Nazywali ją zabójczynią z Felirei, a przez maskę rogatego demona nikt nawet nie znał jej twarzy. W rzeczywistości Rose była zaledwie dwudziestoletnią dziewczyną, która pewnego wieczoru, po wyjątkowo ciężkim zleceniu postanowiła odpocząć w gospodzie. Jednak nie było jej dane odetchnąć, bo natrętny pijak nieustannie z niej szydził. Sprowokowana postanowiła się zemścić i nieświadomie wpadła w sidła tajemniczego mężczyzny. I choć intuicja nakazywała jej od niego uciekać, zgodziła się na współpracę w zamian za roczną służbę w jego domu.
Bogini Ognia Niebieskiego to romantyczna powieść fantasy, w której miłość może być zarówno wybawieniem, jak i zgubą. W wykreowanym w niej świecie istnieją zwaśnione królestwa, wszechpotężna magia oraz nieśmiertelne istoty, które karmią się krwią.
Naprawdę bardzo dobry debiut, jestem ciekawa co się wydarzy w kolejnym tomie. Świat był ciekawy, bohaterowie nie irytowali, a to bardzo rzadko spotykane.
Jej twarz skrywa demoniczna maska, a żeby przeżyć — stała się zabójczynią. Gdy pewnego dnia Rose dostaje propozycję łatwego zarobku, nie waha się długo. Wie, że musi zdobyć sporo pieniędzy, by odkupić swoje winy. Nie zdaje sobie jednak sprawy, na kogo trafiła — ani że los, który próbowała kontrolować, od dawna nie należy już do niej. Czy umowa, którą zawarła z tajemniczym mężczyzną, zmieni wszystko?
📚 Współpraca reklamowa @wydawnictwo_blackrose
Gdyby ta książka miała alternatywny tytuł, powinien brzmieć: „Jeszcze tylko jeden rozdział” — bo naprawdę nie umiałam jej odłożyć. Nie pytajcie, ile razy zmieniałam plany, by móc czytać choć chwilę dłużej.
Początkowo dostrzegałam w Rose cechy Aelin ze Szklanego Tronu — i sądzę, że fani TOG albo pokochają nową bohaterkę, albo będą się buntować przeciwko tym podobieństwom. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Rose ma w sobie tę dzikość, ten pazur i siłę, które uwielbiam w literackich postaciach. Domsza naprawdę potrafi pisać bohaterów — nie szczędzi nam ani emocji, ani szczypty humoru. Choć Alexander to postać nieco komiczna, rozładowująca napięcie, to zimny i zdystansowany Kastiel swoim sarkazmem rozbawił mnie nie raz.
Slow burn slowburnuje. Nie pytajcie, kiedy się pocałowali. Poczekacie sobie — aż zacznie skręcać. 👌
Przez większość książki unosi się aura tajemnicy. Zastanawiamy się kim są ci, którzy pomagają dziewczynie? Demony? Wampiry? Sam diabeł wcielony? Ta nuta (a właściwie cała gama) niedopowiedzeń sprawiała, że nie potrafiłam odłożyć książki. Tak bardzo chciałam wiedzieć, kto jest kim.
Zakończenie zostawiło mi wyrwę w sercu i natychmiast potrzebuję kolejnego tomu. (Dziękuję za Wattpada 🛐). A autorce życzę, by jej palce śmigały po klawiaturze jak Bruce’owi w Bruce Wszechmogący.
4.75/⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️
#bookstagram #boginiognianiebieskiego
"Przetrwam kataklizmy, przetrwam wojnę, śmierć, cierpienie, przetrwam czas, ale bogowie mi świadkiem, bez ciebie trwać nie mogę."
⤷ 𝐂𝐨 𝐭𝐨 𝐛𝐲ł𝐚 𝐳𝐚 𝐤𝐬𝐢𝐚̨𝐳̇𝐤𝐚?! Ona była 𝐍𝐈𝐄𝐒𝐀𝐌𝐎𝐖𝐈𝐓𝐀!! I ja się pytam - dlaczego wcześniej nikt nie kazał mi tego czytać?! Dlaczego?! Bo oficjalnie jestem zakochana i dosłownie zaraz idę czytać drugi tom.
⤷ Ale zacznijmy od początku. Podchodząc do tej książki, 𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑖𝑎ł𝑎𝑚 𝑧𝑎 𝑏𝑎𝑟𝑑𝑧𝑜 𝑧̇𝑎𝑑𝑛𝑦𝑐ℎ 𝑜𝑐𝑧𝑒𝑘𝑖𝑤𝑎𝑛́. Nie byłam również pewna, czy mi się spodoba, ponieważ niezbyt często sięgam po takie książki, a kiedy już to robię, ciężko jest mi się w nie wkręcić. Czasami potrzebuję naprawdę sporo czasu, żeby poczuć klimat fantastycznego świata i wciągnąć się w historię.
⤷ Na szczęście tutaj absolutnie nie miałam tego problemu - 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐩𝐚𝐝ł𝐚𝐦 praktycznie od pierwszego rozdziału.
⤷ A już w szczególności przepadłam dla 𝑏𝑜ℎ𝑎𝑡𝑒𝑟𝑜́𝑤, którzy zostali 𝑐𝑢𝑑𝑜𝑤𝑛𝑖𝑒 𝑤𝑦𝑘𝑟𝑒𝑜𝑤𝑎𝑛𝑖. I nie mówię tutaj tylko o głównych postaciach, ponieważ przez całą książkę mamy okazję poznać również bliskich 𝐑𝐨𝐬𝐲 i 𝐊𝐚𝐬𝐭𝐢𝐞𝐥𝐚. Ale do nich jeszcze wrócę - najpierw skupmy się na tej dwójce.
⤷ 𝐑𝐨𝐬𝐞 to naprawdę świetna bohaterka. Uwielbiam to, jak została wykreowana - jest niesamowicie 𝑧𝑑𝑒𝑡𝑒𝑟𝑚𝑖𝑛𝑜𝑤𝑎𝑛𝑎, 𝑜𝑑𝑑𝑎𝑛𝑎 i przede wszystkim 𝑜𝑑𝑤𝑎𝑧̇𝑛𝑎. I tę odwagę pokazuje nam dosłownie przez całą książkę.
⤷ Nie raz 𝑠𝑡𝑎𝑤𝑖𝑎ł𝑎 się 𝐊𝐚𝐬𝐭𝐢𝐞𝐥𝐨𝐰𝐢, żeby obronić swoich bliskich, i właśnie takie momenty sprawiały, że jeszcze bardziej ją lubiłam. Widać, że pomimo tego, czym się zajmuje, ma ogromne serce i dla osób, które kocha, jest w stanie zrobić naprawdę wszystko. O czym zresztą przekonujemy się również pod koniec…
⤷ 𝐊𝐚𝐬𝐭𝐢𝐞𝐥 to bohater, dla którego kompletnie 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑝𝑎𝑑ł𝑎𝑚. No nie mówcie mi, że on też nie daje wam takiego specyficznego vibe’u, od którego od razu miękną kolana - bo mi zdecydowanie tak. 𝐉𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐦 𝐳𝐚𝐤𝐨𝐜𝐡𝐚𝐧𝐚 𝐰 𝐭𝐲𝐦 𝐦𝐞̨𝐳̇𝐜𝐳𝐲𝐳́𝐧𝐢𝐞.
⤷ Może nie do końca pochwalam wszystkie jego zachowania, ale po prostu nie umiem poczuć do niego czegoś innego. A to, jak zachowuje się w stosunku do 𝐑𝐨𝐬𝐞? Jestem na kolanach.
⤷ A relacja tych bohaterów?! 𝐎𝐇 𝐌𝐘 𝐋𝐎𝐑𝐃!!! 𝐊𝐨𝐜𝐡𝐚𝐦. 𝐏𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐊𝐎𝐂𝐇𝐀𝐌. Uwielbiam zachowanie 𝐊𝐚𝐬𝐭𝐢𝐞𝐥𝐚 względem 𝐑𝐨𝐬𝐞, uwielbiam to, jak 𝐑𝐨𝐬𝐞 czasami potrafiła go 𝑡𝑒𝑚𝑝𝑒𝑟𝑜𝑤𝑎𝑐́ i jak między nimi cały czas czuć było tę chemię. No ja po prostu ich kocham. Nie ma bardziej ikonicznego, czarującego i jednocześnie słodkiego duo niż oni.
⤷ Czytając ich wspólne momenty, dosłownie piszczałam do książki. Jestem zakochana w tej historii, ale w ich relacji jeszcze bardziej.
⤷ Oczywiście nie mogę pominąć mojego ulubieńca całej tej historii - 𝐀𝐥𝐞𝐱𝐚𝐧𝐝𝐫𝐚. Ten mężczyzna jest dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania, ale jednocześnie tak bardzo go uwielbiam i jego sposób bycia.
⤷ Z jednej strony nie raz doprowadzał mnie do łez swoimi tekstami, z drugiej jednak kompletnie nie wiedziałam, co mam do końca myśleć o tym, jak zachowywał się w stosunku do 𝐑𝐨𝐬𝐞 oraz jej bliskich. Bywały momenty, kiedy miałam ochotę nim potrząsnąć, ale koniec końców i tak go 𝐮𝐰𝐢𝐞𝐥𝐛𝐢𝐚𝐦 XDD.
⤷ Podczas czytania poznajemy jeszcze naprawdę sporo bohaterów, jednak tym razem chcę skupić się na 𝐂𝐞𝐥𝐞𝐬𝐭𝐞 i 𝐊𝐚𝐭𝐡𝐞𝐫𝐢𝐧𝐞.
⤷ Te dwie dziewczyny to również coś, co 𝑢𝑤𝑖𝑒𝑙𝑏𝑖𝑎𝑚. Tak bardzo się od siebie różnią, a jednocześnie tak bardzo do siebie pasują, że aż trudno tego nie pokochać. 𝐾𝑎𝑧̇𝑑𝑎 𝑧 𝑛𝑖𝑐ℎ 𝑤𝑛𝑜𝑠𝑖 𝑑𝑜 ℎ𝑖𝑠𝑡𝑜𝑟𝑖𝑖 𝑐𝑜𝑠́ 𝑧𝑢𝑝𝑒ł𝑛𝑖𝑒 𝑖𝑛𝑛𝑒𝑔𝑜, dzięki czemu ich obecność naprawdę świetnie uzupełnia całą opowieść.
⤷ 𝐁𝐨𝐠𝐢𝐧𝐢 𝐎𝐠𝐧𝐢𝐚 𝐍𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 to książka, którą naprawdę przyjemnie i w ekspresowym tempie mi się czytało - co oczywiście jest ogromną zasługą pióra 𝐃𝐨𝐦𝐢𝐧𝐢𝐤𝐢.
⤷ I muszę wam powiedzieć, że jest ono świetne. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak szybko przepłynęłam przez jakąś książkę. I uwierzcie mi - gdybym nie musiała iść spać, przeczytałabym ją na raz. Była 𝐀𝐙̇ 𝐓𝐀𝐊𝐀 𝐃𝐎𝐁𝐑𝐀.
⤷ I właśnie dlatego 𝐁𝐨𝐠𝐢𝐧𝐢𝐞̨ 𝐎𝐠𝐧𝐢𝐚 𝐍𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞𝐬𝐤𝐢𝐞𝐠𝐨 𝑚𝑜𝑔𝑒̨ 𝑤𝑎𝑚 𝑝𝑜𝑙𝑒𝑐𝑖𝑐́ 𝑧 𝑐𝑧𝑦𝑠𝑡𝑦𝑚 𝑠𝑒𝑟𝑐𝑒𝑚. Szczególnie osobom, które mają problemy z fantastyką, romantasy czy ogólnie z wkręceniem się w tego typu historie.
⤷ Mówię to, ponieważ sama mam z tym problem - naprawdę ciężko jest mi czasami poczuć klimat takich książek, a jednak tutaj przepadłam całkowicie.
⤷ To jedna z tych historii, przy których po skończeniu miałam ochotę cofnąć się w czasie i przeczytać ją jeszcze raz, tylko po to, żeby ponownie przeżyć wszystkie te emocje bez znajomości fabuły. I chyba nie muszę mówić, że drugi tom czeka już na mnie.
Początek książki bardzo mnie zainteresował, tajemniczy klient i jego dziwne zlecenia. Nieścisłością jezykową była Rozalia grorząca przecięciem ścięgna Achillesa - nazwa, która wywodzi się od greckiego herosa nie ma racji bytu. Niestety im dalej tym ciężej mi się czytało. Kastiel był toksyczny łaził za nią non stop No i mówi że Nilven jest zły anie nie wyjaśnia dlaczego, a oprócz toksycznej zazdrości z jego strony to tego nie widzimy. Podobał mi się motyw wampirów i reinkarnacji jednak aż do końca nie udało mi się polubić bohaterów. Niestety byli mi kompletnie obojętni, dlatego też końcówkę z trudem wymęczyłam. Na plus zasługuje światotwórstwo, podobało mi się poznawanie państw i ich kultury. Fabularnie się wynudziłam, ciągłe opisy treningów zrobiły się w pewnym momencie naprawdę nieznośne.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością tego debiutu. Chociaż na samym początku było mi bardzo ciężko przebrnąć przez narrację pierwszoosobową. Sama historia była naprawdę ciekawa i mega duży plus za brak happy endu. Złoto. Pod koniec bałam się, że jakimś cudem Rose przeżyje.
Dodatkowo mocnym punktem były dialogi. Bardzo naturalnie się je czytało, byłam w stanie wyobrazić sobie, że bohaterowie w taki sposób ze sobą rozmawiają.
Z minusów to było stanowczo za dużo opisów wyglądu postaci. Jak usłyszałam po raz dziesiąty, że typ ma piękne onyksowe oczy to coś we mnie umarło.
No i najbardzej irytowało mnie to, że Rose miała wszystkie puzzle do ulożenia układanki, ale na przekór wszystkim układała je obrazkiem do dołu z zamkniętymi oczami. Typ jej dosłownie powiedział, że jest karana za coś co zrobiła w poprzednim życiu i że szukał jej od momentu jej narodzin. A jej przez sekundę nie przeszło przez myśl, żeby go zapytać, czy znał ją w przeszłości? To było takie usilnie trzymanie czytelnika w „niewiedzy” żeby pchać fabułę do przodu, ale było po prostu irytujące.
Anyways biorę się za kolejną część.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Żadna cyferka i żadne słowa nie oddadzą tego jak bardzo kocham tę książkę 💙
Uwielbiam silne kobiece bohaterki a Rosa jest naprawdę ich ✨boginią✨ Nigdy wcześniej nie spotkałam tak dobrze wykreowanej głównej postaci. Historia Rozalii pochłonęła mnie już od pierwszych stron. Mimo że na codzień nie czytam fantastyki to z ręką na sercu mogę wam powiedzieć, że to ta książka właśnie zmieniła moje podejście. Wątek zabójczyni i wojowniczki bardzo mi się spodobał.
Cudownie wykreowany świat, ciekawi bohaterowie, którzy są jednocześnie przerażający i zabawni. Naprawdę uwielbiam klimat tej książki 💙
Główny wątek romantyczny był bardzo dobrze poprowadzony dzięki czemu naprawdę czułam wszystkie emocje bohaterów. Motyw trójkąta miłosnego o.. ✨matko boska✨ CUDOWNY. Osobiście uwielbiam i Kastiela i Nilvena tak samo 💙 To w jaki sposób autorka przedstawiła postacie wampirów.. brak słów.
Książka jest przemyślana absolutnie pod każdym względem. Największą rozrywką dla mnie podczas czytania było odkrywanie takich małych smaczków i niespodzianek, które ukryła autorka. Uwielbiam to jak to wszystko się ze sobą łączy i tutaj naprawdę nic nie jest przypadkowe. A zakończenie.. to już muście sami sprawdzić. Jednak obiecuję wam, że się nie zawiedziecie 💙
Podsumowując jest to idealana propozycja dla osób, które chcą zacząć swoją przygodę z fantastyką, uwielbiają silne kobiece bohaterki, slow burn i wampiry 💙
Ps. Zwycięzcy nie rezygnują a rezygnujący nie zwyciężają 💙
3,5 ⭐️ Początek petarda, byłam wciągnięta. Świat, system magiczny, nauki mistrza - wszystko co lubię. Końcówka i ich relacja była trochę dla mnie naciągana. Jestem na tyle zainteresowana że sięgnę po drugi tom. ❤️
Tajemnicza zabójczyni z Felirei. Podobno nie do rozpoznania i złapania… Jednak jemu się udało. Odnalazł ją. A teraz chce aby mu służyła. A ona zgadza się na współpracę.
Tylko dlaczego szukał właśnie jej?
Kiedy zaczęłam czytać bardzo podobała mi się fabuła, jednak im dalej w las tym miałam większy problem. Do jakiejś połowy książki wszystko było fajnie i naprawdę myślałam, że będzie tak dokońca. Jednak pewne rzeczy nie dawały mi spokoju.
Ale najpierw o bohaterach.
Rose jest świetnie wykreowaną postacią. Naprawdę ją polubiłam. Jej zawzięcie i dążenie do celu, który pomimo wielu problemów po drodze, zawsze osiągała. Bardzo uparta i ostająca przy swoim, w końcu jest bardzo silną bohaterką. Rose od zawsze była inna i musiała radzić sobie sama, co ją ukształtowało.
Kastiel również skradł moje serce. Jako postać jest świetnie pokazany. Podobało mi się jak traktował Rose, choć na początku niewiele jej mówił i trzymał dużo w sekrecie, to każde wspomnienie o tym, że robił wszystko dla niej i jest dla niego ważna przyspieszało bicie mojego serca.
I na tym się w sumie kończą moje pozytywy :( Bo poza tym, że bohaterowie są super i fabuła do połowy była fajna, to potem zaczęłam się gubić we wszystkim. Za dużo było tu dla mnie niepotrzebnych kombinacji.
❗️Spoiler Alert ❗️
Przemiany Kastiela w potwora były tu dla mnie totalnie niepotrzebnym dodatkiem, nie pasowało mi to tu do całej fabuły... Nie spodobało mi się to. Tak samo ta babeczka przewidująca przyszłość i inni Nieśmiertelni pojawiający się z dupy. Ja przepraszam bardzo za to określenie, ale później już mi to tak wszystko popsuło czytanie i odbiór całej książki. Tak samo ta rebeliantka i knucie przeciwko władcy. Tak jakby autorka chciała wepchnąć wszystkie możliwe opcje do książki i zrobił się z tego wielki misz masz. Dla mnie po prostu za dużo RÓŻNYCH rzeczy, które w mojej głowie nie połączyły się w całość.
❗️Koniec spojleru❗️
Tak szczerze mówiąc nie wiem jak mam ocenić tą pozycję. Bo choć bohaterowie byli naprawdę fajni, do czasu fabuła też to zdecydowanie nie sięgnę po kontynuację. Po prostu nie jest to historia dla mnie. Może też być tak, że miałam za duże oczekiwania przez liczbę pozytywnych recenzji i wszystkie tiktoki. Jednakże gratuluję debiutu autorce!
Jak zawsze zachęcam was do wyrobienia sobie własnej opinii!
This entire review has been hidden because of spoilers.
3.5/5, fajnie się czytało, ale jest to odgrzewany kotlet w kwestii plot twistów i wydarzeń. Mam wrażenie, że był to miks „Krew i popiół” trochę z „Acotar”.
2/2.5⭐️ W tym pół gwiazdki ze względu na to, że jest to debiut, ale jestem rozczarowana. Fabuła mocno do przewidzenia, opisy wymęczyły mnie tak bardzo, że po 100 stronach myślałam, że nie dam rady. Bohaterowie momentami byli wręcz nieznośni, a szczególnie Alexander, który mam wrażenie, że miał być tą „śmieszną” postacią, ale moim zdaniem był bardziej irytujący i wszystkie momenty z nim miałam ochotę po prostu pominąć. Tez nie za bardzo rozumiem, dlaczego raz na główną bohaterkę wołają Roza, a raz Rose skoro ma na imię Rozalia i trochę nie wiem, skąd się wzięło to Rose, zwłaszcza że niektórzy używają tych dwóch skrótów naprzemiennie i wydaje mi się to być trochę dziwne. Widziałam też na Instagramie wydawnictwa, że mają tu być wampiry w innej odsłonie i szczerze mówiąc, nie bardzo wiem, na czym ta inna odsłona ma polegać, bo jak dla mnie to są to klasyczne wampiry, ale akurat to przeszkadzało mi w tej książce najmniej. Na plus moim zdaniem zakończenie a szczególnie ta końcowa bitwa uważam, że to było całkiem fajnie napisane, choć mogłoby być trochę dłuższe.
To była tak piękna i tak bardzo bolesna historia, że nie potrafię znaleźć słów, które opisały by moją miłość do tej książki. Bezapelacyjnie dostaje ode mnie 5/5⭐️ bo to jest istne arcydzieło.
[Współpraca reklamowa ]
„Bogini Ognia Niebieskiego” to książka, o której słyszałam bardzo dużo w momencie kiedy była ona publikowana dopiero na Wattpadzie. Dlatego wyobraźcie sobie moją radość, kiedy dowiedziałam się, że zostanie ona wydana i w końcu będę mogła zapoznać się z tą historią. Dzięki promocji patronek oraz samej autorki po prostu nie mogłam wyczekać do dnia premiery, ponieważ tak bardzo byłam podekscytowana tą historią.
Jak już mogliście zauważyć po ocenie, przepadłam dla tej historii i to nie w byle jakim momencie, ponieważ stało się to po dosłownie pierwszej stronie, a coś takiego nie zdarza się często. Dominika totalnie mnie kupiła swoim stylem pisania, który jest lekki i sprawia, że dosłownie płynęłam przez tę powieść i nie mogłam się od niej oderwać. Dodatkowo kreacja świata w tej książce to coś pięknego, różnorodność i barwność odwiedzanych przez głównych bohaterów krain, po prostu skradła moje serce i za każdym razem sprawiała, że miałam ochotę się przenieść do tego świata.
Rose jest wspaniałą bohaterką, która jest tak walczenia i tak odważna, że dalej nie mogę wyjść z podziwu względem jej postaci. Jej historia pomimo, że ciężka, jest naprawdę piękna, a droga w której jej towarzyszymy, sprawiła że z każdą kolejną stroną, Rose zyskiwała coraz więcej mojej miłości. Co do Kastiela? Matko jak ja go kocham! Jeśli miałabym wskazać ideał mężczyzny, zdecydowanie pokazałabym jego. No bo naprawdę, ponad 300 letni wampir, który jest totalnym gentlemanem, który zrobi dla niej DOSŁOWNIE wszystko? Ja jestem kupiona i zakochana w nim po uszy, ale żeby nie było że to jego jedyne cechy, Kastiel bywa również lekko gburowaty i miał parę iconic momentów, które powiększyły moją sympatię i niejednokrotnie mnie rozczuliły.
„Bogini Ognia Niebieskiego” to książka, która zdecydowanie jest powiewem świeżości na rynku romantasy. Jest to genialnie zaplanowana historia, a nawet najmniejsze i „najmniej ważne” szczegóły mają tutaj znaczenie.
Dlatego ogromnie polecam Wam tę historię, każdy kto uwielbia romantasy powinien sięgnąć po to, bo gwarantuje Wam, zakochacie się. A może macie już tę powieść za sobą? Koniecznie dajcie znać, jak wy się bawiliście.
Cudowna romantasy jak nie czytam takich książek to ta mnie pochłonęła i ją pokochałam polecam wam nawet jak nie lubicie takich książek bo ta zmieni wasze zdanie.
DNF 22% Skuszona dużą ilością dobrych opini postanowiłam sprawdzić o co chodzi i niestety się zawiodłam. Coś mi tu nie gra, totalnie mnie nie interesuje co będzie dalej a myśl że mam tą książkę rozpoczętą zaczęła wpędzać mnie w zastój. Być może kiedyś jeszcze do niej wrócę ale to na pewno nie ten moment.
„Bogini Ognia Niebieskiego” autorstwa @domsza_autorka to powieść, która jest ze mną bardzo długo, w związku z czym mam do niej ogromny sentyment. Jednak progres, który autorka zaliczyła zaczynając od wrzucania jej na Wattpada, a to, co otrzymujemy w wersji papierowej wart jest wspomnienia. Bo „Bogini” to powieść, która intryguje, zarzuca magiczne nico na czytelnika, ale przy okazji, jest bardzo łatwa i przyjemna w odbiorze. Idealna do rozpoczęcia przygody z romantasy.
Główna bohaterka, Rose, to dziewczyna, która chcąc ocalić swojego ukochanego musi zebrać pewną sporą kwotę. A żeby to zrobić, musi również uciec się do czynów, które wychodzą jej najlepiej. Jest najlepszą płatną zabójczynią w swoim świecie. Zrządzeniem losu na jej drodze staje jednak tajemniczy mężczyzna, ofiarujący wspaniałe kwoty za wykonywanie dla niego zadań. Najlepsze jest jednak to, że nie nie odkrywa on przed nią wszystkich kart. Jakie perypetie czekają więc tę dwójkę?
Wykreowany przez autorkę świat jest dopracowany, przemyślany i interesujący. Jednak czytelnik nie musi przy okazji bać się, że go nie zrozumie (jak to często bywa podczas rozpoczęcia przygody z nową fantastyczną serią). Dodatkowo, znajdziemy Turaj również zmysłowy, pełen napięcia wątek romantyczny, wprost idealny dla fanek tego gatunku. Rozwija się on w swoim tempie, bez zbędnych przyspieszeń, a każda scena między dwójką zainteresowanych jest wyważona i przemyślana.
Jedno słowo, które zdecydowanie najbardziej przychodzi mi na myśl po przeczytaniu tej książki to: kobieca. Bo taka właśnie jest ta książka. Mamy silną główną bohaterkę, która niejednokrotnie rzuca soczystymi, sarkastycznymi uwagami, ale przy okazji jest też delikatna, jak róża. Poznajemy również bohatera, w którym bardzo łatwo się zauroczyć. Zakończenie zostawia nas również w lekkim zawieszeniu, jest idealnie otwartą furtką do kolejnych tomów, a ja naprawdę nie mogę się doczekać, aż po nie sięgnę. A żeby tego było mało, moja piękna @kamaczyta91 jest patronką medialną 🥹
Wiedziałam, że jest to debiut autorki i jak na początku nie miałam żadnych oczekiwań, sądziłam, że będzie to raczej książka przyjemna, lecz nie wiedziałam, że od pierwszych stron tak mi się spodoba.
Rose jest zåbójczynią, podczas chwili wytchnienia gdy chcę odpocząć, zostaje przechytrzona i zabrana do mężczyzny, który proponuje jej współpracę, pomoże jej kogoś wydostać, ona zaś ma przebywać i służyć w jego domu przez rok…
Książka jest napisana w naprawdę lekki sposób i jak często w ten gatunek ciężko mi się wgryźć, tutaj od początku byłam pochłonięta, gdyż akcja od pierwszych stronach jest wartka, a gdy wraz z Rose odkrywamy coraz to nowsze informacje czy to na temat jej samej, jak i miejsca w którym się znała i jego mieszkańców, jest coraz bardziej intrygująco. Nie brakuje tutaj również plot twistów, które mnie niejednokrotnie zaskoczyły, choć były też sytuacje które dało się łatwo przewidzieć, niemniej nie zabrały mi one zabawy z czytania.
„Bogini ognia niebieskiego” jest pierwszym tomem, który jest dobrym początkiem serii, świat nie jest skomplikowany, ale zawiera w sobie wiele oryginalnych elementów, na które warto zwrócić uwagę, tak samo jak na relacje romantyczną, gesty Kastiela sprawiały, że wewnętrznie piszczałam już od samego początku, czy to podczas jazdy powozem czy na statku choć był dość niedysponowany, a później jest jeszcze lepiej. On dosłownie zawłaszczył sobie moje serce, bo jak Rose na początku trochę mnie frustrowała, tak względem niego nie miałam żadnych zarzutów. Warto jednak zaznaczyć, że dziewczyna pomimo kilku sytuacji w których jej zachowanie nie do końca mi się podobało, poprawiła się, widziała gdzie popełnia błąd, przy czym była wytrwała chociażby by w sytuacji gdy próbowała odnaleźć swoje źródło, była w stanie zrobić wszystko dla bliskich.
Zakończenie tego tomu pozostawiło mnie z dużą ilością pytań i sporym zaskoczeniem, pozostało mi czekać na następny tom, jest to dobra książka z oryginalnym światem.
Czytało się to jak gorszą fuzję Szklanego Tronu i Dworów (co o czymś świadczy, bo twórczość samej Maas niekoniecznie stanowi szczyt literatury fantasy). Końcówka była lepsza od początku, niektóre postaci poboczne były przyjemne w odbiorze (głównie Alexander, Katharina i Celeste, kiedy akurat nie była zbyt przerysowana). Główna bohaterka nieznośnie irytująca (nie wspominając o tym, że jest podobno najwspanialszą zabójczynią w okolicy, a ciągle trzeba ratować ją z opresji), główny love interest mógłby być parodią samego siebie. Dałabym może dwie gwiazdki, gdyby nie absolutnie uderzające problemy, takie jak rasizm (bohaterka ma ciemną skórę i regularnie jest określana jako "brudaska"), czy też scena gwałtu na dziecku, nie służąca absolutnie niczemu poza shock value.
3,5⭐️ Jest to bardzo dobra książka, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż jest to debiut. Niestety, wiele motywów było powielqniem aktualnie popularnych rzeczy. Pojawiały się plot twisty, które były do przewidzenia. Choć muszę przyznać, zakończenie było naprawdę stochastyczne, co jest plusem. Autorzy rzadko idą w tym kierunku, a to odstępstwo od normy bardzo mi się spodobało. Czekałam, by przeczytać coś takiego
w ocenie waham się między 3,5, a 4. Początek zdecydowanie strasznie mi się dłużył i nie będę oszukiwać, ale wiało nudą. Nie przywiązywałam większej wagi do tego co się działo. Ale już od połowy, bujało fajnie. Czułam vibe Szklanego Tronu, Krwi i Popiołu i TVD. Im dalej tym lepiej mi się to czytało. Być może parę wątków bym sobie odpuściła, ale naprawdę było dobrze. No i ta końcówka?! Droga autorko, tak się nie robi!
Już rozumiem wszystkie zachwyty nad tą książką. Długo zwlekałam z jej przeczytaniem i jedyne, co mogę teraz napisać, to to, że żałuję.
Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat wykreowany przez autorkę i nie potrafiłam się od niego oderwać. Styl pisania autorki jest naprawdę przyjemny, dzięki czemu książkę czytało mi się bardzo szybko.
Głównych bohaterów polubiłam od samego początku.
Nie mogę się doczekać kolejnej części. A zakończenie… udam, że nie istnieje.