektura właśnie mi ten cykl przypomniała, dzięki tej książce ponownie poczułam to co lata temu, tą radość z czytania, piękno fantastyki, całą frajdę odkrywania na nowo motywów anioła i demona, którymi żyłam w czasach maturalnych bo to był temat mojej pracy. Ta książka całkowicie zawładnęła moim czarnym sercem, to taka historia, której nie chciałam kończyć czytać, dla mnie mogłaby ona trwać i trwać i szkoda, że autorka nie bierze pod uwagę kontynuacji tej historii.
Książka napisana w bardzo dobrym ale też lekkim i przyjemnym stylu. Jak dla mnie zdecydowanie za krótka, choć fabularnie dzieje się dużo, akcja jest szybka, dynamiczna i intensywna, pełna konkretów i zwrotów akcji, bez niepotrzebnego zapychania czy przeciągania historii. Autorka w fajny sposób połączyła elementy komedii, romansu i fantastyki, pojawia się tutaj też nieco erotyki, ale ja tam na to nie narzekam, bo lubię nieco pikanterii w powieściach tym bardziej jak te sceny nie dominują, a są zgrabnie wplątane w całość fabuły. To wszystko razem stworzyło świetną, pełną emocji i akcji powieść, której mi mało, do której na pewno jeszcze nie raz wrócę, i do której lektury szczerze zachęcam.
[2,5/5] Zazwyczaj nie sięgam po jednotomowe historie, bo wolę bardziej rozbudowane serie, mimo to muszę przyznać, że ta historia okazała się w porządku. Strony mi uciekały, jedna za drugą i mimo wszystko jest wciągająca. Były fragmenty, które szczerze mnie rozbawiły. Fabuła z założenia ma być mocna i raczej nie dla wrażliwych czytelników, ale dla mnie służyła bardziej jako odprężenie. Co do wątku romantycznego… Zabrakło mi tutaj głębszego rozwinięcia tej relacji i większej ilości emocji. Tak samo niektóre wątki i wydarzenia, które moim zdaniem powinny być dużo bardziej rozbudowane, mam wrażenie jakby zabrakło poświęcenia im czasu. Postać Isabel również mogłaby być lepiej przedstawiona, szczególnie jej wewnętrzna walka między dobrem a złem, która zapowiadała się interesująco, ale finalnie nie była aż tak zaakcentowana jak myślałam, że będzie. Autorka dała nam dwa epilogi, w zależności, który wolimy, ten wybieramy i osobiście uważam, że to mega fajna sprawa i pozytywnie się zaskoczyłam, bo wcześniej się z tym nie spotkałam. Podsumowując, lektura ma swoje mocne strony, przede wszystkim lekki styl i wciągającą akcję, ale też kilka elementów, które mogłyby zostać dopracowane. Jeśli lubicie jednotomowe historie, możecie po nią sięgnąć, bo potrafi wciągnąć i dać chwilę przyjemnego oderwania od rzeczywistości. [WSPÓŁPRACA REKLAMOWA Z WYDAWNICTWEM BLACK ROSE]
"Miłość obezwładnia cię całego. Wszczepia się w każdą twoją cząstkę i sprawia, że stajecie się jednością w dwóch osobach"
Isabel zawsze się wydawało, że jest inna i jak okazuje się miała rację. Wszystko się zmienia po tym jak osiąga 18 lat. Odkrywa swoje wyjątkowe mocne i decyduje się z nich skorzystać. Zemsta, karze tych, którzy na to zasługują. Tylko tak się składa, że nie każdemu to się podoba.
"Skoro nawet anioły upadają, to jaką szansę mają ludzie?"
Książka jest ciekawa od samego początku, bo prolog nie tylko intryguje, ale również satysfakcjonuje. Powodowało to, że od razu byłam ciekawa dalszego ciągu. Postać Isabele od pierwszych stron bardzo przypadła mi do gustu. Piękna, odważna, silna i lubiąca karać, tych którzy na to zasługują. Mężczyzna bije dziecko i swoją żonę? To ona zrobi mu to samo. Mogło być tak dalej, gdyby nie to, że komuś jej swobodne działania się nie podobają. W ten sposób w jej życiu pojawia się sam Demon Otchłani. Cóż, mężczyzna ma ją sprowadzić do jej ojca, ale sam również ma ukryty cel. Ale, ale najważniejsze to sprowadzić ją do piekła, tylko jak to zrobić? Okazuje się, że jest tylko jeden sposób i bohaterka nie do końca jest zadowolona, ale pewne okoliczności ją do tego zmuszają.
Wiele się tutaj dzieje. Z pewnością nie da się nudzić. Demony, Anioły mają wobec Isabele konkretne plany. Zdrady, intrygi czy tajemnice. Do tego jeszcze jej misja. Za wszelką cenę chce kogoś odzyskać, komuś pomóc. Nieraz wpada w kłopoty, a zdrada pada z nieoczekiwanych stron. Bardzo wiele się tutaj dzieje, ale nie ma chaosu. Pojawia się jeden problem, który za chwilę jest rozwiązywany i pojawia się kolejny, który też za chwilę jest rozwiązywany. I tak w kółko, ale powiem szczerze że w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo nie da się nudzić, a wszystko jest ciekawe.
Isabele i Abaddon? Cóż, to było iście ogniste połączenie. Uwielbiam ich dialogi. Nie brakuje pomiędzy nimi iskier i przyciągania od samego początku. Tak się składa, że demon obiecał trzymać się od niej z daleka. W końcu to córka jego przyjaciela, prawda? Nieładnie łamać obietnicę złożoną przyjacielowi, prawda? Ale zawsze się to da obejść... zwłaszcza, że różnica wieku nie ma znaczenia kiedy jest to przystojny i młodo wyglądający demon, prawda? A przynajmniej taki jest na ziemi. Miłość? Wykluczone. W końcu Abaddon w nią nie wierzy, prawda?
"Przybywając tutaj, wiedziałem, że ta istota będzie twardym orzechem do zgryzienia, ale nie sądziłem, że okaże się tak cholernie pociągająca. I w dodatku jest córką mojego przyjaciela, więc powinien być jej dobrym... kolegą. Wysłannikiem. Wujkiem?"
To lekka, przyjemna książka, w której nie brakuje humoru. Naprawdę, nie raz się uśmiałam. Co chwile dzieje się coś zabawnego. Nie brakuje też pikantnych scen, których jednak nie było bardzo dużo. W każdym razie, nie dominowały w całej fabule. No i to zakończenie. Autorka zapewniła dwa epilogi. Jeden można powiedzieć bardziej radosny, szczęśliwszy a drugi już mniej. Jednak autorka sama dała czytelnikowi możliwość wyboru wersji. My decydujemy jak się zakończy historia.
"Królestwo ciemności" to książka, z którą bardzo przyjemnie spędziłam czas. Aż jestem zaskoczona, że aż tak przyjemnie. Szybko się czyta. Książka jest bardzo wciągająca i nie jest też dużej objętości. W sam raz na jeden wieczór. Jest to książka, która jest lekka, przyjemna i zapewnia doskonałą rozrywkę. A wydanie? Jest prześliczne. Jest to chyba jedna z najładniejszych książek, które znajdują się u mnie na półce. Śliczna okładka i do tego te rozdziały. Przepiękna. Polecam, miłego!
„Królestwo ciemności” to powieść, która wpisuje się w nurt fantasy z wyraźnie zarysowanym wątkiem romantycznym. Autorka przedstawia na mroczną estetykę, emocje i wewnętrzne rozdarcia bohaterów, tworząc historię balansującą pomiędzy światem ludzi a tym, co nadnaturalne. To książka, w której czuć inspiracje klasycznymi motywami walki dobra ze złem, ale podanymi w nowoczesnej, romantycznej formie. Fabuła skupia się na losach Isabel, młodej dziewczyny, której codzienność od dawna nie jest zwyczajna. Akcja toczy się we współczesnym świecie, lecz bardzo szybko zaczyna przenikać go rzeczywistość pełna demonów, aniołów i sił, które rządzą się własnymi prawami. Osią narracji jest odkrywanie prawdy o sobie, własnym pochodzeniu i przeznaczeniu, a także stopniowe wciąganie bohaterki w konflikt, którego skala przerasta wszystko, co dotąd znała. Historia rozwija się wokół wyborów, lojalności i ceny, jaką trzeba zapłacić za moc oraz uczucia. Isabel to postać wrażliwa, ale jednocześnie pełna determinacji. Z jednej strony targają nią wątpliwości i lęk, z drugiej silna potrzeba sprawczości i pomocy innym. Jej wewnętrzne rozdarcie jest wyraźnie zaznaczone i momentami bardzo ludzkie, co sprawia, że łatwo jej kibicować, nawet gdy podejmuje decyzje nie do końca przemyślane. Ważną rolę odgrywa również Abaddon, tajemniczy, mroczny i niejednoznaczny bohater, którego obecność wnosi do historii napięcie oraz emocjonalną głębię. Tematycznie „Królestwo ciemności” krąży wokół poszukiwania tożsamości, walki z własnymi demonami zarówno tymi dosłownymi, jak i psychicznymi, a także miłości rodzącej się w cieniu zagrożenia. Pojawiają się motywy wolnej woli, przeznaczenia, władzy i odpowiedzialności za własne wybory. Styl Pauliny jest raczej lekki i przystępny, momentami bardzo emocjonalny. Autorka chętnie sięga po intensywne opisy uczuć i nastrojów, budując mroczny klimat i podkreślając dramatyzm sytuacji. Narracja jest dynamiczna, choć zdarzają się fragmenty, w których tempo wyraźnie zwalnia, a emocje dominują nad akcją. Język nie jest wymagający, dzięki czemu książkę czyta się szybko, ale chwilami brakowało mi większej subtelności.
Do mocnych stron powieści zaliczyłabym sam pomysł na świat przedstawiony oraz relację między głównymi bohaterami, która potrafi wciągnąć i wzbudzić ciekawość. Podobał mi się mroczny klimat i to uczucie nieustannego napięcia, że coś ważnego czai się tuż pod powierzchnią.
Słabszą stroną okazało się dla mnie nierówne tempo i pewna przewidywalność niektórych rozwiązań. Czasami miałam wrażenie, że potencjał świata i postaci nie został w pełni wykorzystany, a niektóre wątki mogłyby zostać pogłębione zamiast przyspieszane. Momentami przeszkadzało mi także zbyt impulsywne zachowanie bohaterów, które nie zawsze było dla mnie w pełni przekonujące.
Osobiście odebrałam „Królestwo ciemności” jako historię przyjemną, choć nie w pełni satysfakcjonującą. To książka, która wciąga na poziomie emocji, ale po zakończeniu pozostawia lekki niedosyt. Zapamiętam ją przede wszystkim przez klimat i motyw wewnętrznej walki bohaterki.
Isabel to osiemnastoletnia dziewczyna wyróżniająca się od dziecka. Słyszy głosy, widzi więcej niż inni, a po śmierci matki jej świat całkowicie się rozpada. Isabel jest kimś więcej niż tylko człowiekiem – w jej żyłach płynie moc, o której nie powinna była się nigdy dowiedzieć. Dziewczyna staje się pionkiem w grze, w której stawką jest nie tylko jej życie, ale i równowaga światów Aniołów i Upadłych.
Abaddon – Demon Otchłani - za zgodą Lucyfera wychodzi na powierzchnię by chronić Isabel i skłonić ją by zechciała wrócić z nim do Piekła. Dziewczyna da się przekonać? Czy intencje demona są bezinteresowne?
Zacznę od tego, że moją przypadłością jest to, że zaczynam czytać książki od podziękowań/od autora. Tu Paula napisała – „nie przepraszam za zakończenie”. Ależ odczuwałam stres przez całą książkę. Kulminacyjnym momentem mojej palpitacji serca była pewna końcowa scena...
„Królestwo ciemności” to znakomite połączenie romantasy, mitologii i mrocznej baśni. Już od samego początku czytelnik jest wciągnięty do świata tajemnic, sekretów i niedopowiedzeń. A te z każdą stroną piętrzą się coraz to bardziej powodując, że nie da się odłożyć książki, póki nie pozna się rozwiązania każdego z nich.
Dużym atutem dla mnie jest to, że fabuła „pędzi”. Autorka tak poprowadziła ciąg wydarzeń, że ciągle coś się dzieje i nie zwalnia tempa. Do tego trzyma w stałym napięciu i niepewności. Dorzucając do tego świetnie wykreowanych bohaterów i opisy ich światów.
„Królestwo ciemności” to mroczna opowieść o dziewczynie, która nagle odkrywa, że jest kimś znacznie więcej, niż mogła przypuszczać. Isabel wciągnięta zostaje w świat pełen sekretów, niebezpieczeństw i istot, które balansują między niebem a piekłem – a każde z nich ma wobec niej własne plany. To historia, w której magia splata się z zakazaną miłością, a mrok kusi tak samo mocno, jak obietnica światła. Tajemnice rodzinne, walka o własną tożsamość i pytanie, czy serce może zaufać komuś, kto sam jest cieniem – to wszystko sprawia, że trudno się oderwać.
Dla kogo jest ta historia? Dla czytelników, którzy lubią romanse z nutą mroku, skomplikowane relacje między bohaterami i historie, w których nie wiadomo, kto naprawdę jest „dobry”, a kto „zły”. Polecam.
Na koniec – choć Paulina zarzeka, że to jednotomowa historia – mam ogromną nadzieję, że Abddeon i Isabel jeszcze powrócą. Przecież Niebo i Piekło ciągle walczą o dusze.
🔥 Królestwo ciemności to książka opowiadająca historię Isabel - córki Szatana i Sprawiedliwości, która od najmłodszych lat czuła, że nie jest zwykłą dziewczynką. Została ona wychowana w wierze, pomimo tego w jej głowie wciąż pojawiały się głosy próbujące wpłynąć na jej życiowe wybory. Po śmierci matki dowiaduje się o swoim pochodzeniu. Wraz z uzyskaniem pełnoletniości zyskała ona nadprzyrodzone mocne, których używa by chronić słabszych, często są to dzieci, które są maltretowane przez swoich bliskich. Jej działania zwracają na siebie uwagę ojca, Lucyfera, który wysyła na ziemię Demona Otchłani, aby sprowadzić Isabel do siebie. Na drodze czyha na nią wiele niebezpieczeństw, zarówno ze strony Demonów jak i Aniołów, którzy pragną wykorzystać jej młodzieńczą niewinność dla powiększenia swoich mocy.
🔥 Książka wciągnęła mnie od pierwszego rozdziału. Największym zaskoczeniem było dla mnie to, w jak lekki i swobodny sposób autorka pokazała postaci biblijne. Anioły, demony czy nawet sam Lucyfer nie są tu patetycznymi symbolami, tylko bohaterami z charakterem, z wadami, emocjami i ciętym językiem. Czytanie o demonach czy Lucyferze nabrało u mnie zupełnie innego, nieformalnego klimatu.
🔥 Historia Isabel, dziewczyny, która odkrywa swoje niezwykłe pochodzenie i moce rozwija się dynamicznie, jest pełna napięcia i sekretów. Zdecydowanie czułam niedosyt w niektórych scenach. Liczyłam, że autorka rozwinie pewne wątki, że będę mogła się w nich „zanurzyć” na dłużej, a one kończyły się szybciej, niż się spodziewałam.
🔥 Jednak muszę przyznać, że historia była na tyle wciągająca, że choć przeczytałam ją w dwa dni, jestem pewna, że spokojnie mogłaby się sprawdzić jako lektura na jeden wieczór z kubkiem kawy w dłoni, bo czyta się ją łatwo i przyjemnie.
🔥 Królestwo ciemności to świetna propozycja dla tych, którzy chcą spojrzeć na biblijne motywy inaczej - lekko, z humorem i z odrobiną mroku. Daje frajdę, zostawia niedosyt i sprawia, że ma się ochotę na więcej.
🪶 Dziękuję za zaufanie - muszę przyznać, że to była moja pierwsza książka autorki i już wiem, że na pewno sięgnę po więcej, bo czuję się zaintrygowana 🖤
Ta książka wciągnęła mnie od pierwszych stron i czytałam ją w zawrotnym tempie. Paulina ma niezwykle angażujący styl pisania, a wykreowany przez nią świat robi ogromne wrażenie. Szukałam mrocznej, mocnej historii i dokładnie to dostałam
To pierwsza książka tej autorki, po którą sięgnęłam, ale na pewno nie ostatnia. Żałuję, że tak późno odkryłam jej twórczość.
Tej książki długo nie zapomnę, z całego serca polecam!💜
Pomysł na fabułę ciekawy, ale niestety na tym się kończą plusy. Głupotki co chwilę wyskakują, wątki pojawiają się znikąd i tak samo szybko znikają, sceny łóżkowe są słabe (mówiąc w skrócie). Niestety nie mogę polecić tej książki.